To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyŠ pe│n▒ wersjŕ tematu, kliknij TUTAJ
FORUM PORTALU ALKOHOLIZM.AKCJASOS.PL
warto rozmawiac...

Wsp├│┬│uzale┬┐nienie - koalkoholizm - Moja historia z nieznanym zakonczeniem....

KasiaO - Wto 29 Mar, 2011 21:59
Temat postu: Moja historia z nieznanym zakonczeniem....
Witam!
Zak┬│adam watek, jakich jest tu juz wiele...
Opowiem w nim po krotce moja "nasza" hitorie. Mam nadzieje, ze znajde tu osoby, ktore pomoga mi zrozumiec ta dziwna i straszna chorobe...
Jestem zona alkoholika. Jestesmy malzenstwem od 3 lat, rocznica bedzie 12 kwietnia.
Znamy sie jakies 6 lat. O problemie z alkoholem wiedzialam w sumie od poczatku. Zapytacie, po co sie w to wpakowalam? Dzis, sama nie umiem sobie odpowiedziec... Pewnie jak wiele kochajacych dziewczyn myslalam, ze: "dzieki mnie sie zmieni".
Przez 3 lata naszego malzenstwa "prawie" nie pil. Wiem na pewno, ze przez 1,5 roku kiedy bylismy za granica nie wypil ani jednego kielkiszka, ale bylismy w obcym kraju, wiec nie chodzil na zadna terapie, wiedzialam, ze ten problem do nas wroci predzej czy pozniej.
Zaczelo sie w zeszlym roku. Najpierw jedna wpadka, za miesiac druga, potem znow przerwa, i kolejna.... W sumie jak ktos go nie zna, to moze pomyslec, normalny facet, wypije raz na jakis czas, wszystko w porzadku....
W styczniu w jednej chwili stracil prawo jazdy i prace...
Wielkie poruszenie, glownie w mojej rodzinie, bo nikt sie tego po nim nie spodziewal, nie znajac jego choroby. Obiecal leczenie, poprawe, itd. Szybko znalazl inna prace, lepsza (wiecej szczescia niz rozumu). I co? Mija poltora miesiaca, tydzien temu zamiast isc do psychoterapeutki idzie pic...
Nie wierze juz w zadne obietnice, mam swiadomosc, ze sa bez pokrycia... Postanowilam, ze nie bede juz niczego ukrywac. Mowie otwarcie przed swiatem, ze moj maz jest alkoholikiem, nie zalatwiam spraw za niego... Mysle o rozwodzie... ale jestem oczywiscie rozdarta, bo mamy dwuletniego syna. Nie wiem na ile moj maz naprawde chce sie leczyc, a na ile oszukuje mnie i caly swiat. Na pewno nie pozwole na to, aby moj syn dorastal patrzac jak jego ojciec pije. JEsli nie bedzie sie leczyl, nie bede z nim, choc wiem, ze nie bedzie latwo sie od niego uwolnic... Znam juz na pamiec: przepraszanie, obiecywanie, szantazowanie, straszenie i znow przepraszanie.... i tak w kolko. Nie wiem tylko czy juz to zakonczyc czy poczekac jeszcze.... Na co? Sama nie wiem, chyba na cud...

jerry - Žro 30 Mar, 2011 07:27
Temat postu: Re: Moja historia z nieznanym zakonczeniem....
Hej KasiaO :)

Cytat:
... O problemie z alkoholem wiedzialam w sumie od poczatku. Zapytacie, po co sie w to wpakowalam? Dzis, sama nie umiem sobie odpowiedziec...
No w┬│a┬Ânie, po co si├¬ wpakowa┬│a┬Â? Mo┬┐e jednak trzeba zacz┬▒├Ž od odpowiedzi na to pytanie, zanim zaczniesz po raz kolejny pr├│bowa├Ž wp┬│ywa├Ž na m├¬┬┐a lub rozwodzi├Ž si├¬ z nim.

