Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - ....Przewartościowałem swoje myślenie.

AndrzejG - Pon 25 Kwi, 2011 08:24
Temat postu: Od Andrzeja
Nie piłem trzynaście lat.Uczestniczyłem w ruchu AA na całego.Zawsze wydawało mi się że, trzeźwieję dla rodziny dla przyjaciół dla AA.Ale po 10-ciu latach zaczął się nawrót.Przyszła jakby rutyna.Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać.No bo w końcu to ja nie pije tyle lat i tak to powoli zacząłem odwrót od trzeźwienia a zaczął się suchy kac.Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali że w zasadzie po co mam brać do siebie problemy innych uzależnionych .Zacząłem być pewny że, dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików .Przyszedł 1 maj 2010 byłem nad wodą po 13 trzeźwych latach napiłem się DWA małe łyczki szampana i zaczęło się .Piłem dwa miesiące dzień i noc .Przepiłem dużo pieniędzy i kilka osobistych rzeczy np.drogiego laptopa ale i tak skończyłem picie pijąc denaturat i inne wynalazki.W lipcu 2010 pojechałem sam na leczenie odwykowe byłem po padaczce cały poobijany wybite zęby, popękane żebra, wstrząs mózgu i inne uszkodzenia ciała w związku z padaczką.Po dwóch miesiącach terapii wróciłem do rodziny i do AA.Przewartościowałem swoje myślenie.Dzisiaj trzeźwieje DLA SIEBIE nie dla rodziny czy przyjaciół.Próbuje się pozbierać do kupy.POKORA WRÓCIŁA na swoje miejsce.
jobael - Pon 25 Kwi, 2011 19:13

Andrzeju cieszę się, ze jesteś z nami, a także że dzielisz się z nami swoim doświadczeniem i potwierdzasz, że nie ma już powrotu do picia dla kogoś, kto jest uzależniony.
Dobrze, że wróciłeś na drogę trzeźwości.

Post Twój wydzieliłam z wątku 'eliani', chociaż tytułem wątku tam pasował.
Myślę, że gdy będziesz miał wątek swój, to łatwiej nam wszystkim będzie porozumieć się.
Pozdrawiam.

Oktavarius II - Pon 25 Kwi, 2011 20:08

AndrzejG napisał/a:
Przyszła jakby rutyna.

mi leci rok dziewiaty niepicia i coś podobnego o siebie dostrzegam, pojawiaja sie mysli
AndrzejG napisał/a:
dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików

dzięki Andrzeju za kubelek zimnej wody akurat w lany poniedziałek

Sebanitka - Pon 25 Kwi, 2011 20:34

AndrzejG, cześć!

dzięki za to co napisałeś- aż mi ciarki po plecach przeleciały jak przeczytałam co napisałeś....

przerażające jest to w jak krótkim czasie (3 miesiące) pijąc zaliczyłeś te wszystkie etapy, które przy "normalnym piciu" zalicza się latami...brrrr...


ku przestrodze...i dla mnie

PS może wreszcie Ci co myślą, że kontrolowane picie dla nas istnieje, uwierzą, że alkohol nie jest dla nas!!!!


dziękuję Andrzeju

AndrzejG - Pon 25 Kwi, 2011 21:14
Temat postu: o wpadce
Zapomniałem wcześniej napisać że,w połowie lat 90-tych byłem cztery razy na odwykach raz w Lublińcu trzy razy w Parzymiachach.Zbudowałem sobie trzynaście trzeźwych lat .Ta wpadka z maja 2010 była dla mnie tragedią i psychiczna i fizyczną.Piłem dzień i noc a ostatnie 14 dni nie jadłem nic ,piłem tylko denaturat i wodę z kranu.Wypłukałem z organizmu prawie wszystkie składniki potrzebne do życia.Atak padaczki doprowadził mnie do ciężkich urazów fizycznych i zaników pamięci.Lekarz jak wychodziłem z odwyku powiedział mi wstrząsające dla mnie słowa że,następny kwit jaki mi wypisze jak jeszcze raz zapije to będzie akt zgonu.Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie.Po tym upadku mam całkowicie inne myślenie o mojej chorobie.Nie pije przestałem palić nie pije kawy ani innych redbuli.Na mitingach słucham każdej wypowiedzi i skończyłem ze szpanowaniem.Inaczej próbuje trzeźwieć.CHCĘ ZACHOWAĆ ŻYCIE.Znowu pracuje,maluję obrazy i dbam o trzeźwość.A kontrolowane picie NIE ISTNIEJE sprawdziłem to na sobie i o mało nie kojfłem.Nie chce nic już sprawdzać. CHOROBY ALKOHOLOWEJ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ.A każda wpadka jest niewyobrażalnym cierpieniem i może być ostatnim zapiciem w życiu ,wiem to już na 100%
Tosia - Pon 25 Kwi, 2011 21:32

AndrzejG, Zycze powodzenia...byś wytrwał...
mmm - Pon 25 Kwi, 2011 22:12

Witam :-)
Sebanitka - Pon 25 Kwi, 2011 22:22

AndrzejG napisał/a:
A kontrolowane picie NIE ISTNIEJE sprawdziłem to na sobie i o mało nie kojfłem.Nie chce nic już sprawdzać. CHOROBY ALKOHOLOWEJ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ.A każda wpadka jest niewyobrażalnym cierpieniem i może być ostatnim zapiciem w życiu ,wiem to już na 100%



!!!!!!

Keszel - Pon 25 Kwi, 2011 22:30

Przyszła jakby rutyna.Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać.No bo w końcu to ja nie pije tyle lat i tak to powoli zacząłem odwrót od trzeźwienia a zaczął się suchy kac.Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali że w zasadzie po co mam brać do siebie problemy innych uzależnionych .Zacząłem być pewny że, dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików.

Dużo słów i liter.
Ale dobre dłuto w rękach kamieniarza dałoby radę wykuć te epitafia na wielu nagrobkach tych, którzy nie mieli tyle szczęścia co AndrzejG.

Wierzę AndrzejG w każde Twoje słowo tu napisane.

Siedzieli razem ze Mną na mityngach.
Paliła się świeca.
Dzisiaj Ja Im zapalam świeczkę.

Dobrze, że się dzisiaj podzieliłeś z nami Swoim doświadczeniem.

Żyjemy z takim odroczonym wyrokiem śmierci.
Życiem ponownie darowanym.
I tylko od nas zależy, abyśmy żyli jak najdłużej na trzeźwo - bez alkoholu.

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 08:29
Temat postu: o wpadce
Jak zacząłem pić w maju 2010 po 13-latach trzeźwych pierwsze trzy dni było mi "dobrze".Wydawało mi się że to picie zakończę bez problemu,ale okazało się że, się nie da, piłem dalej i dalej .Tak mi się w łepetynie pomieszało że,zacząłem pić najdroższe alkohole mocne.Wyprowadziłem się z domu do pijącego dawnego kolegi .Piliśmy dzień i noc z małymi przerwami na półsny.Gdy się budziłem kombinowałem jak przestać pić .Nie było wtedy takiej możliwości .Wypiłem wódki i trzeźwiałem .Chciałem jechać na leczenie ale niestety brnąłem dalej.Nie miałem pojęcia co się dzieje.NIE MIAŁEM ŻADNEJ KONTROLI NAD PICIEM.Po półtora miesiąca uporczywego chlania skończyły mi się pieniądze stawiałem wszystkim kto przyszedł.Nie wiedziałem już jak się ratować.Przeprowadziłem się do znajomej nie pijącej osoby,poprosiłem o pomoc,ale piłem nadać choć w ukryciu różne wynalazki przeważnie denaturat.Czułem się coraz gorzej.Przepiłem telefon i laptopa.Nie miałem kontaktu z rodziną .Wszyscy mnie szukali.Nie miałem siły nawet przedostać się na druga stronę miasta.No i w końcu moja kobieta mnie znalazła.Byłem w opłakanym stanie.Schudłem ponad 20kg, byłem zarośnięty i totalnie niewyspany.Załatwiła na moją prośbę skierowanie na leczenie.Po to skierowanie dwa kilometry szedłem ponad 2 godziny.Nie mogła mnie zawieść samochodem bo sama zachorowała w tym czasie na raka i miała lampy.Wydawało mi się że,zawalił mi się świat.Ja na skraju życia ,żona moja ma raka.Totalne wariactwo.Nie mogłem już dalej pić .PRZESTAŁEM.W trzecim dniu bez alkoholu złapała mnie padaczka.Jak się podniosłem z betonu nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem w lustrze.Zarośnięty,brudny ,cały we krwi.Wybiłem sobie zdrowe zęby,ledwie widziałem.miałem duży bul w klatce piersiowej ,popękały mi żebra..Nawet nie wiedziałem wtedy co mi się stało.JAK TO TERAZ PISZE TRZĘSĄ MI SIĘ RĘCE.Na razie tyle.
jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 08:37

Też przeżyłem zapicie po pierwszej terapii...Podobnie jak Ty,piłem kasacyjnie,chciałem zapić się na śmierć,nie widziałem innego wyjścia,by skończyć z wódą...Lecz podniosłem się, nabrałem pokory do swojej choroby,Bóg dał mi kolejne życie,trzezwe życie... Stosuję wszystko co jest zalecane dla alkoholików...
długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 12:13

Witaj AndrzejG,
faktycznie zastanawiająca jest ta historia, którą przedstawiłeś.

Najbardziej mnie zastanawia, co dało Ci to, że przez 10 lat "uczestniczyłeś w ruchu AA na całego"? Mam na mysli, czy to coś zmieniło w tobie wewnętrznie?
A konkretnie, czy przez ten okres aktywnego uczestnictwa w AA udało Ci się jakimś znacznym stopniu zrealizować program 12 kroków, który służy zbliżeniu z Bogiem?

Przecież czlowiek, który powierzy swoje życie opiece Boga, o czym czytamy już w kroku 3., nie "ZOSTANIE SAM" ze swoim alkoholizmem.

Program 12 kroków mówi o budowaniu więzi z Bogiem, a nie o budowaniu więzi z grupą AA.
Może to był ten błąd w twoim "trzeźwieniu"?
Choć tobie się wydaje, że zawaliłeś sprawę, bo rozluźniłeś więzi z "innymi alkoholikami".
Może to nie to?

Piszesz, że teraz przewartościowałem swoje myślenie. Piszesz, że:
"dzisiaj trzeźwieje DLA SIEBIE nie dla rodziny czy przyjaciół.Próbuje się pozbierać do kupy.POKORA WRÓCIŁA na swoje miejsce."
Ale mnie to "przewartościowanie" jakoś nie przekonuje.
Bo slogan o "trzeźwieniu dla samege siebie" to jest jakby przedszkole trzeźwika.
A Ty piszesz, że na to wpadłeś po kilkunastu latach "trzeźwienia".
Po prostu, mnie to jakoś nie przekonuje.

hej,
:-)

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 13:21
Temat postu: Odpowiedź
Witaj.Zadałeś mi pytania z pozycji człowieka wierzącego.Podczas tych kilkunastu lat trzeźwych przerobiłem 12 kroków na tyle na ile byłem w stanie.Jestem osobą niereligijną mówiąc krótko niewierzącą.Ruch AA nie jest tylko dla osób religijnych.Może w AA być każdy.Poza tym sugerujesz jasno że, jak się dokładnie przerabia wszystkie kroki i wszystko co mówi AA to się nigdy nie wpadnie.Ja tez tak myślałem.Na trzeźwienie składa się masa różnych sytuacji i teraz już wiem że, nie wystarczy tylko AA.AA nie daje 100% gwarancji że będę zawsze trzeźwy muszę jeszcze zmienić swoje podejście do życia.JESTEM teraz trzeźwy i chcę żeby zawsze tak było.Pracuje nad tym.Kazdy człowiek jest inny.
jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 13:27

Długonosy pytał,tak myślę,o Twoją siłę wyższą,masz ją..?
Ja mam,jestem wierzący,więc Bóg jest moją siłą wyższą,bez niej,nie poradziłbym sobie,dla osób nie wierzących,może to być cokolwiek,ważne by ją mieć,dla mnie...

bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 13:35

Hejka AndrzejG. I ja chciałem Ci podziękować za podzielenie się tu swoim doświadczeniem. I cieszę się, że dałeś radę się podnieść. Pogody Duszka.
AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 14:09
Temat postu: o sile wyższej
Moja siłą wyższą jest grupa innych alkoholików.Jestem nie wierzący.Skoro można jednoznacznie stwierdzić że,komuś Bóg uratował życie to ja to cenię i nie polemizuje z osobami wierzącymi.Zresztą moja rodzina i moi przyjaciele z AA to prawie wszyscy osoby głęboko wierzące.Ja nie wierzę, co nie znaczy że, bez wiary w Boga nie mam prawa być trzeźwy.Po prostu mam prawo myśleć po swojemu.Pozdrawiam wszystkich wierzących i nie wierzących jednakowo tak jak to uczy AA.Priorytetem dla mnie jest moja trzeźwość i stałe kontakty z innymi trzeźwymi alkoholikami.Zapiłem po tylu latach ponieważ jestem człowiekiem nie bogiem i mam też prawo do błędów.Na tym odwyku dotarło wreszcie do mnie że, w chorobę alkoholową zapicie jest wkalkulowane czyli że,jest prawdopodobieństwo wpadki.Przed zapiciem przestrzegałem wszystkiego co byłem w stanie zrozumieć w AA i w końcu zaczęło mi się wydawać że,jestem mocny i prawie nieomylny.Przecież przeczytałem prawie wszystkie polskojęzyczne książki o alkoholiźmie, obejrzałem filmy.Znam wielka księgę uczestniczyłem w spotkaniach AA wydawało mi się że,jest O.K. Ale jednak nie było.Gdzieś zrobiłem błędy.Nie wiem do końca gdzie Ale pewnie zacząłem wierzyć że, skoro to wszystko przerobiłem to już się nie napije i to był błąd Teraz trzeźwieje inaczej
bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 14:21

Nie musisz się tłumaczyć. Są miliony powodów dlaczego tak, a nie inaczej. Stało się. Ważne że wróciłeś.
długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 14:22

AndrzejG,
ja nic nie sugeruję, poza tym co napisałem.
Czytając książkę "Anonimowi Alkoholicy", zrozumiałem, iż ta metoda zdrowienia polega na realizacji programu 12 kroków. To jest program zdrowienia AA. Ja zrozumiałem, że to jest najważniejsze.

Użyłeś słowa "wpadka".
To bardzo znamienne.
Wpadka jest wtedy gdy człowiek coś kombinuje i się na tym kombinowaniu w końcu potknie.
To mi się tak kojarzy - z kombinowaniem, z nieuczciwością.
Czyli inaczej mówiąc - tam gdzie jest uczciwość tam nie ma wpadek.
Tak to widzę - w kontekście wszystkich spraw w życiu, nie tylko picia alkoholu.

długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 14:25
Temat postu: Re: o sile wyższej
AndrzejG napisał/a:
Moja siłą wyższą jest grupa innych alkoholików.Jestem nie wierzący.Skoro można jednoznacznie stwierdzić że,komuś Bóg uratował życie to ja to cenię i nie polemizuje z osobami wierzącymi.Zresztą moja rodzina i moi przyjaciele z AA to prawie wszyscy osoby głęboko wierzące.Ja nie wierzę, co nie znaczy że, bez wiary w Boga nie mam prawa być trzeźwy.Po prostu mam prawo myśleć po swojemu.Pozdrawiam wszystkich wierzących i nie wierzących jednakowo tak jak to uczy AA.Priorytetem dla mnie jest moja trzeźwość i stałe kontakty z innymi trzeźwymi alkoholikami.Zapiłem po tylu latach ponieważ jestem człowiekiem nie bogiem i mam też prawo do błędów.
Dziękuję za to wyjaśnienie.
Ja tylko mogę powiedzieć - nie tędy droga.
Ale to tylko moje zdanie.
Tak czy siak - trzeźwości Ci życzę.
:-)

jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 14:28

Ja też nie jestem bogiem,lecz wiara w niego,daje mi siłę,mogę się do niego zwrócić o każdej porze,a grupa,jest tylko dwie godziny,i co dalej??? Miałeś dużo lat trzezwości,a mówisz jak nowicjusz,na każdej terapii uczą,w aa też,że alkoholikowi jest potrzebna siła wyższa,może to być słońce,księżyc,lub drzewo,cokolwiek jeśli nie jest wierzący,by w razie załamania,głodu,nawrotu,można się do tej siły zwrócić o pomoc...
bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 14:29

długonosy napisał/a:
To mi się tak kojarzy - z kombinowaniem, z nieuczciwością.

Tak się zaczyna.
długonosy napisał/a:
Czyli inaczej mówiąc - tam gdzie jest uczciwość tam nie ma wpadek.

Samo sedno.

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 14:30

Na pewno byłem nieuczciwy w swoim trzeźwieniu skoro popłynąłem.To doświadczenie sprowadziło mnie do takiego parteru w jakim w życiu nie byłem.Legło w gruzach moje myślenie i rozumienie na co jestem chory.Wiem że,moja choroba zamieniła się jakby w jakąś zabawę .Jeździłem na rocznice sam je obchodziłem,bawiłem się i szpanowałem latami .Teraz jestem cichy i spokojniejszy .NATURA MNIE SMAGNĘŁA BATEM ZA SZPANOWANIE I BRAK POKORY
bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 14:35

Ale teraz uważaj byś nie wpadł w ciągłe użalanie się. Nic to nie da samemu rozdrabnianie się na czynniki pierwsze.
AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 14:36

Wiara w Boga to tylko i wyłącznie moja sprawa.Nie wierzyłem nigdy w żadnego Boga i nie byłem komuchem.Takie mam myślenie.A do drzew,obrazów i figurek nie będę się modlił.Teraz mam sponsora nie tylko grupy.Utrzymuje prywatne kontakty z nie pijącymi alkoholikami.Ja nie chce tu polemizować o religijności.AA to nie tylko ludzie wierzący. TO MOJA PRYWATNA SPRAWA.Ale stwierdzenie na 100% że, BÓG jest tez nie jest na miejscu ponieważ każdy ma prawo do korzystania z własnego rozumu jak chce.To mój mózg.Nie użalam się nad sobą opowiedziałem tylko jak ta wpadka wyglądała.Teraz normalnie pracuję i żyję.
bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 14:40

AndrzejG napisał/a:
Teraz normalnie pracuję i żyję.

To świetnie.

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 14:43

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi w moim temacie.To też leczy i mi pomaga.Wiem że, mogę się mylić w swoich ocenach i w sprawach Bożych i ludzkich.Pozdrawiam Wszystkich
jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 14:57

A może brak siły wyższej,to jeden z powodów zapicia,pomyślałeś o tym???
Nie w głowie mi nawracanie Ciebie,lecz ja od początku swego trzezwienia słyszę, na lewo i prawo o sile wyższej,i sam sie przekonałem,że to działa...

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 15:16

Jarek na prawdę cieszę się że,chcesz mi jakoś pomóc .Moja nie wiara w Boga jest we mnie od zawsze.Jestem malarzem i jakoś dziwne mi się wydawało że,ludzie modlą się do płótna i farb.Nie twierdzę jednoznacznie ze Boga nie ma.Jak ja w coś nie wierzę to absolutnie nie znaczy że,tego nie ma.Napisałem tylko że, jestem osoba niewierzącą to znaczy dokładnie to samo jak by ktoś napisał że,Bóg pomaga mu być trzeźwym.Ja z takim stanowiskiem nie polemizuje nigdy.Skoro komuś Bóg pomaga to jego sprawa.Moja siła wyższa są inni nie pijący alkoholicy a jest nas parę milionów na pewno.To duża siła.Mam z kim pogadać.Tu tez gadam i pisze jak to wszystko rozumiem.Oczywiście mogę się mylić i może Bóg mnie skarał za moja nie wiarę .Ale raczej to moje zaniedbania i nadmierna pewność siebie że, się nigdy nie napiję mnie załatwiły.Moja pycha i brak pokory .To tu upatruję winowajcy.Cieszy mnie moja ponowna trzeźwość i to bardzo.I jeszcze jedna sprawa.Nie wystarczy być uczciwym wobec samego siebie i innych ludzi żeby nigdy się nie napić.,Przychodzi na człowieka też taka chwila nad którą ciężko zapanować czy to sukces czy porażka.Takie słowa o bezwzględnej uczciwość osoby można miedzy bajki włożyć.Nie ma ludzi bez grzechu tak mówią pisma.
jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 15:24

Dla mnie jest to Bóg,dla innych siła wyższa...Mam nadzieję,że ją znajdziesz...
Dla mnie pierwszym powodem zapicia było,chęć picia,chciałem się napić,do tego dołączyło zaniedbanie zaleceć,pycha,pewność siebie...

Emma - Wto 26 Kwi, 2011 15:25

Jak będziesz szukał Boga to Go znajdziesz.
Nie w płótnach, pomnikach,obrazach i martwych przedmiotach. Jest w sercu Twym.
I tam, gdzie jest życie.
Wierzę, że to może być trudne i nie jest w pojmowaniu, rozumie, tam Go nie ma.
Fajnie, że wróciłeś, życzę Ci wszystkiego dobrego :-)

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 15:34

Dzięki Emma.Jeżeli Bóg jest, nic mi nie zrobi za moją nie wiarę.Jestem spokojnym zwykłym człowiekiem.Jak piłem tez nie rozrabiałem.Lubiłem pić i się uzależniłem.Teraz znowu trzeźwieje.Lubie ludzi i kocham swoja rodzinę.Moje otoczenie to sami wierzący co mnie nie przeszkadza w niczym a im nie przeszkadza moja niereligijność.Pozdrawiam Cię serdecznie.
jobael - Wto 26 Kwi, 2011 15:38

AndrzejG napisał/a:
Moja nie wiara w Boga jest we mnie od zawsze.

I nie przekonamy Ciebie, bo nie o to chodzi.
Forum nie jest 'religijne' i wiara nie jest warunkiem bycia na nim.
Nie stawiamy tu żadnych warunków.
Jedyną zasadą jaką staramy się przestrzegać, to nie pisać na forum po spożyciu alkoholu.
Jedynym celem jest wspieranie usera bez względu na jego sposób trzeźwienia, bowiem nadrzędnym celem jest właśnie zachęcanie do trzeźwości.
Jeśli na ten moment wystarcza Ci jedynie forum to także dobrze, choć jak już sam wiesz, to ciut za mało.
Trzeźwiej więc Andrzeju, bo wiedzę na temat trzeźwości masz po tylu terapiach i latach dobrą.
Kwestia jedynie tego, co zadziało się w Twoim życiu tak naprawdę, że do nałogu powróciłeś. To jednak możliwym jest rozpracować poprzez kolejną terapię.

jarek40 - Wto 26 Kwi, 2011 16:00

Popieram,terapia to jest to...
AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 17:10
Temat postu: co robię
Żeby nie pić.Chodzę dwa razy w tygodniu na grupy AA,mam stały kontakt ze sponsorem i innymi alkoholikami niepijącymi.Na oddziale odwykowym na którym byłem dwa i pół miesiąca przeszedłem cała terapię i jeszcze dodatkowo experymentalną grupę o nawrotach.W moim otoczeniu nie ma absolutnie ludzi pijących.Wpisałem się na wasze forum.A reszta mojego życia to rodzina,praca wyjazdy czyli spokojne normalne życie.Przestałem pić,palić nie pije żadnych innych dopalaczy.Przestałem szpanować trzeźwością a pilnuje 24 godzin trzeźwych i programu HALT.Myślę że powinno wystarczyć.Ale i tak nie wiem co się może jeszcze wydarzyć.Już nie odważę się nawet pomyśleć że,się nigdy nie napije ale zrobię co ludzkiej mocy żeby nie zapić.TO TYLE O MNIE
Sebanitka - Wto 26 Kwi, 2011 17:51

AndrzejG,

powodzenia :-))

i fajnie, że nas znalazłeś :)

jobael - Wto 26 Kwi, 2011 20:08

AndrzejG napisał/a:
Chodzę dwa razy w tygodniu na grupy AA, mam stały kontakt ze sponsorem i innymi alkoholikami niepijącymi.Na oddziale odwykowym na którym byłem dwa i pół miesiąca przeszedłem całą terapię i jeszcze dodatkowo experymentalną grupę o nawrotach.W moim otoczeniu nie ma absolutnie ludzi pijących.Wpisałem się na wasze forum.

Jest to bardzo dużo. Dobrze, że masz sponsora.
Zatem bądź, wspieraj i nadal trzeźwiej.

jarek40 - Sro 27 Kwi, 2011 11:41

Myślę,że analiza Twojego zapicia z psychologiem-terapeutą w poradnii,też może Ci pomóc...
AndrzejG - Sro 27 Kwi, 2011 12:37

Sprawę mojego zapicia przeanalizowałem z moim sponsorem ,który jest terapeutą profesjonalnym i alkoholikiem niepijącym.Staram się zmienić to co robiłem źle.Ale dzięki za radę.Jakoś nie lubię opowiadać o swojej chorobie psychoterapeutom nie uzależnionym dlatego nie chodziłem i nie będę chodził do żadnych poradni tego typu.Na odwyku miałem też różne uwagi w związku z nieufnością co do ludzi którzy mają mi pomóc a sami nigdy nie pili.To nie to samo że,lekarz leczy raka a sam wcale na niego nie musi chorować.Ja choruję na chorobę alkoholową a to inna sprawa.To moje zdanie prywatne.A każdy może mieć jakie chce.
jobael - Sro 27 Kwi, 2011 12:44

AndrzejG napisał/a:
Sprawę mojego zapicia przeanalizowałem z moim sponsorem ,który jest terapeutą profesjonalnym i alkoholikiem niepijącym

Zatem masz doskonały parasol ochronny ;-)

jarek40 - Sro 27 Kwi, 2011 12:52

Masz prawo do takiej opinii...Tylko gdyby terapeutami byli tylko trzezwi alkoholicy,to pewnie byłoby ich nie wielu,a chorych są tysiące,ciężko byłoby uzyskać pomoc...Ja biorę każdą pomoc bez wnikania,czy to alkoholik jest terapeutą czy zdrowa osoba...
AndrzejG - Sro 27 Kwi, 2011 12:58

Jarek rób jak chcesz życzę Ci trzeźwości .Ja opisałem tylko moje własne myślenie.Popróbuję nowej drogi .Ale ciesze się że,już mi się nie wydaje że,jak wszystko zrobię zgodnie z różnymi książkami,regułami krokami itd. to się nigdy nie napije.Zlikwidowałem w sobie pewność siebie ale i nie obwiniam się.Szkoda że nie jestem nieomylny a tak mi się zaczęło wydawać.Zaakceptowałem już moja wpadkę.Strzeliłem sobie bramkę samobójczą ale gra o trzeźwość toczy się dalej.ŻYJĘ NADAL I JESTEM TRZEŹWY.
Emma - Sro 27 Kwi, 2011 13:10

Każdy ma prawo wyboru. Ja tam wolę drugiego alkoholika, bo wydaje mi sie, że nikt nie zrozumie mnie lepiej, właśnie jak drugi alkoholik/-a. Tak zresztą ludzie zaczęli kiedyś zdrowieć. I mimo,że jestem po terapii, miałam zaufanie do terapeutów, to widziałam jak największą ufność miały osoby z grupy do terapeutki-alkoholiczki. A o to chyba chodzi
najbardziej. Bo jak nie ma tego zaufania, nie można za wiele pomóc.
A podawała zwroty, które wbijały w ziemię i to mocno. Zwłaszcza te dot. bezsilności wobec alkoholu, podstawy. Pozdrawiam.

jarek40 - Sro 27 Kwi, 2011 13:13

Każdy ma swoją drogę trzezwości,tak naprawdę,to uczymy się na swoich błędach, doświadczeniach...Mnie zapicie wiele nauczyło,to był moment zwrotny w moim trzezwieniu.
Pogody ducha...

AndrzejG - Sro 27 Kwi, 2011 13:27

Do terapeuty-uzależnionego jakoś łatwiej mi się mówi o moich sprawach.Mam wrażenie że,inaczej mnie słucha i inaczej analizuje mój problem jako osoba która osobiście piła.Oczywiście spotkałem terapeutów nigdy nie pijących którzy mi tez pomogli .Rzecz w tym że,i ja chodziłem do szkół , przeczytałem i czytam masę książek o alkoholiźmie i osobiście oczekuje od człowieka który ma mnie leczyć żeby nie tylko cytował knigi które też przeczytałem ale żeby rozumiał o czym mówię.A na 100% wiem że, alkoholik-terapeuta może wejść inaczej w mój problem.Nie jestem wrogiem żadnego sposobu żeby nie pić nigdy.Mogę iść i do wróżki i do czarownicy na bagna i do czarodzieja byle być trzeźwym i nigdy nie zapić.
agata1968 - Sro 27 Kwi, 2011 19:05

Hej Andrzeju.
Cieszę się,że tu jesteś.
Ja tak sobie myślę,że terapeuta,który alkoholikiem nie jest,może być dobrym terapeutą.Posiada wiedzę teoretyczną,posiada dystans,patrzy z innej perspektywy,coś innego może zauważyć.Tak naprawdę w rezultacie wszystko zależy ode mnie-mogę uczciwie trzeźwieć pod okiem terapeuty teoretyka lub oszukiwać pod okiem terapeuty alko.Inna sprawa,że ja nie chcę otaczać się tylko ludźmi uzależnionymi,bo oni mnie rozumieją.Życie jest bardziej złożone.
Każdy wybiera to,co mu lepiej służy lub pasuje.Ja wybrałam jedyne miejsce,jakie miałam,przeszłam terapię podstawową i wzięłam z niej tyle,ile dałam radę.Dziś jestem spokojnie trzeźwiejącą kobietą i zawdzięczam to WSZYSTKIM ludziom,których Bóg postawił na mej drodze.
Pozdrawiam.

kahape - Czw 28 Kwi, 2011 15:56

Muszę przyznać, że ciągle mam w głowie te zdania...
AndrzejG napisał/a:
Nie miałem kontaktu z rodziną .Wszyscy mnie szukali.Nie miałem siły nawet przedostać się na druga stronę miasta.No i w końcu moja kobieta mnie znalazła.
zapicie jest wliczone w alkoholizm, więc...... czy ja jestem na to gotowa?

Andrzej pisał o tym tak... lekko, a przecież, być może uratowała mu życie.
pozdr

AndrzejG - Czw 28 Kwi, 2011 16:56

Nie tylko moja kobieta która mnie odnalazła uratowała mi życie{mam duże wsparcie u swojej kobiety,zawsze mogę na nią liczyć i ona na mnie również},ale ja sam chciałem przestać pić i uratować sobie życie .Byłem w potężnym ciągu w takim jaki mi się nigdy wcześniej nie zdarzył .Po długim moim okresie nie picia[13-lat], zapicie i ciąg jest straszny.Owszem że,piszę już dzisiaj o tym spokojnie.Mieszkam z rodziną która już dawno zaakceptowała moją chorobę .Potwierdzam też moje słowa że,wpadka w moja chorobę jest wkalkulowana bo jak bym sądził że, się już nigdy na pewno nie napije to by znaczyło ze, choroba alkoholowa była by uleczalna ale nie jest uleczalna na 100%. Ale moje słowa że, WPADKA JEST WKALKULOWANA nie oznaczają tez że, to furtka i pozwolenie na zapicie.Nie umartwiam się nad sobą ani nie rozczulam .Nie mam natury cierpiętnika.Leczę się i trzeźwieje na wszystkie sposoby jakie znam.Ale żyje tez normalnie pracuje,mam normalne zajęcia domowe mam tez swoje hobby.OPISAŁEM TU SWOJĄ WPADKĘ PO TO ŻEBY KTOŚ SOBIE NIE POMYŚLAŁ ŻE,ISTNIEJE PICIE KONTROLOWANE DLA OSOBY UZALEŻNIONEJ.NAPISAŁEM TEŻ TU DLATEGO ŻEBY NIE MYŚLEC ŻE,JAK SIĘ PARĘ CZY PARĘ NAŚCIE LAT NIE PIJE TO OZNACZA ŻE JEST SIĘ ZDROWYM I ŻE NAWRÓT JEST NIEMOŻLIWY.....I jeszcze jedna sprawa przed moja wpadką miałem większy szacunek do osób które długo nie piją.A dzisiaj zweryfikowałem swoje myślenie .MAM WIELKI SZACUNEK DO TYCH CO NIE PIJA LATAMI JAK I DO TYCH CO NIE PIJA KILKA GODZIN.Myślę że,przestać pić to największy wyczyn u osoby uzależnionej.Opinie tu wypowiadane są moimi prywatnymi opiniami i mogę się mylić tego tez się już nauczyłem.Pozdrawiam Andrzej
rainbow kid - Czw 28 Kwi, 2011 17:38

dzieki Andrzej, to dla mnie wazne co tu napisales powyzej...

Mi wlasnie minal 13 miesiac trzezwosci i zauwazylem, ze zaczalem spychac chorobe na dalszy plan i stracilem czujnosc. Dzieki tobie wlasnie ja odzyskalem...

powodzenia,

AndrzejG - Czw 28 Kwi, 2011 18:33

Witam Cię.Mam kolegę który nie pije już kilkanaście lat, lubimy się bardzo.On nigdy w tych latach nie zaliczył wpadki.Ale po moim kretyńskim wyczynie też zaczął się bać.Odwiedzał mnie na odwyku.Ja spokorniałem i jeszcze paru moich kolegów trzeźwiejących alkoholików co nie pija już bardzo długo też spokorniało.Mamy na mitingach już całkiem inne wypowiedzi.Moja wpadka dała do myślenia nie tylko mnie.A takie wypowiedzi że, jak bym wszystko robił zgodnie z zaleceniami AA czy zaleceniami terapeutów to bym nie zapił można miedzy bajki włożyć.Nie jestem sam z tych co masę lat nie pili i wpadli.Dla mnie to bardzo przykre doświadczenie.ALE DAŁO MI DO MYŚLENIA I ZWERYFIKOWAŁEM SWOJE MYŚLENIE O TEJ CHOROBIE.SPOWAŻNIAŁEM CAŁKOWICIE I NIE BAWI MNIE JUŻ MOJA CHOROBA.CIESZE SIĘ TERAZ Z KAŻDYCH TRZEŹWYCH 24-GODZIN.
jobael - Czw 28 Kwi, 2011 19:35

Był wśród nas 'trzynastolatek', który myślał, że już może i zatrzymał się dopiero na Powązkach.
Chyba dwa lata temu żegnaliśmy 'KAMPINOSA'. :-?

jarek40 - Czw 28 Kwi, 2011 19:37

Dla mnie wpadka to złe słowo...Ja zapiłem,bo przede wszystkim,chciało mi się pić, oczywiście sam do tego doprowadziłem, nic nie robiąc dla trzezwości...Zgadzam się,że stosowanie zaleceń nie jest gwarantem,że się nie napiję,lecz bez tych zasad,nigdy bym nie zaczął zmieniać swojego życia,i pewnie pił bym dalej...Nie ma takiej ilości lat trzezwości, by ktoś nie zapił...
tomaszek - Pią 29 Kwi, 2011 04:05

Witaj Andrzej. Ja też może coś napiszę bo jestem tez zalogowany na tym forum i ostatnio chętnie je czytam. Alkoholizm to naprawdę paskudna choroba,potknięcie jednego człowieka daje siłę drugiemu.Celowo napisałem ,,potknięcie,,bo po tylu latach DROGI człowiek może się potknąć bo się gdzieś pogubił.Zrobiłeś największą rzecz w życiu,większą niż 13 lat temu rzucając picie,WSTAŁEŚ I IDZIESZ DALEJ. Z własnego doświadczenie powiem Ci ze każde potknięcie jest coraz gorsze i coraz bardziej trudniej wstać.W przeszłości popełniałem wielki błąd widząc liczby np.ile zapiłem,ile nie pije.Teraz nie liczę i jest mi lepiej z tym,nie jestem na zawodach w biciu rekordów w nie piciu,dzień za dniem mija a ja nadal IDĘ muszę tylko uważać aby się nie potknąć. DOBRE POGODY PODCZAS DROGI ŻYCZĘ.
AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 07:14

jarek40 napisał... Dla mnie wpadka to złe słowo...Ja zapiłem,bo przede wszystkim,chciało mi się pić, oczywiście sam do tego doprowadziłem, nic nie robiąc dla trzezwości..

Zgadzam się że,odpowiadam za swoje zapicie osobiście ale słowa.."nic nie robiąc dla mojej trzeźwości".... mnie nie dotyczą.Przez wszystkie trzeźwe lata dbałem o swoja trzeźwość na wszelkie wtedy mi znane sposoby i to dla tego tyle lat byłem osobą trzeźwiejącą i nie zapijającą ani raz.Sama wpadka zdarzyła mi się z różnych powodów które opisałem wcześniej,Przyszedł suchy kac z którym sobie nie dałem rady poradzić.Słowo wpadka jest powszechnie używane ale mogę mówić że,zapiłem, ochlałem się ,nawaliłem się .Każdy i tak wie o co mi chodzi.Mechanizmów zapicia nikt do końca nie rozszyfrował .Każdy człowiek jest inny.Inaczej myślimy,co innego jemy, żyjemy w różnych warunkach.Jeżeli kiedykolwiek komuś uda się rozszyfrować mechanizmy zapicia to choroba alkoholowa stanie się uleczalna...Ja w to wątpię.

data_switch - Pią 29 Kwi, 2011 17:05

Witaj.

AndrzejG napisał/a:
Jeżeli kiedykolwiek komuś uda się rozszyfrować mechanizmy zapicia to choroba alkoholowa stanie się uleczalna...Ja w to wątpię.


Tak mi się nasunęło - ale "PO CO" ma być uleczalna?

Pozdrawiam, dziś nie piję.
D_S

jarek40 - Pią 29 Kwi, 2011 17:37

Mnie też to zastanawia,po co uleczna,rozszyfruje???
agata1968 - Pią 29 Kwi, 2011 17:57

Andrzeju,pisałeś,że przestałeś chodzić na mityngi,że to był odwrót od trzeźwienia,więc chyba nie za bardzo było to dbanie przez te wszystkie lata o swoją trzeźwość.
Ja również nie lubię słowa wpadka.Wkalkulowanie jej w chorobę,jest dla mnie równoznaczne z przyzwoleniem.Myślę,że najważniejszy jest powrót po zapiciu na dobrą drogę i wyciągnięcie konstruktywnych wniosków.
Zanim zaczęłam leczyć się,miałam okresy abstynencji,ale czułam chęć napicia się i po prostu piłam.Terapia nauczyła mnie,jak sobie radzić z taką chęcią.Nie mam innej pewności,niż ta dotycząca tej chwili,że jestem trzeźwa,że nie napiję się tu i teraz,ale robię wszystko,by ,,tu i teraz"i jutro było trzeźwe.
Pozdrawiam.

jarek40 - Pią 29 Kwi, 2011 18:05

Zgadzam się,"wpadka" to minimalizowanie,a to jest,jeden z mechanizm choroby...
AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 18:10

Witaj Agata.W starszych postach napisałem że,ostatnie trzy lata trzeźwe to suchy kac.Po co mam pisać co chwila to samo.A 10 lat dbałem o swoją trzeźwość.Znowu piszesz jak bym miał się nie napić,NAPIŁEM SIĘ BO ZŁAPAŁ MNIE SUCHY KAC>.A wpadka to normalne słowo.WPADŁEM W CIĄG ALKOHOLOWY.Jak mam pisać że, się opiłem,nachlałem,narżnąłem .O co chodzi ze słowem wpadka.To powszechnie używane słowo w terapii odwykowej.JA NIC NIE MINIMALIZUJE.Każdy uzależniony to inna osoba>NIe chcę wchodzić to z nikim w spory o słowa.ZAPIŁEM PRZEZ PONAD DWA MIESIĄCE.ZŁAMAŁEM ABSTYNENCJE>KONIEC
agata1968 - Pią 29 Kwi, 2011 18:17

Jakoś tak się składa,że na mojej terapiii podstawowej oraz na pogłębionej,terapeuci nie używali słowa wpadka,więc dla mnie nie jest ono powszechne.
Poza tym-po trzech latach suchego kaca,napicie się raczej wpadką nie jest.To konsekwencja zaprzestania dbania o siebie.
Andrzeju-piszę to,co czuję,myślę oraz trochę wiem.

jarek40 - Pią 29 Kwi, 2011 18:26

Ja też nie spotkałem się ze słowem wpadka,bo co to znaczy??? W chorobie alkoholowej jest zapicie,nazywa się słowa po imieniu...Słyszałem dużo historii o zapiciach,i głównym powodem jest,chęć picia poprostu...Może to przeanalizuj???
AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 18:36

WPADKA To słowo używane jest powszechnie terapii odwykowej.Byłem pięć razy na odwykach .Cztery razy w połowie lat 90-tych i teraz od lipca do połowy września.Nie wiem w czym macie problem bo to słowo nic nie znaczy.Ja nic nie upiększam.Zapicie nazywajcie jak chcecie a dla mnie to wpadka.To słowo nie jest dla mnie problemem.

NA OFICJALNEJ STRONIE AA UŻYWA SIĘ SŁOWA WPADKA OTO LINK...http://www.aagalicja.cracow.pl/Informacje%20o%20AA/awtd.html

jarek40 - Pią 29 Kwi, 2011 18:44

Nie krytykuję,piszę co mnie niepokoii...
Powodzenia w trzezwości...

AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 18:52

Słowo WPADKA używane jest powszechnie w całej Polsce na grupach AA na odwykach na rocznicach i prywatnie .Oto link z oficjalnej strony http://www.aagalicja.crac...%20AA/awtd.html
Emma - Pią 29 Kwi, 2011 18:54

Ja też mam inne zdanie Andrzeju niż Ty, ale nie o tym.
Mnie ciekawi jedno. Gdybyś mógł odpowiedzieć. Co czułeś i myślałeś,kiedy sięgałeś po ten pierwszy? Czy to zapomina się o bezsilności wobec alkoholu? Czy z pełną świadomością
wyciągnąłeś rękę po alkohol. Nie miałam nawrotu, a dosłownie nikt kogo znam, a miał takie doświadczenie jak Ty, nie umiał odpowiedzieć, poza tym, "że jestem alkoholikiem/-ą,
i dlatego", ale ja tego nie przyjmuję, bo z tego powodu akurat nie piję.
Wymiana myśli, doświadczeń. poglądów, to nie kłótnia, można przecież o tym na spokojnie porozmawiać. :-)

seba0011 - Pią 29 Kwi, 2011 19:02

ku przestrodze...i dla mnie

PS może wreszcie Ci co myślą, że kontrolowane picie dla nas istnieje, uwierzą, że alkohol nie jest dla nas!!!!


dziękuję Andrzeju[/quote]


Też tak myślałem, że da się kontrolować,przecież muszę się tylko pilnować, i nawet przez jakiś czas mi się udawało. Aż zdarzył mi się drugi ciąg ponad tydzień, przestałem pić na 6 mies ale nie podjąłem żadnej terapi, żadnych spotkań AA ,byłem przekonany że dam rade sam no i znów po około pół roku popłynąłem na około 10dni, aż musiałem zgłosić się do lekarza, tak mną trzęsło. Teraz wiem już że na pewno podejmę terapię,pójde na spotkania AA

AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 20:35

Każdy o swojej chorobie może mieć własne zdanie jakie chce.Ale są pewne rzeczy jak KROKI,PROGRAM 24godz.PROGRAM HALT,SPONSOR ,MITINGI AA to są priorytety dla mnie obecnie .Wcześniej nie miałem sponsora i coraz bardziej bawiłem się jako trzeźwiejący alkoholik.Jeździłem po rocznicach po Polsce .Wszędzie chciałem błyszczeć trzeźwymi latami. .A odpowiadając jak sięgnąłem po pierwszy kieliszek po takim długim nie piciu.Było tak. Pojechałem nad wodę na ryby i spotkałem kilku dawnych znajomych.Poczęstowali mnie kieliszkiem szampana i hamulce mi nawaliły.Nie mam pojęcia dlaczego napiłem się DWA łyki resztę wylałem.Poszedłem na bok i od razu czułem że,coś jest ze mną nie tak .Zrobiło mi się gorąco i jakoś tak lekko.Kompletnie zapomniałem że jestem alkoholikiem.Za 15min.piłem już sam wódkę z butelki.Smakował mi alkohol jak obiad w najbardziej wyszukanej restauracji.Od razu straciłem kontrolę co się ze mną dzieje.Piłem non stop dzień i noc .Budziłem się po półsnach i zaczynałem od nowa.Resztę opisałem wcześniej.Kompletnie nie potrafię sensownie wyjaśnić jak mogłem spożyć pierwszy łyk.Tej zagadki nigdy nie rozwiąże.SUCHY KAC który trwał ok.3 lata i nadmierna pewność siebie że,jak tyle lat nie pije to w zasadzie nic mi się już nie stanie .I POMYLIŁEM SIĘ.Myślę że,taka raptowna i nieoczekiwana chęć napicia się i w końcu wypicie pierwszego ma jakieś głębsze podłoże psychiczne którego nie potrafię wyjaśnić.Taki jestem.Pewnie inny by odmówił ale ja w tamtej chwili nie dałem rady odmówić i napiłem się.W łeb wzięły wtedy wszelkie teorie o nie zapiciu jakich się wyuczyłem.DLATEGO TERAZ JUŻ SIĘ POWAŻNIE BOJĘ.CHOCIAŻ WYDAJE MI SIE ŻE PO TEJ WPADCE INACZEJ PODCHODZĘ DO TRZEŹWIENIA.
gradius - Pią 29 Kwi, 2011 20:56

Mniejsza o definicję słowa "wpadka"- nie czepiajmy się niepotrzebnej terminologii. Mnie zdumiewa fakt "trzyletniego suchego kaca". Czy mam rozumieć, że przez trzy lata byłeś na permanentnym głodzie alkoholowym pomimo korzystania z wparcia grupy AA? Jak można funkcjonować na "dupościsku" przez 36 miesięcy? Przecież po to się na AA uczęszcza, aby grupa pomogła w takich przypadkach- chyba że przez te 3 lata suchego kaca zrezygnowałeś zupełnie z chodzenia na mityngi.
Emma - Pią 29 Kwi, 2011 20:56

AndrzejG napisał/a:
Kompletnie nie potrafię sensownie wyjaśnić jak mogłem spożyć pierwszy łyk.Tej zagadki nigdy nie rozwiąże.


Napisałeś dlaczego, tu masz odpowiedż:

AndrzejG napisał/a:
Kompletnie zapomniałem że jestem alkoholikiem.


A kolejne dlaczego, to też wcześniej napisałeś.

Dobrze, że masz sponsora, to chyba znaczy, że zaczynasz pracę na Programie.
Życzę Ci powodzenia i wytrwałości w tej drodze.
Dzięki Andrzej za odpowiedż.

AndrzejG - Pią 29 Kwi, 2011 21:24

Witaj Gradius.Tak na okres suchego kaca czyli ostatnich trzech lat nie picia całkowicie przestałem chodzić na mitingi AA.Przeprowadziłem się do innego miasta i nawet nie próbowałem nawiązać kontaktu z jakimkolwiek alkoholikiem nie pijącym.Teraz wiem że w sposób zupełnie mi nie znany mój organizm szykował się do picia.Podczas suchego kaca nawet przez sekundę nie wiedziałem że złapał mnie suchy kac.Znałem mechanizmy ze słyszenia i powinienem to zrozumieć .Ale wewnętrznie czy podświadomie może nie chciałem przyjąć tego do wiadomości.Alkoholizm to choroba natury psychicznej .Przecież nie chciałem zrobić sobie krzywdy.Taki kac ma taka siłę o jakiej mi się nie śniło.Dopiero na tym odwyku dowiedziałem się co to za zjawisko.Jak moi znajomi opowiadali na mitingach że,miewali suchego kaca jakoś nie dotarło to do mnie ze, i mnie może się zdarzyć.NIE JESTEM CZŁOWIEKIEM IDEALNYM I NIGDY NIE BĘDĘ .POPEŁNIAM RÓŻNE BŁĘDY.Ale o trzeźwienie muszę dbać szczególnie .Nie mam innego wyjścia inaczej mogę zapić się na śmierć . Tym razem byłem blisko piachu.
Marcin - Pią 29 Kwi, 2011 22:20

Witam.
Proponuje poczytaj sobie ten temat
http://www.alkoholizm.com...opic.php?t=2513

A co do tej wpadki sprawdź co to słowo oznacza w słowniku języka polskiego.
Jeżeli Masz na myśli ,że twoje wypicie paru łyków szampana jest to potkniecie to moim zdaniem jesteś w błędzie .
Potknąć to się można idąc ulicą o krawężnik
Twoje zapicie było poprzedzone spójnym logicznym ciągiem zdarzeń .
Tak naprawdę to ""piłeś"",""chlałeś"" już trzy lata a wypicie tego szampana to był tylko zwykły mechaniczny odruch .

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoją trzeźwość

Emma - Pią 29 Kwi, 2011 22:42

Nie wiadomo czy 3 lata, czy 13 z piciem na sucho.
Bez względu na to czy były mityngi czy nie.
Pozdrawiam.

mmm - Sob 30 Kwi, 2011 07:14

Witaj Andrzej, troszkę mi się to ciężko czyta, ale dobrze, że piszesz, czasem mam wrażenie, że jest pełno jednakowych wątku, podobnych do mojego, a Ty wnosisz na to forum coś innego, co ciekawi. Życzę pogody ducha i uśmiechu na co dzień :-)
AndrzejG - Sob 30 Kwi, 2011 07:57

Nie chlałem 13-lat Emma mylisz się.Przez 13-lat nie wypiłem grama alkoholu.A picie na sucho tzw.suchy kac to nie to samo co rąbanie karbitki na okrągło.BEZ PRZESADY.Naprawdę nie mam więcej ochoty rozmawiać i polemizować na temat słowa WPADKA.Mam dość.Nazywajcie zapicia i WPADKĘ jak wam się podoba.Zamiast rozmawiać o chorobie kłócę się z wami o słowo WPADKA.Jak bym wiedział że to taka ważna sprawa nazywał bym to jak wam się podoba np.spożywanie alkoholi niekonsumpcyjnych.Nie pisze tu o was tylko o sobie.Oczekiwałem że,mi opowiecie o podobnych sytuacjach tzw.odpowiedzi zwrotne.Ale wy rozkładacie moje picie na drobne i mi radzicie co mam czytać i co robić.Tą chorobę leczy się słowami.AA to nie stawianie rad czy porad ale opowiedzenie co się osobiście przeżyło.Na tym forum oczekiwałem że.przeczytam TYLKO ODPOWIEDZI ZWROTNE . .DZIĘKUJĘ DO WIDZENIA PAŃSTWU.
dodi13 - Sob 30 Kwi, 2011 08:39

Bardzo Ci dziękuję, że jesteś tutaj z nami. Otrzeźwiłeś mnie, a tak dosłownie to ostrzegłeś.
Zdałem sobie sprawę z niebezpiecznego postępowania.Praktycznie od skończenia terapii robię niewiele aby pielęgnować prawie już trzyletnią trzeźwość.Oczywiście przestrzegam tego co mnie nauczono i jestem czujny, ale nie poszedłem na pogłębioną (zaliczyłem tylko dwa miesiące otwartej) i nie chodzę do AA chociaż kiedyś w mi się tam podobało.Pomyślałem sobie , że i mnie może przytrafić się taki odruch, sięgnięcie po alkohol (wpadka :mrgreen: ) w jakiejś życiowej sytuacji (też jestem wędkarzem :-D ).
Dzięki Tobie nie nastąpi to na pewno w najbliższym czasie, a ten czas jest mi potrzebny by robić więcej dla trzeźwości :-) pozdrawiam Andrzejku :-)

jarek40 - Sob 30 Kwi, 2011 09:51

Każde zapicie powoduje,że zaczynasz trzezwą drogę od samego początku,nie ważne ile nie piłeś,ile wiesz???,ile terapii pszeszedłeś...takie są zasady...Ja słucham innych,choć czasami nie zgadzam się z opiniami ludzi,to staram się temu przyjrzeć,bo z boku lepiej widać,ja mogę nie dostrzec tego,co inni widzą...
Danka** - Sob 30 Kwi, 2011 10:02

Andrzej,co znaczy mój skromny 3 rok bez alkoholu na przeciwko Twoich 13 lat!a się jednak zdarzyło-nieważne jak nazwiemy:zdarzyło się siegnięcie po alkohol. To znaczy,że zawsze i wszędzie muszę być czujna i wyłapywać wszelkie oznaki zblizającego się kryzysu. Dziękuję Ci za Twoją historię,takiego długiego staz pozazdrościć,wracaj na utartą ścieżkę,powodzenia,
a ja teraz jeszcze raz się upewniam,że nasza choroba jest nieuleczalna i zawsze czyha, ale możemy też zawze nie dać jej szansy na recydywę. To pocieszające.

jerry - Sob 30 Kwi, 2011 10:43

AndrzejG napisał/a:
....rozkładacie moje picie na drobne i mi radzicie co mam czytać i co robić. .... Na tym forum oczekiwałem że.przeczytam TYLKO ODPOWIEDZI ZWROTNE
A dlaczego tylko odpowiedzi zwrotne? Ja to odbieram jako roszczeniowe nastawienie.

