Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Współuzależnie - koalkoholizm - prosze badzcie moja terapia

kluska09 - Pią 13 Sie, 2010 21:27
Temat postu: prosze badzcie moja terapia
Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Nie wiem od czego zaczac, nawet nie mam pomyslu jak zatytulowac ten watek. Wiem jedno chce zawalczyc o swoje i mojej 15-miesiecznej coreczki zycie, lepsze zycie.
Niedawno zdalam sobie sprawe, ze moj niemaz jest uzalezniony od alkoholu i marihuany i nie ma najmniejszego zamiaru nic z tym zrobic. Byla nawet obietnica terapii, wlasnie kolejna niespelniona obietnica a nie poszedl bo byl zmeczony i oczywiscie to byla moja wina bo go wywalilam z domu i spedzil noc w samochodzie.

Ale od poczatku, postaram sie w skrocie zeby Was nie zanudzic.
Jestesmy razem juz prawie 6 lat, on mial od poczatku problem z alkoholem i narkotykami. Mnie wydawalo sie, ze go uzdrowie, ze dzieki mnie rzuci. Fakt faktem znacznie ograniczyl do czasu. No wlasnie do czasu. Problem zaczal sie dwa lata temu, juz wtedy zaczelam szukac pomocy ale nie znalazlam jedyne co mi polecono to publikacje Melibrudy. Rozstalismy ale po kilku tygodniach okazalo sie, ze jestem w ciazy. Spelnilo sie moje wielkie marzenie. I w tej euforii postanowilismy sprobowac jeszcze raz. Raz bylo lepiej raz gorzej. Ale ostatnio jest tylko gorzej. W marcu tak pochlal i pomieszal alkohole, ze dwa dni pozniej dostal jakiegos ataku i pogotowie go zabieralo z domu. Po pozniejszej wizycie u kardiologa dostal tabletki na wyciszenie bo lekarz stwierdzil, ze nerwowy chlop. Troche sie jakby uspokoilo. Mamy swoj warsztat i interes ostatnio nie szedl, on w pracy a pieniedzy nie ma (nie pierwszy raz odkad jest na swoim) i poweszylam troche okazalo sie, ze moj luby tak chleje i jara w pracy, ze potracil klientow ponadto sobie do noska bral na to pieniazki mial. Zrobilam mu najpierw piekielna afere, na drugi dzien juz na spokojnie rozmawialam, byl placz lzy, ze on tak nie chce, ze mu w glowie cos sie przewraca itd.itp. Zarejestrowalam do lekarza, lekarz dal namiary na osrodek. Wszystko pieknie ladnie tylko po drodze odwinal mi kolejny numer, wscieklam sie powiedzialam, ze to koniec. Po kilku dniach wywalilam z domu ale.... nie ma gdzie spac, ponadto boje sie co mu strzeli do glowy wiec od dwoch tygodni spi na kanapie i jakos mu to nie przeszkadza. Wczoraj wrocil w takim stanie, ze szok. Ostatnio stracilam nadzieje, ze bedzie dobrze....
Zaczelam walczyc o siebie i bardzo sie boje, ze polegne.
Mam szanse zrealizowac swoje marzenie i boje sie, ze moj entuzjazm opadnie a euforia i chec zmiany opadnie i znow popadne w marazm.

Dziekuje jesli ktos doczytal posta w calosci.

I tu chcialam bardzo podziekowac Waszej w sumie juz naszej foremce. KASIU DZIEKUJE !!!!

aneczka - Pią 13 Sie, 2010 22:17

Zrobiło mi się bardzo smutno gdy czytałam Twój post.
Jestem alkoholiczką i mam na imię Anna. To co mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia to to, że nikt nie był w stanie mnie przekonać do tego, że jestem uzależniona, nawet piętrzące się konsekwencje mojego picia mi przez długi czas nie wystarczały. Powoli z czasem przebijała się myśl, że może to co mówią ludzie może być prawdą. Ze świadomością swojego uzależnienia piłam ponad pół roku, właściwie rzec można, że wtedy zaczęłam wchodzić w stan gdy piłam bo piłam. W końcu osiągnęłam swoje dno.
Poczułam dumę gdy napisałaś o tym jak walczysz i chronisz swój dom, choć zmartwiło mnie, że wciąż jednak przy tak małym dziecku przebywa ktoś nietrzeźwy.
Nie wiem czy mogę radzić ale wydaje mi się, że w tej sytuacji przede wszystkim powinnaś zadbać o siebie i dziecko. Kto się nim zajmie gdy Tobie stanie się krzywda? Ja nie byłam poczytalna po alkoholu. Miałam zarówno wybuchy agresji jak i nagłe przypływy miłości a stan potrafił zmieniać się z minuty na minutę.
Daj sobie szansę i może zacznij od szukania pomocy dla siebie?
Serdeczności...

kluska09 - Pią 13 Sie, 2010 22:36

Z niecierpliwoscia czekalam, az ktos mi odpisze. Bardzo dziekuje, pozytywnych slow potrzebuje jak powietrza.
My okres wscieklych awantur i szarpania sie mamy juz za soba odkad pojawila sie mala. Takze nie czuje sie niebezpiecznie, a i potrafic sie obronie. W naszym zwiazku to ja nie pijaca jestem bardziej furiatka i ogniskiem zapalnym wszystkich awantur. Ale staram sie nad tym panowac, a raczej nad soba.

Aneczko caly czas walcze, caly czas na spokojnie tlumacze i probuje pokazywac co stracil, co traci, nawet obdzwonilam jego blizszych aczkolwiek juz nie kolegow z prosba o to samo. Dzis jak wrocil znow mu jasno i wyraznie zapowiedzialam, ze albo leczenie albo my.
Poki co nie moge sie wyprowadzic.

To nie jest tak, ze on sie upija do nieprzytomnosci, nie zawsze, czasem jest jedno a czasem 4 piwa a we warsztacie to nie wiem. Ale do tego dochodzi trawa i czasem twardsze ale niestety tego juz nie jestem w stanie odroznic. Zamazal mi sie obraz jego trzezwego.
Na szczescie nie pije przy malej, jesli probuje nie ma dostepu do niej.

Nie bardzo mam jak poszukac pomocy u specjalisty. Duza nadzieje pokladam w tym forum.

aneczka - Pią 13 Sie, 2010 22:57

Mam takie poczucie, że o własnym alkoholiźmie alkoholik dowiaduje się ostatni choć wszyscy na około wiedzą o problemie. Dziś dajesz radę ale masz gwarancję tego spokoju na za rok, dwa?
Facet to facet... Wie to mój poprzetrącany kręgosłu... moje umiejętności sportowe i dość spora siła fizyczna jak na wzrost nie były dla mnie ochroną.
Nie bardzo rozumiem dlaczego masz problem ze specjalistą... mogłabyś przybliżyć w czym rzecz?

ps. jakoś krępuje mnie zwracanie się do Ciebie kluseczko :-) więc tak troszkę piszę bezoosobowo, ściskam

kluska09 - Pią 13 Sie, 2010 23:15

Mam na imie Aska, nick to zdrobnienie i rok urodzenia mojej corci.
Nie mieszkam w kraju, S byl u lekarza pierwszego kontaktu ponoc jak ja teraz zglosze sie z prosba o pomoc w zwiazku z jego piciem automatycznie naloza na nas cos na wzor kuratorai. Wiec najnormalniej w swiecie sie boje.

aneczka - Pią 13 Sie, 2010 23:26

kluska09 napisał/a:
nick to zdrobnienie i rok urodzenia mojej corci.

śliczne :-)

nie wiem czy to możliwe aby tak z automatu można było kuratora "otrzymać"
a może tak byłoby lepiej?
Napisałaś na wstępie, że miałaś nadzieję, że mu pomożesz i choć się poprawiło to wciąż idzie to nie w tą stronę, którą powinno (łagodnie rzecz ujmując). Może inaczej się nie da jak przy pomocy osób trzecich?
Przyznaję, że nie miałam takich przejść. Mogę Ci tylko powiedzieć, że zrozumienie uzależnienia nie przychodzi szybko i łatwo. Mechanizmy są tak silne, że wypierają logiczne myślenie oraz rozsądek.
Takie mam poczucie, że boisz się tego co nieznane. To normalne...
Ważne co Ci da tkwienie w tym stanie, a co może dać wyjście z problemem do kogoś kto pomógł niejednej kobiecie w takiej opresji.

jobael - Sob 14 Sie, 2010 00:24

Witaj 'klusko', trochę Ciebie pognębię.

kluska09 napisał/a:
Jesteśmy razem już prawie 6 lat, on miał od początku problem z alkoholem i narkotykami. Mnie wydawało się, że go ozdrowię, że dzięki mnie rzuci. Fakt faktem znacznie ograniczył do czasu.

Hm, nie słyszałam, żeby ktoś ozdrowiał z uzależnienia krzyżowego, bo tak nazywa się uzależnienie od alkoholu i narkotyków, jedynie ograniczając zażywanie, albo dla partnera. Jest to możliwe jedynie chwilowo, a potem wszystko wraca do normy.
kluska09 napisał/a:
Mamy swój warsztat i interes ostatnio nie szedł, on w pracy a pieniędzy nie ma (nie pierwszy raz odkąd jest na swoim) i powęszyłam trochę okazało się, że mój luby tak chleje i jara w pracy, że potracił klientów ponadto sobie do noska brał na to pieniążki miał.

No właśnie ciut ograniczył w domu, ale nadrobił w pracy, nie bacząc, że traci klientów, a co za tym idzie pieniądze. To może oznaczać, że jest już bardzo uzależniony.
kluska09 napisał/a:
To nie jest tak, że on się upija do nieprzytomności, nie zawsze, czasem jest jedno a czasem 4 piwa a we warsztacie to nie wiem. Ale do tego dochodzi trawa i czasem twardsze ale niestety tego już nie jestem w stanie odróżnić. Zamazał mi się obraz jego trzeźwego.
Na szczęście nie pije przy małej, jeśli próbuje nie ma dostępu do niej.

Przyjrzyj się teraz własnej postawie. Emocje opadły i już minimalizujesz. Tłumaczysz jego.
Wcześniej doczytałam, że wyrzucasz i przyjmujesz spowrotem. Boisz się, że jemu coś stanie się. Kładziesz na kanapie, no bo jak można inaczej.
kluska09 napisał/a:
był u lekarza pierwszego kontaktu ponoć jak ja teraz zgłoszę się z prośba o pomoc w związku z jego piciem automatycznie nałożą na nas coś na wzór kuratora. Wiec najnormalniej w świecie się boje

Nie jest to głupie wyjście z tej trudnej sytuacji. Może wtedy Twój partner podejmie leczenie i będziesz mogła pomyśleć o normalnej rodzinie za jakiś czas.
To, że się boisz mnie zastanawia, bo bardziej należy się bać o to, co on może zrobić w stanie odlotowym lub będąc na głodzie, gdy nie będzie miał pieniędzy na prochy i alkohol.
Moim zdaniem, powinnaś jak najszybciej poszukać tam pomocy zwłaszcza dla siebie.
Nie poradzisz sobie sama z tym problemem, a i to forum nie jest przecież terapią, lecz
wsparciem i ma za zadanie wskazać drogę.
kluska09 napisał/a:
I tu chciałam bardzo podziękować Waszej w sumie już naszej foremce. KASIU DZIĘKUJE !!!!

:?:

eliania - Sob 14 Sie, 2010 10:52

Witaj autorko.
Chciałam Ci tylko napisać, że dla dziecka już lepiej mieć jednego rodzica niż oboje ale całkiem chorą rodzinę.
To, że Twój partner nie jest teraz agresywny to nie znaczy, że nie będzie, bo uzależnienie postępuje, a człowiek coraz bardziej przestaje być sobą. Uzależnienie krzyżowe to ciężka sprawa.
Zresztą nawet jeśli uda Wam się jakoś unikać awantur rodzina i tak jest całkiem chora i nie ma co twierdzić, że jest inaczej.
Po za tym podejmując kroki do ratowania siebie i dzieciątka dajesz też szanse partnerowi, że taki "kop" go otrzeźwi i podejmie próbę leczenia.
Teraz Ty sama potrzebujesz pomocy aby się z tego wyrwać ale i też podjąć probe rodzicielstwa jeszcze bardziej trudnego i odpowiedzialnego, bo Twój partner ojcem dla dziecka nie jest i jeśli nic się nie zmieni to nie będzie, niestety.
To, ze on nie chce dać sobie teraz szansy, to nie znaczy, że masz ją stracić Ty oraz dziecko.

kluska09 - Sob 14 Sie, 2010 11:06

Aneczkaaa ja potwornie sie boje, ze moga mi mala zabrac. Nie wiem moze jest to irracjonalny strach. Jest jeszcze blokada jezyka.

Jobael wtedy nie wiedzialam, ze jest to uzaleznienie krzyzowe. Uwazalam, ze wszystko jest dla ludzi tylko w rozsadnych proporcjach. Masz ochote na piwo, blanta ok tylko nie doprowadz sie do stanu totalnego upojenia. Teraz mam wrazenie, ze ja przylozylam do tego uzaleznienia reke. Chociaz podejrzewam, ze on byl uzalezniony na dlugo przedtem za nim sie spotkalismy.
I tak jest uzalezniony, stwierdzam to z cala odpowiedzialnoscia mimo, ze terapeuta nie jestem.
Staram sie patrzec obiektywnie ale wiem, ze mi sie nie uda bo tkwie w tym, wyrzucic go na stale badz sie wyprowadzic na razie nie moge. I tak dzieki temu spaniu na kanapie, mojemu zachowaniu zaczyna powoli dostrzegac, ze nie odpuszcze tym razem.

Tak tylko, tego nazwijmy go pracownik opieki socjalnej naloza na nas, nie na niego tylko. Beda sprawdzac czy dzieckiem dobrze sie opiekujemy o to chodzilo. I dlatego wlasnie sie boje, tak jak napisalam wyzej Aneczce.

