FORUM PORTALU UZALE¯NIENIA Strona Gwna FORUM PORTALU UZALE¯NIENIA
Kurs na trze¼wo¶æ

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UytkownicyUytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Nastpny temat
" PICIORYSY "
Autor Wiadomo
bezio67 
przyjaciel forum



Pomg: 105 razy
Wiek: 50
Doczy: 10 Lut 2008
Posty: 3214
Skd: ¦l±sk
  Wysany: Pi 24 Lip, 2009 16:25   " PICIORYSY "

Mam na imiê Marek, jestem alkoholikiem. Urodzi³em siê w rodzinie robotniczej. Mama uciek³a do Babci od Ojca, gdy mia³em jeden rok, poniewa¿ Ojciec pi³, awanturowa³ siê w³±cznie z moim udzia³em. Jak siê pó¼niej dowiedzia³em od Mamy.
Dzieciñstwo wspominam jako zabawy na podwórku, samotno¶æ, beztrosko¶æ i zdarzenia, które do dzisiaj mi tkwi± w pamiêci. Nie pamiêtam czy wtedy ju¿ pojawia³ siê alkohol w domu, ale przypuszczam, ¿e tak.

Rok 1975 a 1976 ju¿ dok³adnie pamiêtam, ¿e by³ w codziennym u¿ytku. Mama pozna³a Ry¶ka. W tym okresie pierwszy raz siêgn±³em po alkohol. Z koleg± Arturem po szkole. przyszli¶my do mojego domu i napili¶my siê wina domowej roboty. Skutki by³y op³akane. Wymiotowa³em, nie wiem po co poszed³em do pracy Mamy, gdzie usn±³em na terenie zak³adu. Wróci³em do domu, nic nie mówi±c. Jeszcze krêci³o mi siê w g³owie. Nie spodoba³o mi siê to picie.

W 1982r. wyjecha³em do szko³y w innym mie¶cie. Do skoñczenia II klasy nie tkn±³em alkoholu. Jad±c na wakacje do domu, ze starszymi kolegami, w poci±gu pi³em jakie¶ wino. Parê ³yków dla towarzystwa i spa³em.
Na wakacjach w domu ju¿ popija³em wódkê. Chocia¿ wstydz±c siê, nie potrafi³em powiedzieæ nie. Wypi³em parê kieliszków i ucieka³em na spacery.

W 1984 we wrze¶niu, po przyje¼dzie do szko³y nie mia³em, ani ochoty, ani kontaktu z alkoholem. Do II semestru. Zacz±³em prowadziæ dyskoteki szkolne i w internacie. Parê szklanek wina, dodawa³o mi odwagi, ¶mia³o¶ci, pewno¶ci siebie. W³±czono mnie w szeregi znanej organizacji m³odzie¿owej. Wybieraj±c na przewodnicz±cego. Z powodu wyjazdów, zlotów, konferencji, zebrañ, by nie byæ innym zacz±³em siêgaæ coraz czê¶ciej po alkohol.

W wakacje 1985 grup± pojechali¶my w moje strony pod namioty. To by³ odlot. Pili¶my trzy tygodnie. W tym czasie przeprowadzili¶my siê z namiotów do domku letniskowego, który za³atwi³em. Dosta³em pa³y od milicjanta za p³ywanie w nocy w stanie upojenia alkoholowego. Wtedy pierwszy raz urwa³ mi siê film. Rano nic nie pamiêta³em, koledzy siê ¶mieli a mnie plecy bola³y.

W sierpniu 1985 poszed³em do pracy. Alkohol nie istnia³.

1986 da³em siê namówiæ na wkupne do oddzia³u. Zrobi³em imprezê u kolegi Andrzeja w domu. Wódki by³o du¿o. Spali¶my w ubraniach. W pracy ledwo sta³em na nogach. Da³em sobie spokój z alkoholem.

Od 1988 patrzy³em inaczej na alkohol. Znowu dodawa³ pewno¶ci siebie. By³em dusz± towarzystwa. Zacz±³em od nowa prowadziæ dyskoteki oraz radiowêze³. By³o to picie wytrawnych win dla kura¿u. Przy imprezach co trzy, cztery tygodnie.

W 1990 Zmieni³em stanowisko w pracy. Alkohol poszed³ w zapomnienie. Wynaj±³em mieszkanie.

W 1992 o¿eni³em siê. ¦lub by³ skromny. Pi³em z umiarem. Wszystkiego musia³em dopilnowaæ.

1993 na ¶wiat przysz³a Córka. Pilem dwa dni, a potem obowi±zki i praca.

1994 Dosta³em mieszkanie. Remontowa³em sam. Przy remoncie popija³em piwo.

Od 1994 do 1997 musia³o p³yn±æ monotonnie. nie pamiêtam zbyt tego okresu. W pracy awansowa³em robi±c kursy. Doszed³em do ¶ciany dalej ju¿ nie by³o gdzie awansowaæ. Je¼dzili¶my do znajomych w wolne weekendy. Pi³em piwo, robili¶my grilla. Upija³em siê w czasie tych spotkañ. Mo¿liwie na tyle, ¿eby wróciæ do domu.

1997 Nast±pi³y problemy finansowe. Pojechali¶my do mojego rodzinnego domu. Pi³em wódkê w ilo¶ciach wystarczaj±cych by siê upiæ, lecz dawki siê zwiêksza³y nawet pó³ litra w czasie jednego spotkania rodzinnego. oczywi¶cie dla mnie. Po powrocie zacz±³em chodziæ na piwo po pracy. Ró¿nie czasami trzy, czasami jedno.

1998. Byli¶my na weselu u brata do by³ej. Nie chcia³em jechaæ. Bud¿et wyra¼nie siê rozpada³. Ros³y d³ugi. Pojecha³em. Pi³em na umór trzy dni. Nic nie pamiêtam.

1999 wyra¼nie sk³ania³ siê ku mojemu upadkowi. Chodzi³em na piwo przed, po pracy. Na piwo wychodzi³em tak¿e wieczorami, wracaj±c pó¼no, pijany. Rozpada³ siê zwi±zek, by³a wyst±pi³a o alimenty.

33 rok mojego ¿ycia. W lutym Córka wyjecha³a na ferie do Babci i nie wróci³a. W pracy dostawa³em ostrze¿enia. Pi³em wódkê samotnie w domu, drinki ³atwiej przechodzi³y przez gard³o. prawie litr na dzieñ plus parê piw. Próbowa³em pope³niæ samobójstwo. By³a siê wyprowadzi³a. Przebywa³em wiêcej na L-4 ni¿ w pracy z powodu picia a raczej chlania. W listopadzie dano mi szansê bym siê sam zwolni³. Rok 2000 siê skoñczy³.

2001 w styczniu zachorowa³em na "Ró¿ê" Pi³em dalej. W lutym umar³a Mama. Znowu atak na chlanie. Nie wiem ile, ale z dwa, trzy razy dochodzi³em do siebie ¿eby chocia¿ staæ na nogach. We wrze¶niu zosta³em eksmitowany. Mia³em to gdzie¶. Pi³em. Zamieszka³em u kolegi.

2002 w styczniu zamieszka³em u innego kolegi. Zacz±³em piæ wynalazki i piwo. Od kwietnia spa³em na klatkach, altanach, byle gdzie aby siê trochê przespaæ i znowu do baru. Chodzi³em brudny, ¶mierdz±cy. Jad³em zupy wydawane przy ko¶cio³ach. Zwracano mi uwagi. Nic nie dociera³o.
We wrze¶niu z³ama³em nogê. Zda³em sobie sprawê, ¿e sam sobie nie poradzê. Zg³osi³em siê do MOPS-u o pomoc. Zamieszka³em w Domu noclegowym. Od¿y³em. Zacz±³em dbaæ o siebie w miarê mo¿liwo¶ci, by siê pokazaæ w¶ród ludzi. Pi³em dalej piwo, tylko w mniejszych ilo¶ciach. Bardziej rano i do po³udnia. Potem bra³em na przeczekanie, ¿eby wej¶æ do noclegowni.

Kwiecieñ 2003 Po tygodniowym maratonie, zosta³a mi cofniêta decyzja o przyznaniu noclegowni. Dano mi do zrozumienia, ¿e tylko podjêcie leczenia zostanie mi przywrócona.
Zg³osi³em siê do poradni na terapiê dzienn±. Moim zamiarem by³o zdobyæ jaki¶ papierek, ¿eby znowu mieæ gdzie spaæ. Nie chcia³em wracaæ do byle gdzie. Zda³em sobie sprawê, ¿e noclegownia to pocz±tek mojej drogi do zbudowania nowego ¿ycia. W pierwszych dniach my¶la³em o piciu i jak tu ich oszukaæ. W sobotê popijê a w niedzielê siê podleczê. I bêdzie dobrze, a popo³udniem jakie¶ piwko.
Tylko powsta³ jeden problem. Ja zacz±³em s³uchaæ, uczyæ siê rozja¶ni³ mi siê umys³. Przecie¿ ja o tym my¶la³em, chcia³em tak robiæ, chcia³em byæ trze¼wy. nie raz siedzia³em na szklank± piwa i my¶li nienazwane, nieokre¶lone mi chodzi³y po g³owie. Tylko nie wiedzia³em jak to zrobiæ. W my¶lach dawno przyzna³em siê do bezsilno¶ci wobec alkoholu, nie¶wiadomie.
Na terapii ukazano mi co alkohol potrafi wyczyniaæ z uczuciami i my¶lami. Dano wskazówki jak radziæ sobie, by nie siêgn±æ po pierwszy kieliszek. Tamto ¿ycie nie by³o dla mnie.
Bardzo dziêkuje wszystkim, którzy przyczynili siê i przyczyni± do przywrócenia i odbudowania mojej to¿samo¶ci i miejsca w tym ¶wiecie. Teraz nie pij±c, wiem jak ¿yæ i jak bêdê ¿y³. Jeszcze raz dziêkuje.
A co do przysz³o¶ci to " dzi¶ nie pijê"
_________________
Wprowadzaj±c zmiany zawsze zaczynaj od siebie.
Niewa¿ne co Ciê w ¿yciu spotka-wa¿ne jak to przyjmujesz i co z tym robisz.
 
 
 
ela_102 
przyjaciel forum
Po prostu CHCIEJ



Pomoga: 71 razy
Doczya: 25 Pa 2008
Posty: 1301
Skd: z Elbl±ga
Wysany: Nie 26 Lip, 2009 15:28   

Moja historia :-) piciorys alkoholiczki

Mam na imiê ela jestem niepij±c± alkoholiczk± obecnie w wieku 46 lat. Moim wyuczonym i wykonowywanym przez 20 lat zawodem by³ Technik elektoradiologi. Przygotowa³o mnie do niego dwuletnie pomaturalne Studium Medyczne posiadaj±ce swoj± siedzibê w Gdañsku.

Wychowywa³am siê w domu w którym picie alkoholu, pomimo, wysokich funkcji spo³ecznych moich rodziców, by³o na porz±dku dziennym. Tata by³ dyrektorem Mleczarni, a mama nauczycielk± i pedagogiem w szko³ach ¶rednich. Czêsto zmieniali¶my miejsce zamieszkania. Dzi¶ wiem, ¿e wi±za³o siê to piciem mojego taty. Szko³ê Podstawow± robi³am wiêc w trzech ró¿nych miastach - Ostro³êce, ¯urominie i Kwidzynie. Z tego ostatniego rodzice nie wyjechali ju¿ nigdzie dalej. Tata nie ¿yje od lat 7-miu. Mama ¿yje, nie pije i ma siê dobrze jak na ¿ycie które wiod³a. Mam dwóch braci.
¦redni bardzo wcze¶nie zacz±³ piæ, na d³ugo zanim trafi³ do Liceum. Miêdzy nami jest tylko rok ró¿nicy, tak wiêc w pewnym momencie zaczêli¶my mieæ wspólnych znajomych. Pierwszy raz wypilam alkohol z nim i jego kolegami, za ich wyra¼n± namow±, w wieku 18 -19 lat. Wcze¶niej uwa¿a³am, ¿e picie jest czym¶ z³ym i nie dla mnie. Tak samo zreszt± my¶la³am o narkotykach, ale do nich nigdy i nikomu nie da³am siê namówiæ. Wypi³am wówczas spirytus mieszany z Ratafi±, do¶æ sporo w krótkich odstêpach. Ta inicjacja alkoholowa nie by³a dla mnie niczym przyjemnym. Mia³am wszystkie mo¿liwe objawy upojenia. Zaburzenia neurologiczne - podwójne widzenie, wirowania ¶wiata, niestabilno¶æ postawy - wymioty i kilkudniowe objawy zatrucia. Odchorowa³am to bardzo i podjê³am postanowienie - Nigdy wiêcej!
Moje ¿ycie towarzyskie zaczê³o siê jednak rozwijaæ, poznawa³am sporo nowych osób i czêsto umawiali¶my siê na sobotnie imprezowanie.
Stara³am siê jednak, nauczona do¶wiadczeniem piæ mniej, aby tak bardzo nie chorowaæ. Nie zawsze udawa³o siê, wiêc czasami robilam nawet kilku - tygodniowe przerwy.
W czasie nauki w Gdañsku, te¿ by³y liczne okazje do picia. Wydawa³o siê, ¿e nie ma wokó³ mnie osób, które nie pij±. Pi³am wiêc z nimi, bo czu³am przynale¿no¶æ do grupy. W tygodniu nauka i praca, a w weekend wypoczynek najczê¶ciej przy alkoholu. W sobotê picie, w niedzielê dochodzenie do siebie i tak prawie na okrag³o przez rok. Towarzystwo siê rozrasta³o. Pozna³am swojego przysz³ego mê¿a i szybko zasz³am w ci±¿ê. Mia³am wiêc powód aby styl ¿ycia zamieniæ na bardziej porz±dany. ¦lub, skoñczenie szko³y, praca, wychowywanie dziecka bardzo skutecznie odci±gnê³o mnie od picia. Nawet gdy siê zdarzy³o - imieniny, urodziny, ¶wiêta, wesela - nie widzia³am w tym ju¿ ¿adnej frajdy. Obawia³am siê, ¿e pij±c zaniedbam swoje obowi±zki jako matka, ¿ona, pracownica. Zawsze bowiem po wypiciu czu³am siê fatalnie kilka dni i ciê¿ko by³o mi siê zmobilizowaæ do normalnego ¿ycia. W tym czasie te¿ psu³o siê moje ma³¿eñstwo, pojawia³y siê inne kobiety, przemoc i ciag³a flustracja. Wszystko by³o na mojej g³owie. Praca, dom, dziecko. Pomimo, ¿e mój m±¿ nie zarabia³ ¼le, ja pracowa³am na 1.5 etatu i jeszcze szuka³am dotakowych zajêæ. W pracy zawsze siê realizowa³am, wykonywa³am j± bardzo dobrze, by³am chwalona przez szefów. Dawa³o mi to ogromn± satysfakcjê. Nieoczekiwanie zasz³am w drug± ci±¿ê, a m±¿ przyj±³ to z wielk± dezaprobat±. Wprost nie chcia³ tego dziecka. To byl dla mnie ogromny szok. Nie wyobra¿a³am sobie wykonaæ aborcji, wiêc odesz³am. Moje ¿ycie od tego momentu sta³o siê bardzo trudne. Bez mieszkania (wcze¶niej mieszkalismy na stancji), bez mebli, bez potrzebnych sprzêtów AGD (pralka, lodówka) zosta³am sama z dwójk± dzieci.

Znalaz³o siê jednak wokó³ mnie wówczas bardzo du¿o chêtnych do pomocy ludzi. Zamieszka³am w hotelu robotniczym, urodzi³am córeczkê która okaza³a siê z czasem byæ dzieckiem specjalnej troski (Mózgowe Pora¿enie Dzieciêce) i dla jej zdrowia zrezygnowa³am z pracy zawodowej, pozostaj±c jednak na urlopie wychowaczym. To byl dobry czas, dla samotnych matek, zw³aszcza chorych dzieci. Mia³am spory komfort nie pracowania. Odda³am siê ca³kowiecie rehabilitacji córki z nadziej±, ¿e stanie kiedy¶ na w³asnych nogach i bêdzie chodziæ. Moi rodzice w³±czyli siê te¿ do pomocy. To byl bardzo dobry okres w moim ¿yciu, pomimo, bycia samotn± mam±. Nie by³o czasu ani chêci na picie. By³y kursy, nauka metody NDT, wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne, hipoterapie letnie, by³o wychowywanie i dbanie o syna.

Po 5 latach zaczê³o siê zmieniaæ. Hotel w którym mieszka³am przejêli prywaciarze i ¿±dali kosmicznych op³at, nikt nie chcia³ dotowaæ takich cen. Wyprowadzilam siê do przyjació³ na stancjê. Czuj±c coraz wiêksze zagro¿enie finasowe i pora¿kê z powodu córki, która skoñczy³a piêæ lat i nadal nie chodzi³a, pomimo ogromu pracy jaki w³o¿y³am w jej rehabilitacjê. By³am za³amana tera¼niejszo¶ci± i przera¿ona przysz³o¶ci±. Wtedy pierwszy raz w ¿yciu przyjaciel poczêstowa³ mnie grzanym piwem, na rozlu¼nienie i pocieszy³, ¿e bêdzie mi pomaga³ jak tylko bêdzie móg³ i tak d³ugo jak bêdzie móg³. Przyja¼nimy siê do dzisiaj, jest mi jak brat. Tamto wypite piwo da³o mi rzeczywi¶cie nazapomniane uczucie ulgi. Znik³ strach i uczucie pora¿ki, a na drugi dzieñ nie mia³am kaca. Pomy¶la³am, ¿e picie wy³±cznie piwa, pozbawi mnie wcze¶niejszych przykrych objawów i ¿e moim b³êdem by³o nie tyle picie, ile picie mocnych alkoholi. Mia³am wówczas 33 lata.

Przez rok mieszka³am u przyjació³, zajmowa³am siê domem, ich najm³odszym dzieckiem, babci± i psem. Gotowa³am dla wszystkich. Poczulam siê jak w rodzinie, by³o nam wszystkim razem ze sob± dobrze. W miêdzyczasie za³atwia³am mieszkanie z Urzêdu Miasta. W nagrodê pili¶my sobie wekendowo piwko, je¼dzilismy te¿ na imprezy do innych. Organizowalismy ogniska z gitar± i ¶piewem . Ju¿ od wtedy, do¶æ czêsto zdarza³o mi siê upiæ do nieprzytomno¶ci, narozrabiaæ, uprzykrzyæ innym imprezê. Nie rozumia³am w sobie tych zachowañ, przeprasza³am i by³o mi odpuszczane do nastêpnego razu. Wyra¼nie traci³am kontrolê nad w³asnym zachowaniem po wypiciu, ale poniewa¿ nie by³am w tym odosobniona, zaczyna³am usprawiedliwiaæ siebie sama, trudnym ¿yciem, stresem, przeci±¿eniem.