Pozdrawiam - Jerry

jobael - Sob 30 Kwi, 2011 10:59

Andrzeju, powiem szczerze, że ucieszyłam się z Twojego przyjścia na forum i dałam temu wyraz zaraz na początku.
Czytając polemikę na temat wpadki, czy też zapicia miałam mieszane uczucia, bo przecież nie o słowa tu chodzi, a o sam fakt, że po 13 latach spożyłeś alkohol i popłynąłeś zamuloną rzeką dalej i o mało co, nie utonąłeś.

Chcę powiedzieć, o czym już niejednokrotnie pisałam, że dla mnie przerwanie abstynencji, którą utrzymuję od kilku lat, jest sięgnięcie po kieliszek i tyle.
W święta byłam na dużej uroczystości rodzinnej i siedziałam wśród osób nie spożywających, ale gdy gospodarz zachęcił do wypicia tradycyjnym sloganem, 'no to za zdrowie gości', ja odłożyłam nóż i wyciągnęłam rękę po nieistniejący kieliszek i zamarłam. Trenowany przez lata odruch odezwał się po latach.
Oczywiście jak zwykle wymiksowałam się po angielsku, co już mojej rodziny nie dziwi.
W drugi dzień już nie poszłam w gości, bo bardzo źle czułam się.
Wybrałam towarzystwo moich wnucząt, które od dłuższego czasu szukają mojego towarzystwa.

Odrzuć dąsy i zacznij pisać także w innych wątkach, dzieląc się swoim ogromnym doświadczeniem.

jerry - Sob 30 Kwi, 2011 11:08

Ja wczoraj podjechałem rowerem do znajomego sklepu na działkach, aby kupić coś dobrego na piatkowy wieczór. Zsiadając z roweru, już przez sklepowe okna w oczy wpadła mi rzęsiście oświetlona gablota z alkoholami ... no i odruchowo pomyslałem, że to jest własnie to dobre na piątkowy wieczór. Nie, nie kupiłem alkoholu :)
Nie piję od sierpnia 2006, ale dalej działa ... i wcale się nie dziwię, ani nie szokuje, bo wiem, że tak już będę reagował na widok alkoholu, w niektórych sytuacjach. Nie zawsze oczywiście, choć generalnie unikam kontaktu.

Marcin - Sob 30 Kwi, 2011 11:10

AndrzejG napisał/a:
.Ale wy rozkładacie moje picie na drobne i mi radzicie co mam czytać i co robić.


Witam.
Nikt Ci nie każe co masz robić co masz czytać tylko Ci to proponuje .A co Ty z tym zrobisz to już Twoja sprawa .
Tak jak napisał "jarek40" w tej chorobie też trzeba umieć ""słuchać ""
Mój terapeuta ((też trzeźwiejący alkoholik , których ty jak widzę cenisz bardziej)) kiedyś użył fajnego sformułowania :
""Jeżeli jedna osoba mówi Ci ,że masz ogon to się tym nie przejmuj ale jeżeli mówi ci to już parę osób to lepiej obejrzyj się za siebie ""

I jeszcze jedno jeżeli ta wypowiedź pisana dużymi literami ma formę "krzyku"
AndrzejG napisał/a:
.DZIĘKUJĘ DO WIDZENIA PAŃSTWU.

to na takie zachowanie też miał określenie
Nazywa to w skrócie PDPD ---Przygotowanie do pierd.... drzwiami
A głębszy sens tego określenia chyba rozumiesz

Pozdrawiam i trzymaj się

AndrzejG - Sob 30 Kwi, 2011 11:12

Jak to?Mam zapomnieć że,tyle lat nie piłem żadnych alkoholi.Mam zresetować sobie mózg? .Za wszelkie porady tego typu i każde inne dziękuję i za pouczenia również. Nie przyszedłem tu wysłuchiwać czy to pir.... drzwiami.To ostatni mój wpis.Nie mam ochoty absolutnie z nikim być w żadnym sporze
jobael - Sob 30 Kwi, 2011 11:49

AndrzejG napisał/a:
Jak to?Mam zapomnieć że,tyle lat nie piłem żadnych alkoholi.Mam zresetować sobie mózg? .Za wszelkie porady tego typu i każde inne dziękuję i za pouczenia również. Nie przyszedłem tu wysłuchiwać czy to pir.... drzwiami.To ostatni mój wpis.Nie mam ochoty absolutnie z nikim być w żadnym sporze

To, ze nie chcesz wchodzić w spór z userami, bardzo sobie chwalę, bo nie lubię dymu na forum.
Moim skromnym zdaniem jesteś bardzo nakręcony i w Twoich, zwłaszcza ostatnich postach czuć złość.
Sam wiesz doskonale, do czego prowadzi nierozpoznana i nierozbrojona złość.
Zostaniesz z nami, czy nie.............. Twój wybór, do czego masz niepodważalne prawo, ale
pewnie będziesz podczytywał forum, bo tak trzasnąć drzwiami, chyba już nie da się, bo forum mimo wszystko- wciąga.
Jesteśmy tu przypadkowym zbiorowiskiem różnych ludzi, z różnym doświadczeniem, z różnymi charakterami.......... ale z jedną wspólną chorobą, która zwie się alkoholizmem.
Może na to ostatnie warto wziąć poprawkę.
Nie chce mi się szukać i cytować Twojej wypowiedzi odnośnie szpanowania i szukania poklasku za swoje trzeźwienie, w latach abstynencji.
Tu takiego szpanu nam nie potrzeba i klaskać nie będziemy, bo także wielu z nas ma już jakiś staż niepicia, a nie oczekujemy świateł reflektorów, a staramy się społecznie udzielać wsparcia i pomocy innym, którzy tego potrzebują.
Wiele z nas siedzi przy komputerze, mimo ślicznej pogody, bo przyjęliśmy za zadanie z własnej, nieprzymuszonej woli - wyciągać rękę do innych.
Poczytaj sobie forum i niektóre wątki i dojdziesz do wniosku, że ta nasza wirtualna ręka nie raz była chwytana z dobrym skutkiem, ale też i nie raz była gryziona.
Na gryzienie Andrzeju nie ma we mnie zgody, ani zgody na forum, bo jak mogę jeszcze być tolerancyjna dla świerzaka, tak nie mogę być dla bardzo doświadczonego alkoholika, który lubi błyszczeć, a gdy nie błyszczy - to ogarnia go złość.
Przyjmij to jak chcesz, ale zapewniam Ciebie, że nie ma we mnie chęci dokopania Tobie, a jedynie chęć zwrócenia Twojej uwagi na to, że pewnie masz nawrót i idziesz do picia.
Obym myliła się.

mmm - Sob 30 Kwi, 2011 12:37

Ja tak sobie myślę, że przyszłeś na forum, z pewnym wyobrażeniem, co tu chcesz dostać, co dostaniesz, było inne niż to co jest tu faktycznie. Takie życie, mi nie raz też inni pisali, to co mi się nie podobało, szumnie ogłaszała, że odchodzę i się żegnałam, a po jakimś czasie, wracałam do tych postów, aby je przemyśleć.. Niestety nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli, trzeba się z tym pogodzić.
staaw - Sob 30 Kwi, 2011 13:16

Dziękuję, Andrzeju za to co napisałeś...
Nie ma co trzaskać drzwiami, oby zresetowany licznik zawsze przypominał Tobie, ile straciłeś...

Ja z PEWNOŚCIĄ będę pamiętał o Tobie dla dobra mojego...

Pozdrawiam Stanisław.

jobael - Nie 01 Maj, 2011 11:44

WSZYSTKIEGO DOBREGO Z OKAZJI URODZIN

:-)

mmm - Nie 01 Maj, 2011 12:41

I ja się dokładam :-)
Sebanitka - Nie 01 Maj, 2011 12:41

Najlepsze życzenia Andrzeju :-)


zostań z nami, Twoje doświadczenia mogą się bardzo przydać

AndrzejG - Nie 01 Maj, 2011 14:27

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ŻYCZENIA.ALE TO JUŻ TAKIE LATA ŻE.MOŻE PRZYDAŁY BY SIĘ WYRAZY WSPÓŁCZUCIA.cha cha cha
Tosia - Nie 01 Maj, 2011 14:32

:-) STO LAT W TRZEŹWOŚCI:) TOSIA. ;-)
Marcin - Nie 01 Maj, 2011 17:05

Witam.

Wszystkiego dobrego STO LAT

Sebanitka - Nie 01 Maj, 2011 18:35

Cytat:
MOŻE PRZYDAŁY BY SIĘ WYRAZY WSPÓŁCZUCIA.cha cha cha
_________________


no to jak Ci to współczucie ma humor poprawić to współczuję baaaaardzo ;-)

dodi13 - Nie 01 Maj, 2011 19:42

DUŻO ZDROWIA I POWODZENIA :-)
jerry - Nie 01 Maj, 2011 19:56

Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin :)
długonosy - Pią 27 Maj, 2011 20:31

AndrzejG napisał/a:
A ja się lubię jako człowiek który chce się leczyć w sprawdzony sposób uznany od kilku dziesięciu lat.
Z ciekawości spytam, na czym to twoje leczenie polega?
AndrzejG - Pią 27 Maj, 2011 20:50

Chętnie odpowiem.Leczę się w standardowy powszechnie uznany w świecie sposób.Byłem na leczeniu zamkniętym .Nie potrafiłem sam przestać pić.Byłem pacjentem dobrowolnym. .Najpierw przeszedłem 10 dni detoksu.Później dwumiesięczna terapie w oddziale odwykowym i jeszcze dodatkową terapię w grupie o nawrotach.Po wyjściu z odwyku.Zacząłem uczestniczyć w terapii dla osób uzależnionych od alkoholu.Zacząłem chodzić na grupę AA i chodzę na spotkania średnio dwa razy w tygodniu.Biorę leki przeciwpadaczkowe ponieważ choroba alkoholowa wywołała u mnie padaczkę .Mam sponsora z którym w razie potrzeby mogę porozmawiać telefonicznie i nie tylko.TĄ CHOROBĘ LECZY SIĘ SŁOWAMI.No to się tak leczę zgodnie z zaleceniami świata nauki i w sprawdzony sposób.Nie eksperymentuje na sobie.JESTEM TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM.Mam rodzinę która mnie wspiera,dobrą prace,miłość i święty spokój.Do leczenia zaliczam jeszcze to że,nie przebywam w towarzystwach pijących.Stosuje powszechnie uznany program 12-kroków AA,program 24 godzin i program HALT.I tyle dziękuje za uwagę.I jeszcze jedno.KILKADZIESIĄT LAT TEMU POWSTAŁ RUCH AA i się sprawdził a mało tego ,program 12-kroków został zaadoptowany w leczeniu innych uzależnień z dużymi sukcesami np,hazard i wielu innych uzależnieniach co łatwo sprawdzić.Dlatego nie wiem po co miałbym szukać innych dróg i wymyślać dawno wymyślone.....
AndrzejG - Pią 27 Maj, 2011 21:21

Dobranoc Państwu
Suchy - Pią 27 Maj, 2011 21:28

W innym wątku
AndrzejG napisał/a:
Mam pytanie do Pana Suchy.Ponieważ zostałem zacytowany .To bardzo proszę o krótką odpowiedź czy jak przerobię terapię i pochodzę trochę na grupy AA to wtedy stanę na nogi i będę już zdrowy i uwolniony od tej choroby?A może chodzi o to ze,jak podpiszę krucjatę to wtedy będę cudownie uzdrowiony.Proszę Pana bardzo o krótka odpowiedź.

Proszę bardzo Panie Andrzeju :-) - odpowiedź brzmi nie ...bo oczywiście takiej się Pan spodziewa :-) .
Terapia nie uwalnia od choroby, otwiera jedynie oczy ....mam tu na mysli terapie podstawową stacjonarną bo taka odbyłem .
Żadne mityngi AA nie wyzawalają same w sobie od uzależnienia , pozwalają utrzymać natomiast abstynencję....
Uzdrawia Jezus , alkoholizm nie jest bowiem czymś nadzwyczajnym :-) , jeśli oczywiscie uznasz Go za Pana i pozwolisz działać Duchowi Świętemu ...oczywiscie takiej odpowiedzi Andrzeju zapewne nie spodziewałeś sie usłyszeć ?.

AndrzejG - Pią 27 Maj, 2011 22:01

Witaj Suchy.Takiej odpowiedzi nie spodziewałem się przeczytać od Ciebie.Nie wierze w żadnego Boga ani Jezusa Chrystusa.Jestem nie religijny.Ale nie polemizuje nigdy z osobami wierzącymi .Moi przyjaciele i moja rodzina to osoby głęboko wierzące dlatego szanuję wszystkich i tych od Jezusa i Muzułmanów i Żydów.Proponuje nie polemizować na tematy religijne.Jestem malarzem.Pracowałem przy konserwacji kościołów i namalowałem kilka obrazów które tam wiszą i jakoś w głowie mi się nie mieści ze,ktoś się modli do płótna i farb.NIE CHCE POLEMIZOWAĆ O JAKIEJKOLWIEK RELIGI.Możemy się niepotrzebnie pokłócić.Pogadajmy o chorobie alkoholowej.Ale bez czary mary diabeł stary tylko merytorycznie.
arnie - Pią 27 Maj, 2011 22:10

AndrzejG napisał/a:
I jeszcze jedno.KILKADZIESIĄT LAT TEMU POWSTAŁ RUCH AA i się sprawdził a mało tego ,program 12-kroków został zaadoptowany w leczeniu innych uzależnień z dużymi sukcesami np,hazard i wielu innych uzależnieniach co łatwo sprawdzić.Dlatego nie wiem po co miałbym szukać innych dróg i wymyślać dawno wymyślone

I nikt nie kwestionuje tego Andrzej,że robisz dobrze,wręcz przeciwnie-jeśli Ci odpowiada ta droga i pomaga to ok.Natomiast są ludzie,którzy nie piją,mają się dobrze i nie korzystają z aa i tacy też są na takim samym poziomie abstynencji co Ci z aa.
I ludzie z aa i ludzie nie z aa-zapijają i nie zapijają.Mimo,że jesteśmy alkoholikami mamy różne potrzeby,różnie myślimy,jesteśmy różnymi od siebie ludżmi.Łączy nas to,że jesteśmy chorzy na alkoholizm.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Pią 27 Maj, 2011 22:18

Pozdrawiam cie Arni i szanuje twoje zdanie.Ale jestem człowiekiem po tzw.przejściach w alkoholizmie.Dziele się tu tylko tym w jaki sposób nie pije i co JA robię żeby nie pić.Może moja osobista tragedia i świadectwo alkoholika komuś pomoże.Każdy może mieć inne zdanie i swoją opowieść.Ale jakoś nie bardzo wierze w inne metody i igranie z ogniem .W poprzednich starszych postach opisałem jak sam się leczyłem bez AA i innych terapii i jak się w końcu to skończyło.Ale...każdy człowiek jest inny.Życzę Ci trzeźwości
Suchy - Pią 27 Maj, 2011 22:25

Andrzeju o chorobie alkoholowej to ja juz sie dosyć nagadałem :-) , tutaj na forum .
Powiem szczerze , merytorycznosć juz mnie nie interesuje .
Merytoryczny byłem całe 3 lata , od lutego 2006 do momentu załozenia wątku Suchy w Hyde Parku . :-) .
Teraz jestem merytoryczny inaczej .
Terapia otworzyła mi oczy , podporzadkowałem się jej zaleceniom prawie całkowicie, po terapii chodziłem 3 lata na mityngi .
Teraz juz nie chodzę , choc mam tam przyjaciół z którymi spotykam sie raz w tygodniu na medytacjach zgodnie z 11 Krokiem .
To ostatnie dopiero raczkuje i tak naprawdę to nie wiadomo co sie z tego wykluje :-) .
Program AA i terapia spowodowały , ze postanowiłem powrócić do Wiary , po prostu uwierzyć ....dla siebie z pragmatyzmu po prostu .
Trafiłem na Odnowę w Duchu Świętym i w tym tkwię .
Przeszedłem program uzdrowienia duchowego który Odnowa propaguje , od rekolekcji ewangelizacyjnych , przez eucharystyczne , uzdrowienie wspomnień do akceptacji siebie.
Z ateusza stałem sie człowiekiem wierzacym , myślę że dosc otwartym na na różnorodnosc jaką niesie z soba pojmowanie Boga w róznych religiach .
Uznanie Boga to właśnie u mnie wyraz trzeźwosci umysłu :-) .
Czuje sie obecnie uzdrowionym z alkoholizmu a wiec człowiekiem zdrowym na ciele i umyśle , któremu Bóg przywrócił w swojej łasce zdrowy rozsądek w podejsciu do choroby alkoholowej .
Życzę Ci Andrzeju duzo radosci z trzeźwienia w 12 Krokach .
Kazda droga bowiem która doprowadza do wyzbycia sie lęków, otwarcia sie na drugiego człowieka , wyjscia z izolacji duchowej , zrozumienia czym jest miłość i wejscia w nią z pełna radoscia , jest dobra .

arnie - Pią 27 Maj, 2011 22:31

Cofnąłem się nieco i przeczytałem to co napisałeś.To dla mnie bardzo ważne.Po to korzystam z tego forum-czysto egoistycznie.Pomagając innym-przypominam sobie kim jestem.Przeczytając to co przeszedłeś-wprowadzam dużo pokory dla swojego alkoholizmu.
Mam nadzieję,że mi się nie trafi zapicie-bardzo bym chciał.
Nie zacznę chodzić na aa dopóki się przyzwoicie czuję,choć zdaję sobie sprawę,że coś takiego jest i pomaga ludziom.
Wszystkiego dobrego! :mrgreen:
Mam nadzieję,że będzie dobrze zarówno u Ciebie jak i u mnie.

długonosy - Pią 27 Maj, 2011 22:38

AndrzejuG,
napisałeś w jednym z postów, że "stosujesz powszechnie uznany program 12-kroków AA", a potem w innym poście, że nie wierzysz w żadnego Boga.
To jest zasadnicza tragedia, której Ci współczuję.
I mam jednocześnie nadzieję, że Boga, na łasce którego cały ten Program się opiera, odnajdziesz.

AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 07:46

Witajcie.
Suchy napisał/a:
.."Czuje sie obecnie uzdrowionym z alkoholizmu a wiec człowiekiem zdrowym na ciele i umyśle
. Masz prawo czuć się osobą ZDROWĄ i uwolnioną z alkoholizmu to twoje zdrowie i życie i twoja wiara.Na ostatnim odwyku przez ponad dwa miesiące było nas kilkuset i możesz mi wierzyć że, było co najmniej kilkanaście osób które chodziły na pielgrzymki trzeźwościowe,podpisały krucjaty do końca życia a pomimo wielkiej bezkrytycznej wiary tych ludzi spotkaliśmy się na leczeniu.ZAPILI,wielokrotnie po wielu latach trzeźwienia.To co tu pisze nie znaczy że,ty zapijesz bo absolutnie Ci tego nie życzę.Ale jest jeszcze coś takiego jak POKORA i stwierdzenie jednoznaczne że jesteś uzdrowiony z choroby nieuleczalnej i śmiertelnej a za taką uznała ją światowa organizacja zdrowia JEST CO NAJMNIEJ DZIWNE I RYZYKOWNE....Jeżeli chodzi o to że, 12-kroków oparte jest o wiarę w Boga to w AA powszechnie używa się terminu SIŁA WYŻSZA albo Boga obojętnie jak go pojmujesz.Moja tragedią nie jest moja niewiara ale choroba alkoholowa na którą choruję.Ja tu nie chce polemizować na tematy religijne i naprawdę z moją NIEWIARĄ czuje się równie dobrze jak wy ze swoją WIARĄ.Ale skoro wam wolno stwierdzić że,Bóg was uwolnił od picia to i ja stwierdzam że,Boga nie ma, wiec nie może mnie taka siła wyższa od niczego uwolnić.No bo po co Bogu jestem potrzebny w wielkim wszechświecie ?do czego?Jestem częścią jakiegoś eksperymentu?Jestem za małym ciałem we wszechświecie żeby spełniać w tym wszechświecie jakąś znaczną rolę.Ale proszę nie polemizujmy więcej o istnieniu Boga bo narobię sobie wrogów zupełnie niepotrzebnie....Arni życzę Ci trzeźwości do końca życia.
gradius - Sob 28 Maj, 2011 11:49

Jest coś takiego jak "humanistyczna alternatywa dla 12 kroków AA", ale pewnie już o tym słyszałeś.
AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 13:29

Dziękuję Ci Gradius .Słyszałem.
agata1968 - Sob 28 Maj, 2011 14:35

A ja tak sobie myślę,że nie ma dobrowolnych pacjentów ani na detoksach,ani na terapiach.Byłam wiele razy na mityngach w szpitalu na oddziale odwykowym,trzy chyba lata tam jeździłam.I tam to swoje myślenie odkryłam.
Na terapię nie miałam nakazu,nie zaprowadziła mnie policja,ale nie byłam na niej dobrowolnie.
Pozdrawiam.
Ps.nie łapię za słowa,lecz zauważam to,co jest szczególnie ważne.

jarek40 - Sob 28 Maj, 2011 16:23

Poszedłem do ośrodka na terapię,z własnej nie przymuszonej woli,czekałem na miejsce dwa miesiące...
AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 17:11

Łapiesz za słówka AGATA.Ty jak piszesz jeździłaś mi mityngi AA które były akurat na odwyku.Ale nie byłaś pacjentem na terapii a to inna inszość.Na oddziałach odwykowych są pacjenci dobrowolni którzy......Poszedłem do ośrodka na terapię,z własnej nie przymuszonej woli.........Ale są i tacy których do pobytu na ośrodkach zmusiły wyroki sądowe za nadużywanie alkoholu, przemoc w rodzinie i inne bliżej mi nieznane sprawy..OCZYWIŚCIE I JEDNI I DRUDZY MAJĄ TAKIE SAME PRAWO DO ZDROWIENIA.W końcu wszyscy pijąc i kupując alkohol już dawno zapłaciliśmy Państwu za takie leczenie,dlatego twierdze że, leczyłem się ZA SWOJE PIENIĄDZE NIE ZA PODATNIKÓW co coraz częściej słyszę.
agata1968 - Sob 28 Maj, 2011 17:15

A czy przypadkiem uzależnienie nie zmusza nas do terapii,leczenia,AA?WY NAPRAWDĘ NIE DOSTRZEGACIE ILUZJI W SFORMUŁOWANIU ,,Z WŁASNEJ WOLI/DOBROWOLNIE"?
O pieniądzach nic nie wspominałam,bo to akurat jest mało ważne.
Sformułowanie ,,dobrowolnie"czyni z człowieka bohatera,czyli dalszą iluzję.
A łapać za słowa mogę dopiero zacząć :-) .

jarek40 - Sob 28 Maj, 2011 17:20

Uzależnienie do niczego mnie nie zmusiło,to ja chciałem się leczyć...Inni nie chcą się leczyć,chcą pić,brać,grać...
AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 17:23

JAKA TO ILUZJA? że,ja musiałem przerwać ciąg siłowo bo musiałem mieć zero promila we krwi bo inaczej nigdy by mnie nie przyjęli,złapała mnie padaczka w drugim cz trzecim dniu trzeźwienia,to ja słaby i na potężnym głodzie musiałem iść osobiście po skierowanie na leczenie.Musiałem zorganizować sobie dojazd,czekać kilka dni na miejsce na oddziale odwykowym.TAK BYŁEM PACJENTEM DOBROWOLNYM Ale można pić ,nie chcieć się leczyć bić żonę i dzieci na koniec takiego pacjenta na detox odwozi policja i dla niego jest zawsze miejsce.NIE WIDZISZ RÓŻNICY? A za słówka łap ile sobie chcesz .Nie jestem strachliwy. Bohaterem nie jestem tylko chorą osobą na chorobę alkoholową. Na odwyku teksty pod tytułem że......" Jak by mnie tu baba sądownie nie zamknęła to bym w życiu tu nie przyszedł ale jak wrócę to jej pokaże kto w chaupie rządzi"Tak twierdzi minimum 70% sadowych .Nie wyssałem sobie tego z palca.Są tez sądowi którzy przełamują niechęć i zaczynają się leczyć i wielokrotnie nie piją nigdy.To co tu napisałem potwierdzi każda osoba która była na oddziałach odwykowych.
jerry - Sob 28 Maj, 2011 17:58

jarek40 napisał/a:
Uzależnienie do niczego mnie nie zmusiło ...
Nooo! Chyba się zagalopowałeś?
jarek40 - Sob 28 Maj, 2011 18:09

Nie sądzę...Było napisane,uzależnienie zmusza!!!, do leczenia...Mam inne zdanie,nic i nikt mnie nie zmusił!!! SAM tego CHCIAŁEM...Mogłem pić dalej,a ja CHCIAŁEM ŻYĆ...
Rozróżniam słowa zmusza,a chcę...

agata1968 - Sob 28 Maj, 2011 18:51

A ja chciałam pić nadal,ale uzależnienie i jego konsekwencje zmusiły mnie do podjęcia leczenia.Potem zachciałam żyć.
Znam trochę ludzi po terapiach,ale nie wiem,co każda z nich myśli i czy każda potwierdzi to,co tu napisane jest.
Skąd wiesz,że wielokrotnie nie piją nigdy po leczeniu-poumierali już,czy co?

jarek40 - Sob 28 Maj, 2011 19:00

No i gitarka,Ciebie zmusiło uzależnienie do leczenia,a ja chciałem się leczyć by wyjść z uzależnienia...Z tego co wiem,90% osób z którymi byłem na terapii,zapiła,jedni piją dalej, inni podnieśli się,i trzezwieją...
arnie - Sob 28 Maj, 2011 19:08

Jak rąbnąłem o dno,zapiłem w pracy,siedząc i pijąc mając flachę na biurku,na drugi dzień miałem straszliwie nieprzyjemności,wtedy zacząłem się bać,bać tak straszliwie,że było to uczucie nie do opisania.
Mnie zmusił mój strach,to jest nazewnictwo.
Ja sam podjąłem decyzję o tym,że chcę z tego wyjść,choć pewnie gdyby mi się "udawało"dalej to piłbym dalej.Szereg okoliczności,moje wybory-nad którymi kompletnie nie panowałem zmusiły mnie do tego.Musi być jakieś dno który zmusza a potem człowiek podejmuje decyzję albo pije dalej albo nie pije.

AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 19:17

Ty Agata słyszałaś, tu i tam, od znajomych co tam byli to i owo.A ja tam byłem pięć razy i osobiście widziałem ,słyszałem i wiem.Nie piszę tu nic co gdzieś usłyszałem i mogę przypuszczać,Jakoś domysły i zasłyszane opowieści mało mnie interesują i mnie nie rajcują.Nie chce z tobą polemizować o zasłyszanych sprawach.Byłaś parę razy na odwyku.... ale po godzinie na mityngu AA i już wiesz co tam się dzieje.Ja tam mieszkałem 4 razy po 3 miesiące w połowie 90-tych lat i raz 2,5 miesiąca rok temu i nic nie zmyślam.Piszesz dla pisania, nie żeby komuś pomóc, tylko żeby wejść ze mną w spór.TYLKO PO CO CI TO I PO CO CHCESZ MI DOKUCZYĆ.A może jesteś na tym forum jakimś guru i mam się już zacząć bać twoich wpisów.Nie rozśmieszaj mnie z wieczora.
AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 19:51

Dziękuję Arni za ten wpis.Identyfikuje się z nim w każdym słowie.
Suchy - Sob 28 Maj, 2011 20:09

agata1968 napisał/a:
Sformułowanie ,,dobrowolnie"czyni z człowieka bohatera,czyli dalszą iluzję.
Popieram w całej rozciagłosci :-) .
Ja też poszedłem dobrowolnie , nikt mnie nie ciagnął , nie miałem nakazu sadowego , chciałem przestać pić a wiedziałem , ze tam mnie nauczą jak to zrobić .
Do tego momentu wszystko wymykało mi się z rąk : praca , moje poczucie wolnosci , związek małżeński i dlatego obiecałem żonie , ze pójdę ...... i poszedłem bo obiecałem , chociaż gdybym miał jeszcze tydzień ( czekałem 2 tygodnie , terapię miałem mieć za 2 miesiace ) to pewnie bym n ie poszedł do tak naprawdę to ja wcale tam nie chciałem iśc a tylko przestać pić , a udawało mi sie juz 2 tygodnie i organizowałem sobie zycie na nowo .
Tylko ta obietnica , dobrowolnie spakowałem manatki , choć czułem przymus , który pewnie by mi ninał po następnych 2 tygodniach gdybym nie pił juz i nie czuł bym przymusu pójscia - bo niby po co , skoro w końcu poradziłbym sobie sam . Obietnica by sie zracjonalizowała na tyle , ze byłbym w stanie przekonac żonę .....A więc jednak przymus , poparty racjonalnym myśleniem o przyszłości .

Fajnie mi sie tez Andrzeju twoje wynurzenia o dobrowolności ...toć to prawie poświecenie z twojej strony ...dla dobrowolności omal nie poswieciłeś życia bo musiałeś nie pic 3 dni aby cie przyjeli co zakończyło sie padaczka groźna dla życia.
Poswieciłeś się dla tej dobrowolności a to teraz powód do dumy .
Iluzję widze tez w stwierdzeniu , ze przez picie opłaciłeś swoje leczenie bo wspierałeś polski monopol spirytusowy z którego płynie dochód dla państwa .
To jest dopiero iluzja .... a te lata przepite , gdzie nie mogłeś wypracować dochodu, dla państwa albo malał twoja efektywnośc albo piłeś , to sie nie licza . Zdrowy człowiek pracujacy normalnie utrzymujacy rodzine, konsumujacy nie tylko alko ale i inne produkty na które ma kasę i opłaca w ten sposób podatek VAT to betka ?
Żaden alkoholik w ostatecznym rozrachunku nie przynosi państwu korzysci i dlatego madre rzady stosuja profilaktyke a nie tylko leczenie tych co sie opłaciłi w monopolu.
W twoim pisaniu do Agaty wyczuwam drażliwa dumę , która powoduje , ze nieuważnie czytasz to co ona napisała . Z
Cytat:
A ja chciałam pić nadal,ale uzależnienie i jego konsekwencje zmusiły mnie do podjęcia leczenia.Potem zachciałam żyć.
Znam trochę ludzi po terapiach,ale nie wiem,co każda z nich myśli i czy każda potwierdzi to,co tu napisane jest.
Skąd wiesz,że wielokrotnie nie piją nigdy po leczeniu-poumierali już,czy co

nie wynika , ze zna terapie tylko z mityngów .
Tak się składa , ze wiem co nie co drodze trzeźwienia Agaty z tego m.in forum zapewnia ciebie , ze wyciagasz pochopne wnioski ....

AndrzejG - Sob 28 Maj, 2011 20:24

Słowa DOBROWOLNY pacjent nie wymyśliłem ja. podobnie i słowa sądowy pacjent.Te słowa funkcjonują pewnie od zawsze i są używane powszechnie w ośrodkach odwykowych..A może jestem tu nowicjuszem i nazywając po wojskowemu "kotem" i powinienem się grzecznie podporządkować.Coraz bardziej jestem ubawiony.Wczoraj proponowałeś mi modlitwy do ducha swietego ,dzisiaj zarzucasz mi to i tamto.Oceniasz mnie.O co Ci chodzi.I nie zrozumiałeś moich intencji jak napisałem o tym ze pijąc zapłaciłem już za swoje leczenie.To prawda.A napisałem dlatego że,usłyszałem takie słowa.PIJĄ DZIADY PIJUSY I MY TUTAJ MUSIMY SIĘ NIMI OPIEKOWAĆ NA ODWYKU I JESZCZE ZA NICH NIEROBÓW PŁACIMY Z NASZYCH PODATKÓW.No to odpowiedziałem Pani że jak ja bym nie pił to ona była by bezrobotna i nie miała na tym odwyku pensji i ze dawno zapłaciłem za swoje leczenie pijąc.I chciałem się spytać czy ja też mogę szukać w waszych wypowiedziach wpadek i łapać za słówka .Nic nie rozumiem.Mam prawo coś źle napisać czy się pomylić .I jeszcze jedno teraz doczytałem twoje złośliwości o tym że,się poświęciłem w imię dobrowolności.Skup się jak coś czytasz.Opisałem ciężki stan w jakim się znalazłem pijąc ponad dwa miesiące non stop i ze dla mnie był to wyczyn samemu przestać.Czy ty byłeś w życiu na głodzie?Jak możesz się wyśmiewać z takiego stanu.Nie wiesz co czułem i gardzisz moja wypowiedzią .JESTEŚ WYJĄTKOWO ZŁOŚLIWY BARDZO PROSZĘ W MOIM WĄTKU NIE OCENIAĆ ŻADNYCH WYPOWIEDZI ANI MOICH ANI INNYCH.Jeżeli nadal tak będzie poproszę administratora o wykasowanie wszystkich moich wpisów i mojej osoby z tego forum.Przyszedłem tu opowiedzieć o tym jak piłem i jak się leczę i poczytać jak robią to inni I PO NIC WIĘCEJ.Nie przyszedłem tu żeby być oceniony,łapany za słówka,wyceniony ale żeby czegoś się dowiedzieć.I NIE BĘDĘ WIĘCEJ Z NIKIM POLEMIZOWAŁ CZY MAM RACJE CZY SIĘ GDZIEŚ POMYLIŁEM
jerry - Sob 28 Maj, 2011 22:59

CapsLock ci się zacina!
Pisanie dużymi literami na wszystkich forach oznacza krzyk ... więc nie krzycz tyle.

Suchy - Sob 28 Maj, 2011 23:05

Jakiś ty drażliwy ....sobie przyznajesz prawa których mi odmawiasz .

Jesteś nie na mityngu ale na forum publicznym i
powinieneś brać to pod uwagę , pisząc tutaj.

Pogody ducha kolego i większego dystansu do siebie ci życzę .

agata1968 - Nie 29 Maj, 2011 00:49

Szkoda,że czytasz nieuważnie to,co do Ciebie/u Ciebie pisałam.
Jakiś nerwowy jesteś i krzykliwy.Po co?
Pogody ducha.

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 07:28

Nie miałem pojęcia że,duże litery to krzyk.Jestem spokojnym nie krzykliwym człowiekiem.Nie lubię być atakowanym,Ja myślałem że,na forum dla osób uzależnionych od alkoholu będę mógł w spokojny sposób opisywać fakty i czytać u innych tez opisywane fakty z ich choroby i jak sobie radzą . Mam wrażenie że,jestem poddawany jakby ocenie czy diagnozie.Czuje się jakby zarzucano mi kłamstwo.Nie jestem nadwrażliwy .Ale w AA i na terapii nauczyłem się i wpoiłem w swoje postępowanie że...Nigdy nie powinienem komentować cudzych wypowiedzi i nie oceniać ich,jedynie w odpowiedzi zwrotnej opowiadając podobne przeżycie z mojego życia.Zaczynam na forum wchodzić w spory a nie chce ich.Jeżeli komuś nie pasują moje wypowiedzi można przecież ich nie czytać i ich nie komentować.To forum też mi pomaga w zdrowieniu.Jeżeli ktoś poczuł się urażony to przepraszam.Postaram się tylko opisywać fakty i będę czytał wypowiedzi tylko tak brzmiące i jeszcze raz proszę o nie ocenianie żadnych wypowiedzi w wątku którym pozwolił mi mieć administrator czy moderator..Dziękuję i pozdrawiam
Suchy - Nie 29 Maj, 2011 08:32

Andrzeju , komentowanie czyichś postów to nie atak , to normalna sprawa i od tego jest forum.
Zauważ , że w twoich wypowiedziach ustosunkowywałem sie nie do Ciebie , jaki jesteś , czy piszesz prawdę , czy też nie ,ale do problemu który poruszyłeś a mianowicie do rozumianej przez Ciebie tzw dobrowolności i wypłacalności jako alkoholika . To była jakaś tam próba polemiki z poglądami a nie ocenianie przez te poglądy człowieka . Tej ocenie poddałeś sie sam reagujac w ten a nie inny sposób.
Nasze odpowiedzi to przecież tez nauka dla Ciebie a przecież jak sam twierdzisz po naukę na forum przyszedłes :-) .
Dużą wartoscią w twoich postach jest dla mnie chęć osobistego dzielenia się swoim życiem , nie wiem czy zauważyłeś , że polemizujac z twoimi pogladami dzieliłem sie i swoim życiem :-) .
Umiejętność słuchania co maja do powiedzenia inni na swój temat i tego piszę , to jedna z cech trzewości . :-)
Jeśli moje poglady i sposób w jaki odpowiadam na twoje posty nie odpowida Tobie , to oczywiscie zaprzestanę pisania z tobą .
Intersuje mnie wymiana pogladów i sami ludzie , ale na tyle na ile chcą pisać o sobie majac poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.

arnie - Nie 29 Maj, 2011 09:14

AndrzejG napisał/a:
Ale w AA i na terapii nauczyłem się i wpoiłem w swoje postępowanie że...Nigdy nie powinienem komentować cudzych wypowiedzi i nie oceniać ich,jedynie w odpowiedzi zwrotnej opowiadając podobne przeżycie z mojego życia

Andrzej to jest forum i tu sobie gadamy,odpowiadamy etc,na aa istnieją inne zasady w czasie mitingu jak wiesz,jak za to jest przerwa lub minął miting ludzie często wracają do swoich ludzkich nawyków i robią d..pę komu popadnie.Nikt tu Ciebie nie atakuje :mrgreen: .
Przecież nie będziemy tutaj wklejać sobie nawzajem teksty piosenek zamiast swoich wypowiedzi.
Pozdr.

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 09:39

Witaj Suchy.Absolutnie nie mam nic przeciwko tobie prywatnie i nie napisałem żebyś nie pisał w moim wątku.Poczułem się dziwnie jak ty i koleżanka odnieśliście się do sprawy "pacjent dobrowolny".Nazwaliście jednomyślnie to stwierdzenie iluzją.A wystarczyło wpisać w google te słowa+ słowo alkoholizm i natychmiast wyskoczyły by tysiące odpowiedzi ze, nie wymyśliłem takiego określenia jak pacjent dobrowolny czy pacjent sądowy.Dla mnie jest wielka różnica pomiędzy dobrowolną formą leczenia i formą siłową, zmuszaniem kogokolwiek do leczenia.Jeżeli osoba uzależniona która chce poddać się leczeniu dobrowolnie i nie chce dalej pić musi pokonać mnóstwo trudności jest co najmniej dziwne i kto wymyślił takie przepisy?Trudność 1-trzeba iść do psychiatry po skierowanie na leczenie osobiście.2-trzeba koniecznie samodzielnie przestać pić ,co jest dużym ryzykiem bez opieki na detoksie,chodzi mi o możliwość wystąpienia padaczki ,psychozy czy delirium.3-Wymagane jest zero promila przy zgłoszeniu się na odwyk.Ale trzeźwy musi być tylko pacjent dobrowolny.Sadowy może zgłosić się pod wpływem alkoholu.Następna różnica polega na tym że, na okrągło podczas leczenia zamkniętego słyszy się teksty że..."I tak będę pił jak wyjdę i z babą zrobię porządek.Czy inne teksty np....."Po co tu przyszedłeś i tak /****/ to daje, byłem tu już 30 razy i dalej sobie pije a tu trochę odpocznę i dalej do ataku" Statystyki są zniechęcające do leczenia.Na 130 pacjentów w momencie przyjścia przeze mnie na leczenie tylko 10 osób było pacjentami dobrowolnymi ,którzy sami chcieli coś zrobić żeby nie pić.Z wszystkimi dobrowolnymi utrzymuje kontakt różny. Sześciu nas nie pije A nie słyszałem o żadnym pacjencie sadowym który by przesłał pić.Pewnie ktoś przestał z nich ale nic o takim nie słyszałem.Moje obserwacje potwierdza mój sponsor który jest pracownikiem ośrodka ,zawodowym terapeutą i trzeźwiejącym alkoholikiem.Dlatego widzę różnice pomiędzy dobrowolnością a leczeniem z przymusu.
AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 10:03

Skoro możemy pisać też sobie o luźnych sprawach to pokaże wam moje koty.Wszystkie te koty ludzie wyrzucili z domów a ja je przygarnąłem.Lubię zwierzęta.Może i one pomagają mi trzeźwieć normalnie
Suchy - Nie 29 Maj, 2011 10:35

Ok , przyznaję , twoje pojecie dobrowolnosci leczenia ma jak najbardziej uzasadnienie : logiczne, medyczne ,
fizyczne i formalne i trudno z tym polemizować jeśli pacjent o własnych nogach bez uzycia siły zgłasza sie na terapie .

Polemizowałem z pojęciem dobrowolnosci leczenia alkoholika bo jest to jednak przymus psychiczny , koniecznosc ,
nie chcę , buntuję sie psychicznie ale idę . ....
Owa dobrowolnośc ma coś z dobrowolnosci skazańca który idzie na stryczek o własnych siłach nie ciągany przez strażników,
ale idzie bo nie ma wyboru , a zatem dobrowolnie .
Nie ma wyboru , pogodzony z tym bądź nie . Trochę naciągana ta argumentacja ale cos w niej chyba jest :-)
Zdajesz sobie sprawę , że nie masz wybory więc przymuszany koniecznoscia życia idziesz w przebłyskach rozsadku .

Sebanitka - Nie 29 Maj, 2011 10:41

Andrzeju, fajne masz te kotki :)
AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 10:50

Suchy napisał..."Zdajesz sobie sprawę , że nie masz wyboru więc przymuszany koniecznoscia życia idziesz w przebłyskach rozsądku".

Zgadza sie.Nie miałem żadnego innego wyboru.Musiałem ratować życie.

Emma - Nie 29 Maj, 2011 11:02

Śliczne te koty. Też lubię zwierzęta. Fajnie, że mają teraz dom.

Co do dobrowolności, może inaczej kiedyś na to spojrzysz. Myślę, że warto być otwartym na zmiany w przekonaniach. Przecież to m.in. błędne przekonania doprowadziły do choroby. Kiedyś myślałam, że tak bardzo chciałam nie pić. A gdzie tam. Chciałam pić, do ostatniego dnia, w dodatku na swoich warunkach. Pomijam oczywiście przymus picia, spowodowany chorobą. A "nie chce pić", czy "alkohol nie jest mi już do niczego potrzebny", przyszło o wiele póżniej. Wcale mi się tak nie chciało biegać na mityngi i terapię, czytać o alkoholiżmie itp Jedyną rzeczą, która była we mnie to tęsknota za Bogiem. Wydaje mi się, że mimo zaprzeczeń jest ona w każdym człowieku. Ale tu też miałam błędne przekonania, myślałam jak Ty napisałeś, po co jestem Mu potrzebna? A jednak On czekał na mnie, szukał, nie odpuszczał, dał szansę. A niektórzy ludzie postawili na mnie "krzyżyk", ja sama również. I choć Go nie widać bezpośrednio oczami fizycznymi, to jest, w Tobie też, jak i innych ludziach, w każdym dobrym uczynku. Wewnątrz nas i na zewnątrz. Każdemu powie sam Kim Jest, ale kiedy On zechce. I to nie wiara w Niego jest najważniejsza, tylko kto jakim jest człowiekiem, czym kieruje się w życiu i to też jest wiara, tylko nienazwana, nieokreślona. Tylko w pewnym momencie można pogubić się, jeśli nie ma tej wiary, nie ma wzorca, jak żyć. Dlatego myślę, że warto Boga szukać, zadawać pytania i też nie odpuszczać. Ale to Twój wolny wybór.

Pozdrawiam. Dobrej i spokojnej niedzieli :-)

Suchy - Nie 29 Maj, 2011 11:11

Też lubie koty .....
Nie mam jednak szczęścia do kotów bo giną zawsze w jakiś nieznanych mi okolicznosciach .
Ostatnio mam/miałem kotkę Hossę , która chodziła z nami ( ze mną i suką Bessą ) na spacery .
Z ostatniego nie wróciła , gdzieś zagubiła sie w gąszczu rosliności łąk i krzaków i chyba nie moze znaleźć drogi do domu już 4 dzień.

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 12:19

Witaj Emma.Na sprawę Pacjent dobrowolny a Pacjent sadowy nie da się spojrzeć inaczej no bo jak inaczej?A co do wiary w Boga to wydaje mi się że, takie sprawy są bardzo indywidualne i prywatne.W swoim życiu robiłem różne rzeczy.Maluje obrazy jestem artystą.Ale kilkanaście lat temu byłem na wojnie w Jugosławii na misji po stronie Amerykańskiej byłem strzelcem wyborowym.Pochodzę z rodziny myśliwskiej i zawsze dobrze strzelałem byłem tez w wojsku.To co zobaczyłem w Jugosławii na tamtej wojnie co ludzie potrafią zrobić innym ludziom nie da się opisać ani zobaczyć w żadnym filmie .Moja nie wiara w Boga tam się również ugruntowała.Jak mógł Bóg przy swojej mocy i wielkości dopuścić do takich rzeczy.Nie nie wierze w Boga.Po tamtej wojnie piłem do granic nie wyobrażalnych i gdyby nie leczenie na pewno był bym już wtedy w parku sztywnych.ALE...To że ja w Boga nie wierzę to wcale nie oznacza że,go nie ma.
Emma - Nie 29 Maj, 2011 12:32

No patrz, ja też jestem z rodziny myśliwskiej. Nawet prawie całą szkołę średnią należałam do klubu strzeleckiego, brałam udział w wielu zawodach, ale strzelaliśmy do tarczy :-)
Natomiast na polowaniu z tatą, nigdy nie udało mu się nic strzelić, bo mu szeptałam "tato nie strzelaj, popatrzmy na piękne zwierzęta".
Ciekawa jestem, co malujesz i jaką techniką, też to lubię, ale nie mam talentu,to tylko
moje hobby.
Wiesz, to nie Bóg, to ludzie ludziom ten los zgotowali. Jak ja kiedyś mojej rodzinie i bliskim. Ale masz prawo czuć jak czujesz, myśleć jak myślisz. Ja też :-)

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 12:40

Ja od wielu lat zajmuje się konserwacją starego malarstwa.Na malowanie swoich obrazów niestety nie mam czasu.Masz racje że na wojnie ludzie ludziom zgotowali taki los.Ale dlaczego Bóg w swojej niewyobrażalnej dobroci nie obronił ludzi niewinnych ,dzieci, kobiet,starców tylko pozwolił ich mordować bez litości w niewyobrażalny sposób.W związku z tym co tam przeżyłem miałem stany lekowe wiele lat i dlatego jakoś nie wieże w istnienie Boga z cała jego dobrocią.Wybaczcie ale nie chce polemizować dalej o istnieniu Boga.To są indywidualne sprawy.Nie chce nikogo obrażać.Mam kolegę księdza jego wiara i moja nie wiara w niczym nie szkodzi naszej przyjaźni.
arnie - Nie 29 Maj, 2011 13:56

Ładne kotki :mrgreen:
Jeśli ktoś chce poczytać o ludobójstwie w Ugandzie,książka"dzisiaj narysujemy śmierć" jest takim reportażem,którego nie zapomnę do końca życia,jest to najbardziej wstrząsający,najbardziej przerażający koszmar z jakim w formie pisemnej przyszło mi się zmierzyć.

Tosia - Nie 29 Maj, 2011 14:46

AndrzejG, Ładne kotki,choć ja wolę psy..
AndrzejG napisał/a:
.Jak mógł Bóg przy swojej mocy i wielkości dopuścić do takich rzeczy.

Smutne to ,ale tez tracę wiarę,że Bóg jest sprawiedliwy.. :-|
Pozdrawiam i zycze miłej niedzieli:)

Sebanitka - Nie 29 Maj, 2011 15:37

AndrzejG, po pierwszym poście zrobiłeś na mnie wrażenie....a po tych tutaj to już nie wiem co powiedzieć

nie znam się na tych wszystkich sprawach związanych z wysyłaniem naszych żołnierzy na wojny, które się toczyły czy toczą.... głęboko we mnie jest wielki sprzeciw przeciwko takim wysyłkom.... ale wiem, że to problem złożony i nie będę się wdawała w rozmowy na ten temat bo się na tym nie znam

Masz dobre serce, co da się wyczytać z Twoich postów. Cieszę się, że tutaj trafiłeś.

AndrzejG napisał/a:
Ja od wielu lat zajmuje się konserwacją starego malarstwa.Na malowanie swoich obrazów niestety nie mam czasu.

zastanawiam się czy konserwując te obrazy potrafisz się wyłączyć i wyciszyć? czy to co robisz sprawia Ci przyjemność?

Wiem ile mi daje szycie lalek i aniołów...

życzę Ci abyś znalazł czas na malowanie swoich obrazów :) i mam nadzieję, że jeśli tak się stanie to pokażesz nam swoje dzieło ? :)

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 15:57

Uwielbiam malować.Już jako dziecko malowałem jakieś obrazy i rysowałem swoich kolegów.Ja mam zawód taki jak sobie wymarzyłem.Malowanie mnie całkowicie pochłania .Uspokaja.Daje energie i radość .Teraz od wielu lat zajmuje się naprawą starego malarstwa .To dla mnie pasjonujące zajęcie.Teraz w tej chwili też domalowuje braki w starym obrazie.Kolekcjonuje tez stare przedmioty i obrazy.Oczywiście nie te najdroższe ale takie na jakie jest mnie stać.Opiekuje sie zwierzętami nie tylko swoimi.
Sebanitka - Nie 29 Maj, 2011 17:12

AndrzejG napisał/a:
Ja mam zawód taki jak sobie wymarzyłem.

zazdroszczę Ci tego!
ale bez grama zawiści czy czegoś równie paskudnego

Moim marzeniem jest mieć małą galeryjkę, która na siebie zarobi i nie zostanie zamknięta po pół roku z powodu bankructwa...ech...
Może kiedyś się uda.

A Buniek jest śliczny:)

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 17:42

Własna galeria fajna rzecz.Jak się silnie dąży do realizacji marzeń to one się spełniają,czego Ci życzę.
agata1968 - Nie 29 Maj, 2011 20:26

Wszystkie kociaki masz w swoim domku?
Emma - Nie 29 Maj, 2011 20:40

Dobrze, już Ci nie będę pisać o wierze, bo to indywidualna sprawa jak napisałeś. I z tym zgadzam się. To ostatni post. Tylko zastanawiałam się dlaczego ten temat tak Cię drażni. I potwierdza się. Tą przyczyna są urazy i pretensje do Boga, niezrozumienie. Bo to wcale jak widzę nie chodzi o wiarę, tylko o stosunek do Niego, uczucia. Również miałam wiele pretensji, żali kiedyś, i pytań "dlaczego". już dawno nie zadaje tego pytania.Bo ono nie ma sensu. A zadaje inne, jakie On ma wymagania wobec mnie?
Zadałeś kiedyś takie pytanie?
Poza tym jeśli interesuje Cię Program 12 Kroków, to tam nie przez przypadek i dla urozmaicenia aż w 11 Krokach jest Bóg. I bez Niego ten Program nie działa. A nawet poszczególne Kroki i sugestie w danym Kroku, działa jako całość, wdrażana dzień po dniu, a nie wybieranie co mi odpowiada i smakuje.
Do kogo np będziesz modlił się, aby usunął Twoje braki? do drugiego człowieka? Człowiek nie ma takiej możliwości ani mocy.
Pokory możesz nauczyć się, ale ona sama nie uwolni Cię z niczego, a stanie się upakarzaniem, alko skromnością z powodu niskiego poczucia wartości, za którą będzie stał strach. Lub zachwytem nad sobą, ile to już nie piję. Byłam kiedyś na takiej rocznicy. 20 lat i 16, brakowało tylko podestu.Odechciało mi się rocznic tego typu.
U nas na grupie jest kolega 9 lat nie pije, z jaką radością ogłosił, że zaczyna tą pracę, bo właściwie nic nie robił przez te lata i wiele stracił. Przejrzał na oczy. A jeszcze niedawno dosłownie warczał na słowo Bóg. Mityng jest częścią Programu, czasem na poprawę nastroju, poklepanie po pleckach, bo i to jest potrzebne, kiedy bida, kontakt z drugim człowiekiem też umniejsza strach, ale same mityngi to jednak za mało. Są ludzie, którzy rzadko chodzą na mityngi, albo jest taka sytuacja, że nie ma możliwości,
a życie jest na zewnątrz, poza salą mityngową i tam widać co i jak. A mnie na mityngu kiedyś taki złapał głód, że nie wiedziałam czy ja już napiłam się czy nie. Bo chodziłam z urazami dwa tygodnie. Sam zresztą pisałeś jak własnymi rękami wlałeś w siebie alkohol i nie wiedziałeś dlaczego. Nie wypominam Ci tego, bo przecież ja sama nie wiem co ze mną będzie i jak. Ale dla mnie to wracasz na tą samą ścieżkę na której byłeś, szkoda byłoby gdybyś nie wykorzystał więcej z tego co jest nam oferowane. Sponsor nie jest od kontaktu w trudniejszych chwilach, choć też może być, tylko od tego aby przekazał Ci doświadczenia z tego co sam przeszedł w tej pracy. Suchy napisał świetny post uzdrowieniu z alkoholizmu, tak też jest w podtytule Wielkiej Księgi: "historia o tym, jak tysiące mężczyzn i kobiet zostało uzdrowionych z alkoholizmu".