Wiem, ze to forum nie jest terapia, ale potrzebuje bardzo wsparcia, ze dobrze robie. Kogos kto mnie naprowadzi i albo skopie albo poglaszcze po glowie. Powie mi bez ogrodek czy dobrze czy zle robie. Wiele rzeczy robie intuicyjnie. Oprocz Kasi i teraz Was nie mam z kim o tym porozmawiac, wygadac sie :( .
A K wlasnie jest najwspanialsza, najcudowniejsza osoba jaka poznalam, mimo ze nie znamy sie osobiscie. Ona otworzyla mi oczy na wiele spraw. Zmotywowala mnie do walki. Ale ja juz walcze o siebie, bardzo staram sie odzielic jego i siebie. Nie zyc jego uzaleznieniem nie zastanawiac sie czy pije, staram sie nie pytac czy pil. Staram sie w sobie wzbierac sile, zeby pozalatwiac biezace sprawy. I nagle juz nie jestem zmeczona, nie potrzebuje spac za kazdym razem z dzieckiem albo tepo patrzec sie w komputer. Mam sile na inne rzeczy. Odkad pojelam, ze on nie chce sie leczyc a bez tego ani rusz, dostalam skrzydel obym sobie ich nie zlamala. Co do S to powiedzialam co mialam powiedziec, on wie ze jak zacznie sie leczyc ma moje wsparcie .

aneczka - Sob 14 Sie, 2010 14:07

Asiu

z całą dla Ciebie serdecznością i współczuciem
ja obawiam się o Ciebie i Twoją córcię... nie mogę powiedzieć, że dobrze robisz. Nie mogę ocenić Twoich działań skoro sama nie miałam takiej sytuacji, a po wtóre nie jestem Tobą i oglądu całej sytuacji nie mam. Uważam jednak tak jak Jobael, że przy takim uzależnieniu niezbędna jest pomoc.
Pomyślałam o telefonie zaufania. Dzwoniłaś kiedyś aby dowiedzieć się czegoś więcej? Jak zrozumiałam z Twojego postu pewności nie masz co do rozwoju sytuacji...
Pisanie na forum pomaga o tyle, że zrzucamy z siebie emocje ale nikt za Ciebie nie zajmie się dzieckiem, nie zadba o Ciebie, nie wytrzeźwieje za Twojego faceta, nie da bezpieczeństwa. Choć może to nie jest to po Twojej myśli co tu usłyszałaś to może warto zastanowić się nad tym, że piszemy tu by się wspierać i pomagać i nasze sugestie wypływają z dobroci serca.

I dobrze, że będą sprawdzać, są rodziny gdzie nikt nie sprawdza a później można jedynie przeczytać, że ktoś kiedyś taki żył ale nikt w porę nie zareagował i stała się tragedia. Te służby są po to by chronić i dać dziecku szansę na zdrowy normalny rozwój i DOM. Myślalaś kiedyś o tym co to jest rodzina?


Pozdrawiam

kluska09 - Sob 14 Sie, 2010 18:29

Mam wrazenie, ze oceniasz mnie po tym, ze on pije. Ze nie jestem dobra matka i koniecznie nalezy mi sie pomoc. Potrafie zadbac o siebie i dziecko, staram sie byc silna. Moglabym lykac antydepresanty, moglabym pic i jarac z nim, rowniez moglabym dalej zyc sielankowo z nim i udawac, ze jest w porzadku. Ale nie, staram sie odciac od jego picia, zaczac robic cos dla siebie by zapewnic sobie i malej lepsza przyszlosc. Wiem, ze czeka mnie dluga i ciezka droga i poki co sie nie poddam. A jego nikt nie zmusi do leczenia dopoki on nie bedzie chcial. Nie bije, nie robi awantur, z piwem siada jak dziecko spi albo wraca pozno z pracy juz na rauszu.

aneczka napisał/a:

Te służby są po to by chronić i dać dziecku szansę na zdrowy normalny rozwój i DOM. Myślalaś kiedyś o tym co to jest rodzina?




Moglabys mi troche przyblizyc co mialas na mysli?? W jaki sposob moga pomoc. Bo ja slyszalam tylko, ze zabieraja dzieci?? Uwazasz, ze tak powinno sie stac w moim przypadku bo on pije a ja nie jestem w stanie dac mojej corci normalnego domu?? Z calym szacunkiem ale w ten sposob to odebralam.

Bardzo wiele myslalam, nad tym co jest rodzina. Sama wychowalam sie w niepelnej rodzinie, moj tata zmarl jak mialam 7 lat. Moja mama bardzo nas kochala/ kocha ale moje dziecinstwo pozostawia wiele do zyczenia. I skoro nie jestem w stanie zapewnic mojemu dziecku pelnej rodziny, to mimo wszystko wychowam ja na szczesliwa i madra dziewczyne. Staram sie byc dla niej i ojcem i matka, automatycznie stalam sie tymi dwoma osobami, od 15 m-cy spedzam z nia 80% czasu sama. Chce zeby czula sie bezpieczna i kochana, zeby miala szczesliwe dziecinstwo. I uwierz mi zrobie to z nim czy bez niego. Zrobie wszystko, zeby moje dziecko bylo szczesliwe.

aneczka - Sob 14 Sie, 2010 18:46

kluska09 napisał/a:
Mam wrazenie, ze oceniasz mnie po tym, ze on pije

znajdź mi miejsce w którym Cię oceniłam.
kluska09 napisał/a:
Bo ja slyszalam

gdzie? Czemu sama się nie upewniłaś i bazujesz jedynie na zasłyszanych zdaniach?
kluska09 napisał/a:
Nie bije, nie robi awantur, z piwem siada jak dziecko spi albo wraca pozno z pracy juz na rauszu.

brzmi jak współuzależnienie, jakbyś go usprawiedliwiała
kluska09 napisał/a:
uote="kluska09"]Zrobie wszystko

odnoszę wrażenie, że nie wszystko.
:-( Asiu, nie oceniam Cię, ale obawiam się o Ciebie i Twoje dziecko.
Poznałam jednak w AA sporo ludzi, kobiety i mężczyzn. Ich historie są bardzo różne, nie słyszałam jednak aby odebrano dziecko matce, która szuka dla siebie pomocy, nie pije, nie ćpa. Wolisz iść drogą, którą znasz, a która daje Ci ból i stanowi zagrożenie czy poszukać nowego rozwiązania?
Telefon zaufania jest anonimowy i niczym Ci nie zagraża.
Ciepło pozdrawiam

aneczka - Sob 14 Sie, 2010 18:51

kluska09 napisał/a:
Beda sprawdzac czy dzieckiem dobrze sie opiekujemy

jest w tym coś złego?

kluska09 - Sob 14 Sie, 2010 19:48

aneczka napisał/a:
kluska09 napisał/a:
Beda sprawdzac czy dzieckiem dobrze sie opiekujemy

jest w tym coś złego?


Nie ma, ale i tak dalej sie boje. Pamietaj prosze, ze ja zyje w obcym kraju. Szukalam polskiego psychologa nie ma, uwierz mi juz dawno bym poszla.

I tak masz racje, jestem wspoluzalezniona. Dlatego tu pisze i szukam pomocy. Dlatego pisze, ze walcze o siebie.

Aneczko tak jak zbieralam w sobie sile za nim to wszystko dotarlo do mnie, za nim postanowilam cokolwiek. Tak musi dotrzec do mnie, ze musze pojsc do psychologa, musze zebrac odwage i zawierzyc instytucji. Trudne to jest dla mnie wszystko.

Jak dwa w sumie to juz chyba 3 tygodnie temu dzwonilam do lekarza pierwszego kontaktu zarejestrowac jego, pani recepcjonistka zapytala mnie w jakiej sprawie, powiedzialam, ze on ma problem z alkoholem pamietam jak zmienila ton glosu. Jak poszlismy do lekarza widzialam jej wzrok jakim nas obdarzyla. Snila mi sie pozniej. Poczulam sie winna, ze w ogole zadzwonilam, ze probuje cokolwiek zmienic.

K.R - Sob 14 Sie, 2010 21:18

Ta Kasia to ja.
Cześć Asiu, witaj na Forum.
Obce miasto, trudna sytuacja finansowa, samotność, brak pomocy.
Z tego co ja wiem, Asia doskonale sobie radzi z tym wszystkim, postawiła granice, ustaliła zasady i trzyma się tego twardo.
Ma poustawiane priorytety i cierpliwie idzie do przodu.
Nie wszystko da się zrobić od razu. Ja na to patrzę troszkę inaczej, bo tak jak będąc polakiem w Polsce, mamy dostęp do ośrodków, do terapii do psychologa, kompletnie bezproblemowo, to za granicą nie jest to już takie proste do wykonania.
Moim zdaniem najważniejsze jest to, ze Asia ma PLAN i konsekwentnie go wypełnia, potrzebuje tylko wsparcia, zeby z tej konsekwencji nie wypaść.
Tak ja to wiedzę.
Trzymaj sie Asia bardzo !!

jobael - Sob 14 Sie, 2010 21:45

K.R napisał/a:
Ta Kasia to ja.

No to ma dobry wzór do naśladowania.
Pozdrawiam obie.
:-)

K.R - Sob 14 Sie, 2010 22:55

Dzięki Jobael.
aneczka - Nie 15 Sie, 2010 09:26

Asiu
Jeśli więc jest tak jak Kasia pisze to cieszę się. Ważne, że jesteś.
Dziel się więc emocjami przyjemnymi i trudnymi. W ten sposób pomagasz sobie i innym (na przyklad mnie).
Całuję i ściskam.
Pogody duszka.

kluska09 - Nie 15 Sie, 2010 13:03

Dziekuje Wam.


Dzis juz sie obudzilam w podlym nastroju, mieszaja sie we mnie rozne uczucie. Probuje odwrocic je na swoja korzysc.

Pozdrawiam i zycze cudownej niedzieli.

jobael - Nie 15 Sie, 2010 13:37

kluska09 napisał/a:
Dziś już się obudziłam w podłym nastroju, mieszają się we mnie rożne uczucie. Próbuję odwrócić je na swoja korzyść.

Jesteś naładowana, jak rozumiem emocjami, związanymi z sytuacją w domu.
Jak więc to, co złego się dzieje i Ciebie boli, odwrócisz na swoją korzyść?
Jak tego dokonać?

kluska09 - Nie 15 Sie, 2010 14:01

Nie wiem czy dobrze to wyjasnie. Postaram sie na przykladach.

Na przyklad: S siedzi taki smutny mam ogromna ochote isc sie przytulic, rozpakac powiedziec jak mi zle i smutno, jeszcze raz porozmawiac. Ale nie, nie moge tego zrobic bo wszystko to co zrobilam do tej pory legnie w gruzach. Znow poczuje nade mna wladze, ze jestem miekka. Wiec co robie: Przypominam sobie wszystko, wszystkie zle chwile, analizuje i powoli wszystko uklada sie w calosc. I juz wiem nie moge okazac slabosci. Wiec zle mysli zamieniam na energie: ide zrobic pranie, napisac zalegly list, poukladac w szafach zeby nie siedziec i nie uzalac sie nad soba jaka jestem nieszczesliwa, zraniona i skrzywdzona.
Jaki wynik ja zajelam sie czyms, nie mysle, nie wyrzywam sie na nim i trace energie na cos innego.

Kolejny przyklad: Mysle o naszych marzeniach, np staralismy sie o kolejne dziecko za nim to wszystko wyszlo, za nim opadla kurtyna. Ok mielismy wspolne marzenia ale ja mam swoje marzenia. I znow zamiast sie rozczulac siedze na internecie i grzebie i szukam np. kursow dla siebie. Albo np. jak to jest wieczor i leze w lozku przytulam sie do malej, i ciesze sie, ze ja mam. Ukladam plany na przyszlosc jak bedziemy juz same. Zastanawiam sie jak urzadze np. jej pokoj. Albo jaka ksiazeczke jutro poczytamy i co zrobimy.
Nie wiem czy mnie rozumiesz. To wszystko co negatywne staram sie przelozyc na energie do dzialania.Zeby znow nie zramolec. Ja musze pamietac o tym co zle to daje mi sile zeby sie nie poddac.

Moze ktos to zanegowac, dla mnie to dobry sposob i jak do tej pory najlepszy. Poki co udaje mi sie pogodzic jakos to wszystko i zachowac dobry nastroj. Ale oczywiscie zdarzaja mi sie podle chwile ale wtedy wiem, ze musze sie wziac w garsc. Przeciez ja mam cudowna, wspaniala coreczke i to jest niebywale szczescie i wtedy z czarnej nocy rodzi sie piekny jasny dzien. I wiem, ze nie jestem sama i mam dla kogo zyc chocby sie walilo i palilo i musze realizowac swoje cele. Dla nas.

kahape - Nie 15 Sie, 2010 15:11

kluska09 napisał/a:
Moze ktos to zanegowac, dla mnie to dobry sposob i jak do tej pory najlepszy
Asieńko, ja też tak robiłam i dawało to dobre efekty.
Myslę, że jest to dobry sposób (zresztą robię tak do dzisiaj jak mnie mój trzeźwiejący mąż wkurzy)
kluska09 napisał/a:
I wiem, ze nie jestem sama i mam dla kogo zyc chocby sie walilo i palilo i musze realizowac swoje cele. Dla nas.
jasne, że nie jesteś sama :588:
Bardzo podoba mi sie droga jaką obrałaś.
Staraj się myśleć pozytywnie - Będzie dobrze.
pozdr

jobael - Nie 15 Sie, 2010 16:00

kluska09 napisał/a:
Nie wiem czy dobrze to wyjaśnię. Postaram się na przykładach.

Ależ wyjaśniłaś zrozumiale. Z tego, co opisujesz, nie pozwalasz sobie na litość nad swoim partnerem, myśląc przede wszystkim o sobie i dziecku. Wspaniale. Mnie pozytywne myślenie pozwala także przebrnąć przez moje trudne, a nawet beznadziejne sytuacje.
Zastanawiam się jednak nad tym, czy to aby wystarczy Ci sił i konsekwencji.
Czy pomyślałaś o zabezpieczeniu finansowym dla siebie i dziecka? Twój partner przepuszcza pieniądze i być może będzie siedział w długach po uszy. Co wtedy zrobisz? Może lepiej zapobiegać już teraz.

kluska09 - Nie 15 Sie, 2010 16:32

Jobael mam nadzieje, ze wystarczy. Staram sie w to wierzyc z calych sil.

Wlasnie dlatego nie moge sie wyprowadzic ani go zostawic. Mamy dlugi, i to duze chodzi o mieszkanie i rachunki, ktore zeby bylo smieszniej sa na mnie. Poki co wzial, sie w garsc i zaczal przywozic pieniadze na to to czego nie przepije i nie przepali oczywiscie.. Ja pracuje w tej chwili nad zabezpieczeniem finansowym tak abym mogla sie wyprowadzic bo potracilam wszystko ale to dluga i osobna historia.

