Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - POMOCY! Potrzebuję człowieka,który zrozumie

małpeczka - Nie 20 Kwi, 2008 10:00
Temat postu: POMOCY! Potrzebuję człowieka,który zrozumie
Witam. Dziś obudziłam się po imprezie i mam już dość. Dość osoby,która udaje,że wszystko jest ok. Wiedziałam to wcześniej,a dziś głośno mówię. To co robię nie jest normalne. Cierpię tak mocno,że pragnę umrzeć,ale piję.. a potem jeszcze bardziej cierpię,ale znów udaje mi się przekonać samą siebie,że to nie przez alkohol,więc znowu piję. Mam męża,którego kocham nad życie i WIEM,że jest współuzależniony. Pije ze mną. Nie chce,ale zawsze uda mi się go przekonać,że będzie tak dobrze,że wszystko ok. Pragnę poznać ludzi,którzy przeszli przez to samo i udało się im,by pokazali mi ten cudowny świat bez alkoholu. Dodam,że takiego nie znam,gdyż moi rodzice pili od zawsze i to właśnie picie jest u nas normalnością. Chciałabym poznać przyjaciółkę-jestem z Krakowa mam 30 lat. Przyjaciółkę,która jak powiem jej "wydaje mi się,że jestem alkoholiczką" nie będzie twierdzić,że sobie wmawiam i mówić,że wszystko jest ok,bo "wszyscy imprezują".
nowy - Nie 20 Kwi, 2008 10:05

Hejka to dobrze trafilas , bo tutaj na pewno znajdziesz przyjaciolke-przyjaciol , ktorzy ciebie zrozumia bo sami przez to przeszli(przechodza).Co prawda to przyjaciele wirtualni ale prawdziwi a na poczatek jak znalazl:))pisz smialo
pozdrawiam

małpeczka - Nie 20 Kwi, 2008 10:21

Dzięki. Po prostu MAM JUŻ DOŚĆ. Dziś rano rozważałam czy się nie zabić,bo albo to,albo leczenie. Innego wyjścia nie widzę. Zdecydowałam,że leczenie. Zadzwoniłam na telefon zaufania,dostałam adres gdzie się zgłosić. Jutro biorę wolne w pracy,nie wiem co powiem ,ale mam gdzieś czy mnie zwolnią. Muszę pójść do ośrodka. Najchętniej zrobiłabym to dzisiaj,no ale jest niedziela. Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze,ręce z nerwów dygotają mi tak,że lewo piszę. Bo nie mam zamiaru udawać,że wszystko ok. Chleję na umór. Może rzadko,ale jak już zacznę to do rana,aż padnę. Nie kontroluję tego co wtedy robię,z kim jestem i jakie będą tego konsekwencje. Ale sądze,że prędzej czy później tragiczne. Chcę ratować małżeństwo,człowieka,który jest dla mnie wszystkim.Wie,że chcę się leczyć i zaaprobował to. Chcę poznać dla nas odpowiednich przyjaciół,wartościowych ludzi,bo to przez ich brak moje życie się tak potoczyło...

[ Dodano: Nie 20 Kwi, 2008 10:48 am ]
Wiecie co? Ja widzę tyle pięknych aspektów życia. Przeprowadziłam się,zawarłam małżeństwo,pracujemy budujemy małe gniazdko. A alkohol jest całkowicie zbędny,on tylko niszczy,cofa,psuje. A jednak zawsze w weekend pojawia się myśl "napiję się już piątek-będzie fajnie". PO CO? Ja myślę,że jako DDA (tak czytałam i interesowałam się tym tematem) mam zaburzoną osobowość i dzieje się coś we mnie podczas tego tygodnia,czego nie widzę,nie zdaję sobie sprawy. Jakieś poczucie niższości,które powoduje takie napięcie,że muszę rozładować to przez alkohol. Poza tym nie umiem wypoczywać,żyję w ciągłym napięciu i alkohol je spuszcza. Wtedy w końcu "o niczym nie myślę"...a konsekwencje są takie,że WYĆ mi się chce,albo umrzeć. Sama sobie to funduję :(

[ Dodano: Nie 20 Kwi, 2008 11:58 am ]
Nikt nie odpisuje.... ja zaś jestem w dołku tu i teraz. Myślicie,że picie (tak się zastanawiam nad własnym) może być próbą przybliżenia do ludzi? Ja na co dzień robię taką barierę-jestem wiecznie uśmiechnięta i zadowolona,wszystko ok. Pomijam fakt,że tworzy to napięcie taki balast,którego w weekend chcę się pozbyć,ale też nie zbliża mnie do ludzi. Mam ze wszystkimi poprawne stosunki. A po pijaku? Można śmiać się,powiedzieć wszystko (nieważne,że na drugi dzień okazuje się,że mówisz to nieodpowiednim ludziom),przytulać itp. Na drugi dzień moralniak,bo...gadało się głupoty i rzeczy,których normalnie by się nie powiedziało,robi się z sibie niegodną w swoich oczach szmatę. Tak to widzę. Pragnąc bliskości idę nie tu gdzie trzeba i nie tym sposobem co trzeba. Potrzebuję wzorca,autorytetu kogoś kto pokaże mi drogę. Pogubiłam się.

Rufio - Nie 20 Kwi, 2008 12:47

Cześć . Nie szkodzi , że jest niedziela - wejdż na mityngi AA wystukaj Kraków i znajdziesz i dzisiaj jakiś otwarty . Idz na początku nie musisz nic mówić - wystarczy ,że posłuchasz .

małpeczka napisał/a:
Mam męża,którego kocham nad życie i WIEM,że jest współuzależniony. Pije ze mną. Nie chce,ale zawsze uda mi się go przekonać,że będzie tak dobrze,że wszystko ok

To tak jak u mnie , żona nie chciała , nie miała ochoty ale jednaj ze mna oiła miała nadzieje , że jak ze mną sie napije to ja zrobie sobie przerwe i napije sie znowu jak i ona bedzie chciała . I jedno wielkie g... ja i tak dalej sam piłem i skończylem jako pijane coś .
małpeczka napisał/a:
Myślicie,że picie (tak się zastanawiam nad własnym) może być próbą przybliżenia do ludzi?

Tak może byc pewna formą , ale to jest na bardzo krótko . Jak ci sie skończą pieniądze lub zachorujesz - wtedy zobaczysz ,ż e ci "koledzy" jakoś mają krótką pamięć .

[quote="małpeczka"]Jakieś poczucie niższości,które powoduje takie napięcie,że muszę rozładować to przez alkohol. Poza tym nie umiem wypoczywać,żyję w ciągłym napięciu i alkohol je spuszcza.[/quote
To nie jest twoje poczucie , to zaczyna tobą rządzic mechanizm regulacji uczuc - jest to potwór , który odzywa sie sie wtedy kiedy zaczyna władać całą osobowością ( jeden z potworów - ich jest więcej ) . To alkohol już rządzi tobą , zadomowił sie na dobre i zaczyna się czuć panem domu i rząda daniny . NIE MASZ NA CO CZEKAC - BARDZO MąDRA DECYZJA - DO OśRODKA MARSZ . Znajdz mityng i daj znać i pisz jak najwiecej tu znajdziesz wiekszośc odpowiedzi - nie wszystkie bo i ja nie znam na wszystko odpowiedzi a kto zna ? :!:
:?: :idea: :arrow:

arnie - Nie 20 Kwi, 2008 13:35

Przede wszystkim małpeczka spokojnie!Jest niedziela-jest kac-jest postanowienie bardzo bardzo silne-tak silne,że aż za dużo tego-przecież musi starczyć conajmniej na tydzień a nie na dzień na kacu kiedy najłatwiej o nie.
A więc spokojnie-piszesz że jesteś pogubiona-każdy alkoholik na początku jest pogubiony.
Nie szukaj na siłę-po prostu poddaj się temu-przyjażnie,znajomości przyjdą same-nie od razu.
Na razie masz plan na dziś i tego się trzymaj-Twój plan to nie pić dziś a jutro iść do...terapeuty,aa itp.
Nie od razu Kraków zbudowano ale jak zbudowano to stoi do dziś. 8-)

bezio67 - Nie 20 Kwi, 2008 13:41

Rufio ma rację. Możesz iść na mityng. Po prostu przyjść, usiąść i posłuchać. Może to być ważne, gdyż do wieczora poprawi Ci się samopoczucie i stwierdzisz, że nie jest tak źle. Jeden z mechanizmów choroby. Samobójstwo nie jest wyjściem, to tylko jeszcze jedna próba ucieczki przed życiem. A Ty już nie chcesz uciekać. Więc trzymaj się mocno decyzji o leczeniu. Dużo się dowiesz o sobie i co Cię dręczy oraz jak sobie radzić. Dużo lęku, niepewności na pewno jest w Tobie, przed wszystkim co postanowiłaś, ale warto. Już nie długo zaczniesz doświadczać smak życia bez alkoholu i wierzę w to. Nie prawdą jest, że wszyscy na około piją. Przekonasz się. W drogę ku trzeźwości.
małpeczka - Nie 20 Kwi, 2008 14:28

Dzięki za odpowiedzi. Wiecie co? Podziwiam Was za to,że macie to już za sobą. Ale przecież też -musieliście zacząć i na początku musiało być ciężko jak mi. Ja się czuję jak dziecko- nie czuję się jak dorosła kobieta,nie trzymam swojego życia pewnie w garści. Pojadę jutro do ośrodka terapii uzależnień. Myślę sobie,a jak nie starczy mi sił? Ale wiecie co sobie odpowiedziałam? Przecież nie idę tam by coś sobie/komuś udawadniać idę tam by sobie pomóc. Co do mityngu to boję się nie wiem wogle co to dokładnie jest? Ale to chyba masa ludzi. Czy na takim mityngu jest też psycholog?
To co teraz czuję to taki...żal. Taki głęboki i nieutulony. O alkoholu nie myślę,bo na drugi dzień po piciu nie jestem w stanie wziąć go do ust. Poza tym ja piję inaczej,to jest taki schemat: cały tydzień praca,obowiązki,sprzątanie itp. Weekend piwko. Wiem chyba co powoduje,że piję. W ciągu tygodnia napina się we mnie taka pewnego rodzaju struna... no i w weekend potrzebuje pęc,by znów napinać się przez cały tydzień. Nie wypoczywam,cały czas coś robię,mam codziennie kupę planów (takich nawet drobnych jak zakupy,sprzątanie). Jak jeden dzień coś zaniedbam (w swoim mniemaniu,np. nie zrobię prania) czuję się zle. Nie pamiętam kiedy ostatnio odpoczywałam po pracy,choć czuję się non stop zmęczona. Mąż mi pomaga odciąża,ale mam wrażenie,że te wszystkie sprawy i obowiązki mnożą się. Do tego dochodzi: niskie poczucie wartości (starannie maskowane,bo staram się być głośna i pewna siebie) to też tworzy napięcie. Ogólnie non stop się krytykuję,zawsze przyczepię sobie łatkę. Np. pójdę do kina,to ma dyskomfort,że wydaję pieniądze na zbytki. A jak następnym razem wydam na alkohol równowartość tego,to myślę :" mogłam pójść do kina,albo kupić sobie to czy tamto". Czyli takie ciągłe poczucie winy. Czasem mam wrażenie,że obydwoje z mężem jesteśmy dziećmi. Czuję więc teraz ten żal nad nami i tym co nas spotkało. Tak bardzo mi wszystkiego szkoda. Czuję się winna,że pijemy przeze mnie,no ale wiem,że on mógłby odmówić. Mój mąż jest najcudowniejszą osobą jaką znam,chciałabym walczyć o nas. Zdecydowaliśmy,że pojedziemy jutro rano do przychodni. Teraz boli mnie głowa,nie mam siły się podnieść,wstydzę się wyjść na zewnątrz. Napiszcie mi kto to jest sponsor,co to mityng i jesli to jest przychodnia dla uzależnioych,współuzależnionych i dda,to czy ktoś mnie odpowiednio pokieruje,wybiorą mi jakąś drogę. Na pewno będę pisać,na razie robię to bez składu i ładu,ale tk wygląda to co w środku. Wiecie co teraz myślę,że gdybym odpowiednio wcześnie sobie pomogła chodziła na dda,to nie zabrneło by to tak daleko. Chodziłam do psychologa stwierdził u mnie fobię lękową (bałam się wychodzić z domu) teraz ostatnio stwierdził,że jestem już zdrowa. I ja przez ten cały czas nie mówiłam nic o piciu!!! Nie wydawało mi się to istotne,albo raczej wstydziłam się. Dziś psycholog z telefonu zaufania powiedział,że zacząć trzeba od alkoholizmu,dda a potem normalna terapia ewentualnie. Dlatego ta cała moja terapia nie pomagała :( Myślę o swojej mamie i o tym co bym usłyszała jakbym zamiast do Was zadzwoniła do niej,że czuję,że jestem alkoholiczką. Powiedziałaby "wmawiasz sobie" uspokoiła by mnie. Dlatego do niej nie dzwonię,nic jej nie powiem,by mnie nie uspokoiła. Cieszę się,że mam takiego dobrego męża,on przyznaje,że też to widzi. Tylko zawsze udawaliśmy,że nie robimy nic czego nie robią wszyscy. Chciałabym mieć dziecko... Boję się jednak i odkładamy to,bo wiem,gdzieś podświadomie czułam,że coś jest nie tak.Nie chciałam zafundować mu takiego domu jak ja miałam. Swoją drogą czy to nie tragiczne,kiedy jako mały człowiek jesteś w środku tego piekła,marzysz o swoim cichym i bezpiecznym domu,a kiedy masz już męża i mieszkanie,to brniesz w to samo? Jak to się dzieje? Nie znam poprostu niczego innego,nie znam spokoju,przyjażni i bezpieczeństwa. Czy poznam to lecząć się? Mam nadzieję,że tak. Spokój to byłby mój cel.

bezio67 - Nie 20 Kwi, 2008 14:46

I na pewno go zaznasz. Znajdziesz jeszcze wiele, co Cię nurtuje. Trochę czasu to zajmie. Moim największym marzeniem, kiedy piłem, była stabilizacja i spokój umysłu. Dzisiaj to mam i dbam o to ponieważ wiem jak. Dała mi to terapia i mityngi. Nie martw się, w poradni zaopiekują się Tobą i wskażą najlepszą drogę. Zaufaj im. Mityng to spotkanie alkoholików, którzy pragną nie pić. Dzielą się swoim doświadczeniem, siłą i nadzieją poprzez wypowiedzi o sobie. Alkoholizm to choroba paradoksów, można ją zatrzymać i zmienić swoje życie.
małpeczka - Nie 20 Kwi, 2008 14:52

To znowu ja. Arnie ma rację,że na kacu jest najłatwiej-wtedy wszystko tak bezpośrednio Ciebie dotyczy. W tej chwili czytałam Wasze odpowiedzi i płaczę na klawiaturę. Bezio 67 napisał "w drogę ku trzeżwości" i jak to przeczytałam to nie mogę się powstrzymać tak mi łzy lecą ciurkiem.Tak bardzo brakuje mi kogoś,kto to rozumie...Płaczę,bo te słowa są takim szczerym,bezinteresownym życzeniem .Zawsze dla matki i ojca muszę być wsparciem,nie mam co na nich liczyć. I to racja co napisał też Rufio o przyjaciołach,że nie ma ich jak nie ma kasy itp. Ja to czuję teraz i nawet do nikogo nie dzwonię,bo po prostu....nie mam do kogo. Może by pogadać o serialu,albo posmiać się z niczego.Ale nikogo by podzielić się tym brzemieniem. I dlatego płaczę,bo tą drogę ku trzeżwości musimy przejść sami.Tak bardzo dziękuję za odpowiedzi. Co chwila tu zaglądam coś we mnie dziś pękło,coś się zmieniło...nie chcę już tak dłużej. Jestem sama i bardzo bardzo smutna,ale nie przerażona,bo wiem co mam robić. Tylko porostu bezdennie,ogromnie i przerażliwie smutna.
Jagna - Nie 20 Kwi, 2008 16:38

Małpeczka kto jak nie drugi alkoholik lepiej zrozumie, to co teraz czujesz...Chyba każdy z nas pamieta swoje pierwsze dni trzeźwienia, nie -abstynencji bo ta nam sie zdarzała, ale własnie trzeźwienia. Z mojego doświadczenia powiem Ci,że tak fatalne samopoczucie, kac moralny i silna chęć zaprzestania picia jak teraz u Ciebie ( pomimo tego ze sobie tego nie wyobrażasz narazie) mogą być tym dobrym momentem na rozpoczęcie leczenia, bo o to własnie chodzi, o to takie nasze dno, nieważne jakie- każdy ma inne,nie zaprzepaść tego, nie pozwól sobie jutro na lenistwo, odwlekanie sprawy , idź Kochana za ciosem! Pisz do nas, to bardzo pomaga, dla mnie była to ogromna pomoc i podpora, są tu ludzie tacy jak Ty.Polecam Ci pójście na miting, jest ich wiele w Krakowie, jest nawet grupa kobieca AA, ale nie wiem w jakie dni maja spotkanie. Dla mnie Kraków to miasto w którym zaczęłam trzeźwieć- tu byłam na terapii, kojarzy mi się z moim nowym, dobrym życiem.
Jeśli chciałabyś poczytać jak ja zaczęłam trzeźwieć to zapraszam na wątek : http://www.alkoholizm.com...topic.php?t=305
Pozdrawiam cieplutko!

Suchy - Nie 20 Kwi, 2008 16:45

Witaj małpeczka :-)
Najgorsza jest samotność we własnym świecie, dobrze , że zdecydowałaś się uchylić skorupę..
Po prostu dołączasz do nas, zobaczysz , że nie jesteś sama , a twoje problemy są typowymi dla tej choroby. W stanie jakim jesteś teraz polecam mityng AA , tam spotkasz ludzi takich jak my , chcących sobie wzajemnie pomagać. Przyjście nowicjusza na mityng to święto dla grupy, dlatego nie obawiaj się o przyjęcie. Tu masz wykaz mityngów w Krakowie mityngi . Jak się pośpieszysz to jeszcze dzisiaj masz dwa do wyboru o 17.30 i 18.
Jak już się zdecydowałaś to idź za ciosem :-) pozdrawiam

małpeczka - Nie 20 Kwi, 2008 17:03

Jagna! Przeczytałam Twój wątek-pokrzepiający. Ogólnie cały dzień tu siedzę i czytam. Wiesz,właśnie najbardziej wstydliwe jest to,że nam kobietom się to zdarza. Jak problem ma facet,to jest to oczywiście tak samo straszne,ale myślę,że oni mają ciut łatwiej. Podziwiam Cię za to jak do tego podeszłaś,jak ktoś napisał "wzięłaś byka za rogi". Ja idę jutro i w sumie to nie czuję lęku,ale ulgę,że w końcu zacznie się coś dziać. Innym uczuciem jest wszechogarniający smutek,czuję się jak małe dziecko,które pragnie wtulić się w ramiona mamy. No ale tego zrobić nie mogę. Tylko płakać... Jagno napisz coś jeszcze,jak wyglądają Twoje relacje z mężem,co mówi rodzina...Napisz jak cieszyć się z dnia codziennego,a nie dopiero po fakcie(na kacu) doceniać te trzeźwe chwile,jak przestać się nienawidzić.... mam nadzieję,że tego dowiem się na terapii. Boję się tylko,że mnie zlekceważą,ale na pewno tak się nie stanie. Chciałabym by ktoś tam wyciągnął jak Wy do mnie rękę,bo tego najmocniej w świecie potrzebuję...

[ Dodano: Nie 20 Kwi, 2008 5:09 pm ]
Suchy,dziś to się chyba nie zwlokę z łóżka...kac kac kac. Brak mi sił w rękach,nogach mdli mnie,nie mogę jeść. Najgorsze,że nie mogę też spać,odpocząć. Dzięki w każdym bądź razie za ten spis,jest tam też poniedziałek,wtorek i różne adresy popatrzę na mapie. Wziełam jutro dzień wolny,mam nadzieję,że uda mi się choć umyć. Śmiech pusty mnie ogarnia co ja ze sobą wyczyniam :( na własne życzenie... wypłakałam morze łez nad sobą:(

Jagna - Nie 20 Kwi, 2008 18:41

małpeczka napisał/a:
Innym uczuciem jest wszechogarniający smutek,czuję się jak małe dziecko,które pragnie wtulić się w ramiona mamy. No ale tego zrobić nie mogę. Tylko płakać... Jagno napisz coś jeszcze,jak wyglądają Twoje relacje z mężem,co mówi rodzina...Napisz jak cieszyć się z dnia codziennego,a nie dopiero po fakcie(na kacu) doceniać te trzeźwe chwile,jak przestać się nienawidzić.... mam nadzieję,że tego dowiem się na terapii. Boję się tylko,że mnie zlekceważą,ale na pewno tak się nie stanie. Chciałabym by ktoś tam wyciągnął jak Wy do mnie rękę,bo tego najmocniej w świecie potrzebuję... (


Wiem, wiem o czym mówisz...ten smutek :cry: Alkohol, który początkowo był pocieszycielem, napędem , "wyluzowywaczem" z czasem doprowadza w uzależnieniu do stanów depresyjnych, lęków,bezsenności aż do mysli i prób samobójczych. Podobnie było u mnie, ja paradoksalnie "podpijałam" sobie dla poprawy nastroju, owszem był ale, bardzo, bardzo krótko a później, to już sie działo ekspresem, sama nie wiem kiedy i po piciu i już w trakcie popadałam w takie doły,że miałam ochote by nie żyć. Również nienawidziłam siebie, słuszne Twoje pytanie o to. Właśnie na terapii nauczyli mnie nietylko nie nienawidzic siebie ale polubić, a z czasem zacząć kochać:) Serio!
Teraz masz prawo płakać, wyżalic sie i przytulić do mężą, naprawdę domyslam sie jak się czujesz, przeżyłam to i nie chcę więcej. Jesli chodzi o moja rodzinę, to miałam i mam ogromne wsparcie mojej mamy, syna i przyjaciółki, mój mąż także ucieszył się z faktu, że chcę sie leczyć, że chcę trzeźwo żyć. Wsparcie- to nie znaczy, że głaskali mnie po głowie i żałowali, ale rozmawiali ze mną i pokazywali mi mój problem.
Jak cieszyc się zyciem ? Nauczysz sie tego, samo przyjdzie z każdym trzeźwym dniem.Wiesz co mnie zachęca, by być trzeźwą? A to, że zasypiam trzeźwa i robię to świadomie, że pamietam każdą chwilę i wiem co robiłam i mówiłam, że ładnie wyglądam(!),że świetnie sie czuję fizycznie i psychicznie- żadnych kaców i moralniaków, że wreszcie mam szacunek dla siebie, że troszczę sie o siebie, pozwalam na odpoczynek, relaks, sprawiam sobie prezenciki( a co!;)i najważniejsze: jestem wolna- nie muszę się martwić czy mi piwa zabraknie, czy nie zaśpię rano do pracy, czy nie zawale terminów, czy nie zawiodę bliskich....ech cała masa tych plusików!:))))) Naprawdę! Kiedys nie uwierzyłabym w to, a to jest fakt, tylko ta choroba umysłu , ciała i duszy - alkoholizm powoduje to, że pijąc nie wyobrażasz sobie że może być inaczej, że można żyć bez ALKO, usprawiedliwiasz się sama przed sobą, wymyslasz powody picia i okazje....taki zakłamany krąg- to wstretne choróbsko- ale na szczęście - da się leczyć. Co prawda tak jak cukrzyk, alkoholik ma juz tę chorobe na zawsze, ale czyż ludzie nie cierpią na gorsze schorzenia? Dzisiaj pozwól sobie na smutek, płacz i odpoczynek, trzeżwiej.Jutro warto byś poszła do poradni LU, jestem z Tobą, dasz radę:)!