Pozdrawiam - Jerry

Anonymous - Žro 30 Mar, 2011 10:48

KasiaO napisa│/a:
Nie wiem tylko czy juz to zakonczyc czy poczekac jeszcze.... Na co? Sama nie wiem, chyba na cud...

Zako├▒czy├Ž jest trudno i ┬┐y├Ž z alkoholikiem trudno.
Mo┬┐e poszukaj czego┬ po ┬Ârodku.
Zmieñ taktykê. Spiêtrz kryzys. Stawiaj twarde warunki.
Zweryfikuj tak¿e swoje uczucia, nie kieruj±c siê dobrem dziecka, bo alkoholizm ojca,dobrem dla dziecka nie jest.
Jeste┬ teraz zagubiona, ale mo┬┐esz powoli odzyskiwa├Ž r├│wnowag├¬ przy pomocy specjalist├│w i grupy. Proponuj├¬ i┬Â├Ž do przychodni i poszuka├Ž pomocy przede wszystkim dla siebie.
Cuda si├¬ zdarzaj┬▒, nikt do ko├▒ca nie jest przekre┬Âlony, ale to Tw├│j m┬▒┬┐ ma podj┬▒├Ž decyzj├¬ jak dalej chce ┬┐y├Ž.
Przesz┬│o┬Âci nie zmienisz. Ona ju┬┐ si├¬ utworzy┬│a. Mo┬┐esz teraz zmienia├Ž ┬┐ycie obecne i kszta┬│towa├Ž now┬▒ przysz┬│o┬Â├Ž z nim, lub bez niego.

kahape - Žro 30 Mar, 2011 13:05

KasiaO napisa│/a:
Znam juz na pamiec: przepraszanie, obiecywanie, szantazowanie, straszenie i znow przepraszanie.... i tak w kolko.
czyli, nale┬┐a┬│oby to b┬│├¬dne ko┬│o przerwa├Ž. I dobrze. Czas najwy┬┐szy.
Przez te lata nie masz m├¬┬┐a tylko jakiego┬ go┬Âcia, na kt├│rym nie mo┬┐na polega├Ž bo nigdy nie wiadomo kiedy si├¬ nachleje.
Jak ┬┐y┬│a┬ do tej pory? Wszystko na twojej g┬│owie!!!
KasiaO napisa│/a:
JEsli nie bedzie sie leczyl, nie bede z nim, choc wiem, ze nie bedzie latwo sie od niego uwolnic...
Nie zak┬│adaj, ┬┐e "nie b├¬dzie ┬│atwo". Mo┬┐e okaza├Ž si├¬ to prostsze ni┬┐ my┬Âla┬│a┬Â.

Czy my┬Âla┬│a┬ o wsparciu dla siebie, o pomocy, jak to przeprowadzi├Ž?
Jak nie da├Ž si├¬ wi├¬cej jego manipulacjom? Sk┬▒d b├¬dziesz czerpa├Ž si┬│y?
Czy uwa¿asz siê za osobê wspó³uzale¿nion±?
pozdr

Ma┬│aMi - Žro 30 Mar, 2011 14:45

Ja podziwiam Ci├¬ za to, ┬┐e widzisz problem, ┬┐e szukasz pomocy i nie wierzysz w obietnice bez pokrycia, ┬┐e nie chcesz by syn patrzy┬│ na pijanego ojca. Zacz┬▒├Ž dzia┬│a├Ž tak wcze┬Ânie to po┬│owa sukcesu. Wida├Ž, ┬┐e nie chcesz tkwi├Ž w ma┬│┬┐e├▒stwie z pij┬▒cym m├¬┬┐em. Teraz chyba najlepszym rozwi┬▒zaniem jest poszuka├Ž terapii dla siebie, ┬┐eby ukierunkowa├Ž dzia┬│anie na dbanie o siebie i w┬│a┬Âciwe post├¬powanie z m├¬┬┐em, tak by nie fundowa├Ž mu komfortu picia a ┬┐eby widzia┬│, ┬┐e jeste┬ konsekwentna, silna. Poczujesz si├¬ lepiej, pewniej to i wszystko inne wyda si├¬ prostsze.
Trzymam kciuki za w┬│a┬Âciwe decyzje.