Napisałam co myślę, zrobisz z tym co chcesz. Pozdrawiam.

Mnie najbardziej podoba się Bambaruch. Cudeńko :-)

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 21:24

Koty wszystkie mam w domu i mieszkają ze mną,są zaszczepione mają święty spokój wychodzą kiedy chcą i wchodzą kiedy chcą.Nieraz chorują to wiozę je do lekarza.Jedzonko mają, leży cały czas i suche i mokre i kuweta z piaskiem świeżym.Natomiast chce spokojnie powtórzyć że,AA i mityngi nie są tylko dla osób wierzących co jest zawarte w wielkiej księdze AA.Ja jestem trzeźwiejącym alkoholikiem 14 rok z wpadką dwumiesięczna i leczeniem rok temu.Ale przez te lata nie wypiłem nawet grama(poza tym rok temu}.i jakoś to zrobiłem.Ja wiem że, jak ty wierzysz w Boga to wydaje Ci się że, jest czymś niewłaściwym żeby ktoś w Boga mógł nie wierzyć i być normalnym dobrym człowiekiem.Zakładając jednak że się mylę i jest wielki stwórca (Bóg) to mi nic nie zrobi i nie sądzę żebym poszedł do piekła.A powód mojego myślenia jest taki że,nie przypominam sobie żebym komukolwiek zrobił krzywdę no może jak parę groszy pożyczyłem na alkohol i zapomniałem oddać ale za takie coś może nie przysmażą mnie w piekle.Sądzę również że,i ludzie wierzący i nie wierzący popełniają grzechy te i owe.............Ale możemy odwrócić sytuacje co będzie jak ty się mylisz.Moim zdaniem tracisz czas uczestnicząc w różnych obrzędach i modląc się w próżnie.Nie lepiej być dobrym człowiekiem i starać się,dbać o siebie o rodzinę ,świecić przykładem pilnować praw ludzkich i ziemskich.Przecież za dobroć i za życie zgodne np. z dekalogiem czy zaleceniami biblii Bóg jeżeli jest to Cię nie skarci obojętnie czy mu coś obiecujesz czy klęczysz czy stoisz.Moja niewiara bierze się z konkretnych przemyśleń i nie boję się nic nawet jeżeli się mylę ja a ty masz racje.Choć dla mnie istnienie wielkiej istoty która akurat ma mnie mieć w głowi w sercu czy gdziekolwiek jest absolutnie niewyobrażalne.Ale mówiąc szczerze chciałbym się mylić i pożyć sobie wiecznie i nigdy się nie zestarzeć i nigdy po śmierci nie pić,chodzić sobie z lilią a może śpiewać w chórze anielskim w raju..Tak to było by piękne,Chcę się mylić z moją nie wiarą i naprawdę wolał bym żebyś to ty miała rację.Nie zamierzam zmieniać poglądów odnośnie tej sprawy.
agata1968 - Nie 29 Maj, 2011 21:42

Fajne,to z kotami.To oznaka dobrego serca.
A ja tak sobie myślę,że może to Twoje zapicie jest paradoksalnie znakiem od SW(dla mnie to Bóg),po to,abyś dojrzał coś więcej.
Ale masz prawo do braku wiary,do nazywania rzeczy po swojemu.Nie wiesz jednak,co jeszcze przed Tobą.
I fakt-AA jest dla wszystkich.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Nie 29 Maj, 2011 21:56

Myślę że moje zapicie rok temu to nie ostrzeżenie Boże ale moje zaniedbanie i chwilowa mam nadzieje utrata pokory i wiary że jestem osoba chorą na chorobę nieuleczalną.Jak już pisałem wcześniej że, moja rodzina, moi znajomi i przyjaciele to prawie wszyscy ludzie głęboko wierzący i praktykujący.Ale jakoś nie czuje żebym był wyobcowany.Pamiętam nawet jak mój przyjaciel który jest księdzem i tez trzeźwiejącym kilkanaście lat alkoholikiem powiedział mi tak......." ty wierzysz w Boga, ale dla własnego dobra zostaw tą wiarę taka jaka w tobie jest ,może kiedyś się obudzi inaczej" .
agata1968 - Nie 29 Maj, 2011 22:01

Nie miałam na myśli ostrzeżenia.Myślałam o zwykłym znaku,którego znaczenie może kiedyś dopiero odczytasz.
Nie chcę Cię przekonywać do czegokolwiek,bo na wszystko przychodzi czas.Każdy ma swoją drogę,swoje racje,swoje przekonania i swoją wiarę.

arnie - Nie 29 Maj, 2011 22:13

AndrzejG napisał/a:
ty wierzysz w Boga, ale dla własnego dobra zostaw tą wiarę taka jaka w tobie jest ,może kiedyś się obudzi inaczej" .

Ładnie powiedział,podoba mi się:)
Jestem agnostykiem,też nie wierzę albo gdzieś tam szukam dowodu na istnienie,choć czasem sobie myślę,że wierzyć jest łatwiej,człowiekowi musi być łatwiej zwyczajnie żyć jak wierzy,że gdzieś jest ktoś kto decyduje za niego-oczywiście wierzy nie fanatycznie.
Myślę,że ludzie sobie w taki sposób mogli wyobrazić Boga po to właśnie by się im lżej żyło,zawsze lepiej jest zrzucić na kogoś,lub komuś zawdzięczać,zmniejsza się wtedy strach.
Czasem zwyczajnie mi brakuje tego-takiego oddechu,ok jesteś gdzieś tam więc decyduj za mnie,ja nie mam wpływu.
Dobrze by było,tyle,że ja jakoś za mocno stoję na ziemi,choć tak jak mówię,z chęcią bym czasem właśnie odleciał(niealkoholowo).Myślę,że niektórzy alkoholicy mogą właśnie fanatycznie zacząć wierzyć właśnie ze strachu albo z tego,że nie pozostał im już żaden inny środek.
Choć przecież dopuszczam jakąś taką nazwijmy to możliwość bo całkowicie wykluczyć nie mogę-pewnie z własnego strachu przed śmiercią-chyba wolałbym być ateistą :-P niż agnostykiem eh.
Ty Andrzej jesteś dla mnie ciekawą osobą,ni jak nie rozumiem o co chodzi,choć ciekawy jestem-co będzie dalej.Bo szczerze mówiąc widze pierwszy raz osobę tak związaną z aa i jednocześnie ateistę.
Więc czytam z wielkim zainteresowaniem:)
Pozdrawiam.

agata1968 - Nie 29 Maj, 2011 22:30

Sorki Andrzej,że u Ciebie,ale do arniego muszę to napisać.Wierzę w Boga i wierzę Bogu,ale nie po to,by było mi lżej lub abym miała na kogo zwalić winę lub podejmowanie decyzji.Nie po to też,by zawdzięczać.Ja wierzę,że Bóg,jakkolwiek Go nie pojmuję,istnieje w każdym człowieku,jest wokól mnie.Wierzę,że ponad 5 lat temu potrzepał mną,abym wreszcie zrobiła porządek ze swoim życiem.Wierzę Bogu,że nie chce źle dla ludzi.To my-ludzie,mając wolną wolę zamieniamy życie w piekło.Nie to jednak chciałam napisać.Ja wierzę po prostu-nie po coś ani nie za coś.Ale do tego stanu też musiałam dojrzeć.
To tyle. :-)

Suchy - Nie 29 Maj, 2011 22:37

Andrzeju wydajesz sie być ciepłym, dobrym człowiekiem i masz mądrego człowieka za przyjaciela .
Ponieważ obiecałem nie oceniać to zamilknę ....o wierze , ale jedno powiedzieć muszę - mam wrażenie , ze dość płytko patrzysz na wiarę i przez to omija Cię cała głębia przeżyć związanych z tym aspektem duchowości.
Oczywiście mozna być człowiekiem niewierzącym i dawać sobie świetnie radę w życiu i wyjsciu z nalogu. Jest tu parę przykładów na forum .
Tylko czy aby 12 Kroków to właściwy program dla osoby niewierzacej , zakłada on przecież , ze osoba go realizujaca jednak metodą pośrednia z czasem jednak dojdzie do uznania i poczucia Boga , chociaż przecież wcale nie musi być on zdefiniowany jako Trójca Święta .
Jeśli nie doszedłeś do tego przez 14 lat swojej trzeźwości , to mam wrażenie , ze duchowości niezbędnej do tzw trzeźwienia powinieneś szukać poza 12 Krokami.
Wiem , ze to tylko moje spekulacje , ale uwierz pisane w dobrej wierze :-) .
Zgadzam się z tym co napisała Emma , a ona wydaje sie , ze realizuje program 12 K rzetelnie , takie przynajmniej mam wrażenie od naszego spotkania przed 3 laty w Licheniu .
Ja nie zrealizowałem programu , zatrzymałem sie na 3 Kroku i jak w niego wszedłem to wydał mi sie wystarczjącym warunkiem do uzdrowienia :-) . Moze to pycha , a moze właśnie tylko pragmatyzm , a uwierz , ze nie jestem osobą zbyt religijna w takim rozumieniu jak ty to zapewne rozumiesz, chociaż w kosciele jestem na mszy codziennie paradoks ? , a moze troche inne pojmowanie wiary i religijnosci ....

rainbow kid - Pon 30 Maj, 2011 00:41

Emma, Suchy, Andrzej,

Zgadzam sie, ze fajnie, ze sa osoby wierzace i nie wierzace w Boga (i w inne rzeczy - o tym nizej), i ze kazdy moze szukac wlasnej drogi. Szanuje to. Szanuje tez, jezeli mowicie ze Bog was uzdrowil. Jezeli w to wierzycie, to mozliwe ze tak jest, zwlaszcza w waszym przypadku. Wiara czyni cuda i nie mowie tego z sarkazmem.

Nie zgadzam sie jednak, ze AA jest tylko dla osob wierzacych w Boga (zreszta w jakiego konkretnie Boga, bo nawet w obrebie chrzescijanstwa rozne osoby pojmuja Boga na swoj sposob?), lub ze domniemane jest uwierzenie w niego na drodze. AA odwoluje sie do sily wyzszej jakkolwiek ja pojmujemy.

Nie jestem tez w 100% przekonany ze wlasciwe jest na tym forum przekonywanie, ze Bog chce to lub tamto, albo ze przejawia sie w ten czy inny sposob, albo ze powinien byc rozumiany tak albo inaczej. To nie jest forum religijne i nie chrzescijanskie. Jest wiele religii i swiatopogladow. Fajnie je uszanowac. Nie w ten sposob, ze wiara piszacego jest jedyna i sluszna - i ze wlasciwie to toleruje on inne swiatopoglady, ale miedzy wierszami sugeruje, ze sa bledne. Nie jest to wedlug mnie podejscie pokorne i nie odzwierciedla szacunku dla innych swiatopogladow i ich wyznawcow.

Fakt, ze Chrzescijanstwo jest duza religia (2.3mld wyznawcow), ale sa tez inne - rowniez duze. Islam - 1.6 mld. Hinduizm - 1 mld. Buddyzm - 500 mln. Jeszcze judaizm, Szintoizm, taoizm, dodajmy jeszcze ateizm itp. W obrebie chrzescijanstwa nurtow jest sporo(a bylo jeszcze wiecej, ale w ramach inkwizycji ulegaly ujednolicaniu. Np. gnostyzycm i inne chrzescijanskie ruchy mistyczne).

Poniewaz wiara jest rzecza gleboka i osobista, i na pewno ma udzial w trzezwieniu - wydaje mi sie pomocne dzielenie sie swoimi przekonaniami jak wiara/Bog pomogl osobie piszacej, ale juz nie sadze, ze wlasciwe jest nawracanie.

Pisze to jako buddysta, dla ktorego czesciowo sila wyzsza byl sam ruch AA, a czesciowo duchowosc pojmowana w buddyjski sposob.

pozdrawiam

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 08:10

Witam.I da się rozmawiać spokojnie o Bogu ,bez kłótni.Jak byłem na odwyku w 1996 to pojechałem z dziesięcioma kolegami na pielgrzymkę na Jasną Górę.Pojechał z nami brat Józek który jest księdzem,osobą uzależnioną i moim przyjacielem do dzisiaj.Mieliśmy 2 godz. wolnego.Ale jak nasz ksiądz chciał rozpocząć drogę krzyżowa byłem sam.Reszta nie wróciła z miasta.Zaproponowałem żeby zaczął tą drogę ze,ja wystarczę sam na początek a oni dojdą.Brat Józef ma taka charyzmę w przekazywaniu spraw religijnych i jest człowiekiem wielkiej wiary.Jak dochodziliśmy do ostatniej stacji drogi krzyżowej to było już ok 300 osób nie tylko Polaków ale i obcokrajowców,i nawet jak nie znali ani jednego słowa po Polsku to sposób w jaki Józef przemawiał był tak czytelny że, wszyscy rozumieli o czym mówi.Były momenty że,włosy stawały mi na głowie.Jak ta droga krzyżowa się skończyła.Ksiądz Józef był tak słaby że,musiałem go prowadzić a różni ludzie z innych krajów dochodzili do niego i go dotykali.Może myśleli że jest jakąś świętą osobą.Wtedy był moment że,zacząłem jakby wierzyć w Boga.Widziałem w Józefie coś takiego jakby na niego spłynęła łaska Boża .Czułem najprawdziwsza prawdę w tym co mówił.Nie mogłem spać w nocy.Zacząłem mieć wątpliwości czy moja niewiara jest słuszna.Bardzo brata Józefa szanuje jako osobę duchowną i przewodnika na poziomie ponad naukowym.Piszę spokojnie o mojej nie wierze w Boga ponieważ może jestem na drodze żeby go znaleźć.Jak jechałem na to leczenie w zeszłym roku to dzień przed wyjazdem poszedłem do spowiedzi,ale spowiednika potraktowałem jakby człowieka zaufanego i całkowicie obcego do którego mogę powiedzieć różne rzeczy dotyczące mojej prywatności.Opowiedziałem o wojnie różne rzeczy o których do tej pory nie mówiłem nikomu.Spowiedź trwała bardzo długo.Jak wstałem od konfesjonału byłem cały mokry i na pewno nie od gorąca.Podzieliłem się z kimś moimi tajemnicami,Po mszy ksiądz ten wiedząc że w następnym dniu jadę na odwyk dał mi swoja osobistą bibliię i różaniec poświęcony przez największego Polaka Jana Pawła II.Biblię tą miałem na odwyku i mam do dzisiaj .Często do niej zaglądam a różaniec dałem mojej żonie która jest chora na raka a ja i tak się nie umiem z niego modlić.To co napisałem wyżej może daje mi furtkę do dalszych przemyśleń.Ale nie sadze żebym kiedykolwiek zmienił zdanie odnośnie istnienia Boga.
jarek40 - Pon 30 Maj, 2011 08:43

Miałem kumpla na terapii,był żołnierzem zawodowym,spadachroniarzem,był na kilku misiach,czasami opowiadał co tam się działo,oprócz uzależnienia miał kłopoty z psychiką,
koszmary go nawiedzały,fajny chłopak,lecz straciłem z nim kontakt,podobno wrócił do chlania..?

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 09:01

Jarek z wojny żaden żołnierz który brał udział z działaniach bojowych nie wrócił w 100% zdrowy na umyśle.Co się tam przezywa nie oddadzą żadne słowa ani żadne filmy.Zostały znaczne ślady na psychice, w snach.Ale ktoś musiał niewinnych i bezbronnych ludzi obronić przed bandytami.Mówię o Jugosławii bo tam byłem.
długonosy - Pon 30 Maj, 2011 11:46

rainbow kid napisał/a:
Nie zgadzam sie jednak, ze AA jest tylko dla osob wierzacych w Boga (zreszta w jakiego konkretnie Boga, bo nawet w obrebie chrzescijanstwa rozne osoby pojmuja Boga na swoj sposob?), lub ze domniemane jest uwierzenie w niego na drodze. AA odwoluje sie do sily wyzszej jakkolwiek ja pojmujemy.
rainbow kid,
wprawdzie nie uważam się za eksperta od AA, ale z tego co się dowiedziałem, AA jest dla każdego, kto chce przestać pić. To wszystko.

Jeśli jednak znowu wyciągasz z Programu 12 Kroków AA tą "Siłę Wyższą", i piszesz, że to do "Siły Wyższej", a nie do "Boga" odwołuje się ten Program, to wyjaśnij dlaczego określenie "Siła Wyższa" pojawia się w Programie 1 raz a określenie "Bóg" 4 razy oraz jeszcze dodatkowe odwołania do Niego.

To jest jest jakaś wybiórcza ślepota z która spotykałem się już wielokrotnie, gdy rozmowy dotyczyły znaczenia Boga w duchowym programie AA.
Z jednej strony wcale taki "bogowstręt" u alkoholików mnie nie dziwi, bo to jest jeden z podstawowych deficytów u tych ludzi, z tego co zauważyłem (sam zresztą też tak miałem).
Z drugiej jednak strony, zmiany w tej sferze, są faktyczną oznaką zmian, które zachodzą w alkoholiku w trakcie tak zwanego "trzeźwienia". Te zmiany mają moim zdaniem znaczenie fundamentalne. Jeśli się to pomija, bagatelizuje, czy wręcz odwraca zupełnie tego sens, to idzie się w zupełnie inną stronę. Ale to moim zdaniem, zastrzegam.

:-)


PS
Sciąga:

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.

4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.

7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.

8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.

11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.

12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.



PS2
O pojmowaniu Boga.
Bóg jest z samej swojej istosy niepojęty dla ludzi. To Jego podstawowy przymiot.
To powoduje, że różne pojmowanie istoty Boga przez różnych ludzi jest nie tylko zrozumiałe, jest po prostu oczywiste. Lepiej byłoby powiedzieć, "próby pojmowania".
Ta prawda była zrozumiała również dla twórców Programu 12 Kroków AA, gdyż podkreślali: "jakkolwiek Go pojmujemy".

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 12:15

Dziwnie to nazwałeś.Bogowstręt. Nie można czuć wstrętu jeżeli uważa się że czegoś nie ma.I sugerujesz że, dopiero alkoholik jak stanie się wierzący to wtedy może spełnić się jako osoba trzeźwa.Wiara w Boga nie jest dla mnie lekarstwem na chorobę alkoholową jako człowieka niewierzącego, ale dla wierzącego niech będzie lekarstwem, nie moja sprawa.I po co dzielić ludzi na lepszych i spełniony tych wierzących i gorszych ,tych nie wierzących .Nie uważam się za człowieka zagubionego i zależnego od jakichkolwiek sfer fantastycznych.Ale naprawdę dobrze życzę wszystkim wierzącym głęboko ludziom i nigdy nie namawiałem nikogo na porzucenie wiary ,natomiast mnie całe życie się wykazuje i sugeruje, żebym raczej się nawrócił bo mogę pożałować, albo mogę być skarconym za niewiarę.I jeszcze jedna sprawa.Dla mnie uciekanie w modlitwy i nadmierną religijność jako osoba uzależniona może też być nieradzeniem sobie w życiu doczesnym i wtedy nadmiernie trzeba się modlić o cuda zamiast stopniowo i uczciwie pracować na wszystkich płaszczyznach i nad własnym rozwojem.
rainbow kid - Pon 30 Maj, 2011 12:37

Dlugonosy,

Mysle ze kluczem w moim rozumieniu jest tu zwrot "jakkolwiek go pojmujemy". To zostawia duze pole do interpretacji. Nawet dla buddysty, dla ktorego pytanie o Boga i rozmawianie o nim jest nieporozumieniem. Jezeli jednak zamienic slowo "Bog" na absolut to juz mozna ewentualnie porozmawiac, chociaz z buddyjskiego punktu widzenia celem jest doswiadczenie a nie rozumienie pojeciowe, a rozmowy sa moze i pomocne na drodze, ale nie maja wiele wspolnego z celem praktyki. Roznica jest dla mnie znaczna, ale to nie jest chyba miejsce na takie rozmowy.

Jezeli rozmawiamy o Bogu, to ja sie pytam o jakim Bogu. Jezeli on jest niepojmowany, to kazde dodatkowe slowo (ponad "niepojmowany") juz jest z mojego punktu widzenia zbedne i sprzeczne z niepojmowalnoscia. I zostawmy to moze w tym miejscu. To jest zreszta z buddyzmem niejako zbiezne.

pozdr,

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 13:41

AndrzejG napisał/a:
Dziwnie to nazwałeś.Bogowstręt. Nie można czuć wstrętu jeżeli uważa się że czegoś nie ma.I sugerujesz że, dopiero alkoholik jak stanie się wierzący to wtedy może spełnić się jako osoba trzeźwa.Wiara w Boga nie jest dla mnie lekarstwem na chorobę alkoholową jako człowieka niewierzącego, ale dla wierzącego niech będzie lekarstwem, nie moja sprawa.I po co dzielić ludzi na lepszych i spełniony tych wierzących i gorszych ,tych nie wierzących.
Po pierwsze, to nie ja dzielę ludzi.
Po drugie, nigdy nie sugerowałem, ktoś "nie wierzący" to ktoś gorszy.
Może to Ty masz gdzieś w środku takie przekonanie?

AndrzejG napisał/a:
Nie uważam się za człowieka zagubionego i zależnego od jakichkolwiek sfer fantastycznych.
Założę się, że za zależnego od alkoholu też się kiedyś nie uważałeś. choć już taki byłeś. Nie tak?

AndrzejG napisał/a:
Ale naprawdę dobrze życzę wszystkim wierzącym głęboko ludziom i nigdy nie namawiałem nikogo na porzucenie wiary.
OK, przyjmijmy, że to prawda.

AndrzejG napisał/a:
natomiast mnie całe życie się wykazuje i sugeruje, żebym raczej się nawrócił bo mogę pożałować, albo mogę być skarconym za niewiarę.
A brałeś kiedyś pod uwagę, że w tych sugestiach może być cząstka prawdy, czy po prostu zawsze wiedziałeś swoje lepiej?

AndrzejG napisał/a:
I jeszcze jedna sprawa.Dla mnie uciekanie w modlitwy i nadmierną religijność jako osoba uzależniona może też być nieradzeniem sobie w życiu doczesnym i wtedy nadmiernie trzeba się modlić o cuda zamiast stopniowo i uczciwie pracować na wszystkich płaszczyznach i nad własnym rozwojem.
Co nazywasz "uczciwą pracą na wszystkich płaszczyznach i nad własnym rozwojem"?
długonosy - Pon 30 Maj, 2011 13:57

rainbow kid napisał/a:
Nawet dla buddysty, dla ktorego pytanie o Boga i rozmawianie o nim jest nieporozumieniem.
Wiesz rainbow kid, kilka lat temu czytałem książkę pod tytułem "Dobre serce. Dalajlama czyta Ewangelię". Ta książka powstała jako owoc spotkania Dalajlamy z Benedyktynami na seminarium dotyczącym chrześcijańskiej medytacji. Dalajlama rozmawiał o Bogu, odpowiadał na pytania, a tematami były fragmenty Ewangelii.
Bardzo inspirująca książka - polecam! :-)

Rozumiem, że buddyzmu Dalajlamy nie będziesz kwestionował?

Tak się zastanawiam czytając Twoją wypowiedź, w jakim stopniu "jesteś buddystą", a w jakim jedynie liznąwszy co nieco informacji o buddyźmie, na zbudowanej przez siebie klatce przekonań, w której znalazłeś sobie schronienie, powiesiłes tabliczkę "tu mieszka buddysta"?
;-)

rainbow kid - Pon 30 Maj, 2011 14:38

Czesc Dlugonosy

To dobre pytanie. Nie umiem na nie odpowiedziec.

jezeli ktos jest zainteresowany, to tu co nieco mozna przeczytac o Bogu w buddyzmie
http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g_w_buddyzmie

pozdrawiam,

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 16:03

Długonosy napisał....."A brałeś kiedyś pod uwagę, że w tych sugestiach może być cząstka prawdy, czy po prostu zawsze wiedziałeś swoje lepiej?"

A czy ty brałeś kiedyś pod uwagę że, żadnego Boga nie ma ,albo że, nie jest taki jak go sobie wyobrażasz?Ja pisałem wcześniej że, jak ja nie wierze w Boga to wcale nie znaczy że, go nie ma.Mogę się mylić .Ale napisz czy ty możesz się mylić że,jest .A jeżeli wiesz że, jest, to mnie przekonaj że, nie fantazjujesz.

Zadałeś też pytanie co rozumiem jako uczciwą praca i rozwój......Uczciwa praca to jest np.Moja praca, którą zawsze wykonuję najlepiej jak umiem,uczę się nowych technik i czytam o odkryciach w mojej branży.,Kocham swoją pracę ,moja praca jest również moim hobby.......A rozwój to coraz większa dbałość o swoją trzeźwość,zdrowie i o moją rodzinę.Spełnianie marzeń np.uczciwe zdobywanie funduszy na podróże,pogłębianie wiedzy o sztuce (głównie o antykach) i gromadzenie danych na ten temat, poznawanie świata sztuki(wyjazdy na wernisaże,do sal muzealnych i zwiedzanie wszelkich zabytków),poznawanie nowinek technicznych i nowej wiedzy np. z zakresu badań o kosmosie, ,rozwój to też większe poznawanie przyrody,nie niszczenie niczego,Przebywanie wśród przyrody(robię dużo zdjęć i kręcę amatorskie filmiki o przyrodzie).Za swój rozwój uważam tez to ze wpisałem się na to forum i nie uważam przebywania tutaj za marnowanie swojego czasu.Mój rozwój to również polemika z tobą.Próbuje też w ramach rozwoju rozumieć ludzi którzy fantazjują na przeróżne tematy np.życia po życiu to bardzo pasjonujące zajęcie.Fizykę i Chemię obowiązują identyczne prawa w całym wszechświecie chociaż zapewne znamy tylko ich mała część

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 16:57

AndrzejG napisał/a:
Długonosy napisał....."A brałeś kiedyś pod uwagę, że w tych sugestiach może być cząstka prawdy, czy po prostu zawsze wiedziałeś swoje lepiej?"

A czy ty brałeś kiedyś pod uwagę że, żadnego Boga nie ma ,albo że, nie jest taki jak go sobie wyobrażasz?Ja pisałem wcześniej że, jak ja nie wierze w Boga to wcale nie znaczy że, go nie ma.Mogę się mylić .Ale napisz czy ty możesz się mylić że,jest .A jeżeli wiesz że, jest, to mnie przekonaj że, nie fantazjujesz.

Podobno nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie...
ale niech Ci będzie.

Otóż rozawiamy o wierze.
Ja mówię "wierzę w Boga".
Ty mowisz "nie wierzę w Boga".
Nie musisz już dodawać, że skoro Ty nie wierzysz, to nie znaczy, że Go nie ma, bo to oczywiste.
Dlatego też ja nie piszę, o tym co "wiem" tylko o tym w co "wierzę".
Nie napiszę Ci też jak sobie Boga wyobrażam, ja ja Go sobie po prostu nie wyobrażam. To nie jest sfera moich wyobrażeń.


AndrzejG napisał/a:
Zadałeś też pytanie co rozumiem jako uczciwą praca i rozwój......Uczciwa praca to jest np.Moja praca, którą zawsze wykonuję najlepiej jak umiem,uczę się nowych technik i czytam o odkryciach w mojej branży.,Kocham swoją pracę ,moja praca jest również moim hobby.......A rozwój to coraz większa dbałość o swoją trzeźwość,zdrowie i o moją rodzinę.Spełnianie marzeń np.uczciwe zdobywanie funduszy na podróże,pogłębianie wiedzy o sztuce (głównie o antykach) i gromadzenie danych na ten temat, poznawanie świata sztuki(wyjazdy na wernisaże,do sal muzealnych i zwiedzanie wszelkich zabytków),poznawanie nowinek technicznych i nowej wiedzy np. z zakresu badań o kosmosie, ,rozwój to też większe poznawanie przyrody,nie niszczenie niczego,Przebywanie wśród przyrody(robię dużo zdjęć i kręcę amatorskie filmiki o przyrodzie).
No i to jest coś nowego? Kiedyś tak nie postępowałeś?
Ja mógłbym bardzo podobnie napisać o sobie i 20 lat temu, kiedy jeszcze tylko popijałem, i 10 lat temu kiedy piłem już ostro.
No może z jedną uwagą, że wówczas "dbanie o trzeźwość" oznaczało dla mnie, żeby w miarę możliwości nigdy nie trzeźwieć.
;-)

AndrzejG napisał/a:
Za swój rozwój uważam tez to ze wpisałem się na to forum i nie uważam przebywania tutaj za marnowanie swojego czasu.
No to fajnie z Twojej strony.


AndrzejG napisał/a:
Mój rozwój to również polemika z tobą.Próbuje też w ramach rozwoju rozumieć ludzi którzy fantazjują na przeróżne tematy np.życia po życiu to bardzo pasjonujące zajęcie.Fizykę i Chemię obowiązują identyczne prawa w całym wszechświecie chociaż zapewne znamy tylko ich mała część
Tutaj to już chyba fantazjujesz?
;-)

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 17:03

A skąd wiesz że jest ,widziałeś go,czujesz,,na jakiej podstawie tak twierdzisz.Nie wystarczy powiedzieć jest i już .

Długonosy napisał....Nie napiszę Ci też jak sobie Boga wyobrażam, ja ja Go sobie po prostu nie wyobrażam. To nie jest sfera moich wyobrażeń.

Nie można sobie wyobrazić czegoś czego nie ma ,ale można marzyć i mieć pobożne życzenia.


Andrzeju potrenuj cytowanie. Od tego masz przycisk -

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 17:20

A gdzie ja napisałem, że wiem?
AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 17:23

A to źle zrozumiałem .Czyli jednak nie wiesz.To o czym my rozmawiamy o czym ty nie wiesz?

Proponuje zakończyć to łapanie się za słówka .To nie prowadzi raczej do konstruktywnych wniosków a raczej do niepotrzebnego sporu o nic.

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 17:41

AndrzejG napisał/a:
A to źle zrozumiałem .Czyli jednak nie wiesz.
Jak by Ci to wytłumaczyć...

Wiedza człowieka to jest bardzo często iluzja.
Tak naprawdę ta jego "wiedza", o której pewności jest on przekonany "w 100%", to najczęściej jest po prostu wiara, że tak jest.
To dotyczy naszych codziennych spraw, ale również wielkiej nauki.

Weźmy choćby to Twoje stwierdzenie:
"Fizykę i Chemię obowiązują identyczne prawa w całym wszechświecie chociaż zapewne znamy tylko ich mała część"
- Ty nigdy nie sprawdziłeś ani nie sprawdzisz wszsytkich zakątków wszechświata z prawami, które tam obowiązują, ale wypowiadasz się.
To nie jest twoja wiedza. To jest twoja wiara.
Warto sobie takie rozróżnienie uświadamiać.

Im bardziej sobie to uświadomisz, tym będziesz bardziej wolny.
Im będziesz mocniej przywiązany do "wiedzy" tym bardziej będziesz ograniczony i zniewolony w swoim życiu.

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 17:48

Wiedza człowieka to iluzja?To czym jest twoja wiara w Boga?.Napisz wprost i prosto bo zaciemniasz mnie coraz bardziej.W takim razie odpowiedz mi czy są diabły z rogami,smażenie w oleju i czy piekło jest pod ziemią?I czy jest życie wieczne?To są pytania na które chciałbym bardzo usłyszeć jednoznaczna odpowiedź tak są diabły lub nie nie ma diabłów.Jak mi odpowiesz na moje pytania poczuje sie pewniej i bardziej wolny.I jeszcze jedno czy jak teraz piszę na komputerze, to ten komputer jest, czy to tylko jest wiara że, on jest.

Jeszcze coś doczytałem i za taka radę naprawdę dziękuję Ci najserdeczniej jak umiem......

Cytat........"Im będziesz mocniej przywiązany do "wiedzy" tym bardziej będziesz ograniczony i zniewolony w swoim życiu."

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 18:01

AndrzejuG,
utwierdzasz mnie w przekonaniu, że za dużo chciałbyś "wiedzeć"...
"wiedzieć", w sposób charakterystyczny dla małych dzieci.

Ja się tutaj w przedszkole bawić nie będę, jedno mam już w domu.
A poza tym, to Ty już za duży jesteś na takie zabawy.
;-)

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 18:05

A ten tekst do kogo jest do dorosłego człowieka czy do dziecka...

Cytat........"Im będziesz mocniej przywiązany do "wiedzy" tym bardziej będziesz ograniczony i zniewolony w swoim życiu."

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 18:14

Po prostu do człowieka.

hej,
lecę coś zjeść.
:-)

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 18:19

dzięki Długonosy za tą rozmowę.I ja coś zjem.
arnie - Pon 30 Maj, 2011 19:23

Agato:)
Tak myślę,taki mam pogląd na Boga,nie jest to ani pogląd niedojrzały ani dojrzały.Po prostu mój.Natomiast szanuję również Twoją wiarę w Boga.
Rzadko prezentuję swój pogląd,żeby nikogo nie urazić,choć tak sobie myślę,czemu mam ich nie prezentować,skoro wierzący mogą je prezentować ja mam jako agnostyk również prawo prezentować swoje :mrgreen:
Pozdrawiam.

To jest temat AndrzejaG :!:

długonosy - Pon 30 Maj, 2011 20:08

rainbow kid napisał/a:
Czesc Dlugonosy

To dobre pytanie. Nie umiem na nie odpowiedziec.

jezeli ktos jest zainteresowany, to tu co nieco mozna przeczytac o Bogu w buddyzmie
http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g_w_buddyzmie
rainbow kid, mnie nie interesuje kiepsko zredagowane hasło w Wikipedii, lecz interesuje mnie co dla Ciebie oznacza bycie "buddystą"? Co to kontretnie oznacza dla Ciebie na codzień?

Bez takiego rozwinięcia, ten "buddyzm" pozojstaje tylko etykietą, jak np "agnostycyzm" Arniego.
;-)

pozdrawiam,
:-)


Uwaga jak wyżej. Pisz do RainbowKid w jego temacie

AndrzejG - Pon 30 Maj, 2011 20:15

Witaj Długonosy .Odpowiedz mi czy jesteś Rzymsko-Katolikiem.Bo też później będę miał do Ciebie kilka pytań jak można.
długonosy - Pon 30 Maj, 2011 21:16

AndrzejG napisał/a:
Odpowiedz mi czy jesteś Rzymsko-Katolikiem.Bo też później będę miał do Ciebie kilka pytań jak można.
jako dziecko zostałem ochrzczony w kosciele rzymsko-katolickim, potem byłem też posyłany na katechezę, ale nie nazwałbym tego wychowaniem w wierze katolickiej, bo jako, że moi rodzice do kościoła nie chodzili, więc mnie tam też nie zabierali. Byłem jedynym dzieckiem w klasie, które co tydzień było wytykane (mniej lub bardziej wyraźnie), jako to, które nie było w niedzielę w kościele.
Generalnie niezły miszmasz miałem jesli chodzi o religijność.

Boga odnalazłem wiele lat później. Jestem cały czas członkiem kościoła rzymsko-katolickiego, choć ani systematycznie nie praktykuję, ani nie wszystko mi się w tym kościele podoba. Jednak, po pierwsze staram się bardziej zwracać uwagę na to co dobre. Po drugie, choć szanuję wszystkie inne poważne religie i wyznania, nie odnalazłem niczego co by wydawało mi się jednoznacznie lepszą drogą do Boga, niż Kościół, w którym formalnie jestem od urodzenia. Więc co co zmieniać?

Jeśli masz pytania, to jasne - pytaj!
:-)

AndrzejG - Wto 31 Maj, 2011 07:40

Witajcie.Może zrezygnuje z zadawania pytań do Ciebie długonosy na temat religii.Po co nakręcać dalej dyskusje na takie tematy .Forum jest o uzależnieniach.Nie chce uczestniczyć w sporach o religiach.Niech każdy wierzy w co chce i jak chce nie moja sprawa.
długonosy - Wto 31 Maj, 2011 08:32

AndrzejG napisał/a:
Witajcie.Może zrezygnuje z zadawania pytań do Ciebie długonosy na temat religii.Po co nakręcać dalej dyskusje na takie tematy .Forum jest o uzależnieniach.Nie chce uczestniczyć w sporach o religiach.Niech każdy wierzy w co chce i jak chce nie moja sprawa.
Jak uważasz.
Tato - Wto 31 Maj, 2011 09:01

W sumie jeśli Boga nie ma, to strasznie mi Go żal
jerry - Wto 31 Maj, 2011 17:01

Andrzeju jeżeli będziesz miał ochotę to jest na forum dział - Dyskusja gdzie można swobodnie dyskutować na różne tematy, niekoniecznie związane z alkoholizmem. M.in. o religii i duchowości.
A w "Uzależnieniach ..." lepiej zająć się tematami, dla których jest przeznaczone forum ... i chwała ci za to, że o tym przypomniałeś :)

Pozdrawiam - Jerry

AndrzejG - Wto 31 Maj, 2011 17:36

Przyszedłem na to forum popisać i poczytać tylko o uzależnieniu od alkoholu.Ale wychodzi trochę inaczej.Zacząłem polemizować na tematy religijne a u mnie jako osobie niereligijnej dyskusje o Bogu są co najmniej dziwne.Jakbym był wyznawca jakiejś religii,to by miało jeszcze jakiś sens .Ale dla osoby niewierzącej to czysty nonsens.A nigdy nie miałem zamiaru absolutnie nikogo przekonywać do tego żeby przestał wierzyć w Boga.Na razie czytam sobie stare posty różnych ludzi i jest to fajna lektura.Zresztą mam pracę w domu tak że,maluję i siedzę przy komputerze w tym samym czasie.To fajne forum.
Emma - Sro 01 Cze, 2011 10:38

Wydaje mi się, żadna rozmowa nie jest nonsensem. Uczestniczysz w niej przecież po coś i dokonujesz wyboru, w ten sposób poznajesz siebie. Co czujesz w danej chwili, myślisz. Kiedy milczysz to też jest reakcja, i z niej również wypływa przyczyna. Chyba, że masz trudność w podejmowaniu decyzji, nie chcesz rozmawiać, a jednak to robisz.
Choroba alkoholowa jest również chorobą duszy, a może i przede wszystkim. Bo ułomności w niej, wpływają na umysł, dojrzałość emocjonalną, jej brak. Jakby tak iść ściśle "po linii i po szczeblu", to też forum nie jest wystawą kotów do podziwiania ich wraz z Tobą. To Twój wątek i dla mnie to sobie możesz robić jak chcesz. Nikt Ci nie zabrania pisać o chorobie, zwłaszcza, że masz doświadczenie w abstynencji, nie jesteś tzw "świeżakiem". Ważne jest też co jest teraz, dziś. Oraz jakie są wnioski z błędów.
A wiadomo, że alkoholik ma trudności z tymi wnioskami. Widać to na przykładzie sięgania po alkohol, kiedy wierzyliśmy, że następnym razem uda się wypić ile chcieliśmy, choć już dawno nie ma żadnej woli w decydowaniu o ilości wypijanego alkoholu. I ten problem nie dotyczy tylko alkoholu, ale pozostałych rzeczy, wydarzeń. Uznać swój błąd, powiedzieć choćby sobie, że mylę się, to też nauka trzeżwego życia. Wielokrotnie byłam na coś uparta, zamknięta. Ale to nie było rozsądne.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 11:32

Rozmowa o Bogu w moim wykonaniu była nieporozumieniem,ponieważ nie powinienem rozmawiać o czyms w co nie wierze.A koty spróbuje jakoś wykasować .Już żałuje że, je zamieściłem.Nie mam żadnego problemu z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji i już dawno jestem dojrzały emocjonalnie,wyciszony.Wpuściłem się w te dyskusje o Bogu tylko z jednego powodu a mianowicie.Nie można czegoś twierdzić jednoznacznie,i dlatego próbowałem polemizować .Ale to i tak nic nie dawało dlatego spokojnie zamykam ten temat bez żalu.
Emma - Sro 01 Cze, 2011 12:09

A po co chcesz wykasować zdjęcia tych kotów, to nie był wytyk. U mnie np ich widok wzbudza ciepłe uczucia, nawet powiedziałabym takiego dobrego rozczulenia, wzruszenia nad pięknem
tego stworzenia.
Chodzi o to, żeby nie zamykać się w wymianie doświadczeń ściśle tylko z punktu widzenia terapii, wiedzy, umysłu, mechanizmów itp. Ja czasem wkleję jakiś utwór, bo w słowach tekstu jest zawarte przesłanie, a sama muzyka też może pomóc złagodzić nastroje.
Dobrego dnia. :-)

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 13:19

Emma napisała.......Jakby tak iść ściśle "po linii i po szczeblu", to też forum nie jest wystawą kotów do podziwiania ich wraz z Tobą.

Poprosiłem już moderatora o wykasowanie zdjęć z moimi kotami.Na pewno nic poza tekstem dotyczącym choroby alkoholowej więcej nie zamieszczę.Postaram się tez pisać rzadziej.Będę bardziej zastanawiał się nad każdym napisanym przeze mnie słowem .Życzę miłego dnia

jerry - Sro 01 Cze, 2011 13:30

Na prośbę Andrzeja zdjęcia usunąłem z postów. Nie mam nic przeciwko fotografiom, ale przy większej ilości proponuję korzystać z albumu, do którego dostęp znajduje się na górze strony obok polecenia "zaloguj/wyloguj".
W albumie można tworzyć swoje galerie i miło by było gdyby tam coś nowego się znalazło od czasu do czasu.

Pozdrawiam - Jerry

eliania - Sro 01 Cze, 2011 15:08

Emma napisał/a:
to też forum nie jest wystawą kotów do podziwiania ich wraz z Tobą.
Podobnie nie jest to forum biznesowe ani dla przedsiębiorców, ale ktoś, kto zachowuje się jakby fora pomylił, nie jest besztany, a broniony. To ja już wole oglądać koty... Zwierzęta uwielbiam.
Ale wszystkich traktujmy jedną miara albo wcale.

AndrzejG, pisz proszę, i to nie rzadziej, ja się uczę z Twoich postów.
Pozdrawiam!

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 15:51

Dzisiaj śmigam na mityng AA na 18-godzinę.Znowu doładuje akumulatory.Na mityngu już powiedziałem ze jestem na fajnym forum,pewnie i inni zawodnicy się zalogują bo poprosili o adres.To fajna spokojna i duża grupa.Prywatnie też się kontaktujemy i jeździmy razem na różne imprezy AA-owskie przeważnie na rocznice ale nie współbraci ale na rocznice grup i do zakładów leczenia odwykowego i do więzienia,maja tam extra grupę.A my staramy się rozsiewać trzeźwość i sami trzeźwiejemy wśród swojaków, papa.
długonosy - Sro 01 Cze, 2011 15:52

AndrzejG napisał/a:
Emma napisała.......Jakby tak iść ściśle "po linii i po szczeblu", to też forum nie jest wystawą kotów do podziwiania ich wraz z Tobą.

Poprosiłem już moderatora o wykasowanie zdjęć z moimi kotami.
AndrzejuG,
ja zrozumiałem, że Emma dała przykład tych kotów, nie dlatego, ze jej w czymś przeszkadzają (bo nie przeszkadzają, jak wyjaśniła), tylko dlatego, żeby pokazać, że jest w tych dyskusjach miejsce na więcej niż ściśle pojmowane "uzaleznienie od alkoholu". Jest miejsce na koty. Jest tez miejsce na Boga. To się wszystko wiąże. To się wszystko razem wiąże w człowieku.

Bo jeśli oddzielić uzależnienie od alkoholu, jako problem, którym zajmuje się terapia uzależnień, od wiary w Boga, to nawet nie należałoby wspominać o pracy nad Programem 12 Kroków AA. Nie uważasz?
Przecież AA nie zajmuje się leczeniem zespołu uzależnienia od alkoholu.

Moim zdaniem, pisz o wszystkim co jest dla Ciebie ważne.
Nikomu to nie powinno przeszkadzać.

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 15:58

Chodzę i będę chodził na mityngi AA z 12 krokami z wszystkim co daje mi AA..AA daje mi siły do trzeźwienia.To moja sprawa gdzie chodzę,i idąc do AA nie zastanawiam się nad Bogiem .Daj mi już spokój bardzo Cie proszę ze sprawami Bożymi .Długonosy nie zaczepiaj mnie i nie prowokuj..Wykasowałem koty i nie chce prowadzić rozmów o Bogu .A do rozmów i dyskusji o Bogu są stosowne portale i rozgłośnie radiowe.
długonosy - Sro 01 Cze, 2011 16:04

Przede wszystkim chciałbym Cię zapewnić, że Cię nie zaczepiam.
To co piszę mieści się w pomocowym charakterze tego forum.

Jeśli jednak napiszesz mi, że nie chcesz abym pisał w Twoim wątku, to oczywiście nie będę tu pisał.

Możemy tak uzgodnić?

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 16:10

Nigdy Ci nie napisze żebyś nie pisał w tym wątku ani do nikogo innego.Masz cięty i mądry język i chętnie będę z tobą gadał o chorobie alkoholowej Ale nie chce prowadzić więcej debat o Bogu i czytać przycinek o tymże Bogu pod moim adresem.
arnie - Sro 01 Cze, 2011 16:54

Keszel napisał/a:
Przyszła jakby rutyna.Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać.No bo w końcu to ja nie pije tyle lat i tak to powoli zacząłem odwrót od trzeźwienia a zaczął się suchy kac.Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali że w zasadzie po co mam brać do siebie problemy innych uzależnionych .Zacząłem być pewny że, dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików.


Siedzieli razem ze Mną na mityngach.
Paliła się świeca.
Dzisiaj Ja Im zapalam świeczkę.


Żyjemy z takim odroczonym wyrokiem śmierci.
Życiem ponownie darowanym.
I tylko od nas zależy, abyśmy żyli jak najdłużej na trzeźwo - bez alkoholu.

:shock:
Ale...może tak nie dramatyzujmy,nie skazujmy wszystkich nieaaowców na śmierć,nie róbym z nich żywych trupów :mrgreen: ,bo przepraszam ale zalatuje mi to totalnym fanatyzmem i popadnięciem w kolejną skrajność.Mam wrażenie,że zagorzali kibice aa trochę zapomnieli,że obok tego całego nieszczęsnego alkoholizmu,jest też życie...takie normalne,zwyczajne życie,marzenia,miłość,życie i nie trzeba dzień w dzień zamartwiać się tym alkoholizmem tylko żyć.

marta400 - Sro 01 Cze, 2011 17:13

Ludzie w 12 krokach AA napisane jest
2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. !!!!!

To chyba oznacza,że każdy ma swoją siłę wyższa i może wierzyć w co chce np w krowę,albo drzewo
A Wy ciągle o Bogu katolickim.

Emma - Sro 01 Cze, 2011 18:09

Marto może zastanów się najpierw zanim coś napiszesz.

Andrzej wyrażnie określił, że na dziś jego SW jest grupa, a nie krowa. Nie jeżdzi po wsparcie na pastwisko, ani do parku, a na mityngi to raz ,a dwa podziały wymyślili ludzie.
Poza tym Twoje wnioski wynikają z zupełnego braku wiadomości na ten temat i myślę, że warto najpierw czegoś dowiedzieć się, aby nie wprowadzać w błąd i nie szkodzić.

Andrzeju, Wspólnota AA jest dla wierzących, ateistów i agnostyków.
Właśnie w Kroku Drugim spotykamy się wszyscy. Póżniej już kto co wybierze. Nie będę się powtarzać. Owocnego mityngu.

jarek40 - Sro 01 Cze, 2011 18:15

Jeśli Siłą Wyższą kogoś jest krowa to jego sprawa,może wierzyć w co tylko zechce,jeśli to ma mu pomóc,i nie widzę powodów,by komuś tego odbierać..?
marta400 - Sro 01 Cze, 2011 18:38

Bardzo dobrze wiem co czytam i wiem co piszecie i wiele wiem o chorobie alkoholowej i o jej leczeniu.I to,że nie jestem alkoholiczką nie umniejsza mi możliwości o wypowiadaniu się na temat tego co tu piszecie.Nie rozumiem jak można nazywać wspolnotę aa sektą i wpierać,że w Boga trzeba wierzyć żeby trzeźwieć w odpowiedni sposób. .Tu podobno można znaleźć pomoc,ale sory,trzeba co do niektórych mieć sporo cierpliwości,żeby tę pomoć odebrać w sposób normalny. I nie naoisałam,że Andrzej wierzy w krowę,ale podałam taki przykład.A to jest następny przykład,że łapiecie za słówka i wyciągacie zdania z kontekstu i robicie sobie jazdy... Bo jak się na kogoś uweżmiecie to końca nie ma.....Nawet Andrzej zdjęcia skasował,bo strasznie Was to drażnilo.Doskonale wiem,że Andrzej sam sobie z Wami radzi i nie potrzebuje pomocy,ale jest bynajmniej dziwne są ty zachowania .To tyle co mam do powodzenia.
Spokoju ducha życzę wszystkim.

Suchy - Sro 01 Cze, 2011 19:59

Czemu tu tak ponuro i drażliwie się zrobiło u tak miłego chłopa jak Andrzej ?
Kotów szkoda , ładnie prezentowały się w postach :-) .
Swoją kotkę znalazłem jednak po tygodniu , na dodatek w tym samym miejscu ....miauczała i wyraźnie chciała ,
żebym ja znalazł ale do domu sama nie przyszła .
Widać nie wszystkie koty wracaja same , są takie które trzeba znaleźć ...., taka widać kocia natura.
Co do AA to zapewniam , że są tam naprawdę wartosciowi i otwarci ludzie .
Dzisiaj spotkałem kolegę z którym chodziłem kiedyś na mityngi .
Pracował w ośrodku geodezyjnym jako wykonawca - przeprowadzał kapitalny remont , zmieniał okna , drzwi w kilku duzych pomieszczeniach .
Spytałem jak u niego z robotą i czy jest zatrudnionuy na czarno , a on na to , że jest głównym wykonawca , zatrudnia ludzi i roboty ma po uszy ....nawet rozlicza sie rzetelnie i uczciwie ....bo kończy po 1,5 roku IV krok .
Chłop pogodny i spokojny a dzięki temu krokowi poznaje jaki jest ze swoimi zaletami i wadami ...tylko rozwój duchowy ostatnio zaniedbał .
Uczciwy , rzetelny przedsiębiorca ,.... a gdzie mnie tam szaraczkowi co własnymi ręcami robi na starym sprzęcie i stale ma kłopoty z rożróżnieniem co boskie a co cesarskie i ciągle poszukujacy złotego podziału :-) . Może gdybym zaczął 4 krok byłoby inaczej ?
Chociaż ogólnie to mnie i z tym dobrze ...
Bezdyskusyjnie , teraz kiedy nie uczestniczę w AA jakby łatwiej poznać efekty po ludziach , bo patrzę teraz oczami z zewnątrz .

AndrzejG - Sro 01 Cze, 2011 20:59

Witajcie wszyscy.Właśnie wróciłem z mityngu.Było nas 18 osób.Pogadaliśmy o naszej chorobie .Było trzech nowych braci.Zadawali super pytania bo jako że,byli pierwszy raz mieli takie prawo.Czuję się wyluzowany i bardzo zadowolony.AA jest dla mnie a ja dla AA.Mam inna ochotę do malowania i będę czekał do niedzielnego mityngu.Pozdrawiam Wszystkich.Ale mam tez smutek .użarł mnie szerszeń i boli jak ch..a.Po każdym mityngu dobrze mi się śpi i to jest pewne.Cieszę się Suchy że, Ci się kot odnalazł.......Arnie zapewniam Cie ze ,pomimo że,jestem Aowcem to prowadzę normalne życie i nie żyję tylko AA Mam rodzinę ,zwierzęta,prace przyjaciół,wyjazdy i masę innych zwykłych spraw do załatwienia i na pewno nie jestem fanatykiem .Tu jest forum o uzależnieniu dlatego staram pisać o mojej chorobie.Ale spokojnie mogę rozmawiać na wiele innych tematów .
arnie - Sro 01 Cze, 2011 23:12

AndrzejG napisał/a:
,pomimo że,jestem Aowcem to prowadzę normalne życie i nie żyję tylko AA Mam rodzinę ,zwierzęta,prace przyjaciół,wyjazdy i masę innych zwykłych spraw do załatwienia i na pewno nie jestem fanatykiem

I bardzo dobrze!I tak trzymaj!Bo w końcu trzeba żyć,czerpać garściami życie,moim życiowym mottem jest
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj"

(Alkoholiku,człowieku,ludzie)
Zachowaj rozsądek,zachowaj czujność,pamiętaj,że masz w życiu pewne "ograniczenia" o których nie zapominaj ale nie musisz ich każdego dnia roztrząsać,oddychaj i łap wiatr w żagle.
W sumie to nie było Andrzej do Ciebie nawet bo powiem Ci,że nawet rozumiem to,że trzymasz się aa,dla mnie nie jest niczym złym uczestnictwo w tej wspólnocie ale podobnie jak w każdej dziedzinie życia,w alkoholiżmie też potrzebna jest równowaga.
I tej równowagi życzę wszystkim łącznie ze mną.

agata1968 - Czw 02 Cze, 2011 01:23

Każdy ma prawo do własnej drogi,własnych poglądów,własnego zdania,itd.,itp.Na każdego przychodzi czas dokonywania wyborów.Każdy w coś wierzy lub wierzy,że nie wierzy.Każdy z nas jest inny.Każdy jest na innym etapie swego zdrowienia.Łączy nas uzależnienie,które jest cząstką życia każdego z nas.Wszystko ma początek i koniec.
Andrzej-pogody ducha.

jerry - Czw 02 Cze, 2011 06:49

Hej Andrzej :)

Jak ci jest po tym szerszeniu? Mam nadzieję, żeś odporny na ukąszenia?
Nie lubię tego latającego tałatajstwa, pamiętam moje ostatnie dni picia gdy siedziałem na działce, a na domku były dwa gniazda. Obfity w żądlące owady był tamten 2006 rok, wpadały do szklanek z sam-wiesz-czym, brzęczały dniem i nocą, a nawet później zagrały główną rolę w moim delirium :-\ Niemiłe wspomnienie...na szczęście tylko wspomnienie.