Dosta³am mieszkanie. By³am pewna, ¿e teraz wszystko wróci do normy, bo w koñcu mam gdzie osi±¶æ na sta³e. Mam swój skrawek pod³ogi.
Wróci³am do pracy. Córka uczêszcza³a do zerówki w przedszkolu specjalnym, dla dzieci z dysfunkcj± narz±du ruchu. Urz±dza³am siê na swoim.
W soboty i niedziele czu³am siê jednak samotna. Popija³am sobie wiêc piwo, aby zasn±æ spokojnie. Pozna³am te¿ mê¿czyznê który te¿ bardzo lubi³ piwo i pomimo, i¿ czu³am, ¿e to facet nie dla mnie zamieszkali¶my razem. Piwo pili¶my w weekendy, a w tygodniu pracowali¶my. Jemu jednak coraz czê¶ciej zdarza³o siê piæ w dni powszednie, przychodziæ pijanemu z pracy i zachowywaæ siê agresywnie. Postanowi³am mu pomóc zauwa¿aj±c u niego problem i stawiaj±c ostre warunki. Wszy³ Esperal, który jednak zapi³ po kilku tygodniach. Ja z kolei do¶wiadczy³am ogromnego uczucia ulgi i dobrodziejstwa p³yn±cego z "Klina" namówiona przez pewnych wspó³biesiadników, po ostrej wódkowej imprezie. By³am pewna , ¿e otoworzy³y siê przede mn± wrota nieba. Uzna³am siê, za kompletn± idiotkê, ¿e nie klinowa³am wcze¶niej. Tyle wycierpia³am bêd±c na kacu, a lekarstwo by³o tak blisko i tak skuteczne. Zaczê³am te¿ z moim partnerem popijaæ codziennie. Piwo w dni powszednie. Wódka w pi±tek , sobotê, niedzielê. Bardzo szybko stacza³am siê, oszukaj±c siê, ¿e nic z³ego siê nie dzieje. Coraz wiêcej picia, coraz wiecej k³ótni. Syn wyprowadzi³ siê do dziadków. Ja odizolowa³am siê od przyjació³ i znajomych, zreszt± od d³u¿szego czasu potrzebowa³am ich tylko do po¿yczania pieniêdzy.

K³opoty w pracy w koñcu rezygnacja z niej, t³umaczona konieczno¶ci± wiêkszego zaopiekowania siê córk±, która uczêszcza³a ju¿ do nieitegracyjengo Gimnazjum. Mia³am tak± mo¿liwo¶æ, która nie pozbawia³a mnie pieniêdzy, zreszt± praca w S³u¿bie Zdrowia po reformie nie by³a wiêcej p³atna, ni¿ ¶wiadczenie pilêgnacyje, na które w³a¶nie siê udawa³am. Pogoni³am te¿ partnera w nim doptaruj±c siê powodu swojego pecha w ogóle nie dostrzegajac go w alkoholu.

Przesta³am p³aciæ kredyty wcze¶niej zaci±gniete na cele konsumpcyjne. Nic siê nie zmieni³o na lepsze. Nadal pi³am w dodatku bardziej obsesyjnie.
Pomagali mi w tym s±siedzi. Jedna prowadza³a córkê do szko³y i donosi³a alkohol, druga ze mn± pi³a, po¿ycza³a pieni±¿ki gdy siê skoñczy³y, potem ja jej. Szata¿owa³am Mamê, która w tym czasie wiod³a ¿ywot podobny do mojego - po ¶mierci Taty - aby przysy³a³a mi pieni±dze, bo inaczej siê powieszê. W koñcu organizm powiedzia³ do¶æ, wypijany alkohol przechodzi³ przezeñ jak czysta woda, nie dawa³ ¿adnej ulgi. Nie mia³am si³y chodziæ, nie moglam spaæ, chcia³am umrzeæ. I wtedy zaczê³am siê modliæ. Nic wiecej nie przychodzi³o mi do glowy, po to aby zag³uszyæ w³asne obsesyjne my¶li.

Przyjaciele domy¶lali siê, ¿e jest u mnie ¼le, ale nie przypuszczali, ¿e a¿ tak. Przyjechali, zobaczyli, obiecali pomóc. Zobaczy³am ¶wiate³ko w tunelu. Przesta³am piæ. Pierwsze trzy dni bez alkoholu, po blisko dwuletnim ci±gu to takie do¶wiadczenie które na sta³e odstrasza od picia. Marzeniem by³o zasn±æ na 10 minut. Nie s³yszæ leciutkich pukañ w ¶cianê które wydawa³y siê hukami armatnimi, mieæ si³ê i¶æ do W-C i przestaæ siê baæ choæ na kilka minut.

Po trzech dniach by³am ju¿ w O¶rodku Odwykowym na diagnozie, gdzie umówili mnie moi znajomi. Okaza³o siê, ¿e jestem alkoholiczk± i naprawdê ta wiadomo¶æ mnie i zaskoczy³a i ucieszy³a. Wiedzia³am co robiæ dalej.

Mia³am sporo szczê¶cia, prze¿y³am. Moja forma fizyczna wraca³a po ma³u do formy. Szczê¶liwie nie mia³am padaczki ani delirium. Nie by³am odtruwana na detoskie, uwa¿a³am wówczas to za najwiêkszy wstyd, tak samo jak pójscie do AA. Uzna³am, ¿e terpia zamkniêta z dala od miejsca zamieszkania bêdzie dla mnie w³a¶ciwym sposobem uporania siê z problemem. Chcia³am siê leczyæ, ale nie wszystko dopuszcza³am.
Przyjaciele "za³atwili" mi kontakt z kierownikiem O¶rodka na Mazurach. Po pierwszej rozmowie telefonicznej jak± mia³am wykonaæ sama, wyznaczono mi teramin przyjazdu na koniec maja. Mia³am 9 dni na za³atwienie zaniedbanych najpilniejszych spraw. Reszt± i tak zajêli siê inni, bardzo dobrzy ludzie. Córkê umie¶cili na turnusie rehabilitacyjnym, aby podgoni³a zaniedbania, ubrali i byli przy niej pocieszaj±c. Mieszkaniem,
psem i op³atami, zajêli siê s±siedzi. D³ugami i niesp³acanymi kredytami mia³am ambicjê zaj±æ siê po powrocie. Zreszt± na tamten czas by³am przekonana, ¿e gdyby nie te wszystkie k³opoty, napewno nie pi³abym tak du¿o. Nie przysz³o mi nawet do g³owy, ¿e te k³opoty to rezultat picia, to zrozumia³am znacznie pó¼niej.

Na terapie jecha³am poci±giem po¿yczaj±c pieni±dze na bilet i ju¿ w drodze ¶wita³a mi my¶l, ¿e to jaka¶ pomy³ka. Przecie¿ nie pi³am 12 dni i wcale mnie nie ci±gnê³o. Wierzy³am, ¿e jak dojadê na miejsce tamtejsi biegli uznaj±, ¿e w Elbl±gu siê pomyli i puszcz± mnie wolno zalecaj±c np. leczenie depresji. Nic jednak takiego siê nie sta³o. Wszystko siê potwierdzi³o, a ja bardzo du¿o w czasie terapi pojê³am. Zrozumia³am swoj± bezsilno¶æ wobec alkoholu. Pojê³am mechanizmy jakie powodowa³y moje uzale¿nienie. Uto¿sami³am siê z problemem na sta³e i zrozumia³am w³asne ograniczenia wynikaj±ce z choroby. Zmotywowa³am siê do trze¼wego ¿ycia rozumiej±c, ¿e aby je osi±gn±æ muszê w³o¿yæ jeszcze du¿o pracy w siebie . Prze³ama³am te¿ swoj± wcze¶niejsz± niechêæ do AA. Z rado¶ci± odkry³am, ¿e proponowany przez nich Program zdrowienia oparty na 12- krokach jest programem duchowym, a tê dziedzinê ¿ycia, przez okres picia zaniedba³am ca³kowicie. W terapi by³am wiêc pe³ne dwa lata. Po zrobieniu terapi wstêpnej w trybie zamkniêtym zglosi³am siê do tutejszego O¶rodka Odwykowego korzystaj±c z ich propozycji terapeutycznych. Zrobilam sesjê "nawrotów", dowiaduj±c siê, jak ¿yæ aby do nich nie dopuszczaæ. Ukoñczy³am te¿ sesjê "z³o¶ci" ucz±c siê radziæ sobie z ni± w ¿yciu codziennym tak aby nie rozkrêcaæ agresji. Ukoñczy³am te¿ terapiê pog³ebion±, je¿dz±c ju¿ do innego miasta. Ca³y ten czas prowadzi³am dzienniczek uczuæ i g³odu, robi±c comiesiêczne bilanse i raz w tygodniu uczêszcza³am na mityngi pracuj±c na krokach, a nawet je¿dz±c na warsztaty im po¶wiêcone. Terapiê ukoñczy³am po dwu latach, utrzymujê jednak kontakt z terapeutami w "razie czego", a na mityngi uczêszczam do dzi¶ regularnie. Wszystko to razem da³o niezwyk³y efekt. Nie pijê 6 lat. Moje ¿ycie przebiega tak jak zawsze marzy³am. Mam odwagê byæ sob±. Moje relacje z najbli¿szymi ukladaj± siê zdrowo. Córka jest studentk± "filologi polskiej".Od dwu lat tworzê bardzo udany opraty na mi³o¶ci i akceptacji zwi±zek z mê¿czyzn±. Od roku jestem babci±. Dziêki tamtemu upadkowi zrobi³am porz±dki ze swoj± psychik±, naprawilam duszê i mam doskona³± kondycjê fizyczn±. Wiem, ¿e ¶wiat jest taki jaki jest. Jest w nim i z³o i dobro i ¿e jedyn± osoba na która mam wp³yw jestem ja sama. Jestem uczciwa i staram siê byæ dobrym cz³owiekiem. Odk±d trze¼wieje nie spotyka mnie nic co nazwa³abym nieszczê¶ciem. Z pokor± przyjmujê co mi los niesie i nie zak³ócam tego odbioru alkoholem. Panujê nad emocjami bo je wreszcie w sobie rozumiem. Na ca³y ten alkoholizm patrzê jak na b³ogos³awieñstwo, które pomog³o mi w konsekwencji odzyskaæ siebie i staæ siê szczê¶liw±, spe³nion± kobiet±.
 
 
jaras 
przyjaciel forum



Pomg: 3 razy
Wiek: 48
Doczy: 30 Sty 2007
Posty: 187
Skd: Elbl±g
Wysany: Nie 11 Pa, 2009 15:33   

Piciorys - ¿yciorys pijaka.

Na pocz±tku by³ chaos, chaos by³ dobry. Potem rozdzieli³em ¶wiat³o¶æ od ciemno¶ci - i to mnie zgubi³o...

Mam na imiê Jarek, jestem alkoholikiem.

Pi³em alkohol od kiedy pamiêtam. Jak by³em ma³ym ch³opcem, rodzice podczas radosnych imprez podawali mi alkohol, by dodaæ gad¿etu do uciechy. Go¶ciom to imponowa³o, ...takie dziecko! ...a ju¿ potrafi... A i mi to pasowa³o. By³em fajnie zakrêcony i w centrum uwagi ;-) I tak mi zosta³o...

Ujrza³em sposób na ¿ycie. Moi rodzice ¿yli w takich, a nie innych warunkach. Wokó³ du¿a rotacja ludzi. Wci±¿ nowe twarze. ¯ycie w strachu i prze³amywanie siê nawzajem. Alkohol s³u¿y³ do tego niczym czarodziejska ró¿d¿ka. Wszyscy rado¶ni i otwarci, a ja w centrum ;-)

Potem zauwa¿y³em, ¿e to rzeczywi¶cie dzia³a. Zacz±³em trzymaæ siê starszych ode mnie. Wkupowa³em siê za³atwianym, dziêki k³amstwu, alkoholem, a w¶ród rówie¶ników i m³odszych ode mnie by³em kim¶ wa¿nym ;-)

Potem sam wyruszy³em pomiêdzy ludzi. Rozpoczê³a siê rotacja wokó³ mnie. Najpierw szko³a zawodowa. Ch³opak, który zapowiada³ siê na kogo¶ porz±dnego, poszed³ do budowlanki. Pierwsza w³asna decyzja. Przeciw rodzicom, nauczycielom, systemowi, a mo¿e, tak naprawdê, chodzi³o mi o piwo na budowie...

Zawodówkê omal nie przepi³em. Na pewno przepi³em zaufanie kilku wa¿nych i bliskich osób, kilku mniej wa¿nych i swoje...

Po raz pierwszy zaczyna³em siê baæ siebie. Nie rodziców, szko³y i systemu ale zadziwiaj±cej ³atwo¶ci dokonywania powa¿nych b³êdów. Co ciekawe... pod wp³ywem alkoholu, który kojarzy³ mi siê z ciep³ot± ludzk±, zaufaniem, wspólnot±...

Zaczyna³em wyra¼nie rozumieæ, ¿e czego¶ w tym wszystkim nie rozumiem...

Byæ mo¿e dlatego tak ³atwo by³o mi odej¶æ z technikum i nie zdaæ do drugiej klasy. Zaczyna³a mi towarzyszyæ pora¿ka...

Kolejna przeprowadzka. Tym razem do naprawdê du¿ego miasta. Okna na ¶wiat. Kolejni nowi ludzie, zatrudnienie, doros³o¶æ, traktowanie mnie równorzêdnie, mimo, ¿e siê nie wkupia³em... By³em, pod tym wzglêdem, równiacha ;-) Nie trzeba mnie by³o namawiaæ...

Pierwszy raz zobaczy³em, ¿e ludzie maj± mnie na uwadze, bo jestem...

Jednak nadal trenowa³em swój, poznany za dzieciaka, sposób na ¿ycie. Ju¿ nie potrafi³em siê ockn±æ. Wróci³em do szko³y. Tym razem wieczorowej. Pracowa³em, dziewczyna, kumple, wielki ¶wiat wokó³, idea Rastafarianizmu, ¿ycia w zgodzie z Bogiem i natur±, odpowiedzialno¶æ za babciê i niepe³nosprawn± ciotkê... Wtedy pozna³em zbawienny wp³yw klina na ¿ycie...

¯ycie moje zosta³o uratowane... Przecie¿ tylko dziêki alkoholowi potrafi³em to wszystko ogarn±æ, a teraz jeszcze bardziej ;-)

Po roku dojechali rodzice... No i dopiero siê zaczê³o... Znienawidzi³em ich za to, ¿e ukazali mi tê prawdê, któr± ukrywa³em przed innymi. A inni pomagali mi j± ukryæ przede mn± samym... Stacza³em siê szybciutko... W pracy krêcili nade mn± g³ow±. Szko³a przepad³a. Dziewczyna odesz³a. W domu wojna. Koszmar. A na koniec, walka z trzmielami zagnie¿d¿onymi pod ko³dr±...

Pora¿ka. Prawdziwa pora¿ka... A tak piêknie mia³o byæ...

Trafi³em do armii. Mówiono tam na mnie u¶miechniêty. Mo¿e dlatego, ¿e ju¿ zna³em cierpienie. Mo¿e dlatego ¿e ju¿ wiedzia³em czego siê baæ...

W armii przesta³em siê upijaæ. ¯adnych wielodniówek. Jad³em i spa³em spokojnie. Odzyska³em wiarê w siebie i w przysz³o¶æ. Przecie¿ nie mog³o jeszcze ze mn± byæ tak ¼le...

Do cywila wychodzi³em maj±c marzenia, plany, chêæ do ¿ycia. Nied³ugo zmieni³em pracê. Mia³em lepsz± i wiêksze pieni±dze. Wszystko siê uk³ada³o piêknie - do pierwszej wyp³aty...

Wtedy pozna³em przyjacielsk± d³oñ drugiego cz³owieka, bo sam nie by³em w stanie wlaæ w siebie alkohol... Kolejna pora¿ka. Przepad³y marzenia... Plany... Wolno¶æ... Potê¿ny cios...

Postanowi³em wiêc zawalczyæ o siebie. Co¶ przecie¿ by³o w tym ¶wiecie... Dopiero co mia³em siê ok... Zacz±³em polepszaæ sobie ¿ycie. Wywalili mnie z tej pracy, ale wygra³em na tym. Ówczesna kuroniówka i nie¼le p³atna praca, do tego lewizna... Wszystko by³o w zasiêgu... I przepad³o... Kto¶ za mnie sp³aci³ d³ugi. Kto¶ siê zaopiekowa³, pomóg³... Te¿ przepad³o...

Ja ju¿ przepad³em... Chodzi³em po tym ¶wiecie i ¶mierdzia³em...

Nic i nikt nie by³o w stanie wyrwaæ mnie z tego...

Tylko dlaczego nie umieram?... Stara³em siê, przynajmniej, nie byæ zbyt wielkim obci±¿eniem. Stara³em siê przynajmniej zarobiæ na to swoje pijañstwo. Stara³em siê by ludzie siê do mnie nie przywi±zywali, ¿ebym nie ¶ci±ga³ ich za sob± w dó³...

Po latach tu³aczki trafi³em do takiej firmy, skansenu, w której tolerowano pijañstwo. Mog³em jeszcze trochê przeboleæ to ¿ycie. Wróci³em do technikum... ¿eby mieæ pretekst do wyj¶cia z domu, wci±¿ mieszka³em z rodzicami, a trochê po to by mieæ co¶ w co siê zaanga¿uje, co jeszcze mnie odci±gnie od tego cholernego pijañstwa. Tru³em siê piwem, bo liczy³em, ¿e to na tyle d³ugo potrwa, ¿e nie zd±¿ê siê upiæ. Nie potrafi³em jednak odmówiæ sobie gorza³y. Chocia¿ wiedzia³em, ¿e za ni± czeka na mnie, znowu, to samo szaleñstwo. Pi³em ju¿ coraz mniej, a upija³em siê...

Nie mia³em w sobie zgody na to... Przecie¿ ja muszê wypiæ sze¶æ piw, ¿eby czuæ siê dobrze ;-) ¯ycie przerodzi³o mi siê w ci±g³y kac i walkê z samopoczuciem.

Pora¿ka, po prostu... totalna pora¿ka... Czy¿by Bóg co¶ spierdoli³?

Po co wci±¿ ¿yje? Za co ciepiê? Co jest grane?

Jeszcze mnie z tego skansenu wyrzuc±... Co za hañba... Potem ju¿ tylko bezdomny pijanica bêdê... Dykta i kana³y zajrza³y mi g³êboko w oczy...

W tych ostatnich latach pozna³em cz³owieka, który zrobi³ co¶ zadziwiaj±cego. Dla mnie nieosi±galnego. Nawet nie my¶la³em, ¿e to mo¿na... Przerwa³ picie... Powiedzia³ mi jak to siê robi i skorzysta³em z rady, ¿eby utrzymaæ siê w pracy.

Postanowi³em zalegalizowaæ swoje pijañstwo i zostaæ oficjalnie lecz±cym siê alkoholikiem. Poszed³em na odwyk nauczyæ siê piæ po ludzku, radz±c sobie z problemami. Przecie¿ tam s± psychologii, to chocia¿ skorzystam... Kiedy wszed³em na sale terapeutyczn± i zobaczy³em z kim bêdê przebywa³. Pomy¶la³em ¿e ci ludzie owszem... Dla nich jest szansa... Porz±dni, m±drzy i zaradni... Mieli motywacjê. Rodziny. Pracê. Porz±dne ¿ycie. A ja, taka sierota skoñczona, by³em tam tylko po to by mieæ piecz±tkê w ksi±¿eczce. ¯eby siê moi szefowie odwalili ode mnie, jak siê znowu spijê ;-)

Ale mia³em pecha. Siedzia³em obok cz³owieka, który opowiadaj±c o sobie, mówi³ o mnie. Wszystko siê absolutnie zgadza³o... Tylko by³ du¿o starszy... Spostrzeg³em, ¿e nie tak ³atwo siê umiera, nawet jak siê wiele lat zdycha i zapi³ terapie...

Cholera! Mogê nie umrzeæ. Bêdê siê mêczy³...