Monka - Nie 20 Kwi, 2008 19:00

Witam,małpeczko.
Kiedy czytam Ciebie - mogę się podpisać pod każdym Twoim słowem.
To tak-jakbym czytała siebie.
Więc sama widzisz , że są kobiety,które też są alkoholiczkami.
Jest ich sporo. I wciąż przybywa,niestety.
A wstyd trzeba schować do kieszeni i nie wstydzić się prosić o pomoc.
Wstyd - to pić !!!!
Wykorzystaj moment , kiedy Twoje morale jest na samym dnie.
To naprawdę jedyny,dobry moment.Za dzień ...za dwa , znowu
będziesz wierzyła , że nie jest z Tobą tak żle.
W poradni nie masz się czego obawiać. Tam się nikt nie dziwi, że
kobiety piją i proszą o pomoc. Wręcz przeciwnie. Tam rozumieją , co to jest , ten alkoholizm.
Nie bój się i nie wstydż. Strach ma tylko wielkie oczy.
Przekonaj się o tym sama , a przyznasz mi rację.
I wcale nie jesteś samotna !!! Masz męża , który chyba już wie, że masz problem.
Który kochający mąż , nie wesprze żony ?
Więc nie pisz o samotności. Naucz się rozmawiać.


ps.Trzymam kciuki za podjętą decyzję o wizycie w poradni.
Założę się , że jutro nam napiszesz - wstyd , że sie wstydziłam !!! :lol:
pzdr.

Rufio - Nie 20 Kwi, 2008 19:40

małpeczka napisał/a:
Wiesz,właśnie najbardziej wstydliwe jest to,że nam kobietom się to zdarza

Tu nie ma żadnej różnicy - kobieta - mężczyzna tu jestesmy tacy sami . Alkohol nie wybiera jemu jest jedno kogo dopadnie - tym sie nie przejmuj i nie zamartwiaj

.
małpeczka napisał/a:
Boję się tylko,że mnie zlekceważą,ale na pewno tak się nie stanie.

Tam nikogo nie lekceważą - mialem sam podobne odczucia "czy na pewno ich będę obchodzić" obchodziłem i pomogli. Jedno co nam grozi to my sami , że po paru wizytach uwierzymy że już jesteśmy mocni i jest dobrze . Chodze do ośrodka cały czas chociaż cykl leczenia podstawowego ( trwa 17 m-cy ) mam za sobą - to co miałem zapisane w kontrakcie - tak miałem podpisany kontrakt tam miałem napisane czarno na białym co wolno , co nie i jak należy sie zachowywac prawie w każdej sytuacji . Teraz zaczynam grupe pogłebionej terapii która trwa tak długo jak chcesz tu już nie ma okreslonych terminów jest tylko i wyłącznie moja wola . Masz mężą , który chce być z tobą i chce iść razem na terapie - to jest alleluja i tego pilnuj . Uszy do góry jestes na dobrej drodze , powodzenia i melduj jutro wieczorem co i jak tam było . PA :-) :idea: :!:

małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 08:31

Zadzwoniliśmy rano do poradni i kobieta nam powiedziała,że dzisiaj zgłosiło się tyle ludzi,że już nas nie przyjmie. Powiedziała by przyjechać jutro. Sęk w tym,że nie wiem czy dostanę wolne. Powiedzieliśmy,że mamy dziś wolny dzień i nie wiemy,czy "nie stracimy motywacji" ,że "nie mamy jutro wolnego". Zaproponowała wizytę w sobotę (psycholog dyżurny),ale trzeba się na nią umówić dopiero w środę... ogólnie to nas zbyła :(
Ja dzisiaj ryczę dalej,przepraszam męża. Mówię mu żeby mnie zostawił,bo mu niszczę życie,a on,że jestem jego żoną i mnie kocha i na pewno nie zostawi.To wszystko przyprawia mnie o jeszcze większe wyrzuty sumienia.Po prostu największy życiowy dół. Pojawiają się pytania "jak to się stało?" "jak to możliwe?""co my powiemy rodzinie?". To wszystko mnie przytłacza. Rozglądam się po mieszkaniu,może nie jesteśmy bogaci,ale radzimy sobie... widzę kwiat,który kupiliśmy i z którego tak się cieszyłam i mnóstwo innych rzeczy takich bezpiecznych,dobrych. PO CO MI BYŁO TO PICIE? Żeby to zniszczyć i czuć się jak teraz??? Wstyd,ból,poniżenie,niechęć. Żal mi swojego zdrowia,patrzę na witaminy,które biorę i śmiać mi się chce. To po to codziennie je biorę,dbam o zdrowie,żeby po jednej imprezie tak wycieńczyć organizm? Po co dbam o dobre kontakty z ludźmi,by się jednego wieczoru tak skompromitować? Tylko,że na co dzień,na trzeźwo tego tak nie widzę...Na co dzień mam do siebie pretensje. Czy potrzebuję się upić by to wszystko docenić? Chcę nauczyć doceniać się tego bez picia. Dziękuję Jagno,Monko i Rufio i reszcie. Popatrzę czy jest jakaś inna poradnia.Szczerze? Poczułam się zlekceważona jak nam odmówili. Dwóm przestraszonym ludziom z nadzieją wykręcającym ten numer...Załóżmy,że wezmę jutro wolne i pójdziemy,a oni nas odeślą...ja nie mogę zwalniać się w nieskończoność...

[ Dodano: Pon 21 Kwi, 2008 8:54 am ]
Znaleźliśmy inną poradnię...jesteśmy umówieni na 11:00. Idę się ogarnąć. Odezwę się po powrocie.

Suchy - Pon 21 Kwi, 2008 09:04

małpeczka napisał/a:
PO CO MI BYŁO TO PICIE? Żeby to zniszczyć i czuć się jak teraz??? Wstyd,ból,poniżenie,niechęć
Dokładnie, dokładnie, ale to dokładnie po !
I nie zmarnuj tego, bo paradoksalnie alkoholizm może stać się dla ciebie szansą na zmianę życia , bo sam jest skutkiem jak na razie, a nie przyczyną twoich niezałatwionych problemów....uspokój się bo nie ma powodu do histerii :) , pić umiałaś to i teraz dowiedź sobie , że masz wystarczająco determinacji w sobie , żeby potrafić załatwić tę życiową sprawę. Ośrodków uzależnień jest dużo , znajdź w internecie, chociażby na naszej stronce...Ja trafiłem do ośrodka oddalonego o 200 km od mojego miejsca zamieszkania, a w miejscowym znany nie jestem. Z tego co wiem ośrodki uzależnień z reguły przyjmują i zakładają karty pacjentom w określone dni . W Łukowie takim dniem jest piątek, w innych może być inaczej . Nie zaszkodzi zadzwonić , udzielą informacji. To ma sens jeśli zdecydujesz się na terapię stacjonarną , jeśli na dochodzącą to nie pozostaje ci nic innego jak próbowć w Krakowie dalej... Poza tym masz jeszcze mityngi
Pozdrawiam i życzę Pogody Ducha .. :-)

Monka - Pon 21 Kwi, 2008 09:18

małpeczka napisał/a:
Znaleźliśmy inną poradnię..



Dziewczyno !!!
Będą z Ciebie ,,ludzie,,.
Przy Twojej determinacji - TAK .
Teraz - tylko konsekwencji Ci życzę. :lol:

Wiedźma - Pon 21 Kwi, 2008 09:38

małpeczka napisał/a:
Znaleźliśmy inną poradnię...

No i pięknie!
Gdy zaczynałam czytać Twój post, ogarnęła mnie obawa czy nie odpuścisz.
Ale widzę, ze z Ciebie zuch dziewczyna - bardzo mi się podoba taka postawa

Ja za Ciebie trzymam kciuki i kibicuję Ci całym sercem!

Po powrocie z poradni napisz jak było i jakie podjęłaś dalsze decyzje :-)

małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 09:41

No to wychodzimy... już mi wszystko wisi,nie pomalowałam się,włożyłam byle co,wszystko wydaje mi się nieważne...chcę tam tylko pójść
bezio67 - Pon 21 Kwi, 2008 09:45

Powodzenia.
dodi13 - Pon 21 Kwi, 2008 10:23

TRZYMAM KCIUKI ! ;-) :->
Jagna - Pon 21 Kwi, 2008 11:13

Czekam na Ciebie, jesteś dzielna :!: :-)

Nie zrażaj się, każda z poradni ma inny system pracy i podejście do klienta. Pamietam, jak świeżo po terapii jeszcze na niepewnych nogach poszłam do osławionego ośrodka leczenia uzależnień w moim mieście, poprosiłam o wizytę u terapeuty, wyjaśniając, że chodzi o moje uzależnienie od alkoholu, hm jakież było moje rozczarowanie, gdy wyznaczono mi wizytę za 3 tygodnie! Nikt nie próbował ze mną rozmawiać, pytano tylko czy jestem ubezpieczona, ja również poczułam się wówczas zlekceważona, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Na mityngu usłyszałam od kilku uczestników o terapeucie i państwowym ośrodku w innym mieście, gdzie wiele osób uczęszcza i chwalą sobie. Dostałam nr telefonu, zadzwonłam pewnego dnia i usłyszałam " czy może Pani zaraz przyjechać?". Za godzinę byłam już na spotkaniu z terapeutą, ustaliliśmy plan dalszego leczenia i obecnie po kilku indywidualnych sesjach rozpoczynam terapię "nawroty". Tam przejęto sie problemem, poczułam że komuś na mnie zależy, i wiedzieli jak ważne jest by działać za ciosem. Oba ośrodki państwowe- dwa różne podejścia, dlatego dobrze , że nie poddałaś się Małpeczko:) Masz wsparcie męża, my również trzymamy za Ciebie kciuki.
Uda się! Dbaj o siebie i trzymaj się cieplutko.

małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 13:02

Już wróciłam. Tylko jedno z nas mogło dziś pójść na wizytę,a drugie w piątek. No to padło,że ja idę dzisiaj,a mąż poczeka. Rozmawiałam z terapeutką młodszą ode mnie,głównie to ryczałam. Stanęło na tym,że na dzień dzisiejszy nie może określić mnie jako alkoholiczkę,tylko,że ryzykownie piję.Ale powiedziała,że mam nie pić i że temu mojemu piciu na pewno będziemy się przyglądać. Co najważniejsze mam wizyty raz na tydzień (to chyba często). Powiedziała mi,że mogę śmiało do niej chodzić nawet jak się okaże,że nie jestem alkoholiczką,bo przecież jestem dda,a oni wszystko co dotyczy alkoholu prowadzą.Powiedziała,że mam ogromne poczucie winy,i że mogę być współuzależniona...od męża. Ale nie,że on pije,tylko,że mam po prostu taką osobowość,że współuzależnienie od mamy przerzuciłam na niego...bo inaczej nie potrafię,muszę się kimś opiekować,o kogoś troszczyć,nawet gdy on tego nie potrzebuje (nie w takim stopniu) i że jest to dla mnie bardzo męczące,bo nie myślę wcale o sobie... Na razie mam mętlik. Trochę lepiej się czuję,ale tylko troszeczkę... Jedyne co mnie cieszy to to,że za tydzień kolejna wizyta i,że na bieżąco będę mogła o wszystkim mówić... ufffff. Jechałam tramwajem i ogólnie wiosna,a ja się czułam jak w jakimś kosmosie,jutro mam wrócić do pracy,do normalności (?)-trochę się boję.
arnie - Pon 21 Kwi, 2008 14:03

małpeczka napisał/a:
Ale powiedziała,że mam nie pić i że temu mojemu piciu na pewno będziemy się przyglądać

Najważniejsze-to nie pij!Może jakiś miting albo grupa terapeutyczna wzmocniła by Cię-przemyśl to.
Dlaczego masz nick małpeczka?małpka kojarzy mi się z małą flaszką :mrgreen: a małpeczka z jeszcze mniejszą? 8-)
Pozdr.

bezio67 - Pon 21 Kwi, 2008 14:24

Pięknie Małpeczka. Zuch. Właśnie, mityngi pozwolą Ci zrozumieć szybciej Twoje problemy. Jak masz wątpliwości co do swojego alkoholizmu, możesz brać udział w otwartych mityngach. Gdzie mogą uczestniczyć nie tylko alkoholicy. Jak już będziesz bardziej skoncentrowana na następnej wizycie spytaj o wszelkie dostępne formy terapii. Na początku najważniejsze jest żebyś nie piła. Od alkoholu z daleka i co z nim związane. Za miast, jakąś czekoladę gorzką, lody, a nawet kiszoną kapustę. Trzymaj się.
małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 17:53

Właśnie facet z rejestracji pokazał nam jakie tam są spotkania (mitingi),nawet jakieś kółka filmowe itp,ale mieliśmy taki mętlik w głowie,że się nie skupiliśmy. Na następnej wizycie popytam gdzie można chodzić. Wogóle to bałam się,że mnie ktoś zobaczy... Dzwoni do mnie mama nie mam ochoty z ni rozmawiać,system jest taki dzwoni codziennie i relacjonuje dzień i mnie głównie rozstraja,ale jak z nią nie gadam to mam poczucie winy. Na razie powiedziałam jej,że mam zatrucie i gorączkę i nie mam sił rozmawiać. Boję się,że wszystko wróci do normalności oczywiście tej naszej "chorej" normalności.Dziękuję Wam za słowa wsparcia i otuchy,głównie po każdym poście od Was płaczę jak bóbr,bez względu na to co ktoś napisze. Ja pije tylko i wyłącznie w weekendy,więc na razie o to jestem spokojna,ale wątpie czy po tym tak łatwo znów sięgnę po alkohol. Pani psychoterapeutka powiedziała,że on jest u mnie czymś w rodzaju rozładowywania napięcia,dlatego cieszę się,że terapia jest co tydzień (czyli tak jak do tej pory weekend i picie). Oczywiście obiecałam w trakcie terapii nie pić. Na pewno jak mi się zachce to tu napiszę o tym. Teraz analizuję co tworzy te moje tygodniowe napięcie i widzę parę rzeczy (bo to przecież przyczyna mojego picia,a picie to skutek). Bardzo się cieszę,że mąż też pójdzie na terapię,bo co dwie głowy to nie jedna,być może nie zauważamy jakichś mechanizmów,które nawzajem na siebie oddziałowują. Dobrze,że idzie też do zupełnie innego terapeuty niż ja.

Co do małpeczki to rzeczywiście,ale to musiałaby być moja podświadomość,bo mi chodziło o zwierzątko.

Terapeutka powiedziała mi również,że bardzo nie pozwalam do siebie dotrzeć ludziom i ich "odpycham" nie pokazuje siebie jakiej jestem,wstydzę się prawdziwej siebie.To wszystko prawda,a wystarczyło kilka pytań...powiedziała,że nad tym wszystkim będziemy pracować,nad moim piciem i nad dda. Ogólnie są tam wszyscy i terapeuci i psychiatrzy i grupy,kółka,więc na pewno trafię na coś dla siebie.

Piszcie mi dalej,bo piszecie bardzo mądrze. Piszecie coś co wiem i wiedziałam,ale zawsze umiejętnie spychałam do podświadomości i znajdowałam tyle wytłumaczeń,by tego nie "ruszać".To co czytam na tym forum jest jak balsam dla mojej duszy.

Nie chcę by uruchomił się mechanizm zaprzeczeń,też trochę się boję... Będę tu na pewno do następnej wizyty.

Idąc tam w przejściu mineliśmy się z facetem,ale takim totalnym żulem,twarz czerwona,ochrypły głos,bez zębów. Wiecie co? Spojrzeliśmy na siebie i wybuchneliśmy śmiechem,bo zdaliśmy sobie sprawę,że mamy taki sam problem co on!!!!! To było z jednej strony koszmarne,ale też uświadamiające.Pomyślałam,że ten człowiek tak jak ja szukał tu pomocy,że miał na tyle silnej woli,by tu przyjść. Potem facet w rejestracji i podawanie swoich nazwisk,miejsca pracy... lęk...

Naprawdę dużo nas to kosztowało,pójście tam,ale nie żałuję. Widzę jakiś mętny cel...

Czy mówicie o tym ludziom,że się leczycie? Jak rodzina? Ja nie wyobrażam sobie powiedzieć mojej,a już męża to zupełnie-to tacy porządni ludzie. Czy musimy im o tym mówić jeśli nie chcemy? Mąż biedny też był zdenerwowany,wstydziliśmy się okropnie. No,ale wolę się wstydzić tam,niż taki wstyd po imprezie gdzie robię z siebie,ktoś z Was chyba Bezio pięknie to określił "pijane coś".

Wiedźma - Pon 21 Kwi, 2008 18:43

Małpeczko!
Piszesz o wstydzie, lęku, napięciu,
a ja widzę u Ciebie nadzieję, podekscytowanie, a nawet optymizm :-)
Rozpoczynasz coś po raz pierwszy w życiu i bardzo chcesz, aby się udało.
Myślę, że masz na to duże szanse - właśnie przez ten zapał.

Ja miałam podobnie rozpoczynając terapię.
Obawiałam się, żeby nie był to tak charakterystyczny dla mnie słomiany ogień,
ale nie - do tej pory (już ponad dwa lata) moja trzeźwość jest moją pasją
i realizuje ją z ogromną radością :mrgreen:
Życzę Ci tego samego. Naprawdę niepicie jest bardzo fajne i przyjemne :lol:

małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 18:53

Tak tak! Widać,że jesteś wiedżmą. Skąd to wiedziałaś? Mam o wiele lepszy humor niż to przedstawiłam,ponieważ kontroluję się,bo właśnie o ten "słomiany zapał" się boję. Że powiem dzisiaj : "wszystko w porządku",że wróci wszystko do normy,a ja zapomnę o swoim kacu,który mnie tu przywiódł. Dlatego ciągle tu siedzę i cieszę się,że tu napisałam,bo zawsze jest to jakiś "ślad" tego co się wydarzyło. Tego czego nie chcę już zapomnieć. Zapomnieć się da,ale to tylko odwleka całą sprawę...do następnego razu. Na dzisiejszy dzień marzę by już NIGDY PRZENIGDY takich "razów" nie było. Patrzyłam dziś na męża i myślałam jaki on jest dobry,jaki cudowny,ale zamiast wyrzutów sumienia (które do niczego nie prowadzą) powtarzaliśmy sobie "wszystko jest w naszych rękach,wszystko zależy od nas,co było minęło,widocznie było potrzebne". Te wszystkie słowa wyczytałam tu na forum i powtarzam jak mantrę. Jedyne co muszę robić-to nie pić. A żeby nie pić muszę na bierząo rozładowywać emocje i radzić sobie z nimi,a od tego mam terapię. Tak sobie myślę: od tygodnia,do tygodnia powolutku.
nowy - Pon 21 Kwi, 2008 20:03

Malpko ja jak najbardziej rozumie twoja samotnosc , pomimo wielu znajomych i bliskich w swoim alkoholizmie jestem samotny , szczerze to rozmawialem o tym tylko z jedna mi bliska osoba , ktora mnie rozumie i duzo jej zawdzieczam.Przy czym nie rozmawiamy "na codzien" o moim problemie , ja nie chce a ona wie zeby mnie nie pytac.Tak po prostu chce. Rozmawiam z ludzmi , ktorzy to przeszli lub przechodza i jak na razie sa to tylko ludzie z tego forum.Naprawde bardzo mi to pomaga , jak ci napisalem znajdziesz tu przyjaciol i tak samo bedzie w rzeczywistosci na spotkaniach i nikt nie bedzie cie lekcewazyl itd. bo kazdy to przeszedl i wie jak to jest.Moge ci tylko pogratulowac i w pewnym sensie cie podziwiam ze w tak krotkim czasie zrobilas tak wiele postepow. czytajac twoje posty o tym co piszesz o twoim zyciu , ciaglej pracy , poczuciu winy ze czegos nie zrobilas lub zle wydalas pieniadze , ze ciagle jestes zmeczona , twoje dawne stany lekowe , moze to nie problem alkoholu jest twoim najwiekszym problemem?albo jest jednym z problemow.Piszesz ze po calym tygodniu jestes napieta jak struna , moze potrzebojesz wiecej odpoczynku i mniej obowiazkow , przeciez swiat sie nie zawali jak czegos nie zrobisz , pomysl o jakis przyjemnosciach , zrob cos co cie zrelaksuje(poza alkoholem rzecz jasna) nie musisz codziennie sprzatac i robic zakupow.Nie chce ci dawac rad i mowic co powinnas , po prostu mam wrazenie ze za bardzo sie zadreczasz i nie zrozum mnie zle ale robisz z siebie jakiegos "meczennika".Masz meza , ktory cie kocha i wspiera i jak napisalas nie zostawi cie z tym wszystkim , nie jestem zbyt wylewny ale dla mnie to piekne.No i masz kogos z kim mozesz porozmawiac.A co do rodzicow i innych ludzi nie mozna miec nbikomu za zle ze nie rozumie problemu jakim jest alkoholizm , najlepiej rozumia ci ktorzy przez to przeszli.
pozdrawiam i trzymam kciuki , zycie bez alkoholu jest piekne:)

małpeczka - Pon 21 Kwi, 2008 20:14

Nowy! To co piszesz o robieniu z siebie przeze mnie "męczennika" to święta prawda! To samo powiedziała terapeutka,że ciągle mam poczucie winy,nie wypoczywam,ciągle sprzątam,planuję,tak jakby bez tego miał się zawalić świat. Dziękuję,że tak piszesz o moim mężu,ja też uważam go za wspaniałego człowieka. I właśnie siebie pytam i nie mogę zrozumieć czemu Go ranię? To straszna choroba-alkoholizm,bo najbardziej krzywdzisz ukochane osoby... Leżę sobie teraz i myślę,że to co zrobiłam,że poszłam dziś do ośrodka dało mi pewien spokój,komfort. Jak przychodzi jakaś negatywna myśl,to myślę "przecież ja już to zaczęłam rozwiązywać". Jednak pójście tam dało mi (niesamowite,że już) pewne poczucie ukojenia... myśl,że coś robię,że mogę to zmienić...i już zmieniam... muszę tylko wytrwać,czuję,że dam radę :) Ale ja jestem raptus,zawsze byłam,nawet teraz to wyszło,raz dwa-ręka ucięta ;)
nowy - Pon 21 Kwi, 2008 21:35

Malpko najwazniejsze ze zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawe, nie oszukujesz sie i najwazniejsze ze zaczelas dzialac w tym kierunku a jeszcze wazniejsze ze chcesz to zrobic.Badz dobrej mysli.Bedzie dobrze:)
pozdrawiam

małpeczka - Wto 22 Kwi, 2008 10:10

Wiecie co? Dziś dopadło mnie poczucie winy... nie mogę sobie z tym poradzić. Nie poszłam znów do pracy,nie dałam rady. Nie mam siły wstać,umyć się,tylko śpię... Mam okropne wyrzuty sumienia,nie mogę na siebie patrzeć,boję się lustra... odrzuca mnie od wszystkich zajęć,bo wszystko kojarzy mi się z życiem przed tą imprezą....myślę,wtedy było tak dobrze,po co ja tam szłam,po co piłam...ten wstyd....ta kompromitacja.... mąż tą swoją wyrozumiałością sprawia,że czuję się jak jeszcze gorszy potwór...tak bardzo go kocham,a tak go zraniłam. Czytałam wczoraj to co radzicie współuzależnionym,by zostawili alkoholika,bo przy nim nie ma życia... ja też tak twierdzę,rujnuje mojemu mężowi życie.Zasługuje na taką pogodną roześmianą żonę co będzie czekać na niego z obiadem,a nie na mnie,na kogoś kto zmienia w zgliszcza nasze życie...