Z kazdym dniem dociera do mnie, ze on sie pograza co raz bardziej. Juz jest po piwku.A jak go widze ze szklacymi oczami wbudza we mnie takie straszne obrzydzenie. I to jego Misiu daj buzi. Taaa dalabym ale w pysk. On jest taki pewien siebie.
Niech robi tak dalej to na pewno starczy mi sil zeby go zostawic.

aneczka - Nie 15 Sie, 2010 19:14

Słyszę glos dzielnej kobiety :-)
niektórzy mówią, że wiara to za mało ale ja poczułam wiarę w Ciebie.
Powiem Ci, że jestem pod wrażeniem Twojego planu i prawdopodobnie uszczknę sobie ciut z niego dla siebie :-)
tulę serdecznie
i pogody duszka
cieszę się, że jesteś tu na tym forum, poczułam jakąś bliskość i sympatię do Ciebie.

jobael - Nie 15 Sie, 2010 19:26

kluska09 napisał/a:
Ja pracuje w tej chwili nad zabezpieczeniem finansowym tak abym mogla się wyprowadzić bo potraciłam wszystko ale to długa i osobna historia.

Brzmi to nieźle.

kluska09 - Nie 15 Sie, 2010 20:01

Dziekuje bardzo, wszystkie Wasze slowa bardzo sa wazne dla mnie. A Wasza obecnosc i wpisy daja mi poczucie, ze nie jestem sama. Mam coraz wiecej osob w swoim gronie, ktorych nie moge zawiesc.

Jesli tylko macie jakies uwagi, rady, przemyslenia, chcecie sie czyms podzielic dotyczace nie tylko mojej sytuacji prosze piszcie.


Ps. Sciagnelam bardzo fajna ksiazke, nie wiele ona ma wspolnego z alkoholizmem. Ale kiedy czytalam ja po raz pierwszy zrozumialam wiele rzeczy i kiedys mi juz pomogla. Jak chcecie moge sie podzielil. Jej tytul "Biegnaca za wilkami".

aneczka - Pon 16 Sie, 2010 07:49

Haj Asiu
jak wstałam od razu pomyślałam o Tobie.
U mnie świeci słońce, a z oddali dochodzą przyśpiewy ptaków.
Nastał nowy dzień. Mam nadzieję, że będzie dla Ciebie udany i owocny.
Ściskam

kluska09 - Pon 16 Sie, 2010 13:39

Dziekuje Aneczko, mam nadzieje, ze dla Ciebie tez bedzie udany. Sciskam

Mam dzis zal i zlosc do calego swiata. Dlaczego ja musialam tak trafic, dlaczego znow ulokowalam uczucia nie w tym facecie, dlaczego bylam taka slepa i nie zabezpieczylam sie finansowo i musze tkwic w tym bagnie. Dlaczego moja i dziecka milosc nie starcza zeby chociaz zaczal sie starac.

Czuje sie jak alkoholik walczac ze swoimi uczuciami, z checia wrocenia do niego, przytulenia sie. Dzis jeszcze nie zadzwonilam do niego, zeby sprawdzic po glosie w jakim jest stanie, jeszcze nie myslalam czy pije.

Czuje sie taka slaba, przeciez ja nic nie wiem ani o wspoluzaleznieniu ani o alkoholizmie wszystko robie po omacku.

Jego nie ma, ponoc w pracy, mala spi a ja sobie zaplacze, dam upust negatywnym emocjom by znow stac sie silna.

MałaMi - Pon 16 Sie, 2010 14:34

Asiu, przesyłam Ci dużo siły, wytrwałości i konsekwencji. Staraj się tak z nim rozmawiać, byś mogła zrealizować to co mówisz.

Jak sobie przypomnę u mnie ten czas, kiedy byłam z mężem, a on pił - to tak na prawdę jakby go nie było, bo patrząc na ten czas kiedy był trzeźwy to tego czasu nie było prawie wcale. I ani wsparcia, ani fajnie spędzonego wspólnie czasu, ani rozmowy. Przychodził pijany, to przecież był jak nieprzytomny, albo od razu szedł spać, albo wracał bardzo późno. To takie trudne, bo przecież zazwyczaj kochamy tego człowieka i cierpimy z tego powodu, że pije i dodatkowo dlatego, że na jakimś etapie czujemy się winni, że nie możemy sprawić żeby przestał. Ważne, żeby pamiętać, że to choroba i nie obwiniać się o nic.
Ja też ostatnio mam różne zawirowania życiowe, mój mąż po pięciu latach próbował pić i miałam do siebie pretensję, że takiego męża sobie wybrałam, takiego tatusia dla mojej córci. Tylko, ze co to zmieni?
Patrz do przodu, postępuj konsekwentnie i zadbaj o Was obie a będzie dobrze.

A czy tam gdzie jesteś są spotkania Al-Anon? Może to na początek będzie dobrym wyjściem?

jobael - Pon 16 Sie, 2010 18:50

kluska09 napisał/a:
Mam dziś zal i złość do całego świata. Dlaczego ja musiałam tak trafić, dlaczego znów ulokowałam uczucia nie w tym facecie, dlaczego byłam taka ślepa i nie zabezpieczyłam się finansowo i muszę tkwić w tym bagnie. Dlaczego moja i dziecka miłość nie starcza żeby chociaż zaczął się starać.

Hej, przystopuj! To już się stało.
Teraz otrzyj nos i oczy i szukaj wyjścia z tego marazmu.
kluska09 napisał/a:
Dziś jeszcze nie zadzwoniłam do niego, żeby sprawdzić po glosie w jakim jest stanie, jeszcze nie myślałam czy pije.

Kłania się współuzależnienie. Po co masz dzwonić? To jest nadkontrola.
Zajmij się swoim życiem. Opiekuj dzieckiem, a nie facetem.

milena - Pon 16 Sie, 2010 21:09

kluska09 napisał/a:
Czuje sie taka slaba, przeciez ja nic nie wiem ani o wspoluzaleznieniu ani o alkoholizmie wszystko robie po omacku
Bo tak właściwie o współuzależnieniu mówi sie stosunkowo od niedawna.A wyjść z tego równie ciężko jak z uzależnienia.Jeśli chciałabyś trochę poczytać na te tematy to tutaj http://forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=24 masz kilka bardzo dobrych artykułów opisujących ten problem.Może to Ci troszkę chociaż rozjaśni sytuację w jakiej jesteś i pomoże podjąć konkretne działania.Trzymaj się Asiu i nie daj się!!!!Jeżeli TY postanowisz ,że będzie dobrze to tak być musi,nie inaczej!!!Tylko działaj!Powodzenia!!!
Angelika - Wto 17 Sie, 2010 08:20

[quote="kluska09"]

Tak tylko, tego nazwijmy go pracownik opieki socjalnej naloza na nas, nie na niego tylko. Beda sprawdzac czy dzieckiem dobrze sie opiekujemy o to chodzilo. I dlatego wlasnie sie boje

Pracownik Socjalny Jest Od tego by dbać o rodzinę którą mu powierzono.
Nie Potrzebnie się tego obawiasz.Jeżeli Ty opiekujesz sie dzieckiem tak jak powinnaś( w co nie wątpie) to czego się obawiasz? On(Pracownik) wręcz może Wam pomóc. Poradnie,literatura,psychologowie,on do tego wszystkiego ma dostęp w swej pracy.
Na pewno zauważy uzależnienie Twojego partnera,i sam mu być może zasugeruje leczenie.
Natomiast gdyby cos miało sie zdarzyc(wyplułam :-) ) To Jego zabierze z domu.A Ty i dziecko zostaniecie w nim,skoro Ty nie masz żadnych problemów z uzależnieniem.A nie masz.
Nie powinnaś sie więc bać. Miała bys z kim porozmawiać,poradzić się-I uzyskałabyś pomoc :-)

Finansową również jezeli taka potrzeba będzie-tym bardziej że masz dziecko na utrzymaniu :-)

kahape - Wto 17 Sie, 2010 11:37

jobael napisał/a:
Zajmij się swoim życiem. Opiekuj dzieckiem, a nie facetem.
nie facetem :!: pijanicą, narkomanem dla którego liczą sie tylko flaszka i prochy :!: bo wtedy naprawdę istnieje możliwośc, że zabiorą ci córeczkę.
Jeżeli wrócisz do niego, człowieka uzależnionego od alkoholu i narkotyków....... wtedy również warunki do życia dla dziecka będą niekorzystne.
To ty - podejmujesz decyzję.
Tak naprawdę, to ja na twoim miejscu wiałabym od niego.
kluska09 napisał/a:
Mam dzis zal i zlosc do calego swiata. Dlaczego ja musialam tak trafic, dlaczego znow ulokowalam uczucia nie w tym facecie, dlaczego bylam taka slepa i nie zabezpieczylam sie finansowo i musze tkwic w tym bagnie. Dlaczego moja i dziecka milosc nie starcza zeby chociaz zaczal sie starac.
to nie świat tam cię ulokował. To były twoje wybory. Miałaś jakieś podstawy, kryteria, oceny.... że właśnie tak wybrałaś.
Ale to już się stało, jak pisze jobael.
Teraz trzeba zadbać o siebie i maleńkie dziecko.
A potem poszukać odpowiedzi na pytanie: Dlaczego tak wybrałam?
Może u terapeuty, może na grupach wsparcia(al-anon)
pozdr

kluska09 - Wto 17 Sie, 2010 13:22

Na poczatek Milena bardzo dziekuje za linka, na pewno poczytam i mam nadzieje, ze wyciagne z tego cenne rady.

Kahape dziekuje Ci, za tego posta, za nazwanie rzeczy po imieniu.


Sluchajcie ja dopiero zaczynam droge, dopiero raczkuje w momencie kiedy Wy juz chodzicie, a co niektorzy nawet dosc pewnie. Wiec zapewne mnie rozumiecie. Kazdy Wasz post, kazde slowo jest niezwykle cenne dla mnie, staram sie stosowac do Waszych rad i wskazowek. Naprawde uwierzcie mi, swoj opracowany plan wykonuje krok po kroku. Ale nie oznacza to, ze nie jest mi ciezko. Pisalam wyzej te wszystkie zle emocje staram sie sobie przelozyc na energie. Bardzo sie staram. Tym bardziej, ze jak sie wyprowadze (nad czym pracuje) to bedzie ostateczny koniec. On leczyc sie nie pojdzie.
Mam pewne plany, czesc realizuje ale o tym troszke pozniej.

Mam prosbe: Pomyslcie cieplo o mnie jutro o godz.10. Mam bardzo wazne spotkanie onosnie mojej przyszlosci. Oby wszystko poszlo pomyslnie.


Dzis mam mnostwo energii i pozytywnych mysli, co z calego serca przekazuje Wam.
[/b]

MałaMi - Wto 17 Sie, 2010 14:12

Cytat:
Mam prosbe: Pomyslcie cieplo o mnie jutro o godz.10. Mam bardzo wazne spotkanie onosnie mojej przyszlosci. Oby wszystko poszlo pomyslnie.


Będę myśleć. I trzymać kciuki. Zapewne to w kierunku pozytywnej przyszłości. :-)

aneczka - Wto 17 Sie, 2010 14:17

Będę trzymać Słoneczko.
Widzę determinację :-)
wierzę, że będzie ok.

kahape - Wto 17 Sie, 2010 14:21

kluska09 napisał/a:
Kahape dziekuje Ci, za tego posta, za nazwanie rzeczy po imieniu.
jesteś dorosła. Wytarczy tej zabawy w ciuciubabkę.
kluska09 napisał/a:
Naprawde uwierzcie mi, swoj opracowany plan wykonuje krok po kroku.
brawo! brawo! brawo!
kluska09 napisał/a:
Ale nie oznacza to, ze nie jest mi ciezko
ale napewno lżej niż z pijanicą na grzbiecie. Przeciez dźwigasz go- tego nieodpowiedzialnego faceta, zajmujesz się wszystkim.....
Kiedy zrzucisz go z pleców bedziesz mogła się nareszcie wyprostować. A na rękach zostanie ci tylko twoja niunieczka.
Czyż nie będzie lżej, łatwiej, spokojniej, pewniej... :?: :?: :?:
kluska09 napisał/a:
Pomyslcie cieplo o mnie jutro o godz.10
masz jak w banku :532:
Trzymaj fason Asieńko.
pozdr

kluska09 - Wto 17 Sie, 2010 20:05

Dziekuje bardzo.
Mam nadzieje, ze wiecie, ze jestem z Wami cieplymi myslami.

Kolejny dzien wytrwalam w swoim uporze.

Mam takie skojarzenie. Pamietacie bajke "Gumisie"?? A pamietacie Toldinka i Ksieciunia??
Bylam wlasnie takim Toldinkiem.
Bylam .......



Pozdrowionka

jobael - Wto 17 Sie, 2010 20:44

kluska09 napisał/a:
bardzo dziękuje za linka, na pewno poczytam

Na naszym forum także jest mnóstwo, może coś wybierzesz.

http://www.alkoholizm.com...wforum.php?f=33

kluska09 - Sro 18 Sie, 2010 21:09

Dziekuje Jobael :588: :588:

Czytam i czytam, mysle i coraz wiecej rzeczy uklada mi sie w jedna calosc. Trudne to przyznac sie do wszystkiego, ze bylam np. takim pomagierem, czy ze stworzylam mu komfort picia jak i do tego, ze bylam kobieta, ktora kocha za mocno.
Od kilku dni zimno mi, zwlaszcza wieczorem. Dlaczego przeciez nie mam objawow odstawienia.
W nocy nie moglam spac, plakalam i modlilam sie w tym letargu nie pamietam dlaczego.
Straszne to bylo.

On wczoraj nie wypil za to zajaral. Dzis nie byl ani po jednym ani po drugim. Teraz siedzi przed TV ponoc zle sie czuje. Pamietam sytuacje, niedawno to bylo. Bardzo mnie bolala glowa, od zapalenia ucha. Mala byla w lozeczku i plakala ja rowniez z bolu. Prosilam, zeby przyjechal chociaz na godzine az tabletki zaczna dzialac. Powiedzial, ze nie moze bo czeka na czesci. Pozbieralam sie... Musialam zajac sie dzieckiem.
Albo mala bolesnie zabkowala a ja sama z nia, caly bozy dzien....