To mi siê w pale nie mie¶ci³o... By³em przera¿ony... Popad³em w jak±¶ bezwolê i zacz±³em s³yszeæ co do mnie mówi±, na tej ca³ej terapii. ¯e ja, choæby nie wiadomo jaki, skoñczony alkoholik, mogê nie piæ... I to nie jaki¶ tam czas, a¿ szum w g³owie i wokó³ ucichnie - tylko w ogóle nie piæ!

Czy¿by?

Na dodatek trafi³em na spotkanie Anonimowych Alkoholików... Siedzia³em tam, taki por±bany alkoholik i siedzieli tam inni... Mówili o sobie, ¿e te¿ s± alkoholikami... Ale byli spokojni, zrównowa¿eni i pewni siebie. Bardzo jasno siê wyra¿ali. Przypomnieli mi, jakim cz³owiekiem zawsze chcia³em byæ. Bi³o od nich co¶, czego ca³e ¿ycie poszukiwa³em. Co ciekawe... Powiedzieli mi, ¿e te¿ mogê taki byæ... Prêdzej czy pó¼niej, ale na pewno je¶li zostanê w AA...

No to zosta³em ;-)
Od 19lipca2002r.
 
 
 
Porfirion 
przyjaciel forum


Wiek: 44
Doczy: 08 Wrz 2007
Posty: 32
Wysany: Pi 16 Pa, 2009 23:46   

Na imiê mam Grzegorz. Pierwszy bliski kontakt z alkoholem mia³em gdzie¶ pomiêdzy 1982 a 1985 rokiem, czyli w wieku 9 – 12 lat (dok³adnie nie pamiêtam). By³em w górach z rodzicami i przypadkiem znalaz³em w szafie butelkê kolorowej wódki robionej przez mojego ojca. Wypi³em ³yk i bardzo mi zasmakowa³o. Pó¼niej kolejny i kolejny. Pierwszy raz nie¼le siê ulula³em. To by³o w ¶rodku dnia i musia³em jeszcze co¶ robiæ w ogródku, pamiêtam, ¿e ¶wieci³o s³oñce, a mnie obraz ¶wiata coraz bardziej siê rozmazywa³, w koñcu chyba wymkn±³em siê do domu i poszed³em spaæ. Wspomnienie tego do¶wiadczenia by³o jednak do¶æ przyjemne.
W 1986 roku wyjecha³em z rodzicami na Wêgry i tam odkry³em, ¿e bardzo smakuje mi piwo. Nie upi³em siê ani razu, ale picie bardzo mi siê spodoba³o – z jednej strony czu³em siê chyba bardziej doros³y, ale z drugiej strony efekt, jaki dawa³o jedno, czy dwa piwa by³ warty grzechu.
W tym samym roku, chodzi³em wówczas do 7 klasy podstawówki, zacz±³em z kolegami próbowaæ papierosów i jednocze¶nie popijaæ alkohol. O ile dobrze pamiêtam, najczê¶ciej by³a to wódka, choæ zdarza³o siê te¿ wino czy piwo. Pili¶my najczê¶ciej w ró¿nych kryjówkach, gdzie¶ na dworze czy jaki¶ resztkach zabudowañ. W tym czasie ju¿ do¶æ regularnie siê upija³em, wydaje mi siê, ¿e ¶rednio raz na dwa – trzy miesi±ce.
Pod koniec siódmej klasy, bardziej dla draki, ni¿ z potrzeby, ukrad³em ze sklepu butelkê wina. Posz³o g³adko, a do tego po fakcie mog³em siê napiæ, st±d spróbowa³em szczê¶cia po raz drugi i trzeci. Patrz±c na to teraz muszê przyznaæ, ¿e o ile za pierwszym razem kradzie¿ mog³a byæ gówniarskim wybrykiem, o tyle za drugim i trzecim razem robi³em to ju¿ w konkretnym celu – mog³em zupe³nie za darmo siê napiæ z kolegami. Za trzecim razem zosta³em z³apany i mia³em bardzo powa¿ne problemy w szkole i w domu. O ile jednak to do¶wiadczenie zniechêci³o mnie do kradzie¿y, o tyle nie zniechêci³o mnie w najmniejszym stopniu do alkoholu i nadal od czasu do czasu popija³em z kolegami. Pamiêtam, ¿e ju¿ wtedy rzadko zdarza³o mi siê piæ alkohol w ma³ych ilo¶ciach, na smak czy dla towarzystwa – gdy ju¿ pi³em, to ¿eby by³ efekt.
Z pocz±tkiem 1988 roku chyba po raz pierwszy na ¶lubie mojego brata zala³em siê do nieprzytomno¶ci. Wcze¶niej, o ile dobrze pamiêtam, zdarza³y mi siê ju¿ drobne przerwy w ¿yciorysie, ale wówczas po prostu zala³em siê na amen. Nie do¶æ na tym, w obliczu ca³ej mojej rodziny zachowywa³em siê niew³a¶ciwie nawet jak na wesele, a trzeba podkre¶liæ, ¿e mia³em wówczas ledwie 14 lat. Nastêpnego ranka czu³em siê naprawdê paskudnie – nie tylko fizycznie, ale i psychicznie z powodu mêtnych wspomnieñ i dwuznacznych docinków moich braci i rodziców. Dobrze jednak wiedzia³em, co „prawdziwy mê¿czyzna” robi w takiej sytuacji i po raz pierwszy w ¿yciu wypi³em klina. Efekt przeszed³ moje naj¶mielsze oczekiwania, bo co prawda wiele wysi³ku kosztowa³o mnie prze³kniêcie pierwszego kieliszka, ale pó¼niej jak rêk± odj±³ zniknê³y zarówno dolegliwo¶ci fizyczne, jak i psychiczne. Od tamtej pory zwykle stara³em siê pamiêtaæ, ¿eby przed ostr± popijaw± zabezpieczyæ sobie „lekarstwo” na rano.
W tym samym roku kolejne przykre konsekwencje mojego picia daj± znaæ o sobie. Przed imprez± na zakoñczenie szko³y podstawowej popijamy z kolegami wódkê i do szko³y trafiamy ju¿ do¶æ mocno pijani. Ze szko³y nas nie wywalaj±, jednak robi siê z tego awantura i po ¶wiadectwo muszê przyj¶æ z rodzicami. Co jednak wa¿ne, tego dnia by³em chory i musia³em wróciæ wcze¶niej do domu, wiêc wcze¶niej ni¿ inni przesta³em piæ i po przyj¶ciu do szko³y w ogóle ju¿ nie dotyka³em alkoholu, za to du¿o tañczy³em, a z powodu leków mocno siê poci³em i do domu wróci³em nie do¶æ, ¿e wcze¶nie, to jeszcze rodzice nic po mnie nie poznali, wobec czego w szkole dosz³o do konsternacji, bo nauczyciele nie byli pewni, czy faktycznie by³em pijany, za to rodzice byli absolutnie pewni, ¿e nie pi³em. Opisujê to zdarzenie, bo w pó¼niejszych latach bardzo czêsto w³a¶nie przez tego typu zbiegi okoliczno¶ci unika³em ponoszenia konsekwencji swojego picia.
Przez pierwsze trzy lata technikum pi³em coraz czê¶ciej, praktycznie przy ka¿dej okazji i je¶li nie zawsze, to w wiêkszo¶ci przypadków siê upija³em. Okre¶lenie „przy ka¿dej okazji” wymaga chyba sprostowania, bo wcale nie potrzebowa³em jakiej¶ faktycznie specjalnej okazji – wystarczy³o umówiæ siê z kumplem na wódkê. W tym czasie zdarza mi siê te¿ podkradaæ wódkê ojcu i popijaæ w samotno¶ci, „na poprawê nastroju”, a poniewa¿ ojciec mia³ zwykle spory zapas alkoholu, tote¿ takie popijanie nie nale¿a³o do rzadko¶ci. Nie potrafiê dok³adnie powiedzieæ, jak czêsto pi³em, ale wydaje mi siê, ¿e pi³em w towarzystwie co najmniej dwa razy w miesi±cu, pó¼niej mo¿e nawet co tydzieñ i wówczas siê upija³em, natomiast czêstotliwo¶ci podpijania wódki ojcu zupe³nie nie jestem w stanie nawet w przybli¿eniu okre¶liæ.
Przez te pierwsze trzy lata szko³y ¶redniej dobieram sobie towarzystwo pod k±tem moich zainteresowañ, a oprócz wódki coraz bardziej mnie w tym czasie poci±ga³ hazard. Równie¿ konsekwencje mojego postêpowania w tym czasie stawa³y siê coraz powa¿niejsze. Z powodu zaniedbywania nauki i wagarów mam problemy w szkole, które w drugiej klasie ma³o nie koñcz± siê relegacj± – praktycznie ratuje mnie wy³±cznie znajomo¶æ mojego ojca i dyrektora szko³y. Moje stosunki z innymi te¿ cierpi± z powodu picia. Po jednej z popijaw matka mojego najlepszego wówczas przyjaciela zabrania mu siê ze mn± spotykaæ na jaki¶ czas. Z innym koleg± podczas wakacji w górach pijemy non stop przez tydzieñ – to by³ mój pierwszy ci±g alkoholowy, choæ nie wi±za³ siê jeszcze wtedy o ile dobrze pamiêtam z jakimi¶ powa¿niejszymi negatywnymi prze¿yciami. Po tym tygodniu stosunki z tym koleg± równie¿ ulegaj± och³odzeniu. W klasie nie przyja¼nie siê praktycznie z nikim. W koñcu 25 maja 1991 roku na imprezie brakuje wódki, a ja jestem ju¿ na tyle pijany, ¿e bez zastanowienia kradnê ojcu klucze do samochodu i jadê nim pijany i bez prawa jazdy z innym uczestnikiem imprezy do centrum Katowic po wódkê. W drodze powrotnej zaczyna ¶cigaæ nas policja. Po d³u¿szej ucieczce rozbijam samochód i trafiam na komendê.
Co prawda zapobiegliwo¶æ ojca po raz kolejny chroni mnie przed powa¿niejszymi konsekwencjami prawnymi (stajê tylko przed kolegium, które wymierza mi karê minimalnej grzywny i 12 miesiêcy zakazu prowadzenia pojazdów samochodowych), jednak w domu rodzice nie mog± na mnie patrzeæ. Zreszt± ja sam nie mogê na siebie patrzeæ bior±c pod uwagê fakt, jaki prezent urz±dzi³em mamie na Dzieñ Matki.
Od tamtej pory praktycznie zrywam kontakty z moim dotychczasowym towarzystwem, bardziej zajmujê siê szko³±. Trwa to zaledwie koñcówkê trzeciej klasy i parê pierwszych tygodni czwartej. B³yskawicznie bowiem w mojej w³asnej klasie odkry³em towarzystwo ludzi, z którymi ¶wietnie siê rozumiem i z którymi ³±cz± mnie wspólne zami³owania – wino, muzyka i ¶piew, ale przede wszystkim wino. Znów zaczynam bardzo czêsto chodziæ na wagary, a na wagarach najczê¶ciej piæ tanie wina, nalewki itp. W tym czasie wyra¼nie wzros³a moja tolerancja na alkohol. Kilka razy zdarza mi siê wypiæ kilka win z rzêdu bez szczególnego efektu.
19 czerwca 1992 – znowu jestem sam w domu rodziców w górach. Robimy ognisko ze znajomymi, podczas którego upijam siê do nieprzytomno¶ci wódk± kupion± od Rosjan. Dzieñ pó¼niej na ciê¿kim kacu poznajê moj± przysz³± ¿onê i tego samego wieczora pijê ju¿ z ni± i reszt± znajomych. Moja narzeczona mieszka i uczy siê w górach, wiêc ten zwi±zek w ¿aden sposób nie wp³ywa na zmniejszenie czêstotliwo¶ci mojego picia, wrêcz przeciwnie, bo dodatkowo w pe³ni usprawiedliwiony przed samym sob± pijê z têsknoty. Tak pijê a¿ do koñca technikum, niemal codziennie.
Zakoñczenie edukacji w szkole ¶redniej znów przebiega w moim stylu. Ledwo zdajê ustny z historii. Przed og³oszeniem wyników, przekonany ¿e obla³em, zak³adam siê z koleg±, ¿e je¶li zdam, to poka¿ê go³y ty³ek przed szko³±. Nie wzi±³em pod uwagê, ¿e w komisji by³ dyrektor szko³y, który by³ znajomym mojego ojca. Zda³em i uczciwie wywi±za³em siê z zak³adu przed g³ównym wej¶ciem do szko³y. Podci±gaj±c spodnie w oknie przy drzwiach zauwa¿y³em zszokowane twarze mojej wychowawczyni i panie wicedyrektor. Do ustnego egzaminu z polskiego zosta³em dopuszczony pod warunkiem, ¿e przyjdê na egzamin z ojcem. Wa¿na sprawa – do ustanego z historii nie przygotowa³em siê, bo przez ca³y weekend uczy³em siê z butelk± w rêku.
Po zakoñczeniu szko³y ¶redniej w rodzinie panuje przekonanie, ¿e na studiach i tak nie mam szans bior±c pod uwagê, co wyprawia³em w technikum, wiêc rodzice w ogóle nie wtr±caj± siê do mojej decyzji o wyborze szko³y. Zdajê egzaminy i dostajê siê na swój wymarzony kierunek - filozofiê. Moja przysz³a ¿ona mieszka w górach (gdzie od dzieciñstwa je¼dzi³em). Ja zostajê wzorowym studentem. W Katowicach prawie nie pijê (a przynajmniej tego nie pamiêtam), za to czêsto je¿d¿ê w góry i tylko tam nadrabiam straty. ¯ona (wtedy dziewczyna) ma kilka razy pretensjê, choæ bardziej o to, ¿e pijê z kolegami, zamiast po¶wiêcaæ czas jej. Tak czy tak rodzice i ja sam odzyskuj± we mnie wiarê. Pierwszy rok koñczê z wynikami zapewniaj±cymi stypendium naukowe, które utrzymujê praktycznie do koñca studiów.
15 pa¼dziernika 1994 r. – biorê ¶lub. Na weselu pijê do¶æ sporo, ale nie tracê przytomno¶ci i do samego rana trzymam siê nie¼le, za to dzieñ po weselu puszczaj± hamulce. Od rana pijê z bratem i go¶æmi, którzy przyjechali ze ¦l±ska. Na poprawiny jadê ju¿ pijany i nieprzytomnego odwo¿± mnie do domu wczesnym wieczorem. Na co dzieñ jednak ca³y czas pijê umiarkowanie. Zmienia siê jednak wa¿na okoliczno¶æ – do ¶lubu wiêkszo¶æ weekendów spêdza³em w górach z narzeczon±, a w ci±gu tygodnia siê uczy³em. Teraz sytuacja siê zmienia, weekendy mam dla siebie, wiêc równie¿ w tygodniu mam wiêcej czasu. Zaczynam zatem spêdzaæ wiêcej czasu z kolegami z uczelni. Oczywi¶cie znów zaprzyja¼niam siê z lud¼mi, którzy maj± podobne do moich upodobania. W tym wzglêdzie mam jednak trochê szczê¶cia, bo trzech najwiêkszych pijusów na roku jest jednocze¶nie najlepszymi studentami. ¯yje nam siê doskonale, bo ³±czymy zami³owanie do filozofii z zami³owaniem do picia, dziêki czemu pomimo ostrego chlania utrzymujemy wysokie noty. Moje ma³¿eñstwo zaczyna szybko schodziæ na dalszy plan.
6 maja 1996r. rodzi mi siê córka. Zaraz po porodzie kupujê litr wódki i zamiast do rodziców jadê do brata, gdzie mam wiêksze szanse na towarzystwo do ostrego picia. Zalewam siê w trupa. Niemniej przez czas jaki¶ stanowczo wiêcej czasu po¶wiêcam rodzinie, podejmujê te¿ pracê, wobec czego przez jaki¶ rok pijê du¿o mniej, za to coraz wiêcej uczê siê i pracujê. W 1997 roku zak³adam z przyjacielem spó³kê i z du¿ym powodzeniem rozwijamy j± przez parê miesiêcy. Sukces jednak szybko uderza mi do g³owy i gdzie¶ tak od po³owy 97 roku zaczynam piæ coraz wiêcej. W tym okresie miewam dziwne ataki duszno¶ci, szczególnie w czasie jazdy samochodem czy autobusem. Serce mi wali, brakuje mi oddechu, ca³y siê pocê, gniecie mnie w klatce piersiowej – wra¿enie jakbym mia³ zawa³. Wa¿na sprawa – po kilku kieliszkach wszystko ustaje. Niezale¿nie od tego coraz wiêcej pijê i coraz wiêcej spraw zawalam.
W po³owie 1998 roku z powodu picia zaniedbujê zarówno uczelniê jak i rodzinê, pracê i w³asn± firmê. W pracy dostajê pierwsze ostrze¿enia, ¿e mam co¶ z tym zrobiæ. Kolega dziêkuje mi za wspó³pracê, poniewa¿ nie tylko coraz czê¶ciej je¿d¿ê pijany do klientów, ale w tym stanie wype³niam papiery firmowe, a ja odpowiada³em za ksiêgowo¶æ. Pracê magistersk± bronie dopiero w grudniu. Przed wej¶ciem na salê musia³em wypiæ æwiartkê, bo inaczej nie by³em w stanie wykrztusiæ s³owa, ani zapaliæ papierosa. Od tamtego czasu zaczyna siê ju¿ ostro z górki.
W lutym 1999 wyje¿d¿am na targi do Poznania (to by³a delegacja z firmy, w której pracowa³em). Do Poznania docieram, ale na targi ju¿ nie. 3 dni prawie nie wychodzê z hotelu i przepuszczam wszystkie pieni±dze, ³±cznie z tymi, które mia³em na hotel.
Po tym incydencie muszê kombinowaæ jak rozliczyæ pieni±dze z wyjazdu i pierwszy raz fabrykujê fakturê zakupow±. W pracy nigdy nikt tego nie sprawdza³ – kupowa³em sprzêt oprogramowanie, p³aci³em za ró¿ne us³ugi praktycznie bez ¿adnej kontroli. Zatem i tym razem bez problemu wyp³acaj± mi pieni±dze z kasy. To by³ swego rodzaju „gwó¼d¼ do trumny”. Do listopada 1999 kradnê w ten sposób i przepijam prawie 50 tysiêcy.
Na prze³omie maja i czerwca 1999 roku przeprowadzam siê z ¿on± do nowego mieszkania. Z wy³udzanych na podstawie lewych faktur pieniêdzy wynajmujê ludzi, którzy prawie wszystko robi± za mnie, a ja z powodu przeprowadzki mam okazjê, ¿eby wódkê kupowaæ skrzynkami. Do listopada chlejê non stop. W pracy nieraz jestem tak pijany, ¿e zasypiam za biurkiem. Natomiast nowe mieszkanie jest ¶wietnym pretekstem do urz±dzania imprez w ka¿dy weekend. ¯ony i dziecka praktycznie nie zauwa¿am.
W listopadzie moje pijañstwo daje siê tak wszystkim we znaki, ¿e w koñcu ulegam namowom rodziców i idê do psychiatry – specjalisty od uzale¿nieñ. Proponuje mi detoks i odwyk, ale nie mog³em sobie na to pozwoliæ, bo przecie¿ musia³em pracowaæ. To by³a ostatnia szansa zes³ana mi przez Boga na w miarê bezbolesne podniesienie siê z do³ka, do jakiego siê doprowadzi³em. Musia³em jednak pogrzebaæ siê w gnoju bardziej i poszukaæ g³êbiej. No i chlejê dalej do tego stopnia, ¿e przestajê kontrolowaæ swoje w³asne przekrêty, przez co dwa tygodnie pó¼niej wychodz± one na jaw i ju¿ nie mam pracy. Ojciec, który by³ prezesem w firmie, w której pracowa³em, nie chce mnie widzieæ na oczy.
Na detoks trafiam dopiero w styczniu 2000 roku. Mam zacz±æ leczenie odwykowe, ale do tego nie dochodzi. Kilka dni po detoksie znowu pijê, ale zaczynam siê z tym ukrywaæ. Moje picie niezmiennie koñczy siê awanturami w domu. Z pomoc± oficera - znajomego mojego ojca, trafiam na lepszy pomys³ jak sobie poradziæ z moim „problemem”. Wówczas jeszcze nie mia³em specjalnego pojêcia o chorobie alkoholowej. Dowiedzia³em siê co prawda, ¿e jestem alkoholikiem, ale nic to dla mnie nie znaczy³o, poza tym tylko, ¿e usprawiedliwia³o moje picie.
W kwietniu 2000 roku rozpoczynam s³u¿bê wojskow± w Koszalinie. Nie pijê przez pierwsze kilka dni – pó¼niej jako pan podchor±¿y na d³ugo przed przysiêg± dostajê sta³± przepustkê. Jeszcze w momencie wychodzenia do miasta trwam w postanowieniu, ¿e nie bêdê pi³. Jednak wszyscy kupuj± piwo, wiêc ja te¿, dla towarzystwa, to jedno. Po kilku dniach wymuszonej abstynencji i du¿ej ilo¶ci ruchu na powietrzu smakuje jak nigdy dot±d. Tego samego dnia przepijam wszystkie pieni±dze, jakie mia³em. Niemniej trzy miesi±ce w Koszalinie upijam siê sporadycznie, choæ pijê czêsto. Natomiast drug± czê¶æ s³u¿by odbywam w Bytomiu i wszystko wraca do mojej normy. Wojsko zajmuje mi 3 – 4 dni w tygodniu i to do 13.00 – 14.00. Do tego wszystkiego wojsko p³±ci za wszelkie moje op³aty (czynsz, pr±d itp.), dostajê ¿o³d, zasi³ek na rodzinê i zwrot za wy¿ywienie (bo ¿ywiê siê w domu). Kasy i czasu na picie znów mam pod dostatkiem. Jednocze¶nie odkrywam, ¿e moje ma³¿eñstwo ma charakter niemal czysto formalny, wobec czego znalaz³ siê te¿ powa¿ny powód do u¿alania siê nad sob± i oczywi¶cie picia.
W koñcu w pa¼dzierniku ¿ona nie wytrzymuje mojego picia i na dwa tygodnie wyprowadza siê do kolegi z pracy. W listopadzie 2000 decydujê siê na leczenie odwykowe, gdzie spêdzam… jedn± dobê. Pamiêtam jak dzi¶ twarz terapeuty, który próbuje przez dobrych 15 minut przemówiæ mi do rozumu – bezskutecznie. Ju¿ w drodze do domu kupujê piwo.
W 2001 roku rozpoczynam pracê dla wydawnictwa, jednak pracujê w domu, wiêc praca nie przeszkadza mi w piciu. Z tego powodu na prze³omie 2001 / 2002 mam coraz mniej zleceñ.
W lutym 2002 roku rozpoczynam pracê jako przedstawiciel handlowy. Nie radzê sobie jednak zupe³nie z piciem – pijê rano przed prac± i w pracy.
W maju 2002 rozpoczynam swój najd³u¿szy okres abstynencji. Wiele spraw zaczyna siê powoli uk³adaæ. Niemniej po dwóch miesi±cach znów zalewam siê w trupa. Do 2004 roku ostro walczê z alkoholem podejmuj±c co chwila próby zerwania z na³ogiem i równie czêsto zapijaj±c.
W 2004 roku w pracy osi±gam coraz lepsze wyniki, coraz wiêcej zarabiam, zaczynaj± siê pojawiaæ jakie¶ perspektywy, ale jednocze¶nie wbrew sobie coraz czê¶ciej i coraz wiêcej pijê. Nie potrafiê nad tym zapanowaæ. Z powodu szans wyj¶cia na prost± picie coraz bardziej mi przeszkadza, coraz bardziej chcê przestaæ i coraz wyra¼niej widzê, ¿e sobie nie radzê.
W pa¼dzierniku 2004 – po miesi±cu cierpieñ umiera ojciec mojej przyjació³ki – umiera z powodu alkoholizmu w potwornych mêczarniach. Jedna sprawa bardzo silnie podzia³a³a na moj± wyobra¼niê. Ten cz³owiek, podobnie jak ja, ca³e ¿ycie twierdzi³, ¿e trzeba ¿yæ, póki czas, a jak przyjdzie staro¶æ, czy choroba, to po prostu odbierze sobie ¿ycie. Choroba przysz³a nagle i nie mia³ szans na ten rozpaczliwy gest.
10 listopada (w ¶rodê) dochodzê powolutku do siebie po ostrym piciu w weekend, które ju¿ tradycyjnie przeci±gnê³o siê na pocz±tek kolejnego tygodnia. Przera¿ony perspektyw± d³ugiego weekendu staram siê o przyjêcie na detoks. Nie ma takiej mo¿liwo¶ci, wiêc kupujê setkê rano i dzwoniê po prywatnych przychodniach, które robi± odtrucie w domu. My¶l o kolejnych czterech dniach picia mnie przera¿a a jednocze¶nie jestem ju¿ pewien, ¿e sam nie mam ¿adnych szans. W koñcu umawiam wizytê z odtruciem w domu, a w czasie oczekiwania wypijam 50-tkê wódki.
To by³ ostatni kieliszek alkoholu, jaki wypi³em do dnia dzisiejszego.


