To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - ....Przewartościowałem swoje myślenie.

AndrzejG - Pon 25 Kwi, 2011 08:24
Temat postu: Od Andrzeja
Nie piłem trzynaście lat.Uczestniczyłem w ruchu AA na całego.Zawsze wydawało mi się że, trzeźwieję dla rodziny dla przyjaciół dla AA.Ale po 10-ciu latach zaczął się nawrót.Przyszła jakby rutyna.Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać.No bo w końcu to ja nie pije tyle lat i tak to powoli zacząłem odwrót od trzeźwienia a zaczął się suchy kac.Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali że w zasadzie po co mam brać do siebie problemy innych uzależnionych .Zacząłem być pewny że, dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików .Przyszedł 1 maj 2010 byłem nad wodą po 13 trzeźwych latach napiłem się DWA małe łyczki szampana i zaczęło się .Piłem dwa miesiące dzień i noc .Przepiłem dużo pieniędzy i kilka osobistych rzeczy np.drogiego laptopa ale i tak skończyłem picie pijąc denaturat i inne wynalazki.W lipcu 2010 pojechałem sam na leczenie odwykowe byłem po padaczce cały poobijany wybite zęby, popękane żebra, wstrząs mózgu i inne uszkodzenia ciała w związku z padaczką.Po dwóch miesiącach terapii wróciłem do rodziny i do AA.Przewartościowałem swoje myślenie.Dzisiaj trzeźwieje DLA SIEBIE nie dla rodziny czy przyjaciół.Próbuje się pozbierać do kupy.POKORA WRÓCIŁA na swoje miejsce.
jobael - Pon 25 Kwi, 2011 19:13

Andrzeju cieszę się, ze jesteś z nami, a także że dzielisz się z nami swoim doświadczeniem i potwierdzasz, że nie ma już powrotu do picia dla kogoś, kto jest uzależniony.
Dobrze, że wróciłeś na drogę trzeźwości.

Post Twój wydzieliłam z wątku 'eliani', chociaż tytułem wątku tam pasował.
Myślę, że gdy będziesz miał wątek swój, to łatwiej nam wszystkim będzie porozumieć się.
Pozdrawiam.

Oktavarius II - Pon 25 Kwi, 2011 20:08

AndrzejG napisał/a:
Przyszła jakby rutyna.

mi leci rok dziewiaty niepicia i coś podobnego o siebie dostrzegam, pojawiaja sie mysli
AndrzejG napisał/a:
dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików

dzięki Andrzeju za kubelek zimnej wody akurat w lany poniedziałek

Sebanitka - Pon 25 Kwi, 2011 20:34

AndrzejG, cześć!

dzięki za to co napisałeś- aż mi ciarki po plecach przeleciały jak przeczytałam co napisałeś....

przerażające jest to w jak krótkim czasie (3 miesiące) pijąc zaliczyłeś te wszystkie etapy, które przy "normalnym piciu" zalicza się latami...brrrr...


ku przestrodze...i dla mnie

PS może wreszcie Ci co myślą, że kontrolowane picie dla nas istnieje, uwierzą, że alkohol nie jest dla nas!!!!


dziękuję Andrzeju

AndrzejG - Pon 25 Kwi, 2011 21:14
Temat postu: o wpadce
Zapomniałem wcześniej napisać że,w połowie lat 90-tych byłem cztery razy na odwykach raz w Lublińcu trzy razy w Parzymiachach.Zbudowałem sobie trzynaście trzeźwych lat .Ta wpadka z maja 2010 była dla mnie tragedią i psychiczna i fizyczną.Piłem dzień i noc a ostatnie 14 dni nie jadłem nic ,piłem tylko denaturat i wodę z kranu.Wypłukałem z organizmu prawie wszystkie składniki potrzebne do życia.Atak padaczki doprowadził mnie do ciężkich urazów fizycznych i zaników pamięci.Lekarz jak wychodziłem z odwyku powiedział mi wstrząsające dla mnie słowa że,następny kwit jaki mi wypisze jak jeszcze raz zapije to będzie akt zgonu.Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie.Po tym upadku mam całkowicie inne myślenie o mojej chorobie.Nie pije przestałem palić nie pije kawy ani innych redbuli.Na mitingach słucham każdej wypowiedzi i skończyłem ze szpanowaniem.Inaczej próbuje trzeźwieć.CHCĘ ZACHOWAĆ ŻYCIE.Znowu pracuje,maluję obrazy i dbam o trzeźwość.A kontrolowane picie NIE ISTNIEJE sprawdziłem to na sobie i o mało nie kojfłem.Nie chce nic już sprawdzać. CHOROBY ALKOHOLOWEJ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ.A każda wpadka jest niewyobrażalnym cierpieniem i może być ostatnim zapiciem w życiu ,wiem to już na 100%
Tosia - Pon 25 Kwi, 2011 21:32