AndrzejG - Czw 02 Cze, 2011 08:31

Witam.Dziękuję wszystkim za dobre słowa.A po ukąszeniu szerszenia zrobił się krwiak taki na 10cm.Podjechałem na pogotowie i Pani zapisała mi jakieś leki i na dodatek lekarka mnie ubawiła.Mówi Panie wielki Pan chłop(190cm) a z szerszeniem Pan mi tu przychodzi.Pewnie jestem uczulony o czym nie miałem pojęcia.W domu zamiast mnie żałować to się ze mnie śmieją że,na wojnie nic mi się nie stało a szerszeń mnie powalił.Boli ale się śmieje cha cha cha.I tak pisałem wczoraj po mityngu czuję się wyluzowany i zawsze jak wrócę ze spotkania jestem jakby spokojniejszy,lepiej mi się myśli i widzę potrzebę trzeźwego życia,lepszy jest trzeźwy świat, jak świat widziany przez pryzmat alkoholu..
jerry - Czw 02 Cze, 2011 08:49

Typowy, luzacki humor pracowników pogotowia. Jak kiedyś wywaliłem się na rowerze, to pierwsze słowa panów z karetki, wezwanej przez świadków zdarzenia brzmiały - Taki duży chłop i się na rowerze przewrócił ;)
AndrzejG - Czw 02 Cze, 2011 09:09

Dotarła do mnie zła wiadomość.W dyrektora odwyku na którym się leczyłem wjechał jakiś pijany idiota.Nic pijanemu się nie stało a dyrektor cały poparzony leży w śpiączce i walczy o życie.Ilu ludzi ten lekarz uratował myślę że w tysiącach i pijany go załatwił.Miało być spotkanie z ogniskiem i oczywiście odwołane no bo jak się cieszyć w takiej sytuacji.Ten dyrektor i lekarz psychiatra jest przykładem wielkiego wsparcia dla ludzi którzy chcą się leczyć i nie pić.Niedawno na spotkaniu opowiedział że,20 lat temu pił bardzo dużo i przestał całkowicie.Opiekuje się alkoholikami super.Sprowadził specjalistów najwyższej klasy.Mój kolega ksiądz odprawi za niego msze żeby go Bóg ocalił.Jestem alkoholikiem ale nigdy nawet na sekundę nie wsiadłem za fajere pod wpływem alkoholu.
jarek40 - Czw 02 Cze, 2011 10:37

Smutna wiadomość...A co do tego pijanego idioty,to może też osoba uzależniona,która nie zdaje sobie z tego jeszcze sprawy,i tkwi w matni nałogu???,znam mnóstwo alkoholików, którzy jeżdżą lub jezdzili po gorzale,sam to robiłem,i nie usprawiedliwiam tu nikogo, ma ponieść ta osoba konsekwencje,chciałem powiedzieć,że człowiek pod wpływem,nie jest świadom zagrożeń,często traci świadomość i robi rzeczy,których jako trzezwy, nigdy by nie zrobił...
Tosia - Czw 02 Cze, 2011 11:05

Pijany idiota..hmm a może ,był po prostu w rozsypce..
pozdrawiam Cie Andrzej,i życzę twórczego dnia.Tosia

AndrzejG - Czw 02 Cze, 2011 11:11

Masz racje Jarek.Trochę ochłonąłem po tej wiadomości może nie idiota a człowiek chory bez kontroli nad tym co robi...Nadmierne i częste picie alkoholi,ma straszne konsekwencje nawet jeżeli osoba jeszcze nie jest chora na chorobę alkoholową ale pije dużo .Musi się zatracić rozsądna ocena spraw i różnych sytuacji ,budzi się agresja.Rodzę się kłamstwa,długi ,upadek na zdrowiu i psychicznym i fizycznym.Jako alkoholik jeszcze pijący wydaje mi się że, ja nie byłem tym Andrzejem co jestem jako osoba nie pijąca.Mam również różne problemy jak raczej każdy człowiek.Ale mogę normalne ocenić sytuację ,kogoś się poradzić,przemyśleć i w sensowny sposób pokonywać różne trudności jakie życie mi niesie.
Suchy - Czw 02 Cze, 2011 16:24

AndrzejG napisał/a:
może nie idiota a człowiek chory bez kontroli nad tym co robi....
Dla mnie jednak idiota bez podziału na rodzaje choroby...
AndrzejG - Czw 02 Cze, 2011 19:31

Od zawsze mam dylemat.Czy jeżeli spotkam mojego kolegę który jest na totalnym głodzie,cały się trzęsie,To czy dać mu parę złotych czy odmówić.pamiętam że jak ja piłem tez dał mi kilka razy.Co byście zrobili.Ja napisze później co zrobiłem .A spotkałem go dzisiaj pod sklepem.
jarek40 - Czw 02 Cze, 2011 19:36

Jestem na takim etapie,że zdaję sobie sprawę,że dając czynnemu alkoholikowi pieniądze na wódę,wspieram jego uzależnienie i przykładam rękę do jego cierpienia lub śmierci, dla mnie to nie podlega dyskusji,nie daję,odmawiam asertywnie...Jest to także jedno z wielu zaleceń dla trzezwiejących alkoholików...
AndrzejG - Czw 02 Cze, 2011 20:13

Nie dałem mu pieniędzy.Zaproponowałem pomoc ,powiedziałem że,go ,zawiozę na leczenie.Nie zechciał i obraził się wypominając mi ze,mi tez dał jak byłem na głodzie.Trochę dziwnie się czuję ,ale nie mogłem mu dać na alkohol.Było by to pchanie go do grobu.Ale prywatnie nie bardzo mi jest z taką sytuacją dobrze.Ja wiem ze najlepiej powiedzieć ze, się nie daje i już ,.Ale pamiętam że,jak ja chciałem nie odmówił i z tąd dziwne uczucie.
Suchy - Czw 02 Cze, 2011 22:05

AndrzejG napisał/a:
Od zawsze mam dylemat.
Od dawna nie mam tego dylematu .
Kieruję się zasadą z filmu "Daleko od szosy" - na żądanie raz można i nie odmawiam , nawet gdy klient kręci jak może i udaje , ze na co innego niz na na alkohol .
Gdy widze , ze na głodzie po prostu daje i juz , nie zastanawiam się czy mu szkodzę czy nie .
Zresztą on juz zanim podejdzie wie , ze dostania ode mnie bo chyba mam to wypisane na czole .
To jest raz , następnego nie ma po prostu....i to nie tyle dla jego dobra co mojego komfortu psychicznego .

agata1968 - Czw 02 Cze, 2011 23:42

Na początku swego trzeźwienia nie dawałam.Proponowałam w zamian kupno chleba,masła,mleka lub czegoś innego do jedzenia.Na terapii konstruktywnych zachowań kiedyś mój terapeuta powiedział,że on daje,bo być może kupiony alkohol za te kilka zł ratuje właśnie komuś życie.Nie rozumiałam.Z czasem pojęłam.Teraz są momenty,gdy rzucam parę groszy na dłoń proszącego.Z miesiąc temu w czasie spaceru podszedł do mnie taki zmarnowany gość na ewidentnym kacu,brudny,obdarty i poprosił o 50 gr,bo mu do pizzy zabrakło(obok jest akurat pizzeria).Uśmiałam się i dałam mu tyle,ile chciał.Podziękował i poszedł,ale w przeiwnym kierunku,niż jest lokal.
Podrawiam.

Emma - Czw 02 Cze, 2011 23:44

Według zaleceń: nie dawać na alkohol, bo dokładam się do czyjegoś pijaństwa i może ktoś umrzeć, ok. Ale też ten kieliszek, butelka na którą dokładam się może być tą ostatnią, po której druga osoba osiągnie swoje dno i pójdzie po pomoc. Nigdy nie wiadomo co będzie i trudno przewidzieć. Nie daje z pierwszego powodu, choć mi żal, tego człowieka, który w swoim nałogu, poszedł tak daleko, że żebrze o pare groszy na łyk alkoholu, aby przeżyć, jak jemu wydaje się. Kiedy odmówiłam, poproszono mnie o papierosa. Dałam. Choć to też nałóg.
Kiedys powiedziałm, że mam ten sam problem, to druga osoba współczuła mi, że wyćwiczono mnie na terapii. :lol: Jak ktoś chce pić, to nie pomogę w żaden sposób.

Astra - Pią 03 Cze, 2011 04:22

AndrzejG napisał/a:
Trochę dziwnie się czuję ,ale nie mogłem mu dać na alkohol.Było by to pchanie go do grobu.

Może kiedyś, jeżeli Twój kolega przestanie pić, to powie o Tobie -"To mój prawdziwy przyjaciel, bo zatroszczył się o mnie i nie dał mi na alkohol".
Może tak będzie. :-? Kto wie ?

Kiedyś znajomi zaprosili nas na spotkanie towarzyskie. Miało być parę osób.
Jeszcze nie byłam pewna, czy mój mąż jest alkoholikiem, czy nie, ale niepokoiło mnie, że lubi alkohol :-/
Poprosiłam gospodarza domu, żeby nie proponował alkohol mojemu mężowi.
A on zrobił coś zupełnie odwrotnego, dosłownie namawiał i narzucał się z alkoholem.
Czułam złość do niego :evil: Pomyślałam sobie, to nie są nasi przyjaciele.
Prawdziwi przyjaciele są inni. Prawdziwemu przyjacielowi leży na sercu dobro drugiego człowieka.
A jemu i innym osobom na tym spotkaniu, dobro moje i mojego męża było obojętne :-/

Inną sprawą, bardzo nieprzyjemną jest namawianie do picia :evil:
Dosłownie presja na osobę, która odmawia picia :-/
Słowa tego typu :"No coś Ty, chyba nie odmówisz" ...itd :-/Czuję na takie zachowania dużą złość :evil:

AndrzejG - Pią 03 Cze, 2011 08:06

Przespałem się ze sprawą, czy dawać pieniądze jak ktoś jest na głodzie na alkohol czy nie.Oczywiście wiem że, według wszelkich zasad leczenia choroby alkoholowej nie wolno dawać .Często jestem zaczepiany przez różne osoby o pieniądze ,przeważnie są to ludzie już pod wpływem .Ale jak widziałem człowieka na głodzie który się trzęsie, parę razy dałem przez te lata.Pamiętałem że,nieraz też ktoś mi dał.Nigdy nie stałem pod sklepami ale od znajomych brałem żeby się napić i złagodzić głód,później jak pamiętałem oddawałem.......Jednak postanowiłem definitywnie że,więcej nikomu nie dam na alkohol nie będę wbijał swoich gwoździ w cudzą trumnę.Za duża odpowiedzialność,to jest przedłużanie u kogoś cierpienia w chorobie alkoholowej.Absolutnie nie należy dawać jestem już tego pewny.Ale temat wrzuciłem żeby poczytać co myślą o sprawie inni.Zaznaczam jednak że,jest mi żal osoby proszącej tym bardziej kogoś kogo znam ,ja wiem osobiście jak wygląda głód alkoholowy i pamiętam co wtedy myślałem i co czułem.Życzę miłego dnia i naprawdę bardzo się cieszę że,kolejny dzień się zbudził.... a ja jestem trzeźwy.
Emma - Pią 03 Cze, 2011 09:11

Myślę Andrzeju, że to trudna sprawa.Bo mam kierować się dobrem drugiego człowieka
i w tym momencie ponoszę odpowiedzialność za niego. Mnie ostatnio proszono dwa lata temu. Naprawdę nie wiem co intuicja powiedziałaby mi dzisiaj. A każdy przypadek jest indywidualny. To przede wszystkim zmieniło się u mnie w czasie trzeżwienia. Aby nie traktować innych osób generalnie. Np inaczej będę rozmawiać z kimś, kto dopiero zaczyna abstynencję, kiedy zdaje sobie sprawę z ogromnego zagubienia, nadwrażliwości, a inaczej z kimś kto już trzeżwieje jakiś czas, chce trzeżwieć i mogę podnosić mu poprzeczkę, w ten sposób pomagając tej osobie. To oczywiście jest inny temat, ale tak mi się skojarzyło.
Poza tym znane są przypadki, kiedy w indywidualnej pomocy, podaje się jednak alkohol w małych ilościach, aby uniknąć padaczki, czy delirium. Uniknąć, aby nie został uszkodzony mózg. Tak robili starzy weterani, wolni od alkoholu. Bo w wolności od alkoholu nie chodzi o to, aby ściśle przestrzegać zaleceń i w ten sposób ustrzec się głodu, ale jest taki stan kiedy jest ten alkohol na widoku, w ręku, ale Ty i tak go nie wypijesz, ani nie będziesz czuć niepokoju. Zresztą alkohol jest wokół, prędzej czy póżniej każdy z nas stanie jakby z nim oko w oko. Wzajemnie, miłego dnia. :-)

AndrzejG - Pią 03 Cze, 2011 12:56

Masz racje.Tak dokładnie i precyzyjnie stosując zalecenia terapii, raczej nikt nie trzeźwieje.Tu trzeba też intuicji, poza naukami odebranymi z terapii żeby zachować trzeźwe życie trzeba w miarę prawidłowo ocenić sytuacje w jakiej ja alkoholik się znalazłem.Słyszałem taką wypowiedź ze,ktoś zaczął pić bo ciągle chodził do sklepu i rachunki płacił na stoisku monopolowym i ten widok wódki i innych alkoholi w końcu wyzwolił w nim głód alkoholowy i popłynął.Absolutnie w to wierzę chociaż mnie się wydawało że reklamy i widok butelek na mnie nie działa.Ale jak to usłyszałem, na wszelki wypadek omijam stoiska z alkoholem, a co mi zależy to nie jest dla mnie żaden wysiłek zrobić zakupy bez widoku alkoholi w sklepie.Wolę nie kusić losu i nie sprawdzać na sobie czy to prawda czy nie.Trzeźwienie i nie picie żadnych alkoholi to bardzo skomplikowana i złożona sprawa wymagająca dużej dyscypliny w życiu jak również przestrzegania prawd wyniesionych z różnych terapii i przeanalizowanie mojego alkoholizmu z czasów jak piłem.Nie poznałem w swoim życiu ani jednego trzeźwiejącego alkoholika który nie pije długo lat żeby nie był całkowicie zdyscyplinowany z leczeniu tej choroby nieuleczalnej zresztą.Każda kombinacja że może mi się jakoś uda kończy się zapiciem.Nie wieżę w żadną silną wolę czy cudowne wyzdrowienia.
jarek40 - Pią 03 Cze, 2011 16:03

Ostatnio duzo czytam o AA,to ze względu,że jestem prowadzącym mityng,i uczę się tego.
Kiedyś wypominałem Ci słowo "wpadka",ja byłem za słowem "zapicie" Przyznaję się do błędu,oba słowa są dobre i oba funkcjonują w społeczności AA...Miałeś rację...

AndrzejG - Pią 03 Cze, 2011 17:20

Witaj .Nic się nie dzieje.Ale pamiętasz jak musiałem dużo pisać żeby to słowo zaakceptowano. .Jest pewnego rodzaju gwara,ale nie chce tego forsować po co mi kłótnie na forum ,wolę spokój.
rozproszony - Sob 04 Cze, 2011 08:58

Cześć Andrzej.
Cieszę się że tu trafiłem. Będę tu zaglądał. Teraz do obowiązków biegnę.
Pozdrawiam

rozproszony - Sob 04 Cze, 2011 09:01

No i jeszcze pozdro od Piotrka. Jest tu obok :-)
Na razie.

AndrzejG - Sob 04 Cze, 2011 10:16

Witam Marka i Piotrka.Ciesze się że,tu zajrzeliście. Ale zasmuciłem się że,dyrektor zmarł.
jerry - Sob 04 Cze, 2011 14:55

Ja też się cieszę, że zajrzeliście ... mam nadzieję, że nie tylko do Andrzeja ;)

U mnie ciepło, sobotnio, działka ... szerszeń jedna sztuka w zasięgu wzroku :-\


Pozdrawiam - Jerry

AndrzejG - Sob 04 Cze, 2011 16:37

Witaj Jerry.Szerszenia tez zacząłem się już bać ,będę na nie uważał .Marek już się zalogował a Piotruś jak już wie że jest takie forum to może tez przyjdzie.To są profesjonalni terapeuci w oddziale odwykowym. Marek to mój sponsor,chciałem żeby wiedział o czym tu pisze i co czytam.
rozproszony - Nie 05 Cze, 2011 08:28

Cześć
Z tym profesjonalizmem z mojej strony to lekka przesada, ale dzięki - to miłe.
Wczoraj byliśmy z Piotrkiem - i nie tylko - na rocznicy grupy Jedność przy ZK w Medyce.
Nie muszę pisać jak było, bo każdy kto uczestniczy w takich spotkaniech wie ile one dają. Za chwilę siadam na rower i jadę do rodziców. W taką pogodę chyba świra bym dostał siedząc w domu. Jak coś będę wiedział na temat pogrzebu dyrektora to dam znać.
Pzdr

AndrzejG - Pon 06 Cze, 2011 07:18

W sobotę wieczorem zadzwonili moi koledzy żeby z nimi jechać na ryby.Ale musiałem odmówić.Powiedziałem wprost do telefonu że, nie pojadę ponieważ na rybach będzie alkohol a ja nie chce się od nowa pakować w suchego kaca.Ktoś by pomyślał ze,byłem namawiany ze, co ty jedź przecież nikt Ci nic nie będzie proponował.Ale nic mylnego .Paweł powiedział OK masz rację lepiej nie igraj z ogniem.Będziemy dzwonić z jeziora czy biorą czy nie i cię informować.Ucieszyło mnie to że,mam rozumnych przyjaciół którzy nie nadużywają alkoholu ale mają prawo napić się piwa czy kielicha jako zdrowi ludzie.Dobrze wiedzą że, mnie nic nie wolno spożyć ani przebywać wśród pijących alkohol.Poczułem się wyluzowany mając wsparcie od otoczenia które zaakceptowało i rozumie że, jetem chory na chorobę alkoholową i w związku z tym muszę mieć różne ograniczenia i być zdyscyplinowany.
długonosy - Pon 06 Cze, 2011 14:15

AndrzejG napisał/a:
Będziemy dzwonić z jeziora czy biorą czy nie i cię informować.Ucieszyło mnie to że,mam rozumnych przyjaciół którzy nie nadużywają alkoholu ale mają prawo napić się piwa czy kielicha jako zdrowi ludzie.
No jasne, niech piją, do póki mają prawo. ;-)

Jeśli wejdą nowe przepisy (niestety, wątpię aby weszły w takiej formie), to za picie na łódce, miałyby być spore mandaty: Nowelizacja Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości

Ja cały wczorajszy dzień spędziłem nad woda, w gronie znajomych. Nikt alkoholu nie pił. Pito wodę mineralną, Pepsi, jakieś soki, herbatę. Ludzie jak najbardziej zdrowi, w sensie że nieuzaleznieni, ale alkoholu nikt nie pił. Bo po co? Bez tego było wszystkim bardzo przyjemnie.
:-)

Emma - Pon 06 Cze, 2011 14:43

Przyjaciel wiedząc, że będzie pił alkohol i to wybierze, to nawet nie zaprasza mnie na takie spotkanie. Lub zaprasza i nie pije, biorąc pod uwagę moje dobro, choć go nawet o to nie proszę. A już na pewno nie tłumaczę się i nie jestem wdzięczna jak odmawiam i druga osoba zrozumie, że nie idę. Nie idę lub idę z własnego wyboru, na własną odpowiedzialność. To samo jest z mojej strony w innych kwestiach.
Może mamy inne pojęcie przyjażni. Pozdrawiam :-)

AndrzejG - Pon 06 Cze, 2011 14:46

Jak mam nazwać osoby która znam od dziecka.Zawsze się przyjaźniliśmy i tak zostanie dokąd będziemy żyć i nikt nie zapraszał mnie na picie ale na łowienie ryb.Nie mylcie pojęć.My nie łowimy z łódek ponieważ łowimy tylko na ciężki grunt z brzegu.A moi przyjaciele piją sobie jakieś zimne piwo a nad ranem wypijają kielicha,albo nic nie piją tylko wodę mineralna i kawę, bo tak wolno osobom zdrowym i to w weekend.To że mnie nie wolno to nie znaczy że, nagle uznam że, jakikolwiek alkohol dla zdrowych ludzi ma być zakazany i najlepiej niech by przestali go produkować i pewnie dawać wszystkim jakieś kary za picie w plenerze i w oddalonych od cywilizacji miejscach.No bez przesady.Nie chce być uznany za nawiedzonego.Każdy zaraz by mi powiedział że,mam pewnie krótką pamięć.Nie pojechałem grzecznie odmówiłem i to mnie osobiście cieszy.Nie przebywam już wśród pijących alkohol pod żadnym pozorem.Całkowicie zerwałem kontakty z ludźmi z którymi pijałem nałogowo i z alkoholikami nadal pijącymi.Napisałem o ludziach zdrowych.
Emma - Pon 06 Cze, 2011 15:42

Również pisałam o ludziach nieuzależnionych. Przecież to Twój wybór jak ich nazywasz, ja mam inne zdanie, mogę prawda? Szanuje też Twoje. Wymieniamy tu na forum myśli, doświadczenia. Dając i biorąc wzajemnie. Bliskie relacje między ludżmi są wtedy, kiedy jest poczucie wzajemnego dobra. Wiem, że w AA "przyjaciel" to słowo popularne i przenosi się je poza.

AndrzejG napisał/a:
To że mnie nie wolno to nie znaczy że, nagle uznam że, jakikolwiek alkohol dla zdrowych ludzi ma być zakazany i najlepiej niech by przestali go produkować i pewnie dawać wszystkim jakieś kary za picie w plenerze i w oddalonych od cywilizacji miejscach.

A o tym to w ogóle nie pisałam.

Wybacz Andrzeju, ale Twoja nadwrażliwość jest jeszcze na tak wysokim poziomie, że mam wrażenie, że jakiekolwiek inne zdanie burzy w Tobie spokój, własne przekonanie o czymś, które musisz tłumaczyć.
Wszystkiego dobrego :-)

AndrzejG - Pon 06 Cze, 2011 17:14

Nie jestem nadwrażliwym.Ale jak napisałem że,nie pojechałem na ryby ponieważ nie chcę przebywać z osobami spożywającymi to od razu czytam wykład na temat kto przyjaciel a kto wróg.I jestem uświadamiany że picie jest niezgodne z jakimiś przepisami.Nie chcę być ciągle łapany za słówka. Bardzo chętnie czytam wpisy jak ktoś pisze o sobie jak reaguje co robi w takiej sytuacji a za pouczanie mnie na każdym kroku dziękuję z góry serdecznie.
agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 00:10

Andrzej-Ty nie piłeś wiele lat i ponoć robiłeś też wiele dla swej trzeźwości.Teraz jesteś po lub w trakcie terapii-oświeć mnie,bo nie pamiętam.Czytam sobie Twoje wpisy,opisy,wyjaśnienia i zauważyłam,że pasują Ci takie zwroty,w których przeczytasz,że zareagowałeś/zrobiłeś/postąpiłeś super.Inne nazywasz łapaniem za słowa lub pouczaniem.Forum dotyczy uzależnienia,ale uzależnienie jest częścią życia,a życie dotyczy właściwie wszystkiego-również definicji.To Twój temat,ale nie teren prywatny,więc myślę,że każdy ma prawo napisać to,co uważa akurat za ważne,a ważne są również kwestie pozaalkoholowe.
Nie pojechałeś na ryby-Twój wybór.Nie namawiali Cię-ok.Szkoda,że jako przyjaciele nie potrafili zrezygnować z piwa lub z kielicha,abyś mógł z nimi połowić ryby.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 07:39

Witaj Agato.Wszystko mi pasuje poza łapaniem za słowa.i próba udowodnienia mi na siłę że,gdzieś coś źle napisałem..Ja nie jestem nieomylny.Nie zależy mi na żadnych pochwałach za cokolwiek .No bo po co mi pochwały.Nie jestem niedowartościowanym człowiekiem i wcale mi nie zależy na pochwałach ani w życiu ani w pracy ani na tym forum.To czy się ktoś ze mną zgadza czy nie to też nie moja sprawa .Od kąt tu przyszedłem wykłócam się o oczywiste oczywistości.Jak coś napisze jest cisza a za jakiś czas pojawiają się wpisy doszukujące się moich błędów w tekście i pomyłek w moim myśleniu i rozumowaniu.Niech i tak będzie.Ale jak napisałem o rybach to nie po to żeby moi przyjaciele byli oceniani , czy mieli zadzwonić,czy mogli nie pić czy inne sugestie w tej sprawie.A mnie chodziło tylko o to żeby napisały osoby które miały tego typu propozycje i co powiedziały żeby nikogo nie urazić jak to załatwiły.Ja naprawdę nie chcę tutaj ani nigdzie indziej być z kimkolwiek w sporze.Proszę o nie udzielanie mi rad,porad i nie ocenianie ani mnie ani tekstów które pisze.Nie piszę tutaj dla oceny tego co piszę ani dla weryfikacji błędów.Ja jako Aowiec uczę się na przykładach jak inni poradzili sobie z podobnymi problemami jak moje.Ja też czytałem bardzo dużo wpisów na tym forum nawet bardzo starych i to co myślę o biznesach ,poradach,tolerowaniu picia,wymądrzaniu we wszystkich tematach ,ocenie postępowań niech zostanie w mojej głowie.Każdy człowiek ma swoją głowę i nosi ją na karku. Mogę z mojego mózgu korzystać tak jak mi się podoba.
jerry - Wto 07 Cze, 2011 08:15

AndrzejG napisał/a:
Od kąt tu przyszedłem wykłócam się o oczywiste oczywistości
No i po co? Ty coś napisałeś, ktoś coś napisał i .... czy warto dalej kontynuować?
izunia - Wto 07 Cze, 2011 08:26

agata1968 napisał/a:
Szkoda,że jako przyjaciele nie potrafili zrezygnować z piwa lub z kielicha,abyś mógł z nimi połowić ryby.

Przypuśćmy, że by potrafili. Ale czy Andrzej czułby się komfortowo w takiej sytuacji? Bo ja raczej nie. Czy mamy prawo ograniczać innych? Przecież to nasza choroba, nasze ograniczenia. Tak się zastanawiam nad tym. Możemy unikać, rezygnować, izolować się itd. Czy to nie jest przesada w drugą stronę? Czy nie powinniśmy jednak nauczyć się żyć z pewnymi zagrożeniami?
AndrzejG napisał/a:
Od kąt tu przyszedłem wykłócam się o oczywiste oczywistości.Jak coś napisze jest cisza a za jakiś czas pojawiają się wpisy doszukujące się moich błędów w tekście i pomyłek w moim myśleniu i rozumowaniu

Też mam takie wrażenie. A może Ty jesteś taki kontrowersyjny, a inni "wiedzą lepiej". ;-)
Widocznie też jestem nadwrażliwa ;-)

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 08:59

Witajcie.Masz racje Izunia.Oczywiście że, inni mogą mieć rację a ja mogę się mylić.Zanim wpisałem się na to forum trochę poczytałem co tu się pisze. No i jestem.A sam jestem jaki jestem czy kontrowersyjny?Nie sądzę.Chcę się leczyć zgodnie z regułami medycznymi.Chorobę alkoholowa leczy się słowami.A że,jestem aowcem to też,wyznaje zasady AA o czym powiadomiłem to forum od razu.Nie wyznaje innych sposobów leczenia poza terapią i uczestniczeniem w ruchu AA,mam tez sponsora któremu mówię o prywatnym życiu i proszę o rady. W AA ,nie udzielamy rad, nie oceniamy ale słuchamy jak inni poradzili sobie z podobnymi problemami życiowymi.Takie postępowanie mi bardzo pomaga.Wiem tez że,jestem na forum i każdy ma jakieś prawo do wyrażania swoich opinii,ale prosiłbym o wyrozumiałość..Dziękuję i życzę miłego dnia.Ci co mnie znają wiedzą że,nie jestem człowiekiem kłótliwym.Ale mam tez prawo napisać wprost o co mi chodzi.
Jagna - Wto 07 Cze, 2011 09:38

izunia napisał/a:
Przypuśćmy, że by potrafili. Ale czy Andrzej czułby się komfortowo w takiej sytuacji? Bo ja raczej nie. Czy mamy prawo ograniczać innych? Przecież to nasza choroba, nasze ograniczenia. Tak się zastanawiam nad tym. Możemy unikać, rezygnować, izolować się itd. Czy to nie jest przesada w drugą stronę? Czy nie powinniśmy jednak nauczyć się żyć z pewnymi zagrożeniami?


Izunia, zgadzam sie w 100% :) Ja gdy przestałam pić, już na terapii, dowiedziałam się ( eureka!) że to nie świat wokół mnie ma się zmieniać, by było mi lepiej żyć, ale to ja sama mam się zmieniać. Ciężko mi było to przełknąć, bo w moim mocno utartym przekonaniu , za moje niepowodzenia, ból, cierpienie ...byli winni inni, zły świat, chore układy i.t.d. Wystarczyło zakodować na nowo, że zmieniać mogę i potrafię tylko siebie.
Dlatego uważam,że zachowałeś zdrowy rozsądek nie jadąc na wędkowanie, a koledzy jako zdrowi ludzie mieli prawo relaksować się przy szklance piwa.
Co prawda ja już wiem, że to żaden relaks, ale to nie znaczy że mam te "swoje mądrości" narzucać całemu światu. Dla mnie życie bez procentów jest o wiele wartościowsze, fajniejsze, pełne...no ale nie od razu tak to czułam.
Teraz to ja dostosowuję się do sytuacji, a nie inni sa zobligowani skakać wokół mnie. Oczywiście idąc na kawę z przyjaciółką nie byłabym zadowolona gdyby sobie postanowiła przy mnie drinkować, ale to już obie wiemy i umawiamy się tylko na kawę i lody, a na imprezy alkoholowe nie chodzę, chociaż zdarzyło się mi bywać na służbowych wigiliach i t.p. ale zmykałam z nich po zjedzeniu posiłku.
Trzymaj się cieplutko Andrzej 8-)

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 09:49

Dziękuje Jagna.Tak, mam zmieniać siebie a nie zmieniać świat.Pozdrawiam Cię serdecznie.
Emma - Wto 07 Cze, 2011 09:52

Tak czytam Ciebie Andrzeju, i myślę gdzieś Ty się uchował tyle lat.
Kiedyś słyszałam taką historię jak osoba z 10-letnim stażem miała duże trudności ze sobą a skutkiem tego był silny głód alkoholowy i decyzja o piciu. Osoba ta poszła celowo do swojego kompana z dawnych lat, z którym wcześniej piła i zaproponowała zakup butelki wódki. W tym momencie, usłyszała: co Ty robisz, przecież nie pijesz, to ja pije /nie wiem czy jest osoba już uzależniona, czy nadużywa alkoholu/. Odwiozła go do domu i pilnowała, aż kryzys minął. Bez pomocy innych ludzi, właśnie takich przyjaciół różnie może być, jak widać.
Sposób myślenia, dzielenie się tym, jeśli nie jest życzeniowy, jest dla mnie dzieleniem się doświadczeniem. Bo z niego wynika postępowanie, wiąże się to również z uczuciami, które wyłaniają się z kształtowania przekonań. Nowych przekonań, ponieważ stare, aby trzeżwieć musiałam porzucić. I to co nowe jest tez doświadczeniem. W tekstach, które pisze i czytam poznaje siebie, innych, na tym też opieram swoje wnioski, poznaje schematy przyczynowo - skutkowe. Na mityngu jedna wypowiedż może spowodować skojarzenie z innymi sprawami, czasem nawet zdarza się, że cały mityng dotyczy dzielenia się sobą, na podstawie jednej wypowiedzi, tak też wzrasta samoświadomość i rozwija się umiejetność kojarzeń.

Z Twojego tekstu Andrzeju również widać Ciebie. Np radość z poczucia akceptacji Twoich kolegów, co dla mnie byłoby problemem i uwiązaniem, gdybym swoje poczucie wartości wiązała z akceptacją otoczenia. Ponieważ ludzie są rożni i nie muszą mnie rozumieć, mają też swoje egoistyczne pobudki. I tak mam wrażenie, że jednak w środku to jest Twój problem, znam to bo też tak miałam, i nie dotyczy tylko mnie, ale ogólnie zwiazany jest z naszą chorobą, zaczynając już od przyczyn w dzieciństwie. Jak zareagują inni na mnie, jakie to powoduje uczucie. Skutkiem jest zazwyczaj zakłamanie i nie bycie sobą. Radość, gdy akceptują, rozczarowanie i smutek, jeśli nie.
Staranie się o tą akceptacje, kosztem siebie.
I tak zastanawiam się, czy wtedy, kiedy sięgnąłeś po ten alkohol, poza runięciem całkowicie fundamentu o bezsilności wobec alkoholu, co czułeś, jak częstowali Cię starzy znajomi, których nazywasz przyjaciółmi, nie wiem czy ich też i jak ważna jest dla Ciebie przychylna opinia i wpływowość innych ludzi. No i braki w rozróżnieniu co dobre dla Ciebie, a co nie. Bo przecież sięgnięcie po alkohol nie było dobre, nie mówiąc już o rozsądku. Tobie inny człowiek to zaproponował, jak pisałeś, być może nie wiedział, że jesteś alkoholikiem, nie wiem nie pisałeś o tym. Pytasz jak nazywać ludzi, których znam od dzieciństwa, czy jest to miara przyjażni? Dla mnie liczy się jakość, a nie ilość / tu ilość lat/, zarówno w samym trzeżwieniu, jak i w pozostałych aspektach życia, jako kobieta, też mówię,że liczy się jakość 8-)
Weżmiesz sobie coś z tego, co napisałam, to weżmiesz, nie to nie. Jeśli cokolwiek zrozumiałeś. Ale na pewno nie będziesz mi nakazywał co mam pisać i w jakiej formie. Mam mieścić się w zasadach forum i ogólnie przyjętych zasadach dialogu między ludżmi, i to robię,a pozostałe rzeczy to jest moja sprawa i mojego sumienia.
Dobrego dzionka. :-)

Jagna - Wto 07 Cze, 2011 10:21

I wiesz Andrzeju, nasunęła mi się jeszcze taka osobista refleksja. Bardzo długo jeżdziłam konno, należałam do klubu jeździeckiego , a tam oprócz sportu i niewątpliwej przyjemności przebywania na łonie natury, wśród tych pięknych zwierząt , odbywały się suto zakrapiane imprezy. Piłam tam bardzo dużo, towarzysko...najpierw. Reszty się domyślasz.
Zrezygnowałam z tego hobby, ciężko było. Nadal kocham konie, kiedyś dosiądę jeszcze rumaka, ale na dzisiaj zmieniłam otoczenie, zmieniłam zainteresowania. Dokonałam tego trudnego wyboru i nie żałuję :)
Pozdróweczka! :)

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 10:29

Witaj Emma.Ano uchowałem się 13 lat nie pijąc dzięki konsekwencji w leczeniu,dzięki uczestniczeniu w ruchu AA.Teraz też uchowuję się jak to nazwałaś dzięki takim samym sposobom.Zapiłem ponieważ dopadł mnie suchy kac co dość dokładnie opisałem w starszych postach.Ja naprawdę wiem kto mój przyjaciel od zawsze,kto kolega,kto znajomy.Nikogo nie obwiniam za moje zapicie.Nikt mi do gardła nic nie wlał na siłę.Chorobą alkoholowa żądzą różne mechanizmy.Staram się jak umiem żeby się leczyć i nie pić.I nikomu nie nakazuje co ma pisać ale grzecznie proszę żeby mnie nie pouczano,nie radzono ale żeby pokazywać sposoby jak sobie radzi osoba która pisze do mnie, odpowiedzią zwrotną...

emma napisała.."Weżmiesz sobie coś z tego, co napisałam, to weżmiesz, nie to nie. Jeśli cokolwiek zrozumiałeś......Czy zrozumiałem?Raczej tak.

Dzięki Joanno .Ja tez zrezygnowałem z wędkarstwa co nie wyklucza że,kiedyś będę wędkował ale muszę się wzmocnić,popracować nad sobą.Moja trzeźwość w moim życiu to absolutnie najważniejsza obecnie sprawa.Nie będzie trzeźwości nie będzie NIC.

agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 16:20

Andrzeju-jakie kłótnie?Ty masz swoje zdanie,ja swoje,ktoś swoje.Dodatkowo każdy zapewne dostrzega coś innego i o tym pisze.
Poza tym,ja np.staram się zrozumieć,dlaczego konsekwencja w leczeniu,o której wielokrotnie wspominasz,doprowadziła Cię do suchego kaca.Nijak tego pojąć nie mogę,ale może jestem za głupia.
Izuniu-w przyjaźni wszystko jest możliwe.Jeden wypad bez alko chyba nie jest ograniczeniem wolności wyboru.Ale może znów jestem za głupia.
I tak na koniec-myślę sobie,że życie z nazewnictwem ,,zagrożenia", ,,ograniczenia", ,,izolowanie", ,,rezygnowanie"itp. oraz czynne wypełnianie tych nazw,musi być takim życiem ,,na baczność".Dla mnie trzeźwienie jest stylem życia,drogą,którą idę,sposobem na rozwój osobisty i duchowy.
Andrzeju-nie jesteś kontrowersyjny wg mnie.Ja Ciebie postrzegam jako paradoksalne zjawisko,pod którym kryje się człowiek,wciąż broniący swego terytorium.A jeśli jest obrona,to jest też walka.
Życzę Ci pogody ducha i spokoju.Pozdrawiam.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 17:06

Jak doszło do suchego kaca a w konsekwencji zapicia starałem się wyjaśnić na tyle na ile rozumiem chorobę alkoholową w starszych postach.Myślę że, po latach trzeźwienia przyszedł na mnie jakiś czas słabości.Nie bardzo do końca to rozumiem dlaczego tak się stało.To może być sprawa dla lekarza psychiatry czy psychologa zajmującego się uzależnieniami.Nie ja sam zapiłem z długo nie pijących alkoholików czyli trzeźwiejących.Chęć zapicia nie powstała nagle z dnia na dzień.To powoli rozwijało się we mnie myślę ze niezależnie od mojego chciejstwa być osobą trzeźwą.Najdziwniejsze jest dla mnie to że,jakbym nie zauważał że, to suchy kac chociaż o jego istnieniu wiedziałem tyle co dzisiaj.To wyglądało tak jakby moja psychika odłączyła się od mechanizmów obronnych i w niezrozumiały sposób przestałem analizować co mi jest.Nie miałem powodów do zapicia tzn.życie toczyło się normalnie,kłopotów znaczniejszych nie miałem ani większych sukcesów również.Myślę że,nie ma racjonalnego na 100% wytłumaczenia.Może było wiele czynników które mną tak pokierowały a o nich zapomniałem albo ich nie zauważyłem.Teraz codziennie czuwam nad swoim trzeźwieniem.a wcześniej pewnie zaniedbałem różne aspekty leczenia i terapii.Nie znam się na mechanizmach działania mózgu.Teraz nie piję alkoholu i staram się dbać o teraźniejszość ale nie zapominam również o przeszłości chociaż na tą przeszłość nie mam już obecnie żadnego wpływu.
agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 17:19

Dziękuję Ci za ten post.Ja trzeźwieję niewiele ponad 5 lat.Mam trudny czas w życiu osobistym.Nie chodzę na mityngi,w Programie jestem na IX Kroku od dawna,mój Sponsor ma też trudny czas i nie chcę go teraz zajmować sobą.Czuję wolność od obsesji picia/niepicia,ale czasem świadomie prowokuję w sobie myśli,od których krótka droga do butelki.Prowokuję i ucinam.Wspieram się Bogiem,literaturą,netem,rozmową z bliską osobą.Wiem jednak,że choroba znajdzie każdą lukę.Nie chcę tego przeoczyć.Dlatego tak ,,drążę"Ciebie.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 17:45

Przez te dziesięć pierwszych lat trzeźwienia nie czułem chęci zapicia .Ale co już zdążyłem zanalizować że,co rok czułem się jakby mocniejszy chociaż w oficjalnych wypowiedziach byłem pokorny.Czym więcej lat płynęło mi na nie piciu tym bardziej się jakby bawiłem swoją trzeźwością.Jeździłem na grupy AA po Polsce i poza granicami również, na rocznice,spotkania(nadmiernie).Był to może rodzaj jakby szpanowania latami niepicia a może głupia radość.Pamiętam że, coraz bardziej lubiłem powiedzieć że np.nie pije 8 lat.Dzisiaj wiem że,moje trzeźwienie jest dla mnie.Ale zrozumiałem tez że jak się komuś delikatnie zasygnalizuje ze,nie piję jakiś czas, to daję osobie nadzieję że,można nie pić i że,są nie pijące osoby chociaż uzależnione od alkoholu.Na pewno sam sobie wygenerowałem w mózgu chęć zapicia i w rezultacie zapiłem.Ale mechanizmy które mnie nakreciły do zapicia są na razie dla mnie nie bardzo czytelne,chociaż pracuje nad tym.Jezeli odkryje mechanizmy mojego zapicia i pozmieniam zachowania z jakich wynikło to zapicie to mam jakieś szanse na trzeźwe życie czego i tobie szczerze życzę.Nawet Ci się nie śni co czułem jak doszedłem trochę do siebie po 10 dniach na detoxie.Czułem jakby się dla mnie świat zawalił.legło w gruzach moje myślenie.Teraz czuję że powolutku dochodzę do równowagi,chociaż nadal jest to dla mnie bardzo trudne.Zacząłem się po tym zapiciu leczyć na kilku nowych płaszczyznach czego nie robiłem wcześniej.A mianowicie.Mam sponsora,wpisałem się na to forum które uważam że, mi pomaga .I żeby było jasne .Ponieważ uważam że,chorobę alkoholowa leczy się tylko słowami to to forum również mnie leczy.
agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 17:51

I znów jestem wdzięczna za to,co napisałeś.
Teraz idę do mojego chorego chłopca na zajęcia,ale wieczorem tu wrócę,bo chcę z Tobą tu rozmawiać.

arnie - Wto 07 Cze, 2011 17:57

Każdy sobie coś wybierze Andrzej od Ciebie,nigdy nie czułem się zbyt mocny ani zbyt niemocny w swoim niepiciu,właściwie częściej wolę myśleć,że to,że mi się nie chce nie musi oznaczać tego,że nie chce mi się totalnie,bo może akurat to,że mi się nie chce jest tylko jakąś ściemą? Może moja podświadomość akurat chce?
Zasada ograniczonego zaufania do samego siebie :mrgreen:
A czytając też i Ciebie upewniam się w przekonaniu,że to podstępne choróbsko i trzeba trzymać fason aż do ostatniego wydechu,bo nigdy nic nie wiadomo.
Trzymaj się!

izunia - Wto 07 Cze, 2011 17:57

agata1968 napisał/a:
Izuniu-w przyjaźni wszystko jest możliwe.Jeden wypad bez alko chyba nie jest ograniczeniem wolności wyboru.Ale może znów jestem za głupia.

Jak i w życiu Agatko, taki frazes, jak dla mnie.
Pewnie, że możliwe, tylko po co? Żeby udowodnić przyjaźń? Jednym wypadem bez alko?
Dla mnie jest ograniczeniem. Jeden, czy dwa, czy trzy. Nie ma znaczenia. Nie chciałabym, żeby ktoś wymagał ode mnie, dla odmiany, żebym się napiła.
Zastanowiłam się tutaj, u Andrzeja, nad tą konkretną sytuacją, ponieważ mam znajomych, przyjaciół, którzy lubią wypić lampkę wina, piwo, towarzysko, bez upicia. Nie odczuwam, żeby mi to przeszkadzało, ale mam zakodowane zalecenia: Unikaj wyzwalaczy! I to sprawia, że czuję, że powinno przeszkadzać.
Rezygnacja z takich spotkań byłaby rozwiązaniem? Pozbawianie się innych "korzyści" z takich spotkań miałoby sens?
agata1968 napisał/a:
I tak na koniec-myślę sobie,że życie z nazewnictwem ,,zagrożenia", ,,ograniczenia", ,,izolowanie", ,,rezygnowanie"itp. oraz czynne wypełnianie tych nazw,musi być takim życiem ,,na baczność".

Prawda? No właśnie o to mi chodzi. Tylko nie ujęłam tego tak wyraźnie. Żeby nie żyć na baczność. Z tym się nie spotkam, bo się napije. Z tamtymi nie pojadę, bo wyciągną wino w autobusie, itp, itd... Nie mówię tu o sytuacjach czysto pijackich, bo to wiadomo. Podejrzewam też, że nie rozstrzygniemy tego, bo to są sprawy indywidualne każdego z nas.
AndrzejG napisał/a:
Chęć zapicia nie powstała nagle z dnia na dzień(...)Myślę że,nie ma racjonalnego na 100% wytłumaczenia.

A czy jesteś w stanie odtworzyć, co sobie myślałeś przed zapiciem?
Obawiam się tego, tego braku racjonalnego wytłumaczenia. Zwłaszcza jak pojawiają się "powody".
Nie uważam, że jesteś kontrowersyjny. To było napisane z przymrużeniem oka.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 18:08

Całkowite zanalizowanie swojego zapicia i wyciągniecie z tego konkretnych wniosków jest jeszcze dla mnie może trochę za trudne i za wczesne .Za krótko znowu jestem trzeźwiejącym alkoholikiem.W zimie byłem w Przemyślu na spotkaniu alkoholików, było kilkuset trzeźwiejących ludzi i naprawdę głupio się czułem jak większość z moich dawnych kolegów nawet nie zauważyło że zapiłem.Ale przyznałem się.Może to da komuś do myślenia i może moje złamanie trzeźwienia uchroni kogoś od zapicia.Nie chce już w jakikolwiek sposób byś szczęśliwym że,jestem osoba chora na chorobę alkoholową.Ale cieszy mnie to że nie piję dzisiaj.....

,,zagrożenia", ,,ograniczenia", ,,izolowanie", ,,rezygnowanie" to według mnie nie jest życie na baczność.Dla mnie to są zmiany a nie kara i droga do trzeźwego życia i nic mi nie ma prawa przeszkadzać zmiana moich dawnych upodobań.Ale wybór mam.Oczywiście.Mogę się nie ograniczać i nie zmieniać i co się stania.? Ja już wiem.

arnie - Wto 07 Cze, 2011 18:14

AndrzejG napisał/a:
Nie chce już w jakikolwiek sposób byś szczęśliwym że,jestem osoba chora na chorobę alkoholową.

Nie bardzo to rozumiem,czy to oznacza,że byłeś szczęśliwy z powodu bycia alkoholikiem?

agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 18:15

Nie pisałam o udowadnianiu czegokolwiek,ale o kompromisach.Nie rozumiesz mnie Izuniu chyba.
Andrzeju-mnie też cieszy,że dziś nie piję.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 18:40

Ja wcześniej napisałem takie zdanie.....Nie chce już w jakikolwiek sposób być szczęśliwym że,jestem osobą chorą na chorobę alkoholową.....Napisałem to zdanie dlatego że,dzisiaj tak odczuwam to moje szpanowanie trzeźwymi latami,może obnosiłem się też że nie piję pouczałem wszystkich czy chcieli czy nie.No bo ja mistrz świata tyle nie piję.Była to jakby radość czy szczęście ,....a moje zdanie napisane wcześniej troche przenośnią.Bardzo chcę budować swoje obecne nie picie w mądrzej ,bardziej osobiście i w przemyślany sposób .Raczej zrozumiałem już powagę choroby alkoholowej na która choruję.Moja trzeźwość to najlepsza i najdroższa rzecz jaka mam muszę o nią dbać
arnie - Wto 07 Cze, 2011 19:05

No szczęśliwy to ja nie jestem że jestem alkoholikiem,choć nieszczęśliwy specjalnie tez nie.
Nie warto też dramatyzować zbyt swoim alkoholizmem ani też epatować cierpieniem.Bo w końcu alkoholizm to choroba ale jest o wiele gorszych chorób i o wiele bardziej niezasłużonych niesprawiedliwych wyroków jakie noszą ludzie z kompletnie nie swojej winy.
Ja uważam że na alkoholizm,jakby na to nie patrzeć,sami sobie zapracowaliśmy-bez zbędnych oczywiście batów przyjmowanych na siebie ale też i martyrologii,że o my wielcy nie pijemy-klękajcie więc narody!
Alkoholizm(picie) to cżąstka mojego życia,moja przeszłość i marzenie,żeby nie przyszłość.
Tylko tyle-kogo to obchodzi-powinno obchodzić tylko mnie.

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 19:16

Jak najbardziej że,sam sobie wywołałem w sobie chorobę alkoholowa .Ale jak piłem nie miałem zielonego pojęcia że,ją sobie wywołuje.Ale skoro ją już mam to jakoś muszę z nią żyć i przyjąć świadomie różne ograniczenia.
arnie - Wto 07 Cze, 2011 20:09

Jedno ograniczenie:
Nie pić!
A wobec ograniczeń innych chorych ludzi,którzy nie mogą np.jeść etc to ograniczenie jest przecież nawet zbawienne,bo przecież alkohol to trucizna-dla nas zabójcza.
Poza tym ograniczenie które daje wolność nie jest tak naprawdę przecież ograniczeniem:)

AndrzejG - Wto 07 Cze, 2011 20:22

Miałem na myśli inne ograniczenia jak niemożność picia alkoholu.Ale o tym pisaliśmy już wyżej.
arnie - Wto 07 Cze, 2011 21:37

Ja mógłbym ująć mój stosunek do mojego alkoholizmu w jednym zdaniu
"Stary niedżwiedż mocno śpi"
Mam świadomość,że to sen-nie śmierć,więc chodzę czasem zaglądam i patrzę czy śpi dalej,świadomość,że śpi-więc jest ale przyglądanie się cały czas śpiącemu jest nudne więc ja żyję niedżwiedż śpi i żyjemy na razie w symbiozie :mrgreen:
Co dalej-zobaczymy...

izunia - Wto 07 Cze, 2011 21:49

arnie napisał/a:
Ja mógłbym ująć mój stosunek do mojego alkoholizmu w jednym zdaniu
"Stary niedżwiedż mocno śpi"

Jak się zbudzi to nas zje!
Fajne porównanie, i krzepiące w sumie :mrgreen:
agata1968 napisał/a:
Nie rozumiesz mnie Izuniu chyba

Może, albo może to rozumienie mi nie pasuje.
Pozdrawiam :-)

agata1968 - Wto 07 Cze, 2011 23:06

A ja do tej pory nie mogę pojąć,jak można nazywać siebie szczęśliwym z powodu bycia osobą uzależnioną.Owszem,jestem czasami szczęśliwa,że mam jasny umysł(chyba),ale częściej wolałabym być akurat w tej materii po prostu zdrowa.Cóż,zdrowieję na tyle,na ile potrafię i akceptuję to.No i stary miś sobie śpi tu i teraz.A jak zbudzi się,to wiem,co zrobić,by mnie nie zjadł.
Izuniu-jesteśmy różne,choć podobne,ale mamy własne poglądy i zdania.To jest najcenniejsze w każdej z nas.
Pozdrawiam.

jerry - Sro 08 Cze, 2011 07:06

agata1968 napisał/a:
A ja do tej pory nie mogę pojąć,jak można nazywać siebie szczęśliwym z powodu bycia osobą uzależnioną.
Nie jest się szczęśliwym z samego powodu bycia uzależnionym, ale z powodu bycia trzeźwym. Trzeźwienie to długi, ale niosący wiele satysfakcji proces odnajdywania/odzyskiwania siebie. Jest to proces pozytywny stąd też określenie - szczęśliwy alkoholik.
AndrzejG - Sro 08 Cze, 2011 07:30

Jeżeli ja piłem od młodości alkohol i prawie zawsze świat widziałem mniej czy bardziej przymulony.To teraz ,jako osoba nie pijąca nic, mogę powiedzieć że,jest mi ogólnie lepiej i na zdrowiu i na umyśle,chociaż nadużywanie alkoholu niszczyło mi komórki w mózgu jak piłem.Dzisiaj się nawet zastanawiam jak pokończyłem szkoły i jak funkcjonowałem będąc stale pod wpływem alkoholu,ale pewnie wtedy piłem tzw. towarzysko,mogłem przestać kiedy mi pasowało i pić kiedy miałem ochotę,a miałem taka ochotę zawsze,lubiłem alkohol.Teraz bez jakiegokolwiek żalu z mojej strony nie pije i nie ma już dla mnie picia kontrolowanego.Jak na odwyku spytano mnie co miałem z picia to odpowiedziałem że jest taka jedna korzystna rzecz a mianowicie .Dowiedziałem sie że, nie ma kontrolowanego piciana sobie.Komuś obcemu kto mówi że, nie da się kontrolować picia jako osoba uzależniona można nie wierzyć ,ale jak samemu sprawdziłem to na sobie to już to wiem na 100%.Ja nie chce tylko sprawdzać od czasu do czasu czy jak to nazwaliście stary niedźwiedź mocno śpi.Wole czuwać cały czas i codziennie trzeźwieć według programów 24godz i HALT.Jak zacząłem swoją chorobę bagatelizować odpuszczać z leczeniem to zapiłem i o mało nie umarłem.
jarek40 - Sro 08 Cze, 2011 08:33

Jestem bardzo szczęśliwy z tego kim jestem,moja choroba pozwoliła mi siebie poznać, nie przeklinam jej,zaakapcetowałem ją,trzezwienie pozwoliło mi na powrót do Jarka sprzed uzależnienia,pewnie takim bym był człowiekiem,gdyby nie moja podatność na uzależnienia...
AndrzejG - Sro 08 Cze, 2011 17:49

Dzisiaj dostałem na raz trzy zlecenia.Chodzi o naprawę obrazów i spokojnie za dwa podziękowałem mówiąc prawdę że, niestety nie mam czasu.Pracuję sam u siebie.Przed zapiciem na pewno bym nie odmówił.Tyrał bym śpiąc po 3 godziny.Ale postanowiłem że,nie będę więźniem własnej pracy i nie wpędzę się w pracoholizm czyli w uzależnienie krzyżowe.Teraz poczułem się dziwnie lekko.Będę miał czas i na inne życiowe sprawy.Nie chcę żyć pod presją prawie niewykonalnych zadań,albo bylejakości.Trzeźwieje i nadszedł czas na znaczne zmiany w dotychczasowym życiu.
arnie - Sro 08 Cze, 2011 18:52

Andrzej ale bo to nie bardzo interesuje z punktu widzenia właśnie również mojego alkoholizmu,wiem i czytałem o Twoich objawach nawrotowych,natomiast ważne by było dla mnie to,żebyś dokładnie opisał 2 godziny przed samym spożyciem alkoholu.
Jest to niezwykłe i przerażające dla mnie,że człowiek po 10 latach niepicia z wybitną wiedzą na temat alkoholizmu,bierze do ręki alkohol i wypija go.
Zwyczajnie może to co opiszesz pozwoli uniknąć komuś/może i mi również- zapicia.