KasiaO - Nie 03 Kwi, 2011 19:09
Temat postu: Re: Moja historia z nieznanym zakonczeniem....
jerry napisa│/a:
Hej KasiaO :)

Cytat:
... O problemie z alkoholem wiedzialam w sumie od poczatku. Zapytacie, po co sie w to wpakowalam? Dzis, sama nie umiem sobie odpowiedziec...
No w┬│a┬Ânie, po co si├¬ wpakowa┬│a┬Â? Mo┬┐e jednak trzeba zacz┬▒├Ž od odpowiedzi na to pytanie, zanim zaczniesz po raz kolejny pr├│bowa├Ž wp┬│ywa├Ž na m├¬┬┐a lub rozwodzi├Ž si├¬ z nim.

Pozdrawiam - Jerry


Gdyby ta odpowiedz byla taka prosta, to pewnie juz dawno bym ja znalazla... Pewnie jest banalna... milosc.

Myslalam o terapii dla siebie i planuje w najblizszym czasie sie na nia wybrac. Musze tylko sprobowac znalezc na nia czas, to znaczy tak pooukladac sobie prace, czas z dzieckiem, itd, aby zostal czas jeszcze na terapie. Bo nie ukrywam, ze jestem troche zabiegana na codzien.
Ale mam nadzieje, ze i tutaj dostane pare cennych rad jak sie zachowywac i co robic w trudnych sytuacjach.
Jestem raczej silna osoba i radze sobie, jestem tez konsekwentna i stawiam warunki, nie poblazam...
Ale czasem nie wiem jak sie zachowac... No bo przeciez nie moge caly czas byc na niego zla za to co zrobil... a z drugiej strony tez nie moge sie usmiechac i udawac, ze nic sie nie stalo... Gdzie jest ten zloty srodek?
Rozmawiac z takim czlowiekiem? Walkowac temat? CZy zostawic to wszystko terapeutce i w ogole nie zaczynac tematu picia?
W chwili obecnej powiedzialam mu, ze juz wiecej nie interesuje sie jego leczeniem i tym, czy bedzie to robil czy nie, to jego sprawa. Jak nie chce niech pije, ale nie w moim domu... Mieszkamy u moich rodzicow, powiedzialam, ze po alkoholu nie wpuszczam go do domu. Poza tym nie budze go do pracy, jesli dzien wczesniej zapije, nie zalatwiam jego spraw, itd... I nie rzucam slow na wiatr, jak mowie, tak robie.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy czuje sie wspoluzalezniona? Czasem wydaje mi sie, ze nie. Ale pewnie jestem.... Mysle w ciagu dnia o tym czy pije czy nie. Czasem boli mnie brzuch jak nie odbiera telefonu.... wiec normalne to nie jest.

kahape - Wto 05 Kwi, 2011 12:59

KasiaO napisa│/a:
Mysle w ciagu dnia o tym czy pije czy nie. Czasem boli mnie brzuch jak nie odbiera telefonu.... wiec normalne to nie jest.
KasiaO napisa│/a:
czy czuje sie wspoluzalezniona?...... Ale pewnie jestem...
jeste┬Â, ja czu┬│am tak samo. Dobrze zrobi┬│aby ci rozmowa z psychologiem, terapeut┬▒. Wiedzia┬│aby┬ na czym stoisz.
KasiaO napisa│/a:
Jestem raczej silna osoba i radze sobie,
za silna.
My┬Âla┬│a┬Â, ┬┐e uda ci si├¬ przerobi├Ž innego cz┬│owieka wg w┬│asneo uznania. A tu pud┬│o.
KasiaO napisa│/a:
jak wiele kochajacych dziewczyn myslalam, ze: "dzieki mnie sie zmieni".
no w┬│a┬Ânie, a dlaczego mia┬│by si├¬ zmienia├Ž? Skoro radzisz sobie sama do czego potrzebny ci jest facet?
KasiaO napisa│/a:
Ale mam nadzieje, ze i tutaj dostane pare cennych rad jak sie zachowywac i co robic w trudnych sytuacjach.
najwiêcej, najcenniejszych rad uzyskasz na terapii.
Wycelowa┬│a┬ w pij┬▒cego. Wzi├¬┬│a┬ na siebie ci├¬┬┐kie zadanie? Po co? Lubisz takie wyzwania?
Nie lepiej by┬│oby wzi┬▒┬Â├Ž trze┬╝wego, zwyk┬│ego faceta zamiast takiego .... z problemami?
pozdr