[ Dodano: Wto 22 Kwi, 2008 10:13 am ]
Jagno! Widzę,że jesteś na forum napisz czy też coś takiego przeżywałaś,takie czeluście dna...to coś potwornego. Pustka,strach,lęk,rozpacz :( WSTYD

Jagna - Wto 22 Kwi, 2008 10:24

Małpeczko, wyrzuty sumienia to rzecz normalna w tej chwili. Obyś nie zdręczała się nimi nadmiernie :-? Ale w tym pomoże Ci terapeuta. Ja to nazywałam "moralniaki" i tez popadałam w takie stany. Ale zaświeci słońce :-) Zwłaszcza, że jak pisałas choroba nie dopadła Cię jeszcze na dobre, jestem przekonana że możesz mieć jeszcze szczęśliwe, piękne życie. Pozostawienie alkoholika, porzucenie zaleca sie partnerom , których mąż, żona, partner itd. nic nie zamierza robić ze swoim piciem i nadal oszukuje i rujnuje drugiej stronie życie. Gdy ja trzeźwiałam również wzięłam wolne z pracy, by następnie pojechać na terapie zamkniętą na 5 tygodni.Myślałam, że świat się zawali, bałam się o pracę, że ja stracę. Nic sie takiego nie stało, po leczeniu wróciłam do pracy pełna sił i bez lęku, który wcześnił towarzyszył mi non stop. Po kilku miesiącach, to ja zwolniłam się z tej pracy, bo znalazłam intratniejszą.Pijąc pewnie siedziałabym w tamtej, niesatysfakcjonującej posadce.
Zmiany na lepsze przychodzą powoli, ale za to -jak cieszą :mrgreen: Czego i Tobie życzę! :-D

małpeczka - Wto 22 Kwi, 2008 10:32

Jesteś takim jasnym promykiem. Może dzięki forum jakoś się doczłapię do tej terapii. Patrzę na siebie jak na takie totalne dno :-( Taki kac moralny-to coś nie do opisania.Wstydzę się sama przed sobą,zaczęłam nawet mówić do siebie,a usta mam obgryzione do krwi....
Wiedźma - Wto 22 Kwi, 2008 10:42

Wiesz co, Małpa – potraktuj tę nieszczęsną imprezę jako Twoje osobiste dno,
odbicie od którego daje Ci szansę na zmianę życia.
Poczucie winy jest koszmarnym uczuciem (wiem coś o tym)
i bywa silną motywacją do działania w kierunku zmian.
Tak należy je traktować i nie pozwolić by ogarniało nas gdy już to działanie podejmujemy.

Ja swego czasu zrobiłam sobie niezłe kuku za pomocą poczucia winy właśnie.
Wymyśliłam sobie mianowicie, że poczucie winy świadczy o tym,
że jestem dobrym człowiekiem :shock:
No i nic nie robiłam z moim piciem, ale po każdych hockach jakie nadstawiałam
wbijałam się całkiem świadomie i celowo w poczucie winy –
No tak – mówiłam sobie – co prawda piję, ale jakże przy tym cierpię!
Tyle zła wyrządzam i nie mogę przestać tego robić!
Ranię moich bliskich, ale robiąc to sama także cierpię z tego powodu!
A równie dobrze mogłabym mieć w nosie to ich cierpienie –
ale nie – ja cierpię razem z nimi. To znaczy, że nie jestem egoistką,
to znaczy, że mam serce (bo skoro boli to znaczy, że jest).
A skoro tak nieznośnie boli, to choć na chwilę poszukam ukojenia –
w butelce ma się rozumieć. Nieźle, co?

I ten mój wewnętrzny teatr trwał nieprzerwanie kupę lat
i pogrążał mnie coraz bardziej w koszmarnych dołach.
I zamiast motywować do działania – paraliżował moje ruchy.
Jeszcze teraz potrafi się na mnie mścić to sztuczne wmawianie sobie poczucia winy,
czasem na chwilę się zapomnę i już mi się włącza moje pozbawione sensu samobiczowanie.

Na terapii zajmą się Twoim poczuciem winy.
Jest wielu przeciwników tego aspektu terapii, niemniej ja jestem jego zwolennikiem.
Gdyby nie oduczono mnie produkowania sobie poczucia winy –
już dawno wróciłabym do picia! :-|

Monka - Wto 22 Kwi, 2008 10:55

Kiedyś - nie nadużywałam. Piłam - owszem .
Tak , jak pije wiele osób i teraz. Fakt - bardzo lubiłam stan,jaki daje wypicie
alkoholu , ale to nie było moją obsesją . Miałam
ważniejsze sprawy na głowie. Zawsze miałam ważne sprawy , pewnie , jak wielu z
nas, a tym bardziej kobieta. Była okazja towarzyska - czemu nie. I wtedy było
dużo. Bardzo dużo . Wstyd się przyznać , ale
faceci wysiadali przy mnie.Wielu facetów... nawet mój mąż .
Mnie zawsze było jeszcze mało ... I wpadłam na genialny pomysł...
ten pomysł opatentowali alkoholicy - dopić się w samotności. Tak do końca ...
A potem - juz tylko w samotności - żeby jak najdłużej stwarzać pozory, że się
pije mało ...
I to mogę nazwać piciem destrukcyjnym... teraz .
Wtedy jeszcze długo łudziłam się , że to dla odprężenia ...
Były już wtedy prośby , uwagi , krytyka ...
A ja na to - ja im pokażę , że to nieprawda- każdej chwili mogę
przestać ...
I przestawałam ...nawet na kilka miesięcy ... czym jeszcze bardziej samą siebie
przekonywałam , że mogę w każdej chwili przestać..jestem silna i twarda... mogą
mi wszyscy skoczyć. Niech się wypchają z tymi swoimi uwagami o alkoholizmie... I
co ? I nic.
Okazało się , że to ja się myliłam - nie oni.
Poza tym - nie miałam pojęcia , że nie powinnam pić w ogóle , ani kropli... że
wpadnę w ciąg ...
W ogóle się nie interesowałam tym , co mi wolno,a czego nie....
Nawet , kiedy już wiedziałam , że coś bardzo nie tak z tym moim
piciem ... guzik wiedziałam o alkoholizmie... bo niby czemu miałabym się tym
interesować , skoro byłam pewna , że mnie to nie dotyczy ?
Kogo , jak kogo ... ale mnie ?

małpeczka - Wto 22 Kwi, 2008 11:10

Właśnie...przychodził weekend,i tak jakby ktoś gumką wymazał te wszystkie kace,moralniaki,te okrutne poczucia winy,bóle głowy,wstyd,zaniedbane sprawy,żal....przecież było piwo-owocowe,które WSZYSCY piją i jest to NORMALNE. A my sobie wmawiamy jakiś alkoholizm... To tylko piwo,normalnie przecież jest weekend. I wierzyliśmy w to....Ja jestem skłonna uwierzyć,że jak mi tylko wróci forma byłabym w stanie,na pewno nie w ten weekend,ale np.za jakiś miesiąc ZNÓW SOBIE TO WMÓWIĆ. To tak jakby istniał we mnie jakiś guzik negatywnych wspomnień,dzięki któremu nic się przez nie nie uczę,tylko zapominam,przekonuję się na nowo,kasuję,zapominam,przekonuję się na nowo...OBŁĘD!!!
Jagna - Wto 22 Kwi, 2008 12:06

Małpko, dokładnie tak jak napisałaś. Jak za nacisnięciem guziczka wyłączone zdrowe myslenie. To własnie jeden z mechanizmów tej choroby. A poza tym wieczne odwlekanie decyzji " od jutra, od soboty, po nowym roku" itd. Dlatego pisałam w jednym z postów" idź za ciosem, teraz, dopóki tak źle się czujesz, póki masz dołek, kaca.." Później złe chwile spychamy do podświadomości, tyle że i one wyłażą w najmniej spodziewanych momentach,a potem olaboga skąd moje problemy? :-/ Dobrze jest zacząć pisać pamiętnik, pisac co się czuło, co się ważnego wydarzyło, przelewać na papier uczucia i odczucia. Mnie to pomaga:) Czuję się znowu jak szesnastolatka, bo wtedy pisałam pamiętnik i opisywałam najczęściej porywy serca, smuteczki i radości. Polecam g;)
nastia - Wto 22 Kwi, 2008 17:39

Witaj malpeczko..
Ciesze sie, widze ze masz w sobie wiele determinacji aby zmienic swoje i meza zycie.Czytam Twoje wypowiedzi i w wielu sytuacjach widze siebie sprzed paru lat.. ooo jak bylo ciezko!!!!. I to przeogromne, przytlaczajace poczucie winy:(, do teraz mam z tym kolopoty.Wiec rozumiem co myslisz i co czujesz.Strach , bol, wstyd....i im glebiej wchodzilam w tajniki mechanizmow alkoholizmu, tym bardziej czulam sie winna i zrozpaczona- a w tym wszystkim moj maz- DDA,wspoluzalezniony i moich dwoch najukochanszych synow.... Dramat!
Jednak uparlam sie,i konsekwentnie realizowalam wszystko to co jest zalecane dla trzezwiejacych alkoholikow, krok po kroku...i tak w ciagu dwoch lat odbudowalam cale swoje zycie- czasami sobie mysle ze to jest az niemozliwe- wystarczylo tylko przestac pic !W tej swojej wyboistej drodze ku trzezwosci ktora takze (jak dla Jagny) stala sie moja pasjabylam osamotniona, nie mialam wsparcia ze strony meza, (nie wierzyl - co jest naturalne),ale ja ogromna samodyscyplina osiagnelam wiecej w ciagu tych swoich paru lat niz przez cale swoje zycie.
Jestem ogromna propagatorka i zwolenniczka AA, twierdze ze jest tam ogromna sila i wola trzezwienia.Program 12 krokow jest fenomenem.Nie zastanawiaj sie tylko idz i poszukaj przyjaciol wsrod trzezwych alkoholikow, jest latwiej pokonywac kazdy dzien majac swiadomsc ze ktos w razie ciezkich , trudnych chwil nie odmowi pomocy.
Trzymaj sie i nie czekaj ...idz do przodu, nie ogladaj sie za siebie :-)
Jagna, bardzo madre i cieple sa Twoje wypowiedzi....
Pozdrawiam wszystkich
nastka-alkoholiczka

małpeczka - Wto 22 Kwi, 2008 19:16

Ja też pozdrawiam Jagnę! I Ciebie Nastko! Wiecie co? Przed chwilą miałam bardzo szczerą rozmowę z mężem,popłakaliśmy się,powiedział mi pierwszy raz w życiu rzeczy,o których do tej pory nie miałam pojęcia!!!! Ale czułam ulgę,bo gdzieś w głębi serca czułam,że są tylko ich po prostu nie nazywaliśmy.
Boję się trochę,że terapia uświadomi mu całe moje zło i że mnie zostawi.Ale teraz chcę tego nawet kosztem rozstania. Kocham Go i chcę Jego dobra.
Na koniec zaczeliśmy wspominać te wszystkie fajne chwile jakie przeżyliśmy bez alkoholu,i wiecie co? Okazało się,że jest ich mnóstwo. I to same śmieszne,aż się śmiać zaczeliśmy :) Np.jak raz cały dzień łaziliśmy po sklepach i nas buty poobcierały i wróciliśmy do domu,a ja przypomniałam sobie,że mam taką maseczkę do stóp,którą dostałam w prezencie (nieużytecznym) i postanowiliśmy ją sobie zrobić. I siedzieliśmy przed tv z nasmarowanymi nogami i się relaksowaliśmy. Albo jak oglądaliśmy horror i ja się tak przestraszyłam,że aż kopnęłam laptop,który leżał na łóżku i o mało go nie rozbiłam :mrgreen:
Mam nadzieję,że teraz przed nami tylko takie chwile... Cieszymy się z tej terapii,trochę się boimy. Ale po tej dzisiejszej rozmowie powietrze się oczyściło,zaświtała nadzieja,mimo ogólnego dołka.
Dziękuję Wam za ciągłe,nieustające wsparcie!!!

arnie - Wto 22 Kwi, 2008 19:28

małpeczka napisał/a:
Np.jak raz cały dzień łaziliśmy po sklepach i nas buty poobcierały i wróciliśmy do domu,a ja przypomniałam sobie,że mam taką maseczkę do stóp,którą dostałam w prezencie (nieużytecznym) i postanowiliśmy ją sobie zrobić. I siedzieliśmy przed tv z nasmarowanymi nogami i się relaksowaliśmy. Albo jak oglądaliśmy horror i ja się tak przestraszyłam,że aż kopnęłam laptop,który leżał na łóżku i o mało go nie rozbiłam

To jest właśnie najfajniejsze-takie proste,nieskomlikowane ale jednocześnie radosne chwile.Pewnie będzie czasami trudno,pewnie tak ale pamietam,żeby nigdy pod żadnym pozorem nie dać się już omamić przez picie.
Konsekwentnie i do przodu.
Trzymam kciuki!!!

Wiedźma - Wto 22 Kwi, 2008 19:32

małpeczka napisał/a:
Przed chwilą miałam bardzo szczerą rozmowę z mężem,popłakaliśmy się,powiedział mi pierwszy raz w życiu rzeczy,o których do tej pory nie miałam pojęcia!!!! Ale czułam ulgę,bo gdzieś w głębi serca czułam,że są tylko ich po prostu nie nazywaliśmy.

Wy już zaczęliście terapię. Waszą wewnętrzną.
Sięgacie w głąb siebie, szczerze i otwarcie - właśnie na tym terapia polega.
Na uświadomieniu sobie i oczyszczeniu różnych bolesnych spraw.
Na dojściu do prawdy o sobie - prawdy, która była przyczyną tego,
że życie nie toczyło się tak jakby się chciało.
Dobrze, że robicie to wspólnie. Dajecie sobie nawzajem szansę.
Mi nie było to dane. Ja zmagałam się sama... :-|

dodi13 - Wto 22 Kwi, 2008 20:34

Witaj Małpeczko! Nie gryż się już kompromitacją na imprezie bowiem nasze społeczeństwo
patrzy przez palce na wybryki po pijanemu.To zdarzenie w sumie może się okazać że uchroni Cię przed brnięciem w gorsze stadium alkoholizmu. Ja niestety po "obciachach"alkoholowych
nie szukałem pomocy tylko stroniłem od coraz szerszej grupy znajomych i od alkoholu.
Oczywiście to drugie trwało tylko kilka miesięcy a potem kilkanaście dni ciągu alko.
Ty Małpeczko wysunęłaś na razie jedną nóżkę w strefę mroku i z pewnością uda Ci się ją cofnąć tym bardziej że Mąż/chwała mu za to/ ciągnie Cię ku słońcu.
Życzę wytrwałości,HEJ!

małpeczka - Wto 22 Kwi, 2008 21:41

Czytam Wasze posty sobie od nowa (jeszcze raz DZIĘKI każdemu z osobna,każde słowo tu napisane jest dla mnie kojące i wzruszające)
Wiedźmo! chciałabym żebyś mi napisała o tej terapii z poczuciem winy (i o tych przeciwnikach,zwolennikach też) o co dokładnie chodzi? Albo jakiś link jak masz.Bardzo proszę :)
Arnie! Co do tych prostych chwil-też myślę,że są najpiękniejsze,ale ja mam taki głupi umysł,że doceniam je po fakcie... ale będę nad ty pracować na bank!!!
Dodi 13! Dzięki za pocieszenie :) idę spać,bo jutro praca HEJ :)

Rufio - Wto 22 Kwi, 2008 21:49

Ach spij , główke na poduszce złóż
A rano kiedy wstanie świt o nas pomyśl znów
Kiedy z uśmiechem wstaje dzień
Ty sie w piękną panne zmień

Wszystkie Twoje troski i smutki
Wsadx do ptasiej budki
Wysoko zawies na drzewie
Jutro poczujesz się jak w niebie

Dobranoc i ja też idę ny-ny PA :-D ;-)

Jagna - Wto 22 Kwi, 2008 22:40

Cieszę się, że moje doświadczenia mogą byc przydatne :->
Słyszałam słowa tzreźwiejącego od 20 lat alkoholika, który powiedział, ze ta choroba to dla niego błogosławieństwo.Hm, wierzyć mi się nie chciało, ale coś w tym jest, mówił, że gdyby nie ona, nie zaczął by tak mysleć jak teraz,nie był by tak bogaty duchowo, nie uczyniłby tyle dobra dla drugiego człowieka, bo czy z piceim czy bez- był zagubionym, paskudnym egoistą.
Może to dane mi było z góry, żeby sie obudzic z tego snu, żeby inaczej dostrzegać świat albo żeby w ogóle go dostrzegać....Bo ja teraz dostrzegam go w najmniejszych szczegółach, cieszy mnie każde kwitnące drzewo, śpiewające ptaki, a słońce napełnia wyjatkową energią, którą wreszcie czuję- to mój świat bez znieczulenia:) Kiedyś, nawet jak nie piłam wszystko było takie oczywiste i chyba pozbawione sensu, ot trzeba zarobić, dorobic się, uczyć- uczyć, żeby " być kimś", a teraz- jestem jaka jestem i taką się lubię.
Dobrej nocki życzę.

Wiedźma - Sro 23 Kwi, 2008 06:15

małpeczka napisał/a:
Wiedźmo! chciałabym żebyś mi napisała o tej terapii z poczuciem winy (i o tych przeciwnikach,zwolennikach też) o co dokładnie chodzi? Albo jakiś link jak masz.Bardzo proszę :)

No to proszę uprzejmie link do ciekawej strony Wstyd i poczucie winy
bo tak o poranku na chybcika trudno coś mądrego samodzielnie napisać :roll: :oops:

Znajdziesz tam jeszcze różne inne istotne tematy.

Miłego dnia życzę :-)

nowy - Sro 23 Kwi, 2008 09:29

Malpko kac moralny jest z tego wszystkiego chyba najgorszy.Rozne glupoty sie robi po pijaku i rozne rzeczy mowi , pozniej jak wytrzezwiejemy wstyd i poczucie winy nas zabija.Ale jest jeszcze druga strona , czesto to nam sie wydaje ze narobilismy strasznych glupot i ludzie beda miec o nas najgorsze zdanie i opowiadac straszne rzeczy.Przy czym to nam sie tak wydaje , chodzi mi o to ze jak ktos widzi pijana osobe , to co robi i mowi to tak do konca nie bierze tego na powaznie bo wie ze ta osoba jest pijana.Wiadomo , ludzie zawsze "beda mowic" ale przeciez swiat sie nie konczy.A to ze to poczucie winy i wstyd bedzie powracac w roznych momentach pomimo ze bedzie ci sie wydawalo ze juz o tym zapomnialas, to tak juz jest.Moze to i dobrze , bo to kolejny przypominacz ze nie warto pic.Nie raz wydawalo mi sie ze narobilem takich glupot ze nie bede mogl pewnym osobom spojrzec w oczy , po czym okazywalo sie wcale tak nie jest bo ludzie ci traktowali to jako zart , nie brali na powaznie pijanego albo sami robili takie rzeczy bo byli pijani.Moze po twojej imprezie inni tez maja kaca moralnego i to nawet wiekszego niz ty , czasami to nam sie wydaje ze to my wypadlismy najgorzej a przecierz nie wiemy co czuja inni.Kazdy z nas ma zle dni , ciemne mysli , dola i ogulnie wszystkiego dosc , jsetesmy zli na caly swiat i na samego siebie , ja wtedy powtarzam sobie najwazniejsze ze nie pije!pomimo tego wszystkiego zycie jest super :-) Pozdrawiam ps jak jestes zmeczona to moze wez sobie wolne w pracy , odpoczniesz sobie i bedziesz miala troche czasu na przemyslenie wielu rzeczy , pisze bo ja po swoim postanowieniu tak wlasnie zrobilem i warto bylo , taka przerwa i ogulny odpoczynek mi pomogl.
małpeczka - Sro 23 Kwi, 2008 19:20

U mnie ok! Byłam w pracy na początku czułam się jak w jakimś złym śnie,ale później się rozkręciłam. Piszę mało,bo czytam od Wiedźmy artykuł. (dzięki Wiedżmo)Od dzisiaj mówię: "mam prawo popełnić błędy" i oczywiście "nie piję". Na razie strasznie mnie te postanowienie cieszy.
Nowy! Dzięki za pocieszenie,ale dla mnie ta impreza to było DNO,a ja byłam "pijanym czymś" "zwłokami" "kompromitacją totalną" "żenadą" "bełkoczącym a myślącym,że jest super, dnem kobiety" i mogłabym tak dalej..... Nie mogę tego zapomnieć,w sumie pomyslałam,że gdyby to się nie stało w zeszły weekend-to być może stało by się w ten,albo za miesiąc i musiałabym to wszystko przeżywać na nowo :567: :-( :546: :552: :553: :563: A tak już po wszystkim!!!! Teraz mam się skupić tylko na tym by nie pić!!!! Ja chyba nie jestem uzalezniona fizycznie,więc na razie nieżle to znoszę. U mnie to kwestia emocji,psychiki,regulatora uczuć-więc boję się co będzie za miesiąc na przykład. No,ale mam terapię RAZ NA TYDZIEŃ-to bardzo dobrze :mrgreen: W kazdym bądź razie Nowy jesteś bardzo kochany !!!
No i na koniec: Rufio! Twoją kołysankę przeczytałam przed snem,ale już nie odpisałam,bo się chciałam bardziej postarać,ale i tak nie wiem co napisać,więc piszę po prostu: JEST BOSKA g:DD Ogólnie to wieczorem mam dobry humor,nastrój spada rano najbardziej,no ale wieczorem już bezpieczniej. Pozdrawiam WSZYSTKICH WAS KOCHANI!!!!!

Wiedźma - Sro 23 Kwi, 2008 20:00

małpeczka napisał/a:
Ogólnie to wieczorem mam dobry humor,nastrój spada rano najbardziej,no ale wieczorem już bezpieczniej

Masz podobnie jak ja.
Jak sięgam pamięcią, zawsze miałam trudne poranki –
wypełnione lękiem i poczuciem winy właśnie.
Tak było zanim zaczęłam uciekać przed swoimi lękami w alkohol,
tak było gdy piłam – wtedy był koszmar, bo dochodził do tego kac,
a wina nie była aż tak irracjonalna jak wcześniej :evil:
Teraz też poranki zdarzają mi się trudne – lęk pojawia się zwykle egzystencjalny,
a poczucie winy - z powodu zranienia męża moim odejściem :-(
Opracowałam sobie parę sztuczek dla przepędzenia tych porannych zmór
i jakoś dzięki temu funkcjonuję. I mam się dobrze

Natomiast wieczory mam takie fajne, że szkoda mi kłaść się spać
I nie zależy to od nikogo z zewnątrz, bo i rano i wieczorem jestem w domu sama.
Te skrajne nastroje wynikają z mojego wnętrza, więc są tylko moje
i wkurza mnie, że nie mam nad tym kontroli
Ale szukam, ciągle szukam sposobu jak to okiełznać

Rufio - Sro 23 Kwi, 2008 22:29

Co wy macie za problem z tym rannym wstawaniem ? Rano to aż chce się podnieść ciało z wyrka - przecież zaczyna się nowe - nowe radości- nowe smutki - nowe wyzwania a przede wszystkim nowy trzeźwy dzień . Ciało całe szczęśliwe ,że jest juz w pionie i rzuca wyzwanie całemu światu a kobiety maja znów okazje zabłysnąć nowym makijażem , nowym ciuchem ( inaczej ubranym a\z innymi dodatkami ) a my (chopy) znów mamy na kim oprzec swoje oko - olala . Oko błyszczy , usta sie śmieją - świat należy do mnie . I jedna wielka niespodzianka - co będzie wieczorem ? :-D :idea: :?: ;-)
małpeczka - Sro 23 Kwi, 2008 22:44

Tak,tak.To chyba kwestia bezpieczeństwa. Wieczorem,gdy jest ciemno,a domek zamknięty i cichutko,to jest tak swojsko i bezpiecznie... A rano: jasno,gwarno i jeszcze trzeba wyjść w ten wielki świat,pełen ruchu,hałasu,głosów,ludzi,zamieszania...
Wiedżmo-powinnyśmy urodzić się chomikami :030: Ja też wstaję wcześniej,bo chcę uniknąć paniki i nerwów,a i jeszcze wieczorem wszystko sobie przygotuję: ubranko,kanapeczki do pracy i...śniadanie nawet. Bo rano to jestem rozkojarzona,zdołowana (zawsze dopadają mnie kwestie typu: kredyt,albo sens życia albo brak mieszkania własnościowego albo niezadowalająca posada itp).
No ale teraz na szczęście wieczór i bezpieczne łóżeczko.
A jako pracę domową na jutro zadam Wam :-P
1. Jak zmienia się zdrowie po rezygnacji z alkoholu (przykłady z życia i fachowa literatura)
2.jak spędzić weekend majowy (bezalkoholowe propozycje)

Dziękuję serdecznie! DOBRANOC :-)

[ Dodano: Sro 23 Kwi, 2008 10:48 pm ]
Rufio! Mój post odnosił się do Wiedźmy,bo Twojego jeszcze nie było! Ale wiesz są skowronki i sowy,gdybym ja miała taki POWER z rana jak opisujesz,to by było nieźle :mrgreen:
Ja nie myślę o dodatkach i makijażu tylko o tym że szef dzwoni i mówi " wie Pani co? Dzisiaj postanowiłem dać Pani wolne,oczywiście płatne" a ja robię susa pod kołdrę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Rufio - Czw 24 Kwi, 2008 08:29