Pierwsze kilka dni spêdzam przyklejony do komputera – czytam wszystko, co tylko mo¿na znale¼æ w Internecie na temat alkoholizmu. Rejestrujê siê na dwóch forach dla osób uzale¿nionych, uczê siê na pamiêæ zasad programu na 24 godziny, pijê mnóstwo napojów a dooko³a mam zapas s³odyczy na miesi±c:)

W poniedzia³ek trafiam na mityng, a w ¶rodê mam wizytê u psychiatry. Facet by³ genialny – powiedzia³ „nic nowego Panu nie powiem”, „Wiem” - odpowiedzia³em,
decyduje siê Pan na odwyk?
Tak.
No to zapraszam jurto do szpitala.

Kosztowa³o mnie te kilka zdañ 50 z³otych:) Ale warte by³o du¿o wiêcej. Zosta³em przyjêty na terapiê odwykow± – ambulatoryjn±. Spotkania raz w tygodniu trwa³y prawie rok – najpierw 5 spotkañ terapii wstêpne, pó¼niej pó³ roku podstawowej i jeszcze 4 miesi±ce tzw. zadaniowej. Po roku po¿egna³em siê ze szpitalem i zacz±³em 2-letni± terapiê pog³êbion±. Koñcz±c ten w±tek – po kolejnych dwóch latach zdecydowa³em siê kontynuowaæ terapiê, jednak teraz dla odmiany indywidualnie. Do dzisiaj korzystam z us³ug terapeuty i nie wydaje mi siê, ¿ebym mia³ z tej formy rozwoju osobistego zrezygnowaæ. Ale nie ma co przes±dzaæ.

W miarê regularnie te¿ bywam od pocz±tku na mityngach, chocia¿ z czasem z du¿o mniejsz± czêstotliwo¶ci±.

Móg³bym teraz kolejnych kilka stron opisywaæ mniejsze i wiêksze sukcesy w pracy, rozwój osobisty, mi³o¶æ do ¿ony i wzajemny rozwój i ponowne poznawanie siê w tym czasie, polepszenie relacji z córk±, z rodzicami, rodzeñstwem, rewolucjê w kontaktach towarzyskich... Móg³bym te¿ skupiæ siê na innym w±tku – eksmisji z mieszkania, korowody z komornikami, Urzêdem Skarbowym, zajêcia kont itp. Ale bezwzglêdnie najwa¿niejsze w tym wszystkim nie s± zewnêtrzne okoliczno¶ci – mi³e czy bolesne, ³atwe, czy trudne – ale to, ¿e potrafiê coraz lepiej mierzyæ siê z nimi bez sztucznego wspomagania. Wstajê rano i bywam czasem niewyspany, ale ilekroæ przypomnê sobie poranki sprzed kilku lat, niezmiennie siê u¶miecham i czujê lekko¶æ na duszy. Nie boli mnie g³owa, nie trzês± mi siê rêce, nie szarpie mnie, nie pocê siê, nie czujê parali¿uj±cego strachu – po prostu ¿yjê!
_________________
"Biedny, kto gwiazd nie widzi, bez uderzenia w zêby"
 
 
marcini 
przyjaciel forum



Doczy: 27 Mar 2009
Posty: 177
Skd: ¦l±sk
Wysany: Nie 13 Cze, 2010 12:26   

Mam na imiê Marcin, jestem alkoholikiem, narkomanem i lekomanem.
Odk±d siêgam pamiêciom alkohol zawsze by³ w pobli¿u. Ojciec pi³ du¿o, awanturowa³ siê i bywa³ bardzo agresywny, ba³em siê go, albowiem jako najstarszy z rodzeñstwa zawsze by³em winny, a co za tym idzie, karany biciem. Kiedy s³ysza³em jak ojciec wchodzi do domu, stara³em siê schowaæ, potwornie siê ba³em, czasami nie¶wiadomie siê zmoczy³em. Dzieciñstwo wspominam teraz jako pasmo strachu, bólu i wiecznej chêci ucieczki. Kiedy matka stawa³a w mojej obronie to i jej siê dostawa³o, co dla mnie by³o straszniejsze ni¿ mój ból. Ju¿ w dzieciñstwie nauczy³em siê nie p³akaæ, mój p³acz potêgowa³ chêæ ojca ukarania mnie, nie potrafi³em tego zrozumieæ, dopiero jak by³em sam to siê wyp³akiwa³em i to raczej z bezsilnej z³o¶ci, ni¿ bólu. ¬le mi siê o tym pisze i nie chce o tym my¶leæ. Dzieciñstwo mia³em smutne. Nienawidzi³em alkoholu. Los jednak ukaza³ siê przewrotny.

Pierwszy raz skosztowa³em alkoholu z ciekawo¶ci, na weselu ciotki. Mia³em wtedy 12 lat. Zastanowia³o mnie co siê dzieje w g³owach doros³ych, ¿e s± tak inni po wypiciu kilku kieliszków. Mimo, ¿e mia³em wyryty w pamiêci obraz szalej±cego ojca 'zwin±³em' razem z bratem niedokoñczon± butelkê wódki. Wymknêli¶my siê na dwór i z niecierpliwo¶ci± wypili¶my po kieliszku. Rozczarowa³em siê, wódka by³a gorzka i pali³a w gard³o. Oboje z bratem zwymiotowali¶my, nie by³o to pocz±tkiem mojego picia. Zacz±³em uwa¿aæ, ¿e wódka jest niedobra. I tak uwa¿a³em do czasu, a¿ skoñczy³em 7 klasê podstawówki.

W czasie wakacji zacz±³em siê obracaæ w towarzystwie starszych ode mnie ch³opaków zafascynowanych ideologi± PUNK. Imponowa³y mi ich czuby, skóry i ciê¿kie buty, oraz zachowanie pe³ne agresywnej pewno¶ci siebie. Przede wszystkim jednak podziwia³em i mo¿na rzec podziela³em ich pogl±dy, pogardê do w³adzy i prawa, nienawi¶æ do powszechnego zak³amania i podzia³u na warstwy spo³eczne. Podoba³a mi siê ich chêæ wiecznej zabawy, nieustaj±cej hulanki pod ponurym szyldem 'NO FUTURE', czu³em siê taki sam. Szybko dopasowa³em siê do nich, a oni mnie zaakceptowali. Wtedy te¿ zacz±³em regularnie piæ piwo, wino i zacz±³em eksperymenty z w±chaniem kleju, trawk± i psychotropami. Mimo i¿ wcale nie czu³em siê dobrze po tych u¿ywkach (mia³em zawroty g³owy, bóle brzucha, wymioty, k³opoty z równowag±) - robi³em dobr± minê do z³ej gry. Z klejem skoñczy³em szybko, mimo i¿ halucynacje by³y efektowne, to strasznie ¶mierdzia³ i ciê¿ko by³o doj¶æ do siebie, za to alkohol na sta³e zago¶ci³ w moim ¿yciu. Zaczê³y siê woja¿e po kraju, koncerty, festiwale, wakacyjne w³óczêgi. Poznawa³em wci±¿ nowych ludzi, ogarniêtych tym samym pragnieniem buntu i zabawy. Nauczy³em siê piæ i z coraz wiêkszym znawstwem siêga³em po inne ¶rodki wp³ywaj±ce na ¶wiadomo¶æ i percepcjê. Zacz±³em te¿ byæ agresywny, norm± by³y zbiorowe bijatyki ze skinhead'ami czy milicj±, ale równie¿ w szkole sta³em siê obiektem obserwacji dla nauczycieli. Mój wygl±d i zaczepliwo¶æ sprawi³y, ¿e do¶æ czêsto l±dowa³em na 'dywaniku' u dyrektora szko³y. Ogniska i imprezy równie¿ u³atwia³y mi upijanie i odurzanie siê. By³o to o wiele ³atwiejsze ¿ycie ni¿ gdybym mia³ siê uczyæ lub w inny sposób rozwijaæ, pijany czu³em siê pewny siebie i mia³em ugruntowan± pozycjê miêdzy kumplami. Na trze¼wo musia³bym staraæ siê o pewne rzeczy, pijany po prostu je bra³em. By³o, a przynajmniej tak mi siê wydawa³o o wiele ³atwiej ¿yæ. Za kilkana¶cie lat w³a¶nie tymi sposobami bêdê nakrêca³ siê do ¿ycia. Z czasów szkolnych przypominam sobie równie¿ pierwszy powrót na Izbie Wytrze¼wieñ, Dzieñ Wagarowicza, znana restauracja w lesie, kilka grup rozochoconej m³odzie¿y, wypi³em wtedy mnóstwo piwa, nie pamiêtam od czego siê zaczê³o, bijatyka, demolka, du¿o krwi. Z opuchniêt± twarz± i rozbit± g³ow± zosta³em zabrany na Izbê Wytrze¼wieñ, a potem dyspozycja i za³o¿enie kartoteki. Czu³em z³o¶æ i wstyd, które przesz³y w poczucie winy kiedy matka mnie zobaczy³a i dowiedzia³a siê co siê sta³o. By³a zdruzgotana, a ja czu³em siê jak ostatnie bydle.

Oprócz alkoholu bardzo czêsto tak¿e bra³em inne ¶rodki. Pojawia³a siê coraz czê¶ciej marihuana, lsd, psychotropy i deliryki, bawi³y mnie stany para mistycznego wyciszenia, albo granicz±cej z ob³êdem euforii, bawi³em siê halucynacjami i dziwn± ekstaz± jak± dawa³y mi ró¿ne ¶rodki. Wtedy chyba wpad³em w uzale¿nienia, nie zdaj±c sobie sprawy z postêpuj±cej destrukcji mojego ¿ycia, co ró¿ rzuca³em siê w wir narkotyczno-alkoholowych uniesieñ. Zaczê³y mi siê zdarzaæ kilku dniowe 'przerwy w ¿yciorysie', urywa³ mi siê film gdzie¶ w klubie, a odzyskiwa³em ¶wiadomo¶æ ca³kiem gdzie indziej, dzieñ, albo kilka dni pó¼niej. Z relacji kolegów normalnie funkcjonowa³em, tylko nic z tego nie pamiêtam. Ani nauczyciele, ani rodzice nie orientowali siê co siê dzieje. Kiedy stara³em siê odstawiæ og³upiacze tj. alkohol i resztê, odczuwa³em dokuczliwe obni¿enie nastroju, by³em nerwowy i drêczy³a mnie nuda i poczucie monotonii. Wnioskowa³em, ¿e to objawy g³odu narkotycznego, du¿o zawsze czyta³em wiêc mia³em odniesienie do mojego stanu. Maj±c 18 lat zacz±³em odczuwaæ notorycznych zatruæ i przedawkowañ. By³em s³aby i apatyczny, miewa³em mêcz±ce koszmary. Towarzystwo tak¿e zaczê³o siê wykruszaæ, dwóch kumpli trafi³o do wiêzienia, dwóch zmar³o, jeden na przewlek³± nieleczon± ¿ó³taczkê, a drugi na zawa³ serca. Mój najbli¿szy kolega siê powiesi³... Zacz±³em siê zastanawiaæ, czu³em, ¿e powoli siê wykañczam. W moim ¿yciu dominowa³ strach i coraz silniejsze poczucie braku kontroli. Ba³em siê o w³asne ¿ycie i zdrowie.

Od jakiego¶ czasu spotyka³em siê z dziewczyn±, by³a inna ni¿ poznane wcze¶niej 'ga³ganki'. W chwilach trze¼wo¶ci zacz±³em zauwa¿aæ, ¿e zale¿y jej na moim ¿yciu, w jej towarzystwie czu³em siê dobrze, lecz nie potrafi³em, a mo¿e nie chcia³em tego okazaæ. Stara³a siê odwróciæ moj± uwagê od æpania i towarzystwa PUNK'owców. Zainteresowa³a mnie poezj± i pomog³a wróciæ do czytania ksi±¿ek i teraz dopiero z perspektywy czasu widzê jak bardzo siê dla mnie po¶wiêca³a, lecz wtedy nie potrafi³em tego doceniæ. Pokocha³a mnie, a ja zakocha³em siê w niej, pierwszy raz w ¿yciu przysi±g³em byæ trze¼wy dla niej. By³a to pierwsza przysiêga trze¼wo¶ci z tysi±ca pó¼niejszych. Jednak nadal pi³em alkohol, staraj±c siê ograniczaæ w jej obecno¶ci, co zazwyczaj nie wychodzi³o, nasz zwi±zek by³ dla mnie do¶æ wygodny, o nic mnie nie pyta³a chocia¿ widzia³em jej smutek i od niej wtedy te¿ zawsze mia³em pieni±dze na alkohol.