Dzis mialam dwa bardzo wazne spotkania... Sprawa dotyczyla kursu ksiegowosci. Zeby w tym kraju miec inna prace niz we fabryce czy sprzatniu musze miec niestety kwalifikacje. Za kurs placi mi rzad. Wszystko jest super, pieknie ale na decyzje musze czekac do 2 tygodni. Boje sie, ze mi odmowia. Bo by bylo tak pieknie...
Po 5 latach odkad tu jestem mam szanse zrobic cos o czym marzylam. Zrobic cos dla siebie. Zawsze nie bylo pieniedzy, nie dasz rady, nie skonczysz bo nie bedziesz chodzic. Teraz zalatwilam sama od poczatku do konca.Mam nadzieje, ze zakonczenie bedzie pomyslne chociaz nie dla niego bo jakos nie widze radosci. Trudno i zyje sie dalej.

Druga strona medalu jestem uzalezniona od niego do zakonczenia kursu. Postaram sie go zrobic jak najszybciej, by jak najszybciej uciec, uwolnic sie.
Do tego czasu nasze mieszkanie razem to rodzaj transakcji ty mi pomagasz ja ci ugotuje albo wypiore.

Buziaki dla wszystkich.

milena - Sro 18 Sie, 2010 21:33

kluska09 napisał/a:
Dzis mialam dwa bardzo wazne spotkania... Sprawa dotyczyla kursu ksiegowosci.
:one: Będzie dobrze.Bardzo mocno w to wierzę!!
kluska09 napisał/a:
Druga strona medalu jestem uzalezniona od niego do zakonczenia kursu.
Czytaj dużo, pytaj,żeby nie pogłębiać współuzależnienia, a na pewno sobie z tym poradzisz!!!Nigdy nie daj sobie wmówić ,że
kluska09 napisał/a:
nie dasz rady, nie skonczysz bo nie bedziesz chodzic.
.Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia!!!
aneczka - Sro 18 Sie, 2010 21:41

kluska09 napisał/a:
Od kilku dni zimno mi, zwlaszcza wieczorem

może jesteś przemęczona? Jak tam z Twoim odżywianiem się?
kluska09 napisał/a:
Dzis mialam dwa bardzo wazne spotkania...
kluska09 napisał/a:
Boje sie, ze mi odmowia.

niektórzy mówią, że czasem spełnia się to co myślimy. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że można się strachem wewnętrznie zablokować i niestety z tego powstaje... nie to czego życzylibyśmy sobie naprawdę. Więc...
kluska09 napisał/a:
Mam nadzieje, ze zakonczenie bedzie pomyslne

:-)
wierzę, że stać Cię, że możesz i osiągniesz to.
Całuję serdecznie.

kahape - Czw 19 Sie, 2010 10:34

kluska09 napisał/a:
bylam np. takim pomagierem, czy ze stworzylam mu komfort picia .... ze bylam kobieta, ktora kocha za mocno.
dobrze piszesz Asieńko, byłam :!: :!: Ale już nie chcę, nie będę :evil:
kluska09 napisał/a:
Zeby w tym kraju miec inna prace niz we fabryce czy sprzatniu musze miec niestety kwalifikacje.
chyba w każdym kraju. Trzeba pakować w siebie, dokształcać się, zdobywac umiejetności..... to się zawsze opłaci.
kluska09 napisał/a:
mam szanse zrobic cos o czym marzylam. Zrobic cos dla siebie
oooooooooo zaczynasz czuć bluesa. Brawo! O to właśnie chodzi. Robić to co sprawia mi przyjemność.
kluska09 napisał/a:
Mam nadzieje, ze zakonczenie bedzie pomyslne chociaz nie dla niego bo jakos nie widze radosci.
to dotyczy kursu czy pijanicy i narkomana ?????
Mam nadzieję, że kursu.
Staraj się "zająć głowę" aby nie mysleć o nim. Nie krążyć wokół niego.
kluska09 napisał/a:
Wszystko jest super, pieknie ale na decyzje musze czekac do 2 tygodni. Boje sie, ze mi odmowia. Bo by bylo tak pieknie...
nawet jeżeili tym razem się nie uda.... będę próbować dalej, do skutku
Buźka Asieńko.
Pamiętaj, że na niego.... nie możesz liczyć.
pozdr

kluska09 - Czw 19 Sie, 2010 12:11

Czytam i zrobilo mi sie wstyd. Ludzie tutaj prowadza taka walke, czesto w bolu, pocie i lzach.
A moj problem jest taki zwykly i trywialny. Ot zwiazalam sie z kims, kto woli picie i jaranie od rodziny?
I co mam pisac o mojej walce? O czym? co to za walka? Ze kolejny dzien spi na kanapie,ze kolejny dzien wytrzymalam i nie przytulilam sie, wytrzymalam w swojej decyzji.
O swoich wahaniach humorow? Przeciez stworze telenowele. Glupie to jest.
Tu sa osoby z prawdziwymi problemami a ja?? Czym jest moja sytuacja w porownaniu do innych. Niczym.

Jestem nieszczera w stosunku do siebie, wypieram z glowy to co bylo najgorsze,staram sie idealizowac, ze przeciez nie bylo tak zle. A bylo. Przeszlosc zaczela nawiedzac mnie w snach. I boje sie o tym pisac, boje sie krytyki, boje sie pytania to co tak dlugo z nim robisz? Upodlilam siebie.

jobael - Czw 19 Sie, 2010 12:30

kluska09 napisał/a:
Jestem nieszczera w stosunku do siebie, wypieram z głowy to co było najgorsze,staram się idealizować, że przecież nie było tak źle. A było. Przeszłość zaczęła nawiedzać mnie w snach. I boje się o tym pisać, boje się krytyki, boje się pytania to co tak długo z nim robisz? Upodliłam siebie.

Niesłusznie boisz się pisać. Na forum nie wolno krytykować wypowiedzi innych. Nad tym czuwam ja i 'jerry'. To byłoby łamanie zasad.
Nie dziwię się, że idealizujesz, bo i ja wiele spraw ze swojego życia skrywałam, bo jak mam szczerze powiedzieć, ze mój mąż był przemocowcem. Myślałam, że to o mnie źle świadczyło, bo przecież to ja byłam winna wszystkiemu, co się złego w naszym życiu działo.
Dziś tak już nie myślę, umiem obronić się także przed przemocową córką i wezwać policje, co wcześniej mi się w głowie nie mieściło, bo przecież nie mówi się nikomu, co się dzieje w domu.
I to jest złe. Dziś umiem zadbać o swoje dobro i spokój. Inaczej dawno bym siedziała w psychiatryku, o co już się starali. Nie udało im się ubezwłasnowolnić mnie i sami cierpią, że jednak mam się dobrze. To już nie mój problem.


kluska09 napisał/a:
Tu są osoby z prawdziwymi problemami a ja?? Czym jest moja sytuacja w porównaniu do innych. Niczym.


Nie masz racji. Każda własna sprawa jest ważna. Nie porównuj z innymi. Zajmij się własnymi i je prostuj, żebyś zaczęła żyć jak Ci się należy.
Nie chroń trutnia przed nikim, bo godzisz w swoje życie.

Pisz, co Ci w duszy gra, bo to przynosi ulgę.

Zaufaj przede wszystkim sobie. Konfrontuj to wszystko z własnymi uczuciami.
To Tobie ma być dobrze z tym , co wokół Ciebie się dzieje.
A godności swojej broń i żądaj dla siebie szacunku.
To jest Twoje święte prawo - niezbywalne.

kluska09 - Czw 19 Sie, 2010 12:57

Byl okres, ze popijalam z nim a potem byly afery, ze mnie pobil dwa razy dosc mocno, ze ja robilam afery i zawsze bylam winna ja bo jestem zla kobieta. Ze robil to co chial, ze dawalam mu ostatnie pieniadze na ziolo albo piwa a potem pozyczalam na bilet. Ze chodzilam do pracy kawal na pieszo bo nie mialam pieniedzy. Ze najprawdopodobniej mial kochanke o 20 lat starsza od niego a ja trawalam i blagalam o uwage, o spojrzenie zadreczalam sie. Skomlalam kiedy chcial zostawic. I ciagle slyszalam, ze mam chora glowe bo sobie cos ubzduralam. Kiedy szedl na impreze slyszalam, ze to nie jego wina, ze nie mam znajomych i nie mam z kim wyjsc. Wywalal mnie za wlosy z domu, kiedy probowalam sie przeciwstawic. Na dzien dzisiejszy tyle sobie przypomnialam. Jak to mozliwe, ze zapomnialam, przeszlam nad tym do porzadku dziennego.

Teraz dalej jest panem i wladca, od 2 lat nie pije z nim, czasem jakas lampke wina czy piwo ale juz nie bylo codziennie od dluzszego czasu kompletnie urwalam, skoro on ma nie pic ja musze swiecic przykladem. Awantury zmalaly i prawie ich nie ma. Podejrzewam, ze dzis bylabym pograzona z nim.
Nawet jak bylam w ciazy i jak mala sie urodzila byly numery, wtedy spal na dole bo dziecko nie ma prawa spac w pokoju z pijanym rodzicem. Probowal ograniczac i jedno i drugie.

Caly czas go tlumacze, ze to dobry chlopak, ze robi nam zakupy dba o nas, ze przeciez to wszysko dla nas.
Nieprawda zaspokaja nasze podstawowe potrzeby, dba tylko o siebie i o swoje nalogi.

Dotarlo do mnie to wszystko dzis w nocy. Tak bardzo sie wstydze i nienawidze siebie jednoczesnie. Musialam napisac tego posta, musialam to wywalic. A przede wszystkim MUSZE PAMIETAC zeby znow nie zalozyc klapek na oczy. I bede wracac do tego posta tak czesto az przestane idealizowac, tlumaczyc.

Wydrukowalam sobie list alkoholika z jednego z watkow. Musze sie go nauczyc na pamiec. Musze.......


Jak ja moglabym byc taka?? Jak moglam tak stracic szacunek do samej siebie?
Jak moglam tak blagac?? A najgorsze, ze klamalam przede wszystkim sama siebie.

kahape - Czw 19 Sie, 2010 13:50

kluska09 napisał/a:
Wydrukowalam sobie list alkoholika z jednego z watkow. Musze sie go nauczyc na pamiec. Musze.......
nie musisz, zostaw go z tym jego chlaniem i jaraniem.
Jeżeli będziesz ciągle o nim mysleć, nakręcać się będą mijały bezpowrotnie :!: minuty, godziny, dni.....
Niech robi co chce. Zajmij się sobą, i maleńką kiciunią.
Zwyczajnie klapki (jak koniowi) i cel: teraz ja i tylko ja jestem ważna. Najważniejsza.
jobael napisał/a:
Zaufaj przede wszystkim sobie. Konfrontuj to wszystko z własnymi uczuciami.
To Tobie ma być dobrze z tym , co wokół Ciebie się dzieje.
A godności swojej broń i żądaj dla siebie szacunku.
To jest Twoje święte prawo - niezbywalne
.
to sobie wydrukuj, to jest najważniejsze.
(Jobael napisała to do mnie ale ci .... pożyczę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: )

Przestań oszukiwać siebie.
Jeżeli jest ci smutno, przykro, nie udawaj, nie zaprzeczaj....
kluska09 napisał/a:
Caly czas go tlumacze, ze to dobry chlopak
kluska09 napisał/a:
Byl okres, ......... ze mnie pobil dwa razy dosc mocno
no właśnie. I to ma być miłość?????
kluska09 napisał/a:
Jak to mozliwe, ze zapomnialam, przeszlam nad tym do porzadku dziennego.
ano możliwe. On leciał lotem pikowym w dół a ty trzymałaś go za rękę. Razem z nim znalazłaś się w g......

Ale już koniec z tym. Puść go. Dalej niech sam spada. A ty - ratuj się :!: :!:
Najpierw finanse- mieć za co żyć.
I bezpieczeństwo. Z alkoholikem i narkomanem...... może być trudno.
Może jeszcze gdzieś załatwiać pracę. Obstawić się z każdej stony.
pozdr

kluska09 - Czw 19 Sie, 2010 20:40

Czym rozni sie al-anon od alateen??
jerry - Czw 19 Sie, 2010 21:04

kluska09 napisał/a:
Czym rozni sie al-anon od alateen??
... Alateen jest częścią Grup Rodzinnych Al-Anon - wspólnoty ludzi, których życie jest aktualnie, lub w przeszłości upływało, w bliskim kontakcie z osobą uzależnioną od alkoholu. Do Alateen należą dzieci, nastolatki i młodzież, których rodzic, obydwoje rodzice lub inna bliska osoba jest uzależniona od alkoholu.
TUTAJ!! jest sporo napisane.

jobael napisał/a:
Kluska ... Niesłusznie boisz się pisać. Na forum nie wolno krytykować wypowiedzi innych. Nad tym czuwam ja i 'jerry'.
Z tym moim czuwaniem różnie ostatnio bywa :oops: Jeszcze mam szum morza w głowie i piasek z plaży w butach więc gdybyś miała uwagi do jakiegoś postu to kliknij ikonkę , czyli zgłoszenie postu do moderatora/administratora. Mam jednak nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby :)

Pozdrawiam - Jerry

milena - Czw 19 Sie, 2010 21:06

kluska09 napisał/a:
Czym rozni sie al-anon od alateen??
Al-anon to grupy samopomocowe dla kobiet współuzależnionych a Al-ateen to grupy tylko dla nastolatków ,ludzi bardzo młodych i zdaje sie to są grupy zamknięte ze względu na bezpieczeństwo tych dzieciaków.
Ale ani jedno ani drugie nie jest terapią to coś jak mityngi u alko.