Cześć Fiki-Miki dzisiaj pełno słońca to i ranne wstawanie powinno byc łatwiejsze . Z ciebie to jest niezłe ziółka a jak dojdziesz całkiem do siebie to ten Twój chopek bedzie miał blank wesoło . A , że dojdziesz to jest możliwe z twoja determinacją . Jednym słowem bedom z ciebie ludzieska . Moja propozycja - Jagna Ci tez o tym mówiła załóż sobie dzienniczek uczuć -Jagna mówi na to pamietnik - ja , że to kapownik - bo tam masz kapowac sama siebie i zapisuj wszystkie gupoty , które przychodza Ci do głowy przez cały dzień i trzymaj go przy sobie w najwiekszym bałaganie świata czyli w swojej torebce ( teraz torebki sa bezpieczne - Sowińska odeszła ). :-) ;-) :-P 8-)
Monka - Czw 24 Kwi, 2008 12:31

Małpko , pod tym linkiem jest sporo na temat uzależnień :


http://www.psychologia.net.pl/katalog.php?level=21


pozdr

małpeczka - Czw 24 Kwi, 2008 18:39

Witam Was.
Monka! Super strony! Zapoznałam się na razie ogólnikowo,ale porobiłam testy i wychodziło mi,że mam problem z piciem,picie ryzykowne i wczesna faza uzaleznienia itp. Rano miałam TAKIEGO DOŁA,że ledwo się powstrzymywałam,by nie płakać na ulicy. Dopadł mnie lęk,że mąż pójdzie na terapię i terapeuta uświadomi mu,że mu zmarnowałam już tyle życia,że on (mąż) mnie zostawi.
Nagle zaczęłam na wszystko patrzeć inaczej i widzę u męża TYPOWE objawy współuzależnienia... nagle wszystko to do mnie dociera... i to to właśnie tak boli. Czuję się jakby ktoś mnie obudził ze snu i przejrzałam na oczy. Przypominają mi się fakty,które wyparłam i wymazałam i wszystko układa się w logiczną całość!!! JESTEM ALKOHOLICZKĄ-jak moja mama,wszystko co w niej nienawidziłam jest we mnie,tylko do tej pory zgrabnie to wypierałam,udawałam,że jest inaczej,zaprzeczałam.
Stało się coś po tej imprezie,co nie pozwoliło mi już dłużej mydlić oczu. Obudziłam się i zobaczyłam prawdę. BOLESNĄ<PRZERAŻAJĄCĄ PRAWDĘ. Cieszę się,że to się stało,mimo tego lęku i koszmarnego dławiącego uczucia "co teraz będzie?" to się cieszę,że PRZEJRZAŁAM. To jest,jakby to opisać...jakby Cię ktoś młotkiem w głowę walnął i nagle widzisz wszystko poprawnie. I okazuje się,że do tej pory było kłamstwo!!!! Z jednej strony czujesz ulgę,że to do Ciebie dotarło,ale też i lek,bo rozpada się wszystko co znałeś,co udawałeś,co było złe,ale jednocześnie bezpieczne....
ufff mam nadzieję,że coś rozumiecie.
JEDYNE,JEDYNE co mnie trzyma na duchu,to moja terapia i mocne postanowienie poprawy. Mówię "błądziłam,miałam prawo,a teraz będę wszystko naprawiać",ale i tak mnie szyje ściska z przerażenia...jak można tak być ślepym,i nie widzieć jak coś kieruje podstępnie Tobą i kimś kogo kochasz. ZGROZA!!!!!
Jak myślę po tym wszystkim,że nie będę pić to zaczynam nawet czuć lekką ulgę...
Rufio! Z chęcią założę taki dzienniczek,ale jak ja mam tam pisać podaj przykład please. Co do mojej torebki,to Cię zagnę,ale nie mogłabym z dumą tytułować się Chorobliwie Neurotyczną Pedantką do Potęgi N-tej,gdyby w mej torebce panował jakikolwiek bałagan :mrgreen:

arnie - Czw 24 Kwi, 2008 20:23

Małpa-terapeuta nie będzie na pewno robił czegoś co może wasz związek rozwalić.Może natomiast wyjść wiele niełatwych rzeczy,które są potrzebne do tego by iść krok dalej i dalej o krok i dalej do przodu.Może boleć-wiem z doświadczenia ale wytrwałem a mój związek mimo wielu trudności,które rzeczywiście pojawiły sie na początku niepicia(rok-1,5)potem było już tylko lepiej.Jest teraz super.I...wiem coś na temat dda i tego
małpeczka napisał/a:
Chorobliwie Neurotyczną Pedantką do Potęgi
-nawet to byłem w stanie przeżyć :mrgreen: .Ja jestem bałaganiarzem.
Bedzie na pewno dobrze-nie myśl za dużo.Ja myślę,że dzienniczki uczuć pisz jednak jak zaleci Ci to terapeuta i pod jego okiem-powoli bo się pogubisz,spokojnie ale konsekwentnie.
Dużo dobrego.

[ Dodano: Czw 24 Kwi, 2008 8:25 pm ]
I jeszcze coś:Przeczytaj moje motto na dole-ono naprawdę jest super :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: .

Wiedźma - Czw 24 Kwi, 2008 20:32

małpeczka napisał/a:
Rufio! Z chęcią założę taki dzienniczek,ale jak ja mam tam pisać podaj przykład please.

Zwracasz się z ta prośbą co prawda do Rufia, ale chyba sie nie pogniewasz,
jeśli ja podrzucę Ci znowu odpowiedni link: Dzienniczek uczuć
Ja - wstyd się przyznać - dzienniczka uczuć nie prowadziłam :oops:
Prowadziłam natomiast dość długo dzienniczek głodu 8-)
Jakoś bardziej mi się podobał :lol:

bezio67 - Czw 24 Kwi, 2008 21:35

Brawo Małpeczka.Wiesz już kim jesteś. Teraz możesz działać. Oprócz spotkań z terapeutą wskazane są mityngi. Nie bój się. Pomogą Ci szybciej zrozumieć i odpowiedzą na wiele nurtujących Cię pytań. Na pewno warto. Brawo jeszcze raz.
małpeczka - Czw 24 Kwi, 2008 21:54

Na pewno w w weekend bedę czytać. Dzięki za te linki-to dla mnie naprawdę ważne. TAK BARDZO WAS LUBIĘ :-D
Rufio - Pią 25 Kwi, 2008 13:49

Jolka napisał/a:
A nie zakop się za mocno w lekturze, bo poza nią toczy się piękne wiosenne życie.


No Fiki-Miki ładnie - ładnie ale pamiętaj ,że za oknem swieci słońce i o cere trzeba dbać i jeszcze o coś ale to kto inny Ci powie ku Twojej ozdobie :-P ;-) :sylwester:

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 18:01

Heloł. Dziś mąż był na terapii. No i ma mieszane uczucia,ale będzie chodził. Terapeutka podobno co chwila pytała go "czy jest Pan pewien,że chce Pan chodzić na terapię?" co Go wkurzyło,bo nie wiedział o co jej chodzi???
Z mojej strony. Czy chodząc na taka terapię bedziemy gdzieś "odnotowani",tj, np będziemy się chcieli starać o adopcję dziecka (przykład z kosmosu),a nam ktoś wyskoczy: "niestety,bo leczył się pan w poradni". Czy jak stwierdzą "oficjalnie",e jestem alkoholikiem,to np.nie będę mogła pracować w szkole z dziećmi???? Jeżeli te pytania są głupie,to przepraszam,ale takie mnie myśli nachodzą :roll:

romcio - Pią 25 Kwi, 2008 18:31

Tak w komputerze na policji i w glownym rejestrze statystycznym :lol:
małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 18:43

Czy Ty żartujesz czy nie,napisz,bo ja nie mam nastroju do żartów...
Rufio - Pią 25 Kwi, 2008 18:57

Romcio nie strasz ! :-/ :-P
romcio - Pią 25 Kwi, 2008 19:04

ale ja mam nastroj do zartow...a to najwazniesze:)
bedziesz zarejestrowana w rejestrze alkoholikow na stronie MON

Rufio - Pią 25 Kwi, 2008 19:07

...........
arnie - Pią 25 Kwi, 2008 19:08

Takie dane istnieją oczywiście ale są udostępnianie tylko na prośbę sądu i sąd musi się zwrócić z prośbą o te dane i mają one znaczenie jakieś w danej sprawie.
kajjka - Pią 25 Kwi, 2008 19:11

małpeczka napisał/a:
Czy chodząc na taka terapię bedziemy gdzieś "odnotowan


małpeczko , będziecie chyba figurować w rejestrze tej poradni . poza tym nigdzie nie musisz się z tym afiszować , ale też chyba nikt nie da ci gwarancji że NIKT NIGDY o tym się nie dowie

małpeczka napisał/a:
np będziemy się chcieli starać o adopcję dziecka (przykład z kosmosu),a nam ktoś wyskoczy: "niestety,bo leczył się pan w poradni".


jakakolwiek instytucja może ( ale nie musi :!: ) zwrócić się o taką informację do danej poradni .
Ale to mało realne bo : trzeba wiedzieć do jakiej poradni zwrócić się o taką informację , a jeśli ty nic nie wspomnisz na ten temat to nikt duchem świętym nie jest ;-)
chyba rozumiesz o co mi chodzi ? ;-)

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 19:22

No tak Romcio NAJWAŻNIEJSZE,że Ty masz nastrój do żartów...

Arnie,Kajjka dziękuję! To było dla mnie naprawdę istotne.Nie chodzi o kwestię rezygnacji,czy "opłacalności",ale WIEDZY.

Łatwiej żartować,trudniej RZECZOWO odpowiedzieć-tak więc szacunek,dla Waszej dwójki :)

Jagna - Pią 25 Kwi, 2008 20:37

Witaj Małpeczko:) Widzę, że nieco dręczą Cię pytania o anonimowość leczenia...Dokładnie to samo chodziło mi po głowie :lol: Dane o leczeniu w państwowej poradni leczenia uzależnień i współuzależnień są dostarczane także do NFZ- z tym, że tam jedynie sam fakt pobierania usługi( niekoniecznie wiedza czy to uzaleznienie czy -współuzależnienie).Dane o leczeniu alkoholizmu pojawia się także w bazie ZUS, jeżeli kiedykolwiek będzie wystawione ZUS ZLA (L4) na tę jednostkę chorobową. Dlatego lekarze psychiatrzy najczęściej wypisują ZLA na jednostki chorobowe towarzyszące chorobie alkoholowej- depresja, nerwica lękowa, zaburzenia osobowości, psychozy i chyba słusznie. Mnie to trochę uspokoiło no i wiem czego sie wystrzegać. Pytałas również o ewentualne, przyszłe zatrudnienie z etykietką"alkoholik"-zapewne są zawody, gdzie wiele, wiele chorób ogranicza ich wykonywanie, na pocieszenie zaś powiem, że właśnie długoletni niepijący alkoholicy są najchętniej zatrudniani jako terapeuci i instruktorzy leczenia róznego rodzaju uzależnień, współuzależnień itp.Znam również zawodowych kierowców, którzy są niepijącymi alkoholikami i byli chętnie przyjęci przez pracodawcę. Także chyba nie jest tak źle, co :mrgreen: ?Pozdrawiam Małpko :588:
Jras - Pią 25 Kwi, 2008 20:47

Ale bzdury piszecie Ojezu ... Niemasz Małpa problemów takich prawdziwych czy co ...a co ma za znaczenie czy dowiedza sie czy nie powiem ci tak Dowiedzą sie na pewno i to wszyscy ....

[ Dodano: Pią 25 Kwi, 2008 8:49 pm ]
Jagna napisał/a:
Także chyba nie jest tak źle, co
O tak Dobże jest Aby lepiej nie było A czym gożej tym lepiej ...
romcio - Pią 25 Kwi, 2008 21:04

Jak widac malpeczko w twoim przypadku...nie jest latwo zartowac....wiec nie mow ze latwo...na to trzeba dlugo pracowac:)
małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 21:23

Dziękuję Jagno! Dziękuję po stokroć :)

Romcio! Masz całkowitą rację,w moim przypadku nie jest łatwo żartować. Powiedziałabym,że jestem w stanie emocjonalnym bardzo odległym od śmiechu,żartów i lekkości. Cieszę się,że Ty zapracowałeś na swoje samopoczucie. Mam nadzieję,że mi również będzie to kiedyś dane,bo nie jest mi teraz ani łatwo,ani dobrze.Pozdrawiam Cię.

Iras ja nie pytam czy się wszyscy dowiedzą,żle mnie zrozumiałeś. Ja zastanawiam się luźno (wybacz,ale takie myśli mnie nachodzą) nad swoją karierą i przyszłym życiem. Dla mnie jest to ważne,ma znaczenie. Na szczęście dostałam odpowiedzi,które mnie usatysfakcjonowały.

W razie jakichkolwiek innych wątpliwości,uwierzcie,będę pytać dalej. To są sprawy DLA MNIE istotne,a jeśli coś jest dla mnie istotne,to zawsze pytam. (w ten sposób dowiedziałam się masę istotnych rzeczy,uważam,że nie jest żadnym wstydem nie wiedzieć czegoś). Buziaki! :mrgreen:

kajjka - Pią 25 Kwi, 2008 21:42

małpeczka napisał/a:
nie pytam czy się wszyscy dowiedzą,żle mnie zrozumiałeś. Ja zastanawiam się luźno (wybacz,ale takie myśli mnie nachodzą) nad swoją karierą i przyszłym życiem.


małpeczko a tak na marginesie to raczej słabą karierę zrobiłabyś pijąc dalej a i przyszłe życie niezbyt kolorowo widzę :shock:

więc z dwojga złego chyba lepiej gdyby nawet kiedyś ktoś dowiedział się że jesteś trzezwiejącą alko ?

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 21:54

Masz całkowitą rację. To jest ten sam rodzaj strachu,który nie dawał pójść do poradni,czy też przyznać się do problemu.Czyli jak nie patrząc element tej choroby...
Jednak wiedza ta jest również wartościowa ,z punktu okreslenia strat,które przyszły przez picie...
To tak jak z inną chorobą. Masz np. amputowaną nogę,ale zapytasz,czy aby na pewno nie dasz rady biegać? Chcesz wiedzieć wszystko dokładnie,pojawia się te natrętne "CO TERAZ? CO DALEJ?"
Wątpie zresztą,by ktokolwiek z nas,chorując na cokolwiek nie chciał wiedzieć wszystkiego i to jak najdokładniej. Z prostej przyczyny: żeby wiedzieć na czym się stoi.

[ Dodano: Pią 25 Kwi, 2008 9:56 pm ]
Acha... i jeszcze jedno. Pytając o to,nie chciałam oceniać "warto czy nie warto"-chyba tak to niektórzy zrozumieli. Chciałam po prostu wiedzieć jak to wygląda.

[ Dodano: Pią 25 Kwi, 2008 10:07 pm ]
Jeszcze do Kajjki! Kto mówi o piciu dalej? Żle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi raczej o konsekwencje w karierze,tego,że "zdefiniują" mnie "odgórnie" jako alkoholika. Na co mam się przygotować itp.
To jakieś nieporozumienie po prostu.Może ja się źle wysławiam,nie wątpię.

kajjka - Pią 25 Kwi, 2008 22:23

małpeczka napisał/a:
Żle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi raczej o konsekwencje w karierze,tego,że "zdefiniują" mnie "odgórnie" jako alkoholika. Na co mam się przygotować itp.


a niech cię definiują jak chcą :!: :roll:

najważniejsze że ty będziesz szła właściwą drogą czego ci życzę ;-)

Rufio - Pią 25 Kwi, 2008 22:27

Fiki-Miki ty nie masz większych zmartwień niz to jak kto Cię zdefiniuje . Na początku drogi wyjścia z nałogu musisz byc 1000 % egoistke poza tym nic i nikt Cie nie powinien interesować . Na starcie TY TY TY a potem cała reszta . Inaczej to będzie łowienie ryb na lodowisku - to jest moje zdanie i moje 18 m-cy doświadczeń . :!: :!: :!: :idea: :idea: :idea:
rejek - Pią 25 Kwi, 2008 22:29

No więc tak Małpeczka

Będziesz czasem musiała odpowiadać na pytania (nawet pod groźbą odpowiedzialności karnej) czy stwierdzono u ciebie uzależnienie od srodków odurzających i alkoholu ,oraz czy się leczyłaś
I od ciebie zależy co odpowiesz -możesz kłamać
Pamiętaj że w Polsce alkoholik (nawet niepijący) to gorszy gatunek człowieka-zgodnie z polskim prawem
Lepiej zgodnie z prawem walić gorzałe do oślepnięcia -to jestes tylko pijakiem-a nie iśc do poradni i przyznać się że jesteś alko bo masz kreche wtedy na całe życie i np:

-nie powinnaś mieć Prawa Jazdy (pytanie jest)
-nie dostaniesz pozwolenia na broń
-nie możesz wykonywac niektorych zawodów
-dziecka też prawdopodobnie nikt ci do adopcji nie da
-nie możesz oddać spermy do banku spermy (to nie żart!!!)
-nie dostaniesz dopuszczenia do dokumentów np klauzuli tajności

-i pewnie wiele innych przepisów zamykających pewne dziedziny zycia i pracy itp. takim "podludziom " jak my o których nie wiem

Tak że moi Koledzy szanowni się mylą w swoich poprzednich wypowiedziach

pozdrówka rejek

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 22:32

Wiem,że to jest najważniejsze i nie chodzi mi o lęk przed opinią "sąsiada spod trójki".

Pytam o sprawy FORMALNE co się z czym je ITEPE !!!!!

Nie wiem jak to wyjaśnić,ale może dajmy już spokój-bo i tak się dowiedziałam o to o co mi chodziło(strona formalna),a opinia społeczeństwa na temat mojego alkoholizmu mi jest wielce obojętna.

Rufio - Pią 25 Kwi, 2008 22:34

małpeczka napisał/a:
opinia społeczeństwa na temat mojego alkoholizmu mi jest wielce obojętna.

VIKTORIA :-D

kajjka - Pią 25 Kwi, 2008 22:35

małpeczka , nie musisz nigdzie się przyznawać że jesteś alko . jeśli ty tego nie powiesz w jakiejkolwiek instytucji bądz w ankiecie to małe szanse że się dogrzebią tego. ;-)
arnie - Pią 25 Kwi, 2008 22:38

Małpa ma chaos w głowie i...nie jest to nic nadzwyczajnego.ja dokładnie swój chaos pamietam-m/w też w taki sposób myślałem o tym,że czy się dowiedzą,czy notowany czy też nie.tak jak już mówiłem:sądy mają prawo do tego by wgłębiać się w sprawy Twojej choroby alkoholowej-jesli miałaby ona związek ze sprawą.
Natomiast nie ma powodu do obaw jesli chodzi o Twoją pracę-żadnych!!!Żaden pracodawca czy też head hunter nie ma prawa wglądu w jakiekolwiek dokumenty,które są przechowywane w poradniach-nie ma takiego prawa.w dobie obowiązywania ustawy o ochronie danych osobowych-jest to zakazane i sankcjonowane.Oczywiście zawsze gdzieś coś może wycieknąć ale tylko na zasadzie:a wiesz widziałam małpę w poradni,na aa,leżącą,kupującą bułkę,zdradzającą męża itd itd.
Więc nie ma powodu do obaw!!!.Poza tym na przyszłość-nie radziłbym jednak opowiadać o swoim uzależnieniu w miejscu pracy-no chyba,że będziesz pracowała jako terapeuta.Wszystkie testy psychologiczne i testy np.sprawdzające Twoje predyspozycje zawodowe itd,wszędzie tam gdzie mogą być jakieś pytania o uzaleznienia-zaprzeczałbym-nie jest to mile widziane-takie są fakty i oczywiście zawsze są wyjątki-jednak uwierz-naprawdę wiem o czym mówię :mrgreen: .
I zawsze pytaj-po to jest forum by na te pytania odpowiadać,no i nie ma głupich pytań :mrgreen: .
No i spokojnie-choć pewnie przyzwyczaj się do skoków do góry i na dół-tak to już jest i nie jest to nic dziwnego.Droga jedyna słuszna jest-abstynencja i praca nad sobą-nad swoim uzależnieniem ale i nad dda.
Pozdrawiam.

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 22:38

No właśnie Rufio!!! Ja zastanawiałam się np. nad tą wyssaną z palca adopcją ,nad tym czy nie wylecę z pracy i nie w sensie opłacalności ("jeśli mi się nie opłaca to nie idę na terapię"),ale ŻEBY BYĆ PRZYGOTOWANĄ na takie ewentualności. DŻŹIZYS :573:

[ Dodano: Pią 25 Kwi, 2008 10:44 pm ]
Arnie!!!! O to co napisałeś mi dokładnie chodziło!!! Już miałam wątpliwości czy mówię tym samym językiem co niektórzy ;-) ,ale oto zjawiłes się TY i okazało się,że jednak da się mnie zrozumieć :mrgreen:

Wiedźma - Pią 25 Kwi, 2008 22:50

A ja Wam powiem, że dość boleśnie odczułam dyskryminację
na mojej sprawie rozwodowej (którą z resztą ja założyłam),
kiedy to adwokat mojego byłego wystąpił do poradni,
w której przed wieloma laty podejmowałam pierwsze próby leczenia,
o poświadczenie, że byłam tamtejszą pacjentką.
No i w momencie przedstawienia tego dokumentu nastąpił gwałtowny zwrot w sprawie -
sędzia zaczęła przychylnym okiem patrzeć na mojego męża - czynnego alkoholika.
Bo przecież on sie leczyć NIE MUSIAŁ!!!
Fakt podjęcia leczenia okazał się - o ironio - czynnikiem obciążającym.
Ot taką mamy świadomość społeczną
i to nawet wśród - wydawać by się mogło - światłych ludzi :-?

I na takie ewentualności trzeba być przygotowanym, Małpa, nie ma się co czarować :-|
Jeszcze długo nie wyrośniemy z kołtuństwa :evil:

małpeczka - Pią 25 Kwi, 2008 22:55

Właśnie Wiedźmuniu! Ślicznie to ujełaś: chciałam wiedzieć na jakie mam być przygotowana okoliczności!!!!!
CMOK dla Ciebie. :-)

[ Dodano: Pią 25 Kwi, 2008 11:00 pm ]
Rejek! Przepraszam nie zauważyłam wcześniej Twojej odpowiedzi. Dziękuję bardzo i Tobie super,że o tym napisałeś. Naprawdę WIELKIE dzięki,to dla mnie było bardzo ważne,by wiedzieć!!!!

Wiedźma - Sob 26 Kwi, 2008 05:51

Małpa!
Nie, żebym Ci słodziła za tego cmoka, ale chcę Ci powiedzieć,
że czytam Cie z dużą przyjemnością.
Tyle w Tobie zapału, tyle energii, tyle odwagi (tak!)
Masz w sobie ogromny potencjał i jeżeli nie jest to słomiany ogień -
trzeźwienie pewnie nie sprawi Ci jakiegoś specjalnego trudu,
a może przynieść wiele radości i satysfakcji.
Widzę w Tobie pasjonatkę - obyś tylko nie przegięła - nie popadła w trzeźwiejoholizm :lol:

małpeczka - Sob 26 Kwi, 2008 13:49

Wiedźmo! A nawet nie wiesz jak ja się boję,że to słomiany ogień.... skłamałabym,gdybym powiedziała,że się nie boję,bo znam siebie :-(

Ale z drugiej strony,traktuję to jako "szansę" na coś,bo nie powiem,że byłam zadowolona ze swojego życia... (w sensie "z siebie"). U mnie w ciągu ostatniego roku wiele się zmieniło (tak jdno po drugim) i może z stąd naturalną koleją rzeczy było moje "przejrzenie na oczy". Ta impreza była tylko "ostatnią kropelką",która przepełniła ten kielich. Wydaj mi się,że proces dochodzenia do tego (że picie niszczy mi życie) zaczął się w mojej podświadomości już trochę wcześniej. Po tej imprezie zaś przejrzałam i już nie mogłam dłużej kłamać. Więc chyba to nie było u mnie tak "hop-siup". Teraz się będę chwalić :lol: ,ale przyznam,że w ciągu ostatniego roku przeszłam wiele zmian na lepsze w porównaniu z ostatnimi 7 latami,które uznam za "stagnacje",tkwienie w martwym punkcie. Więc może po prostu jedna zmiana,zaczęła ciągnąć drugą. Z jednej zmiany wynikała następna,aż w końcu doszłam do punktu (byłam gotowa) zająć się i alkoholizmem...Przyszedł moment,gdy byłam na to już gotowa,a przyśpieszyła go sławetna impreza na wspomnienie,której mam mdłości i od czasu,której będę chodzić kanałami :-D

Wiedźmo,Rejek,Jagno,Kajjko,Arnie-bardzo Wam dziękuję,że pamiętacie jeszcze co Wam tłukło się po głowie na początku. Myślę,że zadane przeze mnie wczoraj pytanie pojawiło się u KAŻDEGO trzeźwiejącego alkoholika,tylko nie każdy pamięta. Dzięki Wam jest mi łatwiej,nie ma to jak korzystać z czyjegoś doświadczenia,kogoś kto już to przeszedł.