Po roku wziêli¶my ¶lub, z narkotykami skoñczy³em, ale za to regularnie siê upija³em, wtedy ju¿ pracowa³em na kopalni tak jak ojciec i te¶æ i tak jak oni pi³em. Co weekend zalewa³em siê w trupa, a po pracy zawsze wypija³em parê piw. Ze starym towarzystwem kontaktowa³em siê rzadko, a nowego nie szuka³em, czêsto pi³em samotnie potêguj±c w sobie poczucie osamotnienia i izolacji. Nie potrafi³em byæ odpowiedzialny, sprawy wymagaj±ce trochê czasu zostawia³em ¿onie, mnie interesowa³a tylko praca i picie, wtedy uwa¿a³em, ¿e tak ma byæ. W tym czasie jak sobie przypominam, zacz±³em byæ dra¿liwy i niespokojny. Obwinia³em ca³e otoczenie za to, ¿e moje ¿ycie sta³o siê nudne i monotonne, sta³em siê ponurym samotnikiem, nie zdawa³em sobie sprawy, ¿e alkohol ju¿ zacz±³ bezpowrotnie niszczyæ moje ¿ycie, by³em alkoholikiem i ju¿ wtedy zacz±³em zdawaæ sobie z tego sprawê. Teraz mogê przypuszczaæ, ¿e w tamtym czasie ju¿ by³em w fazie krytycznej uzale¿nienia od alkoholu. W 93' roku urodzi³ siê syn. Przez okres ci±¿y ¿ony stara³em siê byæ dobry dla niej, czu³em jakie¶ poczucie obowi±zku i stara³em siê ograniczyæ swoje picie. Chocia¿ wykorzystywa³em momenty pobytu ¿ony poza domem by piæ. Urodzenie siê syna by³o tak¿e doskona³ym powodem do picia. Mniej jednak pi³em w domu, a wiêcej szuka³em towarzystwa. Kilka lat by³o wzglêdnie bez zmian, ja pi³em coraz bardziej oddalaj±c siê od ¿ony, co zaowocowa³o postêpuj±cym siê rozpadem rodziny. ¯ona zaczê³a pracowaæ, a mnie przeszkadza³o jej towarzystwo, a w szczególno¶ci mêska czê¶æ jej kolegów. Coraz czê¶ciej zdarza³y siê k³ótnie, które czêsto koñczy³y siê dla mnie Izb± Wytrze¼wieñ. Zacz±³em byæ coraz bardziej w¶ciek³y na siebie za w³asn± nieudolno¶æ i nieporadno¶æ ¿yciow±. Postanowi³em wyjechaæ za granicê, praca w Czechach dawa³a mi o wiele wiêksze zarobki, ale te¿ o wiele wiêcej czasu na alkohol. Na kontrakcie pierwszy raz zdradzi³em ¿onê, wiedzia³em o jej kontaktach z kolegami z pracy i czu³em siê usprawiedliwiony. Rozsmakowa³em siê w tym ¿yciu, sta³em siê sta³ym bywalcem knajp i nocnych klubów. Pij±c u¿ala³em siê nad w³asnym losem, czu³em siê oszukany i skrzywdzony, co pozwala³o mi wci±¿ wiêcej i wiêcej piæ. Na kontrakcie panowa³o ciche przyzwolenie na picie, ca³y ten okres wspominam bardzo mgli¶cie, praktycznie ca³y czas by³em pijany, zaczê³y zdarzaæ mi siê 'bumelki'. Szef po rozmowie ze mn± zasugerowa³ 'wszywkê', zrobi³em to i po tygodniu znowu pi³em. ¯ona widz±c, ¿e nadal pijê, zagrozi³a rozwodem, poczu³em strach i panikê. Do wszywki lekarz przepisa³ mi hydroksyzynê, ostatniego kaca wtedy zwalczy³em tabletkami. Przypomnia³y mi siê czasy m³odo¶ci, przyjemne wyciszenie i spokój, ³atwo¶æ zasypiania. Przesta³em piæ, ale za to zacz±³em siê zamulaæ tabletkami. Szybko znalaz³em punkty zaopatrzenia siê w relanium i inne psychotropy. Wpad³em znowu w prochy i znowu jak lunatyk tylko pracowa³em, jad³em i spa³em. Trwa³o to 2 lata. W koñcu znacznie schud³em i prawie ca³y czas spa³em, zaczê³y siê bóle brzucha i zawroty g³owy. Wystraszy³em siê i odstawi³em tabletki. To co siê ze mn± dzia³o by³o straszne, g³ód alkoholowy by³ niczym z objawami zespo³u odstawienia leków. W szybkim tempie zacz±³em piæ na nowo alkohol, pi³em jeszcze czê¶ciej i wiêcej ni¿ wcze¶niej i znowu awantury, interwencje policyjne i pretensje ¿ony. Wyjecha³em do Hiszpanii, bardziej uciekaj±c przed konfliktami rodzinnymi, ni¿ za pieniêdzmi, mia³em nadziejê, ¿e d³u¿sza roz³±ka poprawi moje relacje z rodzin±.

W Hiszpanii zbyt d³ugo nie zabawi³em, pi³em ca³y czas, a to sprawi³o, ¿e znowu zacz±³em s³abn±æ, nie podoba³a mi siê praca, pijany lekcewa¿y³em wiele obowi±zków. W koñcu po kolejnym zatruciu i notorycznych k³ótniach telefonicznych z ¿on± wróci³em do Polski. Nie uchroni³o to jednak mojej rodziny przed rozpadem. Okaza³o siê, ¿e ¿ona maj±c do¶æ niepewno¶ci mojego ¿ycia, zaczê³a uk³adaæ sobie ¿ycie beze mnie. Za³ama³em siê i wpad³em w d³ugi, kilkutygodniowy ci±g, czu³em z³o¶æ. Kiedy wytrze¼wia³em, jeszcze raz siê zmobilizowa³em i wyjecha³em do Czech. Jednak poczucie pora¿ki i nienaprawialno¶ci mojego ¿ycia nie pozwoli³o mi ju¿ d¼wign±æ siê z bagna, które sam sobie przygotowa³em. Którego¶ dnia bêd±c w domu pod nieobecno¶æ ¿ony siad³em przed komputerem zacz±³em przegl±daæ prywatne strony Naszej-Klasy i GG mojej ¿ony, dowiedzia³em siê prawdy o sobie, wspólnym ¿yciu i bólu, który zada³em tym, których powinienem kochaæ. £ami±c has³a i kody, z³ama³em sam siebie, straci³em wszystkie z³udzenia, znowu wpad³em w d³ugi ci±g, pi³em na si³ê wszystko co siê tylko da³o, u¿ala³em siê nad sob± i przeklina³em ca³y ¶wiat, doprowadzi³em siê do strasznego stanu. Dosz³o do próby samobójczej. Kiedy le¿±c w 'akwarium' w psychiatryku dowiedzia³em siê, ¿e znalaz³ mnie i podobno odci±³ syn, pêk³em. Przekl±³em sam siebie, przesta³em obwiniaæ kogokolwiek o swoje ¿yciowe pora¿ki i niepowodzenia, ¿a³owa³em, ¿e nie umar³em, nie wiedzia³em co dalej robiæ... Pierwszy raz wtedy przemknê³a mi przez g³owê my¶l o leczeniu odwykowym. Po wyj¶ciu ze szpitala pi³em nadal, porzuci³em pracê w Czechach i zaj±³em siê tylko piciem, by³ to dla mnie najgorszy okres, unika³em rozmów z ¿on± i synem, czu³em siê nikim, nieporadnym kalekim idiotom. Na ró¿ne sposoby kombinowa³em pieni±dze na alkohol, powoli stacza³em siê coraz ni¿ej, a¿ nie przepi³em wszystkiego co mia³em. Nikt mi ju¿ nie stawia³, nie mówi±c o po¿yczkach. Wytrze¼wia³em przymusowo, nie maj±c za co piæ. Zg³osi³em siê na terapiê dzienn± u siebie w Bytomiu, poczu³em, ¿e mam szansê, za³atwi³em pracê i skupi³em siê na leczeniu. Nie pi³em. Stara³em siê odzyskaæ zaufanie syna, m³odszy nie wiedzia³ co zrobi³em i by³ nie¶wiadomy mojego stanu. Stara³em siê równie¿ pogodziæ z odej¶ciem ¿ony, w prawdzie jeszcze mieszkali¶my razem, ale jej odej¶cie by³o kwesti± czasu, w koñcu kiedy by³em w pracy, zniknê³a razem z dzieæmi i ca³ym wspólnym dobytkiem, przypuszcza³em, ¿e tak zrobi. Jeszcze wtedy nie zapi³em, nadal chodzi³em na terapiê i bra³em udzia³ w meetingach. Ba³em siê samotno¶ci, zacz±³em szukaæ towarzystwa. Zacz±³em spotykaæ siê ze znajom±, po pewnym czasie zorientowa³em siê ¿e pije, poczu³em od niej zapach piwa. W koñcu po 7 miesiêcznej abstynencji, wypi³em piwo. To co potem siê ze mn± dzia³o, mogê okre¶liæ jako ¶lepy pêd ku ¶mierci. Pu¶ci³y mi wszystkie hamulce. Nie waha³em siê przed niczym, wódka i narkotyki sta³y siê podstaw± mojego ¿ycia, tylko spotkania ze synami mobilizowa³y mnie do chwil trze¼wo¶ci. Pi³em coraz bardziej i wiêcej, ogarniêty jakim¶ ¶lepym ob³êdem, zaopatrywa³em siê w alkohol i narkotyki i przez tydzieñ nie wychodzi³em z domu doprowadzaj±c siê do nieprzytomno¶ci. Delirium, halucynacje i stany euforii miesza³y mi siê w g³owie, by³em pewien, ¿e umrê. Nie pamiêtam co sprawi³o, ¿e siê ockn±³em, mo¿e brak pieniêdzy, mo¿e wizyta matki, a mo¿e smutne oczy moich synów, nie wiem.

Przerwa³em to i wróci³em na terapiê, jednak po pierwszych zajêciach upi³em siê, mia³em ju¿ siebie do¶æ. Nawet umrzeæ mi siê nie uda³o. Spakowa³em siê i pojecha³em na detoks, chcia³em podj±æ leczenie zamkniête i uda³o siê... Od bardzo dawna co¶ w koñcu mi siê uda³o. By³em tam i chcê trze¼wieæ.

Po napisaniu piciorysu zastanawiam siê jakim cudem unikn±³em ¶mierci lub wiêzienia. ¯al do samego siebie czu³em zawsze, odk±d pi³em. Lecz widzê, ¿e by³ on najlepszym motorem do picia i innych sposobów odurzania siê. Straci³em rodzinê, dom i wpad³em w d³ugi, czy mam szansê? Nie wiem, chyba nie... Mimo to gdzie¶ w g³owie ko³acze siê my¶l o czystym ¿yciu i o szansach, które straci³em i o szansach, które zbezcze¶ci³em i podepta³em. Marzenia o u¶miechniêtej ¿onie, weso³ych dzieciach i spokojnym, ciep³ym domu. Czy siê spe³ni±? Nie wiem...

Pisz±c piciorys, prze¿y³em na nowo wszystkie te chwile. Czujê smutek i mam ¶wiadomo¶æ, ¿e wszystkie te lata straci³em, jedyne co wynios³em z tego to nadszarpniête zdrowie i kompletnie pokrzywion± psychikê, nie potrafiê siê jeszcze z tym pogodziæ, wiem, ¿e odbudowa mojej rodziny jest raczej nie mo¿liwa, a na zado¶æuczynienie ¿onie i moim dzieciom, nie starczy mi ¿ycia. Czujê wstyd i pogardê dla moich s³abo¶ci. Nie wiem dok±d pod±¿am, ale wiem, ¿e wszystko co jest przede mn± ju¿ zawsze bêdzie naznaczone na³ogiem i upadkiem. Muszê z tym ¿yæ i jeszcze raz pokazaæ, teraz ju¿ tylko sobie, ¿e potrafiê normalnie ¿yæ. Dziêkujê. Marcin alkoholik.
_________________
Hey Ho, Lets Go ...
 
 
aneczkaaa 
przyjaciel forum


Wiek: 36
Doczya: 28 Lis 2010
Posty: 6
Wysany: ro 01 Gru, 2010 07:47   

Mam na imiê Dorota i jestem alkoholiczk±
Moje dzieciñstwo nie by³o us³ane ró¿ami, ojciec pi³, znika³, wraca³, mama kr±¿y³a wokó³ niego, a on wokó³ butelki.
Ma³o pamiêtam z okresu picia mojego ojca, ale pamiêtam jak prosi³am, ¿eby ju¿ nie pi³. Gdy mia³am 13 lat mama trafi³a do grupy wsparcia. Od tego czasu zaczê³o siê u nas zmieniaæ. Ona zaczê³a siê zmieniaæ. Razem z siostr± uczêszcza³y¶my na Al-ateen. Tato pi³ jeszcze 2 lata i którego¶ dnia po prostu powiedzia³ STOP. Nie pije ponad 14 lat.

Moje przygoda z alkoholem zaczê³a siê w szkole ¶redniej. By³y to cotygodniowe wyj¶cia na imprezy, dyskoteki itp. Jak wiêkszo¶æ nastolatek. Moje „imprezy” trwa³y dosyæ krótko, bo w wieku 18 lat zasz³am w ci±¿e( oczywi¶cie z moim tera¼niejszym mê¿em). Po¿egna³a alkohol na okres ci±¿y, po urodzeniu syna równie¿ nie by³o czasu na zabawy. M±¿ nadrabia³ za nasz± dwójkê. :mrgreen:
Jak syn mia³ 4 lata zaczê³am uczêszczaæ na grupê wsparcia dla wspó³uzale¿nionych. Chodzi³am parê miesiêcy i zrezygnowa³am. Jak na to patrzê z perspektywy czasu to Ja oczekiwa³am chyba wtedy cudu. Paradoksalnie my¶la³am, ¿e jak ja bêdê chodziæ to On przestanie piæ. Wiêc wymy¶li³am inny sposób, a mo¿e posz³am na ³atwiznê? Zaczê³am mu robiæ na z³o¶æ. On weekend, to ja weekend.
Nic nie pomaga³o… kurczê, ale ja mia³am my¶lenie :-( . W 2005 roku ponownie zasz³am w ci±¿e. Znowu siê rozsta³am z alkoholem na ponad 1,5 roku. Jak córka mia³a parê miesiêcy mia³am ju¿ do¶æ picia mê¿a. Zaczê³am siê od niego oddalaæ. Zaczê³am wychodziæ ze znajomymi coraz czê¶ciej.
W 24.12.2006 umar³a moja kochana Bunia. Za³ama³am siê. Nie widzia³am ju¿ sensu najmniejszego. Nic nie mia³o dla mnie znaczenia. Zaczê³am wpadaæ w ci±gi parodniowe. Pi³am w nocy, a w dzieñ zajmowa³am siê dzieæmi. Hmm zajmowa³am siê? Stara³am siê zajmowaæ, bo na kacu, czy w ci±gu nie da siê w pe³ni zajmowaæ dzieæmi. Pi³am po parê dni, z przerwami na 2-3 tygodnie. Nigdy nie zapomnê jak bardzo sama siebie usprawiedliwia³am i t³umaczy³am. Jak bardzo zaprzecza³am, ¿e Ja mam problem z piciem, ¿e to jak pijê i jak d³ugo pijê to jest uzale¿nienie ju¿. Przyrzeka³am sobie parê razy, ¿e to ju¿ koniec, ¿e ju¿ nie bêdê piæ. Obietnice ³ama³am po parunastu dniach.

Pó¼niejsze zaj¶cia potoczy³y siê niesamowicie szybko. W maju moja mama dostrzega, ¿e mam problem. Swoj± drog± to niesamowite, jak strasznie unika³am z ni± kontaktu w ostatnim okresie swojego picia. Pewnie ba³am siê, ¿e zrobi wszystko by mi odebraæ alkohol.
Od pocz±tku czerwca zaczê³am chodziæ na mityngi, jednocze¶nie mama namawia mnie na terapiê zamkniêt±. Pod koniec czerwca zaczynam piæ. Nie daje rady sama. A mo¿e nie mam motywacji?. 7 lipca w trakcie picia jadê na Zlot Rado¶ci w Gnojnie. Dostajê zespo³u abstynenckiego, my¶la³am , ¿e umrê. Nigdy nie zapomnê s³ów mojego trze¼wiej±cego wujka:” napij siê, daæ ci wódki? Przejdzie ci od razu”. Byli tam wszyscy, my¶la³am, ¿e zapadnê siê pod ziemiê. Powiedzia³am wtedy KONIEC. JU¯ NIE CHCÊ PIÆ!. Stanê³o mi ca³e ¿ycie przed oczami. Moje dzieci, moja rodzina, moja narastaj±ca agresja do mê¿a…
W poniedzia³ek poprosi³am o spotkanie z dyrektork± O¶rodka. Na miejsce trzeba d³ugo czekaæ, ale mama robi wszystko by mnie przyjêli jak najszybciej. 27.07.2007 jadê do £ukowa na terapiê zamkniêt±. Tydzieñ czasu siê aklimatyzowa³am. Pomimo tego, ¿e zna³am du¿o lecz±cych siê alkoholików to czu³am siê tam ¼le. Po tygodniu zaczê³am pêkaæ. Terapia, mityngi, ogólnie ca³y program terapii stara³am siê wzi±æ z niej jak najwiêcej… Jakby to by³a jedyna metoda ratunku dla mnie... Dla mojego ¿ycia… Dla ¿ycia mojej rodziny…

Po powrocie do domu, do rodziny m±¿ przez miesi±c czasu nie pi³(powiedzia³am mu, ¿e jak on zacznie to ja te¿ zacznê). Tak szczerze to ba³am siê na pocz±tku jak ja zareagujê, jak on zacznie piæ. Po miesi±cu napi³ siê raz, ze mn± nic siê nie sta³o, zapi³ drugi, trzeci, czwarty… My¶la³, ¿e jest Oki, jednak nie by³o… Ja by³am inna i ju¿ wiedzia³am , ¿e nie chcê w swoim ¿yciu alkoholu. Zajê³am siê sob± i dzieæmi. Mê¿owi powiedzia³am tylko, ¿e jak on bêdzie pi³ to nie bêdziemy bli¿ej siebie tylko coraz dalej. Robi³ dalej swoje. Z³o¿y³am o leczenie. W tamtym roku by³ na leczeniu zamkniêtym , oczywi¶cie dobrowolnie. Po wyj¶ciu nie pi³ 2 miesi±ce i znowu próbowa³, czy ju¿ mo¿e… Od pó³torej miesi±ca nie pije i chodzi na terapiê otwart± i mityngi. Mo¿e ju¿ zrozumia³?? A mo¿e nie?? To ju¿ jest jego sprawa. Ja nie chcê piæ i teraz ju¿ wiem , ¿e nie bêdê ¿yæ z nim nie lecz±cym siê. On tez o tym wie :-) .