jerry - Czw 19 Sie, 2010 21:11

O! właśnie poprawiałem post ale Milena była szybsza ... no to ją pozdrowię przy okazji :607:
babinka - Czw 19 Sie, 2010 23:55

kluska09 napisał/a:
I boje sie o tym pisac, boje sie krytyki, boje sie pytania to co tak dlugo z nim robisz?
po pierwsze witaj :-D a po drugie napisałaś to co ja czułam kiedy tu zajrzałam po raz pierwszy. Niepotrzebnie się bałam. Tutaj znalazłam wyłącznie pomoc, doping do działania i wsparcie w tym co robię :-D
Zaciskam kciuki za pozytywne efekty starań o kurs i potem o pracę. Wierzę że dasz radę !!
kluska09 napisał/a:
Tak bardzo sie wstydze i nienawidze siebie jednoczesnie
kluska09 napisał/a:
Jak ja moglabym byc taka?? Jak moglam tak stracic szacunek do samej siebie?
Jak moglam tak blagac?? A najgorsze, ze klamalam przede wszystkim sama siebie.
tak działa współuzależnienie. Nie musisz się wstydzić ani siebie za to nienawidzić !! Pomyśl, że teraz możesz pokochać siebie i być z siebie dumna , bo przejrzałaś na oczy, chcesz coś zmienić w swoim życiu i szukasz pomocy :-D
Powodzenia
Iza

kluska09 - Pią 20 Sie, 2010 15:53

Witam
U nas od wczoraj szaro, buro i deszczowo.
Rozmawialam wczoraj z nim, spokojnie powiedzialam to wszystko co wyzej napisalam. Powiedzialam mu, ze za ta sytuacje, w ktorej teraz sie znalezlismy jest winien tylko on i jego nalogi. On dobrze sie bawil a nas uwiazal w domu. Nie stwarza nam poczucia bezpieczenstwa ani emocjalnego ani finansowego. 25 ma sprawe za paserstwo (smiech na sali, przechowal "kolegom" kradziony towar a ci koledzy zlozyli donos na policji gdzie dokladnie jest towar a jakby tego bylo malo on wzial to na siebie bo myslal, ze za to zarobi).
Sprawa wyglada kiepsko bo nawet nie ma adwokata, co jest zwiazane z benefitami, ktorych oczywiscie nie zalatwil, tzn. zalatwiam ja a on mi rzuca klody pod nogi. Nie zrobilam nic w sprawie tego adwokata, zaczynam czuc wyrzuty sumienia ......
Ale wracajac do sedna sprawy rozmawialam. tlumaczylam, powiedzialam, ze nie chodzi tylko o pieniadze ale o jego picie. Podkreslilam, ze jak nie pojdzie na terapie to ja go zostawie, zapytalam czy rozumie co do niego mowie. Rowniez zapowiedzialam mu, ze jak trafi za kratki to nie ma co liczyc na kontakt ze mna. Staralam sie mu uzmyslowic w jakiej sytuacji jestesmy. Ze zamiast zbierac pieniadze dla nas on za nie sie dobrze bawil.
Slyszalam, ze teraz on sie stara. Caly czas to powtarzal. A ja caly czas powtarzalam, ze nie widze efektow. Piwo obok niego a on mi mowi, ze nie pije.
Dzis rano sie poklocilismy w sumie ja zaczelam. Nie moge na niego patrzec, przeszkadza mi. Szukam powodu, zeby sie poklocic a powody na biezaca leca.

Jak ja mam z nim rozmawiac? Glaskac po glowce jak mowi, ze sie stara? Co mam mu odpowiadac jak pyta sie czy moze wypic piwo??

Jobael ja ten list wydrukowalam, zeby zapamietac i nie dac sie zwiesc pozorom.
Dziekuje Wam wszystkim.... dajecie mi sile,


Gdzies w mojej podswiadomosci tkwi mysl, ze moje ja to sobie uroilam, ze moze mszcze sie na nim za przeszlosc, przychodzi otrzezwienie ale ta mysl tam tkwi jak drzazga w d...


Chyba juz moge napisac.... napisalam podanie o mieszkanie socjalne, na podaniu widniejemy razem bo prowadzimy wspolne gospodarstwo ale napisalam, ze chce sie wyprowadzic tylko z dzieckiem.... Mam nadzieje, ze wezma to pod uwage i mieszkanie dostaniemy w miare szybko.
Energia mnie zaczyna opuszczac, ale moj upor nie.

kahape - Pią 20 Sie, 2010 16:30

kluska09 napisał/a:
Jak ja mam z nim rozmawiac?
a po co? znowu tłumaczyć od początku????.... przecież powiedziałaś jak ty to widzisz- Przestaje chlać i jarać i idzie na terapię :!: :!:
Koniec kropka.
Krótka piłka.
kluska09 napisał/a:
ze moje ja to sobie uroilam
to bicie też jest twoim wymysłem????
Ja stawiałam kropkę w kalendarzu w dniu, w którym się napił bo też nie mogłam jakoś pojąć. Ale jak zobaczyłam cały upstrzony kalendarz- uwierzyłam.
kluska09 napisał/a:
Nie zrobilam nic w sprawie tego adwokata, zaczynam czuc wyrzuty sumienia ......
jasne, kto to widział, żeby nie załatwić dorosłemu facetowi adwokata :!: :!: :!:
Z dzieckiem pod pachą ale trzeba było latać :evil: :evil: :evil:
A jaśnie pan ochlapus siedziałby sobie spokojnie przy piwku przed telewizorem.
Opamietaj się Asieńko :!: Przecież sam sobie nawarzył.....
pozdr

jerry - Pią 20 Sie, 2010 20:34

Przeczytaj - Interwencja wobec osoby uzależnionej, takie małe kompendium wiedzy na temat jak rozmawiać z uzależnionym.
kluska09 - Pią 20 Sie, 2010 21:08

Wlasnie zadzwonil powiedziec mi z placzem, ze on juz tak dalej nie moze i jedzie sie zabic na obwodnice. Jak mu powiedzialam, ze mi krzywdy nie zrobi tylko swojemu dziecku i ze ma wziac sie w garsc i poskladac zycie to mi odpowiedzial to zobaczysz. I co ja mam zrobic??
milena - Pią 20 Sie, 2010 21:19

kluska09 napisał/a:
i jedzie sie zabic na obwodnice. J
Przecież to szantaż ,a w tym oni są najlepsi.Na terapii babka opowiadała ,że jak jej alko powiedział,że idzie sie powiesić dała mu sznurek.Nie powiesił się oczywiście.Mój prosił mnie żebym go zastrzeliła :lol: Przykłady takich szantaży można by mnożyć w nieskończoność.Tak naprawdę,ktoś ,kto chce się zabić nie ogłasza tego wszem i wobec.robi to po cichu i zazwyczaj skutecznie.
kluska09 - Pią 20 Sie, 2010 21:21

Dziekuje,
Boje sie, ze jednak a dzwonic nie mam zamiaru. Trzezwy to on raczej nie byl.

milena - Pią 20 Sie, 2010 21:58

kluska09 napisał/a:
Boje sie, ze jednak
Wszystkie tak mamy,też był czas ,że się bałam.Tak nas programuje nasze współuzależnienie.Zatracamy siebie ,boimy się o nich ,działamy za nich ,myślimy za nich,a żeby było" śmieszniej"oni doskonale to czują i potrafią wykorzystać,żeby móc spokojnie pić.Kiedy zaczynamy zmieniać swoje zachowanie wobec alko ,oni tracą poczucie bezpieczeństwa i uciekają się do różnych sztuczek ,żeby tylko wróciło stare .Bo niby dlaczego żaden z nich nie powie żonie:-już dłużej nie wytrzymam, idę się leczyć!Ale :-idę się zabić!!!!!
kluska09 napisał/a:
dzwonic nie mam zamiaru.
nie dzwoń!!!!A jak on zadzwoni zapytaj na której obwodnicy , i czekaj na reakcję.
kluska09 - Pią 20 Sie, 2010 22:08

Milena uspokoilas mnie. Dziekuje. Siedze i pije herbate i czytam linki podane przez Was. Nie musze sie kryc co czytam. Dzwonil juz ale nie odebralam. Chyba mu cos nie poszlo :mrgreen: Podejrzewam, ze sie nachlal albo wzial jakies inne gowno i bal/boi sie wrocic do domu. telefon wynioslam do kuchni, zeby mnie nie rozpraszal.

Jerry dziekuje za linka, wlasnie probowalam cos takiego wczoraj przeprowadzic ale widocznie nie jego czas. Trudno.

Babinka dziekuje, za tego posta.....

Kahape Ty wiesz jak nazwac rzecz po imieniu, Twoje posty wywoluja usmiech na mojej twarzy, pozytywny oczywiscie.

Kazdy z Was ma racje, dziekuje, ze mnie wspieracie. Piszcie do mnie, piszcie jak najwiecej, prosze.........
Z Wami nie czuje sie taka przerazliwie samotna. :roll:


Sciskam Was mocno

jobael - Pią 20 Sie, 2010 23:56

kluska09 napisał/a:
Dziękuje,
Boje się, że jednak, a dzwonić nie mam zamiaru. Trzeźwy to on raczej nie był.

Jemu właśnie o to chodziło, żebyś bała się.
A gdyby nawet postanowił coś zrobić, to co? Będziesz biegała, szukała, alarmowała.
Jak zechce to i Ty nic nie będziesz w stanie zapobiegnąć, a jeśli to na 'chwilę'.
Jest dorosły i nie odpowiadasz za jego szaleństwa chyba, że go namawiasz.
Głowa do góry, a raczej do poduszki i niech się dzieje, co ma dziać.

kluska09 - Sob 21 Sie, 2010 09:15

jobael napisał/a:
A gdyby nawet postanowił coś zrobić, to co? Będziesz biegała, szukała, alarmowała.


Taaa z dzieckiem na reku. Jobael nie namawiam, ale nie moglam odmowic sobie malenkiego poszydzenia, ale to dopiero dzis rano.

Mileno uklon w Twoja strone, dziekuje za natychmiastowa odpowiedz, utwierdzilas mnie w tym, zeby nie dzwonic i nie rozmawiac.

Jak zadzwonil, na sekunde uwierzylam, zawsze jest ta niepewnosc. Mialam dwie mysli.
Ze jak faktycznie : to rozwali samochod i nie bede miala co sprzedac oraz ze jak jest pod wplywem to z Kluska nie dostaniemy zadnego odszkodowania.
Az tak zle ze mna??

Wrocil, nawalony jak bela, mimo wszystko, rzadko go widuje w takim stanie.
I rzucil mi pare kwiatkow:

A mianowicie, ze pije przeze mnie normalnie czekalam na te slowa, wywolaly moj usmiech na twarzy.
Szarpal sie o mala, ze on chce widywac ja najpierw raz w tygodniu, potem 2 a na koncu codziennie, ze on bedzie z mala a ja bede robic swoj kurs.
Kompletnie rozwalilo mnie, ze on sie wyprowadzi na pokuj, zeby dac nam szanse. :mrgreen:
A i ze mnie nie uderzy bo mnie kocha.

Aneczko zaszczepilas we mnie lek i strach, dziekuje.
Wczesniej zrobilabym mu awanture, darlabym sie, ze wrocil pijany a tym razem wzielam to co mialam i poszlam na gore. Mogloby dojsc do rekoczynow a tak bylo w miare spokojnie.

Ogolnie wczorajsze wydarzenie mnie wzmocnilo i psychicznie i utrwalilo moj upor.

kahape - Sob 21 Sie, 2010 11:58

kluska09 napisał/a:
Wczesniej zrobilabym mu awanture, darlabym sie, ze wrocil pijany
od "darcia" potem boli gardło(znam to), człowiek spocony, wypompowany, umordowany, bez energii, bez życia.
A efektu i tak nie będzie. Przecież wiesz, że to nic nie da.
Napewno masz ciekawsze, przyjemniejsze sposoby na spędzanie czasu. Chyba, że lubisz wyżywać się na (ostatecznie) chorym człowieku.
Nooooo to wtedy byłoby z tobą naprawdę źle.
Ludzie, którzy wyładowują swój gniew na innym to coś jak sadyści. Czyż nie tak???
kluska09 napisał/a:
Mogloby dojsc do rekoczynow
można dostać w zęby.
A ty musisz mieć piękny uśmiech ... do nowej pracy. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pozdr

kluska09 - Wto 24 Sie, 2010 14:25

Witajcie

Wpadlam sie pochwalic, ze 1 wrzesnia zaczynam kurs.

U nas bez zmian, wczoraj znow mialam placz, ze nie chce pic, palic znow tlumaczylam, probowalam cos uzmyslowic, wytlumaczylam dlaczego mowie ze jest alkoholikiem, wydrukowalam HALT i program 24 godzin.
Wciaga mnie w to wszystko niczym wir. Od rana dzwoni, ze sobie nie radzi, ze landlord chce nas wyrzucic jak do konca nie zaplacimy, ze przyjezdza po pieniedze bla bla.

Jutro decydujacy dzien, jego sprawa. Plan dzialania ulozony na kazda okolicznosc.

Wieje u nas masakrycznie. Niech wywieje stare przywieje nowe, lepsze.
Pozdrawiam

jobael - Wto 24 Sie, 2010 17:32

kluska09 napisał/a:
Jutro decydujący dzień, jego sprawa. Plan działania ułożony na każdą okoliczność.

Wieje u nas masakrycznie. Niech wywieje stare, przywieje nowe, lepsze.

Przeciągi czasami są potrzebne, zrobią porządki. Wywieją przewieją, tchną coś innego, nowego...........
Powodzenia.

aneczka - Wto 24 Sie, 2010 21:13

kluska09 napisał/a:
Wpadlam sie pochwalic, ze 1 wrzesnia zaczynam kurs.

Super! Gratulacje :-) warto było spróbować :-)
kluska09 napisał/a:
Od rana dzwoni, ze sobie nie radzi, ze landlord chce nas wyrzucic jak do konca nie zaplacimy, ze przyjezdza po pieniedze bla bla.
typowe nakręcanie się. Fajnie, że masz na jutro plan. Wspaniale sobie radzisz :-)

całuję
kluska09 napisał/a:
Niech wywieje stare przywieje nowe, lepsze.

kluska09 - Wto 24 Sie, 2010 21:17

aneczka napisał/a:
typowe nakręcanie się


Aneczko a co to znaczy dokladnie??

aneczka - Wto 24 Sie, 2010 21:20

nagle pokazuje się wiele problemów, z chwili na chwilę staje się ich coraz więcej i jednocześnie są coraz cięższe, mentalnie świat "zaczyna walić" Ci się na głowę, jest tak już ciężko, że trzeba się napić (zamiast szukać rozwiązania).
kluska09 - Sro 25 Sie, 2010 14:29

Kolejna sprawa za miesiac.
Czas zaczac robic porzadki. Postawic twarde warunki i je egzekwowac. Dosyc cackania. Mam nadzieje, ze cos zrozumial.