A dzisiaj.... wieczór filmowy :-D . Miłego dnia i weekendu dla Wszystkich czytających gD>

kajjka - Sob 26 Kwi, 2008 14:02

małpeczka napisał/a:
Myślę,że zadane przeze mnie wczoraj pytanie pojawiło się u KAŻDEGO trzeźwiejącego alkoholika,tylko nie każdy pamięta


małpeczko chyba każdy pamięta tylko co niektórzy wolą nie pamiętać albo przeszłość zakopali gdzieś tam . a niestety to było :!:

ja pamiętam i nie jestem zwolenniczką tego aby na tamten okres mieć amnezję , chociaż podobno tak trzeba .

jak poczytasz forum to zauważysz że są tu tacy co skrzętnie wymazali tamte czasy z pamięci i teraz mają postawę guru :-P , nawet przerośli w ambicjach swoich terapeuów ( bez obrazy )

[ Dodano: Sob 26 Kwi, 2008 2:03 pm ]
małpeczka napisał/a:
jak ja się boję,że to słomiany ogień.... skłamałabym,gdybym powiedziała,że się nie boję,bo znam siebie :-(


trzymaj się i głowa do góry :!:

pierwsze kroczki już masz za sobą ;-)

arnie - Sob 26 Kwi, 2008 14:12

Podstawą tzw.trzeżwienia czy też procesu zdrowienia czy też zachowywania równowagi jest dla mnie jako alkoholika nie ilośc odsiedzianych mitingów,nie ilość przeczytanej literatury,nie ilość wypowiedzianych słów,pouczeń itd ale pamięc o tym kim jestem i jaki byłem.To jaki byłem z zachowaniem tylko pamięci nic poza tym-nie fatalizowanie,użalalanie,rozgrzebywanie,wracanie,płakanie,przerabianie-wystarczy tylko głęboko zakorzeniona świadomość-jestem alkoholikiem-pewnych rzeczy mi nie wolno robić gdy chcę żyć dalej tak jak żyję.Ta świadomośc jest-ja tak czuję-jakby moja druga głowa-ona jest i chciałbym żeby mocno się trzymała jak najdłużej.
A chyba najważniejsza jest w tym wszystkim chęć do życia-wyjście z chlania objawiło mi tyle możliwości,że naprawdę trudno to opisać.Wszystkie rzeczy o których kiedyś mówiłem:nie da się,nie można,nie uda mi się itd-okazało się-że można,że jest super.I czuję życie teraz-ze swoimi znojami,problemami,radościami,wkurwami.wariacjami ale ja po prostu czuję że żyję.
Trzymaj się:).

bezio67 - Sob 26 Kwi, 2008 16:29

Tak Małpeczko. Ja na pierwszej rozmowie z terapeutą, zapytałem czy będę mógł w razie czego zmienić formę terapii otwartej na zamkniętą. Gdyż znałem siebie na tyle, że mógłbym nie wytrzymać. A na wtedy wydawało mi się i bałem się, że nie mam nic potrzebnego do terapii zamkniętej. Ponieważ nie miałem nic. Myślę tu o przyziemnych rzeczach, jak mydło ręcznik, jakiś strój. Nie wspomnę o zeszytach. Pomimo że się bałem, to chęć i zapał było moim motorem do słuchania i działania. Wykorzystałem to maksymalnie. Tak jak Tobie pojawiało mi się tysiące myśli. I powoli znajdowałem odpowiedzi. Na terapii, mityngach, książkach. Gdzieś do półtora roku zajmowałem się przyczyną u mnie tą chorobą. Odpowiedzi nie znalazłem, bo to bez sensu. Po prostu ją mam. I nie ważne skąd, ważne jest to, że zaakceptowałem siebie jako alkoholika i uczę się z nią żyć. To bardziej mnie teraz interesuje. A tak na marginesie to doszedłem do Mości Zagłoby, gdyż to on był prawdopodobnie popularnym pierwszym alkoholikiem Rzeczypospolitej. :-) Trzymaj się.
Rufio - Sob 26 Kwi, 2008 20:29

ja tam nie mam problemów z wracaniem do przeszłości - przecież ona była i tak potrochu to mnie ukształtowała .Bez niej nie było by mnie tu i nie byłbym takim jakim jestem teraz . Nieraz łapię sie na porównywaniu moich zachowań wtedy i teraz i jakbym postąpił teraz a jak wtedy i zawsze dziś wychodzi mi na plus . Nie drąże przeszłości ale ona zawsze już będzie we mnie i u moich - jest nauka i przestrogą na dziś i na jutro . Co do twoich obaw na temat co będzie jak sie dowiedzą - to na początku przechodziło mi takie myśli - potem je odrzuciłem i nie zastanawiałem sie i nie zastanawiam do teraz bo to nic nie daje . A co do tego co napisał Rejek to nie wiem nie spotkałem się z taką wiedzą , w poniedziałek będę w ośrodku to zapytam sie wodza jak to jest . Co do twego stwierdzenia < Widzisz Rufio> nie za bardzo wiem o co chodzi ale skoro tak napisałaś to tak musi być i niech tak leci :idea: :arrow: :shock: :-)
rejek - Sob 26 Kwi, 2008 21:43

Rufio napisał/a:
co do tego co napisał Rejek to nie wiem nie spotkałem się z taką wiedzą , w poniedziałek będę w ośrodku to zapytam sie wodza


Nie masz Prawa Jazdy?

http://www.bip.krakow.pl/?sub_dok_id=538

i pobierz lewą strone dokumentu -punkt G -par 2

A i jeszcze jedno mi sie przypomniało-kiedyś byłem na komendzie policji,składałem zeznania w jakiejś sprawie i tam też jest pytanie czy korzystałem z pomocy psychiatrycznej.

Także można kłamać -a więc piętno na całe życie

Rufio - Sob 26 Kwi, 2008 22:00

Nie zwracałem na to nigdy uwagi - ciekawe tzn. że ten co pije to jest gut a ten co nie pije to jest be - jakaś paranoja - ale Polska to ciekawa kraj - jak twierdził Zulu-Gula
małpeczka - Pią 02 Maj, 2008 11:34

Hej! Daję znać,że żyję i nie piję. Ogólnie dół. Znajomi dzwonili z imprezy,wszyscy podcięci... śmiechy,chichy,żarty.Przez chwilę zatęskniłam... za tą lekkością. Niezdrowo się nakręciłam,ale przetrzymałam chwilę i minęło.
Ogólnie mam niż. Jedyna myśl jaka poprawia mi humor,to to,że nie zatruwam swojego ciała... Zjadłam całą czekoladę za jednym podejściem za to. Mam nadzieję,że nie wpadnę w nałóg jedzenia... Muszę pomyśleć nad bieganiem,albo co...
Pozdrawiam Was!!!

Wiedźma - Pią 02 Maj, 2008 12:25

Cześć Małpa!
Cieszę się, że nie pijesz i że doły przetrzymujesz.
Pamiętaj, że Wielkim Prawem Fali po dole następuje góra
i już teraz na nią czekaj i do niej podążaj.
A gdy już na niej będziesz - gromadź energię na wyjście obronną ręką z następnego dołu.
I tak w kółko...
Z czasem amplituda będzie się zmniejszać w kierunku równowagi :-)

Pozdrawiam :-)

Orła_cień - Pią 02 Maj, 2008 13:18

ja cie rozumie małpeczka ale nic ci z tego nie przyjdzie :) to chyba wynika z tego że nie jestem człowiekiem bo alkohol z człowika robi świnie albo raczej zwierze albo nie szkoda tych zwierzaków zabija zasady zabija morlanosć zabija szacunek zabija wychowanie zabija głowe zabija uczucia zabija wszystko , a ty sie małpka ciesz ze jeszcze wogóle coś czujesz:)
Rufio - Pią 02 Maj, 2008 14:17

małpeczka napisał/a:
Zjadłam całą czekoladę za jednym podejściem za to

Mleczna czy z orzechami i dlaczego tylko jedną ? :-P ;-)

Orzeł człowiekiem sie jest zawsze tylko zachowanie może być nieczłowiecze a może nieludzkie ? Co ładniej brzmi? :shock: :572: :573:

arnie - Pią 02 Maj, 2008 14:46

Trzymaj się Małpa,dlugi weekend-znajomi-na początku będą żale i smutki ale spokojnie dasz radę,potem się unormuje wszystko.
nowy - Pią 02 Maj, 2008 18:18

Malpko nie poddawaj sie , tak to juz jest sa dni lepsze i gorsze a czekolada a nawet caly karton lepszy od alkoholu:)) a zarcikami znajomkow sie nie przejmoj , oni na drfugi dzien po imprezie beda miec kaca a malpka nie:))zreszta smiech to zdrowie
pozdrawiam
ps na razie skoncentruj sie na "trzezwieniu" a nie na zwalczaniu kalorii z czekolady , poprostu nie rob sama sobie kolejnego powodu do zmartwien(to te kalorie).juz to ktos , gdzies wczesniej pisal zeby jesc to na co sie ma ochote.Przynajmniej mnie nie wychodzilo jak probowalem robic wszystko na raz.

małpeczka - Pią 02 Maj, 2008 20:13

Dziękuję Wam. Czekolada była jogurtowa-moja ulubiona :) .
Wszystko jest ciężkie bez tego "odstresowiacza" i takie ...szare. Ale wiem już,że te "kolory" nie były prawdziwe,a ja chcę zobaczyć prawdziwe kolory...
Znajomi nie śmiali się ze mnie,tylko do mnie...ale racja,ja już widzę BEZSENS picia,nie widzę tylko SENSU niepicia. Jestem na takiej granicy. Picie mi się wydaje bezcelowe,ale i niepicie też. No,ale przynajmniej sukces,że to pierwsze jakoś mnie nie kusi za bardzo...
Nie wiem czy rozumiecie...
Ale mam nadzieję,że jest tak jak pisze Wiedźma (prawo fali) podoba mi się to...

Dzięki Wam raz jeszcze,że jesteście!!!! Będę się odzywać.

Orła Cień! To racja co piszesz,alkohol robi to wszystko!!! Dlatego miałam już dość,a pierwszy raz pamięć mi nie umknęła,nie udało mi się zaprzeczyć temu wszystkiemu o czym piszesz.Przestałam być na to ślepa. Może nic mi z niepicia nie przyjdzie,ale wiem,że z picia też mi nic nie przyjdzie...przestało ono dla mnie mieć sens.(jeśli tak to w ogóle można ująć).

arnie - Pią 02 Maj, 2008 20:16

małpeczka napisał/a:
ja już widzę BEZSENS picia,nie widzę tylko SENSU niepicia. Jestem na takiej granicy. Picie mi się wydaje bezcelowe,ale i niepicie też.

Lepiej tego ująć nie mogłaś:)
małpeczka napisał/a:
Nie wiem czy rozumiecie...

Nawet bardzo :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
To moje myślenie gdzieś do 8-9msca niepicia.
Także nic strasznego,trzeba to po prostu przejść na trzeżwo,pracując nad tym.
Pozdrawiam.

małpeczka - Sob 03 Maj, 2008 11:25

To dobrze-znaczy się,że mam szanse :-)
Dobrze,że Ty już masz to za sobą,to dla mnie zawsze jakaś nadzieja.
Dziękuję :607: :-)

Rufio - Sob 03 Maj, 2008 12:42

Przed Toba 100 dni Napoleona - 100 dni euforii i wysokiej fali - wykorzystaj to dobrze i zbierz siły na potem - bedą Ci bardzo potrzebne .Trzymaj sie wiatru i swego chopka .PA :shock: :-D :idea: :!:
małpeczka - Sob 03 Maj, 2008 20:35

Czekam,czekam na ta wysoką falę...bo na razie to niechęć i beznadzieja. Mam prośbę: czytam i widzę jak ktoś piszę "skończyłem terapię". Co oznacza to sformułowanie? Ile trwa taka terapia? Ja wygląda koniec (terapeuta mówi to koniec?) i co wtedy??? Ile to może trwać? Jak wygląda terapia? (bo ja na razie ciągle gadam i ryczę).Czy są jakieś "normy" czy wszystko to sprawa indywidualna. Po czym poznać,że terpeuta jest dobry??? Będę wdzięczna za odpowiedzi :)
ark - Sob 03 Maj, 2008 20:55

Małpeczko gdy świat będziesz oglądać taki jakim jest ,we wszystkich jego kolorach,nie wyłączając szarego;zobaczysz ile radości jest w nieuciekaniu,niepiciu .
Dla mnie celem życia nie jest niepicie,czy życie bez alkoholu.Alkohol był skutkiem nieradzenia sobie z emocjami.Teraz,każda sytuacja jest doświadczeniem,lekcją ,uczy mnie otwierać się na świat i dzielić się nim. :-)

arnie - Sob 03 Maj, 2008 23:07

Małpa u każdego indywidualnie-jak ze wszystkim,dużo ma falę tzw.miodowego miesiąca czyli są dumni,szczęśliwi że skończyli z chlaniem definitywnie i jest tak super i fajnie i że pomogą innym i że terapia fajna i życie też-potem przychodzi buuuu bo życie nie jest takie super a mąż dalej rzuca brudne skarpety i wkrwia to do niewyobrażalnych rozmiarów a nad morze już się tak nie chce jechac bo i po co jak tam tylko morze i piach więc po co itd :-P
Terapeutę poznać mówisz :-D Ty konkretna babka jesteś i za to Cię lubię,ja już napisałem się na tym forum niepopularnym językiem na temat psychologii i innych rzeczy-powiem tylko tak:najlepiej terapeuta jak nie młodym już jest,doświadczony i ma szkoły(Studium Terapii Uzależnień)reszta to intuicja-ale pamiętaj,żeby nie zmieniać jak boli bo jak boli to znaczy dobrze-jak zaangażowany dobrze-jak nie-jak olewa jak wiecznie zadaje pytania:dlaczego,a jak myślisz dlaczego tak się stało?czy myślisz,że to co powiedziałaś przed chwilą mogło mieć wpływ na Twoje picie?a dlaczego tak myslisz?
Za dużo dlaczego i za dużo kiwania głową oznacza pustostan.Ok więcej nie piszę na ten temat :mrgreen: .
Małpa no i przede wszystkim musisz komuś zaufać-najlepiej na razie nie sobie-znajdz dobrego terapeutę,fajną grupę itd a jak nawet nie znajdziesz fajnej grupy itp to chódz mimo wszystko.Potem zdecydujesz co dalej-na razie jesteś słabiutka-bo tak już jest i musisz pewne rzeczy robić bo inaczej zapijesz.
Powracając do wysokiej fali ja takowej nie miałem do 8-9 msca-i żyję i nie piję ponad 4 rok:).Dobrze rokujesz tylko nie wątp a jak wątpisz to i tak masz nie pić.
Pozdro.

małpeczka - Sob 03 Maj, 2008 23:20

"nie wątp,a jak wątpisz to i tak masz nie pić"

No po prostu super: prosto i logicznie :mrgreen: Tak mi się to spodobało,że wezmę do serca. :-D :-D :-D

Rufio - Nie 04 Maj, 2008 00:01

Jezeli chodzi o falę to ona przyjdzie nie wyglądaj jej sama Cie znajdzie i bedziesz wiedziec kiedy - poczujesz - cierpliwości .
A koniec terapi to róznie w róznych ośrodkach i w zależności od pacjenta , w moim przypadku to podtawowa terapia trwała 18 m-cy jest to cykl od poznawania mechanizmów - opisywania życia czyli piciorys - rozliczenie z pijana przeszłością czyli co zawaliłes,co straciłes , jak traciłeś siebie i szacunek do siebie innych i w końcu szacunek siebie do siebie.To dla mnie było najgorsze ale jak uczciwie do tego podejdziesz to następuje ulga i dostajesz kopa na następny etap.To trwa ok 6-7mcy
Następny etap to poznanie narzędzi jak życ i jak dbac o siebie i powoli odbudowywac siebie samego .Mozolna zmiana myslenia i podejścia do spraw zwykłych , zmiana otoczenia , mechanizmów postępowania , uczenia sie na nowo swojego JA , miejsca na świecie -ja i inni , inni i ja To jest okres ok 5-7 mcy . Nastepny etap to nauka życia w trzeźwości - oglądanie siebie przez pryzmat zmian jakie zachodzą w Tobie -obserwacje swoje i innych - prace pisemne i omawianie tego na zajęciach w grupie .Odbudowanie zaufanie do siebie i innych do ciebie - i najwazniejsze w/g mnie akceptacja siebie i tego jaki jestem - zrobiona juz na trzeźwo. To trwa 3-5 mcy . To co podaje to mój rytm leczenia w iinych ośrodkach może byc troche inaczej .A jezeli chodzi o grupę i terapeute - to nic nie powiem- grupa powinna sie dotrzec na początku jest nieufność i strach - w miare upływu czasu robi sie lepiej . Terapeuta tu jest niewiadoma -można trafic idealnie - można trafic źle w tym przypadku sama wyczujesz co i jak . Tam gdzie sie lecze była możliwość zmiany jak coś nie pasowało - w twoim sama zobaczysz . Teraz zaczna chodzic na grupę dalszego trzeźwienia - co to jest dokładnie opisze później bo sam jeszcze nie wiem , podobno jest tam wesoło i ciekawie - zobacze .To tyle na razie . PA :mrgreen: :-P

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 18:12

Cześć. Nie piję,uczucie jakim mogę opisać wszystko w jednym słowie : NIECHĘĆ. Wstaje,robię,kładę się,a wokoło NIECHĘĆ taka pustka....czuję się staro...
Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 18:59

małpeczka napisał/a:
uczucie jakim mogę opisać wszystko w jednym słowie : NIECHĘĆ

Małpa, wytrzymaj!
Lada chwila powinien Ci się zacząć "miesiąc miodowy" - tak mówią prawidła biochemii mózgu.
Przez jakiś czas będzie bardzo fajnie, odpoczniesz sobie trochę po tych dołach.
Później znów będzie dość trudno - "faza muru"...
Powinnaś gromadzić na nią energię podczas miesiąca miodowego.
O tym wszystkim dowiesz się na terapii.
Właśnie, co z Twoją terapią? :roll:

arnie - Sro 07 Maj, 2008 19:27

Albo i nie będzie fazy miodowego miesiąca(ja nie miałem)-
po prostu nie pij-zacznij terapię,spotkania 1000innych rzeczt po to by nie pić.
Musisz działać jak osiądziesz-zaczniesz pić.

Butterfly - Sro 07 Maj, 2008 19:34

Nie dopasowuj sie do niczego. Nie czekaj na fale,...etc

żyj 24-godzinami i mów sobie: dziś nie piję

pozdr.

PS.
Oczywiście nie możesz stać w miejscu, ale o tym też się dowiesz, ciut później

Krocz spokojnie

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 19:46

Jeśli mam być szczera to właśnie ten tekst "tylko dziś" mi najbardziej pomaga... Powtarzam go w kółko i wtedy czuję jedynie ulgę,bo mam tendencję do czarnowidztwa,katastrofizowania, chorobliwego planowania itp.

Myślę: "byle by przeżyć ten dzień,jestem tu i teraz" i to rzeczywiście działa!!!

Terapia...hm...no właśnie .... nie mam ustalonego żadnego planu itp,terapeutka mnie na razie słucha...chyba o to zapytam na następnej wizycie. Ona mi powiedziała,że "nie stwierdza alkoholizmu na razie,ale ryzykowne picie" "będziemy się piciu przyglądać" i nic poza tym....

Może się rozkręci... nie wiem,nie mam doświadczenia więc nie wiem czy to dobrze czy źle? To w sumie od pierwszej wizyty ok. dwa tygodnie,więc początek dopiero.

Na razie żyję "tu i teraz" dzień po dniu...w oczekiwaniu,że będzie lepiej...

Tomoe - Sro 07 Maj, 2008 19:59

Witaj, małpeczko.
Dzisiaj dopiero przeczytałam twój temat "od dechy do dechy" i mam dwa pytania uzupełniające, jeśli pozwolisz:
1. Ostatni raz piłaś alkohol na tej słynnej imprezie, czyli 19 kwietnia - czy tak?
2. Od czasu twojej pierwszej wizyty u terapeutki, czyli od 22 kwietnia, kolejnych wizyt już nie było - czy dobrze Cię zrozumiałam?

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 20:01

Hej!

Ostatni raz piłam na tej imprezie.

Były trzy wizyty.Mam raz na tydzień ustalone spotkanie.

Tomoe - Sro 07 Maj, 2008 20:11

Rozumiem. I nadal, po trzech wizytach, nie jesteś zdiagnozowana? Robiłaś już testy?
małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 20:19

Jakie testy???
Własnie dlatego zadawałam to pytanie o to jak wyglada terapia!!! (pare postów wyżej)
O żadnych testach nie było nawet mowy,jak napisałam wcześniej terapeutka głównie słucha,nie wskazała,nie zasugerowała mi nic innego (jakieś mityngi itp).

Nie wiem jak powinno to wyglądać-bo jestem w tych sprawach laikiem,dlatego wypytuję tutaj. Tomoe!! Napisz o co chodzi,bo czuję,że tych pytań nie zdałaś bezpodstawnie,masz jakies sugestie?? Będę wdzieczna.

Tomoe - Sro 07 Maj, 2008 20:30

No ja nie wiem, jak to u ciebie jest z tą terapią, małpeczko, dlatego dopytuję i porównuję ze swoimi początkami leczenia.
Czyli ze swoimi pierwszymi trzema wizytami u mojego terapeuty.

I jestem bardzo zdziwiona.
Bo ja na trzeciej wizycie byłam już po pierwszej szczegółowej ankiecie, dotyczącej mojego życia od samego dzieciństwa (dostałam ją na pierwszej wizycie, do wypełnienia w domu), miałam już zalecenia terapeutyczne na piśmie i byłam już po wypełnieniu bardzo szczególłowego testu, dotyczącego objawów uzależnienia od alkoholu.
Ten test zawierał prawie 40 pytań i dostałam go do wypełnienia w domu po drugiej wizycie.
A na trzeciej wizycie odczytałam terapeucie swoje odpowiedzi i mogłam się po wyniku testu sama przekonać, czy jestem uzależniona od alkoholu, czy nie.

Słuchaj, czy to jest na pewno terapeutka od uzależnień, ta pani, do której ty chodzisz? Co to jest za poradnia?

Suchy - Sro 07 Maj, 2008 20:30

Sprawa wydaje się dosyć oczywista.....Gdy ja się zgłosiłem do ośodka uzależnień , terapeuta spytała mnie po co przyszedłem i czy chcę się leczyć, kazała luźno opowiedzieć o sobie, założyła mi kartę, a następnie dostałem testy do wypełnienia......Testy te później stanowiły zapewne pomoc mojemu terapeucie osobistemu, póżniej na terapi zamkniętej, bo już podczas tego spotkania ( chyba nawet bez analizy testów :-) ) zakwalifikowany zostałem na leczenie stacjonarne z podaniem terminu kiedy mam się zgłosić.
Kurde ja jeszcze wtedy nie byłem przekonany , że jestem alkoholikiem a ona tak... fachowiec potrafi chyba delikwenta rozpoznać po jednej rozmowie, ale to ja onoszę takie wrażenie , z tobą małpeczko być może jest inaczej...