Anonymous - Wto 05 Kwi, 2011 19:24

kahape napisa│/a:
Nie lepiej by┬│oby wzi┬▒┬Â├Ž trze┬╝wego, zwyk┬│ego faceta zamiast takiego .... z problemami?

Pewnie tak, ale ten ju┬┐ jest i trzeba jako┬ sobie z tym poradzi├Ž.
A jak?
Fachowcy pomog┬▒ i┬Â├Ž now┬▒ drog┬▒ z nim czy bez niego.
W ka┬┐dym razie dostaniesz na terapii narz├¬dzia jak nie ┬┐y├Ž ┬┐yciem alkoholika i jak sobie radzi├Ž z emocjami.
Wtedy Twój alkoholik przyjrzy siê Twoim zmianom i kto wie............ ???

KasiaO - Pi▒ 08 Kwi, 2011 12:03

kahape napisa│/a:
Wycelowa┬│a┬ w pij┬▒cego. Wzi├¬┬│a┬ na siebie ci├¬┬┐kie zadanie? Po co? Lubisz takie wyzwania?
Nie lepiej by┬│oby wzi┬▒┬Â├Ž trze┬╝wego, zwyk┬│ego faceta zamiast takiego .... z problemami?


Hmmm... ciekawe podejscie...
Zakochalam sie w facecie, przeciez nie mial wypisane na czole, ze jest alkoholikiem. Niedlugo po tym jak sie poznalismy powiedzial mi o swoim problemie. I co, mialam go zostawic tylko z tego powodu? To co, jak ktos ma raka czy hiv czy schizofrenie to z tego powodu ma byc sam? Nie zasluguje na milosc czy co?
A dwa, trzezwy, zwykly facet tez po jakims czasie moze sie okazac alkoholikiem czyz nie tak?

jobael napisa│/a:
W ka┬┐dym razie dostaniesz na terapii narz├¬dzia jak nie ┬┐y├Ž ┬┐yciem alkoholika i jak sobie radzi├Ž z emocjami.
Wtedy Twój alkoholik przyjrzy siê Twoim zmianom i kto wie............ ???

Mam taka nadzieje i szukam wlasnie terapii dla siebie w dogodnym dla mnie miejscu i czasie.
Choc przyznam, ze nie wyobrazam sobie na razie jak mozna odciac sie od problemow alkoholika? Bo w koncu jestesmy malzenstwem, mamy wspolne plany, budowa domu itd... i co mam liczyc tylko na siebie nie patrzec na to co on robi?
Ale wiem, ze terapii potrzebuje... Prosty przyklad, dzis rano, chcialam mu cos powiedziec (jest w pracy), dzwonie raz, drugi, trzeci, dziesiatty... nie odbiera.... Od razu, bol brzucha, tysiac mysli na minute i uporczywe dzwonienie do skutku. A tu zonk, telefon zostawil w kurtce, odebral dopiero po kilkunastu probach.
A ja alkomat mam juz chyba w uchu, jesli nawet jednego lyka wypije, od razu go poznam po glosie i juz wszystko wiem...
Na razie chodzi do terapeutki co tydzien, czy mu to pomaga, i jak bardzo jest w to zaangazowany, nie wiem.