Nie pijê ponad 3 lata i wiem , ¿e nie chcê piæ…
 
 
jerzyk
[Usunity]

Wysany: Nie 02 Pa, 2011 18:59   

Mój rys historyczny postaram siê zobrazowaæ do¶æ krótko, gdy¿ wszystkie historie s± podobne, ró¿ni± siê jedynie fakty i zdarzenia z ¿ycia poszczególnych jej autorów, a to ma chyba nie wielkie znaczenie, moim skromnym zdaniem, gdy¿ problem jest taki sam.
Oto moje osi±gniêcia w tak fascynuj±cej podró¿y ¿yciowej przy ¶cis³ej wspó³pracy z szanownym prezesem "alkoholem" w roli g³ównej, a wspó³praca dobrze nam siê uk³ada³a przez ( w zaokr±gleniu) okres 40 letni, tak ¿e w tym okresie by³em ( Liczby podaje w przybli¿eniu bo prezes zadba³ ju¿ o to abym wszystkiego nie zapamiêta³) 15 razy na detox, 2 wszywki , 5 trapi ró¿nego kalibru, 4 razy rozpoczyna³em karierê w AA, teraz te¿ jestem jej adeptem, z 20 izb wytrze¼wieñ, rozwód, 5 lat zak³ad karny, 3 próby samobójcze bez efektów ubocznych, ¶wiadectwa pracy w liczbie tomu grubo¶ci encyklopedii.Nie wspomnê o melinach, rynsztokach i trunkach o nieznanym pochodzeniu.
W trakcie 40 lat tej wspó³pracy mia³em kilka znamienitych osi±gniêæ jak chocia¿by 5 lat solowego trzymania abstynencji bêd±c jedynie na systemie pozytywnego my¶lenia( ksi±zki nagrania i seminaria).
Obecnie nie pije od 44 miesiêcy, przez 3 lata samotnie trzyma³em trze¼wo¶æ bez wysi³ku ¿adnego z mojej strony, na AA zacz±³em uczêszczaæ poniewa¿ co¶ mn± pokierowa³o aby tam pój¶æ, no i jestem , mo¿e to chêæ podzielenia siê z innymi w³asnymi do¶wiadczeniami a mo¿e i chêæ pewnego rodzaju zabezpieczenia siê gdy¿ 5 lat solówki nauczy³o mnie trochê rozumu ¿e w chwilach jakiego¶ za³amanie trzeba mieæ kogo¶ obok siebie, aby móg³ cie wesprzeæ , aby przetrwaæ kryzys.
Mam swoj± receptê na alkoholizm, nikomu jej nie polecam gdy¿ ona dzia³a w moim przypadku, a czy zadzia³a na kogo¶ innego tego nie gwarantuje .
Wiem jedno ¿e dopóki nie zaj±³em siê stron± duchow± samego siebie i nie poj±³em PRAW Boga, rz±dz±cych ¶wiatem w jakim przysz³o mi ¿yæ, nici by³y z trze¼wo¶ci.
Teraz wiem jedno, ¿e te 5 lat które uwa¿a³em za trze¼we, wcale takie nie by³y, ja po prostu nie spo¿ywa³em alkoholu bo walczy³em z nim, a to nie ma wiêkszego sensu, wszelakie dzia³ania oparte na si³owych rozwi±zaniach koñcz± siê tragicznie i mo¿e kto¶ ze mn± tu polemizowaæ ¿e tak nie jest, ma takie prawo, ale to i tak nie zmieni tego faktu.
Moim zdaniem i jest to tylko moje zdanie trze¼wy jestem od momentu jak przesta³em siê baæ alkoholu, jak przesta³em z niego robiæ "cielca", jak powoli krok po kroku pomniejsza³em jego znaczeni jak go dewaluowa³em a¿ w koñcu sta³ siê substancj± chemiczn± bez ¿adnej mocy, sta³ siê neutralny, i najnormalniej w ¶wiecie uzna³em ¿e mnie go pic nie wolno, bo dostaje po nim sraczki tak jak po mleku którego nie pije te¿ ju¿ ze 40 lat bo po nim te¿ dostaje sraczki i nic siê z³ego nie dzieje, wiêc skoro mogê siê obej¶æ bez mleka i ¿yje to i bez alkoholu mogê ¿yæ.
Ca³a ta przemiana musia³a zaj¶æ w mojej g³owie bo na ten przyk³ad na terapii to ja my¶la³em jaki film bêdzie wieczorem w telewizorze, wcale nie s³ysza³em o czym tam gadaj±, bo takie by³o moje my¶lenie,..z³e, destrukcyjne wrêcz.
Nie jestem przeciwnikiem takich narzêdzi pomocowych jak terapia, detoks czy wszywka , absolutnie jestem za, lecz to s± tylko narzêdzia i ca³y ten system pomocowy jak ja to nazywam alko-servis ma mnie jedynie za zadanie doprowadziæ do stanu u¿ywalno¶ci po nadmiernej eksploatacji na niezdrowym paliwie, ma mnie przywróciæ fizyczn± i psychiczn± normalno¶æ, tak bym to nazwa³, ale dalsza moja egzystencja jako cz³owieka trze¼wego to tylko i wy³±cznie odemnie zale¿y, a raczej od sposobu mojego my¶lenia.
¯adne z tych narzêdzi nie ma mocy cudownego leku , tak± moc ma jedynie Bóg bez wzglêdu na to jak go postrzegasz i pojmujesz, Amen.
W chwili obecnej jestem fajnym trze¼wym facetem z u¶miechem na ustach i w sercu.
 
 
lenovo 
przyjaciel forum



Pomg: 14 razy
Wiek: 40
Doczy: 28 Sie 2011
Posty: 1020
Wysany: Pon 14 Lis, 2011 13:16   

Mia³em to napisaæ po terapii, ale w³asnie skoñczy³em swoj± prace na temat rozwoju mojego uzale¿nienia i u¶wiadomi³em sobie ¿e powsta³ mój piciorys.....



Proces rozwoju uzale¿nienia mojej osoby od alkoholu przebiega³ d³ugo i bardzo wolno, alkohol wkrad³ siê jak cukrzyca która dopada cz³owieka przez wiele lat nie ma objawów i nawet nie wiemy ¿e chorujemy a¿ w pewnym Momocie wszystko staje siê jasne i widzimy ogrom zniszczeñ naszego organizmu tylko ¿e alkohol dokona³ równie¿ zniszczeñ mojej psychiki i uczuæ.

Pocz±tki mojej choroby zaczê³y siê w wieku 15 lat kiedy poszed³em na sylwestra do ko¶cio³a i tam pierwszy raz poczêstowano mnie alkoholem, na drugi dzieñ bardzo to odchorowa³em i powiedzia³em nigdy wiêcej, lecz szybko doszed³em do siebie i przy kolejnej okazji na któr± nie czeka³em d³ugo bo chyba dwa miesi±ce by³y urodziny ch³opaka mojej kuzynki, który koñczy³ 18 lat, by³o du¿o ludzi i to starszych ni¿ ja i by³o bardzo weso³o, pamiêtam ¿e wówczas zaczyna³em piæ towarzysko.

Lecz zauwa¿y³em ¿e w chwili gdzie pojawia³ siê stres równie¿ siêgn±³em po alkohol.
Pamiêtam jak pierwszy raz w wieku 21 lat polecia³em do Finlandii, dosta³em prace w nowej firmie i bêd±c na miejscu by³em trochê przera¿ony poniewa¿ w wieku 16 lat mia³em nerwicê lêkowa i ba³em siê ¿e mog± mnie dopa¶æ lêki w Finlandii a by³em tam sam, wiêc wieczorem w hotelu siêgn±³em po alkohol z minibarku i siê napi³em jednocze¶nie poprawiaj±c sobie nastrój. Pamiêtam tez, ¿e po powrocie do polski pojecha³em z koleg± do Rzeszowa by zainstalowaæ now± maszynê i mieli¶my trochê problemów no i jak nam siê uda³o to poszli¶my do restauracji zrelaksowaæ siê i opiæ sukces.

Te moment by³ dla mnie chyba prze³omowy i pokaza³ mi ¿e alkoholem mogê radziæ sobie z stresem. Kolejnym powodem do napicia siê by³a sprzeda¿ maszyny w Toruniu, klient w ostatniej chwili wycofa³ siê z transakcji a my mieli¶my to jako priorytet w swoich celach i musieli¶my mocno siê natrudziæ by ja sprzedaæ jak tylko siê nam to uda³o poszed³em z koleg± ¶wiêtowaæ pij±c w dyskotece do 5:00.

Czêsto jak mia³em do³a i siedzia³em w domu a koledzy mnie namawiali to musia³em siê napiæ by dostaæ Powera i tak pamiêtam jak kiedy¶ zadzwoni³ do mnie Kuba i namawia³ by¶my poszli do Hormona na imprezê, ale ja nie chcia³em a on wpad³ do mnie z flaszk± zrobi³ drinki ja siê rozlu¼ni³em i polecieli¶my na balety – bawi³em siê super a z³y nastrój min±³ jak za dotkniêciem czarodziejskiej ró¿yczki.

Kolejnym etapem by³o u¶wiadomienie sobie ¿e alkohol korzystnie wp³ywa na samopoczucie.
I tak na wyje¼dzie ze znajomymi do Iñska zaczêli¶my pic a ja zobaczy³em ¿e super siê czujê, ¿e jest weso³o i rado¶nie jako¶ inaczej…..

Którego¶ razu koledzy namówili mnie na wyjazd na ryby i rano by³ zimno i ponuro i nie mia³em ochoty jechaæ, ale kolega mnie namówi³ a na wodzie na ³ódce wyci±gn±³ wódkê i pola³, okaza³o siê ¿e w jednej chwili pogoda mi przesta³a przeszkadzaæ a i cieplej siê zrobi³o.
Takie sytuacje siê zaczê³y powtarzaæ, ale równie¿ w zmêczeniu fizycznym. Pojecha³em na narty do Szklarskiej i nie mia³em si³y je¼dziæ i mi siê nie chcia³o, ale wpad³em na pomys³ by napiæ siê grzañca i po wypiciu dwóch zobaczy³em jak wróci³y si³y i jak dobrze mi siê je¼dzi.
Podobna sytuacja by³a jak pojecha³em na rolki i by³em tak zmêczony ¿e nie mia³em si³y je¼dziæ ale napi³em siê zimnego piwa, najpierw jedno potem drugie i trzecie i zobaczy³em ja moc i si³a wraca

To wszystko przekona³o mnie ¿e picie jest z³otym ¶rodkiem na moje smutki i rado¶ci wiêc zacz±³em szukaæ okazji do picia.

Znajomi poinformowali mnie ¿e jada na ognisko i jestem zaproszony, pomy¶la³em ¿e to super okazja by siê napiæ wiêc kupi³em zgrzewkê piwa i j± zabra³em ze sob± i na miejscu pili¶my siedz±c do 24 przy ognisku. Czêsto tez w pi±tki wychodzi³em do lokali i dyskotek bo tam tez zawsze pi³em a te miejsca by³y idealne do rozwoju mojej choroby alkoholowej.

Czêsto podczas takich imprez narzuca³em tempo picia i sam polewa³em co koñczy³o siê tym ¿e siê upija³em. Pamiêtam jak przyjechali moi kuzyni ze stanów, pierwsze co zrobi³em to wyci±gn±³em siwuchê z lodówki i powiedzia³em ¿e poka¿e im jak siê pijê i nala³em im do szklane wódki, wypili¶my i poszli¶my do Hormona, tam dalej kupowa³em alkohol i siê upi³em. Kolejny Ra zby³ za dwa tygodnie na wyje¼dzie w Pobierowie tam wymy¶li³em ¿e bêdziemy graæ w karty na karniaki, zabawa by³a super i nawet specjalnie przegrywa³em i la³em sobie wiêcej ni¿ innym skoñczy³o to siê moim upiciem i pój¶ciem spaæ szybciej ni¿ inni.

Moje coraz czêstsze picie w znacznym stopniu wp³ynê³o na wzrost tolerancji mojego organizmu na alkohol. U¶wiadomi³em to sobie wypijaj±c 0,7 Ginu w 10 minut z moim kolega na wyje¼dzie firmowym, po wypiciu by³em „trze¼wy” i gotowy by pic dalej. Kolejna tak sytuacja mia³a miejsce podczas zabawy sylwestrowej gdzie ca³y wieczór pi³em i miesza³em alkohole i nie mog³em siê upiæ wiêc musia³em zacz±æ piæ czyst± wódkê by osi±gn±æ poziom upojenia alkoholowego.

Pierwszy urwany film mia³ miejsce na imprezie w DS. by³ to lokal na wojska polskiego czynny 24 h / dobê od pi±tku do niedzieli pili¶my bardzo du¿o a ja upi³em siê do tego stopnia ¿e jak wyszed³em z lokalu to zwraca³em na jakie¶ auta co sta³y na ulicy i nie by³em w stanie nikomu powiedzieæ gdzie mieszkam, na szczê¶cie taksówkarz co podjecha³ zna³ mnie i odwióz³ do domu….Innym razem bawi³em siê na imprezie urodzinowej w Imperium i tez du¿o pi³em nastêpnego ranka obudzi³em siê w w³asnym ³ó¿ku w swoich wymiocinach i niczego nie pamiêta³em….

Moja mam po tym fakcie chcia³a ze mn± porozmawiaæ na temat picia, ale ja powiedzia³em ¿e nie ma problemu i ¿e to by³ incydent, ale wszystko jest ok i nie ma o czym Rozmawiaæ. Pamiêtam ¿e kiedy¶ po powrocie do domu pod wp³ywem równie¿ rano ja zszed³em do kuchni próbowa³a porozmawiaæ na temat mojego picia, ale ja powiedzia³em ¿e nie ma tematu i ¿e przesadza i jest przewra¿liwiona bo ojciec i dziadek pi³…..

Wydajê mi siê ¿e to w³a¶nie wtedy by³ ju¿ okres mojego uzale¿nienia od alkoholu a mia³em dopiero 19 lat. Zacz±³em szukaæ usprawiedliwienia mojego picia i pamiêtam jak w Lesznie sprzeda³em maszynê za 100 ty¶ z³oty i by³ to ogromny sukces wówczas pi³em w lokalnym pubie i ¶wiêtowa³em to ¿e mam sukces t³umacz±c sobie, ¿e to normalne i mi siê nale¿y, ale po powrocie do szczecina poszed³em w pi±tek do pubu siê napiæ t³umacz±c sobie ¿e mi siê nale¿y i wszyscy pija w pi±tek po ciê¿kim tygodniu pracy.

Zauwa¿y³em ¿e zaczynam pic coraz czê¶ciej i na i obieca³em sobie ¿e na kolejnym wyjazd do Finlandii nie bêdê pi³ i tak te¿ siê sta³o, ale po powrocie do domu szybko otworzy³em piwo i siê napi³em. Pamiêtam jak tez jechali¶my z moj± by³± ¿on± do jej dziadków na imieniny tam tez postanowi³em ¿e nie pijê i nie pi³em, ale po powrocie do domu otworzy³em sobie zimne piwo i siê nim rozkoszowa³em t³umacz±c sobie ze mi siê nale¿y bo na imieninach wszyscy pili a ja nie.

Alkohol sta³ siê po cichu regulatorem mojego samopoczucia. Pamiêtam ¿e po rozstaniu z moj± dziewczyn± czu³em siê fatalnie i jak siê napi³em wszystkie smutki mija³y bardzo szybko, ale wraca³y wraz z tym jak alkohol wyparowywa³ z organizmu. Alkohol tez rewelacyjnie pomóg³ mi po ¶mierci ojca, by³em za³amany i jak mia³em i¶æ do szpitala by us³yszeæ ¿e mój Tato zmar³ nie by³em w stanie i siê napi³em i wówczas nabra³em si³y i odwagi równie¿ to samo zrobi³em ¿egnaj±c siê z nim przed kremacj± jak musia³em dokonaæ identyfikacji cia³a, czu³em siê strasznie i wówczas 10 minut przed wypi³em 250 ml wódki.

Zacz±³em piæ coraz czê¶ciej w tygodniu zdarza³o siê ¿e pi³em po kilka piw wieczorami czekaj±c na pi±tek a w pi±tek pi³em wódkê na imprezie z znajomymi. Zdarzy³o mi siê tez ¿e pojecha³em do znajomych na ognisko i mi±³em nie piæ a skoñczy³o siê tym ¿e dzwoni³em po zonê by przyjecha³a po mnie i po auto.

Coraz wiêcej moich bliskich zaczê³o dostrzegaæ problem i zwracaæ mi uwagê, wiêc zaczo³em piæ w samotno¶ci. Pamiêtam jak pojecha³em w delegacjê do Krakowa i by³em szczê¶liwy ¿e jestem sam i mogê siê spokojnie napiæ innym razem pojecha³em z kolega do Warszawy i specjalnie wzi±³em dwa pokoje by po cichu i w samotno¶ci napiæ siê.

Nieby³o trzeba d³ugo czekaæ jak pojawi³y siê pierwsze konflikty spowodowane moim piciem.
Pili¶my z moimi kuzynami na strychu u mojej mamy a ja pod wp³ywem alkoholu wyrzuci³em krzes³o przez okno moja mam rano jak to zobaczy³a strasznie siê zdenerwowa³a i nie rozumia³a jak i co mnie podkusi³o ¿e wyrzuci³em krzes³o na drzewo, nie rozmawiali¶my dwa tygodnie. Czêsto tez celowo k³óci³em siê z moj± partnerk± by wyj¶æ z domu i i¶æ do mamy by siê w spokoju napiæ alkoholu, ale tam moja mam jak widzia³a ¿e jestem podpity zwraca³a mi uwagê a ja siê zaczyna³em awanturowaæ po czym nie rozmawiali¶my przez jaki¶ czas.

Kiedy¶ moja mama powiedzia³a ¿e siê martwi moim piciem a ja siê u¶miechn±³em i powiedzia³em by siê nie martwi³a i obieca³em ¿e nie bêdê pi³, tego samego wieczoru by³em pijany w swoim pokoju. Moja partnerka zrobi³a mi awanturê po moim znikniêciu na trzy dni z domu po powrocie skacowany i zmêczony obieca³em ¿e nie bêdê piæ i kupi³em jej kwiaty oczywi¶cie pi³em ju¿ tego samego wieczoru razem z ni± u mojej mamy na grilu…

Najbardziej niepokoj±ce by³o moje prowadzenie auta pod wp³ywem alkoholu. Bardzo czêsto wracaj±c do domu robi³em zakupy i jecha³em do gara¿u i wypija³em kilka drinków a potem jecha³em do domu równie¿ zdarza³o siê ¿e bêd±c ju¿ w domu jecha³em do sklepu po alkohol. Którego¶ razu kupi³em sobie ruada i pojecha³em na G³êbokie tam tez pi³em z kolegami i wraca³em Wojska polskiego a tam zatrzyma³a mnie policja a raczej chcia³a, skoñczy³o siê to ucieczk± i po¶cigiem przez pó³ miasta i artyku³em w Gazecie, ale i tak mnie nie z³apano uciek³em maj±c we krwi ponad 1,5 promila nie zwa¿aj±c na zagro¿enie jakie wtedy spowodowa³em.

Zaczê³o siê systematyczne korzystanie z pomocy alkoholu. Pierwszy raz jak rozsta³em siê z moj± dziewczyna i zacz±³em w ramach bólu codziennie go ³agodziæ piciem poniewa¿ smutek mija³ a ja zaczyna³em ¿yæ, kolejnym elementem by³o to ¿e jak nie mia³em si³y na co¶ zaczyna³em piæ i zaczyna³em robiæ to czego normalnie nie mog³em, np. jak pojechali¶my na ognisko nie by³em w stanie nosiæ drewna, ale jak siê po cichu napi³em si³y wraca³y i nastrój tez a ja znosi³em stery drewna….
Po takim piciu zaczê³y pojawiaæ siê g³ody alkoholowe, pamiêtam po powrocie z wyjazdu integracyjnego do Rynu wieczorem czu³em siê jeszcze dobrze, ale rano mi±³em dr¿enie r±k, leki, pocenie siê szybko siêgn±³em po alkohol i ten stan min±³. Którego¶ razu jak pojecha³em na narty dzieñ wcze¶niej pi³em a na drugi dzieñ na stoku my¶la³em ¿e zemdleje, by³o mi s³abo i siê poci³em i lêki, ale jak wypi³em dwa piwa i krupnik to wszystko minê³o i czu³em siê ¶wietnie.

Ten mechanizm pozwoli³ mi zobaczyæ ¿e jak siê napijê to przykre dolegliwo¶ci mijaj±. Jecha³em do mojego wujka na polowanie i ¼le siê czu³em wiêc w jego miejscowo¶ci kupi³em sobie piersiówkê i wypi³em w aucie przed sklepem a samopoczucie wróci³o. Innym razem pojecha³em do Turcji na wakacje i po powrocie z nurkowania z kacem wróci³em do hotelu i czu³em siê fatalnie, wiec zacz±³em pic w barze rakije by umorzyæ ból i z³e samopoczucie. Tam tez mia³em ci±g alkoholowy bo pi³em przez 7 dni dzieñ w dzieñ do tego stopnia ¿e w samolocie mi±³em 5 euro i do wyboru kupiæ co¶ mojej partnerce do jedzenia albo piwo, wiadomo co wybra³em. Piwo i oczywi¶cie by³a awantura bo ona by³a g³odna i ¼le siê czu³a, ale ja widzia³em tylko alkohol. Imprezy integracyjne by³y rewelacyjnym miejscem do ci±gu i tak tez by³o w Rynie gdzie pi³em trzy dni od rana do wieczora i nawet wracaj±c do Szczecina poprosi³em kolegów by jecha³ a ja z drugim pi³em w aucie. Ale najd³u¿szy mój ci±g trwa³ 4 lata bo pi³em ka¿dego dnia od godziny 16-17.