Moja mama mnie zdenerwowala. Zadzwonila zapytac czy cos juz wiem. I zaczela mi plakac, ze to taki dobry chlopak, ze sie pogubil. Dobry czy nie dobry, nawarzyl piwa czas je wypic. Do cholery stwierdzenia dobry i pogubil sie nie pomagaja mi. Szlag mnie trafia na takie sie uzalanie nad nim. On nad nami sie nie litowal jak pikowal na dno.
Zla jestem.


Aneczko dokladnie jest z tym nakrecanie sie jak napisalas.

aneczka - Sro 25 Sie, 2010 21:21

Tak myślę sobie, że każdego człowieka szkoda ale Ty nie jesteś od leczenia, ratowania. Masz swoje do zrobienia.
Jesteś dzielna i wierzę, że zdobędziesz się na wytrwałość i cierpliwość.

kluska09 - Sro 25 Sie, 2010 21:59

Aneczko nie chce go leczyc ani juz ratowac. Probowalam mu przekazac to co dowiedzialam sie tu na forum i nie tylko. Probowalam mu uzmyslowic, ze ma problem.
A teraz czas na dzialania ostre i radykalne.
Postawilam warunki i bede egzekwowac.
JUZ DOSC!!!!

Wczoraj zamknal garaz bo nie mial na czynsz za niego, jest bez pracy, masa spraw niepozalatwianych. Czas zaczac prostowac wszystko.

kahape - Czw 26 Sie, 2010 11:28

kluska09 napisał/a:
Wczoraj zamknal garaz bo nie mial na czynsz za niego, jest bez pracy, masa spraw niepozalatwianych. Czas zaczac prostowac wszystko.
to chyba jego interes? ...więc to była ostatnia informacja dotycząca jego.
Asieńko kochana, nas interesuje co ty robisz, co z tobą się dzieje nie ta zapita gęba i wyjarana... :mrgreen: :mrgreen:
kluska09 napisał/a:
Probowalam mu przekazac to co dowiedzialam sie tu na forum i nie tylko.
szkoda czasu. Zgadzam się z aneczką
aneczka napisał/a:
Ty nie jesteś od leczenia, ratowania. Masz swoje do zrobienia.
i trzymaj się tego.
Pilnuj swojego nosa i niuni.
Pierwszy września .... tuż tuż
pozdr

kluska09 - Czw 26 Sie, 2010 14:02

kahape napisał/a:

Pilnuj swojego nosa i niuni.


Nie wychodzi mi, prawda?? :-(

Starania to za mało.

Ameise - Czw 26 Sie, 2010 14:19

Nie "ciucz" bez potrzeby, Kluska. Prostować powinnaś przede wszystkim siebie. Dosłownie i w przenośni. Masz godnie żyć. Dla siebie i dziecka. O to chodzi.
Małżonek sam niech się martwi i stara o swoje sprawy. To oznacza, że
Ty U M Y W A S Z ręce od jego interesu, o ile oczywiście nie godzi to bezpośrednio w TWOJE interesy, finanse: Nie załawtiasz za niego jego spraw, choćby się dosłownie waliło. W myśl piosenki "przwróciło się? niech leży".

A Ty? Zabezpieczyłaś się? Dowiedziałaś się o możliwości zastosowania rozdzielności majątkowej, żeby nie ponosić konsekwencji jego długów?

A w ogóle co u Ciebie? Jak Twoje nastroje? Przeszła Ci słuszna złość na mamę?

kluska09 - Czw 26 Sie, 2010 15:29

Ameise napisał/a:
A Ty? Zabezpieczyłaś się? Dowiedziałaś się o możliwości zastosowania rozdzielności majątkowej, żeby nie ponosić konsekwencji jego długów?


Wszystkie długi są na mnie. Rachunki, mieszkanie jest na mnie. To miało być moje zabezpieczenie, żebym mogła go zawsze wyrzucić. Okazało sie pętlą na szyi.

Własnie idzie na spotkanie do prawnika, jak to wszystko pozałatwiać, rachunki, firma itd.
Wiem, że powinnam to zrobić ja, ale najnormalnie w świecie wstyd mi. Czuję sie współodpowiedzialna za tą naszą całą sytuację. Tak wiem, to on przepijał nasze wspólne pieniądze ale ja byłam za uległa. Powinnam już dawno zacząć działać. Poza tym teraz on weżmie na siebie całą zasługę. Trudno.
Dla mnie ważniejszy dach nad głową.

Co do moich nastroi, na przemian złość, wstyd, miłość, nienawiść, wyrzuty sumienia. Jedynie jak mała nie śpi, jest fizycznie ze mną nie pozwalam sobie na gonitwę myśli i uczuć.

Ameise napisał/a:
Przeszła Ci słuszna złość na mamę?


Tak, powiedziałam jasno i wyrażnie, że takim zachowaniem mi wcale nie pomaga. Bo musze być twarda i nieugięta.

Wiem już, że to moje współuzależnienie, ta miłość za wszelką cenę to nie tylko on, to moja przeszłość. Moi rodzice, nie pili ale tata zmarł gdy mialam 7 lat, moja siostra 1,5 i wtedy nastąpił ciąg wydarzeń, które miały wpływ na mnie. Niestety negatywny.

kahape - Czw 26 Sie, 2010 15:38

kluska09 napisał/a:
Własnie idzie na spotkanie do prawnika, jak to wszystko pozałatwiać, rachunki, firma itd.
jak to ..... on idzie :shock: :shock: a ty nie razem z nim :?:
Skąd będziesz wiedzieć jak sie sprawy mają :?: Bo on ci powie :?: A można mu wierzyć :?:
kluska09 napisał/a:
Wiem, że powinnam to zrobić ja, ale najnormalnie w świecie wstyd mi
dziewczyno, o czym ty mówisz :shock: Jaki wstyd :?:
kluska09 napisał/a:
Powinnam już dawno zacząć działać
to zapychaj do tego prawnika teraz :!: :!:
kluska09 napisał/a:
Poza tym teraz on weżmie na siebie całą zasługę. Trudno.
jaka zasługa, za co :?: :?:
pozdr

kluska09 - Czw 26 Sie, 2010 16:04

Cytat:
Skąd będziesz wiedzieć jak sie sprawy mają :?: Bo on ci powie :?: A można mu wierzyć :?:


Nie wiem, dopóki nie przeczytałam Twojego wpisu myslałam, że tak.
kahape napisał/a:
dziewczyno, o czym ty mówisz :shock: Jaki wstyd :?:


Najnormalniej, że zaniedbałam to wszystko, że zyłam w iluzji. Że jak miałam swoje pieniądze o których nie wiedział miałam w dupie płacenie rachunków, bo dlaczego znów ja. Siedziałam na ebayu i licytowałam, kupowałam. Bo przecież moje dziecko musi mieć wszystko. Rekompensowałam sobie w ten sposób samotne wieczory.

kahape napisał/a:
to zapychaj do tego prawnika teraz :!: :!:


zostawię dziecko śpiące?? spotkanie już trwa.
kahape napisał/a:

jaka zasługa, za co :?: :?:


przecież będzie, że dzięki niemu, bo on załatwił...

Rufio - Czw 26 Sie, 2010 16:08

kluska09 napisał/a:
Własnie idzie na spotkanie do prawnika, jak to wszystko pozałatwiać, rachunki, firma itd.

Hi mam nadzieje że jak wróci to jeszcze bedziesz miała gdzie mieszkac ? Oj naiwna - naiwna - ale cóż niektóre lub niektórzy rozumieja swoje po niewczasie . :idea: :evil:

kluska09 - Czw 26 Sie, 2010 16:33

Jutro na 11 mamy byc tam oboje.
Rufio - Czw 26 Sie, 2010 17:12

Teraz to inaczej brzmi - uszy do góry i zadnych watpliwości - raczej .
kluska09 - Czw 26 Sie, 2010 21:10

Wystraszyłam sie po Waszych postach i zadzwoniłam tam.
Pogubiłam się w tym wszystkim.

Ameise - Pią 27 Sie, 2010 00:11

Ale niby w czym się T E R A Z p o g u b i ł a ś ? W dbaniu o swoje "cztery litery"?

Teraz masz jeszcze jakieś złudzenia, że on wszystko "załatwi"?
ZAPOMNIJ. WYBIJ TO SOBIE Z GŁOWY złotym młoteczkiem.
Jest chory i prawdopodobnie myśli tylko o tym, jak się naćpać albo napić i o wszystkim zapomnieć lub ewentualnie nie ponieść konsekwencji.

Więc tak jak Ci napisaliśmy, ZADBAJ O SWOJE INTERESY. W każdym znaczeniu tych słów.
Idź porozmawiać z właścicielem domu i z każdym innym, komu tylko możesz być cokolwiek dłużna z tytułu umów (ubezpieczenie samochodu), rachunków (prąd, gaz itp.). Lepiej być świadomym ewentualnego zagrożenia, niż znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji mieszkaniowej.
Nie chcę Cię niepotrzebnie straszyć. Jednak ja sama właśnie się w bardzo przykry sposób przekonałam, że czekanie i nadzieja, że mąż może nie był tak głupi, żeby podcinać gałąź, na której siedzimy oboje, że nic się złego nie zdarzy, to nie jest najlepsze wyjście.
Lepiej się upewnić, że nic Ci nie grozi lub odpowiednio wcześnie zacząć negocjować spłatę długu, niż być postawionym "pod murem" (bo np. zapadł już wyrok sądowy lub wierzyciel stracił cieprpliwość i nadzieję na należną kasę.)
Kluska, zrób sobie zestawienie płatności i podstawowych należności, zrób rozeznanie co do stanu "winien i ma".
Najwyżej będziesz spać spokojnie, ustaliwszy nowe sposoby regulowania podstawych rachunków.
ŻyczęCi dobrej nocki, ale proszę nie ceduj na nieodpowiedzialną osobę kwestii swojego bytu i swojego dziecka.
Jego spaprane interesy są jego sprawą, pies je drapał, ale Twoje życie i kwestie bytu są w Twoich rękach. Pora najwyższa się nimi zająć bez oglądania się i zawierzenia osobie nieodowiedzialnej za swoje czyny.

kluska09 - Pią 27 Sie, 2010 14:41

Bylam, zeby wszystko pozalatwiac dluga droga przede mna. W srode nastepne spotkanie.
Wierze, ze wszystko sie pouklada.
Poki co ide odpoczac, polezec z ksiazka dawno tego nie robilam, w sumie nie pamietam kiedy ostatnio.
Bez poczucia winy, ze trzeba odkurzyc, cos innego zrobic.
Mala wstanie, idziemy na spacer, w koncu u nas nie pada.

Ameise - Pią 27 Sie, 2010 15:36

Hejka,
fajnie, trzeba też odpoczywać, owszem. Dobrej lekturki Ci życzę!

Ale tak konkretnie: Czy podpisaliście rozdzielność małżeńską?
Bo jeśli nie, to Ty będziesz płacić i "wygładzać" to, co on do tej pory nawywijał i nie będziesz mieć pewności, że od tej pory to tylko on sam odpowiada za swoje długi. Zatem może byćtak, że Ty nadal będziesz go i jego uzależnienia "niosła" na swoim garbie?
Może to znów nie jest dla Ciebie oczywiste?

kluska09 - Pią 27 Sie, 2010 17:33

My nie jestesmy malzenstwem. "Legalnie" mieszka ze mna od 14.07.2010, wg. prawnika nie mam co sie obawiac wszelkie wyposazenie mieszkanie bylo zakupione przed jego zamieszkaniem wiec nie mam co sie obawiac.
A zeby bylo smieszniej na wyprowadzenie musi sie zgodzic on sam, badz wlasciciel mieszkania, nie moge go wyrzucic chyba, ze za pomoca interwencji policyjnej w przypadku awantury.
Do srody mamy wykonac to co nam powiedziano, generalnie on a potem dalsza walka.

Wczoraj bylam wsciekla, myslalam, ze go zabije, caly czas krzyczalam na niego i rzucalam jadem. Dzis znalazlam przyczyne. Wrocil do domu trzezwy. to mnie tak rozzloscilo.
Ktos mnie zrozumie??

jerry - Pią 27 Sie, 2010 18:31

No cóż ... nie mogłaś się przyczepić o to co zwykle, zabrakło obecności alkoholu, do której się przyzwyczaiłaś i efekt gotowy. Współuzależnione mają wiele cech podobnych do samego alkoholika, jednemu i drugiemu tylko alkohol w głowie ... tyle, że z nieco innej strony.

TUTAJ jest sporo artykułów, poszukaj i poczytaj, mogą pomóc.

Pozdrawiam - Jerry

kluska09 - Pią 27 Sie, 2010 22:20

Czytam Jerry, dziekuje :588: :588: :588: :588:
Ale coraz bardziej dochodze do wniosku, ze bez terapii sie nie obejdzie.
Za bardzo w tym "siedze".
Raz mu mowie, ze pomoge mu, raz że to koniec ma sie wyprowadzic. Mecze sie sama ze soba.


Znow mi tak bardzo zimno.

kluska09 - Sob 28 Sie, 2010 23:11

Nie wyczuwam alkoholu 3 dzien, niby nie jara juz tydzien, tego nie umiem zauwazyc jeszcze, dla mnie caly czas wyglada jakby cos bral. Odzyl temat jego terapii, ja chce isc dla wspoluzaleznionych. Nastepny tydzien bedzie decydujacy.
Nie ciesze sie, nie podniecam. Nie ulegam. dalej trwam w: pojdziesz na terapie, wytrwasz, zmienisz z powrotem bedziemy rodzina.
Czas pokaze.

Ps. rozchorowalam sie :roll: jeszcze tego mi potrzeba teraz.

jerry - Sob 28 Sie, 2010 23:24

Zdrówka życzę :)
Ameise - Pon 30 Sie, 2010 22:49

kluska09 napisał/a:
rozchorowalam sie

Bywa, organizm daje sygnały, że potrzebuje wytchnienia. Odpoczywaj.

kluska09 napisał/a:
Wczoraj bylam wsciekla, myslalam, ze go zabije, caly czas krzyczalam na niego i rzucalam jadem. Dzis znalazlam przyczyne. Wrocil do domu trzezwy. to mnie tak rozzloscilo. Ktos mnie zrozumie??