Jutta - Pi▒ 08 Kwi, 2011 12:13

KasiaO napisa│/a:
Niedlugo po tym jak sie poznalismy powiedzial mi o swoim problemie. I co, mialam go zostawic tylko z tego powodu?


Moim zdaniem to calkiem solidny powod.

KasiaO - Pi▒ 08 Kwi, 2011 12:18

Jutta, sorry, ale mimo tylu sytuacji, ktore juz przeszlam, to nie rozumiem takiego podejscia....
Moze sie rozstaniemy niedlugo czy za jakis czas, moze sie nie uda, ale mimo to, nie rozumiem.

Jutta - Pi▒ 08 Kwi, 2011 12:31

Nie wiem Kasia. Przedstawilam tylko swoj punkt widzenia. Ja rozwiodlam sie z alkoholikiem.

Gdybym teraz poznala kogos, co do ktorego mialabym chocby najlzejsze podejrzenie, ze jest uzalezniony i nic z soba nie robi, natychmiastowo wzielabym nogi za pas. Juz za bardzo siebie kocham i szanuje, zeby pakowac sie w chory zwiazek.

Ma┬│aMi - Pi▒ 08 Kwi, 2011 13:27

My┬Âl├¬ KasiaO, ┬┐e jak wyzwolisz si├¬ ze wsp├│┬│uzale┬┐nienia to wtedy zrozumiesz. Ja te┬┐ mia┬│am takie podej┬Âcie i by┬│am oburzona, jak mo┬┐na tak my┬Âle├Ž, jak mo┬┐na co┬ takiego m├│wi├Ž, jak mo┬┐na...
MO┬»NA. I teraz te┬┐ mam takie podej┬Âcie jak Jutta. Gdybym rozsta┬│a si├¬ z moim m├¬┬┐em i mia┬│a zn├│w si├¬ z kim┬ zwi┬▒za├Ž, to ju┬┐ na pewno nie by┬│by to kto┬ z problemem alkoholowym, nie by┬│by kto┬Â, kto m├│g┬│by w jakikolwiek spos├│b mnie skrzywdzi├Ž, odebra├Ž mi rado┬Â├Ž ┬┐ycia.

Kiedy m├│j m┬▒┬┐ po 5 latach trze┬╝wo┬Âci nagle ubzdura┬│ sobie, ┬┐e mo┬┐e pi├Ž, jaki┬ czas m├¬czy┬│am si├¬ z poczuciem winy, ┬┐e wysz┬│am za niego wiedz┬▒c ┬┐e jest alkoholikiem, funduj┬▒c c├│rce niepewn┬▒ przysz┬│o┬Â├Ž - czy b├¬dziemy pe┬│n┬▒ rodzin┬▒ czy nie, bo gdyby si├¬ nie opami├¬ta┬│ i jednak zacz┬▒┬│ pi├Ž na nowo, to razem nie b├¬dziemy, nie pozwol├¬ na to.

Ma┬│aMi - Pi▒ 08 Kwi, 2011 13:45

KasiaO napisa│/a:
Wtr┬▒c├¬ sie z ma┬│ym pytaniem je┬Âli moge. Czytam poszczeg├│lne watki i pr├│buj├¬ wyci┬▒gn┬▒├Ž z nich co┬ dla siebie.
Piszecie o twardej mi┬│o┬Âci, o stawianiu konkretnych warunk├│w i konsekwencji. Nie rozumiem tylko jednego. No bo skoro alkoholik musi sam chcie├Ž si├¬ leczy├Ž, a my mu stawiamy warunek, ┬┐e albo b├¬dzie si├¬ leczy┬│ albo odejdziemy, to przecie┬┐ to nie jest jego dobra wola i JEGO ch├¬├Ž leczenia, tylko szanta┬┐ i powodem dla kt├│rego idzie si├¬ leczy├Ž jest w┬│asnie ten szanta┬┐.....
Pomozcie mi zrozumiec.