AndrzejG - Sro 08 Cze, 2011 19:49

Witaj Arnie , dla ścisłości zapiłem po 13 latach nie picia nie po dziesięciu .Dziesięć lat pracowałem nad sobą i na terapiach i na AA. Pewnie nie pracowałem perfekcyjnie..A ostatnie 3 lata chociaż nic nie wypiłem to miałem suchego kaca.A ostatnie dwie godziny przed piciem wyglądały tak.Byłem jednym z organizatorów zawodów wędkarskich w łowieniu karpi okazów.Jak planowaliśmy całą imprezę ustaliliśmy że,alkoholi nie będzie .Ale po powitaniu wszystkich gości ktoś wyjął szampana i kieliszki i kieliszki zostały rozdane wszystkim ja swój odstawiłem na ziemie.Ale ten co nalewał nie znał mnie i podał mi go z powrotem z szampanem w środku.Wziąłem go do ręki wszyscy podnieśli i się napili,ja jeszcze nie ale jak na mnie zaczęli patrzyć ze nawet nie spróbowałem .........wtedy mi się we łbie pomieszało i wypiłem dwa łyki i resztę wylałem.Za parę czy parę naście minut miałem już butelkę wódki i wypiłem jedna trzecia z butelki i zaczęło się.To była taka siła żeby się napić i taka ochota że,się nie powstrzymałem jakby coś mi pchało alkohol w organizm.To był szczyt suchego kaca czyli ostatnich trzech lat z trzynastu w których nie wypiłem nawet gram żadnego alkoholu.Jestem dzisiaj pewny ze,sam sobie zapracowałem na to zapicie.Teraz pielęgnuję każde 24-godziny trzeźwe.Nie jestem żadnym fachowcem odnośnie choroby alkoholowej ,a moja wiedza była źle przeze mnie interpretowana. Jak bym był specem to bym nie zapił.Dużo rzeczy źle rozumiałem i źle interpretowałem.To bardzo złożona sprawa.Jadę nawet na pielgrzymkę trzeźwościową z innymi alkoholikami chociaż jestem nie wierzący ale przeszkadzał nie będę nikomu.Ja już bardzo boję się zapić .Powód prosty czuje że,było by to ostatnie moje zapicie i wyladował bym 170cm pod ziemia.Za wysoka stawka.
Emma - Sro 08 Cze, 2011 20:17

Nikt z nas nie jest specjalistą Andrzeju. Opieramy się przecież na własnych doświadczeniach i doświadczeniach tych, którzy byli przed nami i zostawili nam w spadku swoje, jak trzeżwieć, a nawet już nigdy nie sięgnąć po alkohol. Tu nie przesadzam z "nigdy". Perfekcjonizm nie sprawdza mi się, choć jestem na niego podatna, powolny
postęp-tak. To nie ma znaczenia, że jesteś niewierzący, nawet to piękne, że szukasz gdzie indziej, niż kiedyś.
"Za wysoka stawka", to prawda. Pozdrawiam :-)

arnie - Sro 08 Cze, 2011 21:52

Dzięki Andrzej,
teraz rozumiem.
Powiem Ci co ja myślę,myślę sobie,że nie powinieneś wciąż mówić sobie i innym,że popełniłeś błąd-że sobie na niego zapracowałeś,że miałeś nawrót,że nie rozpracowałeś etc.
Znam historię ludzi,którzy zapili po kilku latach a robili wszystko co mogli,żeby "trzeżwieć",czyli cały arsenał-aa,pielgrzymki etc,plus pokora i inne i...zapili i nie wiedzą jak,po prostu nie wiedzą,zazwyczaj impuls powodował sięgnięcie po alkohol-jedna kobieta sięgnęła w chwili totalnej złości,ktoś inny jak się czuł mega szczęśliwy.
I znam też takie historie,że ludzie,którzy nie stosują całego ww wachlarza trzeżwienia-po prostu żyją i nie piją już po lat kilkanaście a nawet dziesiąt.
Taka jest ta choroba,taki jest nasz umysł-funkcji mózgu nie znają nawet w połowie nawet najznamienitsi psychiatrzy,bo nauka ich jeszcze nie odkryła.
Tak już jest-możemy tylko mieć świadomość,żeby być uważnym-nie zastraszonym.
Zawsze gdy jestem u tzw.nowicjusza w wątku lub gdzieś tam rozmawiam z kimś kto ma niski staż abstynecji,myślę sobie;i co z tego,że nie pijesz tam lat kilka jak przecież nie wiesz czy za dni parę nie odbije Ci.
Różnica jest wiec między nami alkoholikami trzeżwiejącymi,abstynentami i tymi co zaczynają dopiero żadna-może Ci pierwsi mają bardziej już poukładane życie ale...zawsze w każdej chwili mogą znależć się niżej niż tzw.początkujący.
Wszystkiego dobrego!

data_switch - Sro 08 Cze, 2011 22:11

Witaj.

AndrzejG napisał/a:
...podał mi go z powrotem z szampanem w środku.Wziąłem go do ręki wszyscy podnieśli i się napili,ja jeszcze nie ale jak na mnie zaczęli patrzyć ze nawet nie spróbowałem .........wtedy mi się we łbie pomieszało i wypiłem dwa łyki i resztę wylałem.Za parę czy parę naście minut miałem już butelkę wódki i wypiłem jedna trzecia z butelki i zaczęło się.To była taka siła żeby się napić i taka ochota że,się nie powstrzymałem jakby coś mi pchało alkohol w organizm.


Możesz napisać co dokładnie działo się w Tobie przez te kilkanaście minut?

Pozdrawiam
D_S

agata1968 - Sro 08 Cze, 2011 22:24

Andrzej-dziękuję.
arnie - Sro 08 Cze, 2011 22:53

To naprawdę wielka sprawa,ze żyjesz i że nie pijesz-tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
I żadne obwinianie ani nic z tych rzeczy nie jest warte tego,cieszę się,że się cieszysz życiem,tak jak potrafisz,tak jak chcesz-bo najważniejsze jest też by żyć w zgodzie ze sobą.
Ja po roku abstynencji czy półtora,dowiedziałem się o chorobie nerek,mam w głowie ją zakodowaną-wiem,że jakbym zaczął pić-szybko też bym skonczył.
Myślę,że nie ma takiej siły,która by mnie powstrzymała jak pamiętam kiedyś-przed wypiciem,natomiast w mojej głowie właśnie siedzi jeszcze dodatkowa blokada w tej postaci.
Nigdy nie myślałem,że tak będę o tym myślał.
Już prawie napisałem,że nawet jest mi ta choroba potrzebna.
Do tego jeszcze nie dojrzałem ale...może coś w tym jest,że to,że nie piję jest także wzmocnione strachem o życie i zdrowie,
trochę się poplątałem :-P

AndrzejG - Czw 09 Cze, 2011 06:00

Witaj Arnie. .Jak nie zanalizuje sam mojego zapicia to mam takie same szanse na zapicie jak ostatnio.Nie zapiłem przypadkowo.To efekt zaniedbań w leczeniu i mniej więcej wiem o co chodzi.Dzisiaj zmieniam to co było nie tak.A w przypadkowy odruch wypicia nie wierze absolutnie,zakładając że zapijający wie dokładnie na co choruje.To jest tak jakbym ja chory na cokolwiek przestał brać zapisane i sprawdzone leki.I ja przestałem je brać w ostatnich trzech latach nie picia.Masz racje że,nikt tej choroby nie rozgryzł do końca.Już nawet nie pomyślę że,nigdy się nie napiję.Tego nie wiem na pewno,żebym nie wiem co robił,a robię co się da żeby nie pić.Znam ludzi nie pijących i takich którzy byli alkoholikami i zmarli trzeźwi .Ale te osoby cały czas dbały o siebie i leczyły chorobę alkoholową a ja odpuściłem leczenie no to miałem nawrót.
AndrzejG - Czw 09 Cze, 2011 13:27

No i jadę na spotkanie alkoholików trzeźwiejących do Kalwarii Pacławskiej.Spotkam kolegów których nawet kilka lat nie widziałem.Ciesze się bardzo.
arnie - Czw 09 Cze, 2011 17:23

Cytat:
Ale te osoby cały czas dbały o siebie i leczyły chorobę alkoholową a ja odpuściłem leczenie no to miałem nawrót.
_________________

Ja znam naprawdę ludzi nie odpuszczających sobie a którzy zapili,cokolwiek oznacza odpuszczenie sobie,bo oznaczałoby to że ja sobie odpuściłem od ok.6 lat...a mi się po prostu normalnie żyje.
Nie wiem na czym to polega ale uważam,że nawet alkoholik jest również inny od drugiego alkoholika i zależy to głownie nie od tego ile wychodzi ale jaki ma stosunek do siebie,do świata,do alkoholizmu i innych ludzi.
Ty czujesz się pewniej idąc swoją drogą,więc idż nią.Trzym się!

AndrzejG - Czw 09 Cze, 2011 18:03

Tak Arnie .Każdy człowiek jest inny i moim skromnym zdaniem każdy niech sobie trzeźwieje w jaki sposób mu się podoba.To co tu piszę we wszystkich postach nie jest namawianiem kogokolwiek do robienia tego co ja.Nie próbuje nikogo namawiać ani do AA ani do innego leczenia.Ale bronię sprawdzonych i udowodnionych medycznie sposobów leczenia.Ja opisuję swoje życie nałoga.Niech każdy decyduje sam za siebie.A może ktoś coś z mojego pisania skorzysta to OK.Jeżeli ktoś myśli ze,przyszedłem tutaj i pisze bo się popisuje co to nie przeszedłem to się myli ."Kupiłem" już na tym forum parę spraw dla swojego trzeźwienia i je stosuje.Zależy mi na opiniach innych uzależnionych i uważnie analizuje jak sobie radzą inni i co robią żeby nie pić .Jak komuś nie pasuje to co pisze to nic prostszego.Nie wchodzę na wątki gdzie za bardzo różnią się od moich poglądów,po co mam się męczyć.Można tez nic z sobą nie robić i trzeźwieć i nie twierdzę że,nie ma takich ludzi.
arnie - Czw 09 Cze, 2011 18:25

AndrzejG napisał/a:
.Jak komuś nie pasuje to co pisze to nic prostszego

Mnie tylko zastanawia po co to w kółko powtarzasz :mrgreen:

AndrzejG - Czw 09 Cze, 2011 18:34

A tak sobie powtarzam w koło bo po co mam co chwila bronić swoich poglądów.Mam je takie jakie mam.Chcę się zmieniać, ale w sposób w jaki sam zadecyduję.Ja tez nie uważam się za więźnia choroby alkoholowej .Jak już wcześniej pisałem mam mnóstwo innych zajęć nic nie mających wspólnego z choroba alkoholową.O których tu nie piszę nic.
AndrzejG - Czw 09 Cze, 2011 18:38

Ja teraz na tym forum duzo piszę ale mam prace w swoim pokoju .Ja pracuję a komputer mam odpalony obok i tak sobie żyje .Ale kończe juz zlecenia i gdzieś wyjade.Ale laptopa i tak zawsze mam z soba nie wazne gdzie jestem.Pozdrawiam Cie Arnie :mrgreen: :mrgreen: i życzą ci szczerze dożywotniej trzeźwości obojętne jakim sposobem :mrgreen:
arnie - Czw 09 Cze, 2011 20:36

AndrzejG napisał/a:
Pozdrawiam Cie Arnie :mrgreen: :mrgreen: i życzą ci szczerze dożywotniej trzeźwości obojętne jakim sposobem :mrgreen:

I Tobie tego samego,pytam bo nie ma chyba powodu dla którego trzeba przypominać czy komuś pasuje czy nie,piszesz mądrze-tak na swój sposób-dla mnie zrozumiały i Twoje doświadczenia są bardzo ważne.
Trzym się.

agata1968 - Czw 09 Cze, 2011 22:50

Andrzeju,teraz czytam Twe posty i je czuję.Chyba wyciszyłeś trochę emocje.I dobrze.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Pią 10 Cze, 2011 08:04

Witam.Jestem wyciszony i spokojny .Dzisiaj kończę pracę i wyjeżdżam na 3 dni do Austrii.Musze trochę odpocząć i tez coś sobie kupie na flomarkach.Pójdę tez na mityng w Wiedniu,polskojęzyczny,Kiedy bym tam nie jechał zawsze do nich idę.Jestem trochę zmęczony fizycznie malowałem ze dwa tygodnie od świtu do nocy już mnie oczy bolą.Chyba się starzeję a to to mnie boli a to tamto,a kiedyś się śmiałem z osób starszych że,narzekają a teraz sam narzekam ;-) :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
AndrzejG - Pon 13 Cze, 2011 17:40

Siedzę w innym państwie.Gorąco.I trafiłem że,dzisiaj poniedziałek a tu święto państwowe.Wszystko pozamykane ,a dzisiaj wyjeżdżam do Polski i nie wszystko załatwiłem.Odpocząłem .Zrobiłem masę zdjęć.Byłem na mityngu.Pozdrawiam wszystkich.
AndrzejG - Sro 15 Cze, 2011 08:32

Moim skromnym zdaniem jest wielka różnica pomiędzy nie piciem alkoholi a trzeźwieniem nie pijąc alkoholu.Nie pić może każdy kto przestanie i sobie żyje tzw na trzeźwo.Ale czy długo da rade nie pić bez terapii,AA, i kontaktów z innymi trzeźwiejącymi alkoholikami zakładając że jest osobą chorą na chorobę alkoholową.Przecież należy się leczyć.A że,alkoholizm to choroba nieuleczalna i śmiertelna i z nawrotami to już dawno ustalono,na szczęście dla chorych.Co jakiś czas czytam że,są inne sposoby jak leczenie odwykowe,terapie i AA.I ciekawi mnie co to za sposoby?
AndrzejG - Sro 15 Cze, 2011 14:08

Chciałem jeszcze wrócić do powszechnie używanego słowa przez osoby które zaprzestały picia .A chodzi mi o słowo że, osoba jest abstynentem ale zarazem osoba twierdzi że,jest uzależniona.Nie używam tego słowa i mnie drażni bo np.obraża mojego ojca który nigdy nie pił alkoholu i mówi na siebie że, jest abstynentem a ktoś np.ja waliłem gorzałe na całego i tez mam się nazwać abstynentem bo teraz nie piję? .To jest śmieszne.No już mogę zrozumieś słowa abstynencja wtórna,ale i tak jakoś boje się tego określenia używać.Wole nazywać sprawy po imieniu a nie upiększać alkoholizmu i sztucznie się dowartościowywać.
Tato - Sro 15 Cze, 2011 14:14

Andrzeju,
nawet trzeźwiejący alkoholik mający za sobą wypite oceany może o sobie powiedzieć "abstynent". W końcu abstynencja to powstrzymywanie się od czegoś. Tyle słownik. Nie precyzuje, czy to cecha stała.
A dla rozluźnienia akademickiej atmosfery przypomina mi się znajoma moich rodziców. Starała się być dystyngowaną kobieciną, więc gdy w kawiarni w Międzyzdrojach zamawiała kolejną filiżankę kawy, tłumaczyła współbiesiadnikom: "Bo ja, proszę państwa, to jestem straszny piwosz kawy!".
O!

AndrzejG - Sro 15 Cze, 2011 14:21

Tato....
Nie może (albo nie powinien dla własnego dobra)mówić o sobie alkoholik że,jest abstynentem bo to brzmi dwuznacznie i nie określa jednoznacznie,(są rodzaje abstynencji tyle encyklopedia) czy osoba przyznała się do choroby alkoholowej czy zostawia sobie furtki że, może to nie jest prawdą.I napisałem w tej sprawie ponieważ dziwi mnie nadużywanie tego słowa przez osoby które twierdzą jednoznacznie że chorują na chorobę alkoholowa.

gradius - Sro 15 Cze, 2011 19:24

To jednak przydatne słowo, gdy odmawiam picia w towarzystwie i w sumie nie mija się ono z prawdą.

-A pan się napije?
-Nie, jestem alkoholikiem. Po czterech terapiach.
- :shock:
albo:
- :lol:

W warunkach polowych słowo "abstynent" sprawdza się lepiej.

jarek40 - Sro 15 Cze, 2011 20:02

Zdziwienie lub śmiech tej osoby,po moich słowach,nie nie piję jestem alkoholikiem,to wyłącznie problem tej osoby...
AndrzejG - Sro 15 Cze, 2011 20:22

Jakoś do tej pory nigdy nikt się ze mnie nie śmiał ani gałów nie wybałuszał jak powiedziałem że nie pije bo jestem osobą uzależnioną czy alkoholikiem i nie mogę pić.Zresztą zwisa mi i powiewa czy ktoś się śmieje,dziwi czy gały wywala jak się przyznam i nazwę sprawę po imieniu .Nie lubię nikogo ściemniać,bo ściemniałem jak piłem alkohole i nie wstydzę się swojej choroby podobnie jak inni ludzie chorujący na inne choroby nie wstydzą się swoich chorób.Nie obnoszę się ze swoją chorobą, ale nie zamierzam kłamać i z tabliczką na piersiach nie biegam. Jak trzeba mówię dlaczego nie piję.Zresztą nikt mnie nie namawia.Nie wchodzę tam gdzie sie pije ale jak juz sie gdzieś znajde wśród smakoszy to postepuje jak powyżej i wychodzę Więksi ode mnie przyznawali się że,są alkoholikami i to publicznie i nic im się nie stało ani w niczym nie przeszkodziło.To nie jest choroba wstydliwa tzn mnie nie wstydzi.
Suchy - Czw 16 Cze, 2011 16:04

AndrzejG napisał/a:
A że,alkoholizm to choroba nieuleczalna i śmiertelna i z nawrotami to już dawno ustalono,na szczęście dla chorych.Co jakiś czas czytam że,są inne sposoby jak leczenie odwykowe,terapie i AA.I ciekawi mnie co to za sposoby?

Leczenie uzależnień według modelu Jeffreya Schalera

Amerykański psycholog Jeffrey Schaler w swojej publikacji pt. „Addiction is a choince” (Nałóg jest wyborem), wydanej w 2006 roku prezentuje zupełnie nowe spojrzenie na kwestię leczenia uzależnień oraz sam sposób postrzegania ich. Zwraca uwagę na zagrożenia wynikające z powszechnego przyjmowania modelu chorobowego w leczeniu uzależnień, zgodnie z którym sam narkoman, alkoholik czy hazardzista nie może sobie pomóc, gdyż jest osobą chorą i pozostaje nią do końca życia, mimo pozytywnego ukończenia terapii. Taka teoria została rozpowszechniona przez grupy Anonimowych Alkoholików, Anonimowych Narkomanów, Anonimowych Hazardzistów itd.
Schaler ukazuje zagrożenia wynikające z przyjęcia przez nałogowca takiej postawy, czyli przeświadczenia o tym, iż nie jest on w stanie całkowicie wyleczyć się z uzależnienia i że już zawsze narażony będzie na ryzyko wystąpienia nawrotu.

Autor proponuje w zamian inną, alternatywną metodę traktowania i leczenia uzależnień, na zasadzie „modelu wolnego wyboru”.

Według niego najlepszym sposobem na przezwyciężenie mechanizmów uzależnienia jest oparcie się nałogowca na własnej sile woli oraz samodzielna nauka kontrolowania swoich popędów. Zdaniem psychologa ludzie mogą przestać uciekać w uzależniające substancje lub czynności wtedy, gdy rozwiną inne sposoby na radzenie sobie z problemami.

Teoria ta zakłada, że nałóg ma więcej wspólnego ze środowiskiem uzależnionej osoby niż z samymi uzależniającymi substancjami/czynnościami. Ludzie popadają w nałogi, gdy życie układa im się źle, ale by z nich wyjść, musza polegać wyłącznie na sobie samych, są w stanie znaleźć własną drogę na wyjście z uzależnienia bez pomocy z zewnątrz. Ponadto część nałogowców wyrasta z uzależnienia.

Pogląd Schalera opiera się na założeniu, że im więcej osób będzie wierzyć w swoje własne zdolności do kontrolowania zażywania substancji psychoaktywnych lub kontrolowania kompulsywnych zachowań, tym bardziej prawdopodobne staje się, że będą w stanie to uczynić.

Kluczowa jest tu decyzja, chęci i odpowiednia motywacja samego zainteresowanego do zaprzestania kontynuowania szkodliwego zachowania. Wszelkie sukcesy przypisuje się wówczas osobie uzależnionej, natomiast ewentualne nawroty traktuje się nie jako efekt „chorobowej natury uzależnienia”, a źródło informacji na temat mechanizmów rządzących ludzkim zachowaniem.


źródło poglad Schalera

Przyznam sie , że nie znalazłem nic wiecej po polsku o tej metodzie . Jest natomiast trochę tego na stronach angielskojęzycznych , ale nie znam angielskiego a tłumaczeniejest wesołe :-)

długonosy - Czw 16 Cze, 2011 16:37

Ja bym to tego jeszcze dodał, że jesli juz się szafuje takimi hasłami, że Swiatowa Organizacja Zdrowia to albo Swiatowa Organizacja Zdrowia tamto, to warto byłoby zapoznać się z oryginalnymi i aktualnymi publikacjami tej organizacji, a nie kopiować jakies teksty na zasadzie, że jedna baba...
przepraszam, jeden anonimowy alkoholik innemu anonimowemu alkoholikowi...

Oto co WHO pisze o Alkoholizmie:

- alcoholism (F10.2) A term of long-standing use and variable meaning, generally taken to refer to chronic continual drinking or periodic consumption of alcohol which is characterized by impaired control over drinking, frequent episodes of intoxication, and preoccupation with alcohol and the use of alcohol despite adverse consequences. The term alcoholism was originally coined in 1849 by Magnus Huss. Untill the 1940s it referred primarily to the physical consequences of long-term heavy drinking (beta alcoholism in Jellinek's typology). A narrower concept is of alcoholism as a disease (see alcoholism, disease concept of) marked by loss of control over drinking, caused by a pre-existing biological abnormality, and having a predictable progressive course. Later, the term was used by Jellinek and others to denote the consumption of alcohol leading to any type of harm (physical, psychological, or social; individual or societal). Jellinek subdivided alcoholism thus defined into a series of "species" designated by Greek letters (see Jellinek's typology). The inexactness of the term led a 1979 WHO Expert Committee* to disfavour it, preferring the narrower formulation of alcohol dependence syndrome as one among a wide range of alcohol-related problems. Alcoholism is not included as a diagnostic entity in ICD-IO (see dependence syndrome). Despite its ambiguous meaning, alcoholism is still widely employed as a diagnostic and descriptive term. For instance, in 1990 the American Society of Addiction Medicine defined alcoholism as "a primary, chronic disease with genetic, psychosocial, and environmental factors influencing its development and manifestations. The disease is often progressive and fatal. It is characterized by continuous or periodic: impaired control over drinking, preoccupation with the drug alcohol, use of alcohol despite adverse consequences, and distortions in thinking, most notably denial." Other formulations have split alcoholism into various types, some regarded as diseases and some not (see Jellinek's typology). Distinctions are made between essential alcoholism and reactive alcoholism, where "essential" indicates that alcoholism is not secondary to or precipitated by some other condition; between primary and secondary alcoholism, to indicate the order of onset in cases of dual diagnosis; and between Type I and Type II alcoholism, the latter having a male-linked, strongly genetic component. In older usage, dipsomania (episodic drinking) and alcohol addiction referred to loss-of-control drinking: inebriety also had a broader reference to habitual intoxication and its harmful effects.
* Problems related to alcohol consumption. Report of a WHO Expert Committee. Geneva. World Health Organization, 1980 (WHO Technical Report Series, No.650).

A to piszą o koncepcji alkoholizmu jako choroby

alcoholism, disease concept of, The belief that alcoholism is a condition of primary biological causation and predictable natural history, conforming to accepted definitions of a disease. They lay perspective of Alcoholics Anonymous (1939)-that alcoholism, characterized by the individual’s loss of control over drinking and thus over his or her life, was a "sickness"-was carried into the scholarly literature in the 1950s in the form of the disease concept of alcoholism. The concept was rooted in 19th-century medical and lay conceptions of inebriety as a disease. In 1977, a WHO Group of Investigators* responding to the loose and varying usage of alcoholism, proposed substituting the term alcohol dependence syndrome in psychiatric nosology. By analogy
*Edwards G et al. Alcohol-related disabilities. Geneva. World Health Organization, 1977 (WHO Offset Publication. No.32).1 with drug dependence, alcohol dependence has found general acceptance in current nosologies.

http://www.who.int/substa...who_lexicon/en/

To tak dla ścisłości, bo osobiście nie są dla mnie te naukowe nianse aż tak ważne.
Już Ci kiedyś pisałem, że mam dystans do naukowych treści.
Picie alkoholu szkodzi zdrowiu i w wielu wypadkach prowadzi do śmierci.
Tyle wiem bez wnikania w definicje naukowe.

:-)

AndrzejG - Czw 16 Cze, 2011 16:54

Witajcie.....
Suchy zacytował naukowca...."Według niego najlepszym sposobem na przezwyciężenie mechanizmów uzależnienia jest oparcie się nałogowca na własnej sile woli oraz samodzielna nauka kontrolowania swoich popędów."

Dziękuję Ci za takie rady.Można opierać się np.w kosmologi na pracach prof.Stephena Hawkinga ale można tez jak ktoś chce na pracach Ericha von Dänikena.

Do.Długonosy.....Szkoda że słabo znam Angielski a do tłumacza nie skoczę bo za daleko.Bardzo proszę w moim wątku używać mowy polskiej.Dziękuje za uwagę.Kumam za to niemiecki :-D

Pozdrawiam wszystkich :mrgreen: :-D [/

gradius - Czw 16 Cze, 2011 17:18

Suchy napisał/a:
oparcie się nałogowca na własnej sile woli


Jakiej znowu silnej woli???? :shock:

AndrzejG napisał/a:
To nie jest choroba wstydliwa tzn mnie nie wstydzi.


Natomiast mnie wstydzi. :oops:

jarek40 napisał/a:
Zdziwienie lub śmiech tej osoby,po moich słowach,nie nie piję jestem alkoholikiem,to wyłącznie problem tej osoby...


Nie do końca. Przyznając się do alkoholizmu niejako narzucasz innym postępowanie wobec ciebie samego. "Oj, to ja lepiej też nie będę pił"- odpowiada reszta gości. Można rzecz jasna nie ściemniać i walić prosto z mostu, a potem wyjść, tak jak pisze Andrzej, ale trochę niezręcznie mi to wygląda.

AndrzejG - Czw 16 Cze, 2011 17:34

Witaj Gradiusie.Ja mówię wprost jak się mnie próbuje częstować alkoholem co mi jest i bez jakichkolwiek zahamowań.Mówię to do gospodarza i grzecznie wychodzę nie narzucając nikomu swojego nie picia. Unikam jak mogę osób pijących.Jak ja nie piję to nie uważam że,alkohol ma zniknąć z całego świata.Jestem tolerancyjny i rozumiem pijących sam też lubiłem pic wódkę jak byłem jeszcze smakoszem.Ale jak zachorowałem to już mi nie wolno i się leczę
Tato - Czw 16 Cze, 2011 18:07

Suchy napisał/a:
Amerykański psycholog Jeffrey Schaler /.../ prezentuje zupełnie nowe spojrzenie na kwestię leczenia uzależnień oraz sam sposób postrzegania ich. /.../ Zdaniem psychologa ludzie mogą przestać uciekać w uzależniające substancje lub czynności wtedy, gdy rozwiną inne sposoby na radzenie sobie z problemami.
Teoria ta zakłada...
Pogląd Schalera opiera się na założeniu...


Pomysłowe. Szkoda, że to tylko teoria niepoparta badaniami, doświadczeniami, praktyką.
Tyle.

Kakao - Czw 16 Cze, 2011 20:06

Wydaję mi się, że gdybym przeżył to co Andrzej, to miałbym podobne podejście do trzeźwienia/leczenia. Gdyby moje zapicie miało skończyć się moją śmiercią, to pewnie bym 3 x w tygodniu chodził na AA, pogłębiona terapia i nie patrzył nawet na inne drogi trzeźwości niż ta sprawdzona, ta dająca największą szansę na dalsze życie. Zachować życie to punkt nr 1, potem mógłbym zajmować się innymi rzeczami.
długonosy - Czw 16 Cze, 2011 20:32

AndrzejG napisał/a:
Do.Długonosy.....Szkoda że słabo znam Angielski a do tłumacza nie skoczę bo za daleko.Bardzo proszę w moim wątku używać mowy polskiej.Dziękuje za uwagę.Kumam za to niemiecki :-D
Ten serwis Swiatowej Organizacji Zdrowia jest wprawdzie dostępny w kilku językach, ale nie ma wśród nich ani polskiego ani niemieckiego.
Więc cóż, zrobisz jak zechcesz.
:-)

Popieram AndrzejaG, proszę nie używać "wstawek" w obcych językach - Jerry

Jerry,
to postaram się jeszcze jaśniej:
Serwis internetowy Swiatowej Organizacji Zdrowia
http://www.who.int/
jest prowadzony w następujących językach:
- arabskim
- chińskim
- angielskim
- francuskim
- rosyjskim
- hiszpańskim
Przy tym, język angielski jest tam językiem podstawowym.
Dlatego zacytowałem hasła dotyczące alkoholizmu oraz koncepcji alkoholizmu jako choroby w języku angielskim.

Prawda, że byłoby łatwiej, gdyby była dostępna wersja polskojęzyczna.
Ale z tego co widzę, nie ma.
Tym bardziej zaskakuje mnie, że AndrzejG wielokrotnie powołuje się na tę organizację, niby cytując jej opinię w sprawie, a jednocześnie przyznaje, że nie zna języka, w którym są opracowywane jej dokumenty.
Sorry, ale to jest wprowadzanie innych w błąd.
To tyle tytułem wyjaśnienia.

Tato - Czw 16 Cze, 2011 21:42

długonosy napisał/a:
Tym bardziej zaskakuje mnie, że AndrzejG wielokrotnie powołuje się na tę organizację, niby cytując jej opinię w sprawie, a jednocześnie przyznaje, że nie zna języka, w którym są opracowywane jej dokumenty.
Sorry, ale to jest wprowadzanie innych w błąd.


Kurcze, lecę na lekcje aramejskiego...

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 06:52

Witajcie.
Do.. Długonosy..... To że,cytuję światową organizację zdrowia po Polsku to jest normalne bo żyje w Polsce i takie materiały są ogólnie dostępne po Polsku i nie musisz się wykazywać wobec mnie złośliwością, czy znam murzyńskie języki czy nie znam.Ja wiem że, Cię denerwuje moje jednoznaczne stwierdzenie że,to choroba nieuleczalna . Ale to nie ja wymyśliłem ale lekarze i inni specjaliści.Przecież nie musimy miedzy sobą prowadzić sporu .Ty masz swoje zdanie ja swoje,a Ci co czytają nasze wypowiedzi i tak wiedzą co jest prawdą bo tą prawdę znajdą np.w internecie.Jestem spokojnym gościem i nie będę więcej reagował na twoje zaczepki

Nie zalogowałem się na to forum po to żeby toczyć ciągle jakieś spory a to o to a to o tamto i udowadniać czy mam rację czy nie.Jeżeli kogoś drażnię to jest tyle innych wątków że, nie musi ze mną polemizować na żadne tematy.Ja mam wyrobione od kilkunastu lat zdanie na tematy leczenia choroby alkoholowej i ich nie zmienię.Jeżeli te poglądy komuś nie pasują to bez mojego żalu jak zobaczy mój nick AndrzejG może nie czytać co piszę.

Pozdrawiam czytających :mrgreen:

jerry - Pią 17 Cze, 2011 07:10

Dzień dobry Andrzej :)

AndrzejG napisał/a:
Nie zalogowałem się na to forum po to żeby toczyć ciągle jakieś spory a to o to a to o tamto i udowadniać czy mam rację czy nie.
Cieszę się, że takie jest Twoje podejście do sprawy, najlepiej róbmy swoje.
Choć z drugiej strony czasem warto podyskutować, pofilozofować i przedstawić swoje racje, bo do tego służy forum. Byle bez wyrywania sztachet i okładania się wzajemnie, bo wtedy muszą wkroczyć moderatorzy i uciszyć towarzystwo. Kilka lat temu zrobiła się na forum niezła rozpierducha i od tego czasu moderatorzy starają się nie dopuszczać do eskalacji napięć i logowania się na forum różnych "kawalarzy". Może czasem jest przez to nudno ale przynajmniej spokojnie, a więc ... spokojnego piątku

Pozdrawiam - Jerry

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 07:33

Witaj Jerry..
Masz racje że,forum służy też do dyskusji czy zdrowych sporów.Ale, jeżeli na podstawowe,oczywiste i wszędzie udowodnione sprawy trzeba w koło Macieju wyszukiwać dowodów i argumentów i toczyć spory o oczywistą oczywistość.To staje się to w końcu nudne i denerwujące.Jakoś nie lubiłem nigdy być zaczepiany o cokolwiek dla samego zaczepiania i robienia mi różnych ukrytych i mniej ukrytych złośliwości co łatwo odczytuję w dziwnych wpisach.Nie wypowiadam się w wątkach w których rażąco łamane są według mnie podstawowe zasady leczenia choroby alkoholowej ponieważ chcę mieć spokój pod kopułą.,Nie chce być posądzony że, na siłę lansuję AA i inne uznane przez medycynę sposoby leczenia,tym bardziej jak ktoś uznaje się za wyleczonego,uzdrowionego,trzeźwego czy abstynenta to ja jako chory żuczek nie mam o czym z nim gadać.

W swoim wątku będę lansował AA,terapie i leczenie odwykowe.Ponieważ nigdy nie słyszałem o innych skutecznych metodach leczenia.Tzn.słyszałem różne podejrzenia,przypuszczenia,marzenia czytałem nieprawdopodobne rozprawy co robić żeby nie pić.Ale ja Andrzej alkoholik będę zawsze lansował sposoby medyczne udowodnione i sprawdzone osobiście przez kilkanaście lat bez alkoholu z dwumiesięczną wpadką rok temu.

Emma - Pią 17 Cze, 2011 08:16

Wydaje mi się coś żle jest rozumiane słowo "uzdrowienie". Jako stan stały. Co powoduje, tak wydaje mi się, takie wnioski, że nic już nie trzeba ze sobą robić. A to proces rozwoju do końca życia, jeśli związany jest z duchowością. Jeżeli nie będę rozwijać się, to cofnę się. A skutkiem jest nawrót. Czym jest rozwój w duchowości, chyba/?/ wiadomo.
Nawet słowo "trzeżwy', biorąc je od alkoholizmu nie jest stosowane, a "trzeżwienie."
A to duża różnica.

Też nie lubię na siłę takiego udowadniania swoich racji. Bo zamiast pomagać sobie wzajemnie, celem i skutkiem jest skupianie się na "ciągnięciu w swoją stronę" i budzi bardziej sprzeciw niż wzajemne uczenie się i pomoc. A taka postawa nie jest wynikiem zdrowia, bo nie ma w tym szacunku do dania zdania drugiej osobie, wolności wyboru. Raczej jest postawa dziecka, które za wszelką cenę chce postawić na swoim. Można powiedzieć-napisać swoją opinię. Ale nie wciąż to samo wałkować.

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 08:29

Witaj Emma....
Są w chorobie alkoholowej i sposobach jej leczenia udowodnione ponad wszelką wątpliwość sposoby jej leczenia i ciągłe wałkowanie w koło, udowadnianie udowodnionych i udokumentowanych spraw może wyprowadzić nawet najspokojniejszego człowieka z równowagi.A co sie tyczy uzdrowień to kojarzą mi sie zawsze z całkowitym wyleczeniem ale tylko na podstawie np.uzdrowienia przez Jana Pawła II zakonnicy i jasno sie mówi i pisze że chodzi o uzdrowienie fizyczne nie na poziomach innych, bliżej mi nieznanych czyli duchowych.

Emma - Pią 17 Cze, 2011 09:14

Zdaję sobie sprawę Andrzeju, że nie znasz tych kwestii, bo pisałeś o tym. Masz to tego prawo.Być może to jeszcze przed Tobą, ta świadomość. Ale też w jakimś stopniu już realizujesz. Zaczynasz realizować. Tylko nieświadomie. Wyrażasz to we wnioskach po ostatnim zapiciu. W Twoim stosunku do innych, wrażliwości, radości życia i wdzięczności za nie. To czuję się. A nikt nie jest idealny i każdego mogą ponieść emocje, mnie też.
Nie wiadomo co będzie dalej i jak się potoczy. Na kogo trafisz w życiu, jakie okoliczności
spowodują jakiś większy zwrot. Wydaje mi się, aby tylko, nie być na "nie". Gotowość człowieka na te sprawy jest różna. Naprawdę to nie wiem od czego zależy. Wydaje mi się, że od odwagi,stawiania pytań, ciekawości, po co jestem na tym świecie i do czego on zmierza.

długonosy - Pią 17 Cze, 2011 09:16

AndrzejuG,
powodzenia w takim razie.
I nie denerwuj się niepotrzebnie.
:-)

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 10:43

Witaj Emmo...
Nie wiem o czym piszesz tak skrycie? Napisz wprost co znaczą takie słowa bo nie wiem naprawdę....

cytat "Nie wiadomo co będzie dalej i jak się potoczy. Na kogo trafisz w życiu, jakie okoliczności
spowodują jakiś większy zwrot. Wydaje mi się, aby tylko, nie być na "nie". Gotowość człowieka na te sprawy jest różna. Naprawdę to nie wiem od czego zależy. Wydaje mi się, że od odwagi,stawiania pytań, ciekawości, po co jestem na tym świecie i do czego on zmierza"

Co będzie dalej rzeczywiście nikt nie wie.Piszesz o "tych" sprawach a ja nie wiem co to są" te" sprawy Ale skąd się wziąłem wiem.Znałem rodziców i dziadków i wiem o swojej rodzinie na kilka pokoleń wstecz.Na nurtujące mnie pytania szukam odpowiedzi w nauce .Czytam książki i korzystam z internetu od początku jego dostępności,skończyłem różne szkoły.Na odwagę tez nie narzekam.Ale wiem do czego zmierza świat .Zmierza do końca jak wypali się nasze słońce za kilka miliardów lat co już obliczono.Ale może jakiś kataklizm nas załatwi tego tez nikt nie wie.

Tobie też Długonosy życzę powodzenia.

Emma - Pią 17 Cze, 2011 11:35

O duchowości pisze :-) Zostawmy to tak jak jest.


Pozdrawiam :-)

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 12:00

Zostawmy takie tematy i ja Cię serdecznie pozdrawiam :-D :-D
jobael - Pią 17 Cze, 2011 12:55

AndrzejG napisał/a:
W swoim wątku będę lansował AA, terapie i leczenie odwykowe, ponieważ nigdy nie słyszałem o innych skutecznych metodach leczenia.Tzn. słyszałem różne podejrzenia, przypuszczenia, marzenia czytałem nieprawdopodobne rozprawy co robić żeby nie pić.Ale ja Andrzej alkoholik będę zawsze lansował sposoby medyczne udowodnione i sprawdzone osobiście

Mamy podobnie, bo ja także polecam sposoby na niepicie alkoholu przede wszystkim sprawdzone osobiście, co nie oznacza, że podważam inne lub wbijam do głowy te, które uważam za 'najmojsze'.
Pozdrawiam Andrzeju.
Miło Cię tu zastać po mojej długiej nieobecności.

AndrzejG - Pią 17 Cze, 2011 13:40

Witaj Jobael.....
cytat.."Mamy podobnie, bo ja także polecam sposoby na niepicie alkoholu przede wszystkim sprawdzone osobiście, co nie oznacza, że podważam inne lub wbijam do głowy te, które uważam za 'najmojsze'.

Ja osobiście nie mam żadnych swoich prywatnych i najmojszych sposobów leczenie choroby alkoholowej.To co piszę w postach jest uznane na całym świecie,piszę jak sam się leczę i zawsze namawiam do leczenia medycznego bez kombinowania prywatnego,stosuję się do zaleceń terapeutycznych,lekarskich i AA a to są uznane światowe lekarstwa.

Pozdrawiam Cię :-D

AndrzejG - Sob 18 Cze, 2011 11:54

Dzisiaj podjechałem na jezioro.Koledzy moi łowią karpie.i oczywiście popijali piwo.Było mi naprawdę przyjemnie że, jak przyjechałem pochowali alkohol i spokojnie posiedziałem ze 2 godziny.Porzucałem trochę na odległość żeby nie wypaść z formy i już jestem w domu.Dobrze jest wiedzieć że,ktoś szanuje to że, mi nie wolno przebywać wśród pijących.
arnie - Sob 18 Cze, 2011 13:46

AndrzejG napisał/a:
ktoś szanuje to że, mi nie wolno przebywać wśród pijących.

Rozumiem to ale mam mieszane uczucia.Czy to znów oznacza,że to inni mają podporządkowywać się niepijącemu alkoholikowi?

AndrzejG - Sob 18 Cze, 2011 14:21

Nic nie mają i nie muszą, ale chcą i mnie szanują to moi przyjaciele od zawsze.Już to raz tłumaczyłem.Ja też w innych sytuacjach wielokrotnie się do czegoś przystosowuję .Co w tym złego ?
Suchy - Sob 18 Cze, 2011 14:39

AndrzejG napisał/a:
Ja też w innych sytuacjach wielokrotnie się do czegoś przystosowuję .Co w tym złego ?
Nic .....tyle tylko . ze nieuzalezniony uzależnionego i tak nie bedzie rozumiał .
Z czasem mozesz sie narazic na osunięcie sie ich od Ciebie , jeśli w tak naturalnych sytuacjach jak picie piwa nad rzeka będą musieli rezygnować z tej przyjemności .
Ja w kazdym razie czułbym sie dziwnie , gdyby przede mna chowali piwo , ale uczuć mieszanych raczej bym nie miał , byłbym pewnie dumny , ze robia to właśnie dla mnie :-D
- to oczywiste przecież .

Ty masz się do nich dostosować albo rezygnować z ich towarzystwa w takich "pewnych na bank" sytuacjach.

AndrzejG - Sob 18 Cze, 2011 16:08

Napisałem o przyjaciołach nie jakiś znajomkach.Nie rozumiem w czym rzecz.Nie zerwałem z nimi i nie zerwę kontaktów.Jak nie piłem 13 lat stale byli obok mnie a ja obok nich,jak byłem na odwyku odwiedzali mnie i pomagali mnie i mojej rodzinie.I nasz wzajemny szacunek nie uległ żadnym zmianom.Wy macie innych znajomych innych kolegów i innych przyjaciół ja jeszcze innych .Nie da sie porównywać moich stosunków towarzyskich z waszymi.Ale dzięki za troskę pozdrawiam :-D .Jak jestem z nimi to nigdy nie spożywają alkoholu ponieważ nie musza go pić to zdrowi ludzie i pijacy przy na prawdę wielkich okazjach i to niewiele .To nie ludzie uzależnieni ani nawet pijacy czy smakosze..Jak gorąco nieraz pija piwo czy kielicha i tyle. :mrgreen: Jak zdarzają się uroczystości w naszych rodzinach czy to śluby,pogrzeby i inne imieniny urodziny.To zanoszę prezent czy kwiaty pogadam parę minut i jadę do domu.Nikomu by nawet do głowy nie przyszło zapraszać mnie gdy się pije.Pełna wzajemna akceptacja sprawy i tolerancja wzajemna.Tyle.
arnie - Sob 18 Cze, 2011 20:25

Skoro są to prawdziwi przyjaciele to ok,przy znajomych czułbym się dziwnie.
agata1968 - Sob 18 Cze, 2011 20:59

No i fajnie.A jak teraz czujesz się?Nie ma w Tobie jakiegoś żalu,że oni mogą,a Ty nie?
Pozdrawiam.

Astra - Nie 19 Cze, 2011 02:44

AndrzejG napisał/a:
Ale oczywiście musisz się wykazać złośliwością nawet nie rozumiejąc o co mi chodziło

AndrzejuG
pamiętam, że już parę razy napisałeś, że ktoś jest złośliwy wobec Ciebie. :-?
Jest to bardzo ciekawe, dlaczego tak czujesz się ?

Ja, miałam nieraz takie odczucia, że ktoś mi dokucza, drażni się ze mną.
Nie tu na forum, ale wogóle w życiu.
Np. kiedy mąż coś "żartował" i nabierał mnie, kiedy coś powtarzał parę razy, co mnie denerwowało ... itd. :evil:

Wiem, że jest to z dzieciństwa. :-/
Moi wujkowie mieli sposób żartowania :nabierania, droczenia się. :evil:
Kiedy miałam 8 lat, byłam na kolonii, z której nic nie pamiętam, oprócz dwóch sióstr,
które drażniły się ze mną, dokuczały mi. I pamiętam, moją złość z tego powodu :evil:

sebagw napisał/a:
dla mnie akurat nie ma nic dziwnego w takim postawieniu sprawy. poza tym internet sam w sobie może być fajną kompulsją dla osoby uzależnionej.

Też mi się wydaje, że terapeutka zauważyła COŚ u mmm :-?

AndrzejG - Nie 19 Cze, 2011 07:08

Witajcie.Nie ma we mnie żalu że,oni mogą coś wypić a ja nie mogę.Ja już kilkanaście lat nie pije poza zeszłoroczną wpadką dwu miesięczną a znamy się od dziecka .Ja teraz mieszkam daleko od nich ale przyjeżdżają w moje tereny na ryby w sezonie.Wypada wtedy spotkać się chociaż na chwilę ku obopólnej radości.To że jestem osobą uzależnioną nie paraliżuje to mojego życia.Zawsze da się tak wszystko spokojnie zorganizować bez alkoholu że,każdy się cieszy szczerze.To co robię dzisiaj robiłem i w latach 80-tych oczywiście poza piciem i kontaktami z alkoholem tzn.Nie chodzę na imprezy gdzie jest alkohol i u mnie w domu się nie pije ,ale i tak moja rodzina nigdy nie była pjąca ,to mam spokój i nie muszą walczyć o trzeźwe otoczenie ,Ja je po prostu mam.
seba - Nie 19 Cze, 2011 07:43

AndrzejG napisał/a:
...Ale oczywiście musisz się wykazać złośliwością nawet nie rozumiejąc o co mi chodziło...To napisz a nie złośliwości ... Widziałem i widzę więcej niż ci się wydaje ...Nie oceniaj mnie oceniaj siebie.

Andrzej ale o co Ci chodzi ??? jaka złośliwość ? gdzie w ogóle był jakikolwiek fragment do Ciebie ? pisałem do mmm.

AndrzejG - Nie 19 Cze, 2011 07:56

Wiem do kogo pisałeś.Ale w sporze nie chce być z nikim.........

Cytat,,,,," widocznie widzi coś więcej niż Ty który widzi tak naprawdę tylko to co mmm chce wystukać "

Skąd wiesz co ja widzę?

Nie chce więcej w tym temacie rozmawiać.I będę starał się nie zapomnieć i nie pisać nic w innych wątkach poza swoim.A mmm przeprosiłem.

Astra - Nie 19 Cze, 2011 16:32

AndrzejG napisał/a:
Nie chce więcej w tym temacie rozmawiać.I będę starał się nie zapomnieć i nie pisać nic w innych wątkach poza swoim.

Jeżeli obraziłeś się, to bardzo niedobrze :-/
Ja dawniej, bardzo często obrażałam się. Moja terapeutka powiedziała, że jest to agresja pasywna, która uderza przede wszystkim we mnie. :-/
Teraz staram się nie obrażać i czuję się z tym lepiej :->

Nieraz pisaleś, że nie chcesz wchodzić z nikim w spory.
Niby wygląda, że to bardzo dobrze, bo chcesz zachować pokój z wszystkimi :-?
Ale to wygląda też na to, że spór kojarzy Ci się z kłótnią, awanturą i zagrożeniem dla Ciebie :-/
Na spór można też spojrzeć z innej strony.Spór może też być dyskusją, wymianą zdań, nauką, nową, ciekawą informacją :->
Uczestnicząć w sporze, można wzajemnie szanować się :->

AndrzejG napisał/a:

Nie chce więcej w tym temacie rozmawiać.

Akurat te słowa przypominają mi mojego męża :-/
Nieraz ucinał rozmowę ze mną, co mnie zawsze bardzo bolało :-/

AndrzejG
napisałam o tym, nie po to, żeby urazić Cię. Nie jest to moim zamiarem. :-?
Czytałam Twoje wypowiedzi i widzę jak bardzo pragniesz być trzeźwy i jak bardzo starasz zrobić wszystko dla swojej trzeźwości. :-|
Może porozmawiaj z terapeutą o tym, dlaczego boisz się sporów :-?

AndrzejG - Nie 19 Cze, 2011 19:25

cytat z Astra...Czytałam Twoje wypowiedzi i widzę jak bardzo pragniesz być trzeźwy i jak bardzo starasz zrobić wszystko dla swojej trzeźwości.
Może porozmawiaj z terapeutą o tym, dlaczego boisz się sporów.

Mój terapeuta czyta wypowiedzi na tym forum, nie tylko moje.
Nie chcę brać udziału w żadnych sporach a dyskusji dotyczącej choroby alkoholowej nie boje się i chętnie w takich biorę udział. .Należę do spokojnych ludzi i nie chce żadnych kłótni .Rzecz w tym że,można napisać tekst prowokujący do zdrowej dyskusji ,ale można tez tak skonstruować tekst który prowokuje mnie do niepotrzebnie agresywnych wypowiedzi.Umiem czytać pomiędzy wierszami.Wiele podtekstów spokojnie przemilczałem i w wielu niepotrzebnie brałem udział.Po co mi to.Chce trzeźwieć według sprawdzonych wzorców i tak trzeźwieje.A do trzeźwienia potrzebny jest spokój.W piątek wyjeżdżam na pielgrzymkę trzeźwościową do Kalwarii Pacławskiej.Chcę być wyciszony ,spotkać sie z innymi trzeźwymi alkoholikami doładować akumulatory i wymienić doświadczenia.