Prawdopodobnie nakręciłaś się swoimi własnymi myślami.
Tak to bywa, że kiedy nie ogarniamy swojego życia i emocji, reagujemy zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Plus tzw. nadkontrola.
Jak wydobrzejesz, napisz, jak sobie radzisz.

Ja też ma obłożone gardło i prycham na wszystkie strony. Pozdrawiam

kluska09 - Sro 01 Wrz, 2010 20:48

Wlasnie sie wyprowadzil.........
Rufio - Sro 01 Wrz, 2010 22:58

kluska09 napisał/a:
Wlasnie sie wyprowadzil.....

Czyli wybrał i koniom lzej - i co dalej ?

kluska09 - Sro 01 Wrz, 2010 23:23

Masz racje wybral, klotnia a raczej awantura byla tylko pretekstem. Ale to moja wina bo przeciez ja taka wstretna jestem.

No nic nie rozpacza sie nad rozlanym mlekiem. Trzeba dzialac. Wziac sprawy w swoje rece. U prawnika mi nie pomogli za wiele, kurs totalna porazka z moim angielskim. Ale nic glowa do gory i do roboty.

A juz bylo tak pieknie nie pil i nie palil. Ehhh

Jak mi bedzie zle bede mogla przyjsc i sie wyplakac?? I postawicie mnie do pionu?? :oops:

jobael - Czw 02 Wrz, 2010 12:01

kluska09 napisał/a:
A już było tak pięknie nie pił i nie palił. Ehhh

Pięknie? Toż to jedna chwila. Dla niego nie było pięknie. Dusił się i poszedł sobie na luzik i swobodę.
Tym jednak ułatwił Ci walkę o wyrzucenie jego z domu, bo napisałaś, że nie jest to takie proste, jeśli sam nie zechce.
Teraz zmień zamki w drzwiach. Przygotuj resztę jego pozostawionych rzeczy i drobiazgów i zaczynaj nowe życie.
kluska09 napisał/a:
Jak mi będzie źle będę mogla przyjść i sie wypłakać?? I postawicie mnie do pionu??

Po prostu z forum nie odchodź. No i pisz, co Ci w duszy gra.
Pozdrawiam.

kluska09 - Nie 05 Wrz, 2010 23:26

Jestem nienormalnna, zostawil mnie z dlugami, musialam pozyczac pieniadze zeby kupic jedzenie, dzis nie przyjechal do malej. A ja co robie?? Przypominal sobie dobre momenty i tesknie, placze.
Totalny atak placzu i zalu wywolal we mnie, jego telefon ze nie przyjedzie do malej.
Siedze, mysle co robi, czy sie pociesza w ramionach innej.
Przeciez ja nie chce tak. Chce zaczac normalnie zyc. Wyleczyc sie z niego.
Nie chce plakac, nie chce tesknic, nie chce zyc wyrzutami sumienia.
Powinnam byc zadowolona a nie jestem.

Jutro potrzebuje go w jednym urzedzie, jesli nie przyjedzie to musze sie posunac do klamstwa i oszustwa. Zreszta nie tylko w tej sprawie. :oops:
:oops: Nie umiem klamac i nie chce. Ale inaczej tego bez niego nie obejde.
Tak naprawde prawnik wcale mi nie pomogl dalej jestem w martwym punkcie.

kluska09 - Pon 06 Wrz, 2010 11:46

przyjechal wiec udalo mi sie zalatwic bez klamst, kamien z serca
Ameise - Wto 07 Wrz, 2010 01:18

Rufio napisał/a:
wybrał i koniom lzej - i co dalej ?

kluska09 napisał/a:
udalo mi sie zalatwic bez klamst, kamien z serca


To kiedy będzie:
"Co z oczu, to z serca" i problem z głowy?

Klusia, napisz, co tam u Ciebie?
Zbladły już sentymentalne wspomnienia?
Zdaje mi sie, że dobrze sobie radzisz w "administracyjno-prawnych".
Może pora na dalsze kroki w "odchwaszczaniu" swojego ogródka?

aneczka - Pią 01 Paź, 2010 18:41

Halo halo
:-) jak tam?

aneczka - Nie 14 Lis, 2010 22:22

Ponawiam wołanie:
Halo! Halo! Jak sobie radzisz?

kluska09 - Sob 19 Maj, 2012 23:09

Wrocilam z podkulonym ogonem.
Do niedawna bylo tak dobrze.

Musze od nowa poczytac, bede tu czasem zagladac. Nie napisze nic bo nie jestem w stanie zniesc ani twardych postow ani krytyki. Jestem jednym wielkim poczuciem winy, nienawidze sama siebie, ze uwierzylam i zaufalam od nowa.

katarz - Nie 20 Maj, 2012 06:42

Witaj Kluseczko.Jestem Katarz.Ja też całkiem niedawno niechlubnie powróciłam na forum z podkulonym ogonem po dwóch latach milczenia.Też,tak jak Ty z ogromnym poczuciem winy.Popełniłam w czasie mojej nieobecności wszystkie błędy osoby współuzależnionej.Łącznie z kupowaniem alkoholu mojemu Małżonowi.Też kiedyś z Nim piłam,też myślałam,że oszukam system i swoją miłością uleczę ukochanego.Nic z tego.Oboje tylko straciliśmy czas.Te historie zawsze kończą się tak samo.Z własnego przykładu wysnułam teorię,że niektóre osoby współuzależnione,tak jak alkoholik,muszą osiągnąć swoje dno,by być gotowe do zdecydowanego i konstruktywnego działania.Ja do tych osób należę.I nie wstydzę się tego.Ani błędów które popełniłam,ani własnej słabości.
A Ty osiągnęłaś już swoje dno?
Pozdrawiam ciepło ;-)

kluska09 - Pon 21 Maj, 2012 20:58

Witaj Katarz. Cieplej na sercu mi sie zrobilo, ze w swojej naiwnosci nie jestem osamotniona.
Widzisz ja nie wiem czy jestem wspoluzalezniona. Rok temu chodzilam na terapie co prawda z powodu silnej depresjii. Lecz tematem przewodnim byl on. Moja pani psycholog stwierdzila, ze nie jestem wspoluzalezniona ale moge zaczac tolerowac jego picie, przejsc do porzadku dziennego nad tym. Paradoksalnie terapia zamiast mnie wzmocnic zblizyla nas do siebie. Bomba wybuchla ponownie calkiem niedawno.

Nie kupowalam mu ani alkoholu ani nie pilam z nim. Mam ta swiadomosc, ze jak zaczne to poplyne z nim a nie moge i nie chce mam dzieci.

Te dwa lata zmienily mnie. Jestem silniejsza, uniezaleznilam sie od niego. Kiedys byl calym moim swiatem teraz jest wspollokatorem. Nie kryje go juz, dalej siedze w domu ale juz nie jestem uzalezniona od niego, robie co lubie i caly czas sie ucze.

seba - Pon 21 Maj, 2012 22:02

Witaj.
Czytam Twój pierwszy i drugi post i zastanawiam się jak jest tak dobrze jak w drugim to dlaczego jest tak źle jak w pierwszym ?

Agrafka - Pon 21 Maj, 2012 22:15

kluska09 napisał/a:
Nie napisze nic bo nie jestem w stanie zniesc ani twardych postow ani krytyki. Jestem jednym wielkim poczuciem winy, nienawidze sama siebie, ze uwierzylam i zaufalam od nowa.


kluska09 napisał/a:
dwa lata zmienily mnie. Jestem silniejsza, uniezaleznilam sie od niego. Kiedys byl calym moim swiatem teraz jest wspollokatorem. Nie kryje go juz, dalej siedze w domu ale juz nie jestem uzalezniona od niego, robie co lubie i caly czas sie ucze.


To jak jest z Tobą , kluska .

kluska09 - Pon 21 Maj, 2012 23:39

Mam w sobie takie uczucia, poczucie winy, wstyd bo nie odeszlam kiedy mialam szanse kiedy powinnam. Logujac sie tu mialam gotowy plan co robic by odejsc ale dalam sie omotac i za to mi jest wstyd. Wstyd mi tu ze wrocilam z podkulonym ogonem a powinnam z podniesiona glowa piszac posta tak udalo mi sie a nie dalej tkwie w bagnie. Nadzieja okazala sie uluda a moze za slabo walczylam.

A z drugiej strony czuje sie silniejsza nie umiem tego opisac, cos we mnie peklo. Kiedys byl calym moim swiatem. Teraz juz nie mysle gdzie jest i z kim. Potrafie powiedziec glosno, ze pije np. na terapii, lekarzowi, przyznac sie przed rodzina.
Kiedys bylo mi wstyd, wierzylam w zmiane teraz przestaje wierzyc, boje sie ze znow sie dam omotac.
I tak dla mnie plusem calej sytuacji jest to, ze sie ucze, robie szkole bo to jest cos dla mnie i tylo dla mnie. Bo to zaplusuje.

Nie umiem tego wszystkiego dokladnie opisac mam kolowrotek w glowie.

Ameise - Wto 22 Maj, 2012 00:34

kluska09 napisał/a:
Nadzieja okazala sie uluda a moze za slabo walczylam.

Nadzieja nie poparta żadnymi zmianami, takimi prawdziwymi, okazuje się w przypadku alkoholizmu być jedną wielką ułudą.
Za słabo walczyłaś, to prawda, O SIEBIE za słabo walczyłaś.
TERAPIA. TERAPIA. TERAPIA. .....

jobael - Sro 23 Maj, 2012 20:19

kluska09 napisał/a:
Mam w sobie takie uczucia, poczucie winy, wstyd bo nie odeszlam kiedy mialam szanse kiedy powinnam. Logujac sie tu mialam gotowy plan co robic by odejsc ale dalam sie omotac i za to mi jest wstyd. Wstyd mi tu ze wrocilam z podkulonym ogonem a powinnam z podniesiona glowa piszac posta tak udalo mi sie a nie dalej tkwie w bagnie.

A kto powiedział, że powroty na forum muszą jedynie być na tarczy?
Dobrze, że jesteś, że piszesz co Ci w duszy gra.
Bierz się teraz do roboty i działaj.
Szkoda czasu.

kluska09 - Pią 06 Lip, 2012 21:48

Rozmowa dzisiejsza z moja mama:

m-O nie mozesz narzekac na S, dba o Was, spelnia Twoje zachcianki.
ja- no i co z tego ale pije wieczorami.
mama- no musisz zrobic wszystko zeby go z tego wyciagnac.
ja- a co moge jeszcze zrobic?
mama- no nie wiem

Rozmowa z kolezanka
kol - no wiesz wymyslasz, co Ty od niego chcesz dba o Was, pomaga Ci, moj to caly czas na grach siedzi, na mojej glowie zakupy dzieci itd.
ja- ale ja nie chce tak zyc,
kol- oj przesadzasz zawsze moglysmy gorzej trafic, nie bija, nie krzycza, kase do domu przynosza.

Kolezanka bierze slub w sierpniu.

Rzygac mi sie chce dookola wszedzie slysze jaki on dobry bo zakupy zrobi, bo wezmie dziecko kiedy ma wolne na spacer, bo zaprosi nas do knajpy czy kupuje nam co chcemy.
Bo nie przepija wszystkiego, fakt pod tym wzgledem sie zmienil ale co z tego jak siedzac u gory (przeprowadzillismy sie na wieksze mieszkanie i mam swoj kat) slysze tylko otwierane puszki.

Zaczynam sie czuc jak niewdziecznica, ktora nie ma problemow to je wymysla.

Czuje sie jak schizofrenik, z jednej strony glosy mi mowia ze on w ten sposob zalatwia sobie komfort picia, odrabia panszczyzne a z drugiej strony slysze ze on robi bo nas kocha, bo nie umie okazywac milosci to kupuje. :571:

jerry - Pią 06 Lip, 2012 22:56

A co mama i koleżanka wiedzą o chorobie alkoholowej i jej mechanizmach? Czy wiedzą, że alkoholik jest mistrzem kamuflażu, jeżeli chodzi o ukrywanie swojego nałogu?
______________
Poradnik dla rodziny alkoholika

kluska09 - Sob 07 Lip, 2012 11:12

jerry napisał/a:
A co mama i koleżanka wiedzą o chorobie alkoholowej i jej mechanizmach? Czy wiedzą, że alkoholik jest mistrzem kamuflażu, jeżeli chodzi o ukrywanie swojego nałogu?
______________
Poradnik dla rodziny alkoholika


Wiesz myslalam, ze maja jakies pojecie. Tlumaczylam i jednej i drugiej ale widac jak grochem o sciane. Mama ma w glowie stereotyp alkoholika, ktory spi pijany w rowie albo wraca po nocach do domu. Taki co przepija wypate. Dla niej picie w 'bialych rekawiczkach' to nie alkoholizm. A w kazdym badz razie trudno jej to zrozumiec.
I nie dziwie sie mi tez czasem ciezko to zrozumiec, ale powtarzam sobie jak mantre codziennie - komfort picia, panszczyzna (tak pisal chyba Seba o odkupieniu poczucia winy). I bede to robic tak dlugo dopoki znikna watpliwosci, ze on tak bo nas kocha. Gowno prawda. Gdyby nas kochal przestal by pic a on nawet ograniczyc sie nie stara.

Natomiast co do kolezanki bardzo sie dziwie, jej facet jest uzalezniony od gier komputerowych, wszystko na jej glowie. Probowalam pomoc, rozmawialam podrzucalam artykuly no coz mowi sie trudno. Mimo, ze to moja jedyna kolezanka tutaj mocno ograniczylam kontakt. Nie potrzebuje nikogo kto by mieszal w glowie.

dromax - Sob 07 Lip, 2012 11:54

katarz napisał/a:
Popełniłam w czasie mojej nieobecności wszystkie błędy osoby współuzależnionej.Łącznie z kupowaniem alkoholu mojemu Małżonowi

:-) Łapki mi opadły...

jerry - Sob 07 Lip, 2012 12:35

To Twój problem Kluska, ani mama, ani koleżanka nie pomogą :-\
czarna - Sob 07 Lip, 2012 21:20

kochana nie czekaj bo bedzie za pozno ja tez myslalam ze jakos to bedzie ani sie obejzalam i bylo coraz gorzej alkochol zmienia czlowieka mi tez to mowili ale ja nie wiezylam po 20 l picia moj maz stal sie zupelnie innym czlowiekiem gdybym 20 l temu posluchala pewnego psychiatre ktory mi powiedzial ze jak maz nie chce sie leczyc to musze nauczyc sie z nim zyc albo go zostawic dopoki jestem mloda a ja ani nie pogodzilam sie z tym ze on pije ani go nie zostawilam a dzisiaj tone w dlugach i jestem klebkiem nerwow mosisz zaczac chodzic na terapie bo sama sobie nie poradzisz wiem to po sobie zycze aby cisie udalo
kluska09 - Sob 07 Lip, 2012 21:40

jerry napisał/a:
To Twój problem Kluska, ani mama, ani koleżanka nie pomogą :-\


Nie oczekuje pomocy ale zrozumienia, moze wsparcia. A nie mieszania w glowie, ze mi sie z dobrobytu w d... poprzewracalo, ze za dobrze mam, ze kazdy facet ma swoje za uszami.