KasiaO ja to widz├¬ tak, ┬┐e je┬Âli b├¬dzie chcia┬│ pi├Ž, to b├¬dzie i wtedy nic nie poradzisz. Udawa├Ž jednak ch├¬ci leczenia d┬│ugo mu si├¬ nie uda. Twarde warunki daj┬▒ bodziec do dzia┬│ania i mog┬▒ okaza├Ž si├¬ punktem zwrotnym w chorobie. Czasami samo p├│j┬Âcie na terapi├¬, poznanie innych ludzi z tym problemem, mechanizmu choroby powoduj├¬ po jakim┬ czasie przyznanie si├¬, ┬┐e jest si├¬ bezsilnym wobec alkoholu, ┬┐e jest si├¬ alkoholikiem - mimo, i┬┐ mo┬┐e zaczyna┬│o si├¬ t┬▒ terapi├¬ zaprzeczaj┬▒c tym faktom. Du┬┐o to jednak daje osobie uwik┬│anej w jaki┬ spos├│b z alkoholikiem. Mo┬┐na wtedy samemu podj┬▒├Ž zmian├¬ swojego ┬┐ycia na lepsze (z alkoholikiem trze┬╝wiej┬▒cym albo bez niego). Przestaj├¬ si├¬ wtedy by├Ž zawieszonym w niepewnej sytuacji, w koszmarze jakim jest ┬┐ycie z alkoholikiem pij┬▒cym.
Alkoholik kt├│ry b├¬dzie si├¬ leczy┬│ ze strachu, tak naprawd├¬ nie b├¬dzie trze┬╝wia┬│, bo trze┬╝wienie to praca nad sob┬▒ i to od razu wida├Ž. Wida├Ž czy faktycznie nad sob┬▒ pracuj├¬, czy tylko jest na tzw."dupo┬Âcisku" na kt├│rym i tak w ko├▒cu si├¬ napije.

kahape - Sob 09 Kwi, 2011 14:29

KasiaO napisa│/a:
Wtr┬▒c├¬ sie z ma┬│ym pytaniem je┬Âli moge. Czytam poszczeg├│lne watki i pr├│buj├¬ wyci┬▒gn┬▒├Ž z nich co┬ dla siebie.
Piszecie o twardej mi┬│o┬Âci, o stawianiu konkretnych warunk├│w i konsekwencji. Nie rozumiem tylko jednego. No bo skoro alkoholik musi sam chcie├Ž si├¬ leczy├Ž, a my mu stawiamy warunek, ┬┐e albo b├¬dzie si├¬ leczy┬│ albo odejdziemy, to przecie┬┐ to nie jest jego dobra wola i JEGO ch├¬├Ž leczenia, tylko szanta┬┐ i powodem dla kt├│rego idzie si├¬ leczy├Ž jest w┬│asnie ten szanta┬┐.....
Pomozcie mi zrozumiec.
ja te┬┐ ci na to odpowiem. Wg mnie to jest tak.
Na pocz┬▒tku szanta┬┐(?) by├Ž mo┬┐e, ale wyci┬▒gasz alkoholika z morza w├│dy poprostu na si┬│├¬. Ja m├│wi├¬ -za kud┬│y!!!
On broni si├¬ r├¬kami i nogami. Ale musi i┬Â├Ž bo tak┬▒ robisz mu jazd├¬, tak "dokr├¬casz ┬Ârub├¬", ┬┐e on czuje ┬┐e poprostu zginie.
Idzie dla ┬Âwi├¬tego spokoju.
I tu jest szansa, ┬┐e zaskoczy.
Je┬Âli nie, trudno ale ty przez to swoje dzia┬│anie jeste┬ ju┬┐ troch├¬ na niego "uodporniona", ju┬┐ si├¬ nie dajesz tak bardzo manipulowa├Ž, ju┬┐ nie nabierasz si├¬ jego gierki, s┬│odkie s┬│├│wka i.... poprostu zaczynasz ┬┐y├Ž osobno.
Je┬Âli zaskoczy( jak np. m├│j m┬▒┬┐) mo┬┐e by├Ž dobrze.