Astra - Pon 20 Cze, 2011 02:26

AndrzejG napisał/a:
Umiem czytać pomiędzy wierszami.

Może lepiej nie czytać między wierszami. :-?

Myślę, że każdemu człowiekowi w życiu zdarzyło się, że miał dobre intencje, ale został źle zrozumiany. Ja miałam takie sytuacje w życiu. :-/
Czasami przemilczałam taką sytuację, czasami obraziłam się. :-/
Obecnie staram nie domyślać i nie czytać między wierszami, o co komuś chodziło, tylko staram się wyjaśnić sytuację :-?
Czasami nie wszystko rozumię, bo mam inne wartości i poglądy :->
Właśnie, dzięki terapii uświadomiłam sobie, że cenię sobie: prawdę, uczciwość, szczerość, prostolinijność :-)

Podobała mi się postawa Twoich przyjaciół wobec Ciebie.
To cenne mieć takich przyjaciół :-)

AndrzejG napisał/a:
Mój terapeuta czyta wypowiedzi na tym forum, nie tylko moje.

Pozdrawiam Ciebie i Twojego terapeutę :-)

AndrzejG - Pon 20 Cze, 2011 07:06

Astra..."Właśnie, dzięki terapii uświadomiłam sobie, że cenię sobie: prawdę, uczciwość, szczerość, prostolinijność"

Witaj.To są jedne z najważniejszych spraw żeby trzeźwieć.A czytanie pomiędzy wierszami sobie zostawię.Mam prawo do obrony poglądów ale mam tez prawo do przyznania komuś racji czy przyznania się do błędu.Strasznie nie lubiłem jak z kogoś się ktoś wyśmiewał czy robił komuś różne wstręty przeważnie słabszemu.Zawsze wtedy stawałem w jego obronie.W moim życiu białe to białe a czarne to czarne i nie lubię, jak mam racje popartą dowodami nie do podważenia i te dowody wykazuje a pomimo to osoba wykłada mi swoje jedynie słuszne domysły i ich broni,używając przy tym wyszukanych nowo brzmiących słów które jakby miały dodawać powagi czy znaczenia ich tekstowi.Wtedy wolę się wycofać żeby nie napisać tekstu złośliwego czy obraźliwego.

Pozdrawiam Cie Astra :-D

AndrzejG - Pon 20 Cze, 2011 17:07

Przeczytałem gdzieś bardzo mądre zdanie.Jakoś nigdy tak prosto o tym nie myślałem ,a brzmi ono tak..

Nadmierne i uciążliwe picie nie wywołuje choroby alkoholowej.Ale choroba alkoholowa wywołuje nadmierne i uciążliwe picie.

jarek40 - Pon 20 Cze, 2011 19:21

Sama prawda...
AndrzejG - Sob 25 Cze, 2011 19:39

Nie pojechałem na pielgrzymkę.Kiedy czekałem dzisiaj że, jedziemy zadzwoniła mojego kolegi żona że,zapił po roku i po jeździe.A mieliśmy jechać jego samochodem.Trochę się zmartwiłem.Szkoda że,sam nie zadzwonił nawet jak zaczął pić. Ja nie umiem pomagać osobie która pije.Ale jak by zechciał zawiozę go na leczenie kiedy tylko zadzwoni o każdej porze dnia czy nocy i myślę że, tak będzie.Siedzę teraz w domu bo mój samochód z moją rodzina pojechał na drugi koniec Polski.Maluje obraz i raczej nie mam humoru ,chociaż nauczyłem się akceptować sprawy na które nie mam żadnego wpływu.Pozdrawiam wszystkich.
jarek40 - Pon 27 Cze, 2011 08:39

Każde zapicie jest dramatem człowieka,można mieć tylko nadzieję,że się podniesie i pójdzie trzezwą drogą...
AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 09:08

Przed chwilą rozmawiałem z kolegą który zapił.Po roku trzeźwienia złapało go na tydzień.Jadę załatwić mu skierowanie i zawożę go na leczenie odwykowe,jutro rano.Skoczę mu załatwić sprawę z pracą jest specjalistą od budowy i napraw mostów.Teraz mu oczywiście pomogę ale on sam mnie o to poprosił.Dobrze że, wie że,sam sobie nie pomoże bo to wymaga leczenia odwykowego.Cierpi teraz strasznie na głodzie ale trzeźwieje bo na odwyk nie przyjmą go pod wpływem alkoholu.Byłem z nim rok temu na odwyku w jednej grupie,spaliśmy w jednej sali.Pamiętam jak było pierwsze spotkanie grupy na leczeniu to tylko ja i on przedstawiliśmy się że,jesteśmy alkoholikami a reszta tylko imieniem .Ale po paru spotkaniach reszta też zrozumiała istotę przyznania się do tego że jestem alkoholikiem bez owijania w bawełnę i krążenia w koło.Ktoś by powiedział co mu dał odwyk skoro i tak zapił.Ano dał mu rok bez kropli alkoholu i to że, teraz wie jak się ratować.
jarek40 - Pon 27 Cze, 2011 09:13

Te jego kroki świadczą,że podnosi się,ma szansę na trzezwe życie.
AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 09:36

Waldek o dobry spokojny człowiek i wierzący w Boga i praktykujący i myślę że, da sobie rade skore sam chce jechać się leczyć i nikt go nie musi do tego namawiać.Nie ma drogi pośredniej .To oczywiście moje zdanie.Jak piłem w życiu nadmiar alkoholu i się uzależniłem to muszę się leczyć uznanymi sposobami, opowiadaniem bajek nie da się tego leczyć .Trzeba podjąć twarde decyzje ratująca życie i Waldek podjął taką decyzję.Co mnie ucieszyło że, znalazło się natychmiast kilka osób które by mu pomogły i to są koledzy z AA.Dobrze że,jest takie wsparcie.
jarek40 - Pon 27 Cze, 2011 09:48

Zapicie wpisane jest w moją chorobę,znam wiele osób które zapiło,smutne jest to,gdy osoby takie nie powracają,znikają z AA lub terapii,i słuch o nich przepada...Paradoksalnie, moje zapicie dopiero nauczyło mnie, pokory wobec mojej choroby,od zapicia zaczeło się moje właściwe trzezwienie...
AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 10:00

Poznałem też takich którzy chodzili na AA i jak zapili to zwalili winę za swoje zapicie na AA.Ale oni niestety przyszli do AA bo myśleli że, się wyleczą i pewnie po to żeby kiedyś pić kontrowanie.Jednak to są odosobnione przypadki.W AA jest pomoc innemu cierpiącemu alkoholikowi co widziałem i widzę przez wszystkie lata osobiście.Idę o zakład że, żadna z osób z którymi ja zapiłem rok temu czy teraz Waldek nie zawiozła by nas na leczenie i raczej by sytuacje przemilczała.A inni uzależnieni i trzeźwiejący alkoholicy potrafią sobie pomóc jeżeli inny alkoholik poprosi o taką pomoc.Tak to jest silna i sprawdzona wspólnota.Cieszę się że, jestem w AA.Ja wiem że, są ludzie którzy potrafią trzeźwieć bez AA i idzie im to super i dobrze że,wiara czyni cuda.
Emma - Pon 27 Cze, 2011 10:36

Wiesz Andrzej, nie wiadomo czy pomógłby czy nie, nie ma co gdybać.
Ale fajnie, że Ty chcesz pomóc i pomagasz.
Czasem jednak najtrudniej jest nie pomagać, pomagając w taki sposób. Taki paradoks.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 10:44

Witaj Emma...To rzeczywiście paradoks.Ale jakoś miałem szczęście spotkać takich ludzi co pomagają bezinteresownie.A zostawienie alkoholika samemu sobie i to jeszcze na głodzie jak jest zdecydowany się leczyć to trzeba pomóc i jest to konieczność wobec żywego człowieka.Nie wyobrażam sobie sytuacji żebym ja kogoś zostawił bez pomocy jeżeli osoba chora o taka pomoc prosi,pomógłbym nawet osobie która nie znam a co dopiero koledze którego znam i wiem jaki ma stosunek do Siebie,choroby, rodziny i innych alkoholików.Waldek tez pomagał innym o czym wiem.Nie chce się wpuszczać w takie kombinacje myślowe czy go zostawić czy pomagać to dla mnie oczywista oczywistość wpisana w prawa AA.Gdyby jednak nadal popijał nie umiał bym mu pomagać bo to nie możliwe .Decyzje o leczeniu albo się podejmuje i się bierze za swoje leczenie,albo jak ktoś lubi urządza sobie gierki ze, jeden dzień pije drugi nie pije.Takim osobom nie mam pojęcia jak pomagać.Jakoś nie uważam żeby organizował sobie tańce na polu minowym człowiek który wie że,pijąc pójdzie do piachu.
agata1968 - Pon 27 Cze, 2011 15:43

Witaj Andrzej.Zadbaj o swoje emocje,o siebie,aby ta pomoc nie odbiła się czkawką.
Z upływem czasu nabieram dystansu i moje myśli oraz przekonania zmieniają się.Ludzie są rózni,więc na każdego działa coś innego.Myślę,że jeśli zna się kogoś dość dobrze,łatwiej zdecydować,jaki rodzaj pomocy będzie dla tego kogoś najlepszy.Nie ma jednego utartego sposobu.Kilkanaście lat temu ktoś próbował mi pomóc(zawiezienie do ośrodka,spotkanie z długoletnim AA,namawianie i towarzyszenie w drodze na pierwsze spotkanie),ale nic z tego nie wyszło.Dopiero,gdy sama zamotałam się straszliwie,gdy padłam twarzą w błoto,gdy zostałam sama z tym wszystkim,wtedy zaczęłam chcieć żyć inaczej lub żyć w ogóle.
Pozdrawiam i życzę Twemu kumplowi 24h i 24h,i24h...

AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 16:29

Witaj Agata.Moje emocje są OK.Dzięki za troskę :-D Jestem całkowicie wyciszony i spowolniony :mrgreen: .Ja Waldka znam ponad rok on już był trzy razy na odwykach w sumie leczy się ok 15 lat.Zapija co jakiś czas średnio na tydzień czy dwa.Nie mam pojęcia jakie mechanizmy rządzą życiem innych.On mieszka w mieście o 20km ode mnie.Ale nieraz spotykamy się na mityngach czy gdzieś w terenie na spotkaniach AA.Waldek to spokojny gość ale jakoś zalicza wpadki.Zresztą i ja wpadkę zaliczyłem tak że,nie jestem większym mądralą od niego.Dużo nas łączy.Znamy się całymi rodzinami.I co jest dziwne w jego rodzinie nikt nie pije i w mojej również nikt nie pije.Taka choroba trzeba z nią żyć i jakoś sobie radzić i się wspierać na wszystkich możliwych frontach.
Emma - Pon 27 Cze, 2011 16:50

Nie znam się na pomocy w sumie. Ale w danym momencie nie działam już tak impulsywnie jak kiedyś, lecz zastanawiam się co zrobić, powiedzieć. A w tym przypadku, o którym piszesz Andrzeju, gdyby mi ktoś załatwiał sprawy w pracy, ośrodek, nie wiem czy by mi to pomogło. Nie wiem jak też jego rodzina, czy nie pomaga mu w tym, aby zapijał, bo też jest taka możliwość, ponosząc konsekwencje jego picia, zamiast niego. To taka wolna myśl. Ja tam poszłam wszędzie sama, a póżniej jak chciałam pewnej pomocy, to też mi powiedziano, idż sama, weż odpowiedzialność. Umiał sobie zorganizować alkohol, to i umie resztę. Zwłaszcza, że jest po terapii i wie co i jak. Poza tym najtrudniej pomóc bliskim znajomym, bo brakuje dystansu i są więzi emocjonalne. Tzw osobiste pobudki.
Przepraszam, może to brutalne. Ale takie moje zdanie na dziś. Zrobisz co chcesz.

AndrzejG - Pon 27 Cze, 2011 17:09

Masz prawo do własnego zdania i samodzielnego myślenia o tej sprawie. :-D Ale żeby napisać szczegółowiej .Pomogłem z pracą w ten sposób że zawiozłem zwolnienie lekarskie.W tej chorobie jest tak że, nie każdy ma osobę czy osoby które podadzą rękę cierpiącemu alkoholikowi.Waldek jest osobą i lubianą i ma kolegów którzy zawsze mu pomogą nie tylko ja.Osoba która nie pije trzy dni nie jest w stanie raczej sama załatwić swoich wszystkich spraw.Lepiej niech siedzi teraz z rodzina niepijącą w domu jak miałby śmigać po mieście na głodzie ,do lekarza po skierowanie do pracy itd.Pewnie by zapił dalej.A tak to siedzi w domu pije wodę mineralna i zjadł dwie zupy.Rano z zerem we krwi alkoholu zawiozę go na detoks i po sprawie.Mnie ufa .Mamy podobne życiorysy w alkoholizmie jeżeli tak mogę to nazwać.
agata1968 - Pon 27 Cze, 2011 23:14

Zupełnie niedawno rozmawiałam z bliską osobą o jej ojcu,który jest alkoholikiem.Wiele lat temu groziła mu utrata pracy i dostał nakaz leczenia.Po terapii było AA.Zapijał niestety i właśnie kumple z AA doprowadzali go do pionu,pilnując,by jak najszybciej przestał pić,wznowił abstynencję,powtórzył coś z terapii,spotkał się z terapeutą,itd.Dzięki temu szybko wracał na właściwe tory.Może i jest to wyręczanie kogoś lub niańczenie-nie mnie to oceniać,ale pozostawiony sam sobie pewnie piłby dłużej,więcej.Tego też nie wiem.Wiem natomiast,że po kilku miesiącach niepicia(tego już zdecydowanego,poważnego,trwającego do dziś),dopadł mnie głód wywołany silnymi emocjami.Poszłam do sklepu,kupiłam kilka piw i napisałam do kumpla z grupy wsparcia,że rzucam to całe trzeźwienie,bo sensu nie widzę.Było to moje wołanie o pomoc i jednocześnie ucieczka.Chciałam zastosować zdobytą wiedzę na terapii,ale nie zadzwoniłam,bo mógłby mnie przekonać,że pić nie warto,więc tylko napisałam.Zasiadłam przed puszkami,a tu domofon-kumpel zjawił się natychmiast.Nie otworzyłam mu,więc wydzierał się pod oknem i miał zamiar wejść po drabinie na pierwsze piętro.Pomyślałam,że to obciach,więc otworzyłam drzwi.No i jak wszedł,tak został cały dzień,aż wybił mi z głowy i z serca chęć napicia się.Jestem mu wdzięczna.Szkoda tylko,że on pływa ponownie od kilku lat.Próbowałam mu pomóc,ale nie umiałam.Teraz mieszka w innym mieście.
Andrzej-dobrze,że Twoje emocje ok.Pozdrawiam.

AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 08:01

Każdy człowiek ma inne myślenie inny charakter.Każdy tez bierze do siebie inne rzeczy z terapii.Nie można wszystkich zachowań ludzkich brać do jednego worka.Wystarczy na grupie terapeutycznej czy AA posłuchać wypowiedzi.Jedne są zawsze płaczliwe i nastawione na narzekanie inne zdecydowane i twarde.Tworzą się też różni profesjonaliści którzy próbują nadmiernie i natychmiast chłonąć wiedzę i po krótkim czasie swojej trzeźwości chcą nauczać innych jak nie pić ,maja jakby misje do spełnienia ...A sprawa ma się tak że,jednemu pomaga AA innemu modlitwa czy terapie a jeszcze innemu to że,został guru. .Myślę że każde takie zachowanie do czegoś prowadzi jeden przestanie pić na zawsze,ktoś na chwile.Jestem pewny że, nawet jeden dzień bez alkoholu dla osoby uzależnionej to już sukces.Pijak przestanie kiedy chce "pysk utrze", zje kiełbasy i żyje prawie normalnie.A alkoholik cierpi.Nie ważne w jaki sposób nie piję żadnego alkoholu.Ale ważne że wiem dlaczego mi nie wolno. A wsparcie i pomoc wzajemna osób chorych na chorobę alkoholowa to chyba najważniejsza rzecz w leczeniu.Ale pomoc a nie łażenie za pijącym nadal alkoholikiem i na siłę udzielanie mu pomocy.Jak ktoś chce niech pije ,to tylko i wyłącznie życie pijącego.Pijący może latami wymyślać przeszkody i popijać alkohol .I co jest z takiej pomocy .Ano nic. Jest tylko jedno wyjście albo przestaję pić całkowicie
i się leczę ,albo pije i idę na dno,nie ma drogi pośredniej.

Zaraz wyjeżdżam zawieść Waldka na leczenie odwykowe.I nie napił się.Wsparcie rodziny i pomoc innych alkoholików działa. :-D Jeszcze zawiozę go do kościoła chce iść przed leczeniem do spowiedzi to niech idzie. Zawsze jest szansa że,zapił ostatni raz w życiu.On o tym wie i ja również.

Pozdrawiam Cie również Agato :-D

jobael - Wto 28 Cze, 2011 09:13

AndrzejG napisał/a:
Zawsze jest szansa że,zapił ostatni raz w życiu.

Nikt nie jest przekreślony na zawsze. Kwestia jedynie w kondycji pomagającego, by pomaganiem nie zaszkodził sobie.
Pozdrawiam Andrzeju.

jarek40 - Wto 28 Cze, 2011 09:44

Nie martwiłbym sie kondycją Andzeja,ma ogromne doświadczenie...Posłanie niesienia pomocy jeszcze cierpiącym,którzy o tą pomocą proszą,to podstawa ruchu AA i droga trzezwienia...
AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 12:30

No i zawiozłem mojego kolegę na odwyk.Na detoks nie musiał iść bo czwarty dzień jak nie pije i zaczął nawet jeść.We krwi 0,00 alkoholu.Od jutra idzie na terapię.Będę go odwiedzał i zawoził mu różne potrzebne rzeczy głównie michę,bo jak znam życie za dwa czy trzy dni złapie go "wilczy apetyt" po kilku dniach nie jedzenia.Telefon ma to będziemy w stałym kontakcie .Odwyk to nawet nie 20km od miejsca gdzie mieszkam.Laptopa mu zawiozą ze dwa tygodnie to się zaloguje na to forum i napisze na żywo jak się sprawy maja na takim odwyku.Cieszę sie że, zrobiłem to co jest kluczowym zadaniem AA.Pomagać tym którzy jeszcze cierpią i chcą takiej pomocy.Jakoś lepiej mi się oddycha.To dwunasta osoba jaką zawiozłem osobiście na odwyk przez ok. 15 lat,ale i mnie też ktoś zawoził w latach 90-tych.I mnie odwiedzano na oddziale odwykowym rok temu wielokrotnie.Inaczej się trzeźwieje jak się czuje że, ktoś o tym wie,jak nie jest się samotnym ani głodnym ani nie wyspanym.To nie jest komfort do zapijania bo i takie fałszywe opinie słyszałem,ale motywacja do dalszego trzeźwego życia.
To jest pokazanie jak działa AA , konkretna pomoc i pojednanie się z osobą która chce się leczyć i z jego rodziną.To jest wsparcie namacalne którego sam udzielam i też w miarę możliwości takiego wsparcia oczekuję

To co napisałem powyżej nie jest chwaleniem się co też wielkiego nie zrobiłem(dla mnie to normalka) ,ale jest podzieleniem się z wszystkimi moją dużą radością.

Pozdrawiam Cię Jarek i wszystkich AndrzejG grupa AA "Nadzieja"

seba - Wto 28 Cze, 2011 13:32

a po co wyboldowałeś niektóre fragmenty ?
AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 13:49

Jakoś niektóre wcześniej zdania czy słowa po przeczytaniu nie pasowały mi po zanalizowaniu.No to je skasowałem jako zbędne w mojej wypowiedzi :-D Nawet nie wiedziałem że skasowanie własnych słów nazywa się wyboldowanie
seba - Wto 28 Cze, 2011 13:53

nie skasowane tylko te wytłuszczone
jarek40 - Wto 28 Cze, 2011 13:58

Przestałem się tłumaczyć na forum i w życiu,z tego co piszę,myślę lub robię...
Wszystkich nie zadowolisz Andzeju...
Przestałem też pisać w innych wątkach,za wyjątkiem Twojego...
Jak dziś napisałem,że technik potrzebuje pomocy psychologa,to dostałem ostrzeżenie, jakaś paranoja,wychodzi na to,że lepiej pisać głupoty jak prawdę...

AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 13:58

Chciałem zaznaczyć tłustym drukiem jakieś słowa a później okazało się że dało mi całe zdania.Spróbuje to zmienić.To już taki wiek po 50- tce .Nie wszystko kumam z komputerem :mrgreen: :-D A swoją drogą w tym co piszę wszystko uważam za ważne a pierwsze zdanie zostawił bym tłustym drukiem a resztę normalnie a teraz już nic nie zrobię.Ale jak ktoś zechce to sens mojego rozumowania znajdzie a jak nie to nie.
AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 14:05

Witaj Jarek.Ja nic nie kumam z wypowiedzi Technika.Ale może już jako starsza osoba nie mogę już rozumieć aż tak zagmatwanego i naukowego wypowiadania.Bez żalu z mojej strony.
jarek40 - Wto 28 Cze, 2011 14:21

Juz mnie nie interesuje ten osobnik,kim jest i co pisze?
jerry - Wto 28 Cze, 2011 14:37

AndrzejG napisał/a:
Chciałem zaznaczyć tłustym drukiem jakieś słowa a później okazało się że dało mi całe zdania.Spróbuje to zmienić.To już taki wiek po 50- tce .Nie wszystko kumam z komputerem :mrgreen:
Jest mały dział Testowe podforum, tam można potrenować cytowanie, boldowanie itd.

Pozdrawiam - Jerry

AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 14:51

Dziękuję Jerry.Już się nauczyłem.Pozdrawiam.
AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 15:45

Postaram się żeby nie pisać nic w innych wątkach poza Jarek40.Nie będę polemizował więcej z osobami leczącymi chorobę alkoholową w inny sposób jak sposoby uznane przez medycynę i więcej nie będę polemizował i reagował na zaczepki pod moim adresem w innych watkach .Bardzo proszę też o nie wpisywanie niczego w moim wątku przez osoby nie uznające AA i terapii uzależnienia od alkoholu jak i proszę żeby nie pisały w moim wątku osoby nadal pijące alkohol.
AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 20:26

Polecam wypowiedź zawodowego psychoterapeuty na temat alkoholizmu...http://pracowniapsychologiczna.republika.pl/alk_leczenie.htm

Czy tą osobe można podważyć w jej wypowiedzi w podanym powyżej linku??

Tosia - Wto 28 Cze, 2011 20:38

AndrzejG napisał/a:
proszę żeby nie pisały w moim wątku osoby nadal pijące alkohol.

ja nie piję , a że wyrażam swoje zdanie to...?staram sie zrozumieć i Ciebie , i Jarka..jeśli uważasz że AA jest jedynym wyjściem..nie pisał byś tak. w AA ponoć jest wsparciem..a Ty nie dajesz mi szansy :-| mimo to ..napisałam w Twoim wątku Trzeźwa Tosia

AndrzejG - Wto 28 Cze, 2011 20:49

Witaj Tosiu.Jak to nie daję Ci szansy.Pamiętam doskonale jak napisałem w twoim wątku o tym że,alkoholik powinien się leczyć i trzeba iść na leczenie.Jak czujesz się alkoholikiem to się lecz.Nie jestem niczyim fanem ani jarka ani twoim.Ale z Jarkiem zgadzam się w każdym słowie przez niego wypowiedzianym.Dlatego że,robi coś z sobą i nie kombinuje już bo kombinowanie i mnie i jemu wyszło bokiem.Zapiliśmy po latach trzeźwienia..Jak czytałaś moje posty to przeczytałaś na pewno ze, życzę każdemu trzeźwego życia w jakikolwiek sposób by nie trzeźwiał.Ale po co zakombinować się na śmierć i wymyślać rzeczy dawno wymyślone.
Tosia - Wto 28 Cze, 2011 21:34

AndrzejG napisał/a:
Nie jestem niczyim fanem ani jarka ani twoim.
Oj, Jędrku, nie szukam pochwał, ni chwały ,nie potrafię tylko zrozumieć, czy AA, ma byc moim zyciem, czy mam zyc według , moich zasad..nie pije , staram się uczyć..trzeźwości..ale czy to ,ma mi zabierać radość życia?
AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 08:23

Witaj Tosia.To że, napisałem że, nie jesetm fanem ani twoim ani Jarka tzn.że nie przyszedłem tu szukać idoli i żadnego guru,ale po to żeby sobie pomóc i w miarę możliwości może ktoś i z moich upadków wyciągnie dla siebie wnioski.Żyj jak chcesz i trzeźwiej jak chcesz.To twoje życie.Ja nie chce brać udziału w żadnych przepychankach. Nie ja wymyśliłem AA i cały system leczenia choroby alkoholowej .Ja go tylko akceptuje i najnormalniej w świecie się leczę nie kombinuje że, może można inaczej.Ja na tym forum polemizowałem bo czytałem rzeczy nie wiarygodne a mianowicie takie ,jakby ciebie ktoś teraz zaczął nagle tłumaczyć że,te masaże i operacje które przeszłaś to już bzdury bo wystarczy pić np.wodę z cukrem i wszystko Ci wróci do normy.Ja w mojej chorobie siedzę kilkanaście lat nie kilka dni i jak kiedyś próbowałem kombinować to zapijałem i w konsekwencji lądowałem na odwykach.Rok temu też spróbowałem zakombinować i wpadłem prawie śmiertelnie.Nieraz puszczają mi nerwy jak czytam wypowiedzi w których ktoś sili się udowadniać że, medyczne metody to raczej bzdura ale jego pomysły to dopiero są lekarstwa i do tego osoba używa słów wyszukanych po słownikach zamiast pisać po polsku bo nie każdy jest takim uczonym mężem jak piszący.Ale nie, osoba musi na siłę wciskać kit zamiast czytać i leczyć się jak cywilizowany człowiek metodami uznanymi przez medycynę.Jak bym chciał szukać innych ludowych sposobów leczenia zapisał bym się w portalu dla wróżek i czarodziei.Ale ten portal nazywa się Uzależnienia i wygląda na poważny. .
jarek40 - Sro 29 Cze, 2011 08:36

Też sądziłem,że to portal na którym są osoby ze śmiertelną chorobą,chyba się pomyliłem, lub działają u tych osób silne mechanizmy choroby jak,zaśmiewanie,minimalizowanie...
Jestem ciekaw,czy te osoby z wyjątkiem pisania tutaj,coś robią ze swoją trzezwością i czy pewne osoby tu,są naprawdę uzależnione???

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 08:46

Jarek zabawa trwa.Myślę że,moje wypowiedzi zburzyły spokój i sielankę ludzi zadomowionych tu od lat.Nadal mnie się obraża i wyzywa od domorosłych jakiś tam.Ja rozumiem podteksty.Panie sebagw dał Pan wyjątkowo podłą wypowiedź w wątku o świętych krowach pod moim adresem bez jakiejkolwiek reakcji moderatora i przy ogólnym rozbawieniu.Jesteście tacy rozbawieni i weseli?.Mam dość.Proszę właśnie teraz administratora o wykasowanie wszystkich moich wpisów i o wylogowanie mnie bezpowrotne z tego forum.Nie będę tolerował wycieczek pod moim adresem ludzi gadających o świętych krowach i czarodziejskich drzewach.Do widzenia Państwu dziękuje za uwagę.
jarek40 - Sro 29 Cze, 2011 09:01

Ja bym tak się nie przejmował Andzej,ważne,że Ty żyjesz w zgodzie ze sobą,masz swoją drogę i doświadczenia,wiesz co masz robić...Mnie nawet nie złoszczą te wpisy, współczuję tym osobom...
AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 09:06

Jarek ja się nie przejmuję.Ale po co mam być obrażany przez nieznanych mi ludzi.Odpuszczam sobie.Wszystko wróci do normalności beze mnie.Pozdrawiam Ciebie i twoja Panią.Przyjadę do Ciebie na mityng to pogadamy.papa
AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 14:38

Proszę administratora o wykasowanie mojego wątku i wszystkich moich wpisów w trybie najszybszym jak to możliwe.
Astra - Sro 29 Cze, 2011 14:50

AndrzejG napisał/a:
Proszę administratora o wykasowanie mojego wątku i wszystkich moich wpisów w trybie najszybszym jak to możliwe.

Szkoda, zeby wykasowywać, bo może za kilka dni przyjdzie na to Forum paru alkoholików i dostaną pomoc, właśnie dzięki czytaniu Twoich wpisów i przeżyć :-)
Pozdrawiam :-)

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 15:00

Nie przyszedłem na to forum brać udział w zadymach i kilka razy dziennie wykłócać się z różnymi ludźmi o oczywiste i udowodnione prawdy.Po co mi to?.Kto chce się leczyć drogę do leczenia medycznego zawsze znajdzie.Proszę o likwidację mojego wątku i wszystkich moich wpisów.Nie chce mieć nikogo na sumieniu.Albo o zbanowanie osób głoszących fanaberie i głupoty na tym dużym i znanym forum.Uzależnienie od alkoholu to nie jakieś gierki czy zabawy słowne .Takie igranie z prawda grozi poważnymi powikłaniami a nawet śmiercią u osób leczących się inaczej jak medycznymi metodami.Dziękuje ale ja w takich działaniach udziału więcej nie chcę brać.Wielu ludzi długo już tu piszących, oficjalnie głosi że AA jest potrzebne tylko na chwile albo wręcz zbędne czy szkodliwe , podobnie jak terapie i że w jakiś tajemny sposób a nie zrozumiały przeze mnie można się uzdrowić..Jak można tolerować takie wpisy a negować prawdy i leczenie medyczne
Astra - Sro 29 Cze, 2011 15:10

Ja dzięki przeczytaniu na tym Forum, zrozumiałam potrzebę zapisania się na terapię.
Rok wcześniej ktoś zachęcał mnie, zebym zapisała się na terapię, a ja nie rozumiałam
: po co ?
Dopiero TO FORUM uświadomiło mi, dlaczego mam iść na terapię :-)

Tak samo może być z poglądami na AA i terapię :->
Ktoś przeczyta i zrozumie sens AA i terapii, właśnie dzięki osobom, które to wytłumaczyły im to, na tym Forum :-)

Suchy - Sro 29 Cze, 2011 15:15

Andrzeju , tytuł twojego wątku to Przewartościowałem swoje myślenie.
Myślę , że myślenie sie przewarosciowuje cały czas .
Masz jakaś dziwna drażliwośc na szukaniu ciągle odniesienia do siebie , wszędzie tam gdzie , ktoś ma inne zdanie niz ty , drazliwosc zupełnie nieuzasadnioną .
Jak przykład Sebastiana , pisał do mnie a ty wzięłes do siebie , mistrzem od podtekstów to podobno ja tu kiedyś byłem :-D , ale widać stępiałem bo zauważam tego co ty zauważasz .
Sebastian pisał do mnie i sporo racji w tym było , ale gdzie tam odniesienie do Ciebie ?.
Poza tym bycia na forum tez trzeba sie uczyc i dorastać do tego .
Ja tam odchodziłem juz parę razy :-) ....jak pobedziesz tu jeszcze troche to zobaczysz , ze nie byłem odsobniony . Ci co mieli odejść odeszli po cichu.....
Lubie jak piszesz o obrazach , kotach , to jest wartosciowe w trzeźwieniu .
Szkoda , ze tak mało jest tu dyskusji o duchowości ...ale pomalutku , może z czasem :-) .
Wartosciowy z Ciebie user , szkoda , ze sie idyczysz .

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 15:22

Na tym forum są wpisy totalnie szkodzące osobom uzależnionym.Wpisy te namawiają do eksperymentowania z własnym życiem nowo przychodzących ludzi którzy nawet do końca nie wiedzą co im jest.Jarek40 to jedna z nielicznych osób głoszących na tym forum normalne leczenie i został zbanowany,za jakiś słowa.Trzeba jeszcze wykazać się sumieniem i jak się nie chce czy nie umie pomagać to przynajmniej starać się nie szkodzić.Ja znam swoje miejsce w szeregu i mnie głupawe wpisy nic nie zrobią ale nowo przybyły człowiek jak zacznie czytać wpisy paru ludzi to może sam się zlikwidować na wieki wieków amen.Nie, to jakiś szok.Wypiszcie mnie stąd będziecie mieli święty spokój.
Suchy - Sro 29 Cze, 2011 15:25

AndrzejG napisał/a:
Nie chce mieć nikogo na sumieniu.Albo o zbanowanie osób głoszących fanaberie i głupoty na tym dużym i znanym forum.Uzależnienie od alkoholu to nie jakieś gierki czy zabawy słowne .Takie igranie z prawda grozi poważnymi powikłaniami a nawet śmiercią u osób leczących się inaczej jak medycznymi metodami.Dziękuje ale ja w takich działaniach udziału więcej nie chcę brać.Wielu ludzi długo już tu piszących, oficjalnie głosi że AA jest potrzebne tylko na chwile albo wręcz zbędne czy szkodliwe , podobnie jak terapie i że w jakiś tajemny sposób a nie zrozumiały przeze mnie można się uzdrowić..Jak można tolerować takie wpisy a negować prawdy i leczenie medyczne

Cóż , widzę , że pijesz do mnie ....szkoda , zeby przez jednego usera rezygnował z forum inny ,tylko dlatego ,
ze jego (moje) wypowiedzi uważa za głupoty , my głupcy przecież też mamy swoja opowieść.
Na szczęście forum to wymiana myśli i poglądów a nie terapia czy mityng .
Odpowiedzialnosc za nie zostaw moderacji .
Czy tego chcesz czy nie świat i tak będzie taki jaki jest :-)

Astra - Sro 29 Cze, 2011 15:26

Ja, miałam dyskusję w wątku religijnym, z moimi poglądami nie zgadzało się parę osób.
Niektore wpisy bardzo złościły mnie, bo powtarzałam parę razy coś, a ktoś mówił dalej to samo. :-?
Nie odeszłam z Forum, bo tutaj są różni ludzie, z różnymi poglądami i jest miejsce dla każdego :-)

Może Twoi koledzy z AA będą bardziej aktywni na tym Forum :-)
Wielu Polaków, z różnych kontynentów czyta to Forum.
Dlatego jest ważne, żeby istniało. Bez ludzi piszących, nie będzie istniało :->
Pozdrawiam,lecę do pracy.
Mam nadzieję, że jak wrócę, to Twoje wątki będą istniały i jeszcze Twoi koledzy z AA wypowiedzą się, o terapii i AA :-)
Sztuką jest obronić swoje zdanie i pozwolić innym mieć swoje :-)

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 15:50

Nie pije do Ciebie Suchy osobiście.Każdy wie co pisze.Ale jest coś takiego jak odpowiedzialność za słowa jakie się wypisuje i wyobraźnia że, może to czytać ktoś kto nie pije np.tydzień po 20 latach chlania i jak od razu natknie się na wypowiedzi o chorobie alkoholowej niezgodne z medycyną ,to niech piszący wie że odpowiada za ludzkie życie chociaż pośrednio może załatwić czytającego na amen.Jest na tym fory Hydepark gdzie można pisać o czym się chce .Pamiętam jak zamieściłem koty i zacząłem gadać o malarstwie to moderator mnie odesłał w inne miejsce do innych wątków i prawidłowo.Wykasowałem zdjęcia i pisałem tylko o alkoholizmie.Forów o d..e Marynie w internecie jest nadmiar ale o alkoholizmie niewiele .I albo pokazuje się na forum drogi sprawdzone albo wysyła nowicjuszy w maliny.To odpowiedzialna sprawa i takie tematyczne forum równiez.Nikt nie ma prawa głosić tu nie sprawdzonych metod leczenia chyba że, się podpisze imieniem i nazwiskiem i weźmie odpowiedzialność na siebie jako odkrywca nowej metody leczenia.Moi koledzy z AA czytają to forum i dziwię się że,biorę udział w zbędnych kłótniach.Jak tu przyszedłem to się przedstawiłem opisałem w miarę dokładnie swoje pijaństwo i swoje trzeźwienie.Liczyłem że przeczytam tu w spokoju wpisy i przeżycia alkoholików i nauczę się jak żyć z chorobą alkoholową nie pijąc alkoholi.Ale jak dałem np.link do wypowiedzi o chorobie alkoholowej pani która jest autorytetem niekwestionowanym.To jednym komentarzem było to ze cos tam źle napisałem tłustym drukiem czy coś w tym stylu.Gdzie jest dyskusja jak żyć z ta chorobą?Jestem osoba wesołą i znam się na żartach ale temat choroby alkoholowej nie jest dla mnie z typu jedna baba drugiej babie .Tu się liczą konkrety,odpowiedzialność za swoje słowa,powaga.Na pewno wszystkiego nie wymyślono w leczeniu alkoholizmu.Ale jakoś nie wierzę w to żeby osoba która dopiero co sama przestała pić sama umiała wymyślać i rozgłaszać inne jak medyczne sposoby leczenia.Ja tu nie piszę ja Andrzej pijaczek którego bawi picie i trzeźwienie,ale pisżę jako Andrzej alkoholik który chlał bez miłosierdzia wszystko od najdroższych alkoholi z tzw.górnych półek i denaturat.To ja osobiście zbierałem kiepy po ulicach i zapijałem głody denaturatem,zaliczyłem 5 leczeń odwykowych każde po kilka miesięcy.To ja osobiście przerobiłem cała betoniarkę miałem psychozy,padaczkę .Miałem wstrząs mózgu, i,połamane żebra wybite zęby w padaczce.To ten co chce może mi wierzyć że nie łże na tym forum ani jednym słowem,Sprawdziłem na sobie że,nie ma innej drogi jak leczenie ,terapie i AA.Dzękuje za uwagę
mufinka - Sro 29 Cze, 2011 16:05

Andrzej, co prawda nie jestem uzależniona, ale mąż jest trzeźwiejącym alkoholikiem i myślę, że mogę podzielić sie moimi obserwacjami.
Otóż od kiedy chodzi na grupy AA, a robi to od dwóch lat 4-5 razy w tygodniu, jego życie wygląda zupełnie inaczej! On sam zmienił się, jest pogodny, ożywiony, rozradowany gdy wraca z mitingu, jest we wspólnocie, która pomogła przetrwać mu nawrót, a w chwilach bardzo trudnych (moja poważna choroba) - ich smsy i telefony były prawdziwym wsparciem!
Nieraz prowadzimy rozmowy o wartościach, o duchowości inspirowane właśnie tematem poruszanym na mitingu.
Dzięki tym spotkaniom mąż zaczął żyć pełnią, o czym sam mówi - i przyznaje jednocześnie, że nie wiedział, iż tak można żyć!
Andrzej, każdy ma pewnie swoją drogę trzeźwienia, jak sam piszesz. Ty, mój mąż i wielu innych wybrało AA.
Wiesz co wprawia mnie w zdumienie? Że niektórzy nawet nie liznęli zasad AA, nawet nie podjęli jakiejkolwiek terapii i tak łatwo im rozprawiać o Wspólnocie.
Pozdrawiam i pogody Ducha.

Suchy - Sro 29 Cze, 2011 16:22

AndrzejG napisał/a:
Gdzie jest dyskusja jak żyć z ta chorobą?
Dyskusja to nie przytakiwanie ale wymiana poglądów . Dyskusja to nie sprzeczka .
Odkad jesteś na forum nie uczestniczyłeś w rzadnej sprzeczce :-) , czułeś i natomiast obrażany , za to , że ktoś ośmiela się mieć inne zdanie od tego które ty uważasz za jedynie prawdziwe.. ...Terapia i AA to nie świętosc , o tym trzeba umieć pisać rzeczowo jeśli juz .
Na forum nikt łącznie ze mna nie podważa jej zasadnosci ani zasadnosci istnienia wspólnot AA . To konkrety i być może nie wynaleziono niczego innego jak do tej pory ....ale na Boga to nie świętosc , to narzędzie , które przygotowuje do trzeźwego życia ale nie mówi jak żyć ....a leczenie to jak wczytasz sie w stronke która podałeś polega na uzmysłowieniu uzależnionemu , ze ma utrzymać abstynencje i w jaki mechaniczny sposób o nia dbać .
I niewielre ponadto tak naprawdę ....a dalej jest zycie , duchowosc bez której rozwoju alkoholik wrcać bedzie do tzw zapijania , bo nie bedzie znał lepszej metody na na zaspokojenie tej duchowosci ....paradoksalne to ale podobno jeśli o strone duchowa nie dba sie w sposób duchowy to alkoholik broniac sie przed tym jednym kieliszkiem i strachem co to bedzie jak wypije wybiera samobójstwo .....a przeciez nie o to chodzi w tym wszystkim .

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 16:29

Do leczenia medycznego ma prawo i osoba wierząca w Boga i osoba niewierząca w Boga jak ja.Nie mam pojęcia jak długo trzeźwiejesz ale nie głoś o duchach i innych nie udowadnialnych sprawach .Szanuj moją niereligijność jako i ja szanuje osoby wierzące.Po co sugerujesz że,niewiara prowadzi prosta droga do zapicia i samobójstw.Licz się ze słowami,ktoś poza mną też to czyta.
mufinka - Sro 29 Cze, 2011 16:40

Andrzej, moim zdaniem Suchy nie napisał, że niewiara prowadzi do samobójstwa. Pisał o duchowości, a duchowość to wg mnie umiejętność życia z innymi, życia z sobą samym, to umiejętność cieszenia się życiem, uznawanie wartości, uznawaniem istoty wyższej niż my sami, rozumienie innych, umiejętność nazywania swoich uczuć i jeszcze wiele innych.
Przeżywania tej duchowości uczy się mój mąż właśnie na AA.
Gdy pił, miał o tym słabe pojęcie.

Suchy - Sro 29 Cze, 2011 16:42

AndrzejG napisał/a:
Po co sugerujesz że,niewiara prowadzi prosta droga do samobójstw.Licz się ze słowami.
:shock: A gdzie ja napisałem o wierze ? ...pisałem o duchowości przecież . A informacje mam naukowe jak najbardziej - polecam książkę TT Gorski i M. Miler " Jak wytrwać w trzeźwosci "....rzecz oczywiscie o nawrotach , bo bez duchowosci te nawroty będą i o tym trzeba mówić , bo to własnie jest odpowiedzialnosc za to co sie tu pisze .
AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 16:51

Zrozum mnie że, jak słyszę słowo w którym są zawarte sugestie pozazmysłowe to już jest to nie dla mnie ponieważ nie wierze ani w Boga ani w duchy a ni w ducho podobne skojarzenia.Wiem z teorii co to jest duchowość.Rozumiem ludzi wierzących .To indywidualna sprawa.Ale w AA są różni ludzie i wierzący i nie wierzący w Boga i Baby i chłopy i dzieci.Ja jak tu przyszedłem to natychmiast napisałem że jestem osoba niereligijną .Ale oczywiście osoby które dobrze o tym wiedzą i znają moje zdanie na temat wiary co chwila mi dokuczają przytaczając Boże działanie w leczeniu tej choroby.Ja nie podważam istnienia Boga ale sam w niego nie wierze i niech to będzie już moja sprawa.Jak komuś pomaga wiara nie ma sprawy nich żyje trzeźwy do końca dni swoich .Ja nie mam możliwości takich terapii Bożych dlatego robię to co radzi medycyna.
AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 17:17

Suchy....napisał......."bo bez duchowosci te nawroty będą"

Skąd wiesz że,będę miał nawroty?

Suchy - Sro 29 Cze, 2011 17:28

AndrzejG napisał/a:
Zrozum mnie że, jak słyszę słowo w którym są zawarte sugestie pozazmysłowe to już jest to nie dla mnie ponieważ nie wierze ani w Boga ani w duchy a ni w ducho podobne skojarzenia..
Skończyłem pisanie i nawracanie kogokolwiek na wiarę taka czy inną . Pisałem o swoich przeżyciach zwiazanych z moja droga do normalnosci , a moja tak właśnie wiedzie .
Mam przyjaciół w AA z którymi spotykam sie na medytacjach , które oni traktuja jako realizacje programu AA 11 Kroku , ja jako modlitwę w ciszy .
Sa katolikami ale to tak naprawdę nie stanowi o istocie ich duchowości .
Nie jest ona ateistyczna , jest w niej pojecie Boga , ale tak naprawdę nie ma to dla nich związku z religią . Dla mnie ma , ale religia to jakby ramki , które porzadkuja mi świat i odpowiadaja na pytanie co dalej ....ale tylko ramki jednaki potrzebna we wspólnocie obrzędowosc do umocnienia wspólnoty Koscioła , ale to co istotne tkwi przecież w kążdym z nas . Duchowosc przecież ma też i pies , chociaż pewnie nie analizuje tego pod katem duchów :-D . Nie zrozum mnie źle , ale sa też psychologowie od zwierzat , depresje psie tez sie leczy.
Taka obrzędowość wspólnotowa wykształciła też AA , duchowosc polega na odczuwaniu dobra , zyczliwosci , uczynnosci ....czyli niczym innych jak miłości do bliźniego ...i gdzie tu religia ?.
W mityngach już nie uczestniczę z terpaii wziełem co mi potrzebne było i umocniło we mnie człowieka :-) jako jednego z wielu podległym typowym schematom jak i innych ...i tu dzięki temu zaczełą się wspólnotowość , bo wyszedłem z izolacji po raz pierwszy w zyciu tak naprawdę .
Terapie polecam zawsze każdemu , skończ zobacz , wez co dla ciebie przeznaczone ale dalej mysł sam to co tobie słuzy .....albo nie mysł i trwaj w tym , lecz nie narzucaj tego , ze inni chcą inaczej .
Bo ze mozna inaczej to wiem , nie tylko przez wsólnote religijna jak ja ...
Jeśli bedziesz chciał do dostrzeżesz ite inne drogi ku normalnosci .
Bo to forum takie własie jest .
Arnie , sebanitka , długonosy , strach na wróble co zdjał kapelusz ale dalej jest modem :-) ....Jobael , Emma i Agate związane z programem AA .
To stanowi siłę tego forum i rożnorodnosc a nie monotematycznosc ...chociaz z tym to ostanio coraz bardziej na bakier , wymiana pogladów jest oglednie mowiac nieśmiała :-) , ale jest czego masz tu przykład .
Być moze to forum jest nie dla ciebie bo faktycznie nie po to przyszedłeś ale może wlasnie dlatego jest dla ciebie bo pozwoli na problem alkoholowy spojrzec inaczej szerzej.

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 17:48

Ty jesteś całkowicie pojedynczą osobą jaką spotkałem na drodze mojego trzeźwienia która przerwałeś leczenie,terapie zostawiłeś AA na rzecz spotkań trzeźwościowych i religijnych.Ale skoro nie pijesz to nie pij do końca życia.Każdy lekarz zajmujący się leczeniem choroby alkoholowej i terapeuta nigdy nie zalecą przerwania leczenia choroby alkoholowej.Osoba uzależniona powinna iść z terapii na terapie i na mityngi AA tak to się leczy.W takim nie piciu jest za dużo ryzyka.Pewność siebie że,się już nie napije była u mnie całkowicie szkodliwa.Ja już słyszałem wypowiedzi nawet w AA które były tak pewne siebie że prawie na granicy że osoba się nie napije nigdy.Ja tez stanąłem kiedyś na takiej granicy że,już tak długo nie pije i po 10-latach odszedłem od AA .......No i zapiłem po trzech latach jak zerwałem z leczeniem i AA...Trzynaście lat poszło. Tobie oczywiście tego nie życzę.Ale ryzykujesz i to bardzo. Ostrzegam każdego kogo mogę że,pewność siebie to początek suchego kaca który trwa nieraz latami ,bez picia.Nawet podświadomie wybrałeś sobie taka ksywę na forum Suchy :-D
Suchy - Sro 29 Cze, 2011 18:01

Nie ryzykuję więcej niż inni .....mam tylko inne empiryczne spojrzenie na swoje uzależnienie . Leczenia nigdy nie przerywałem , a raczej zdrowienia :-) , bo to co dla mnie miała do zaoferowania terapia wykorzystałem - 7 tygodni pracy w zamknięciu wśród podobnych sobie i ....szlus starczy .
3 lata uczęszczania na mityngi AA , gdzie prowadziłem tez mityngi i byłem przez pewien czas i mandatariuszem swojej grupy .
Niczego zatem nie przerywam , ( no prawie niczego :-) ) a wspólnota religijna z jej programem uzdrowienia człowieka przez Jezusa jest po prostu kontynuacją obranej drogi .

Niech moc bedzie z Toba Andrzeju :-)

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 18:11

Mam propozycje .Nie dokuczajmy sobie na wzajem.Zresztą jestem starszy od Ciebie aż o rok :-D :-D .Ty masz swoja drogę a ja swoją .Ale umówmy się tak że, jak coś się zacznie źle dziać to napiszemy o tym do siebie :mrgreen:
Suchy - Sro 29 Cze, 2011 18:19

Ok


:-)

Emma - Sro 29 Cze, 2011 18:59

Nie widzę tutaj dokuczania ze strony Suchego do Ciebie. To raczej Ty Andrzeju w sposób jaki piszesz możesz urażać uczucia innych. Pisząc o wierze, duchowości czy religii w kpiący sposób nazywając to magią, duchami itp. Nie pomyślałeś o tym?
Mnie nie uraziłeś, ale tak jak pisałeś są tu nowicjusze, poszukujący właśnie obok terapii- wiary. Bo człowiek nie jest tylko materią, wchłaniającą i wydalającą, żyjącą w dwuwymiarze. Zwłaszcza, że przechodzimy do czwartego, jako ludzkość. To tak na marginesie.
Piszesz też, że nie masz możliwości terapii bożych. Bo nie chcesz mieć. Choć masz pod ręką najprostszą pomoc w postaci naszego Programu. I ja kiedyś nie chciałam tych terapii. Bo sama uważałam się za boga. Owszem czasem był mi potrzebny, jak było żle, wtedy prosiłam o ratunek i dostawałam go. Póżniej już nie był potrzebny, znów wracałam na ten piedestał, bo wiedziałam lepiej. Mówi się też, że wiara to dar.
Ale można pomóc temu darowi, uznając,że jest jednak ten Bóg choć jeszcze nie poznany, Bóg-jako Siła Wyższa ode mnie. Uznać się mniejszym. Aż mi się wierzyć nie chce w to co czasem piszesz, tyle lat mityngów, a na każdym te same słowa- na początku i końcu, te same teksty stałe, jak przez tyle lat można tego nie słyszeć, choć jednego słowa.
Nie chcę Ci Andrzeju tego wytykać, bo nie o to chodzi, ale nie neguj proszę tego co innym pomaga. A nie jest to łatwa droga, zapewniam Cię, ale też dla każdego możliwa,
jeżeli odpuści sobie wlasne ego, i strach o nie.
A jeśli chodzi o samego Jezusa, chyba nie zaprzeczysz, że to Postać autentyczna. Tylko drugą sprawą jest, jaki jest stosunek do tej Postaci. Czy jest Wartością czy tylko historią.
I ostatnia sprawa, czy pomyślałeś kiedyś, że jedna z tradycji, która mówi, że warunkiem przystapienia do AA jest chęć zaprzestania picia,że to tylko zachęta, początek, a nie koniec? Ponieważ tak naprawdę mało kto przyszedłby do AA.
Pogody ducha. :-)

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 19:42

Skoro wywołałaś mnie do odpowiedzi to napiszę wprost co o Jezusie myślę.Bliżej mi jest do religii Starosłowiańskiej czyli do tej gdzie występuje Świętowit czy Perun.Taka religia ma korzenie w najstarszej Polskości.Jezus był żydem i nawet nie chciał uzdrowić białego człowieka.Jest postacią historyczna co udowodniono.Ale nauka nic nie pisze nigdzie że,był Bogiem.I nic więcej już nie udowodniono.Dlaczego my Polacy nie wierzymy w Świętowita czy Peruna.Co stoi na przeszkodzie? .Posąg Świętowita znaleziony z Zbruczu jest w muzeum archeologicznym w Krakowie .Wierzący w niego piszą że bije z niego tajemnicza energia mająca moc uzdrawiania.Wiem również jak podaje historia w jaki sposób odbyło się przeniesienie Religii żydowskiej na grunt europejski i polski.Czytałem o wyprawach krzyżowych i pisma ociekające krwią. Sprawa mojej wiary jest moją sprawą i nie nadaje się jako owieczka do nawrócenia ani teraz ani nigdy.Ja nie odczuwam żadnej bojaźni Bożej.Jeżeli się mylę i Bóg jest to jako wielka sprawiedliwość nie skarci mnie za takie rozważania bo jest miłosierny.Nie przypominam sobie abym nagrzeszył a wiem co to grzech w pojęciu Rzymsko-katolików.Nie grozi mi nic po śmierci jeżeli tam coś jest.Zostanę raczej wpuszczony do raju.Napisałem ten tekst żeby raz na zawsze zamknąć sprawę mojej religijności.
Emma - Sro 29 Cze, 2011 20:22

Zdania o Jezusie były tylko dwa i one nie stanowią głównej treści mojego postu, ale coś innego. Tak samo w co wierzysz lub nie, bo to nie moja sprawa. Takich tematów, z zasady nie podejmuję. I tak samo czy korzystasz z Programu czy nie.
Mogę opisać tylko moje doświadczenie, jak kiedyś na samym początku mojej abstynencji,
krzyczano i wyśmiewano wiarę. A ja miałam tylko to i dzięki temu nie piłam. I dalej tak jest. Inni mogą mieć tak samo. Lub zaczyna coś kiełkować, ale też jest strach czy wypada, czy to nie wstyd na tym opierać się i można to stracić.
Nie mów, że nie rozumiesz, tego co teraz pisze i wcześniej, bo nie wierzę w to.