Znikn±³ dawny Ja a pojawi³ siê nowy. Kiedy¶ chodzi³em na rower a teraz zamiast na rower zaczyna³em pic i tylko to robiæ a rower poszed³ na bok, tak samo tez sta³o siê z p³ywaniem na desce nad morzem, nad morze zacz±³em je¼dziæ tylko po to by piæ i spaæ.

To wszystko spowodowa³o zmianê mojego stylu ¿ycia, przyty³em 20 kg, i przesta³em byæ aktywny fizycznie, pamiêtam jak mia³em do wyboru jechaæ do kina albo zostaæ w domu to zostawa³em w domu i pi³em. Jak pojecha³em nad morze to pi³em i nic nie robi³em. Zdarza³o mi siê ¿e jecha³em na trzy dni sam i izolowa³em siê od wszystkich i tylko pi³em i sen by³ jedyn± przyjemno¶ci±. Pamiêtam jak manipulowa³em otoczeniem i k³ama³em ¿e mam wyjazd s³u¿bowy a ja jecha³em gdzie¶ piæ na umór. Zmieni³ siê mój wygl±d i forma spêdzania wolnego czasu a co za tym idzie unika³em znajomych i pi³em w samotno¶ci.

Picie sta³o siê najwa¿niejsza rzecz± w moim ¿yciu, zaczyna³em oko³o 17 jak zaczyna³em gotowaæ a koñczy³em o 22 jak zasypia³em rano kac i przetrwanie i meczenie siê do 17 a potem znów picie i tak przez 4 lata, a w weekendy picie od pi±tku do niedzieli a w niedziel znów kac i przetrwanie do 17 i znów picie i tak przez 4 lata…..

Zdarzy³o mi siê ¿e po powrocie z wyjazdu i piciu przez trzy dni po prostu umiera³em w ³ó¿ i nie by³em w stanie wstaæ do ³azienki czy do kuchni nie wspominaj±c ¿eby co¶ siê napiæ lub zje¶æ, apetyt wróci³ po dwóch dniach. Ale tez pamiêtam jak pijaæ mia³em zwiêkszony apetyt i pi³em i jad³em w ten sposób spêdzaj±c wolny czas i ogl±daj±c jeszcze TV. Mój dom sta³ siê moim wiêzieniem. A patrz±c w lustro widzia³em spuchniêt± twarz i brzuch jaki mi wisia³, czu³em wstrêt i obrzydzenie i zaczyna³em piæ i mia³em wszystko w d……

Picie przesta³o przyno¶cie ulgê zaczê³o mnie mêczyæ, zniewoli³o mnie i odebra³o to co wcze¶niej robi³em sta³em siê zak³adnikiem alkoholu. Pamiêtam jak pi³em trzy dni od rana do wieczora i z³apa³ mnie kac w nocy zacz±³em siê pociæ serce zaczê³o waliæ a ja by³em przekonany ¿e umieram, pojecha³em autem by siê uspokoiæ ale to nie minê³o przesz³o jak siê napi³em ba³em siê przestaæ piæ bo dopada³y mnie te lêki i pi³em dalej ale one i tak mnie dopada³y tylko pó¼niej. Wiêc zacz±³em braæ leki uspakajaj±ce, ale tak sobie dzia³a³y potem wpad³em na pomys³ by braæ leki na sen i skoñczy³o siê tym ¿e bra³em leki uspakajaj±ce, tabletki nasenne i pi³em a¿ przyszed³ moment kiedy mia³em ju¿ do¶æ potê¿ny kac, lêki, nie by³em w stanie doj¶æ do apteki. Ludzie wydawali mi siê jacy¶ obcy inni a d¼wiêk mnie zabija³ przeszywa³ mojej cia³o a ja nie wiedzia³em czy ¶nie czy to jest prawda. Dotar³em do apteki ca³y roztrzêsiony i kupi³em leki uspakajaj±ce po³kn±³em mo¿e 5, 6 tabletek i poszed³em do domu ukryæ siê w czterech ¶cianach i tak siedzia³em ca³y dzieñ i ca³± noc. To by³ pi±tek 27 sierpnia 2011 roku i od tego czasu nie pijê….
_________________
Lenovo
 
 
 
Suchy 
przyjaciel forum
ciemnogrodzianin :)



Pomg: 91 razy
Wiek: 56
Doczy: 30 Kwi 2007
Posty: 2584
Skd: Ostro³êka
Wysany: Sob 26 Lis, 2011 19:05   

Mam 50 lat , jestem mê¿em , ojcem doros³ych ju¿ dzieci ...
Zasadzi³em parê drzew , pobudowa³em dom ....uwa¿am siê za szczê¶liwego cz³owieka .
Szczê¶cie zawdziêczam Bogu bo moim udzia³em sta³o sie nawrócenie , dziêki któremu Bóg uzdrowi³ mnie z mojego alkoholizmu.
Pamiêtam pierwsze swoje upicie , podobno ka¿dy alkoholik je pamiêta.
Pierwszy raz upi³em siê w 7 klasie szko³y podstawowej na Sylwestra , pamiêtam dok³adnie ka¿dy szczegó³ z tego wydarzenia , ch³eptanie wina z talerza aby szybciej rozebra³o , kolegów , sytuacje , jak krêci³ mi siê sufit i meble , uczucie ¼dziwienia , ¿e to w ogóle jest mo¿liwe ,pawia pomarañczowo czekoladowego na ¶cianie , wstyd wobec rodziców i obrzydzenie jakie mia³em przez co najmniej rok na widok wina .
A jednak .......uzale¿ni³em siê od alkoholu .
Oczywi¶cie nie od razu
Jestem jedynakiem , a zawsze chcia³em mieæ rodzeñstwo , rodziców mia³em normalnych , mamê umiej±c± uzewnêtrzniæ swoja mi³o¶æ , ojca osch³ego i gani±cego , który nie by³ wylewny w wyra¿aniu swoich uczuæ , chocia¿ wiem , ze mnie kocha³ i kocha nadal . Rodzina katolicka , wiara ko¶cielno niedzielna tak bym okre¶li³ religijno¶æ w mojej rodzinie .
Od zawsze mia³em kompleks niskiego poczucia w³asnej warto¶ci , do czego w istotny sposób przyczyni³o siê j±kanie siê i chudo¶æ cia³a co powodowa³o , ze czu³em siê ¼le w¶ród rówie¶ników .
Do¶æ szybko pojawi³o siê w moim ¿yciu poczucie osamotnienia .
Wiara nie dawa³a mi poczucia jedno¶ci z Bogiem i lud¼mi .
Od wiary katolickiej odszed³em ¶wiadomie w szkole ¶redniej .
Jedn± z przyczyn upatrywa³em w niemo¿no¶ci i lêku przed spowiedzi± a konkretnie trudno¶ci± w wyznaniu jednego grzechu , który pope³nia³em nagminnie ....... .
Pustkê po odrzuceniu stara³em siê wype³niæ poszukiwaniem sensu ¿ycia w religiach wschodu jodze i buddy¼mie zen . Praktykowa³em sam ....nie dawa³o to jednak jaki¶ wymiernych korzy¶ci , jedno¶ci ze ¶wiatem jak tego oczekiwa³em a moje poczucie osamotnienia i izolacji tylko pog³êbia³o siê.
Nie mia³em przyjació³ od serca , nie potrafi³em nawi±zaæ relacji z dziewczynami .
To pog³êbia³o poczucie niskiej warto¶ci a jednocze¶nie czyni³em siê we w³asnych wyobra¿eniach kim¶ wa¿nym i wyj±tkowym , niedocenianym przez otoczenie.
Niemo¿no¶æ i lêk przed pokazaniem kim naprawdê jestem pog³êbia³y frustracjê i dalsze zamykanie siê w swoim wyimaginowanym ¶wiecie ......

Do¶æ szybko odkry³em , ze remedium na te dolegliwo¶ci stanowi alkohol .
Parê piw wypitych w gronie kolegów leczy³o kompleksy skutecznie i wyrywa³o mnie z izolacji.
Z czasem alkohol zacz±³em piæ regularnie ju¿ nie tylko w gronie kolegów ale i w swoim wy³±cznie towarzystwie.

Okres studiów to czas pog³êbiaj±cej siê izolacji od ludzi , ucieczki od trudno¶ci i regularne wspomaganie siê lekiem na wszystko : piwem .
Ten czas to okres ca³kowitego zerwania z Ko¶cio³em na ka¿dej p³aszczy¼nie : nie chodzi³em na msze , nie przyjmowa³em sakramentów , tworzy³em sobie w³asne wyobra¿enie ¶wiata duchowego opartego ma religiach wschodu , gdzie pojecie Boga tak naprawdê rozmywa siê , nie jest istotna jego osobowo¶æ jako stwórcy i wspomo¿yciela , nadaj±cego sens ¿yciu , ale istot± duchowo¶ci osi±ganej przez afirmacje transcendentalna , staje siê tak naprawdê z³udnym oparciem na samym sobie i na jakiej¶ energii kosmicznej maj±cej zapewniaæ jedno¶æ wszystkiego .

W 2 lata po ukoñczeniu studiów o¿eni³em sie z wspania³± kobiet± .......
Chyba czuwa³ nade mn± Bóg którego odrzuca³em , bo nie wyobra¿a³em sobie , ze kiedykolwiek moge byæ mê¿em i ojcem . Lêk przed przysz³o¶ci± jak± odczuwa³em zosta³ zminimalizowany wspólnego przej¶cia przez ¿ycie po raz pierwszy z druga osob± ....

Trudno¶ci ¿ycia we dwoje , ró¿ne wzajemne oczekiwania wyniesione z domów rodzinnych , nieumiejêtno¶æ otwarcia siê na najbli¿szego cz³owieka , powodowa³y , ze coraz bardziej wspomaga³em siê alkoholem.
Ma³¿eñstwo nic nie zmieni³o w moim podej¶ciu do wiary i religii w której siê wychowa³em .
By³em wprawdzie po o¶miu latach u spowiedzi bo tego wymagano ode mnie i przyj±³em komuniê , ale spowied¼ nie by³a szczera a komunie przyj±³em z poczuciem winy , ¿e nie jestem jej godny , bo gdzie¶ tam w g³êbi serca wiedzia³em , ze ¼le robiê .
Dzieci nie wychowywa³em w wierze , nigdy nie widzia³y mnie modl±cego siê , sakramentów nie przyjmowa³em nawet podczas chrztu w³asnych dzieci .

Moje uzale¿nienie od alkoholu pog³êbia³o siê choæ o tym oczywi¶cie nie wiedzia³em......
Alkohol a konkretnie piwo towarzyszy³o mi w ka¿dej praktycznie sytuacji .
Pracê mam samodzielna bo mam wolny zawód i kontrolujê sam siebie .
Z czasem nie potrafi³em dnia rozpocz±æ bez piwa ....parali¿uj±cy lêk przed ¿yciem pojawiaj±cy siê ju¿ po obudzeniu usuwa³ na parê godzin skutecznie On , nowy powiernik i wspomo¿yciel w ilo¶ci p³ynu w mieszcz±cego siê w 2 niepozornych butelkach . Towarzyszy³ mi w pracy podczas wyjazdu w teren , przy pracy przy komputerze , podczas wypoczynku i obowi±zkowo przed snem .....Niwelowa³ poczucie strachu przed ¿yciem i dawa³ z³udne poczucie bezpieczeñstwa oraz wra¿enie , ze radzê sobie ze wszystkim doskonale sam .
Moje ¿ycie rodzinne rozpada³o siê ....dwa ¶wiaty ludzi ¿yj±cych niby ze sob± a tak naprawdê obok siebie .
Poczucie ¿alu do ¿ony i najblizszych , poczucie wykorzystywania , t³umionej w sobie agresji do ¶wiata i siebie a wyra¿anej czêsto w formie ironii w rozmowach z najbli¿szymi i innymi lud¼mi , wszechogarniaj±c± samotno¶æ i poczucia utraty sensu ¿ycia a jednocze¶nie strach przed utrat± czego co mam ; domu , pracy , rodziny - to obraz mojego wnêtrza.
Praktycznie skoncentrowany by³em tylko na pracy , zarabianiu pieniêdzy i próbach utrzymania siê na powierzchni ¿ycia . Moja rola jako ojca i mê¿a ogranicza³a siê do dostarczenia pieniêdzy .
Wychowaniem dzieci , dba³o¶ci± o dom o jakie¶ kontakty z lud¼mi znajomymi zajmowa³a siê praktycznie ¿ona..

Moment krytyczny dla mnie nast±pi³ w ostatni± niedzielê stycznia 2006 r.
Tego dnia próbowa³em samodzielnie wyj¶æ z zespo³u abstynenckiego ...to taki stan w którym przyzwyczajony do alkoholu organizm domaga siê swojej codziennej dawki ....trzês±ce siê rêce i ca³e wnêtrze , depresja , poczucie lêku do tego stopnia , ze boisz siê przej¶æ przez ulicê albo odebraæ telefon .
Ka¿da cz±stka twojego cia³a ¿ebrze o ten jeden ³yk , daj±cy nie upojenie , ale ulgê która uwolni ciê od tego wszystkiego , choæ na parê chwil , godzinê ....do nastêpnej piêædziesi±tki ....nie po to by poczuæ upojenie ale normalno¶æ , która pozwoli ¿yæ w tym momencie .
Tak w³a¶nie siê czu³em , jak niewolnik , który ceni³ sobie wolno¶æ my¶li , intelektu , nagle zale¿y od ³yka jakiej¶ substancji , która dla niego staje siê czym¶ najwa¿niejszym . Wszystkie uczucia , warto¶ci kieruj± siê na tym jednym ³yku ....to pan i w³adca a ty zdradzony i opuszczony i niezdolny bez niego do ¿ycia s³uga , niewolnik . Z nim ¼le bez niego jeszcze niewyobra¿alnie gorzej......

Zabiega³em w taki stanie tego dnia z nartami na nogach i s³uchawkami na uszach to swoje piek³o, aby zmêczyæ siê pa¶æ aby tylko przerwaæ ci±g i daæ sobie radê bez tego ³yka .....
W s³uchawkach radia niespodziewanie us³ysza³em wypowiedzi moherowych beretów z radia Maryja .
Dziwnym trafem ¿adna inna stacja nie odbiera³a . Uderzy³a mi w g³osach tych ludzi ich wiara i to jak mówi± o Bogu , s³ucha³em z uwag± .....a nawet poczu³em zazdro¶æ , ¿e oni maj± to co¶ czy te¿ kogo¶ w ¿yciu , a ja nie mam ju¿ nikogo . Od Boga odszed³em , wypar³em siê Go praktycznie a niczym nie zast±pi³em . Poczu³em przemo¿n± chêæ powrotu do Niego i wstyd , ¿e nie ma Go juz w moim ¿yciu . Takie poczucie , zwróciæ siê go niego bo inaczej by³by¶ hipokryt± gdyby¶ to zrobi³ .

Tego dnia przyzna³em siê przed sob± samym , ze ju¿ nie dajê sobie rady sam , ¿e wali siê ca³y mój ¶wiat a ja nic nie potrafiê zrobiæ , ¿eby to zatrzymaæ . Przyzna³em siê ¿onie do swojego uzale¿nienia i po raz pierwszy w ¿yciu poprosi³em j± o pomoc.

Za 2 tygodnie dziêki niej i koledze który 4 lata przedtem by³ na tzw odwyku by³em ju¿ na ca³odobowym oddziale Terapi Uzale¿nienia od Alkoholu w £ukowie
Tam po raz drugi pozwoli³em sobie pomóc , przyj±³em zasadê , ze nie mêdrkujê , ale robiê dok³adnie to czego ode mnie bêd± tam wymagaæ aby wyrwaæ siê z uzale¿nienia.
Istot± terapii jest praca nad w³asnym Ja - pisanie prac o sobie aby uzmys³owiæ sobie swoje uzale¿nienie , poznaæ jego mechanizmy oraz jak je rozbroiæ , aby otworzy³y siê oczy na to kim jestem , jak krzywdzi³em przez swój alkoholizm najbli¿szych mi ludzi i by rozbudziæ na nowo zapit± gdzie¶ duchowo¶æ ....bo alkoholizm to choroba nie tylko cia³a , ale uczuæ , ducha i duszy . Tam od innych alkoholików dowiadujesz siê prawdy o sobie o swoich manipulacjach , swoim egoi¼mie , nieuczciwo¶ci , zak³amaniu czyli tym wszystkim co jest cech± choroby alkoholowej .
W £ukowie jednym z terapeutów którzy tam prowadzi³ zajêcia by³ ks. nomen omen Kieliszek , który prowadzi³ zajêcia z duchowo¶ci . Zaintrygowa³o mnie to , ¿e duchowo¶æ mo¿na w ogóle ³±czyæ z wiar± , co by³o dla mnie negatywnie nastawionego do tej pory do katolicyzmu pozytywnym zaskoczeniem . Od innej terapeutki , m³odej , ³adnej i pocz±tkuj±cej w zawodzie przyswoi³em sobie zdanie skierowane do mnie : Mirek , bez wiary w Boga , osobom uwa¿aj±cym siê za ateistów jest trudno wyzdrowieæ ....oraz drugie juz nie do mnie ale do kolegi o tym , ze ludzi z sercem na d³oni inni ludzie nie krzywdz± Mo¿ecie wierzyc lub nie ale te dwa zdania sta³y sie pocz±tkiem mojego przebudzenia duchowego , a to drugie jakby mottem na ¿ycie ......Có¿ Bóg przecie¿ dzia³a nie inaczej niz przez ludzi .

Po 7 tygodniach terapii wróci³em z postanowieniem zmian w swoim zyciu i strachem , ze po zdjêciu parasola ochronnego w realnym ¿yciu nie dam sobie rady bez alkoholu i wrócê do picia . Tyle tam nas³ucha³em sie o nêkajacych alkoholikach g³odach alkoholowych i koniecznosci pracy duchowej nad soba , ze strach by³oby siê po prostu nie baæ....
Tymczasem rzeczywisto¶æ okaza³a sie inna nie mia³em problemów z powrotem do normalnego ¿ycia , nie odczuwa³em te¿ g³odów alkoholowych .....odebra³em to jako kredyt udzielony mi przez Boga ...bo juz postanowi³em , ze wracam do wiary i Boga , nie wiem jeszcze jak , ale wracam .
Zapragn±³em wtedy Boga nie jako jakie¶ formy znanej mi z medytacji zen czy Jogi , ale Boga Osobowego o jakim uczy³em sie na lekcjach religii , Boga którego odrzuci³em .
Tê drogê nakazywa³a mi nie tylko wdziêcznosæ ale i rozum a przede wszystkim zdrowy rozs±dek , bo skoro jak mówi program Anonimowych Alkoholików : uwierzenie , ze si³a wiêksza od nas samych mo¿e przywrócic nam zdrowie i powierzenie zycia i woli opiece Boga jakkolwiek Go pojmujemy , jest warunkiem wyzdrowienia z alkoholizmu , to muszê i chcê i¶c t± sprawdzon± drog± .