A jak postêpujesz z dzieckiem, które zaczyna pierwsz± klasê???? ha ha ha
£adny plecaczek, kolorowe kredki, ubranko, ksi±¿eczki, chwalisz, namawiasz.... czy¿ nie tak?
Tylko, ┬┐e na starego to nie dzia┬│a!!! W├│da jest silniejsza od jakichkolwiek s┬│├│w, t┬│umacze├▒, namawiania, zaprowadzania.....kpw?
pozdr

kahape - Sob 09 Kwi, 2011 14:35

KasiaO napisa│/a:
Choc przyznam, ze nie wyobrazam sobie na razie jak mozna odciac sie od problemow alkoholika? Bo w koncu jestesmy malzenstwem, mamy wspolne plany, budowa domu itd... i co mam liczyc tylko na siebie nie patrzec na to co on robi?
zgadza si├¬. Obieca┬│a┬ " w zdrowiu i w chorobie". On w┬│a┬Ânie zaczyna chorowa├Ž.
Jako ┬┐ona nie b├¬dziesz czeka├Ž z za┬│o┬┐onymi r├¬kami, patrze├Ž jak tw├│j m┬▒┬┐ ginie, zapija si├¬ -alkoholizm to choroba ┬Âmiertelna.
Spróbujesz wiêc wszystkich mo¿liwych sposobów(nawet szanta¿u), je¿eli tylko to mia³oby jemu pomóc. Prawda????
pozdr

Ameise - Sob 09 Kwi, 2011 23:08

KasiaO napisa│/a:
Niedlugo po tym jak sie poznalismy powiedzial mi o swoim problemie. I co, mialam go zostawic tylko z tego powodu? To co, jak ktos ma raka czy hiv czy schizofrenie to z tego powodu ma byc sam? Nie zasluguje na milosc czy co?
A dwa, trzezwy, zwykly facet tez po jakims czasie moze sie okazac alkoholikiem czyz nie tak?

Kasiu,
- jak Tw├│j bliski mia┬│by raka lub schozofreni├¬, to z pewno┬Âci┬▒ postara┬│aby┬ si├¬ r├│wnie┬┐ jak najwi├¬cej dowiedzie├Ž o tej chorobie, ┬┐eby choremu nie szkodzi├Ž swoim post├¬powaniem i m├│c wie┬Â├Ž w miar├¬ normalne ┬┐ycie, prawda?
Jak wskazuje do┬Âwiadczenie, w┬│a┬Ânie stawianie twardych granic przynosi (nie-)oczekiwanie dobre rezultaty. Po prostu zaufaj na razie temu, co si├¬ tu pisze, co si├¬ m├│wi na terapii i tak post├¬puj.
-owszem, zas┬│uguje na mi┬│o┬Âc, jak ka┬┐dy, i jak Ty r├│wnie┬┐. Z tego, jak opisa┬│a┬Â, jak dr┬┐ysz, kiedy nie odbiera telefonu, wynika, ┬┐e zamiast siebie, stawiasz partnera i jego picie na 1. miejscu.
- nie stawiaj┬▒c mu ┬┐adnych granic i warunk├│w pozwolisz mu si├¬ pogr┬▒┬┐y├Ž w chorobie, niejako przy┬│o┬┐ysz r├¬k├¬ do jego stoczenia si├¬.
- nie m├│wi┬▒c o tym, ┬┐e zniszczysz sobie i Waszym dzieciom ┬┐ycie, bo b├¬dziecie ┬┐y├Ž tylko jego piciem.