AndrzejG - Sro 29 Cze, 2011 20:43

Emma wiem o czym piszesz analizuje każde słowo w każdej wypowiedzi.Pochodzę z rodziny Rzymsko-Katolickiej,chociaż nie jestem związany z żadną religią ale mam swoje sympatie.I Pisałem tu już z dziesięć razy że,każdemu życzę trzeźwości do końca życia obojętnie w jaki sposób trzeźwieje.Zawsze chodziło mi tylko o to żeby w oficjalnych wypowiedziach nie podważać terapii ,leczenia szpitalnego i AA.A samo AA nie jest formacją religijną tylko wspólnotą osób cierpiących na tą samą chorobę.Na moją grupę chodzi hazardzista i ktoś uzależniony od komputerów i nic nie przeszkadzają nam ich wypowiedzi a pomagają.Każde uzależnienie ma podobny przebieg i skutki.Nieraz jest nas ponad 20 osób to duża grupa i traktujemy wszystko bardzo poważnie.Każdy bierze z AA na tyle na ile da radę wziąć ponieważ każdy człowiek jest inny.Prowadzę mityngi od lat mamy dyżury po miesiącu oczywiście grupa decyduje za zgoda kto prowadzi i do głowy by mi nie przyszło żeby pozwolić na polemiki o religii czy negowanie cudzych wyznań czy światopoglądu.AA zrównuje nas wszystkich do jednego poziomu i nie ważne czy ktoś jest profesorem zwyczajnym czy ma 7 oddziałów podstawówki.Ja nie lansuje czegoś na siłę tylko pokazuję co to jest to AA.Przecież to czytają różni ludzie i nawet nie mam pojęcia kto się ze mnie śmieje jako z nawiedzonego a kto kupuje to co piszę.Ale nawet jak jednej osobie to moje pisanie pomoże to watro nawet przecierpieć nie miłe dla mnie spory i robić swoje.
Jeżeli Suchy pisze że,pojednanie z Bogiem prowadzi go przez trzeźwe życie bez kropli alkoholu to mu tez wierze bo przecież nie pije czyli to działa .Ale Boża terapia nie może eliminować terapii medycznej.No bo co zrobi osoba jak niestety zaliczy nawrót,ano będzie osoba musiała iść na detoks i się jakoś medycznie leczyć.Nie zamykajmy żadnych furtek poza zupełnie idiotycznymi.

Emma - Sro 29 Cze, 2011 21:31

Przeciez nikt tu nie podważa leczenia w formie detoksu-medycznego i terapii - jako formy pschychoterapii. Bo to drugie to dla mnie nie medycyna. Ale to jest mój pogląd. Może kiedyś psychologia będzie włączona w medycynę, bo to świeża i nowa dziedzina.
Zobacz, przecież każdemu właściwie kto przychodzi na forum jest sugerowana terapia,
więc jakiekolwiek obawy z Twojej strony są niepotrzebne.
Dziel się doświadczeniem Andrzeju, wpierajmy nowicjuszy, siebie wzajemnie. Bo ja mam też różne dni i czasem to, że jestem na forum to pomagam w taki sposób sobie. Choć to tylko cząstka pomocy, bo większa jej część jest ta w realu. Ale również na forum poznałam wielu ludzi, którzy mi pomogli i to bardzo, a niektórych dane mi było poznać osobiście. I to są spotkania, których nie da się porównać z pisaniem na forum :-)

agata1968 - Sro 29 Cze, 2011 23:41

Andrzej,a jak radzi sobie Twój kumpel?Papu zawoziłeś już?
Pozdrawiam.

AndrzejG - Czw 30 Cze, 2011 08:24

Witajcie.A mój kolega na odwyku chodzi już na terapię.Pojadę do niego po tej niedzieli .Musi trochę się sprostować .Bierze leki przeciwpadaczkowe i na zbicie ciśnienia.To twardziel poradzi sobie.Chciałem napisać o pewnej osobie.Jest w naszym województwie ksiądz który jeszcze za komuny zakładał towarzystwa trzeźwościowe i pomógł założyć pierwszą grupę AA.To już teraz jest Pan w bardzo słusznym wieku ale jak są jakieś spotkania zawsze z zaproszenia korzysta.Jak byłem w zimie na spotkaniu to było nas ponad 700 ludzi i jak ksiądz wszedł na salę wszyscy wstali i przywitali go brawami.Ilu ludziom ten ksiądz pomógł w trzeźwieniu ,no chyba tysiącom i rodzinom.Wyczuwało się że,to guru dla trzexwiejacych ludzi.Nawet jak były mówione świadectwa to przysnął za stołem ale nikt się nie śmiał i nie dogadywał wszyscy czują się jak jego dzieci.Napisał książkę o alkoholizmie.Nie czytałem jej ale przeczytam.Jego nikt nie podważa.Dziwiło mnie że on zna i pamięta tylu ludzi.Tak to wielka postać.I pomimo mojej niereligijności czuje od niego jakby świętość.Tak samo miałem z Papieżem Polakiem.Można coś robić dla sławy czy pieniędzy ale można dla dobra innych zupełnie bezinteresownie.Taki to człowiek święty i Guru alkoholików w moim terenie
Emma - Czw 30 Cze, 2011 08:53

No i dobrze, pozdrowienia dla kolegi, może tym razem uzna bezsilność wobec alkoholu, bo na to twardzieli nie ma :-)
AndrzejG - Czw 30 Cze, 2011 09:07

Pozdrowienia właśnie przekazałem.Dzieki.A twardziel pod tym względem że, sie nie opiera i nie boi leczenia :-D Nieraz dziwi mnie opór osób chorych przed leczeniem odwykowym zamkniętym.Ale na prawdę to nic nie boli, można załapać się na trzeźwość ,pójść na terapie.Jest czas na spokojne przemyślenie swoich prywatnych spraw,jest też czas na podjęcie różnych ważnych decyzji życiowych.Jest choroba powinno być leczenie.
AndrzejG - Sob 02 Lip, 2011 08:12

Człowiek uzależniony od alkoholu a alkoholik to jedno i to samo.Ja sam na siebie mówię i tak i tak i wszyscy mnie znani alkoholicy trzeźwiejący używają takich wyrazów.Jak bym się nie nazwał to i tak będę chory na zawsze.Po co się wpuszczać w kombinacje myślowo słowne.Z jednego się cieszę że,ja już wiem że jestem osobą uzależniona dlatego się leczę i nie pije bo mi najnormalniej w świecie nie wolno pić.Przyszedł na mnie nawrót bo przestałem się leczyć.Teraz znowu się leczę i nie pije.Moje nie picie nie wynika z tego że,nagle przestałem lubić alkohol ale z tego że, dowiedziałem się i przećwiczyłem osobiście że, jak dalej będę pił to się przeniosą 170cm pod ziemie na własne żądanie.Myślę że, już od wielu lat byłbym w grobie gdybym kilkanaście lat temu nie zdjagnozował się jako alkoholik.Teraz już nie wymyślam żadnych kombinacji że,może jestem lepszym alkoholikiem i słowo alkoholik już od lat nie kojarzy mi się tylko z człowiekiem z brodą w obdartych łachach i waniającym potem i karbitką.Ja już wiem że mogę tak wyglądać,dlatego taka pamięć nie jest dla mnie szkodliwa i wygładzać słów, ja Andrzej alkoholik czy ja Andrzej osoba uzależniona nie zamierzam.Żadne tego typu słowo na mój temat mnie nie obraża tym bardziej ze słowa tego typu głoszą prawdę o mnie....Pozdrawiam wszystkich :-D
Astra - Sob 02 Lip, 2011 16:56

AndrzejG napisał/a:
Zawsze chodziło mi tylko o to żeby w oficjalnych wypowiedziach nie podważać terapii ,leczenia szpitalnego i AA.A samo AA nie jest formacją religijną tylko wspólnotą osób cierpiących na tą samą chorobę.Na moją grupę chodzi hazardzista i ktoś uzależniony od komputerów i nic nie przeszkadzają nam ich wypowiedzi a pomagają.Każde uzależnienie ma podobny przebieg i skutki.Nieraz jest nas ponad 20 osób to duża grupa i traktujemy wszystko bardzo poważnie.Każdy bierze z AA na tyle na ile da radę wziąć ponieważ każdy człowiek jest inny

Parę tygodni temu, pewna młoda dziewczyna /ok 18 lat/ powiedziała mi, że podjęła decyzję i zapisała się na terapię dla alkoholików. Powiedziała, że pije prawie codziennie alkohol i już raz zaczynała terapię, ale teraz postanowiła naprawdę skończyć z alkoholem. :-|
Powiedziałam jej, że podjęła bardzo mądrą decyzję, ale w sercu czułam jednak zdziwienie, że taka młodziutka, z dziecinną twarzą osoba jest uzależniona od alkoholu.
Pomyślałam sobie też, jak bardzo ważna jest edukacja, żeby osoby uzależnione uświadamiały sobie potrzebę leczenia i, że nie są osamotnione w swoim nałogu. :-|

Może nie powinnam się niczemu dziwić, bo już dzieci 12-13 letnie uzależniają się od gier komputerowych, telefonów komórkowych.
Pewnie o tym będzie głośniej za parę lat.
Prawdopodobnie te dzieci zamienią gry komputerowe na kasyno. :-/

AndrzejG - Sob 02 Lip, 2011 18:06

Witaj.Już kiedyś w poście opisałem sprawę młodego człowieka .Poznałem takich dwóch. jeden z nich był ze mną na odwyku w Parzymiechach.Był bardzo młody a pił całe życie.Miał nieszczęście urodzić w takiej rodzinie gdzie alkohol był podstawowym pokarmem jego rodzice usypiali go już alkoholem kiedy płakał on pił tyle lat ile żył.Jak to pierwszy raz usłyszałem pamiętam że,płakać mi się zachciało.I te oczy tego zagubionego synka ze śląska nie zapomnę nigdy.A na dodatek odwiedziła go mama jak byliśmy na leczeniu i zamiast przywieść mu jakieś ubrania czy jedzenie ( mieszkała w Niemczech) to dała mu taka kwotę jakby na 2 paczki papierosów .On poprosił ją żeby go zabrała do Niemiec ale odpowiedziała mu ze,ma teraz nową rodzinę i niech sobie jakoś sam poradzi i go zostawiła samego.Ojciec zapił się na śmierć.On się pozbierał i przestał pić całkowicie kto był w Parzymiechach w połowie lat 90-tych wie o kim teraz piszę.Zapomniałem już jak mu było na imię.Wszyscy się nim opiekowali.
rainbow kid - Sob 02 Lip, 2011 21:21

Jak czytam takie historie jak powyzej to nie potrafie tego ogarnac - czuje otchlan i ogrom smutku.

Z drugiej strony przypominam sobie, w jaka strone zmierzalem pijac. Mam dwojke dzieci. Kto wie jakie pieklo bym im zgotowal za kilka lat gdybym sie w pore nie opamietal? Na pewno przysporzylbym im cierpienia. To dla mnie jedna z motywacji do trwania w trzezwosci, oczywiscie nie jedyna, ale bardzo istotna...

pozdrawiam,

AndrzejG - Pią 08 Lip, 2011 19:42

Dziękuję Państwu za uwagę na tym Portalu .Życzę trzeźwości wszystkim i pozdrawiam.Sam zauważyłem że moje wypowiedzi dziwnie brzmią.I pewnie mam tutaj więcej prześmiewców niż słuchaczy.Po co mamy się na wzajem męczyć.Trzeźwiejcie po swojemu a ja po swojemu.Proszę nie pisać już nic w moim wątku niech spokojnie wygaśnie.Ale będę czytał wypowiedzi innych z tym że komentować nic już nie chcę.Wszystko już napisałem co miałem do powiedzenia.Nie chcę już uprawiać tu martyrologii ani nic w tym stylu i pleść głupoty ble ble ble ble :-D
Emma - Pią 08 Lip, 2011 19:49

Andrzeju, coś chyba nie zrozumialeś w wątku u Frediego. Upały na ścianie wschodniej, czy jak :mrgreen: Przecież D-S nie ocenił Ciebie, że piszesz "ble. ble...", tylko potwierdził Twoją wypowiedż.

Pogody ducha i dobrego wieczorku :-)

AndrzejG - Pią 08 Lip, 2011 19:52

Ja już nie kumam wszystkich wypowiedzi.pewnie mnie skleroza starcza już łapie .Muszę odpocząć od ludzkich poglądów i ocen.Pozdrawiam Cię :-D :-D Chyba łapie mnie już menopauza alkoholowo-trzeźwieniowa.Chciałbym jeszcze komuś pomóc ale nie bardzo wiem jak to wyrazić.Pora się oddalić.. :-D :-D
agata1968 - Sob 09 Lip, 2011 00:17

Andrzej,pisz w swoim wątku-ja chcę czytać o Twoich doświadczeniach.Pomagaj mnie.
Pogody ducha.

seba - Sob 09 Lip, 2011 06:42
Temat postu: Re: Od Andrzeja
AndrzejG napisał/a:
Nie piłem trzynaście lat.Uczestniczyłem w ruchu AA na całego.Zawsze wydawało mi się że, trzeźwieję dla rodziny dla przyjaciół dla AA...Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać...Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali...POKORA WRÓCIŁA na swoje miejsce.

to chyba Twoje słowa?
pozdrawiam ...

jobael - Sob 09 Lip, 2011 11:30

AndrzejG napisał/a:
Chciałbym jeszcze komuś pomóc ale nie bardzo wiem jak to wyrazić.

Pisz o swoich doświadczeniach, bez udowadniania swojej racji............... :-)

agata1968 - Nie 10 Lip, 2011 21:02

Andrzeju,ja od kilku miesięcy nie chodzę na mityngi z wyboru.Najpierw wpadłam w panikę,że pewno nie dam rady.Zamierzałam jeździć poza moje miasto,ale potrzebowałabym około 4 godzin-czas mojej pracy(w placówce i popołudniami indywidualnie w domu wychowanka)oraz stan zdrowia spowodowały,że odsunęłam ten zamiar w czasie.Przetałam myśleć,że nie dam rady,bo przeanalizowałam swoje udziały w mityngach-prowadziłam spotkania,dzieliłam się doświadczeniem z pracy na Programie,słuchałam opowieści moich kumpli o żonach,konkubinach,dzieciach,wnukach.Ja o życiu prywatnym tym domowym nie mówiłam z obawy o bezpieczeństwo nie tylko swoje.Niestety i tak ktoś wyniósł z mityngów to,co tam powinno zostać.No,ale nieważne to teraz.
Nie chodzę na mityngi,terapie ukończyłam trzy lata temu,jeździłam na warsztaty,ale też zrezygnowałam,bo nic z nich już nie czerpałam,w Programie jestem na Kroku Dziewiątym(od kilku miesięcy),czytam literaturę,medytacje,refleksje,rozmawiam z uzależnionymi,jestem tu.Z perspektywy minionego czasu nie dostrzegam złych symptomów u siebie,trzeźwieję powoli i sukcesywnie,miewam różne dni i nastroje,ale nie zwalam tego na chorobę alkoholową.Myślę,że żyję naprawdę i bez udawania.Z wiedzy terapeutycznej korzystam,mityngi mam co dnia ze swoją SW,radzę sobie dość dobrze.Jestem wdzięczna,że istnieje AA,ale moje poglądy na temat ciągłego kręcenia się wokół Wspólnoty zmieniły się.
Każdy ma taką drogę,jaka daje mu spełnienie.
Pogody ducha Andrzeju.

Jagna - Nie 10 Lip, 2011 22:17

Hejka Andrzeju :) No daj spokój, bo będę Cię prosić byś został ;-) Ja lubię czytać Twoje posty, są mi bliskie i jakieś takie po drodze. Owszem, widzę, że masz charakterek, ale ja lubię wyraźne osobowości 8-)
W piątek byłam na mitingu rocznicowym. Jako, że 3 tygodniu urlopowe nie byłam na żadnym mitingu, czułam wręcz podwójną potrzebę bycia tam , bo droga Jubilatka bardzo mi bliska i moje emocje coś ostatnio rozbujane. Dobrze, że tam byłam, bo zaczął się u mnie ostatnio taki stan , jakby to powiedzieć rutyny(?), że nic złego się nie dzieje gdy nie chodzę czesto na miting, że sobie radzę i takie tam... Na tym mitingu pojawiła się kobieta, która zapiła po 10 latach trzeźwości. 7 lata chodziła regularnie na mitingi a potem "sobie radziła" 3 lata bez nich, tak myślała , jak sama zrelacjonowała. I poszło w dół,mówi że nie wie kiedy tak szybko :/
Wie, gdzie jej miejsce, wie że długo taki dobrostan nie potrwa gdy nie robi się nic, albo robi sie znowu za "Zosię samosię". Dobrze, że to usłyszałam, wiem że miałam to usłyszeć, to nie pierwszy raz, a jednak pamięć zawodna, moja pamięć zawodna . Jestem nieuleczalnie chora, będę alkoholiczką do końca życia, tak jak cukrzyk insulinę, ja muszę stosować jakiś "lek", dla mnie to wspólnota AA, dla kogoś być może Ruch Odnowy, religia,klub abstynencki.Wiem,że samoleczenie długo nie działa, wiem...bo mówią o tym Ci, którzy zwątpili,ale wrócili. Obym, ja pamiętała , że nie wyleczę się sama.
Pozdrawiam cieplutko, dobrej nocy!

data_switch - Pon 11 Lip, 2011 00:30

Witam,

Bardzo Cię przepraszam Andrzeju. Przykro mi, że poczułeś się urażony. Nie jest moją intencją obrażać tutaj kogokolwiek.

Pozdrawiam, dziś nie piję.
D_S

AndrzejG - Pon 11 Lip, 2011 06:46

Przepraszam i ja wszystkich.Ale czasami i mnie nerwy niepotrzebnie puszczają.Nie powinienem reagować wiedząc że, alkohol zrobił we mnie kupę złych rzeczy.Pozdrawiam z rańca
AndrzejG - Pon 11 Lip, 2011 07:33

Przerwanie terapii, zaprzestanie kontaktów z AA i z trzeźwiejącymi alkoholikami było dla mnie początkiem suchego kaca a w rezultacie zapicia i kolejnego leczenia zamkniętego.Dzisiaj wróciłem do AA i znowu normalnie mam czas na wszystko.I na trzeźwienie i na życie rodzinne i na hobby przeróżne.Głupotą w moim przypadku było stwierdzenie ze,przerobiłem wszystkie terapie i wszystkie kroki..Nie mogę zrozumieć tylko jednego .Ja wiedziałem ze jak moi koledzy zostawiali terapie i AA i poszli do tzw,trzeźwego życia.Co jakiś czas słyszałem o nich że, zapijali i albo wracali do AA albo szedłem na pogrzeb.Dziwnie jakoś wtedy o tym nie pomyślałem,musiałem sam zaprzestać leczenia osobiście się upodlić kolejny raz zejść na dno i dopiero do mnie dotarło ze, nie ma co kombinować.Skoro kilkadziesiąt lat temu dwóch gości wpadło na pomysł co zrobić żeby nie pić i nie zapijali to dlaczego ja wiedząc o tym jak to zrobili kombinuje nadal.Ja nie twierdze że,znowu mi się kiedyś we łbie nie namiesza i nie zapije .Bo jest to możliwe.Ale nie chce już eksperymentować sam na sobie że, może mnie się uda.Otóż nie uda, samodzielnie uleczyć się nie da pod żadnym pozorem.Szkoda czasu na wmawianie sobie ze,ja Andrzej jestem już taki silny i mogę spokojnie żyć obok sprawdzonych sposobów leczenia nieuleczalnej choroby.Nie jestem kozakiem aż tak wielkim i nie mam na pewno nadludzkich sił żeby samemu trzeźwieć bez wsparcia.A co mi stoi na przeszkodzie żeby kopnąć się na mityng czy odwiedzić terapeutę czy jechać na jakieś spotkanie z alkoholikami.Nic nie stoi na przeszkodzie.Mam wybór albo żyje bez alkoholu i dbam o swoja trzeźwość, albo piję i powoli umieram.Trzeciej drogi nie ma
AndrzejG - Pon 11 Lip, 2011 08:17

Dużo podróżuje po Eu ponieważ to lubię i mam taką pracę jestem artystą malarzem i handluję antykami,nauczyłem się jednak ze,gdzie bym nie był na mityng zawsze znajdę czas .Teraz tez nie piszę z Polski.W internecie są wszelkie informacje o terapiach w całym świecie i polskojęzycznych i innych.Nie szpanuje już trzeźwością i siłą jak przed zapiciem rok temu.Spokorniałem i do pokory namawiam każdego.
AndrzejG - Pon 11 Lip, 2011 13:05

Jak mi się nie chce iść na mityng to mi się zawsze przypominają różne fragmenty zapicia i zaraz szybciutko udaje się na spotkanie.Ostatnio przeanalizowałem coś takiego.....Piłem już prawie miesiąc non stop.Tylko picie i półsny.Zbudziłem się nad ranem na takim głodzie że,nie da się tego opisać.Zwlokłem się z wersalki i poszedłem szukać alkoholu i coś do palenia nie miałem nawet centa Ale ostał mi się zegarek o wartości ok 600zł.Było ok.5 rano.Szedłem pomiędzy blokami ledwie powłócząc nogami, zarośnięty i brudny.Wreszcie zobaczyłem człowieka otwierał samochód podszedłem grzecznie i chciałem mu sprzedać ten zegarek za 20zł.Niestety zostałem zwyzywany od złodziei i żebym spadał bo zaraz po policje zadzwoni.Odszedłem .On odjechał .Usiadłem na ławce tak bezradny i tak upokorzony jak nigdy.Nie wiedziałem co mam robić dalej.Siedziałem z godzinę i wreszcie ktoś się znalazł kto dał mi 30zł zapewne z litości i dlatego że,dostał prawie prezent.Poszedłem do sklepu kupiłem ćwiartkę denaturatu ,znalazłem butelkę w śmietniku po napoju.Wróciłem do sklepu Pani nalała mi wody z kranu.Rozpuściłem ten denaturat pół na pól.Czekałem góra 5 minut.Nawet się nie przegryzło.Wypiłem 1/3 z butelki.po chwili zrobiło mi się gorąco,napiłem się znowu.Jak wypiłem to wszystko może w 15 minut kupiłem kolejne pół litra dynksu i wróciłem do kolegi i którego mieszkałem na czas picia.Szkoda mi było na papierosy to kupiłem 4 takie długie po parę groszy brązowe w sklepiku i po drodze nazbierałem kiepów na ulicy.Piliśmy dalej i dalej i dalej bez końca .Żarliśmy kilka kęsów chleba dziennie i jakieś pomidory i ogórki nadgniłe które znaleźliśmy przy straganie z owocami......
Napisałem ten fragmencik z mojego piciorysu żeby pokazać dlaczego tak usilnie walczę o swoja trzeźwość i pokazuje że nie warto pić.Jak ktoś popijał piwka i sobie umyślił że mu to przeszkadza to niech tez nie pije .Ale ja niestety jestem chory na chorobę alkoholową i nie chce umrzeć albo żyć w upodleniu pozbawić się samemu jakiejkolwiek godności.Namawiam do leczenia każdego kto ma jakikolwiek problem i nadużywa alkohol.Każdy ma swoje dno.Jeden kończy picie i zaczyna się leczyć jak straci absolutnie wszystko i mieszka w rynsztoku. Są tacy co zrozumieją wcześniej że trzeba się leczyć tacy mają szanse coś ocalić.

AndrzejG - Sro 13 Lip, 2011 11:17

Obiecałem że,napiszę co u mojego kolegi który jest obecnie na leczeniu zamkniętym .Już niebawem będzie kończył całą terapię,ale skoro zapił po niecałym roku od poprzedniego leczenia jedzie jeszcze na inne leczenia zaraz jak to się zakończy do prywatnego ośrodka gdzie są trochę inne zasadę chociaż podobne. Jest tam o wiele większa dyscyplina i bardzo surowe warunki.Każde zapicie jest gorsze od poprzedniego i ma większe niekorzystne skutki i fizyczne i psychiczne i coraz ciężej jest wejść z powrotem do pionu.Ale da się.
agata1968 - Sro 13 Lip, 2011 14:25

Witaj Andrzeju.
Cieszy mnie informacja o koledze.Ja wczoraj spotkałam kumpla,który był na terapiach chyba już ponad 10 razy i wciąż pije po dłuższych lub krótszych przerwach abstynenckich.Upija się,dzwoni na pogotowie,że coś sobie zrobi,zabierają go,leży na ogólnym i potem rzut na terapię lub do domu.I tak od kilku lat.Ale wczoraj nie przyznał się do picia.Mówił o problemach zdrowotnych,dietach i utracie wagi.Nie umiałam z nim porozmawiać.
Pogody ducha.

AndrzejG - Sro 13 Lip, 2011 15:07

Witaj Agata.Twój kolega chodzi podleczyć się do zwykłego szpitala.A Waldek mój kolega jest na zamkniętym leczeniu odwykowym dla alkoholików z pełną terapią.Ale każda droga do trzeźwości jest dobra .I twój kolega pewnie kiedyś się załapie za trzeźwość.Pozdrawiam :-D :-D :-D
AndrzejG - Nie 17 Lip, 2011 07:28

Witajcie.Do tego żeby nie pić alkoholu potrzebna jest silna motywacja,marzenia i założone realne plany .Inaczej mi się trzeźwieje jak mam założone cele i dążę do nich,ale nie dążę siłowo i na łapu capu .Spytałem mojego kolegę który jest na odwyku jaką ma motywację do dalszego trzeźwienia i nie picia alkoholu.Odpowiedział że, chciałby dożyć ślubu własnej córki i być na nim trzeźwy , ma ona teraz 14 lat.No i pięknie wydaje mi się że, ma po co żyć.Zastanowiłem się czy moje cele są też ważne i doszedłem do wniosku że każdy, obrany cel jest ważny i powoduje chęć do pracy nad sobą.Przed moim zapiciem rok temu myślałem że,mam tyle różnej pracy wyjazdów że, mi to wystarczy ale jednak trzeba wiedzieć czego się oczekuje,ale precyzyjnie, od życia i co oczekuje życie ode mnie.Ustawiłem kilka ważnych marzeń i zadań w kolejności i spokojnie pracuję nad ich realizcją.Pozdrawiam wszystkich. Jadę nad wodę porobić zdjęcia przyrody i pooddychać. :-D :-D
jobael - Nie 17 Lip, 2011 13:41

AndrzejG napisał/a:
Spytałem mojego kolegę który jest na odwyku jaką ma motywację do dalszego trzeźwienia i nie picia alkoholu.Odpowiedział że, chciałby dożyć ślubu własnej córki i być na nim trzeźwy , ma ona teraz 14 lat.No i pięknie wydaje mi się że, ma po co żyć.

Gdy mnie przyjmowano na odwyk, to usłyszałam pytanie, dlaczego nie chcesz już pić?
Chcę pokazać swojej rodzinie ....powiedziałam, że pić nie będę.
A co będzie jeśli rodzina ciebie trzeźwej nie zechce?......... spytała Magda.
Nie znalazłam odpowiedzi.
Dopiero po dłuższym czasie załapałam, że to przede wszystkim dla siebie trzeba przestać pić.
Istotnie rodzina mnie już nie przyjęła, a ja nie piję 10 lat. Dla siebie. Wyłącznie dla siebie.

AndrzejG - Nie 17 Lip, 2011 14:58

Święte słowa .Trzeźwieje się dla siebie.A dzięki mojej trzeźwości moja rodzina ma się dobrze i znajomi i inni ludzie inaczej mnie postrzegają jako odpowiedzialnego człowieka a nie narąbanego delikwenta który bredzi niestworzone rzeczy.Pozdrawiam.. :-D :-D :-D
dodi13 - Nie 17 Lip, 2011 22:20

AndrzejG napisał/a:
.Spytałem mojego kolegę który jest na odwyku jaką ma motywację do dalszego trzeźwienia i nie picia alkoholu.Odpowiedział że, chciałby dożyć ślubu własnej córki i być na nim trzeźwy , ma ona teraz 14 lat.No i pięknie wydaje mi się że, ma po co żyć.Zastanowiłem się czy moje cele są też ważne

Myślę ,że może nawet ważniejsze, bo córka kolegi dojrzewa i może się okazać "kochającą inaczej", a wtedy zięciu będzie miał na imię np. Krystyna :-D
Teraz są tolerancyjne czasy, ale nie wiem czy w kraju z konkordatem, doczekamy się szybko ślubów mniejszości seksualnych ;-)

AndrzejG - Pon 18 Lip, 2011 06:32

Ale ty masz wjazdy Dodi, on czyta to forum będąc na odwyku.Zapewne jest mu trochę przykro że rzucasz teksty o kochających inaczej.To jest rodzina religijna Rzymsko katolicka i heteroseksualna .Ale ty zaraz wymyśliłeś niestworzoną rzecz.Tu naprawdę nie warto pisać.Co chwila mam problem z odpowiedzią.Dajcie sobie siana.
dodi13 - Pon 18 Lip, 2011 06:55

No wiesz chciałem wyostrzyć to o czym tu bardzo często się pisze , czyli trzeźwieniu dla siebie.To jest podstawa moim zdaniem, a korzyści dodatkowe mogą się przewijać w jedynie w tle.Twój kolega jak osiągnie swoje marzenie ślub córki, to będzie mógł spocząć na laurach i dać w palnik?
Wiem, że się czepiam ;-) I wiem , że takie powody zaprzestania spożywania są tylko oficjalną wersją dla prasy. :-D Zresztą każdy jest dobry aby tylko zacząć, to potem trzeźwe życie nabiera sensu i kolorów.Nie pije się dla dzieci, ich dzieci, żony i sąsiada co przestał przechodzić na drugą stronę ulicy i leci z wyciągniętą grabą... :-) a kolegę pozdrawiam :-)

AndrzejG - Pon 18 Lip, 2011 07:09

To o czym piszesz że, trzeźwieje się dla siebie nie dla kogokolwiek.pisałem o tym wielokrotnie we wcześniejszych moich postach.To oczywista oczywistość dla nas i dla mnie i dla Waldka.Rzecz była w tym że trzeba mieć jakiś cel i jakieś marzenie.I w tym co napisałem wcześniej nie chodzi o to czy trzeźwieje się dla siebie ale o to że musi być motywacja,marzenia i plany .A to już zupełnie inny temat, jak trzeźwienie tylko i wyłącznie dla siebie.
agata1968 - Pon 18 Lip, 2011 20:39

Hej Andrzej.
Myślę,że każdy trzeźwiejejący dla siebie,zaczyna od trzeźwienia dla kogoś.I to właśnie jest owy cel.Osiągnięty,daje miejsce na kolejny cel.I tak to chyba wygląda.Ja trzeźwieję dla siebie i przy okazji dla bliskich,bo wolą mnie taką.Tak myślę.
Pogody ducha.Pozdrowienia dla kolegi.

podpartyo - Wto 19 Lip, 2011 10:37

agata1968 napisał/a:
Myślę,że każdy trzeźwiejejący dla siebie,zaczyna od trzeźwienia dla kogoś.I to właśnie jest owy cel.Osiągnięty,daje miejsce na kolejny cel.I tak to chyba wygląda.Ja trzeźwieję dla siebie i przy okazji dla bliskich,bo wolą mnie taką.Tak myślę.

Nic dodać i nic ująć!
Tak również u mnie było, jest i będzie.
Pozdrawiam :-)

AndrzejG - Wto 19 Lip, 2011 20:31

Parę dni temu w programie o badaniach kosmosu usłyszałem coś takiego i
zastanowiło mnie bardzo zdanie jakiego użył szef Watykańskiego obserwatorium astronomicznego.Wybitny naukowiec ale i zakonnik.A powiedział tak.......
Bóg stworzył świat a nauka tylko pokazuje i odkrywa jak to zrobił.
Bardzo mi spasowało to zdanie i poważnie zachwiało moja niewiarą i dało mi do myślenia. [/b]

Jagna - Wto 19 Lip, 2011 21:51

:) I pewnie jeszcze długo nie odkryją, jak to zrobił. Czasem jakieś słowa potrafią trafić głęboko i poruszyć w nas coś, czego sami byśmy nie ruszyli.
Ja z moją wiarą ( katolicką ) mam taki problem, bo chociaż znam dogmaty, wiem na czym moja wiara się opiera, to gdy zwracam się do Boga, to czuję że jest to moja Siła Wyższa , ale nie umiem tego samego odczuwać wobec Chrystusa, nie wiem co się stało we mnie, jakbym poszła inna drogą, czuję jak czuję i sama nie umiem tego zmienić. Chyba daleko odeszłam od religii katolickiej i nie odczuwam tego jako pobłądzenie, raczej...jako odkrycie, że nareszcie jestem w domu.Hmm.Dla mnie Bóg jest jeden , być może w każdej religii inaczej nazywany, widziany i dobrze mi z tą świadomością.

AndrzejG - Nie 24 Lip, 2011 09:10

Witajcie.20 sierpnia w Przemyślu odbędzie się. Zlot radości regionu Galicja .Może ktoś przyjedzie.Chętnie spotkam się pogadać.W realu jest jeszcze lepszy kontakt .Są mityngi i różne spotkania całą noc,ale spotkanie zaczyna się od 8 rano.Będzie masa ludzi.Można doładować akumulatory trzeźwości.
jobael - Czw 28 Lip, 2011 11:30

AndrzejG napisał/a:
Witaj Jarek.Ja już boje się tu coś wpisać na forum.Jak ostatnio napisałem coś o zaburzeniach jakie miałem w związku z suchym kacem to dostałem taka odpowiedź że,nie wiedziałem co mam odpisać.Ale takie wykpiwanie cudzych wypowiedzi i próby ośmieszania to widocznie nic nie jest i tez ciekawy jestem co się stało z wpisami Marty.Pewnie zaraz mnie skarcą za ten wpis.A to że,mnie paru ludzi tu nie lubi zwisa mi to i powiewa.Nie chce mi się w swoim wątku podawać przykładów głupich tekstów od paru osób jakie mnie próbują nękać.Mój watek ja już nie podniosę na pewno. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Odpowiem ja w Twoim wątku, bo u Jarka byłby to offtopic.
Andrzeju chyba jesteś ciut przewrażliwiony. Nie zauważyłam kpin i prób ośmieszenia Twoich wypowiedzi.
Czasem tak jest, że sposób pisania na to wskazuje, ale przecież nie możemy wszyscy pisać
tak samo, bo jesteśmy przecież różni.
Na kpiny i ośmieszania reagujemy na forum i nie powinno to mieć miejsca.
Jednak trochę humoru w trzeźwieniu jest także mile widziane.
Trzeźwiejący alkoholicy, to nie zapłakane ofiary, a radujące się trzeźwością ludzie.
Nie możemy jedynie śmiertelnie poważnie podchodzić do tego, chociaż alkoholizm to śmiertelna choroba.
Więcej luzu.

A tu jest odpowiedź odnośnie pytania o posty Marty.
Nie usuwam postów cichaczem. Wszystko ma swoje miejsce. Nawet te w śmietniku mają termin usuwania, a najpierw muszą odleżeć.

TU SĄ POSTY MARTY PODCZEPIANE W RÓŻNYCH WĄTKACh, CO JEST SPAMEM

jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 11:35

[quote="jobael"
Na kpiny i ośmieszania reagujemy na forum

??????????????????????????????????????????????????????????????????????

AndrzejG - Czw 28 Lip, 2011 12:42

To napisałem ja w wątku o suchym kacu
......Napisałem do Ciebie że,to suchy kac i to tak twierdząco,ponieważ aż mnie zdziwiło że,ktoś ma objawy tak podobne do moich.Lekarze mnie już przebadali na wszystkie sposoby i nie rozumieją co mi jest.Ale ja wiem aż za dobrze.Powiedziałem lekarzowi który robił mi wszystkie badania ze, jestem chory na chorobę alkoholowa to nic się nie odezwał.Tylko powiedział że,jestem nie u tego pana doktora i miał racje poszedłem do psychiatry i powiedziałem o swoich stanach.Potwierdził że to ma związek z choroba alkoholowa i że to suchy nawrót.Dostałem tylko profilaktycznie lek przeciwpadaczkowy.Który biorę codziennie.Psychika moja woła daj alkohol ,ale ja nie daje i objawy minęły całkowicie.Wiem że,wrócą z tym że wiem co robić ze sprawą.Pozdrawiam Cię.

_________________A to jest wpis pod moim tekstem kakao
...Dwie znajome mi osoby, nie alkoholicy, w wielu koło 50 lat miały takie objawy. Nie pamiętam nazwy choroby. Obojgu przeszło.


Czy ja kogoś zaczepiam nigdy.Zawsze staram mówić się o sobie.No i pasuje wszystko?Ja mam 50 latek a ten co to wpisał i ma uwagi pod moim adresem nie wie czy je będzie miał.Może jestem psychiczny ?A może zmyślam różne sytuacje i głupio się popisuje na tym forum?Umiem czytać po Polskiemu i to dobrze.
Już nie raz otrzymywałem tego typy odpowiedzi i nie reagowałem,.Ale osoba niech nie myśli że trafiła na głupiego Jasia z przeżartym mózgiem.
Dużo wpisów moich jest na privat,ponieważ zacząłem mieć obawy żeby,nie wchodzić w spory.Nie pasuje komuś moja osoba niech mi zabroni wpisów na swoich watkach i pasuje.Możne tez nie czytać nic co jest sygnowane przez AndrzejG i po sprawie

jobael - Czw 28 Lip, 2011 12:51

[quote=kakao]...Dwie znajome mi osoby, nie alkoholicy, w wielu koło 50 lat miały takie objawy. Nie pamiętam nazwy choroby. Obojgu przeszło.
[/quote]

Nie widzę w tym niczego obraźliwego.
Autor wypowiedzi pewnie chciał zasygnalizować /tak to ja odebrałam/, że nie tylko alkoholicy mają podobne objawy. Nie alkoholicy również chorują na podobne lub takie same choroby.
Myślę, że w jakiś sposób podważone zostało Twoje stwierdzenie dotyczące suchego kaca, ale 'Kakao' napisał przecież, że nie pamięta nazwy choroby,
i że jego znajomym to przeszło, co należy wziąć za dobrą monetę, mając na myśli objawy u "Tato'.
Tato był w tej sprawie u lekarza. Czytałeś jego najnowszy post?
Pozdrawiam.

jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 12:58

Moim zdaniem moderator to konsekwencja w działaniu,nie można pozwalać jednym na więcej,a innym zamykać usta z byle powodu,lub swojego widzi mi się...Tak myślę widząc co się dzieje...
AndrzejG - Czw 28 Lip, 2011 12:58

Naprawdę wpis kakao był ok?.No to nie ma sprawy.Dziękuję za uwagę.A odpowiedź Taty czytałem.Na tym forum jest podział na tych co są długo i na tych co są krótko.To oczywiste.Zbanujcie mnie na zawsze.,będzie po problemach.
jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 13:31

Ja swoją prawdę mówię głośno i jasno,nikt nie zamknie mi ust bo prawda boli,ma boleć, bo to właśnie jest prawda...Całe pijane życie żyłem w kłamstwie,teraz chcę żyć z prawdą...
Zostań i też swoją prawdę mów głośno i jasno...

jobael - Czw 28 Lip, 2011 13:34

AndrzejG napisał/a:
Na tym forum jest podział na tych co są długo i na tych co są krótko.To oczywiste.Zbanujcie mnie na zawsze.,będzie po problemach.

Dlaczego mam banować?
Pisałam Tobie chyba przy jakiejś okazji, że dla mnie jesteś cennym userem na forum.
Nadal to podtrzymuję, ale zachęcam do większego dystansu Andrzeju.
Pozdrawiam.

Ps.
Nowi są bardzo cenni, bo wnoszą na forum powiew świeżego powietrza, czytaj spojrzenia.

Conradus78 - Czw 28 Lip, 2011 13:39

jarek40 napisał/a:
Ja swoją prawdę mówię głośno

Już gdzieś kiedyś ktoś kogoś pytał "Cóż to jest prawda?" Prawda moja, twoja, jego wasza, nasza. I tak wszystko kończy się na tym, że 'moja prawda jest mojsza.' I tu właśnie widzę związek z tematem postu. Z biegiem zdrowienia dociera do mnie, że moje to może być myślenie, przeżywanie, odczuwanie, ale to co obiektywne zostaje takim jakie jest. Mam też świadomość, że mój odbiór, moja interpretacja, moje postrzeganie, to się zmienia. To się przewartościowuje. Czasem wydaje mi się, że pewne moje zapatrywania się nie zmieniają. Po czasie okazuje się, że nie miałem racji. Czasem upieram się przy pewnych zapatrywaniach, by nie uchodzić za chorągiewkę na wietrze, nawet jeśli byłbym skłonny przyznać, że już postrzegam inaczej. Z czasem dociera do mnie, że nic mi się nie stanie, jeżeli zmienię pogląd, jeżeli dostrzegę rzeczywistość w innym świetle. Rzecz bowiem w tym, iż sądzę, że postrzeganie rzeczywistości jest jednocześnie jej tworzeniem, bo to co przetworzone nie jest już takie jakie jest. Ale to długa historia i nie warto się rozpisywać. Tak więc z jednej strony na daną chwilę faktycznie moja prawda jest mojsza, tyle tylko, że warto mi pamiętać, bym nie trzymał się jej wszystkimi czterema łapami. Zostawiam sobie przynajmniej jedną, najlepiej rękę, by chwytać tę prawdę, którą przynosi mi codzienność, a wtedy moje mojsza ma szansę się zmieniać i przewartościowywać.

jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 13:50

Dla mnie prawda to,gdy wstaję rano,przeglądam się w lustrze i uśmiecham się do siebie...
Gdy piłem,bałem się luster,bałem się spojrzeć w te zakłamane oczy...

AndrzejG - Czw 28 Lip, 2011 14:00

Nie jestem konfliktowym człowiekiem.Ale nigdy nie pozwoliłem żeby mnie ktoś obrażał czy próbował ze mnie drwić albo robić głupa.Czytam pomiędzy wierszami.Nieraz długo spokojnie cierpiałem aż ,kiedyś przebierała się miarka.Nie pozwalałem w szkołach na znęcanie się nad słabszymi ,taki jestem.Nie wyśmiewam nikogo,nie ukrywam w podtekstach żadnych opinii.Gadam wprost.Jak komuś nie pasuje to niech nie czyta wpisów z AndrzejG . Doskonale wiem że, są ludzie którzy nie trawią tego co pisze, bez żalu z mojej strony ,Ale mogą być i tacy że,im moje wpisy pomagają ,wiem to bo piszą do mnie na privat i mam wymienione emalie i prywatny kontakt.Bardzo rzadko pisze o kimś ,przeważnie opisuje swoje życie.Nigdy nie łże .Piszę zawsze prawdę,czasami taka prawda nawet mnie nie pasuje nie mówiąc o innych.Ja już się nakłamałem pijąc.No i to by było na tyle odnośnie sporów.Życzę miłego dnia i tym co mnie nie trawią również. ;-) :mrgreen: :-D
jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 14:05

Bardzo cieszę się,że Jesteś na forum i nie daj sie wywalić...
Dla mnie niesiesz posłanie swoimi doświadczeniami i o to chodzi...

AndrzejG - Czw 28 Lip, 2011 14:38

Jarek .Tak mnie życie skopało jak mało kogo.Piłem tak że jak patrze na swoje obrazy które malowałem np. w 80-tych latach to w głowie mi się nie mieści jak mogłem robić takie bzdury.Malowałem jakieś wizje, diabły, potwory,zagłady.nazywając to oczywiście surrealizmem.Technicznie nie było złe Ale tematy z piekła rodem.Miałem zwolenników i klientów.Ale dzisiaj bym to wszystko odkupił i spalił.Płacili mi super to miałem za co balować ,no i balowałem przebrany za cudaka.Jak szedłem ulica to wszyscy wiedzieli że,idzie jakiś rąbnięty artysta przeważnie z lekka narabany.Wstydzę się tego wszystkiego dzisiaj.Ale to tez byłem ja i to też jest moja osobista historia.Dzisiaj zrównoważyłem się trochę.Co innego robię inaczej się ubieram ,nie pije i mam inne towarzystwo.Ale i tak nieraz tęsknię trochę za tamtym luzackim życiem.No ale czas mnie już posunął i trzeba było odpuścić :-D .Nawet nie wiem w jaki sposób udało mi się dożyć swoich lat a tak piłem.Dziwne .Naprawdę.Pewnie żyję bo zacząłem coś robić ze swoją chorobą alkoholowa i robię.Dobra maluję. :-D
jarek40 - Czw 28 Lip, 2011 14:56

Każdy ma swoja opowieść i warto się tym dzielić...
dodi13 - Czw 28 Lip, 2011 17:10

AndrzejG napisał/a:
.Malowałem jakieś wizje, diabły, potwory,zagłady.nazywając to oczywiście surrealizmem.Technicznie nie było złe Ale tematy z piekła rodem

Chyba mam takie dzieło salonie.Ani pijany, ani trzeźwy go nie rozumię :-D

Sebanitka - Czw 28 Lip, 2011 19:44

AndrzejG napisał/a:
Dobra maluję. :-D


:-) kurcze...chciałabym zobaczyć Twoje obrazy, nawet te z lat 80-tych

serdecznie pozdrawiam Andrzeju :)

AndrzejG - Czw 28 Lip, 2011 20:06

Odpowiedź dla Sebanitka
Próbowałem wstawić dwa swoje obrazy stary i nowy ale weszły jako negatywy.Nie wiem dlaczego

Oktavarius II - Czw 28 Lip, 2011 20:41

Anderzeju tak jest, widać negatyw a po kliknieciu weń widać w naturalnych kolorach

zobacz w albumie na górze, obok wyloguj

AndrzejG - Pią 29 Lip, 2011 14:15

Nie przyszedłem na to forum po to żeby się z kimkolwiek kłócić.Lubie dyskusje to oczywiste.Ale ja też nie jestem zdrowy w związku z wcześniejszym piciem i wielokrotnie puszczają mi nerwy.Prywatnie nie chce być z nikim w żadnym sporze ale zawsze wyrażę swoje zdanie nawet jak by się to nie podobał wszystkim.Jeżeli się w jakiś sprawach mylę i napisze głupotę wystarczy mi to udowodnić.A zawsze zmienię zdanie jako przekonany innymi argumentami. Będę się kłócił słowem pisanym jak mi ktoś napisze np. NIE, BO NIE bez uzasadnienia.Umiem przeprosić Ale umiem też powalczyć na teksty.Nie zamierzam w tym co pisze zginać karku przed kimś kto tu pisze parę lat jeżeli mam racje,ale zegnę jak się mylę i napisze bzdury.Sprawy "rezerwy" na zasadach wojskowych raczej mnie rozśmieszają.To forum jest o mojej chorobie i tylko dlatego tu jestem, czytam wszystko i piszę co wiem.Pozdrawiam wszystkich :-) :-) .
seba - Pią 29 Lip, 2011 14:23

no to Ci to powiem.
strasznie przykro mi się zrobiło jak mnie zaatakowałeś w wątku Dodiego.
uważam że kompletnie nie słusznie i bezpodstawnie.

AndrzejG - Pią 29 Lip, 2011 14:28

Witaj.Nie zaatakowałem Ciebie tylko twoje zdanie w którym napisałeś że Dodi jest pijany a tego nie wiesz i że napisałeś post jakbyś go zganił.Nie mam nic do Ciebie prywatnie .Piszę o tym co czytam .Tak to odebrałem,.Nie miałem zamiaru sprawić ci jakiejkolwiek przykrości.Wręcz przeciwnie.Życzę Ci trzeźwości do końca dni twoich. :-D
seba - Pią 29 Lip, 2011 14:35

Andrzej ale ona sam napisał o 10.02 że pije trzecie piwo ... przecież ja mu rąk nie wykręcam żeby je wlewał w siebie ... nie o tym jednak chciałem bo co miałem powiedzieć w tym temacie to tam chciałbym zostawić.
ja nie lubię żadnych zwad a i stanowisko mam zwyczajowo elastyczne, a że umiarkowanie lewacko jestem nastawiony do świata to ciężko nam będzie się jednak dogadać :) dwa światy ... co nie zmienia faktu że Tobie również wszystkiego dobrego życzę

AndrzejG - Sro 03 Sie, 2011 08:52

Każdy ma takie poglądy w życiu jakie sobie wyrobił przez naukę w szkołach i co samo życie nauczyło i na jakie zasłużył.Ważne żeby nie spożywać,a jako ludzie wszyscy jesteśmy różni .Masz rację, skoro masz lewicowe poglady to nie pogadamy .Ja mam prawicowe od pokoleń.Pozdrawiam z rańca. :-D :-D :-D
seba - Sro 03 Sie, 2011 09:10

Andrzej zawsze można jakieś centrum wybrać ;)
AndrzejG - Sro 03 Sie, 2011 09:17

Oczywiście że,można. :-D ;-)
Anna288 - Czw 04 Sie, 2011 04:00

Przepraszam ze się tak wtrące w Twoim wątku ale to o czym piszecie to kwestia poglądów.. Czy można być tak po środku, w centrum? To zależy dla kogo. Dla nie coś jest albo białe albo czarne. Albo na prawo albo na lewo. Przynajmniej w pewnych kwestiach. I nie trzeba się kłócić ale też dogadać ciężko. Dwa światy to są.
seba - Czw 04 Sie, 2011 06:58

Ania to były taki żarty :) tak pisane z przymrużeniem oka ... bez przesady na pewno nie zamierzam się z Nim kłócić z żadnego powodu ...
AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 07:29

Jasne że,żarty :-D :-D :-D :-D Nie kłócimy się .
jobael - Czw 04 Sie, 2011 10:14

AndrzejG napisał/a:
Jasne że,żarty :-D :-D :-D :-D Nie kłócimy się .

Ufffff................ :mrgreen:

AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 12:29

Jeżeli będę trzeźwy i będę żył ,jadę od stycznia na zamknięte leczenie odwykowe.Miałem pieniądze na zapicie to muszę je mieć i na leczenie.Już szukam ośrodka prywatnego żeby sobie zarezerwować 6-tygodni terapii.Kompa i komórkę zabiorę ale będę włączał tylko od soboty wieczór do niedzieli.Można pomyśleć że, za wcześnie.Ale jednak na rezerwacje się czeka.Nie interesują mnie żadne luksusy.Chcę przejść całą terapię spokojnie od nowa,poćwiczyć ,pobiegać,zadbać o swoje zdrowie psychiczno-fizyczne.Decyzja pojęta. :-) :-) :-) :-)
wladek - Czw 04 Sie, 2011 14:05

AndrzejG napisał/a:
Kompa i komórkę zabiorę ale będę włączał tylko od soboty wieczór do niedzieli.

To i tak pozwalasz sobie na luksus.
Jak ja byłem na "zamkniętej" to zero telewizji, telefonu,kompa. Miałem czas poświęcać tylko swojemu problemowi. Miałem prawo do 4-ch telefonów ale to dopiero po 3 -ch tygodniach, a odwiedziny to 1 raz w ostatnim tygodniu.

AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 14:46

Są różne odziały odwykowe i ośrodki odwykowe.Ja byłem rok temu w Żurawicy,a jest to szpital psychiatryczny w którym jest osobno oddział leczenia uzależnienia od alkoholu.Jak się przechodziło normalnie całą terapię bez zgrzytów i z zaangażowaniem ,bylem pacjentem dobrowolnym, to można było mieć i telefon i laptopa.Oczywiście za zgodą terapeuty i ordynatora.Nie wiem jak jest gdzie indziej ale z opowieści wiem że nie wolno nic mieć.W oddziale odwykowym tam gdzie ja byłem uznano zapewne że,jak ktoś może to niech ma na własną odpowiedzialność.Rzecz w tym żeby powrót z odwyku znowu nie przytłoczył spotkaniem z elektronikom i innym rzeczami zakazywanymi.Myślę że, to zły pomysł takie zakazy oczywiście dla takich którzy chcą się leczyć z własnej woli i wiedzą na co chorują.Ale to moje rozwiązania.Terapeuci wiedzą co maja robić .Ja się dostosuję i nie zależy mi na posiadaniu czegokolwiek poza ubraniami i środkami higienicznymi. :-D :-D :-D
adasku1 - Czw 04 Sie, 2011 15:56

Byłem półtora roku temu na leczeniu zamkniętym na oddziale OTUA (oddział terapii uzależnienia od alkoholu) w Szczecinku. Nie można było mieć telefonu, nie wspominając już o laptopie. Nie można było słuchać radia ani telewizora, tylko praca, praca i praca. Po okresie gorączki chlania był to dla mnie wspaniały okres w czasie którego mogłem skupić się na sobie i na powodzie przez który się tam znalazłem. Mimo, że tęskniłem za rodziną to po 8 tygodniach terapii było mi szkoda wyjeżdżać.
Usłyszałem tam zdanie, które jak ulał pasuje do twojego postu: na ile stosujesz się do wszystkich reguł terapii (w tym zakazów) na tyle masz szansę na to, żeby nie pić.
Rzeczywiście obserwowałem takich cwaniaczków, którzy wszelkie reguły mieli za nic i mówili, że to oni będą decydować o tym co mogą a czego nie i szybko kończyli karierę.
AndrzejG napisał/a:
Ja się dostosuję i nie zależy mi na posiadaniu czegokolwiek poza ubraniami i środkami higienicznymi.