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 20:39

Jest to poradnia zajmujaca sie alkoholizmem,dda i współuzależniem i przemocą w rodzinie. Błagam nie róbcie ze mnie idiotki :roll: ,przeciez wiem gdzie chodze,nie jest ze mna tak zle. Z drugiej strony człowiek trafia tam po raz pierwszy więc nie bedę mówić terapeucie jak ma postepować,chociaż przyznam,ze wydało mi się to też dziwne...

Jakby nie było,tak czy siak sie kwalifikuje tam jako dda(jezeli okazało się,ze ona jest super-terapeuta i stwierdziła na pierwszy rzut oka,bez testów,ze nie jestem alkoholiczką) No,ale dla dda-tez powinien byc jakis plan terapi,tez są jakies spotkania-nie sądzicie??? To teoria o której czytam w necie,praktyka jest widocznie inna...

[ Dodano: Sro 07 Maj, 2008 8:44 pm ]
Najgorsze jest to,że ja nie mam pojecia jak to powinno wyglądać-dlatego slepo ufam-jak mnie pokierowali tak robię. Myslałam,ze jak tam pójdę to się mną zajmą,pokierują,a na razie taka stagnacja. O testach,o ankiecie nawet mowy nie było!!! Dlatego pytałam tutaj o terapię: bo nawet nie wiem o co pytać,czego się ewentualnie domagać???

Tomoe - Sro 07 Maj, 2008 20:48

małpeczka napisał/a:
Ona mi powiedziała,że "nie stwierdza alkoholizmu na razie,ale ryzykowne picie" "będziemy się piciu przyglądać"


A co to właściwie znaczy że ona alkoholizmu "na razie" u ciebie nie stwierdza i jak długo zamierzacie się "przyglądać"? Bo dla mnie to oznacza że JESZCZE nie jesteś zdiagnozowana, że terapeutka ma wątpliwosci. I moim zdaniem - zbyt długo je ma jak na fachwca.
Testy służą właśnie do diagnozowania, żeby wykluczyć wszelkie "na razie", "być może" i "bedziemy sie przyglądać".

Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 20:50

małpeczka napisał/a:
terapeutka mnie na razie słucha(...)
Ona mi powiedziała,że "nie stwierdza alkoholizmu na razie,ale ryzykowne picie" "będziemy się piciu przyglądać" i nic poza tym....

Przyznam, że jestem nieco zdziwiona.
To, że nie stwierdziła alkoholizmu - OK, ona jest od stawiania diagnoz w bezpośrednim kontakcie.
Ale to, że zamierza się przyglądać Twojemu PICIU będąc przekonaną, że robisz to w sposób ryzykowny -
sorry, ale wydaje mi sie dużą nieostrożnością :-?
Toć ryzykowne picie prowadzi wprost do uzależnienia i logiczne sie wydaje,
że zaleceniem powinna być całkowita abstynencja, a nie picie obserwowane.
Czy ona zamierza zaobserwować ten moment, gdy przekroczysz granicę uzależnienia?

Może ja nie powinnam wchodzić w kompetencje terapeutki,
ale wydaje mi się, że coś tu jest nie tak...
A może coś źle zrozumiałaś? Albo ja czegoś nie rozumiem? :roll:

arnie - Sro 07 Maj, 2008 20:55

I ja też jestem zdziwiony...chociaż nie jestem.
Zapytaj wprost i powiedz o swoich spostrzeżeniach o tym co Cię niepokoi-wiem,że to nie jest łatwe ale masz do tego pełne prawo by wiedzieć coś więcej niż tylko to co wiesz.
A wykonywałaś sobie sama jakieś testy w necie?
tu masz linka,zrób sobie szczerze(!!!!)sama i będziesz wiedziała więcej.

[ Dodano: Sro 07 Maj, 2008 8:55 pm ]
Link:
http://www.alkoholizm.com.pl/119.php

Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 21:05

arnie napisał/a:
I ja też jestem zdziwiony...chociaż nie jestem.

:shock:
No to jesteś czy nie jesteś?
Bo to zabrzmiało jak słynne "jestem za a nawet przeciw" :-?

Arnie, Ty jako siła fachowa powiedz co o tym myślisz...

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 21:16

Tomoe! Sczerze mówiąc,to dziwi mnie to Twoje pytanie...Zastanów się co piszesz... żebym ja Ci odpowiedziała CO TO ZNACZY??? A skąd ja mam wiedzieć??? Szczególnie irytujące jest też Twoje ztwierdzenie "jak długo zamierzacie się przyglądać". Zastanów się co piszesz,proszę...

Ja sobie tego nie ustaliłam,ani ja tych słów nie wypowiedziałam.

Wiedźmo! Ja sądzę dokładnie jak Ty,czuję się tak jakby to,że piję ryzykownie miało być czymś normalnym-nie stanowiącym zagrożenia. Jakbym to wszystko sobie wmawiała,a to przecie absurd! Picie prawia,że ryzykuje swoim zdrowiem,a nawet życiem!!! I o tym tez jej powiedziałam,o tym,że stanowi u mnie stały i żle wpływający na mnie czynnik mojego zycia. Testy w necie robiłam ze sto razy i wychodziło mi (w jednym takim szczegółowym) brak uzaleznienia fizycznego,a picie ryzykowne. Zresztą pisałam o tym we wcześniejszych postach.

Wiecie,załóżmy więc,że nie jestem alkoholiczką. Dla mnie bomba,super-ale co dalej? Co z moim piciem??? Do nastepnej imprezy spokój? Aż stanie się coś strasznego,albo uzaleznie się fizycznie???

Masz racje Wiedżmo,picie ryzykowne,do utraty świadomości,bez wpływu na to gdzie się jest i co się z nim dzieje,urywany film,tez wydaje mi się sporym problemem. Widocznie tylko mi...

arnie - Sro 07 Maj, 2008 21:20

Ja nie jestem fachowa siła;)Nie jestem zdziwiony poziomem usług,które mogą ale nie muszą wynikać z..opieszalstwa,niewiedzy itd itd ale nie chcę już dalej w to wchodzić.
Uważam,że do zdiagnozowania alkoholika nie są potrzebne żadne filozofie-wystarczą testy,rozmowa.Jeśli są jakieś wątpliwości-a mogą być zaleca się przeważnie niepicie alkoholu.Nie wiem jak można bardziej stwierdzić lub bardziej niestwierdzić alkoholizm przy 4 czy 8 spotkaniu.Chyba,że stosuje się jakieś techniki w stylu hipnoza itd ale wedle szkół naszych poradni uzależnien(Instytut Psychologii Zdrowia) w leczeniu uzależnienia nie stosuje się hipnozy(w poradniach),więc powinno się określić fazę alkoholizmu lub też ją wykluczyć.Istnieje coś takiego jak ryzykowne picie-ale jeśli jest już ryzykowne i na dodatek osoba jest DDA,to wtedy celem zapobieżenia dalszej racjonalizacji do picia,powinno się zawyżyć nieco z ryzykownego do fazy wstępnej ponieważ ryzykowne picie zawsze w przypadku dda dorowadzi do uzależnienia.
Poza tym faza wstępna alkoholizmu to:
Faza wstępna-,trwająca od kilku miesięcy do kilku lat, zaczyna się od konwencjonalnego stylu picia. Człowiek odkrywa, ze picie alkoholu nie tylko daje przyjemne doznania, ale także łagodzi przykre stany emocjonalne. Wzrasta tolerancja na alkohol.

Faza ostrzegawcza zaczyna się w momencie pojawienia się luk pamięciowych
itd
Pozdr.

Tomoe - Sro 07 Maj, 2008 21:24

Droga małpeczko, jesteś, jak twierdzisz, po trzech wizytach u terapeutki i nadal sie niepokoisz, nadal się irytujesz, nadal nic o sobie nie wiesz.

Nie wiesz, czy jesteś alkoholiczką, a może jesteś i alkoholiczką, i DDA, a może tylko DDA...

Wiesz co?
Kiedy ja szłam na swoją pierwszą wizytę do terapeuty, byłam pełna wahań i wątpliwości. Bo ja wtedy nie wiedziałam, KIM JA JESTEM.
Nie wiedziałam, czy ja już jestem alkoholiczka, czy jeszcze nią nie jestem.
Ale już po trzeciej wizycie - znałam odpowiedź na to pytanie. Zostałam zdiagnozowana. I przyjęłam tę diagnozę do wiadomości.

Ty natomiast nadal nie znasz odpowiedzi. Nadal operujesz określeniami "być może", "na razie", "przyjmijmy że"...

I to jest dla mnie dziwne i niepokojące.
Że trzy wizyty u specjalistki nie dały ci jeszcze odpowiedzi na pytanie: KIM TY JESTEŚ?
To OD CZEGO właściwie ta pani jest specjalistką?

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 21:31

Dokładnie takie zalecenie dostałam: na czas terapii niepicie alkoholu. No to super-nie piję. Ciekawe tylko na jak długo,zanim zacznę sobie wmawiać,ze nie ma żadnego problemu,ze wszystko ok,a potem wrócę do punktu wyjscia-leżąc skacowana i dziekując Bogu,że i tym razem nic się nie stało złego (a powiem,że ryzyko i okolicznści są bardzo duże). Ile jeszcze tych imprez będzie? Dlaczego nie umiem wyciągnąć wniosków i po prostu więcej tego nie robić? Jaki mechanizm sprawia,że wyczyszczam dokładnie pamięć z tych przeżyć i wmawiam sobie,że to tylko zabawa,że piję jak wszyscy. Otóż ja nie piję jak "wszyscy"... i w tym tkwi problem. Może rzeczywiście powinnam po prostu o tym pamiętać i się już więcej nie napić. Ale ja znam siebie i wiem,że takich sytuacji (żalów i przyrzeczeń niepicia było w moim życiu 100) i to mnie przeraża,zdałam sobie bowiem sprawę,że sama nie dam rady!! Że się oszukuję i to dlatego zgłosiłam się do poradni!!! Żeby ktoś mi w tym pomógł!!!
arnie - Sro 07 Maj, 2008 21:35

Są jeszcze kryteria Isd,które są trochę skomplikowane i rzeczywiście zagmatwane ale nie bede o niech pisał bo się zbytnio nie znam.

Jeśli czujesz,że pijesz po to by się upić,jeśli czujesz,że po dwóch piwach musisz wypić następne,jesli po 3 piwach powiedziałaś dość ale czujesz związany z tym cholerny dyskomfort-bo napiłabyś się jeszcze-jeśli coś zaniedbujesz w swoim życiu przez alkohol-nie poszłaś do pracy,kłotnie z kimś,odwołałaś coś z powodu kaca,jeśli wypiłaś coś na kaca-żeby sobie ulżyć,jeśli myślisz o alkoholu,jeśli próbowałeś już nie pić,obiecywałeś sobie że koniec...i nic z tego nie wychodziło,jeśli urwał Ci się film?jeśli odczuwałaś wyrzuty sumienia z powodu picia
Jeśli odpowiesz sobie na 3-4 pytania pozytywnie-jesteś na prostej drodze w dół alkoholizmu,innymi słowy jesteś alkoholiczką.
Powyższy test nie jest testem znanym ani też opracowoanym naukowo,to mój test:)ale uwierz mi:daję 100% wiarygodności.
Jedynym powodem dla którego terapeuta może mieć wątpliwości jeszcze jest fantazjowanie,niestabilność emocjonalna-która może dawać przypuszczenie o nieprawdziwości "zeznań"pacjenta
Pozdrawiam.

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 21:43

Acha Tomoe! Chodzi Ci o to,że nie napisałam,że jestem alkoholiczką. Dopiero teraz Cię zrozumiałam,jak zrezygnowałaś z tych aluzji...

Wiesz myślę,że nie możesz mieć d mnie pretensji,nawet jak nieświadomie unikam tego zwrotu.Tak zgadza się,jestem pełna wahań,nadzieji,dołów,beznadzieji.A fakt,że TY po trzeciej terapii to,a potem TY tamto nic w moim przypadku nie zmienia.Bo Ty to Ty a ja to ja. Mamy ten sam problem,ale mamy prawo inaczej na niego reagować,z tego co piszesz mamy też diametralnie innych terapeutów.

Zgadza się nie wiem czy jestem alkoholiczką,czy alkoholiczką i dda.Wiem,że dda jestem na pewno. I wyobraź sobie,że właśnie dlatego poszłam do ośrodka,by ktoś doświadczony mnie zdiagnozował. Nikt sam alkoholizmu u siebie nie diagnozuje,a uwierz mi jak tylko dowiem się,kim jestem,napiszę tu na forum "jestem alkoholiczką"-bo jak na razie są to tylko moje przypuszczenia.Dlatego też piszę chaotycznie i nie oczekuj ode mnie pełnego spokoju podejścia i radości odkrycia kim jestem (tak jak to było w Twoim przypadku),bo narazie mam doła,wk..wkę,bo nie wiem kim jestem,co robić i co dalej!!!!!!!!!!!

Być może fakt,że Twoje posty mnie sprowokowały i zdenerwowały jest jeszcze jednym punktem dla mojego alkoholizmu.(ja sama zdaję sobie z tego sprawę)

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 21:58

Wiesz Jolka-sprawa ma się tak,że ja się z Tobą w 100 procentach zgadzam.

Podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami,prócz zdania,że oczekuję od Was natychmiastowego rozwiązania problemu,bo to wyszło od Tomoe-że niby trzy wizyty,a jeszcze nic nie wiadomo.

Z mojej strony: chodzę na terapię,nie piję,nie zamierzam pić,jestem otwarta na każdą pracę nad sobą by zmienić tę sytuację,bo mi ona nie odpowiada. Ta jestem mega-zdenarwowana,aż dostałam wypieków. Cieszę się,że ominie mnie walka z uzaleznieniem fizycznym.

Wchodzę na te forum by poczytać Wiedźmę,Arniego i co-bo to mnie ukaja,podnosi na duchu,wspiera...

Zaś Tomoe,która chciała się chyba zabawić w terapeutę i wydusić ze mnie coś,co chciała usłyszeć (jestem alkoholiczką) podniosła mi ciśnienie,zdenerwowała. Za słaba jestem by uczestniczyć w takich sporach,podważać ewentualnie bronić technik mojego terapeuty. Stąpam po cienkiej lini,robię co mi zalecono i słucham tych co mówią,że dobrze i,ze będzie lepiej. To mnie podtrzymuje. Wszelkie aluzje,ewentualne ataki,podważanie i złe intencje: stwierdzam otwarcie,bardzo,bardzo zle na mnie teraz wpływają.

rejek - Sro 07 Maj, 2008 22:06

Małpeczka

A nie mozesz poprostu nie pić ,bez zdiagnozowania i terapii?
Do czego ci to potrzebne? To że pani terapeutka ci powie "tak jesteś alkoholiczką" coś zmieni?
Będziesz się z tym lepiej czuła ? Czy dopiero wtedy podejmiesz terapię - bo chorzy tylko się leczą ?

Niepij ,żyj i bądź szczęśliwa -bo jak liczysz że zakwalifikowanie cię do alkoholików i odbycie z 5 terapii cię uszczęśliwi a życie jak w reklamie"stanie się prostsze" to obawiam się, że się mylisz.Będzie jak było słońce wstanie na wschodzie ,zajdzie na zachodzie,a dni będą przynosić normalne problemy.

A może terapeutka się nie myli? Może nie jesteś uzależniona?Więc nie pij choćby dlatego że możesz się uzależnić ,i na wizycie za rok możesz otrzymać odpowiedź twierdzącą o swoim uzależnieniu.A w drugą stronę raczej nie słyszałem żeby terapeuta czy lekarz zdiagnozował-jak bedziesz alko-bedziesz na całe życie.

3Vsie rejek

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:09

Widzisz Tomoe i to jest Twój problem:
1. nie jesteś szczera. Dlaczego nie napisałaś tego od razu? Po co to sledztwo? Po co tak mnie denerwować? Dlaczego nie wierzysz? Chcesz żeby tak było? Po co? Do czego Ci to służy? Twoje "przypuszczenia" zdenerwowały mnie...Ta cała gierka,podchody....a teraz się okazało o co Ci chodziło. Nie rób tak proszę na przyszłość w szczególności do ludzi w bardzo słabym położeniu.
2. bawisz się czyimś kosztem

3.Twoje podejrzenia nie są słuszne,to że zarzucasz mi kłamstwo. Nie bedę jednak wchodziła w polemikę,bo jaki tego sens? Ja nie jestem tu po to by kogoś przekonywać.... jestem tu,bo potrzebuję pomocy.

Lecz fakt,że Twoja osoba się pojawiła uświadomił mi jedno:

Chce podziękować reszcie,że na takie chore głupie wnioski nie wpadli,Że mi wierzą,bo nie wiem co bym zrobiła....

Forum unikam i nie piszę wylewnie,bo coraz bardziej mnie boli,coraz bardziej się boję. Ale wracam tu i się melduję,bo na razie na tyle mnie stać,bo chcę tu być i to mi pomaga. Do dzisiaj,ale mam nadzieję,że to ostatni tak idiotyczny przypadek. I pamiętaj Tomoe,to,że Ty coś myslisz-nie zawsze oznacza,że tak jest. Pomyśl czasem zanim napiszesz,bo wynikają z tego tak irracjonalne sytuacj jak ta (już nie będę pisać o tym,że mi przykro i się zdenerwowałam) a nie po to chyba te forum prawda? Szukam wsparcia,nie oskarżeń i to wyssanych z palca na dodatek...

Rufio - Sro 07 Maj, 2008 22:13

"CZUJE SIE ZAGUBIONY,WSCIEKłY ZIRYTOWANY CZY TE CHOLERNE TERAPEUTY NIE MOGLIBY JUA POWIEDZIEC CO JEST GRANE . jK MAM SIE DOWIEDZIEC CO JEST GRANE - JESTEM ALKOHOLIKIEK CZY TEZ DROBNYM PIJACZKIEM A MOZE SMAKOSZEM . NIE CHCA CZY NIE UMIEJA OKRESLIC KIM JESTEM A MOZE Są TAK TEPI ,ZE ASMI NIE WIEDZA I UDAJA GREK I KARZA MI SIE OBSERWOWAC. CO JA MAM OBSERWOWAC I JESZCZE PISAC JAKIES BZDURY O MOIM SAMOPOCZUCIU. TO ONI MAJA MI POWIEDZIEC CO JEST , CHRZANIE W BAMBUS TYLKO DENERWUJA LUDZI . NO DOBRA POJDE NA NASTęPNE I CIEKAWY JESTEM CO MI MąDREGO POWIE TYM RAZEM "
To mój drugi wpis do dzienniczka uczuć w dniu 28.X .2006 po trzeciej wizycie w ośrodku . Troche podobne co ? :idea: :!:

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:13

Acha! Czyli ja mogę napisać do Ciebie:" nie wierzę Ci Tomoe,że nie pijesz,moim zdaniem to nawet teraz jesteś pijana.Dobranoc."

Przecież to głupie.... nie po to jest to forum,naprawdę...

Rozczarowują mnie takie osoby. Przykre,naprawdę przykre :cry:

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:14

Rufio! Dziękuję Ci. Bardzo podobne. Dziękuję.
małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:18

Jolka! Na bank tak jest jak piszesz.A teraz jestem mega-zdenerwowana,chociaż wiem,że przereagowuje... No,dzisiejsze wejście na forum mi napewno nie pomogło,wręcz pogorszyło samopoczucie...
Tomoe to dla mnie toksyczna osoba. N...................-takich ludzi muszę teraz unikać!!!

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:20

Wiesz Jolu,bardzo słabo mi to teraz idzie-te niewciąganie się w denerwujące mnie rzeczy...

[ Dodano: Sro 07 Maj, 2008 10:25 pm ]
Dlatego pamiętaj Tomoe,że nie wszyscy są tacy jak Ty!!! Widać jak bardzo oceniasz ludzi po sobie,to też daje do myślenia (te podejrzenia o kłamstwo nie wzieły się znikąd).

Nie będę miała spokojnego wieczoru,za to Ty na pewno-to się nazywa wampiryzm energetyczny. :evil: A kysz z mojego wątku! Idż wysysaj energię i wyładowuj frustrację gdzie indziej. Oficjalnie kończę jakąkolwiek rozmowę z Tobą.

Boże! Co za ludzie :->

Rufio - Sro 07 Maj, 2008 22:38

Malpki organizm glupieje - dobry znak atomy szukaja ukojenia elktrolity zwariowały potrzebuja wsparcia , układ nerwowy dostaje amoku - organizm sie odtruwa Wazystko Ja irytuje - jest delikatna jak porcelana - cięzki okres teraz musi uwazac dużo snu , slodyczy i napojów . Musisz uwazac a koledzy od imprez to nie najlepszy sposób bez kontaktu kategoryczny zakaz .Trzymaj sie PA
małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:39

Dzięki Jolu!!! Ja jestem słaba teraz maksymalnie,a na dodatek mega zła,dzięki za głos rozsądku. Tak samo jak Ty twierdzi mój mąż,bo się poryczałam tylko przez to wszystko. Po prostu,nie tego sie spoziewałam...zawsze byłam bardzo podbudowana jak z tąd wychodziłam,dziś przeciwnie....

[ Dodano: Sro 07 Maj, 2008 10:43 pm ]
Dziękuję Rufio! Porcelana to przy mnie teraz bardzo wytrzymałe tworzywo. Słodycze jem codziennie!!! (wcześniej prawie wcale). Towarzystwa znajomych unikam i ogólnie myslę,ze ROBIĘ wszystko jak trzeba,tylko psychicznie żle się czuję.

Rufio - Sro 07 Maj, 2008 22:45

Małpa nie zawsze jest Boże Narodzenie i takie coś może i spotka Cie w realu nieraz i to ze strony tych o ktorych byś nie pomyslalaś ,że to moga zrobic . Może i dobrze ,że pierwszy raz to tu bo tu wiemy co jest i jak sie bronic .Tomoe jest ostra a real jest slodki ? :idea:
Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 22:49

Masz, Małpko, na pocieszenie trochę malin.
Zbierałam dla Rufia i jeszcze mi zostało.



Śpij dobrze

Ewsia34s - Sro 07 Maj, 2008 22:55

Małpeczko, wlaśnie przeczytałam Twój wątek od deski do deski.
Przytulam Cię bardzo :-)

Rufio - Sro 07 Maj, 2008 22:56

A mi jest dobrze bo mam was i jeszcze kogoś i jeszcze kogos i jeszcze . I Malpie tez bedzie dobrze bo ma nas i nas i jeszcze kogos a tak to ja ide śnić o malinach kubkach i malpich figlach a Jolka i tak to przerzuci do kogla-mogla i tez dobrze :-P ;-)
małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 22:56

Nie po prostu "uderzenie" przyszło z najmniej oczekiwanej strony. Wszystko złe,a tu taka ostoja,gdzie można wejść i powiedzieć wszystko i zostanie się zrozumianym. Wiesz w takich miejscach nie spodziewa się "ataku" (i to takiego bezpodstawnego)teraz widzę,że niesłusznie...
Jednak juz mi powoli przechodzi,ochłonęłam,na pewno mam nauczkę. Chyba sobie "popriwuje" z paroma osobami-tak będzie najlepiej.

Ja też czesto czytając niektóre posty mam zamiar na kogoś "wjechać"-ludzie piszą tu rózne denerwujące rzeczy- nawet czasem zaczynam pisać,ale ostatecznie się hamuję-i z tego jestem zadowolona. Trzeba mieć świadomość,że po drugiej stronie komputera siedzi człowiek i możemy mu zaszkodzić (szczególnie ludziom w słabym położeniu).

Rozpoznaje Was po avatarach,nickach przyzwyczailiscie mnie,ze w moim temacie jest cieplutko i bezpiecznie :mrgreen: To Wasza wina!!! ;-) To oczywiście zart.

Ewsia34s - Sro 07 Maj, 2008 22:58

Nie daj sie prowokować. Jesteś bardzo odważną, otwartą osobą. Warto walczyć o siebie.
Jutro będzie nowy dzień i znów zaświeci słońce. Dla Ciebie też.
:-)

Rufio - Sro 07 Maj, 2008 23:00

małpeczka napisał/a:
To Wasza wina!!! ;-)

I jeżeli to ma Cie uspokoic to niech Ci bedzie ale taka winw to mi sie podoba i niech moc bedzie zToba .PA

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 23:03

Ach! Jak odpisywałam Rufiemu,przyszło tyle miłych postów! A potem Rufio mówi,że nie rozumie co ja do niego piszę ;-) ,bo mi odpowiedź wyskakuje za daleko!