AndrzejG, Zycze powodzenia...byś wytrwał...
mmm - Pon 25 Kwi, 2011 22:12

Witam :-)
Sebanitka - Pon 25 Kwi, 2011 22:22

AndrzejG napisał/a:
A kontrolowane picie NIE ISTNIEJE sprawdziłem to na sobie i o mało nie kojfłem.Nie chce nic już sprawdzać. CHOROBY ALKOHOLOWEJ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ.A każda wpadka jest niewyobrażalnym cierpieniem i może być ostatnim zapiciem w życiu ,wiem to już na 100%



!!!!!!

Keszel - Pon 25 Kwi, 2011 22:30

Przyszła jakby rutyna.Wydawało mi się że,to ja zawsze mam racje a inni mają mnie słuchać.No bo w końcu to ja nie pije tyle lat i tak to powoli zacząłem odwrót od trzeźwienia a zaczął się suchy kac.Przestałem chodzić na grupy i ZOSTAŁEM SAM z moim alkoholizmem.Nie piłem nadal.I jak mi się wydawało wtedy jako wielkiemu mądrali że w zasadzie po co mam brać do siebie problemy innych uzależnionych .Zacząłem być pewny że, dam sobie rade sam bez AA i innych alkoholików.

Dużo słów i liter.
Ale dobre dłuto w rękach kamieniarza dałoby radę wykuć te epitafia na wielu nagrobkach tych, którzy nie mieli tyle szczęścia co AndrzejG.

Wierzę AndrzejG w każde Twoje słowo tu napisane.

Siedzieli razem ze Mną na mityngach.
Paliła się świeca.
Dzisiaj Ja Im zapalam świeczkę.

Dobrze, że się dzisiaj podzieliłeś z nami Swoim doświadczeniem.

Żyjemy z takim odroczonym wyrokiem śmierci.
Życiem ponownie darowanym.
I tylko od nas zależy, abyśmy żyli jak najdłużej na trzeźwo - bez alkoholu.

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 08:29
Temat postu: o wpadce
Jak zacząłem pić w maju 2010 po 13-latach trzeźwych pierwsze trzy dni było mi "dobrze".Wydawało mi się że to picie zakończę bez problemu,ale okazało się że, się nie da, piłem dalej i dalej .Tak mi się w łepetynie pomieszało że,zacząłem pić najdroższe alkohole mocne.Wyprowadziłem się z domu do pijącego dawnego kolegi .Piliśmy dzień i noc z małymi przerwami na półsny.Gdy się budziłem kombinowałem jak przestać pić .Nie było wtedy takiej możliwości .Wypiłem wódki i trzeźwiałem .Chciałem jechać na leczenie ale niestety brnąłem dalej.Nie miałem pojęcia co się dzieje.NIE MIAŁEM ŻADNEJ KONTROLI NAD PICIEM.Po półtora miesiąca uporczywego chlania skończyły mi się pieniądze stawiałem wszystkim kto przyszedł.Nie wiedziałem już jak się ratować.Przeprowadziłem się do znajomej nie pijącej osoby,poprosiłem o pomoc,ale piłem nadać choć w ukryciu różne wynalazki przeważnie denaturat.Czułem się coraz gorzej.Przepiłem telefon i laptopa.Nie miałem kontaktu z rodziną .Wszyscy mnie szukali.Nie miałem siły nawet przedostać się na druga stronę miasta.No i w końcu moja kobieta mnie znalazła.Byłem w opłakanym stanie.Schudłem ponad 20kg, byłem zarośnięty i totalnie niewyspany.Załatwiła na moją prośbę skierowanie na leczenie.Po to skierowanie dwa kilometry szedłem ponad 2 godziny.Nie mogła mnie zawieść samochodem bo sama zachorowała w tym czasie na raka i miała lampy.Wydawało mi się że,zawalił mi się świat.Ja na skraju życia ,żona moja ma raka.Totalne wariactwo.Nie mogłem już dalej pić .PRZESTAŁEM.W trzecim dniu bez alkoholu złapała mnie padaczka.Jak się podniosłem z betonu nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem w lustrze.Zarośnięty,brudny ,cały we krwi.Wybiłem sobie zdrowe zęby,ledwie widziałem.miałem duży bul w klatce piersiowej ,popękały mi żebra..Nawet nie wiedziałem wtedy co mi się stało.JAK TO TERAZ PISZE TRZĘSĄ MI SIĘ RĘCE.Na razie tyle.
Anonymous - Wto 26 Kwi, 2011 08:37