To naprzód.
Ps.Terapia zamknięta jest zawsze finansowana przez NFZ nawet jeśli nie posiada się ubezpieczenia.Pozdrawiam

AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 16:51

Coś Ci opowiem .Jak na początku dziewięćdziesiątych byłem na pierwszym odwyku, alkoholizm leczono przez pracę non stop ale kopanie rowów i tak podobno było całe dziesięciolecia wcześniej .I pamiętam że,to była wtedy jedynie słuszna metoda.Jak poszedłem w połowie lat dziewięćdziesiątych na kolejne trzy była już terapia ale bardzo odbiegająca od dzisiejszej .Pisaliśmy zalecenia i pracowaliśmy fizycznie nadal.I to tez w swoich czasach była jedynie słuszna droga leczenia.Kiedyś żeby pognębić AA komuchy powołali kluby samopomocowe gdzie nie mówiło się Andrzej jestem alkoholikiem tylko samo Andrzej wystarczyło i karty na okrągło i istnieją do dzisiaj ale już inne..Parę miesięcy temu wrócił po 13 latach w USA mój kolega który w USA chodził na mityngi i jak do nas przyszedł to się za łeb złapał.Chciał na mityngu coś komuś doradzić a prowadzący zgodnie z polskimi regułami AA przerwał mu No to się spytał w jaki sposób sobie pomagamy.A napisałem te przykłady po to żeby wykazać że dzisiejsze zakazy związane z komórkami,telewizorami,komputerami są też dzisiaj jedynie słuszne na szczęście nie wszędzie.Mnie zwisa i nie muszę z tego korzystać jak się leczę.Ale w wolnym czasie który jest wszędzie nic nie stoi na przeszkodzie żeby skorzystać z tych mediów.Praca nad sobą na żadnym odwyku nie trwa non stop z krótką przerwą na sen ale jest czas wolny dla pacjenta.Ja już w życiu przerobiłem taką ilość zakazów ze łeb mnie do dzisiaj boli od nich.Jeżeli osoba dobrowolnie idzie się leczyć i jest nastawiona na trzeźwość i chce żyć to też ma prawo prawo korzystania z różnych rzeczy.Przecież nikt nie włączy elektroniki na zajęciach czy jak pracuje nad zadaniami .Tylko w czasie wolnym.I tyle.Nikt przecież będąc na ośrodku nie będzie robił interesów przez kompa a to że sprawdzi pocztę czy pogada z rodziną przez skypa czy zobaczy dzieci to na pewno źle na osobę nie wpłynie.jest masa anomajli na odwykach które należy załatwić np.to ze, pacjent dobrowolny nie może mieć żadnego promila jak przyjedzie bo alkomatem się go bada i jak nie daj Boże ma z pół promila to won.Natomiast pacjent sądowy który nie chce się leczyć może być narżnięty i jeszcze go przywiozą na miejsce i dostanie pościel i piżamkę.O tym trzeba mysleć a nie o pierdołach
Anna288 - Czw 04 Sie, 2011 17:33

No to się teraz przeraziłam..choć czytałam to wszystko na temat terapii ale miałam nadzieję, że to nie jest prawda. Nie każdy potrafi i jest w stanie dać się tak zamknąć i izolować. Ja nie jestem taką osobą i mam dość izolacji i zamkniecia.
Tara - Czw 04 Sie, 2011 17:40

Witam Was ,przepraszam że w twoim wątku ANDRZEJU G,ale mam inne informacje niż ADASKU 1,a to może kogoś interesować.A mianowicie 10 dni detoksu w tej chwili jest dla wszystkich,łącznie z nie ubezpieczonymi,a żeby dostać się na terapię zamkniętą potrzebny jest dowód ubezpieczenia.Przynajmniej w Warszawie tak jest,głowy nie dam ,że gdzie indziej nie jest inaczej tu wiem na pewno.POZDRAWIAM WAS OBU.Tara :lol:
AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 17:52

Aniu nie zrozum źle mojego wcześniejszego postu.Leczenie odwykowe zamknięte to nie obóz koncentracyjny.I każdy odwyk ma za zadanie pomagać alkoholikom i pomaga.Są detoksy super już wyposażone.Są terapie przemyślane które naprawdę pomagają absolutnie każdemu kto takiej pomocy oczekuje.Mój poprzedni post dotyczył malutkich detali a nie leczenia jako całość.Każdy kto pójdzie do zamkniętego ośrodka i absolutnie jest przekonany że,chce się leczyć i że,chce nie pić i wrócić do normalnego życia bez alkoholu znajdzie profesjonalna pomoc w każdym ośrodku.A komórki i komputery to marginalne sprawy ,które mogą być ale nie muszą.
AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 17:56

Leczenie uzależnień w Polsce jest za darmo i nie ważne czy się jest ubezpieczonym czy nie .Oczywiście poza ośrodkami prywatnymi.
wladek - Czw 04 Sie, 2011 18:00

AndrzejG napisał/a:
A komórki i komputery to marginalne sprawy ,które mogą być ale nie muszą.

Każdy ośrodek ma swoje zasady- albo je akceptujesz, albo szukasz innego bardziej lu mniej liberalnego.
AndrzejG napisał/a:
za darmo i nie ważne czy się jest ubezpieczonym czy nie

Ja mam takie same informacje jak Tara.Byłem w państwowym ośrodku i kto nie miał ubezpieczenia płacił za siebie.

Tara - Czw 04 Sie, 2011 18:07

ANIU ,myślę że ANDRZEJ G nie miał zamiaru Cię straszyć!!!tak jak napisał AndrzejG,brak gadżetów elektronicznych,ma służyć pełnemu wyciszeniu.Napewno każdy ośrodek ma również różne metody pomocy.Taki brak telefonu,kompa służy do zajrzenia w głąb siebie pełnej refleksji,całkowitej koncentracji na sobie samym i swoich sprawach.Każda metoda warta jest zastosowania,jeśli istnieje możliwość pełnego i ostatecznego wyjścia z choroby.Czego nam wszystkim życzę
PS.Boimy się stachów ,których nie znamy,strachy poznane stają się mało grożne!!!

AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 18:08

Sprawdzę to .Ale takie sprawy reguluje ustawa państwowa .jeżeli tak jest to stało się to w tych dniach.Pieniądze na leczenie uzależnień pochodzą w Polsce z akcyzy to jakoś nie chce mi się wierzyć żeby dwa razy kazali sobie płacić za to samo.Ale wszystko możliwe.
Tara - Czw 04 Sie, 2011 18:34

Wiem tyle co powiedział mój mąż jest w tej chwili nie ubezpieczony,10 dni detoksu w szpitalu ,na terenie szpitala (oddzielny budynek)jest terapia zamknięta ,która trwa tu 3 tygodnie,pełna izolacje i 3 tygodnie tzw.pół otwarty dojazd codziennie na kilka godzin.został zakwalifikowany ale poproszono Go o dokument ubezpieczenia.Może tu są jakieś bezprawne praktyki proszę Cie Andrzeju G o jakąs informację jeśli można jaki powinien być stan faktyczny.dziękuje :-)
Suchy - Czw 04 Sie, 2011 18:43

AndrzejG napisał/a:
.....O tym trzeba mysleć a nie o pierdołach

Podoba mi sie słowo dobrowalnie - idę dobrowolnie i chcę sie leczyć to przysługuja mi jakby specjalne prawa .
Polemizował bym z twoim stwierdzeniem , ze Jeżeli osoba dobrowolnie idzie się leczyć i jest nastawiona na trzeźwość i chce żyć to też ma prawo prawo korzystania z różnych rzeczy . Brzmi to tak jakby Ci co tam nie sa dobrowolnie tych praw mieć nie powinni ....
Pytanie tylko kto idzie na zamknietą . Dobrowolnie oznacza tylko tyle , ze mnie tam siłą nie przyprowadzaja z nakazu sądowego . Pozostaje jeszcze cały inny zakres tej dobrowolności . Dobrowolnie przeciez idzie też i ten , dla którego praktycznie jest to j jedyna mozliwosc i szansa wyjscia z nałogu . Ot taka dobrowolna koniecznosć.... :-) . Prawo tych osób też powinno być respektowane . prawo do skupienia sie przez te 6 tygodni wyłącznie na sobie i tzw pracy nad soba . To niepodważalne prawo z którego nie zdaje sobie sprawy sam zainteresowany i ma prawo własnie aby dla jego dobra mu to uświadomić . Tej pracy jak i zreszta odpoczynkowi po zajeciach sprzyja cisza . Nie tylko zewnętrzna , ale przede wszystkim ta wewnętrzna , a to oznacza , ze przez ten czas kontakt ze światem dla zachowania tej ciszy powinien być ograniczony do minimum , bez komórki , laptopu a nawet i radia.
Nie przypadkiem na kazdych rekolecjach w założeniu majacych duchowosc preferowana jest daleko posunięta dyscyplina i ograniczony kontakt z najblizszymi , przede wszystkim z najbliższymi aby nie żyć ich problemami , które odciagaja od skupienia sie na swoim wnetrzu i powoduja chaos.
Te 6 tygodni to może jedyna okazja aby nauczyć się być z samym sobą .
Ten czas izolacji bedzie procentował później
Bycie z soba otwiera sie na innych , bo jeśli nie możesz uciec w komórke i wirtuał , to z koniecznosci zaiteresujesz sie sasiadem i waszym wspólnym rozumieniem problemu i może po raz pierwszy poczujesz , ze jednak człowiek to stworzenie stadne :-)
Same plusy :-) ....dla tych co nie przyszli tam tylko dla odpoczynku i rozumowego zgłębiania naukowych zakazów i nakazów...
Dobrze , jeśli w osrodkach państwowych przestrzega się tych zasad bezwzględnie .
Ktoś bowiem kto dobrowolnie nastawia się na pracę wewnętrzna tym bardziej zrozumie minimalizm i ograniczenie się do tego tylko co niezbędne.

AndrzejG - Czw 04 Sie, 2011 20:14

Witaj Suchy. :-D Ja napisałem że mnie osobiście zwisa czy będę miał te media czy nie podczas leczenia zamkniętego.Ale nie dajmy się zwariować.Ty byś chciał się na odwyku na okrągło skupiać i koncentrować i medytować i pewnie modlić?.Może tobie takie umartwianie nad sobą i docieranie do swojego wnętrza czyli nie wiem gdzie jest potrzebne na okrągło.Mnie nie.Jak wiesz są ludzie i ludziska.Napisałem jasno o sporadycznej możliwości nawiazania kontaktu z rodziną a nie o kozystaniu z komputera i telefonu dla zabawy.Może za kilka lat przekonasz się że,to będzie normalka posiadanie takich środków łączności.Jak wymyślono samochody to był grzech jeździć tą piekielna maszyną a wskazane były bryczki,powozy konie i furmanki.Ale w końcu dzisiaj to już normalne wyposażenie człowieka.Nie jestem konserwatysta w żadnej dziedzinie.....Jeżeli uważasz że.komórki i komputery są szkodzące w leczeniu alkoholizmu to napisz to wprost.Ale nie napiszesz bo przez co teraz rozmawiamy?Puszczamy dymy ze wgórz czy piszemy przez sieci komputerowe.Ja jestem po 50-tce ale zawsze byłem za rozwojem człowieka i wykorzystywaniem rozumu na maksa a nie utrudnianiem sobie zycia.Pozdrawiam Cię wieczorową porą.Lubię z toba polemizować :-D :-D :-D :-D :-D Forum nie leczy ale uczy jak się leczyć i choćby po to komputery są niezbędne(miedzy innymi) i ratują już życie.To rozwój człowieka.
Jagna - Czw 04 Sie, 2011 22:02

Andrzej, zgadzam się z Tobą :) Osobiście skończyłam terapię, na której posiadaliśmy i korzystaliśmy z komórek, laptopów ( internet za pozwoleniem "szefa" ;) ) Tv wieczorem i w weekendy, był też basen, odwiedziny przyjaciół czy rodziny , ale i "przymusowe" mitingi 3x w tygodniu i to mi tyłek uratowało tak naprawdę :) Byłam na prywatnej terapii, ale w gruncie rzeczy nie ma to znaczenia. I po państwowej i po prywatnej są ludzie , którzy dalej trzeźwieją i tacy , co zapijają , umierają :roll:
Myślę, że najważniejsze jest właśnie podejście samego zainteresowanego, ale nie ukrywam że dużą rolę przypisuję terapeutom, zwłaszcza jeden , który tak ciosał mi kołki na głowie, że miałam ochotę go zbluzgać, spakować się i wracac do domu, ale to właśnie On przyczynił się do tego, że coś mi się w głowie odkręciło, puściło...i wróciłam do żywych.

adasku1 - Czw 04 Sie, 2011 23:54

Suchy, lepiej bym tego nie napisał. Brawo!
Co do odpłatności za leczenie to spójrzcie do wątku Leczenie alkoholizmu.
Co do zakazów i nakazów: trzeba się do nich bezwzględnie stosować, bo to uczy dyscypliny w późniejszym życiu, a z rodziną mogliśmy rozmawiać przez aparat na kartę w korytarzu, jeden na trzydzieści osób, powiem Ci, że to uczy współdziałania i zwracania uwagi na potrzeby innych. A wolne na terapii to miałem tylko jak spałem (w nocy i 2 godziny po obiedzie) a tak to naprawdę przez cały czas to praca jak nie pisanie prac to rozmowy o błędach, obawach, nadziejach i tak przez 8 tygodni, wspaniały czas choć nie mam już ochoty tego powtarzać.
Pozdrawiam

AndrzejG - Pią 05 Sie, 2011 07:52

Nie wiem gdzie byłeś na leczeniu.U mnie też były telefony na korytarzach.Ale jak ktoś miał telefon i uzyskał zgodę to go sobie miał a włączaliśmy po wszystkich zajęciach.Nie widzę różnicy między rozmowa z telefonu stacjonarnego a z własnego. Były terapie,o określonych godzinach,każdy miał też indywidualnego terapeutę który wyznaczał spotkania a jak się coś działo można było się umówić i omówić sprawę i to uczyło sponsoringu.Terapii było dużo.Takie zakazy jak.Nie posiadanie telefonów czy laptopów to wierutna bzdura i nie daje nic.Bo zakładając że całe 6 tygodni jestem skoncentrowany dzień i noc i myślę tylko o mojej chorobie to po wyjściu tak mnie to wszystko przytłoczy że, do widzenia.Natomiast przejście łagodne od picia do trzeźwienia jest skuteczniejsze.A gdzie dotarcie do pacjenta żeby sam rozumiał co pomaga a co szkodzi.Zakazami nic się nie załatwia.Ale pomimo wszystko regulaminów i zakazów trzeba bezwzględnie przestrzegać.Takie rozmowy odbyłem na odwyku o komputerze i telefonie jak poszedłem poprosić o pozwolenie posiadania.A odpowiedziano mi tak konkretnie.Może mieć telefon czy laptop osoba której terapeuta znający osobę oceni na podstawie terapii ,aktywności,pisaniu zadań, wypowiedzi że może mieć konkretny pacjent.To terapeuta indywidualny i inni terapeuci prowadzący zajęcia wiedzą kto może mieć a komu to będzie przeszkadzać i albo udzielają pozwolenia albo nie.A szczerze mówiąc to większość nie miało takich rzeczy i raczej problemów nie było.Na różnych odwykach są jeszcze władze starej daty i oporne na nowoczesność i stąd też wymyślanie zbędnych zakazów.Nawet Papież JPII popierał komputery ,taniec nowoczesny i muzykę nowoczesna.Uwstecznianie życia nic nie daj a szkodzi
dodi13 - Pią 05 Sie, 2011 08:03

Ja byłem na terapii dziennej.Komórki zostawiało się w sekretariacie i groziła kara za oszustwo.Niektórzy oszukiwali lub lecieli na dłuższej przerwie aby podejrzeć co tam w nich się dzieje.Wybijała 15-ta i wszyscy łapali za swoją i rozchodzili się nie specjalnie czekając na innych.Wtedy myślałem, że to idealnie dla mnie.Ja zasuwałem prosto do pracy i robiłem do późnego wieczora.Prace pisałem w nocy lub jeszcze na przerwach.W sumie ta terapia wyglądała trochę jakbym złapał dodatkową fuchę.
Na dzień dzisiejszy byłbym (dla siebie) za opcją zero wszelkich mediów.Wszystko co napisał SUCHY bardzo do mnie przemawia i jestem za.
Dodatkowo taki weekendowy luzik, na który w pewnym sensie się czeka w zderzeniu z prozą początku tygodnia, dla mnie zbytnio przypomina grilla z kiełbaskami, pieczoną golonką i.......... ;-)
To jest moje zdanie i moje subiektywne odczucia, a jak napisałeś "są ludzie i ludziska" ;-)
pozdrawiam serdecznie :-)

AndrzejG - Pią 05 Sie, 2011 08:35

Jak ktoś przyjechał na leczenie zamknięte z własnej woli i wie po co i przykłada się do terapii i terapeuci wiedzą po jakimś czasie że,osoba jest uczciwa wobec leczenia,podchodzi poważnie do terapii ,pisze zadania i je rozumie,bierze udział w całej terapii i w mityngach.To wtedy tacy terapeuci mogą osobie pojedynczej pozwolić na posiadanie telefonu czy komputera.Wiedzą wtedy że,osoba nie ma odchył i nie będzie siedzieć po nocach i żyć internetem.Ale skorzysta z poczty,zamieni kilka słów z rodzina i po sprawie.Na broń pozwolenia też dostają ludzie sprawdzeni i zdrowi na umyśle którym taka broń nie zaszkodzi ani innym ludziom.Mam takich kolegów w swoim wieku którzy nie maja pojęcia o komputerach i nie maja komórek albo dzieci czy wnuki za nich piszą Ale nie dajmy się zwariować .Jest 2011 rok. :-D :-D :-D :-D
wladek - Pią 05 Sie, 2011 10:35

AndrzejG napisał/a:
Jak ktoś przyjechał na leczenie zamknięte z własnej woli i wie po co i przykłada się do terapii i terapeuci wiedzą po jakimś czasie że,osoba jest uczciwa wobec leczenia,podchodzi poważnie do terapii ,pisze zadania i je rozumie,bierze udział w całej terapii i w mityngach.

Nie znam wielu alkoholików którzy świadomie, z własnej woli poszli na terapię.Też do nich nie należę.
Po namowach /szantażach/ ze strony żony i córki ,dla świętego spokoju poszedłem na terapię zamkniętą.Nie byłem alkoholikiem.
Po zakończeniu terapii wyszedłem z niej jako alkoholik - uznałem się za niego.

AndrzejG - Pią 05 Sie, 2011 10:56

Ja Andrzej Alkoholik pojechałem na odwyk z własnej woli i nikt mnie nie namawiał.Byłem już w ciężkim stanie.po padaczce i pięć dni jak odstawiłem alkohol..Mało tego pojechałem sam autobusem z dużą torbą ponad 100km..Mam samochód ale bałem się sam prowadzić a żona była w szpitalu.Dałem sobie radę.Miałem wybór albo leczę się albo idę do piachu.Ale są różne stopnie zajechania alkoholem i różna chęć zrobienia czegoś ze swoim problemem i każdy inaczej trzeźwieje.Byłem tak słaby że pół kilometra od przystanku do detoksu szedłem bardzo długo na miękkich nogach.Ale we krwi miałem 0,00 alkoholu i przyjęli mnie choć z nie małymi problemami o czym już pisałem kiedyś.I masz racje na ponad 130 pacjentów dobrowolnie bez nakazów sadowych było nas nie wiem czy dziesięć osób.Ale żeby było jasne nie ma dla mnie różnicy pomiędzy pacjentem sadowym a dobrowolnym i ten i ten to alkoholik .Ale są różnice już na odwyku np.takie że mogłem wyjść kiedy chce i do domy,pojechać na przepustkę iść do miasta a sądowi nie mogli z tym że nigdy nie skorzystałem z takich udogodnień.....
Pojechałem na leczenie dobrowolnie tylko dlatego że, wiedziałem na 100% że,dalej nie dam rady pić i umrę .Nie jadłem nic przez ostatnie 14 dni tylko piłem alkohol mocny a konkretnie denaturat i piłem wodę z kranu.Lekarz na detoksie powiedział mi że, zostało mi ok.4 dni życia.

jerry - Pią 05 Sie, 2011 12:54

Na terapiach, tak jak w życiu, na jednej pozwalają więcej na innej mniej. Przepisy mogą być liberalne, ale wystarczy, że trafi się kilku gości nadmiernie korzystajacych z komórek i laptopów, którzy dodatkowo sprawiają kłopoty i następna grupa będzie miała szlaban na wszystko. Nie ma więc reguły.
AndrzejG - Pią 05 Sie, 2011 13:12

Staram się w postach opisywać tylko własne przeżycia.Ale pewnie na rożnych odwykach jest różnie.To zależy jacy są pacjenci w danym momencie na odwyku i od personelu również.Wystarczy że,terapeuta sam słabo zna się na komputerach to zaraz znajdę się powody do zakazów i nauczania ze,komputery hamują leczenie choroby alkoholowej.Z biegiem lat posiadanie komórki i laptopa będzie tak normalne jak siusiu i kupka, a pacjenci będą siedzieć każdy z laptopem a terapeuta będzie mógł namacalnie pokazać każdemu o czym mówi.Tak jest dzisiaj w szkołach podstawowych.Pamiętam dokładnie jak parę lat temu opluwano posiadanie laptopów przez ucznia bo one robią wodę z mózgu ,rozpraszają ucznia a komórki wywołują raka mózgu. Jedynie słuszne były książki z papieru i co? A no dzisiaj dzieci siedzą w ławkach mają po 7 lat i przed każdym stoi laptop.Już nie są BE.A poza tym Państwo nie jest za bardzo zainteresowane żeby w ogóle ludzie przestali pić, bo z picia są takie zyski że głowa mała.Tak to wygląda.Dlatego zawsze rozwój leczenia będzie delikatnie hamowane głupawymi instrukcjami,zakazami ,nakazami itp..
jerry - Pią 05 Sie, 2011 13:20

AndrzejG napisał/a:
... poza tym Państwo nie jest za bardzo zainteresowane żeby w ogóle ludzie przestali pić, bo z picia są takie zyski że głowa mała.
Pewnie coś w tym jest. Jak śpiewał Kult w piosence - Wódka :
Bo im tylko o to chodzi, żebyś sam sobie szkodził. Żebyś sam nie mógł chodzić

jarek - Pią 05 Sie, 2011 14:15

Cześć Andzej...


Użytkownik "jarek" jak i jego klony są zbanowani - Jerry

AndrzejG - Pią 05 Sie, 2011 14:26

Witaj
dodi13 - Pią 05 Sie, 2011 22:46

W poście porannym podkreślałem że jestem za brakiem mediów na terapii, ale w swoim przypadku.Na ten moment czuję potrzebę całkowitego oderwania od rzeczywistości i zagłębienia się w siebie, ewentualną terapię i współtowarzyszy niedoli/choroby.
Natomiast jeślibym nie zapił i pisał z poprzedniej perspektywy , to pewnie przychyliłbym się bardziej do Twojej opcji Andrzejku :-) Rzeczywiście dlaczego ktoś ugruntowany w trzeźwości ,co przyjechał z własnej woli, ma całkowicie rezygnować z kontaktu z bliskimi, czy światem? Powinien sam zadecydować :-) ;-)

adasku1 - Pią 05 Sie, 2011 23:33

Wyszła tu poważna dyskusja, ale muszę się zgodzić z Twoimi argumentami Andrzej. Zrozumiałem tu, że nie chodzi o to czy komórka będzie czy nie, tylko chodzi o przestrzeganie zasad i podporządkowanie się całkowite a nie lekceważenie zakazów i nakazów, przecież można sobie wybrać ośrodek, który będzie pasował.
AndrzejG napisał/a:
.Dlatego zawsze rozwój leczenia będzie delikatnie hamowane głupawymi instrukcjami,zakazami ,nakazami itp..

Pozwolę sobie z tym się nie zgodzić, dlatego, że wierzę w ludzi i myślę, że terapeuci kierują się dobrem pacjentów a nie sztywno jakimiś przepisami i sami ustalają zasady funkcjonowania ośrodka.
Cieszę się też bardzo, że mogę sobie tu podyskutować na takie tematy, bardzo mi tego do tej pory brakowało
Pozdrawiam serdecznie :-)

AndrzejG - Sob 06 Sie, 2011 07:10

Witajcie z rańca... :-D :-D
Jak nie mam zamiaru wywoływać polemik o przepisach rządzących się lecznicami odwykowymi.W oddziałach odwykowych są skonstruowane różne przepisy i zarządzenia jak wszędzie gdzie są ludzie.Te przepisy musi respektować każdy pacjent czy mi się to podoba czy nie. Naprawianie czegokolwiek będąc na leczeniu zamkniętym musiałem zawsze zacząć od siebie i na tym się skupić a nie regulować i wcinać się w sprawy organizacyjne ośrodka.O telefonach i komputerach napisałem dlatego że, są granice głupoty i nie rozwojowego myślenia.W wielu ośrodkach o czym wiem takie sprawy uregulowano i o posiadaniu czegokolwiek decyduje nie sztywny przepis a terapeuci którzy szybko są w stanie rozpoznać kto przyjechał się leczyć i poważnie leczenie traktuje a kto przyszedł żeby uprawiać sobie jakieś gierki jak np.pozyskanie papierów pod rentę,albo znęcał się nad swoja rodziną, bił żonę dzieci i go wreszcie ktoś zamknął akurat na odwyk.Dla mnie zawsze jest różnica pomiędzy osobą która chce się leczyć ponieważ osoba wie co jej jest i inaczej przeniesie się do krainy wiecznych łowów a osobami którzy olewają swoje zdrowie ,uważają że /****/ im jest przychodzą na odwyk bo im się każe albo coś sobie chcą załatwić i smrodzą na ośrodkach jak mogą,Kto był to wie o czym piszę.Pracownicy ośrodków o tym wiedza ale co będą się odzywać,maja prace i wsio gra.Miałem kilka spięć z takimi ludźmi,bo próbowali sie podśmiewać z takiego jak ja że,przyszedłem się leczyć.Dopiero jak potrząsłem delikwentem to się uspokoili i woleli nie spotkać sie z pięścią.Nie należę do strachliwych i ze mnie nie da sie podśmiewać bezkarne..Pamietam jak przyjechało dwuch chłopaków z Łodzi .Jechali dobrowolnie na leczenie kilkaset kilometrów mieli może po promilu we krwi i ich nie przyjęto.Ci ludzie leżeli w krzakach do wieczora żeby im promile znikły i żeby mogli zacząć leczenie a w tym czasie przywieziono gościa sadowego, pijanego w trupa który ryczał na cały ośrodek( gdzie mnie ty k.... wysłałaś jak wyjdę to cię zabije) i go przyjęli .To jest chory przepis.

AndrzejG - Wto 09 Sie, 2011 13:57

Byłem w odwiedzinach u Waldka mojego kolegi na odwyku.Już wychodzi to pewnie ostatni raz. Spotkałem kilka osób które były jak ja się leczyłem .Padły pytania czy przyszedłem się leczyć ale gdy zaprzeczyłem,poczułem że,są lekko zazdrośni ze,jakoś przetrwałem rok i nadal nie pije.Gadaliśmy chyba z godzinę na ławkach.To pouczające rozmowy.Jednak ludzie chcieli by nie pić,ale dostrzegłem że,najlepiej było by im nie pić ale nic z sobą nie robić.A tak się nie da.Nie można leźć w te miejsca gdzie się pijało i siadać do stołu razem z nimi bo i tak się zacznie pić.Trzeba dokonać wielu zmian.A może nawet poświęceń.Nawet jeden znajomy powiedział tak...Andrzej ty masz co robić ,a ja jak stąd wyjdę to mam taki burdel w chacie po moich pijaństwach że naprawdę nie wiem do czego mam włożyć ręce.Odpowiedziałem mu tak.Heniuś ..umiałeś codziennie zorganizować sobie kasę na picie ?odpowiedział że,tak.No to masz doświadczenie jak zrobić coś z niczego......Do bramy odprowadziło mnie 6 osób było mi przyjemnie ,i pomyślałem sobie że,może wlałem im odrobinę nadziei że,mają szansę.Znają mnie że nie kłamie,wypiłem cysterny a jednak jakoś nie pije.Ja jechałem na odwiedziny do Waldka a czekało zawsze kilku kolegów.To fajne uczycie ale pożegnanie dziwnie smutne. :-) :-)
dodi13 - Wto 09 Sie, 2011 20:37

AndrzejG napisał/a:
Trzeba dokonać wielu zmian.A może nawet poświęceń


Ale warto.Ile pijąc dokonałem zmian i poświęceń to nie zliczę.Picie to zawsze kompromisy, a zawsze czynione z coraz niższego pułapu :-/
Bardzo lubię czytać Twój temat :-)

AndrzejG - Nie 14 Sie, 2011 09:55

Witajcie.... :-D
Po porannej rozmowie z Dodim w innym wątku coś napisze u siebie....Jak szedłem na pierwszy odwyk byłem przerażony.,ale nie tym jak mnie będą leczyć tylko tym że, ja Andrzej ,człowiek wykształcony z dobrej rodziny będę musiał tam być z menelami i degeneratami.Już na pierwszej terapii moje myślenie mogłem wyrzucić na śmietnik.Jak zacząłem słuchać wypowiedzi ludzi uzależnionych i tak samo jak ja siedzących w kółku to nie mogłem uwierzyć co to za ludzie.W większości dobrze wykształceni,wrażliwi w przeszłości posiadacze nie małych fortun.Okazało się że.moje wykształcenie w porównaniu z niektórymi jest mizerne a i majątek, sposób myślenia i inteligencja tez u mnie miały w porównaniu z nimi wiele do życzenia.Spotkałem ludzi którzy pokończyli wielkie uczelnie po świecie ,władali świetnie wieloma językami,byli lekarzami ,prawnikami itd.Jak przy tym wyglądam ja malarz?Spokorniałem i ucieszyłem się że,nawet tak jest bo coś się nauczę.Siedzieli razem ze mną w kółkach terapeutycznych tez ludzie którzy mieli pokończone z trudem podstawówki.Łączyło nas wszystko a nic nie dzieliło.Każdy z nas jest osoba chora na to samo,mamy wielkie straty i zdrowotne i i w rodzinach i w stanie posiadania czegokolwiek.Zejść od wielkiej fortuny pod most w długach jest droga prosta i szybsza jak się komuś zdaje.Takie spotkania i słuchanie szczerych wypowiedzi dają bardzo dużo i prostują fałszywe pojecie o samym sobie i mojej urojonej wielkości.

wladek - Nie 14 Sie, 2011 09:59

Nic dodać nic ująć - AMEN
AndrzejG - Pon 15 Sie, 2011 17:54

Witam....Zauważyłem ciekawą sprawę jak się loguję prawie codziennie na forum to patrze ile osób i kto jest aktualnie na forum.I ciesze się że,pomimo że zalogowanych jest nas kilku w każdej chwili albo jedna osoba to jednak niezalogowanych jest nawet kilkudziesięciu.A to znaczy że,wielu ludzi ma dość upodlenia w piciu alkoholu i szuka sposobu jak przestać pić.Niedawno sam tu przyszedłem i można sie na luzie zalogować i tak nikt nie wie kto jest kto po co sie czaić lepiej wyrzucić z siebie to bagno.Da się przestać pić .Ale samemu nie da się, albo ja o takiej osobie nie słyszałem.Lepiej komuś powiedzieć co mnie boli wtedy jest mi dużo łatwiej nie pić i trzeźwieć na spokojnie :-D :-D :-D :-D
Jagna - Pon 15 Sie, 2011 21:30

AndrzejG napisał/a:
Ale samemu nie da się, albo ja o takiej osobie nie słyszałem.Lepiej komuś powiedzieć co mnie boli wtedy jest mi dużo łatwiej nie pić i trzeźwieć na spokojnie :-D :-D :-D :-D


Zgadzam się po stokroć :)

AndrzejG - Czw 18 Sie, 2011 07:05

W sobotę będę cały dzień na spotkaniu trzeźwościowym "Radośni i wdzięczni" w Przemyślu .Zapowiada się ogromny zjazd anonimowych alkoholików.Jak jadę na takie spotkanie po moim zeszłorocznym zapiciu to spotykam dużo starych kolegów którzy nawet nie wiedzą że, wpadłem ,ale przyznaje się bezwzględnie do tego zapicia.Ważne że minęły kolejne trzeźwe 24-godziny i tylko to się liczy żeby zaliczyć następne trzeźwe. :-D :-D
gregor71 - Czw 18 Sie, 2011 18:46

AndrzejG napisał/a:
.Ale samemu nie da się, albo ja o takiej osobie nie słyszałem.

Czy jeśli nie korzystam z pomocy terapeuty jestem sam?
Czytając Was czuje,że nie jestem sam.

Fredi - Czw 18 Sie, 2011 19:16

Kiedy byłem na detoksie kilka dni, czułem zrozumienie wśród osób, które też tam się znajdowały. To bardzo pomaga, bo kiedy przestawałem pić, wydawało mi się, że zupełnie nie pasuję do tego świata, nie mogłem się odnaleźć. Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo ważny, a tylko człowiek uzależniony rozumie, jaki to problem. Nie musi nic mówić. Ja wiem, że on wie. Każdemu to pomaga.

Myślę Andrzej, że bardzo chłopakom (i dziewczynom) pomogłeś. Jeśli pojawiła się jakakolwiek zazdrość, to tylko w tym sensie, że każdy chciałby kiedy wytrzeźwieje przekręcić zegar do przodu, w każdym z nas.

Gregor, nie, nie jesteś sam. Ale tracisz bardzo dużo wg mnie.

AndrzejG - Czw 18 Sie, 2011 20:14

Witaj Gregor :-D ....Niestety jesteś sam, jeżeli tylko uznajesz forum .Alkoholikowi jest potrzebny bezpośrednie spotkanie innego trzeźwiejącego alkoholika "oko w oko" To jest jakby spotkanie drugiego człowieka na pustyni.Zawsze jest inny rodzaj wiary w człowieka jak go się fizycznie spotka i fizycznie posłucha.Internet i takie spotkania jak tutaj dają do myślenia,pokazują kierunki co zrobić żeby się ratować.Ale forum nie leczy.My nie wiemy na 100% czy osoba nie kłamie i np.w tej chwili pije i tu coś wypisuje.Oczywiście we mnie jest wiara że,na tym forum mówi się tylko prawdę ponieważ nie było by tu mnie gdybym w ludzi nie wierzył.Ja wiem ze.młodzież idzie za nowoczesnością ale wmawianie sobie że można się leczyć przed monitorem według mnie jest totalnym nieporozumieniem.Tu piszą ludzie różni ale wszyscy zgadzamy się że, nie należy pić nic, będąc osobą uzależniona .Dyskutujemy tu sobie na luzie i czuję wirtualnie ze,nie jestem sam.Ale wiem że, tylko bezpośrednie kontakty z leczeniem odwykowym,terapia,AA,wiara w Boga(dla wierzących) i przykościelne organizacje trzeźwościowe dają prawdziwe szanse na nie picie a tym samym na rozwój którego Ci szczerze życzę i pozdrawiam :-D :-D :-D :-D

Witaj Fredi.....To co napisałeś to esencja trzeźwienia....Cytat z Frediego
" Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo ważny, a tylko człowiek uzależniony rozumie, jaki to problem".
Pozdrawiam Cie serdecznie.. :-D :-D :-D

AndrzejG - Czw 18 Sie, 2011 20:27

Jeszcze dwa słowa rzucę o trzeźwieniu w towarzystwie nie pijących trzeźwiejących alkoholików.....Jak byłem na mityngu w Italii nie kumałem prawie nic o czym mówią ale nie wyszedłem .Mało tego poszedłem na mównice bo taki to był mityng z mównica i opowiadałem o sobie po Polsku.Jestem niemal pewny że, nikt po Polsku nic nie rozumiał.A jednak nikt nie wyszedł i jak skończyłem nagrodzono mnie brawami.A taka więź wytworzyła się z bliskości osób o takim samym problemie czyli chorych na to samo.Kontakt bezpośredni powinien być.Nie ma co eksperymentować i przecierać dawno przetartych i oznaczonych szlaków. :-D :-D :-D
gregor71 - Czw 18 Sie, 2011 20:32

AndrzejG napisał/a:
Niestety jesteś sam, jeżeli tylko uznajesz forum

Jestem za granicą. W Polsce co pół roku.
AndrzejG napisał/a:
Ja wiem ze.młodzież idzie za nowoczesnością

Dzięki,ale niestety już do niej ja nie należę,choć jestem fit.

Będę próbował trzeżwieć samotnie.Dzięki.

AndrzejG - Czw 18 Sie, 2011 20:39

:-D Jak chcesz eksperymentować i trzeźwieć samemu to trzeźwiej to twoje życie..A to że, jesteś za granica to nic.AA jest prawie wszędzie.Mieszkałem 6 lat w EU i chodziłem na AA.Zyczę Ci oczywiście jak najlepiej i bądź trzeźwy do końca życia.Ja tylko wcześniej napisałem że,nie słyszałem nigdy o nikim żeby przestał pić na zawsze w samotności.Ale ja wszystkich nie znam i może będziesz wyjątkiem.Pozdrawiam :-D :-D :-D :-D
gregor71 - Czw 18 Sie, 2011 20:52

Tamtego posta wyslałem przed przeczytaniem ostatniego.Zaraz szukam na necie mityngów niemieckich w okolicy.Niemiecki kumam na tyle by ich zrozumieć.
Dziekuję Ci za natchnienie dobra radą.
Samo mentalne wsparcie tych ludzi da mi myślę superdoładowanie.

AndrzejG - Czw 18 Sie, 2011 20:58

:-D Zobaczysz że to działa.Ciesze się bardzo że,podjąłeś ta decyzję,chociaż nie widziałem Cię na oczy.Po tobie przyjdą inni i powiedzą...fajnie nasi tu już byli i żyją. :-D :-D :-D :-D :-D :-D
AndrzejG - Sob 20 Sie, 2011 17:14

Witajcie.... :-D :-D Właśnie wróciłem ze spotkania trzexwościowego w Przemyślu.Akumulatory podładowane.Samopoczucie super.Zamieszam parę fotek i Pozdrawiam :-D :-D :-D :-D
marta400 - Pon 22 Sie, 2011 12:17

Hej ,hej Andrzej pozdrawiam :-)
Fajne fotki,ale jak zwykle brak entuzjazmu pozostałych :-/
Trzymaj sie ;-)

AndrzejG - Pon 22 Sie, 2011 14:45

Witaj Martusia :-D :-D .Pozdrawiam.Poinformowałem że,się odbyło i gra :-D :-D :-D :-D :-D
jobael - Pon 22 Sie, 2011 14:52

marta400 napisał/a:
jak zwykle brak entuzjazmu pozostałych

Myślałam Marto, że po tym jak tu i na zaprzyjaźnionym forum narozrabiałaś, nie będziesz miała już śmiałości tu zaglądać.
Myliłam się.
Zatem, żeby nie kusić już losu usuwam Twój nick na stałe.

Ps.
Andrzeju po klikaniu w Twój wątek widać, że jest spore zainteresowanie.
Masz rację poinformowałeś i wiemy.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Sro 24 Sie, 2011 12:30

Witajcie :-D :-D
Piszę ten tekst ponieważ chcę poruszyć sprawę odpowiedzialności za słowa na tak ważnym portalu dla ludzi chorych na chorobę alkoholową.Do nie dawna pisałem sobie różne rzeczy w różnych wątkach. Nie zdawałem sobie jednak do końca sprawy że, taki portal jak ten jest też czytany i analizowany przez ludzi którzy tylko czytają i próbują zrobić coś ze swoim uzależnieniem. Jestem tu i coś piszę i po przemyśleniach, już ważę i będę ważył każde słowo które tu napiszę.Czasami nawet nieopatrznie rzucone zdanie czy słowo może zaważyć na ludzkim poglądzie na leczenie , na zachowaniach na decyzjach jak i na zdrowiu a czasami nawet życiu.
Doszedłem do wniosku że to moje pisanie na taki poważny temat musi bezwzględnie poważnie przeze mnie być traktowane i przemyślane do końca.Ja wiem że na portalach pisze się luźniutko i że,to nie grupa AA gdzie są sztywne reguły.Ale tematycznie portal Uzależnienia dotyka bardzo poważnych chorób i plecenie głupot może wielu ludziom zaszkodzić.Oczywiście napisałem to tylko za siebie nie za innych.Pozdrawiam :-D :-D :-D

jobael - Sro 24 Sie, 2011 12:42

AndrzejG napisał/a:
Ja wiem że na portalach pisze się luźniutko i że,to nie grupa AA gdzie są sztywne reguły.

Istotnie nie jest to AA ani grupa terapeutyczna, jednak tutaj obowiązani jesteśmy pisać wg obowiązujących zasad, z którymi każdy rejestrujący się musi się zapoznać i je zaakceptować.
Jeśli ktoś lamie zasady moderacja nad tym czuwa, a jeśli czegoś nie zauważy, to jest w rogu każdego postu taki znaczek, którym user powiadamia mnie o niestosownym poście, bo ja czasem nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać.
AndrzejG napisał/a:
plecenie głupot może wielu ludziom zaszkodzić.Oczywiście napisałem to tylko za siebie nie za innych.

A czego Andrzeju dotyczy ta twoja ocena?
Po przeczytaniu zastanawiam się, czy aby to nie o mnie chodzi? :-?
Każdy ma prawo do własnego zdania, doświadczeń, przemyśleń i podzielenia się tym z nami.
Czyżbyś Andrzeju będąc aowcem zapomniał, że
cytuję:
'nawet głupcy i ignoranci mają swoją opowieść?'

Dlaczego więc pozbawiać kogoś głosu?
Dla jednego jestem głupcem i ignorantem ja, zaś dla innego możesz być Ty.

Nie zajmujmy się ocenianiem innych, żebyśmy sami nie byli oceniani.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Sro 24 Sie, 2011 13:31

Witaj ;-) .Przecież napisałem o sobie i ani słowa o kimkolwiek.Jak mam coś do powiedzenia piszę na privat.Nie chce być z nikim w sporze.To mój wątek i mogę pisać o swoich spostrzeżeniach tym bardziej o spostrzeżeniach które dotyczą wcześniejszych moich postów. :-D :-D
jobael - Sro 24 Sie, 2011 14:20

AndrzejG napisał/a:
To mój wątek i mogę pisać o swoich spostrzeżeniach tym bardziej o spostrzeżeniach które dotyczą wcześniejszych moich postów.

Istotnie Andrzeju, to Twój wątek, jednak musisz się liczyć z tym, że pisząc na ogólnopolskim forum, różni czytający odbierają to ........... różnie.
Zatem pisz jasno i wyraźnie, a nie będzie nieporozumień.

To zdanie cytuję:
Po przeczytaniu zastanawiam się, czy aby to nie o mnie chodzi?

napisałam z przymrużeniem oka. Każdy może to wziąć do siebie.

Pozdrawiam.

AndrzejG - Sro 24 Sie, 2011 14:53

PISAŁEM TYLKO O SOBIE I O NIKIM INNYM
długonosy - Sro 24 Sie, 2011 15:22

AndrzejG napisał/a:
tematycznie portal Uzależnienia dotyka bardzo poważnych chorób i plecenie głupot może wielu ludziom zaszkodzić.Oczywiście napisałem to tylko za siebie nie za innych.Pozdrawiam :-D :-D :-D
A w jaki sposób masz zamiar sprawdzić, czy coś co napiszesz będzie czy nie będzie "pleceniem głupot"?
Albo skąd będziesz wiedział jak wielu ludziom coś co napiszesz zaszkodzi?
Albo odwrotnie, nie zaszkodzi?

AndrzejuG,
myślisz, że da się takie sprawy dokładnie zmierzyć, czy tylko (może mylnie) ocenić ?

A jak to było z Tobą kiedy ostatni raz zapiłeś?
Czytałeś wtedy jakieś forum, na którym ktoś uzależniony napisał, że się trochę napił i nic mu nie było?
Raczej nie.
Chodziłeś na AA gdzie słuchałeś setki razy, jak ważna jest abstynencja, sam pewnie też to wiele razy innym mówiłeś, no i co?
W końcu się napiłeś.
A nikt Ci przecież na siłę do gardła nie nalał.

więc,
trzeźwości Ci życzę
i pozdrawiam
:-)

AndrzejG - Sro 24 Sie, 2011 15:41

Kolego Długonosy .Tak się tym przejąłeś co napisałem?. .Nie wyraziłem się dość jasno w tamtym poście? A skąd będę wiedział ? bo nie jestem pół mózgiem i wiem co piszę i nie wypisuje niesprawdzonych metod leczenia .A jak coś ocenię to moja sprawa nie twoja.Pisz w swoim wątku Nie chcę brać udziału w tego typu polemikach.Nie pouczaj mnie i nie zadawaj prowokacyjnych pytań.Napisałem o sobie i swoje wątpliwości.
AndrzejG - Sob 27 Sie, 2011 08:12

Nawet trudno jest mi cokolwiek napisać przy tak ryzykownej polemice o ewentualnych możliwościach kontrolowaniach picia alkoholi w innych wątkach.Są ludzie którzy pili, piją i będą pić i nigdy się nie uzależnili.Być może do takich osób są kierowane takie rozważania że, jak lecznictwo stanie się nowocześniejsze a może jakaś rewolucyjka w terapii to wtedy nastąpi cudowny powrót do spożywania .Osoby będą sobie piwkowały schłodzone piweczko w weekendy ,piły wina do obiadów w sposób już wielce kulturalny.Jeżeli ktoś pił i przeszkodzało mu picie i się nigdy nie uzależnił to chwała osobie że,przestał i robi wszystko żeby sobie życia nie psuć ale przynajmniej niech osoby nie zasiewają fałszywych nadziei w osobach naprawdę uzależnionych że będą mogły robić to samo.Ciekawe jest to że mam sporo znajomych którzy są alkoholikami i żadna taka próba kontrolowanego picia nie doprowadziła ich dy jakiegoś wyższego poziomu picia konrolowanego a doprowadziła ich i mnie również do parteru i na dno z szybkością światła.Nie wierzę że,osoba uzależniona latami sobie pije w sposób kulturalny,kontrolowany.Zacznie kiedy chce i skończy kiedy chce.To mozna włożyć między bajki.Dlaczego np.wybitny znawca tematu lekarz na detoksie który praktykuje z alkoholikami na pierwszej linii pomocy od kilkunastu lat wyśmiał mnie jak sobie z nim rozmawiałem na temat możliwości kontrolowanego picia.Ciekawe czy wątpliwości o szansach na kontrolowane picia zasiewała by osoba która była zapięta w pasach z ogromnymi ranami ,okładana lodem w potężnej gorączce i mająca przypięte kroplówki,miała padaczki psychozy delirium ciśnienie z pogranicza wylewu.Poprosiłem lekarza z detoksu o zalogowanie się na naszym forum i napisanie w moim wątku postu na temat UZALEŻNIENIA i kontroli picia.Obiecał że,sprawę przemyśli.Poprosiłem o opisanie kilku przypadków które popróbowały kontrolowanego picia i co się z nimi stało.
Daje tu słowo honoru że widziałem czterech ludzi których przy mnie wyniesiono w czarnych workach w ostatnim moim leczeniu (18 lat,33,55 i 56 lat).Byli to raczej na pewno Ci co chcieli kontrolować picie.
Inaczej pisze się o kontrolowanym piciu z pozycji osoby nie uzależnionej a inaczej z pozycji osoby która osobiście sprawdziła na sobie że,to prowadzi do ciężkich zapić z powikłaniami w zastraszającym tempie.I każda następna taka próba jest straszniejsza i szybsza w destrukcji

AndrzejG - Sob 27 Sie, 2011 13:22

Witajcie...Przeczytałem ciekawą sprawę o alkoholizmie już dużo wcześniej ale teraz pomyślałem że,coś o tym napisze..
Amerykanie przeprowadzili badania nad Dopaminą tzw hormonem szczęścia i wykryli że,to właśnie dopamina jest odpowiedzialna za uzależnienie.

Cytat.'Dr Anissa Abi-Dargham dodała, że podczas badań zaobserwowano również, że częste i intensywne picie alkoholu sprawia, że dopamina uwalnia się w coraz mniejszej ilości. Może to być jedna z charakterystycznych cech rozwoju tolerancji na alkohol lub wejście w nałóg. Wyniki tych badań wskazują, że możliwości alkoholu do stymulowania uwalniania dopaminy mogą odgrywać ważną i złożoną rolę w skłonności do uzależnień. Badanie zostało opublikowane w "Biological Psychiatry".
http://zdrowie.gazeta.pl/...m_mezczyzn.html

jobael - Sob 27 Sie, 2011 13:40

AndrzejG napisał/a:
.

Cytat. .

proszę o podanie źródła poprzez dodanie linku do tekstu.

AndrzejG - Sob 27 Sie, 2011 14:03

Proszę link do poprzedniego mojego postu.Nie wiedziałem że,trzeba .Już będę wiedział.
http://zdrowie.gazeta.pl/...m_mezczyzn.html

jobael - Nie 02 Paź, 2011 17:40

AndrzejG napisał/a:

Piszę ten tekst ponieważ chcę poruszyć sprawę odpowiedzialności za słowa na tak ważnym portalu dla ludzi chorych na chorobę alkoholową.Do nie dawna pisałem sobie różne rzeczy w różnych wątkach. Nie zdawałem sobie jednak do końca sprawy że, taki portal jak ten jest też czytany i analizowany przez ludzi którzy tylko czytają i próbują zrobić coś ze swoim uzależnieniem. Jestem tu i coś piszę i po przemyśleniach, już ważę i będę ważył każde słowo które tu napiszę.Czasami nawet nieopatrznie rzucone zdanie czy słowo może zaważyć na ludzkim poglądzie na leczenie , na zachowaniach na decyzjach jak i na zdrowiu a czasami nawet życiu.
Doszedłem do wniosku że to moje pisanie na taki poważny temat musi bezwzględnie poważnie przeze mnie być traktowane i przemyślane do końca.Ja wiem że na portalach pisze się luźniutko i że,to nie grupa AA gdzie są sztywne reguły.Ale tematycznie portal Uzależnienia dotyka bardzo poważnych chorób i plecenie głupot może wielu ludziom zaszkodzić.Oczywiście napisałem to tylko za siebie nie za innych.Pozdrawiam :-D :-D :-D

No cóż Andrzeju,
muszę przyznać, że zrobiło mi się przykro, gdy dostałam to na priw cytuję:

Czytam forum ale nie piszę już.Jakoś odechciało mi się rozmawiać z tymi co nadal piją.I po co mam /.../ udowadniać oczywiste oczywistości jak np. ze,nie ma kontrolowanego picia.Poza tym właściciele forum są tendencyjni i inaczej oceniają wpisy ludzi nowych a inaczej tych co są wiele lat.A w alkoholizmie nie ma to żadnego znaczenia.Poza tym jak czytam wpisy kilku ludzi którzy są we wszystkich wątkach ,wszystko wiedzą i na dodatek bezkrytycznie całują po stopach administracje bez względu co wpiszą .Ja mam normalne życie a alkoholizm to maja choroba i nie mam zamiaru się denerwować.Założyłem tego bloga dla własnego spokoju

Żródło: Twój blog, ale linku nie będę tu podawała :-?

Ps. Dobrze, że cały czas dbam o czystość stóp :-D

jobael - Nie 16 Paź, 2011 23:03

Wklejam zapisy z Shout Boxu
[Dzisiaj 18:41] AndrzejG: Witajcie Wszystkie ludzie
x e [Dzisiaj 18:41] AndrzejG: Jak tu dodaje się uśmiechy?
/............ /
x e [Dzisiaj 20:52] AndrzejG: Witaj Dodi
x e [Dzisiaj 20:56] AndrzejG: Miłej nocy dla jobael i jerry

Andrzeju kpisz?

Ps.
Jeśli chcesz mieć tutaj link do swojego bloga, to najpierw umieść na nim link do naszego forum.
Pozdrawiam.

AndrzejG - Pon 17 Paź, 2011 08:17

Witajcie.Z czego kpię?Nie rozumiem nic.
zak3920 - Pon 17 Paź, 2011 20:16

Witaj AndrzejG :-) Dobrze że jesteś :-) Pozdrawiam.
Prosiaczek ;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group