Dziękuję za te malinki (Wiedżma) i za miłe słowa(Ewsia) i Jolce i Rufiemu (żeby mnie rozumiał zawsze tak dobrze) i Arniemu też,bo jest bardzo mądry.(przynajmniej tu na forum hihi)

Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 23:07

małpeczka napisał/a:
Wiesz w takich miejscach nie spodziewa się "ataku" (i to takiego bezpodstawnego)teraz widzę,że niesłusznie...

Małpeczko, a ja Ci powiem, że to forum jest bardzo spokojnym miejscem
w porównaniu z tym, które do niedawna moderowałam.
Tam Ci dopiero były zadymy!
Dzisiejsza akcja z Tomoe to pryszcz. Tu jest naprawdę sielanka.
Rozumiem, że Cię zabolało, ale wierz mi - mogło bardziej,
gdyby nie generalnie rodzinna atmosfera tego miejsca.

Ewsia34s - Sro 07 Maj, 2008 23:09

A fachowcy są wszędzie ;-)
Najważniejsze słuchać głosu swojego serca, iść za mądrością, cały czas podążać do przodu. Najlepiej sie to opłaci.
Pamiętaj, że to ty wybierasz terapeutę. Jak Ci jakiś nie odpowiada, to powiedz mu dlaczego.
Musisz mieć do niego zaufanie, musi być to osoba przy której czujesz sie bezpieczna.
Jak czujesz, że coś jest nie tak, to mów, nie bój sie tego.
Terapeuta też człowiek. Nie musi wiedzieć wszystkiego po trzech wizytach.
Zaufaj mu, ale jednocześnie jak masz wątpliwości to od razu pytaj i szukaj wyjaśnień.

małpeczka - Sro 07 Maj, 2008 23:19

Idę spać!!!!! Kocham Was z całego emotionka :)
Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 23:20


Jagna - Sro 07 Maj, 2008 23:24

Pa Małpeczko, dobranoc :->
P.S Ja też dzisiaj byłam rozdrażniona i płaczliwa, chyba rzeczywiście taki ten dzień... :-?

Wiedźma - Sro 07 Maj, 2008 23:29

Jagna napisał/a:
chyba rzeczywiście taki ten dzień... :-?

Jasne! Wokół mnie też wszyscy na siebie warczą.
Dawno nie zaglądałam w gwiazdy, może tam jest odpowiedź.
Jutro zajrzę jeśli ktoś mi przypomni




...a mnie dzisiaj boli reumatyzm, ale to chyba nie z gwiazd tylko ze starości :-?

arnie - Czw 08 Maj, 2008 06:36

Wiedźma napisał/a:

Małpeczko, a ja Ci powiem, że to forum jest bardzo spokojnym miejscem
w porównaniu z tym, które do niedawna moderowałam.
Tam Ci dopiero były zadymy!

O tak :-)

romcio - Czw 08 Maj, 2008 07:16

Malpeczko zapewniam cie ze tomoe jest twoja najwieksza nauczycielka na tym forum...kiedys to zrozumiesz...zaglaskac to i kota idzie na smierc:)
Cytat:
• Cezarów zabijają najczęściej przyjaciele. Bo są wrogami. Stanisław Jerzy Lec

Cytat:
"Ten, kto wytyka mi prawdziwe błędy - jest moim nauczycielem, kto mnie uczciwie gani - jest moim przyjacielem, kto mi tylko schlebia - jest moim wrogiem"

Monka - Czw 08 Maj, 2008 07:39

romcio napisał/a:
.kiedys to zrozumiesz...



I ja ...mam taką nadzieję .

Rufio - Czw 08 Maj, 2008 09:03

Trzeźwienie to nie jebajka - to jest nieustająca walka ze soba i otoczeniem (oprócz alkoholu z nim sie nie walczy )To co Ci TOMOE napisała to pikus z tym czego doświadczych na codzien od tzw "przyjaciól" .Będziesz słyszała takie teksty ,że guma z podeszew butów bedzie sie zwijac i wszystkie pchły z piwnicy od sąsiadki bedą pitac nad morze . Odnies sie wtedy do tego co tu usłyszałaś i swego zdrowego rozsądku . PA
nowy - Czw 08 Maj, 2008 09:44

Hejka malpko, nikt nie mowil ze bedzie latwo ale musisz wytrzymac te ciezkie chwile i poprostu nie pic,tez mam podobny okres bo swietnych chwilach i zadowoleniu z trzezwosci przyszedl kryzys , poczucie bezsensu.Jeszcze ostatnio mam urlop,pogoda niedopisywala,poprostu mialem przez to totalny brak zajecia i przez to za duzo czasu do myslenia ,a szczegolnie do myslenia nad glupotami, ale wytrwalem , za kazdym razem mowilem sobie ze nie bede pic,,ze nie chce pic,ze nie moge pic,ze jestem alkoholikiem,przytaczalem sobie (nie pamietam kto to napisal) "nie zapominaj kim jestes" , musze wytrwac bo warto i rzeczywiscie warto bylo.Tobie tez sie uda , tylko @ musisz chciec to zrobic , terapeutka ci pomoze ale nie zrobi tego za ciebie.I mozna samemu bez niczyjej pomocy stwierdzic u siebie ze jest sie alkoholikiem , mowie to na swoim przykladzie , poczytalem duzo o objawach tej choroby i rozwiazalem kilka testow.Generalnie to szczerze powiedziawszy juz wczesniej wiedzialem jakie sa objawy alkoholizmu tylko tym razem przestalem samego siebie oszukiwac.Rozwiaz jakies testy (sa w necie) , i czy jestes alkoholiczka czy nie to @ pic nie musisz , wiem jak musisz sie teraz czuc , burza mozgu,totalne rozdraznienie,kazdy to mprzechodzi,ale uwierz mi bedzie lepiej i przyjdzie taki okres ze bedziesz szczesliwa ze nie pijesz i wytrwalas w tym trudnym okresie.A co do Tomoe , masz ciezki okres i nie chcialas tego "uslyszec" i masz do tego prawo,ale moje zdanie: nic zlego nie napisala ,napisala to co mysli a to jest przeciez forum , pisze sie to co sie chce napisac ,wyraza sie swoje zdanie na dany temat a nie to co ktos chce uslyszec , bo to nie bylo by prawdziwe forum.Przyjdzie dzien ze bedziesz patrzec na to inaczej.Jeszcze raz Trzymaj sie @ i nie poddawaj sie w trzezwieniu , zycie bez alkoholu jest naprawde piekne ;-)
pozdrawiam

bezio67 - Czw 08 Maj, 2008 09:59

Małpeczko to chyba rozwieje Twoje wątpliwości?
http://www.aa.org.pl/aa5.htm

Qk - Czw 08 Maj, 2008 15:18

małpeczka napisał/a:
Wiesz Jolu,bardzo słabo mi to teraz idzie-te niewciąganie się w denerwujące mnie rzeczy...

[ Dodano: Sro 07 Maj, 2008 10:25 pm ]
Dlatego pamiętaj Tomoe,że nie wszyscy są tacy jak Ty!!! Widać jak bardzo oceniasz ludzi po sobie,to też daje do myślenia (te podejrzenia o kłamstwo nie wzieły się znikąd).

Nie będę miała spokojnego wieczoru,za to Ty na pewno-to się nazywa wampiryzm energetyczny. :evil: A kysz z mojego wątku! Idż wysysaj energię i wyładowuj frustrację gdzie indziej. Oficjalnie kończę jakąkolwiek rozmowę z Tobą.

Boże! Co za ludzie :->


DZIĘKI CI BOŻE, ŻE URODZIŁEM SIĘ MĘŻCZYZNĄ!!!
TO MUSI BYĆ JAKIEŚ MONSTRUALNE NAPIĘCIE przedMENSTRUALNE :569:

małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 17:20

Skupię się na terapii,na kolejnej wizycie zapytam o testy itd. Przestanę też mówić i płakać i dopuszczę terapeutkę do głosu... ;-) zobaczymy. Wezmę też do serca Wasze rady i wszystkie wątpliwości wyjaśnie z terapeutą wprost. W sumie najprostsze rozwiązanie. Nie zdenerwowało mie pytanie,ale głupie plątanie,aluzje-nie lubie jak ludzie zamiast pisać wprost coś mataczą,knują...
Jestem DDA i zawsze bedę na takie zachowanie u alkoholików przeczulona,zbyt dobrze znam to z autopsji. To zbyt wielkie EGO i przekonanie o swej nieomylności,pozostało niektórym niepijącym alkoholikom... widać na dłoni komu. Jednak nie winię nikogo,wszakże to element tej choroby...
Nie piję,nie mam zamiaru pić i ZROBIĘ WSZYSTKO by ten stan podtrzymać,nawet jeśli będzie ciężko. Cieszę się,że jestem młoda i nie zdążyłam zmarnować sobie życia.Jako DDA jestem też na swój sposób silna-od małego musiałam nauczyć się przetrwać,także SPOKS :-D

małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 17:47

Ach i do cytatu Romcia,który był niestety nietrafiony (ale dzięki za chęci)

Ten kto wytyka prawdziwe błędy jest Twoim przyjacielem

Zwróć uwagę na zwrot PRAWDZIWE. Żaden domorosły psycholog,z nawet największym przerostem ambicji nie jest w stanie ocenić poprzez monitor prawdziwość moich poczynań. Tomoe nauczycielem? Uśmiałam się. Chyba mani prześladowczej i węszenia spisków.Chociaż nie Tomoe jest nauczycielem-nauczyła mnie tego,że i tu są tylko ludzie. Często słabi,nieradzący sobie,w sumie tacy jak ja-nawet jeśli EGO urosło im do rozmiarów jambo-jeta. Była tu pierwszym takim człowiekiem na którego się natknełam. Ja wolę proste chamstwo niż wyrafinowną jadowitość przykrytą dobrymi chęciami,bądź o zgrozo chęcią pomocy. (przecież ja jestem TAAAAKAAA dobra i kofana)

Także zabawa w śledczego i podchody mija się na tym forum z celem. Jak napisała mądrze Jola prawdę znam tylko ja.
Jak ktoś wierzy -niech mi odpisuje,
jak ktoś nie wierzy -niech daruje sobie robienie zgiełku i zamieszania.

Myślę,że tak będzie naprawdę prosto i każdy będzie zadowolony. Ja nie robię nic wbrew nikomu tutaj i proszę Was o to również. Uszanujcie moją prośbę :)

Dziękuję. :)

romcio - Czw 08 Maj, 2008 17:55

jestes jeszcze mloda..kiedys to zrozumiesz... teraz masz za duzo jadu do tomoe...wiec emocje zaciemniaja ci prawdziwy obraz... poznaj zasade lustra... Tomoe to twoje wewnetrzne odbicie...to twoje podobienstwo ktore, tak naprawde to nie cierpisz u siebie i projektujesz je na tomoe... poczytaj w necie o zasadzie lustra i projekcji:)
Pozdrawiam cie

romcio - Czw 08 Maj, 2008 18:05

Zasada Lustra

Myśli z zewnątrz są takimi samymi bodźcami jak i twoje własne autosugestie. Zauważ, że umysł wpływa na ciało tak samo jak i uczucie i odwrotnie, ciało wpływa na stan umysłu czy psychiki. Obowiązuje tutaj zasada sprzężenia zwrotnego.

Jak psychika wpływa na ciało tak i ciało na psychikę. Praktycznie szybciej jest istotne zmiany zacząć od sposobu myślenia, od oczyszczenia psychiki z chwastów zakodowanych w podświadomym umyśle. Twoje pozytywne i dobre myśli (słowa, uczucia) wracają do ciebie w formie pozytywnych rezultatów, czyli zwrotów, zaś negatywne myśli (słowa, uczucia) wracają jako zwroty negatywne. Jest to odpowiednie sprzężenie, czyli zwrot dodatni i ujemny.

Zasadę sprzężenia zwrotnego (zwrotu) określa się czasem jako zasadę LUSTRA. Mówi się w jodze i we współczesnej nowej psychologii, że świat jest lustrem umysłu. Przeglądasz się w otoczeniu jak w zwierciadle.

Oczywiście zasada ta działa również w odwrotną stronę, czyli umysł jest lustrem dla świata. Jeśli spotykasz złego człowieka, to spotykasz złą część twojej podświadomości.

Poznając siebie do końca, można przewidywać przyszłość. Człowiek całkowicie dobry wewnątrz siebie spotyka tylko dobro i nic złego nie może mu się przytrafić.

Twoje otoczenie i twoje myślenie to jak kura i jajko. Nie jest istotne, co było pierwsze na początku - choć religie twierdzą, że Logos, czyli Słowo albo Myśl - tylko ważne, że zmianę najłatwiej rozpocząć od samego siebie. W tym celu trzeba wejść głęboko do swego wnętrza, zapoznać się z kodem funkcjonowania własnej podświadomości, mało znanej części psychiki/ zmienić wszystko to, co nie chcemy, aby nas spotykało.

romcio - Czw 08 Maj, 2008 18:09

Projekcja-proicere, wyrzucać przed siebie) — w psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię.

Przykład. Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości sama jest agresywna.

Jak zwykle w przypadku mechanizmów obronnych mamy tu dwa aspekty: uniknięcie frustracji (matka nie musi się czuć winna za niesłuszne skarcenie dziecka) i zniekształcenie rzeczywistości (dziecko cierpi i nie rozumie, czemu jest karcone).

Badania wykazały, że ludzie nie projektują swoich cech ani na osoby zbyt podobne do nich (mogłoby to utrudnić udowadnianie, że samemu się tych cech nie posiada), ani na osoby zbyt odmienne (wówczas teza projekcji wydawałaby się niewiarygodna).

Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas typowym symptomem paranoi.

Suchy - Czw 08 Maj, 2008 18:13

romcio napisał/a:
jestes jeszcze mloda..kiedys to zrozumiesz... ... Tomoe to twoje wewnetrzne odbicie...to twoje podobienstwo ktore, tak naprawde to nie cierpisz u siebie i projektujesz je na tomoe...
ta.....coś w tym jest ....jak podobieństwo Eliota Nesa do Ala Capona... ;-)
małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 18:26

A Ty Romcio skończyłeś psychologię. Tak z ciekawości masz jakieś kwalifikacje do diagnozowania? Z chęcia wtedy skorzystam z tego co piszesz. Ale serio to piszę,bez żartów.

Mnie nie obchodzi czy ludzie się zgorszą ni zgorszą,nie mam zamiaru udawać- oto ja,jestem jaka jestem. Obchodzi mnie czy będę mogła dalej za pomocą tego forum sobie pomagać. Do tej pory pomagało,jeśli przestanie,trudno,wyniosę się stąd.

Drażni mnie tylko ta "terapeutyczna" gatka z ust ludzi,którzy nie mają kwalifikacji ku temu. To akurat przyznajcie musi irytować nie tylko mnie.

Drażni mnie też ciągnięcie tematu,żerowanie kiedy się powinno pożegnać. Albo żegnanie się i ciągłe powroty-to też przecież uzalenienie. Tak więc widzę,że sytuacja staje się chora.

Nie będzie ofiary nie będzie sępów. Cokolwiek zostanie jeszcze w tym temacie napisane,prowokowane sądzę,że powinnam ignorować.Tak też zrobię.

Acha! A jeśli kogoś gorszy,że nie lubię i to na maksa pewnych osób,to mam dla Was radę... nie czytajcie mnie. Ja nie mam zamiaru udawać,że kogoś lubię,by zabiegać o opinię cudnej forumowiczki do rany przyłóż. Nie po to tu jestem. Jestem tu by czerpać wiedzę i mądrość od osób,które ją posiadają i całe szczęście mam prawo sama je wybierać i sama oceniać,które są to osoby. Z całym szacunkiem dla metody luuuuuuuuuussssssssstttrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaa. :mrgreen:

[ Dodano: Czw 08 Maj, 2008 6:30 pm ]
Jeju Romcio! Ty masz rację!!!!! Metoda lustra!!! Tylko ja tę metodę odwróciłam i zastosowałam do innej osoby. Masz rację teraz mi wszystko pasuje.

Ewsia34s - Czw 08 Maj, 2008 18:36

Czy jak ci napiszę małpeczko, że jestem terapeutą od uzależnień, psychologiem, psychoterapeutą, to wtedy mam większe szanse u Ciebie? Będę mądrzejsza? Zaufasz mi bardziej?
Pomyśl.
Spotykają się na tym forum ludzie.
Zabierzesz od nich to co dla ciebie najlepsze.
Po co Ci wiedzieć, kto jest psychologiem, czy terapeutą.?
Ja tam wiem jedno. To my ludzie, to życie nas uczy. A nie ludzie na stanowiskach.
Jest terapeuta i terapeuta, ksiądz i ksiądz, policjant i policjant, dyrektor i dyrektor.
Nie stanowisko go kształtuje.
Kształtuje go życie.
Czasem sprzątaczka może być mądrzejsza od terapeuty.
No tak uważam i koniec.

romcio - Czw 08 Maj, 2008 18:37

malpeczko i tak cie lubie
Zeby to zauwazyc to nie trzeba psychologii konczyc... tylko miec odrobine madrosci zyciowej.
Ja traktuje cie jak dorosla osobe...nie bede sie z toba cackac jak z dzieckiem...chyba ze tego chcesz... a pisac bede... poniewaz od tego jest forum.
Pozdrawiam

romcio - Czw 08 Maj, 2008 18:42

Cytat:
Cokolwiek zostanie jeszcze w tym temacie napisane,prowokowane sądzę,że powinnam ignorować.Tak też zrobię.


Jolu proponuje zamknac temat

małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 18:43

Dzięki Romcio,ja również nic do Ciebie nie mam.
Ewsiu kochana!! Masz całkowitą rację,ale sytuacja ta przypomina dźganie patykiem wściekłego psa. Widać,że pies jest wściekły widać,że mu to dźganie nie pomaga,ale nie...zawsze znajdzie się osoba,która nie odpuści i będzie dźgała go dalej i dalej. Ja jestem teraz wściekłym psem i teraz potrzebuje spokoju. Więc warczę chcąc dać do zrozumienia,żeby mnie w świętym spokoju zostawiono.
Inne wyjście to sobie pójść,ale ja nie chcę stąd odchodzić.
Nie dziś,nie teraz. Nadgorliwość mówią,gorsza od faszyzmu...ale jeszcze gorsza nieustępliwość i nieumiejętność odpuszczenia. I drążenie i dźganie i chora satysfakcja...

[ Dodano: Czw 08 Maj, 2008 6:45 pm ]
Romciu! Czemu zamknąć temat? Przecie można pisać na tyle tematów. Mi chodzi o to,że moim jedynym wyjściem będzie ignorować tych co prowokują. Nie bądż więc złośliwy proszę,bo mnie nie zrozumiałeś.

Ewsia34s - Czw 08 Maj, 2008 18:52

Małpeczko to odpuść. Nikt nie chce Cię tu dźgać. Tak jak pisałam przeczytałam twój wątek od początku do samego końca. Ja nie zauważyłam, aby ktoś był jakoś przeciwko tobie.
Chcesz spokoju, to Twój wybór. chcesz pomocy, to z niej skorzystaj.
Dźganie nikomu na dobre jeszcze nie wyszło.
Jak mi się coś nie podoba, coś co chciałabym ominąć. Bo przecież nie musi mi się tu wszystko podobać, to po prostu nie przyjmuję do serca, ale pamiętam, żebym w razie czego mogła do tego wrócić.
Pamiętaj o tym, że tu na forum są tylko, a może ludzie.
Mam swoje zdanie, ale nikt mi tu głowy nie urwie, jak je z czasem zmienię.
A jeżeli chodzi o Lustro to kiedyś o tym już czytałam i fajnie romciu, że mi o tym przypomniałeś.

romcio - Czw 08 Maj, 2008 18:52

ja i zlosliwy heheheh...malpeczko...a jak ty chcesz pracowac nad swoimi emocjami? Chowajac je pod dywan.... mowilem o nauczycielach.... bo tak naprawde te osoby co cie niby dzgaja...daja ci sposobnosc...do pracy nad swoimi emocjami...nie ma jak to praktyka...wsparta wiedza
bezio67 - Czw 08 Maj, 2008 18:53

http://www.youtube.com/wa...feature=related
małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 18:57

Acha! I skoro do tej pory mnie głaskaliście,a ja nie piłam to chyba dobrze działało na tym etapie. Ja czuje co mi pomaga.

Pić mi się chciało jak patrzyłam i słuchałam mądrości mojej mamy alkoholiczki,ręce mi opadałym,wściekłość mnie ogarniała,spokój się burzył i wszystko co sobie układałam zaczynało być obojętne. Tak się czuję od wczoraj.

Nie czuję już tej smutnej ciszy,która mimo,że smutna była jednak ciszą,którą miałam po "rozmowach" z Arnim,Wiedźmą ,Rufiem i resztą. A to dla nich tu wracam.....

Chcę wrócić do tego etapu,czułam,że coś się wykluwało,po raz pierwszy byłam wyciszona (choć niechętna).

Jak mam taki chaos jak teraz to tylko tracę energię. Kończę już,bo znów się nakręcam. Papa

Ewsia34s - Czw 08 Maj, 2008 18:58

bezio67, Jesteś niesamowity. jak to zrzucić na twardy? :-D :-D :-D

[ Dodano: Czw 08 Maj, 2008 7:00 pm ]
Małpeczko, chętnie bym z tobą pogadała! Może gg? Napisz!

małpeczka - Czw 08 Maj, 2008 19:07

Ja za bardzo przejmuję się opinią innych. Jestem masochistką na dodatek :-) . Ewsia nie mam gg niestety. Na razie stąd zmykam. Mam mętlik w głowie,bo jestem raptusem. Papa :)
Rufio - Czw 08 Maj, 2008 20:41

Ale sie narobilo ,emocje Małpki o malo nie rozwalą mi monitora .Dobrze jest zaczyna czuc
krew i pot - graja surmy bojowe .Wychodzą potwory z duszy -zaczyna ich nazywac .Dobrze jest - tylko aby sie nie spaliła . Ma dziewczyna temperament i widac ,że zalezy jej . Tylko troche za szybko wysnuwa wnioski i za bardzo bierze wszystko do siebie .Zanim nabije już strzela - Malpko zawsze zadaj sobie pytanie w kazdej sytuacji "CZY" jezeli czy dotyczy Ciebie to wtedy zadaj pytanie "JAK" jeżeli nie dotyczy lub nie masz na to wplywu to przejdź pomimo. A jeżeli dotyczy Ciebie to wtedy dzialaj - przedtem zrób pare oddechów . SMUSKA :-D

romcio - Czw 08 Maj, 2008 21:07

Cytat:
Pić mi się chciało jak patrzyłam i słuchałam mądrości mojej mamy alkoholiczki,ręce mi opadałym,wściekłość mnie ogarniała,spokój się burzył i wszystko co sobie układałam zaczynało być obojętne.

A wiec tu jest pies pogrzebany, projektujesz zlosc do swojej mamy na nas :)
Proponuje ci napisac list do mamy i wyrzucic w nim wszystko co czujesz

Monka - Czw 08 Maj, 2008 21:43

Cytat:
Małpka:

Nie czuję już tej smutnej ciszy,która mimo,że smutna była jednak ciszą,którą miałam po "rozmowach" z Arnim,Wiedźmą ,Rufiem i resztą.


Małpeczko ... przypomnij sobie,jak to z Tobą było.
Miałaś kaca moralnego i fizycznego.Była w Tobie pokora
i wiara w to , że potrzebna Ci pomoc. Ze chcesz tej pomocy.
Czy nadal oczekujesz pomocy ?
Jeżeli tak .. to dziwi mnie fakt , że buntujesz się - zamiast się
zastanowić nad tym ,czy przypadkiem ktoś , kto jest odbierany
przez Ciebie,jako Twój WRÓG - nie pisze jedynie po to , by Ci POMÓC.
Nie sądzisz chyba , że ktoś jest tutaj w stanie życzyć Ci żle.
Przemyśl to.
I uwierz ... żaden alkoholik , czy alkoholiczka , którzy mają
najgorsze juz za sobą , nie cieszy się i nie ma satysfakcji z tego ,
że inny alkoholik , czy alkoholiczka popełnia błędy .