Też przeżyłem zapicie po pierwszej terapii...Podobnie jak Ty,piłem kasacyjnie,chciałem zapić się na śmierć,nie widziałem innego wyjścia,by skończyć z wódą...Lecz podniosłem się, nabrałem pokory do swojej choroby,Bóg dał mi kolejne życie,trzezwe życie... Stosuję wszystko co jest zalecane dla alkoholików...
długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 12:13

Witaj AndrzejG,
faktycznie zastanawiająca jest ta historia, którą przedstawiłeś.

Najbardziej mnie zastanawia, co dało Ci to, że przez 10 lat "uczestniczyłeś w ruchu AA na całego"? Mam na mysli, czy to coś zmieniło w tobie wewnętrznie?
A konkretnie, czy przez ten okres aktywnego uczestnictwa w AA udało Ci się jakimś znacznym stopniu zrealizować program 12 kroków, który służy zbliżeniu z Bogiem?

Przecież czlowiek, który powierzy swoje życie opiece Boga, o czym czytamy już w kroku 3., nie "ZOSTANIE SAM" ze swoim alkoholizmem.

Program 12 kroków mówi o budowaniu więzi z Bogiem, a nie o budowaniu więzi z grupą AA.
Może to był ten błąd w twoim "trzeźwieniu"?
Choć tobie się wydaje, że zawaliłeś sprawę, bo rozluźniłeś więzi z "innymi alkoholikami".
Może to nie to?

Piszesz, że teraz przewartościowałem swoje myślenie. Piszesz, że:
"dzisiaj trzeźwieje DLA SIEBIE nie dla rodziny czy przyjaciół.Próbuje się pozbierać do kupy.POKORA WRÓCIŁA na swoje miejsce."
Ale mnie to "przewartościowanie" jakoś nie przekonuje.
Bo slogan o "trzeźwieniu dla samege siebie" to jest jakby przedszkole trzeźwika.
A Ty piszesz, że na to wpadłeś po kilkunastu latach "trzeźwienia".
Po prostu, mnie to jakoś nie przekonuje.

hej,
:-)

AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 13:21
Temat postu: Odpowiedź
Witaj.Zadałeś mi pytania z pozycji człowieka wierzącego.Podczas tych kilkunastu lat trzeźwych przerobiłem 12 kroków na tyle na ile byłem w stanie.Jestem osobą niereligijną mówiąc krótko niewierzącą.Ruch AA nie jest tylko dla osób religijnych.Może w AA być każdy.Poza tym sugerujesz jasno że, jak się dokładnie przerabia wszystkie kroki i wszystko co mówi AA to się nigdy nie wpadnie.Ja tez tak myślałem.Na trzeźwienie składa się masa różnych sytuacji i teraz już wiem że, nie wystarczy tylko AA.AA nie daje 100% gwarancji że będę zawsze trzeźwy muszę jeszcze zmienić swoje podejście do życia.JESTEM teraz trzeźwy i chcę żeby zawsze tak było.Pracuje nad tym.Kazdy człowiek jest inny.
Anonymous - Wto 26 Kwi, 2011 13:27

Długonosy pytał,tak myślę,o Twoją siłę wyższą,masz ją..?
Ja mam,jestem wierzący,więc Bóg jest moją siłą wyższą,bez niej,nie poradziłbym sobie,dla osób nie wierzących,może to być cokolwiek,ważne by ją mieć,dla mnie...

bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 13:35

Hejka AndrzejG. I ja chciałem Ci podziękować za podzielenie się tu swoim doświadczeniem. I cieszę się, że dałeś radę się podnieść. Pogody Duszka.
AndrzejG - Wto 26 Kwi, 2011 14:09
Temat postu: o sile wyższej
Moja siłą wyższą jest grupa innych alkoholików.Jestem nie wierzący.Skoro można jednoznacznie stwierdzić że,komuś Bóg uratował życie to ja to cenię i nie polemizuje z osobami wierzącymi.Zresztą moja rodzina i moi przyjaciele z AA to prawie wszyscy osoby głęboko wierzące.Ja nie wierzę, co nie znaczy że, bez wiary w Boga nie mam prawa być trzeźwy.Po prostu mam prawo myśleć po swojemu.Pozdrawiam wszystkich wierzących i nie wierzących jednakowo tak jak to uczy AA.Priorytetem dla mnie jest moja trzeźwość i stałe kontakty z innymi trzeźwymi alkoholikami.Zapiłem po tylu latach ponieważ jestem człowiekiem nie bogiem i mam też prawo do błędów.Na tym odwyku dotarło wreszcie do mnie że, w chorobę alkoholową zapicie jest wkalkulowane czyli że,jest prawdopodobieństwo wpadki.Przed zapiciem przestrzegałem wszystkiego co byłem w stanie zrozumieć w AA i w końcu zaczęło mi się wydawać że,jestem mocny i prawie nieomylny.Przecież przeczytałem prawie wszystkie polskojęzyczne książki o alkoholiźmie, obejrzałem filmy.Znam wielka księgę uczestniczyłem w spotkaniach AA wydawało mi się że,jest O.K. Ale jednak nie było.Gdzieś zrobiłem błędy.Nie wiem do końca gdzie Ale pewnie zacząłem wierzyć że, skoro to wszystko przerobiłem to już się nie napije i to był błąd Teraz trzeźwieje inaczej
bezio67 - Wto 26 Kwi, 2011 14:21

Nie musisz się tłumaczyć. Są miliony powodów dlaczego tak, a nie inaczej. Stało się. Ważne że wróciłeś.
długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 14:22

AndrzejG,
ja nic nie sugeruję, poza tym co napisałem.
Czytając książkę "Anonimowi Alkoholicy", zrozumiałem, iż ta metoda zdrowienia polega na realizacji programu 12 kroków. To jest program zdrowienia AA. Ja zrozumiałem, że to jest najważniejsze.

Użyłeś słowa "wpadka".
To bardzo znamienne.
Wpadka jest wtedy gdy człowiek coś kombinuje i się na tym kombinowaniu w końcu potknie.
To mi się tak kojarzy - z kombinowaniem, z nieuczciwością.
Czyli inaczej mówiąc - tam gdzie jest uczciwość tam nie ma wpadek.
Tak to widzę - w kontekście wszystkich spraw w życiu, nie tylko picia alkoholu.

długonosy - Wto 26 Kwi, 2011 14:25
Temat postu: Re: o sile wyższej
AndrzejG napisał/a:
Moja siłą wyższą jest grupa innych alkoholików.Jestem nie wierzący.Skoro można jednoznacznie stwierdzić że,komuś Bóg uratował życie to ja to cenię i nie polemizuje z osobami wierzącymi.Zresztą moja rodzina i moi przyjaciele z AA to prawie wszyscy osoby głęboko wierzące.Ja nie wierzę, co nie znaczy że, bez wiary w Boga nie mam prawa być trzeźwy.Po prostu mam prawo myśleć po swojemu.Pozdrawiam wszystkich wierzących i nie wierzących jednakowo tak jak to uczy AA.Priorytetem dla mnie jest moja trzeźwość i stałe kontakty z innymi trzeźwymi alkoholikami.Zapiłem po tylu latach ponieważ jestem człowiekiem nie bogiem i mam też prawo do błędów.
Dziękuję za to wyjaśnienie.
Ja tylko mogę powiedzieć - nie tędy droga.
Ale to tylko moje zdanie.
Tak czy siak - trzeźwości Ci życzę.
:-)

Anonymous - Wto 26 Kwi, 2011 14:28

Ja też nie jestem bogiem,lecz wiara w niego,daje mi siłę,mogę się do niego zwrócić o każdej porze,a grupa,jest tylko dwie godziny,i co dalej??? Miałeś dużo lat trzezwości,a mówisz jak nowicjusz,na każdej terapii uczą,w aa też,że alkoholikowi jest potrzebna siła wyższa,może to być słońce,księżyc,lub drzewo,cokolwiek jeśli nie jest wierzący,by w razie załamania,głodu,nawrotu,można się do tej siły zwrócić o pomoc...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group