KasiaO - Pon 11 Kwi, 2011 13:22

Dzieki Wam wszystkim za odpowiedzi na moje pytania :-) , troche mi sie rozjasnia w glowie.
Powiem tak, pytam, bo chce wiedziec dlaczego trzeba postapic tak a nie inaczej.
Do tej pory dzialam troche intuicyjnie, ale wychodzi na to, ze dobrze... Bo ja mu postawilam takie konkretne warunki! On wie, ze jesli nie bedzie sie leczyl, to ja z nim nie bede i nie pozwole, aby moje dziecko mialo takiego ojca. I nawet nie mowie, ze jesli "nie bedzie pil", tylko "jesli nie bedzie sie leczyl"! Bo w obiecanki, ze sam przestanie pic juz dawno nie wierze. Moze i przestanie sam, ale nadal nie bedzie trzezwy, po jakims czasie, to znow wroci i ja to na tym etapie juz wiem na pewno.
I tak sobie mysle, ze moj maz nie jest jeszcze w takiej zlej sytuacji, bo przynajmniej on ma swiadomosc tego, ze jest chory... Nie wie jak sobie poradzic z ta choroba, ale nie zaprzecza jej istnieniu. Tylko do tej pory wszystko bylo w jakims zawieszeniu, ze niby nie ma czasu na spotkania, ze pracuje, itd... A teraz po kilku wpadkach powiedzialam, koniec! Nie obchodzi mnie jak to zorganizujesz, na terapie masz chodzic. Nie chodzisz na terapie, to musisz sie wyprowadzic.
I ciesze sie, ze sie przelamalam i powiedzialam mojej mamie o jego chorobie. Bo mieszkamy u moich rodzicow i do tej pory troche to ukrywalam, bo nie chcialam ich martwic. ALe mnie przycisnela i powiedzialam jej co i jak, a teraz mam pole do dzialania, bo nikt mi sie nie bedzie dziwil, ze go z domu wyrzucam czy cos.
Teraz juz wszystko zalezy od niego, zobaczymy ile mu da ta terapia.

Anonymous - Pon 11 Kwi, 2011 13:44

Ja po pierwszej terapi,te┬┐ by┬│em ┬Âwiadomy swej choroby,i co? ,i zapi┬│em...Zapi┬│em bo nie trzezwia┬│em,nie poszed┬│em na dalsz┬▒ terapi├¬,nie chodzi┬│em na mityngi,robi┬│em wszysto, tylko nie trzezwia┬│em,no i,chcia┬│o mi si├¬ pi├Ž...Ka┬┐dy ma swoj┬▒ drog├¬ do trzezwo┬Âci... Mo┬┐na trzezwie├Ž tylko dla siebie,je┬Âli to si├¬ zrobi,wszyscy wooko┬│o takiej osoby,odczuj┬▒ t┬▒ zmian├¬..
KasiaO - Pon 11 Kwi, 2011 13:53

jarek40, zgadza sie, na pewno trzeba trzezwiec dla siebie.
Ale zgodzisz sie chyba tez, ze trzeba sie przyznac do tego, ze sie ma problem. Bo ilu jest takich, ktorzy nawet tego nie dostrzegaja...
Ja nie twierdze, ze przez to, ze wie iz jest alkoholikiem, juz na pewno bedzie sie leczyl, ale jest to jakis pierwszy krok do leczenia.

Mam jeszcze pytanie a propos terapii i AA. Jak to jest? Najpierw terapia pozniej AA? Czy odwrotnie? CZy wszystko na raz? OD czego to zalezy,
Moj maz chodzi na razie do psychoterapeutki i z tego co mowi, na razie ma chodzic tylko do niej, czy tak faktycznie jest?

Powiem Wam, ze nurtuje mnie jeszcze jedna sprawa... Moze daleko wybiegam w przyszlosc, ale boje sie co bedzie jesli moj syn pojdzie w slady ojca.
Ojciec mojego meza tez pil i chyba z tego co wiem jest to poniekad choroba genetyczna.
Czy mozna przed tym jakos ustrzec dziecko? Jak wychowac takiego malego czlowieka, aby nie wpadl w to bagno? Mozna miec na to jakis wplyw?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group