Zapragn±³em jednak poznaæ Boga nie jakkolwiek mam go pojmowaæ ale konkretnie jako Osoby . Zacz±³em czytaæ na ten temat . W rêce wpad³a mi ksi±¿ka ks. Tischnera o twarzy Boga , o tym , ze Boga osobowego którego szukam mo¿na poznaæ tylko przez Jego syna Jezusa , bo Jezus jest Jego twarz± , twarz± Ojca. .....
To mnie w pewien sposób ukierunkowa³o , zacz±³em uczyæ siê modlitw katolickich , tych najprostszych : Ojcze nasz , Zdrowa¶ Mario , Pod twoj± obronê ...zasad wiary , przykazañ....
ze zdziwieniem odkry³em , ze ja cz³owiek inteligentny i oczytany za jakiego sie uwa¿a³em tak naprawdê nie znam wiary moich ojców . Pomimo , ze kiedy¶ chodzi³em do ko¶cio³a , by³em u 1 komunii , to nawet nie zdawa³em sobie sprawy , ze jest Bóg w trzech osobach....¶mieszne ? , mo¿e , niby wiedzia³em ale , ¿e Duch ¦wiêty jest Bogiem , ale to dotar³o dopiero teraz , a przecie¿ potrafi³em siê prze¿egnaæ w Imiê Ojca i Syna i Ducha ¦wiêtego ....
Przypomnia³em sobie sytuacje sprzed terapii gdy s³ysza³em ludzi mówi±cych o Bogu w Radiu Maryja i dotar³o do mnie , ze wiary i Boga trzeba szukaæ w ludziach i poprzez ludzi a nie z ksi±¿ek .
Poszed³em na spotkanie Bractwa Trze¼wo¶ci przy kosciele farnym bo wiedzia³em , ze tam kobiety których m±¿owie pij± nie tylko u¿alaj± siê nad swoim losem i pomagaj± sobie nawzajem , ale tak¿e modl± siê . Pamiêtam swoja reakcje podczas modlitwy , gdy odmawia³y wspólnie modlitwê Pod twoja obronê .....znacie ten stan gdy wstydzisz siê za kogo¶ ? Tak w³a¶nie mia³em - wstydzi³em siê za te kobiety , bo siê modl± , a tak naprawdê to wstydzi³em siê tego , ze móg³bym tak i ja ...Taki by³ stan mojego ducha , teraz wiem , ze toczy³em swego rodzaju walkê duchow± , a w³a¶ciwie to Bóg toczy³ j± o mnie we mnie samym ......

Bóg dzia³a przez przez ludzi ...
po spotkaniu nastêpnego dnia podesz³a do mnie Ula , kole¿anka z pracy , która by³a wtedy na spotkaniu i powiedzia³a do mnie ; Mirek s³ysza³am , jak mówi³e¶ , ¿e szukasz Boga , przyjd¼ na rekolekcje do ko¶cio³a Zbawiciela ¦wiata w dniu 26 wrze¶nia .

Poszed³em ...okaza³o siê , ze trafi³em na Rekolekcje Odnowy w Duchu ¦wiêtym ....i nie uciek³em chocia¿ trzeba by³o ju¿ siê zapisywaæ do grup dzielenia ...byæ mo¿e gdyby nie to ,nastêpnym razem bym nie przyszed³ , ale przezcie¿ w koñcu zapisa³em siê wstyd by³oby mnie trze¼wiej±cemu alkoholikowi stchórzyæ i nie przyj¶æ.

Dziêki Odnowie zacz±³ siê nowy etap mojego ¿ycia duchowego , ju¿ konkretnie ukierunkowanego na Chrystusa , na katolicyzm , ale i na samodzieln± radosna modlitwê dziêkczynn± i uwielbiaj±c± Boga .
Na REO warunkiem uczestnictwa w mszy ¶wiêtej o uzdrowienie jest oczywi¶cie odbycie sakrament pokuty i pojednania . Po spotkaniu zaraz podszed³em do ks Roberta i powiedzia³em , ze 19 lat siê nie spowiada³em ...
Co w zwi±zku z tym proponujesz ? us³ysza³em . Proszê jutro o spotkanie bo przy konfesjonale nie bêdê w stanie tego zrobiæ . 19 lat rozbratu i uciekania od Boga ....gdybym wtedy nie podszed³ i odwlók³ to w czasie pewnie po prostu nie ukoñczy³bym REO . Có¿ odwlekanie problemów na pó¼niej aby ich nie rozwi±zaæ wcale albo uciec od nich , to moja specjalno¶æ.....
Wierzê , ze Bóg dzia³a przez ludzi , gdyby wtedy Robert siê nie zgodzi³ albo wyznaczy³ d³u¿szy termin to mog³oby byæ ró¿nie ....
Z Odnow± jestem teraz zwi±zany silnymi wiêzami duchowymi.
Tam formowa³ i formuje siê nadal mój sposób patrzenia na wiarê i religiê .
Tam zapozna³em siê z modlitw± s³owem Bo¿ym , pokocha³em j± i sta³a si± ona moim chlebem powszednim jakkolwiek by to nie brzmia³o . Codziennie czytam i rozwa¿am to co mówi Ko¶ció³ do swoich wiernych . Modlitwy medytacyjna a pó¼niej kontemplacyjna jako normalny etap mojego rozwoju duchowego , zast±pi³y mi kiedy¶ medytacjê transcendentaln± która niegdy¶ praktykowa³em , a która nie przynosi³a mi ¿adnych korzy¶ci bo nie umo¿liwia³a kontaktu z Bogiem a jedynie zag³êbianiu siê w tak naprawdê w nieznane i niewiadome...
Zacz±³em modliæ siê w³asnymi s³owami , rozmawiaæ z Bogiem g³osno i bez wstydu . Naturaln± konsekwencj± tego by³ dar modlitwy jêzykami jako forma modlitwy dziêkczynnej któr± do Boga Ojca kieruje Duch ¦wiêty w moim imieniu

Na modlitwie o wylanie Darów , prosi³em o dary wiary i mi³osierdzia .
Po 6 latach mojej formacji rozumiem , ze dar wiary nie jest raz danym , o niego trzeba siê troszczyæ i go pielêgnowaæ przez modlitwê osobista i uczynki , bo bez tego zostaje ona martwa.
To pojêcie i rozumienie wiary by³o dla mnie zaskoczeniem , bo nie takie mia³em o niej wyobra¿enie . Pomimo modlitw i medytacji czu³em , ze co¶ jest ze mn± nie tak , co¶ mnie blokuje, nie ma we mnie rado¶ci bycia z Bogiem na modlitwie . Medytujê i modlê sê a nie mam z tego korzy¶ci jakich oczekiwa³em . Chcia³em wtedy sam kierowaæ tym jaki mam byæ bez d³ugiej i mo¿e i bolesnej drogi powierzania Bogu swojego ¿ycia i siebie .
W czasie rekolekcji o Grzechu w G³otowie , podczas modlitwy wstawienniczej odmawianej nade mn± , powiedzia³em kap³anowi prowadz±cemu modlitwê o swoich oczekiwaniach wobec Boga .
Mia³ widzenie Chrystusa w bia³ej szacie schodz±cego z krzy¿a , obejmuj±cego moje nogi i proszacego o przebaczenie .... Nawet teraz nie potrafiê pisaæ tego bez wzruszenia ....mnie grzesznika tyle lat Jego sie wypieraj±cego . Podczas samotnej drogi krzy¿owej zrozumia³em o co Jezusowi chodzi³o .... tak naprawdê to ja jeszcze bowiem nie przebaczy³em Bogu , tych lat mojej samotno¶ci , a przecie¿ wybaczenie jest pocz±tkiem wszystkiego , bez tego nie ma mowy o mi³o¶ci nie tylko do Boga ale i ludzi . Ten gest pojednania a przede wszystkim mi³osierdzia Boga wzglêdem mnie , to moje kolejne przebudzenie duchowe.
Zrozumia³em , alkoholizm by³ jedynie bolesnym narzêdziem , który mia³ mnie do Niego zbli¿yæ , abym u Boga szuka³ pomocy , aktem jego mi³osiernej mi³o¶ci wobec mnie , bolesnej dla mnie i niestety dla moich bliskich , ale widaæ jedynej i w³a¶ciwej abym przejrza³.

Dziêki wierze i mi³o¶ci Boga uzdrowi³y siê moje relacje z lud¼mi . zacz±³em spogl±daæ na ¶wiat innymi oczami . Zapragn±³em kontaktu z lud¼mi , aby dawaæ im od siebie u¶miech i rado¶æ , bo wiem , ze tak dzia³a Bóg ...poprzez ludzi ....Gdy bierzesz od nich to dziêki Niemu pragniesz równie¿ dzieliæ siê sob± , swoj± wiara, a tak naprawdê to Nim w sobie .
Wiem o tym bo do¶wiadczam na sobie , ze ludzie to odwzajemniaj± bo jak mi powiedzia³a terapka w £ukowie : ludzi z sercem na d³oni inni ludzie nie rani± .
Zrozumia³em , ¿e to dziêki mi³o¶ci Boga uzdrowiê swoje relacje z ¿on± i dzieæmi ....
D³ugie nasze spacery i rozmowy , próby przekonywania nie tylko s³owami ale postêpowaniem wobec niej owocuj± w koñcu . ¿e po latach wzajemnych pretensji potrafimy wyznaæ sobie znowu mi³o¶æ ......
To Bóg we mnie uzdrowi³ .... i jeszcze jedno otrzyma³em potrzebê a mo¿e dar nawet i wspólnotowo¶ci i s³uzby . Ja samotnik , ironista i egocentryk , czujê teraz potrzebê i rado¶æ z przebywania z lud¼mi . U¶miech , dobre s³owo , krótka zozmowa z przygodnie spotkanym cz³owiekiem , wys³uchanie co ma do powiedzenia to skutki tego daru , które u siebie obserwujê.
Pewnie nie mówi³ bym o tym teraz Wam gdyby samemu mnie o tym nie przekonywa³o wielu ludzi , bo trudno samemu w to uwierzyæ , zw³aszcza je¶li tak jak ja jest siê sceptykiem przez d³ugie lata..
 
 
 
mirmilek 
przyjaciel forum


Doczy: 09 Kwi 2017
Posty: 11
Wysany: Nie 09 Kwi, 2017 14:26   

u mnie to klasyka bylem strasznie niesmia³y w stosunku do dziewczat
pod koniec podstawówki by³ tabi bal komers.... jakos tak
dostalem szklanke wina... i sie zaczelo
poczucie mocy bycia fajnym swiat piekny itd...znamy lubimy

Pozniej jak to analizowa³em my¶l¿e wtedy sie ju¿ uzale¿ni³em od tejmixtury ....choc nie fizycznie, ale psychicznie tak

rozkreca³o sie az sie rozkrecilo pi³em niemal codzinnie i to ostro ... trwalo to 15 lat

w roku 2010 zorientowalem sie ze cos ze mna nie tak.... i poszed³em sie leczyc, oczywisciie po tabletke na alkohol....no jak na grype...ale okazalo sie ze takiej nie ma

Tak wiec chodzilem i pilem chodzilem i pilem i tak w kó³ko w koncu terapeutka mówi ( poraz kolejny zreszta ) Pawe³ spróbuj odwyku stacjonarnego
pochlalem jeszcze troszke i mialem dosc zadzwonilem umówi³em sie na termin i pojechalem do Straszêcina ( pod Dêbic± )

Tam cos do mnie dotarlo ale chcialem zeby dotalo...co prawda za malo ale co¶ sie przebilo do swiadomosci....wiedze i tak mialem spor±, ale wiedzie c a zrobic to konkretna

ró¿nica

wyszed³em pól roku pozniej zapi³em, podnioslem sie jakos chodzilem do osrodka do terapeuty który wciaz mnie namawia³ na mitingi...a ja nie chcialem

s³owo Bóg mnie tak drazni³o ¿e nie mog³em...to zreszta tez analizowa³emm inna historia. Ogromna i nachalna religijno¶æ moich rodziców a jak zacza³em szukac sam ... texty

biblii uznalem za przeklamane.Nieistotne
wa¿ne jest to ¿e nie mog³em zaakceptowaæ "si³y wy¿szej" bo gdy s³yszaemm s³owo Bóg kojarzylo mi sie to jednoznacznie z tym co za dobre wynagradza a za z³e karze i jest taki a nie inny ... i ciag³y nacisk ze strony rodziców .... nawet chodzili na msze "za mnie" .. serio mówili ze w sobote wieczorem sie liczy juz jak niedziela i wtedy szli "za mnie" .. .a w niedziele szli normalnie dla siebie

By³o ni eby³o dosc d³ugo uda³o mi sie oszukiwac i niejednokrotnie nawet scisku doopy nie mialem. Stosowa³em program HALT rozmawialem z kolegami niepij±cymi alkoholikami
zacza³em te¿ æwiczyæ bylo niezletak bez wdawania sie w szczególy uda³o mi sie zobaczyc inny rodzaj ¿ycia i dowiedzialem sie ze mozna i sa inne sposoby sprawiania sobie przyjemno¶ci ( poprawy nastroju ) ni¿ alko

ale alko ci±gnê³o - kombinowalem ...moze moge juz itd ...w koncu siegna³em i nawet zazwyczaj kontrolowa³em przez oko³o pó³ roku... ale zrobi³o sie jak sie zrobic musialo, mialem k³opoty sercowe i zaczaem pic na ostro
do tego zrobilem sie bardzo agresywny ogólnie rok 2016 po³ roku nie pamietam co gdzie kiedy.

W polowie 2016 - pojechalem na odwyk znowu do straszecina. zacza³êm cwiczyc tam wracac do kondycji dosc szybko...i tu niktórzy pacjenci zaczeli miec obawy ze zarzywam jakies narkotyki...olalem to wy sobie mówcie a ja mam was w nosie

Ale postanoili mi zrobiæ testy na co sie bardzo zdenerwowalem i postanowi³em wyj¶æ z o¶rodka, ale najpierw poddalem sie testo nic nie wykazaly ...ale ja ura¿ony przerwa³em terapie.

po miesiacu juz znowu pilem ale nieco lepiej. Nie chcialem pic alkoholu bo juz przerobilem ze nie umiem...a cos innego...no pewnie
Poznalem na silowni gocia. POozmawialismy i od s³owa do s³owa on mówi ze tez jest alko

Tyle ze chodzi³ dziwnie ucieszony non stop, zapyta³êm go o to ... a on ze jest taki p³yn nazywa sie GBL który dobrze dawkowany pozwala miec humorek a jak chcesz spac dajesz nieco wiecej.
Poszuka³em dilera ( srodek wowczas by³ legalny teraz jest wpisany na liste dopalaczy ) i tu sie zaczelo
napoczatku lajcik ale bardzo szybko rosla tolerancja na ów napoj i czestotliwo¶æ zywania

próbowa³em przestac po 3 tygodniach ...nie da³o rady .... dzia³a na te same receptory co alkohol tylko wielokrotnie silniejwiec próba samobójcza zalamanie i dolozylemm lek. Nie wiem czemuu ale pojechalem do Debicy do ordynatora oddzialu odwykowego , ale do prywatnego gabinetu
Wysma¿y³em taka litanie leków ze matko boska, a doktor spokojnie mi przepisa³... ju¿ wychodze od niego a ten nagle pyta "Pawe³ a moze by¶ przyszed³ do nas na oddzia³ znowu "
Odpoiedzialem ze nie i pozedlem sobie

jednak 2 dni pozniej przebilo sie do mojeo mózgu ze moze nie musze sie tak mêczyc i umierac... zadzonilem do doktra pytam go czy mowil serio ze by mnie przyjal, mówi ze tak, jeszcz kilkukrotnie sie upewnialem.... i nadzieja

Jednak nadal musia³em brac GBL gdyz doznania fizyczne przy jego odstawieniu byly mega nieprzyjemne a chec polania kolejnej dawki bardzo du¿a .... ja sobie ocenilem cos jak alkochol x 4

zaza³êm szukac co zrobic z fantem, no detoks , ciezki mnóstwo bezodiazepin i d³ugi ... nie nie to

Na pewnym forum znalazlem podpowiedz a brzmiala ona baclofen ( to jad kielbasiany w tabletkach ) i zaczela sie zabawa, wielokrotnie przekraczalem dawki zalecane jak i czestotliwosc. Wygladalo to tak ze bylem tak struty ze nie widzia³em niemal na oczy bylem polprzytomny...ale jade z tym dalej po 10 dniach agoni nimal¿e postanowilm go odstawic i zobaczyc czy musze jesze GBL wziasc .... nie musialem....baclofen jednak odstawia sie powoli wiec alkohol wróci³ do lask...na krótko. Jak zobaczylem ze GBL nie jest juz przymusem zadzwonilem i poprosilem o termin przyjecia...tydzien pozniej by³em na odyku

Bardzo sie przylozylem zacza³em sie zmieniac bylem jakis taki spokojny w miare , ale spokoj mial dopiero nadejsc. Czytalem wielka ksiêge wszystko fajnie ale zawsze konczy sie na miting a to na s³owie bóg to ze bylo dodane jakkolwiek go pojujmy bylo nieistotne ja kojarzylem jednoznacznie.
Nie uznaje sily wy¿szej jestem agnostykiem
W koncu rozdzia³ "my nieiwerz±cy" bo to terapeut a mi doradzil ( notabene alkoholik )
My¶le sobie nie ma szans ja nie jestem niewierzacy
Ten ko mówi ¿e bóg jest - jak udowodni
Ten który mówi boga nie ma - jak to udowodni

A ja agnostyk ...luzik... nie wiem czy jest czy nie ma dowodów brak...ale dalem sobie szanse przeczyta³em i zaskoczy³o uwierzy³em w si³ê wy¿sz± bóg juz nie byl tym jednym przesladujacym mnie gosciem


moj bóg byl kostruktorem nadludzka istota niezmiernie inteligentn± ...do tego stopnia ze nie pojmowalem go to bylo wszystko co mnie otacza nie jakis pan z broda

wrócilem odmieniony zacza³e chodzic na mitingi i bylo mi dobrze, niestety pech z³amalem noge w kostce i nie bardzo mam jak bywac na poczatku jakos sie udawalo czasami ze mnie ktos zabral i odwióz³ ale od 2 tyg nie bylo okazji

No wiec szukam na necie... i tu trafilem :-)
Mam nadziejê ¿e mi pomo¿e poki nie wrócê na mitingi bo gips juz mi zdjeli ale noga boli okrutnie.
Znalaz³em dobrego terapeute pokaza³ mi æwiczenia co i jak mam robic i powiedzia³ ze minimum to 6 tygodni jesli bede sumiennie cwiczyl
a ja nie bardzo wiem z czego mam bardzo niski cisnienie... bolala mnie glowa kilkukrotnie ( kiedys leczylem nadcisnienie ) polaz³em wiec do P. doktor i mówie jak jest ...zmierzyla cisnienie i ...mowi ze mam bardzoo bardzo niskie

jestem wiec teraz ciagle zmeczony i duzo spie , pomogly by cwiczenia ale noga nie da :-)
jednak wrzucilem w siebie wszystko co moze ten stan odwróciæ , magnez, pota, witaminy, elektrolity, dobre nawadnianie ( wiec izotoniki) - kawa dziala na mnie minimalnie...niemal nieodczuwalnie

wiec moje samopoczucie jest raczej dosc nieciekawe .. .choc lekka poprawa jest. kupilm cisniniomierz
3 dni temu po przzebudzeniu mialem 80/50 t 70 wiec niemal zejsciowe tetno ale juz dzis sie nieco podnios³o rano
109/76 78 odzywam powolutku


nooo to chyba wszystko w razie pytan chetnie s³u¿ê odpowiedzi± i obiecuje szczerosc :-)
 
 
 
Wywietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie moesz pisa nowych tematw
Nie moesz odpowiada w tematach
Nie moesz zmienia swoich postw
Nie moesz usuwa swoich postw
Nie moesz gosowa w ankietach
Nie moesz zacza plikw na tym forum
Moesz ciga zaczniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 1,56 sekundy. Zapyta do SQL: 10