Małpko.
Poczytałam na spokojnie posty Tomoe do Ciebie i Twoje posty do Tomoe.
I przyznaję szczerze. Nie rozumiem Twojej reakcji.
Uważam wręcz, że to Ty bardziej obrażasz Tomoe,aniżeli ona Ciebie.

Tyle ....

nowy - Czw 08 Maj, 2008 21:46

@ jak tak czytam twoje wypowiedzi to mam wrazenie ze faktycznie jestes teraz jak wsciekly pies albo wsciekla @:) kazdy daje ci rady na podstawie tego co przeszedl,co wie itd. starajac sie tobie pomoc a nie zaszkodzic.Poprostu masz ciezkie dni i jestes w...wiona na caly swiat , ale niekoniecznie musi sie to odbijac na forumowiczach.zmienilo sie twoje nastawienie co do ludzi tutaj,teraz wybierasz kto twoim zdaniem najlepiej ci "doradza" a kto wyglasza "terapeutyczne" formulki.Wydaje mi sie ze przyjmujesz do siebie tylko to co chcesz uslyszec(przeczytac).To tylko moje zdanie i nie jestem zadnym psychologiem ,terapeuta itd:)Przetrwaj ten ciezki okres i troche ochlonij @.Kiedys ci napisalem ze wydaje mi sie ze alkohol nie jest twoim najwiekszym problemem i nadal tak uwazam.trzymaj sie i nie daj sie:)trzymam kciuki za ciebie
ps malpki sa bardzo sympatyczne
a to na poprawe humoru:
http://youtube.com/watch?...feature=related
i to
http://youtube.com/watch?...feature=related

pozdrawiam ;-)

Wiedźma - Czw 08 Maj, 2008 22:42

A ja uważam, że nie należy pomagać na siłę.
Forum to nie salka terapeutyczna i nawet jeśli piszą na nim jacyś terapeuci,
to przecież Małpa z żadnym z nich kontraktu nie podpisywała.
Mało tego - wyraźnie prosi, żeby ją zostawić w spokoju.
Myślę, że powinniśmy te prośbę uszanować.

Rufio napisał/a:
tylko aby sie nie spaliła

No właśnie... A jeżeli coś sie z nią stanie - kto weźmie za to odpowiedzialność?
Trudno oczekiwać, że ona sama, skoro prosi o spokój.
...i go nie otrzymuje... :-|

nowy - Czw 08 Maj, 2008 22:49

no tak prosi o spokoj ale jednak wchodzi na forum i pisze,jakby nie bylo bierze udzial w dyskusji,poza tym @ sama sie niepotrzebnie "buzuje" .tak ja uwazam
nowy - Czw 08 Maj, 2008 22:59

to fakt Jolka ale nie o to mi dokladnie chodzilo,@ pisze i wraca tutaj bo jednak czegos od "nas" oczekuje , na poczatku wiedzialem czega a teraz ma chyba ciezki okres , niech ochlonie bo jest zla na wszystko,ale i tak fajna z niej malpka:) a gosc jakby nie bylo tez ma prawo sie odezwac a nie tylko gospodarz
nowy - Czw 08 Maj, 2008 23:09

wiec Spokoj malpkom dobrej woli:)
romcio - Pią 09 Maj, 2008 06:14

wiedzma napisala:
Cytat:
A ja uważam, że nie należy pomagać na siłę

I bog z toba wiedzmo to jest twoja racja, wedlug mnie pomaganie na sile to jak ktos niechce pomocy, malpeczka w pierwszym poscie, poprosila o pomoc, kazdy stara sie pomoc jak umie, jeden ma taki sposob, drugi ma taki sposob, stare przyslowie mowi zyj i daj zyc.
Jolu i wiedzmo uwazam ze dzialacie na emocjach, ja przynajmniej na emocjach staram sie nic nie robic, po prostu nie wchodze na to forum, klade sie i robie glebokie oddechy, a o malpke jestem spokojny, nie zapije ma dziewczyna determinacje w trzezwieniu i nawet dobrze ze wyrzuca swoje emocje tu na forum. Tylko teraz malpeczka teraz musi oddzielic.... nie zpowodu Tomoe te emocje zostaly nagromadzone...tomoe pomogla jej tylko uwolnic te emocje, teraz jest ruch malpeczki, zeby cos z tym zrobila... dlatego zaproponowalem napisanie jej listu do matki, zeby napisala co czuje zeby caly ten jad zszedl z niej... co ona zrobi z tym to jej sprawa.
To jest juz ostatni moj post w tym watku

Wiedźma - Pią 09 Maj, 2008 06:42

romcio napisał/a:
o malpke jestem spokojny

A co, jeśli się mylisz? Wiesz co siedzi w małpiej głowie?
Uważam, ze nikt z nas nie ma prawa ryzykować czyimś bezpieczeństwem.
Małpa w pierwszym poście prosiła o przyjaciółkę, a nie wyczytałam nigdzie,
żeby kogokolwiek z nas upoważniła do babrania sie w jej podświadomości.
W takim celu idzie sie na terapię i podpisuje jasny i wyraźny kontrakt z terapeutą,
który bierze odpowiedzialność za przebieg terapii.
I tam pacjent jad wylewa, jeśli terapeuta uzna, że jest to wskazane.
Pomyliłeś, Romciu, kompetencje.

Ewsia34s - Pią 09 Maj, 2008 08:29

A ja nie mam nic przeciwko listom. Kiedyś napisałam taki list do mojego ojca (i też ktoś poradził mi to zrobić na forum). Wyrzuciłam z siebie wszystko. I bardzo mi to pomogło.
Oczywiście takiego listu nie wysyła się do adresata.
Potem pisałam kilka listów do siebie i opiekowałam się tą skrzywdzoną dziewczynką jako osoba już dorosła.
Jeszcze bardziej pomogło.
Listy to na prawdę bardzo dobra rzecz i terapeutyczna zarazem.
Okazało sie na terapii, że jest to bardzo praktykowane.
Ale pierwsza moja wiedza pochodziła właśnie z forum :lol:

Monka - Pią 09 Maj, 2008 08:36

Ewsia34s napisał/a:
Oczywiście takiego listu nie wysyła się do adresata.


A ja wysyłałam nawet do adresata. :-P

nowy - Pią 09 Maj, 2008 08:40

zaczyna sie tu robic jak na "zyski z picia" . moze lepiej nic nigdzie nie pisac , bo mozna napisac chocby nieswiadomie cos co spowoduje ze ktos inny ,kto to czyta np.przez to zapije albo cos sobie zrobi i bedzie sie miec ta osobe na sumieniu.ja nie wyczytalem w tym temacie nic takiego , przynajmniej nie z mojego punktu widzenia , wiec moge sie myl;ic.nie chce drazyc tematu ale jak chce sie spokoju to trzeba go zapewnic sobie samemu, a @ z calym dla niej szacunkiem tego nie robi , jest zdenerwowana i zla na wszystko.otrzymuje odpowiedzi na posty , ktorych nie chciala by otrzymac , odpisuje i przy tym sama sie nakreca.moze lepiej zrobic sobie przerwe od pisania i czytania albo wrecz przeciwnie moze dzieki calej tej sytuacji wyrzuci z siebie ta zlosc-nie wiem nie mnie to oceniac.takie zdanie moje.generalnie @ ma w sobie sile da sobie rade:)
ps nadal cie podziwiam @ , to sie nie zmienilo ;-)

nowy - Pią 09 Maj, 2008 09:00

Trudno .... są tacy i tacy.
,,Miętcy i twardzi,, .
Tolerujmy się nawzajem.
Dla nas wszystkich jest dość miejsca na tym PADOLE. :-D [/quote]

i pomimo roznic miedzy nami ,mamy cos co nas laczy , chorobe zwana ALKOHOLIZM

Rufio - Pią 09 Maj, 2008 09:10

Nie moglem w nocy spac ( o tym bedzie w innym miejscu) i zacząłem czytac cały wątek jeszcze raz i Romcio trafil gdzies to sie przewijało i próbowalo wyjśc na wierzch i wyszlo a zlistami to dobry pomysł mi na obozie wyskoczyl diabelek o którym nie chciałem miałem nadzieje ,że nie pamietam Wódz nie tyle poradził wrecz kazał napisac do ojca ( nie żyje od 6 lat )Rozpisałem sie i pomogło -wyczyściłem i mam spokój . A Malpe i tak lubie nawet z jej nerwami tzn ,że żyje i coś chce .
Ewsia34s - Pią 09 Maj, 2008 10:05

Wiedźma napisał/a:
Monka napisał/a:
Teraz ... jestem zwolenniczką TWARDYCH METOD

A ja nie.
Może jeszcze nie, a może przenigdy nie. Czas pokaże.


każdy z nas potrzebuję czegoś innego. Dobrze umieć w to trafić. Ja należę do tych osób, do których nie trafiły tylko twarde metody, zwłaszcza, kiedy byłam w kompletnej rozsypce. Pewnie uderzało to we mnie bardzo i pamiętałam, ale potrzebowałam jednocześnie na ten czas przyjaciela jakim jest wiedźma na przykład.
Dlatego twierdzę, że wszyscy są mi tu potrzebni. I Ci, którzy są twardzi i Ci, którzy są miętcy. hehehehehe
Twardy zgani, przywali, a miętki przytuli. I o to mi chyba najbardziej chodziło.
Jeden i drugi mi pomaga. ;-)

małpeczka - Pią 09 Maj, 2008 17:07

Witajcie!
Co ja tu będę pisać... Wiedźma napisala wszystko!!! Az mi łzy stanęły do oczu-spełniło się moje tytułowe wołanie. Znalazłam człowieka,który zrozumie. Wiedźmo to jakbyś siedziała w mojej głowie!!! Masz rację-rozszyfrowałaś mnie najlepiej. Dzięki. Dziękuję też tym co wsparli mnie na pw :) . To dlatego tu wracam.
Trochę ochłonęłam i pomyslałam,ze teraz rozegrałabym wszystko inaczej. Powinnam zlekcewżyć Tomoe.Być może jej osoba to projekcja mojej mamy,która zawsze wmawiała mi,że białe to czarne i na odwrót. Ja zawsze kurczowo trzymałam się prawdy-bałam się,że zwariuję gdy widziałam co jest grane,a wmawiano mi co innego. Jestem osobą prawdomówną i nie lubię jak ktoś "przeinacza fakty" bo odzywa się lęk z dzieciństwa.
Jednak to prawda nie szukam tu analizy swojej osoby i nie proszę o robienie mi mętliku w głowie (nawet jeśli ktoś twierdzi,że dla mojego dobra),bo od tego mam terapię. Tutaj uzyskać informacje na pytania,napisać gdy mi źle,porównać doświadczenia.
Wiem,że nawet doświadczony terapeuta może pacjenta "żle poprowadzić" i na przykład mu zaszkodzić-kiedy wyciągnie z niego zbyt wiele szkieletów,a nie wskaże co z tym robić. Może dojść do tragedii,więc dziwię się dlaczego niektórzy tutaj z uporem maniaka tak eksperymentują i grają na emocjach.

małpeczka - Sob 10 Maj, 2008 11:57

Wszystkie osoby,któr na spokojnie napisały mi :

"słuchaj przeczytałam od początku Twój wątek i widzę,że przereagowałaś"

wziełam to pod uwagę i nawet się mogę zgodzić. Wieie o co chodzi? Ja zawsze wezmę do serca radę jak ktoś przyjdzie i powie:

"moim zdaniem to TO i TO,myślę,że możesz się mylić"

Szanuję takich ludzi. Nie lubię jedynie złośliwości.

Bardzo dużo ludzi napisało tu wiele mądrych rzeczy. Z wieloma się zgadzam,nie miałam czasu odpisać,bo było mnóstwo odpowiedzi. Poczekam na spokojniejszy czas i na pewno przeczytam wszystko jeszcze raz.

Dziękuję osobom,które na spokojnie wypowiedziały tu swoje zdanie-ja o naprawdę szanuję i wszystko uważnie czytam.

Tak wyobrażam sobie wymianę zdania. Słuchanie opinii innych,odnoszenie się do nich. Nie zaś próby podważania,negowania,uświadamiania,narzucania.

Myślę,że o to poszło i z tąd cała afera.

Jednak ja jak piszę nikogo nie chcę udawać,nie oszukuję też,że jestem teraz bardzo nerwowa,bardzo słaba i najprawdopodobniej przereagowuję.

Przecież gdybym nie miała ze sobą problemu tu by mnie tu nie było...

Na razie skupiam się na mojej (i nie zapomnijcie,że męża-bo on też chodzi!!!) terapi. I oczywiście nie zapominam,że to Wy zmotywowaliście mnie do pójścia tam. Być może z wdzięczności tu wracam,bo już usłyszałam tu dobre rady. I wracam po kolejne i po wsparcie,a czasem tylko tytułowe "zrozumienie". By ktoś napisał WIEM,TEŻ TAK MIAŁEM- bo to mi najbardziej pomaga!!!!

[ Dodano: Sob 10 Maj, 2008 12:02 pm ]
Dziękuję też za piękny wiersz.

MARK7 - Sob 10 Maj, 2008 12:11

Wiem , tez tak miałem. Pozdrawiam Cie malpeczko serdecznie :-) ( ja , ten nie piszący ale zawsze obecny ;-) )
Wiedźma - Sob 10 Maj, 2008 12:17

Cześć Małpa.
Cieszę się, że jesteś bliższa równowagi niż w ostatnich dniach :-)

Jagna - Sob 10 Maj, 2008 12:31

Hej Małpko, ja również się cieszę,że pozwoliłaś sobie ochłonąć, że czujesz się lepiej.Ale jak tu nie czuć sie dobrze, gdy taki piekny dzień dzisiaj i w tak cudownym mieście, jak Kraków.
Nie moge sie już doczekać, by go zobaczyć:) W przyszłym tygodniu jadę tam :>>>>

bezio67 - Sob 10 Maj, 2008 15:18

Małpeczko nie ma w tym nic dziwnego. Przecież przewracasz swój świat i raptem nie wszystko jest takie jakie było. Powoli będziesz odkrywać nowe spojrzenie na wiele spraw w swoim życiu i siebie. To niepokojące, ale tak trzeba. Mityngi wiele by ułatwiły. Trzymaj się i idź do przodu.
Rufio - Sob 10 Maj, 2008 16:25

Fiki-Miki dobrze a bedzie lepiej - i powiadam Ci zaprawde miałem też tak :569: :607: :591:
Monka - Sob 10 Maj, 2008 22:15

Cóż .....


,,Słowo, które nie jest wypowiedziane,
jest słowem ,którego nie można powtórzyć.
Nie można się go nauczyć imitować.
Póki więc nie otworzą się usta...
nie otworzą się rzeki
nie otworzą się rany
nie otworzą się umysły
nie otworzy się raj .

( Krzysztof Pieczyński )

nowy - Nie 11 Maj, 2008 02:53

wszyscy cie rozumiemy @
pozdrawiam :)

dodi13 - Nie 11 Maj, 2008 07:30

małpeczka napisał/a:
WIEM,TEŻ TAK MIAŁEM- bo to mi najbardziej pomaga!!!!

Chociaż jestem potężnym gburowatym Shrekiem, to uwierz mi krucha Małpeczko,czuję się podobnie.Jesteśmy w identycznym punkcie-początek terapii.Pozdrawiam :-)

małpeczka - Nie 11 Maj, 2008 09:40

Dziękuję Wam :) Wiecie tak z czystego egoizmu to zawsze lepiej mieć świadomość,że w nieszczęściu nie jest się samemu. :-)
Podziękować mogę za to,że przynajmniej wylałam emocje na forum i nie pokłóciłam się z mężem :mrgreen: Wręcz przeciwnie pocieszał mnie i mówił,żeby się nie przejmować itp.
Teraz mam fazę spania (ale to dobrze,bo ja nie umiem odpoczywać) po prostu zostawiłam wszystko sprzątanie,gotowanie itd. i sobie leżę i odpoczywam.
Pozdrawiam Was wszystkich :)
Jeszcze nie przeczytałam wszystkiego po raz drugi... Zostawię na spokojniejsze czasy. A wtedy na pewno pojawi się podsumowanie (ale już na spokojnie).

bezio67 - Nie 11 Maj, 2008 13:24

Nie umiem odpoczywać? Bardzo znajome. Do dzisiaj mam z tym trochę problemu. Ale już nie wpadam z tego powodu w poczucie żalu, że zamiast sprzątnąć, uprać, pozmywać, trochę mi się dżemło. Odpoczynek jest ważnym elementem w zdrowieniu. Potrzebny jest by nabrać sił do podejmowania decyzji i codziennego funkcjonowania. Nie ma w tym nic zdrożnego. Swego czasu popołudniowa dżemka była obowiązkowa. Wyczerpanie umysłu i ciała. Może nawet bardziej umysłu. Ale dopiero na terapii dowiedziałem się i doświadczyłem zmęczenia umysłowego. Dzisiaj ta wiedza bardzo mi pomaga. Wypoczywaj. Z umiarem ;-)
Wiedźma - Wto 13 Maj, 2008 22:44

Właśnie.
Małpa, wracaj mi tu zaraz!
Już jest spokój... :-)

nowy - Wto 13 Maj, 2008 22:48

i banany rozdaja @ :-D
bezio67 - Sro 14 Maj, 2008 20:07

Małpeczko, zamykanie się w sobie, obrażanie, zaciskanie zębów, robienie na złość, nie pomaga w rozwiązaniu własnego problemu. Ja sama, ja dam radę, nie chcę by ktoś mi pomagał, to takie mi znajome. Źle na tym wychodzę, gdy próbuje tak postępować. Teraz zadaje sobie pytanie, a po jaką cholerę mam się męczyć na własne życzenie. Zgoda masz terapeutę, ale to co przeżywasz między spotkaniami, gdzie się ulatnia? Dusisz w sobie i koło się zamyka. Taką dyszą wylotową są mityngi, ale chyba jeszcze nie chodzisz? A z tego co pisałaś to forum było dla Ciebie czymś takim. Pozwól tym swoim emocją znaleźć ujście.
arnie - Sob 17 Maj, 2008 13:54

Co tam małpa,trzymasz się?
dromax - Sob 17 Maj, 2008 15:43

Tomoe napisał/a:
małpeczka napisał/a:
Ona mi powiedziała,że "nie stwierdza alkoholizmu na razie,ale ryzykowne picie" "będziemy się piciu przyglądać"


A co to właściwie znaczy że ona alkoholizmu "na razie" u ciebie nie stwierdza i jak długo zamierzacie się "przyglądać"? Bo dla mnie to oznacza że JESZCZE nie jesteś zdiagnozowana, że terapeutka ma wątpliwosci. I moim zdaniem - zbyt długo je ma jak na fachwca.
Testy służą właśnie do diagnozowania, żeby wykluczyć wszelkie "na razie", "być może" i "bedziemy sie przyglądać".

:-) Tomoe -= twoja uwaga do MAŁPECZKI jest bardzo słuszna i rzeczowa.
Popatrz jak ona się irytuje . Jest niesamowicie "zakręcona". No i bardzo nad sobą się roztkliwia.

małpeczka - Nie 18 Maj, 2008 13:07

Cześć! Wczoraj minął miesiąc jak nie piję ...

Dzieje się rzecz straszna...wracają wyrzuty sumienia,przypomina mi sie wszystko z przeszłości i porównuję się z innymi,myslę co oni o mnie myślą itp.Co zaprzepaściłam,co zmarnwałam...

Testów nie dostałam,bo dostają je osoby uzależnione (to dosłowny cytat). Tak samo z "planem terapii". Terapeutka mówi,że dopóki tyle mówię to jest bardzo dobrze.

Mam w głowie mętlik,ale z drugiej strony to chodzenie na terapię mi w jakiś sposób pomaga,czuję się lepiej,bezpieczniej.

Wiedźma - Nie 18 Maj, 2008 14:16

małpeczka napisał/a:
Testów nie dostałam,bo dostają je osoby uzależnione (to dosłowny cytat)
:shock:
Skąd terapeutka wie, że nie jesteś uzależniona, skoro nie robiłaś testów?
A może dostałaś do wypełnienia taki formularz "Diagnoza problemowa" ?
O sie nie nazywa TEST, ale spełnia podobną rolę...

arnie - Nie 18 Maj, 2008 14:29

Dziwna ta terapeutka-nie potrafię jej zrozumieć :mrgreen: wyrażając się najlżej o sposobach,którymi się posługuje.
Co ona jest-jest certyfikowanym terapeutą uzależnień czy też terapeutą w "procesie",stażystką? czy też samym psychologiem?

małpeczka - Nie 18 Maj, 2008 14:29

Nie! Jedynie pytała mnie o moje picie (odpowiadałam na pytania) ale nic nie wypełniałam.
arnie - Nie 18 Maj, 2008 14:32

małpeczka napisał/a:
Dzieje się rzecz straszna...wracają wyrzuty sumienia,przypomina mi sie wszystko z przeszłości i porównuję się z innymi,myslę co oni o mnie myślą itp.Co zaprzepaściłam,co zmarnwałam...

A ja myślę,że dzieje się rzecz naturalna,tak już jest na początku,jest poczucie winy,porównywanie itd,mówienie Tobie w tym momencie,że masz tego nie robić,masz tak nie czuć jest bezsensowne-jest za wcześnie by zaprzeczać naturalnemu procesowi.
Pracujac nad tym-będzie dobrze.
Trzymaj się.

małpeczka - Nie 18 Maj, 2008 15:30

Czytałam dziś o tym,że kobietom jest ciężej z poczuciem winy.... to prawda...
Wiedźma - Nie 18 Maj, 2008 15:59

A co terapeutka mówi na Twoje poczucie winy?
Qk - Nie 18 Maj, 2008 18:40

małpeczka napisał/a:
Dzieje się rzecz straszna...wracają wyrzuty sumienia,przypomina mi sie wszystko z przeszłości i porównuję się z innymi,myslę co oni o mnie myślą itp.Co zaprzepaściłam,co zmarnwałam...

Nie przejmuj się, to boli, ale w trakcie terapii nauczysz się dawać sobie rady z poczuciem winy. To nie jest proste, ale nikt Ci chyba nie obiecywał, że będzie łatwo.
Trzymaj się! ;-)

małpeczka - Nie 18 Maj, 2008 21:09

Powiedziała,że jestem dla siebie bardzo surowa i że bardzo boję się stać taka jak mama. Duuużo rozmawiam o mamie.
kris61 - Nie 18 Maj, 2008 21:27

Qk napisał/a:
Nie przejmuj się, to boli, ale w trakcie terapii nauczysz się dawać sobie rady z poczuciem winy. To nie jest proste, ale nikt Ci chyba nie obiecywał, że będzie łatwo.

Oj tak .... nie jest to proste . Nie piję troszkę lat a czasami rozmyślam co straciłem co byłoby gdyby ..... i wtedy jestem zły sam na siebie ..... ale jakoś sobie z tym radzę

bezio67 - Pon 19 Maj, 2008 10:45

Brawo. Miesiąc :-) Gratulacje. Małpeczko skoro to co robisz przynosi efekty, to idź dalej.
nowy - Wto 20 Maj, 2008 08:51

Czesc @ fajnie ze jestes ;-)
Wiedźma - Nie 25 Maj, 2008 12:08

No właśnie.
Co sie dzieje z Małpą?
Tak się dobrze zapowiadała... :roll:
Mam nadzieję, że nie był to słomiany ogień :-?

Małpa, odezwij się!!! :569:

arnie - Nie 25 Maj, 2008 12:11

Wiedźma napisał/a:
Tak się dobrze zapowiadała...
:mrgreen:
Rufio - Nie 25 Maj, 2008 18:08

Buja gdzies wsrod gałezi drzew 8-) :?:
bezio67 - Nie 25 Maj, 2008 21:02

Niedzielnych spacerów i świec ;-)
Monka - Nie 25 Maj, 2008 21:59

Hmmmm ...
Wiedźma - Czw 29 Maj, 2008 20:43

MAŁPA ! GDZIE JESTEŚ ?!
Rufio - Czw 29 Maj, 2008 21:16

Nie tak głośno - boi sie - kiedyś-gdzieś się wynurzy - poczekamy - w każdym razie ja - mam czas i ciekawość - cierpliwość też
Rufio - Wto 03 Cze, 2008 09:58

Upał - Upał

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group