Kiedy tu przyszlam moje zycie bylo rozsypane na tysiac malenkich kawalkow szkla, caly czas zbieram je do kupy. Staram sie pracowac nad soba, ustanowilam sobie cele jedne zrealizowalam inne nie. Caly czas staram sie odgrodzic od uczuc zwiazanych z nim, na jego piciu polozylam krzyzyk i tak nic nie zmienie. Ale jest mi trudno, chodzilam na terapie a raczej pomoc psychologiczna po ktorej do dzis lize rany. Przyniosla calkiem odwrotny skutek niz ja oczekiwalam.
I najnormalniej w swiecie trafia mnie jak slysze, ze nie jest najgorszy, ze musze go wyciagnac bo takie stwierdzenia rozwalaja to co ja staram sobie zbudowac w mojej glowie.

jobael - Sob 07 Lip, 2012 22:35

Rodzina woli nie widzieć problemu, bo to wstyd. Wolą udawać, że niczego nie ma, a Ty przesadzasz.
Nie są w Tobie i nie mogą wiedzieć co czujesz.
Kieruj się przede wszystkim tym, co sama postanowisz.
Po raz setny tu na forum piszę, że to Tobie ma być dobrze z tym, co wokół Ciebie dzieje się. Jeśli to Ty przechodzisz piekło, to Ty staraj się z niego wyjść i nie patrz na to, co ludzie powiedzą.
Nie marnuj reszty swojego życia na walkę z wiatrakami.

Ameise - Pon 09 Lip, 2012 11:41

Nie oczekuje pomocy ale zrozumienia, moze wsparcia. A nie mieszania w glowie, ze mi sie z dobrobytu w d... poprzewracalo, ze za dobrze mam, ze kazdy facet ma swoje za uszami.

jest mi trudno, chodzilam na terapie a raczej pomoc psychologiczna po ktorej do dzis lize rany. Przyniosla calkiem odwrotny skutek niz ja oczekiwalam.
I najnormalniej w swiecie trafia mnie jak slysze, ze nie jest najgorszy, ze musze go wyciagnac bo takie stwierdzenia rozwalaja to co ja staram sobie zbudowac w mojej glowie.[/quote]
Dlaczego próbujesz rozwiązać swoje problemy -nie ze specjalistami OD UZALEŻNIEŃ- tylko szukasz "zrozumienia". Co Ci da to "zrozumienie", przytaknięcie, że masz rację? Będzie od tego Ci lżej? Rozwiążesz w ten sposób swoje supełki?
Martwi mnie tylko to, że trafiłaś nie na terapię, tylko na "pomoc psychologiczną", która Ci nie pomogła, a zaszkodziła. Jak się jest chorym na układ krążenia, to się nie idzie do ortopedy, 'bo to też lekarz', tylko do odpowiedniego specjalisty.
Na forum znajdziesz wsparcie i zrozumienie, w grupie współuzależnieniowej też, więc czemu tam ni pójdziesz po pomoc?

kluska09 - Pon 09 Lip, 2012 14:06

Poszlam ze wzgledu na depresje, nie ukrywalam ze jest spowodowana jego piciem a ja obawiam sie, ze jestem wspoluzalezniona. Od lekarza rodzinnego (tu przechodzi wszystko przez niego) dostalam tabetki. Po moich blaganiach wrecz skierowal mnie wlasnie do psychologa. Pani psycholog miala zadecydowac co dalej. Nasze spotkania trwaly 6 tygodni. Ona stwierdzila, ze po 6 tyg wyleczyla mnie z depresji (testy mowily co innego) i ze nie widzi u mnie oznak wspoluzaleznienia obawia sie tylko ze moge zaczac tolerowac jego picie ale generalnie on alkoholikiem nie jest raczej to jego sposob na zycie. Bo ludzie wiecej piw wypijaja dziennie niz on. No i generanie nasze problemy biora sie z tego, ze mamy za male mieszkanie, ze jestem za malo wyrozumiala, ze nie mam kontaktu z innymi mamami. A i jeszcze dostalam plyte z muzyka relaksacyjna.


Bardzo, bardzo chcialabym chodzic na terapie. pamietam jak w te srody bieglam jak na skrzydlach. To byl moj czas, moja godzina tylko dla mnie i moich problemow.

sabiii - Pon 09 Lip, 2012 14:13

kluska09 napisał/a:
Bardzo, bardzo chcialabym chodzic na terapie


więc idź

Ameise - Wto 10 Lip, 2012 11:44

kluska09 napisał/a:

Bardzo, bardzo chcialabym chodzic na terapie.

Jaki masz z tym problem? Dzwonisz do ośrodka i mówisz, o co Ci chodzi, dostajesz termin, bierzesz papir w rękę na dowód, jesteś ubezpieczona i terapeutyzujesz się. Środkami na depresję bez właściwego leczenia, NIC nie zdziałasz.

kluska09 - Wto 10 Lip, 2012 17:13

Ameise napisał/a:
kluska09 napisał/a:

Bardzo, bardzo chcialabym chodzic na terapie.

Jaki masz z tym problem? Dzwonisz do ośrodka i mówisz, o co Ci chodzi, dostajesz termin, bierzesz papir w rękę na dowód, jesteś ubezpieczona i terapeutyzujesz się. Środkami na depresję bez właściwego leczenia, NIC nie zdziałasz.


Nie mieszkam w Polsce, tu zasady sa inne. Ze wszystkim musze najpierw isc do lekarza pierwszego kontaktu. Owszem znalazlam terapie dla wspoluzaleznionych ale prywatnie to 60 funtow za 60 minut, nie stac mnie. Nawet na tutejsze warunki jest to bardzo duzo pieniedzy.
Nic umowie wizyte u rodzinnego i znow go pomecze.
Chcialabym przepracowac pewne rzeczy. Mam nadzieje, ze nie skonczy sie tak jak ta ostatnio bo ciezko spadlam na cztery litery.

Zreszta ja juz chyba jestem inna, sporo sie we mnie zmienilo, jak i miedzy nami. Wiem juz, ze nie mam zamiaru byc dobra wrozka i probowac walczyc o niego. Staralam sie, oferowalam pomoc czesciowo z niej skorzystal bo teraz tylko pije, wczesniej mial uzaleznienie krzyzowe. No ale przeciez medalu mu nie dam. Ma byc wolny od nalogow.

Jak to brzmi 'teraz tylko pije' :roll:

kluska09 - Sro 11 Lip, 2012 22:25

Pomyslicie sobie, ze klamie albo szukam wymowek ale cos Wam opowiem.

Jako, ze dopadlo mnie jakies grypsko poczlapalam sie dzis do lekarza. Poprosilam o wizyte u innego urzedujacego w przychodni, aby pogadac o terapii dla wspoluzaleznionych.
Pani doktor mnie zbadala pyta czy cos jeszcze. Wiec przedstawilam swoj problem, poprosilam o skierowanie, numer telefonu cokolwiek ale tylko dla wspoluzaleznionych.
Pani doktor nie miala pojecia o czym mowie!! Wiec sobie mysle ok, moze zle wymawiam wspoluzalezniony, w koncu bariera jezykowa. Wytlumaczylam mniej wiecej kto to taki, napisalam nawet po angielsku na kartce. Pani doktor caly czas patrzyla na mnie jak na aliena, czulam sie jak kompletna idiotka. Ale wyciagnela magiczna kartke z numerami telefonow, wykaz dlugi ale tylko dla uzaleznionych nic dla wspol.
Spisalam kilka numerow i jutro bede dzwonic.
Czuje sie jak kretynka :-/

Oktavarius II - Sro 11 Lip, 2012 22:36

kluska
zapodam Ci spis grup polskich al-anon w UK
całkowicie za darmo spotkania są

Wielka Brytania

1. Londyn - Balham - Biblioteka przy polskim Kościele (Uwaga: Biblioteka jest z tyłu Kościoła)
234 Balham High Road, Londyn SW17 7BQ, Mityng odbywa się po polsku
piątek - 1930

2. Londyn - Balham - grupa "Bezpieczna Wyspa" 61 Blackhorse Road Walthamstow London E17 7AS (wschodni Londyn)
(dom parafialny)
środa - 1930

3. Londyn -Windsor Road Ealing London W5 5PD (zachodni Londyn)
0208 567 1746 (numer parafii)
wtorek - 2030

4. Birmingham B 5 5PH, grupa "Serce"
Polish Millennium House (klub polski)
Bordesley Street
tel kontaktowy 07858533904
niedziela - 1600 (miting trwa 1,5h)

5. Slough, grupa "Wiktoria"
Wspólnota Katolicka Pw. Miłosierdzia Bożego i Matki Bożej Królowej Polski
48 Pitss Road Slough SL1 3XH
tel kontaktowy Aga 07894536677, Ania07706898530
środa 1900 pierwsza środa miesiąca miting otwarty
(mityng trwa 1,45 minut bez przerwy)

6. Leicester, grupa "Nadzieja"
Bishop Street Methodist Church
Leicester LE1 6AF
tel. kontaktowy 07756532597
sobota - 1830

7. Nottingham, grupa "Spokój"
2 SHERWOOD RISE
NG7 6JN Nottingham
sala parafialna polskiego Kościoła Katolickiego,
czwartek - 1830

kluska09 - Sro 11 Lip, 2012 22:42

Dziekuje Ci bardzo, jutro bede dzwonic. Moze cos wiedza o moim miescie.
Jeszcze raz wielkie dzieki.

kluska09 - Wto 17 Lip, 2012 10:42

Podzwonilam, poznalam przesympatyczna dziewczyne z Al anon niestety z innego miasta, ktora bardzo mnie zacheca na spotkania tej grupy.

Ja jednak uparlam sie na terapie, czytajac forum wiem, ze ona przynosi efekty i tego chce. Chce poukladac swoje mysli. Wiele juz przepracowalam ale potrzebuje wbic sobie do glowy jeszcze kilka rzeczy.
Wszedzie gdzie dzwonilam oferowano mi counceling czyli pomoc psychologiczna. Na sama mysl o tym mam dreszcze strachu.
W koncu dzis udalo mi sie cos zalatwic. Dodzwonilam sie do kobiety, ktora prowadzi warsztaty na temat jak pomoc sobie by pomoc alkoholikowi. Jemu pomagac juz nie chce. Chce pomoc sobie i tylko sobie by moc chronic dziecko. Przemila aczkolwiek bardzo konkretna pani zaoferowala sie nawet, ze przyjedzie do mnie domu skoro nie mam jak sie wyrwac bez dziecka. Super:) bardzo sie ciesze.
Spotknie w przyszly wtorek. Mam nadzieje, ze tym razem dobrze trafilam. Ze nie zamotam sie tak, ze oslepne na kolejne miesiace tylko jeszcze bardziej otworza mi sie oczy.
Boje sie jak cholera.

Ameise - Wto 17 Lip, 2012 12:28

kluska09 napisał/a:
Ja jednak uparlam sie na terapie, czytajac forum wiem, ze ona przynosi efekty i tego chce. Chce poukladac swoje mysli. Wiele juz przepracowalam ale potrzebuje wbic sobie do glowy jeszcze kilka rzeczy.
Chce pomoc sobie i tylko sobie by moc chronic dziecko. pani przyjedzie do mnie domu skoro nie mam jak sie wyrwac bez dziecka. Boje sie jak cholera.

:-) No proszę, jak chcę, to potrafię znaleźć dla siebie pomoc!

kluska09 - Wto 24 Lip, 2012 20:00

Ameise napisał/a:
No proszę, jak chcę, to potrafię znaleźć dla siebie pomoc!


Ale czy to wlasciwa pomoc??

Jestem po spotkaniu. Byla przemila Pani, z ktora od razu zlapalam kontakt. Stwierdzila, ze jestem gotowa do tego programu. Polega on na tym jak pomoc sobie by pomoc pijacemu. Z tego co zrozumialam jest tak troche na zasadzie manipulacji, wzbudzenia poczucia winy i dania do myslenia alkoholikowi. Cos na zasadzie porozumienia bez przemocy. To jest takie inne od twardej milosci w stosunku do alkoholika. Dostalam ksiazke, ktora mam przeczytac. Na nastepnym spotkaniu zaczniemy robic krzywa szczescia.

Ale ja sie BOJE!!! Generalnie nie ma dnia abym sie nie robila podsumowania dobry/zly.
Dobry bo.....
Zly bo pije.....
Nawet nie umiem nazwac uczuc jakie mam w stosunku do niego.
Codziennie sie katuje decyzja o rozstaniu, chcialabym juz teraz ale pewnych rzeczy nie przeskocze.

Ameise - Sro 25 Lip, 2012 23:05

kluska09 napisał/a:
Ale ja sie BOJE!!! Generalnie nie ma dnia abym sie nie robila podsumowania dobry/zly.
Dobry bo.....
Zly bo pije.....
Nawet nie umiem nazwac uczuc jakie mam w stosunku do niego. Codziennie sie katuje decyzja o rozstaniu, chcialabym juz teraz ale pewnych rzeczy nie przeskocze.

Kluska, czego Ty się boisz? Czegoś realnego?
Podsumowania sobie daruj, bo - jak sama widzisz, do niczego Cię nie prowadzą. Skoro jest uzależniony czynnie (i to podwójnie), to znaczy, że manipuluje i Ty nie znasz go "prawdziwego", żyjesz po prostu z kimś, kto jest chory psychicznie i i to chorobie robisz podsumowania. Decyzję możesz odłożyć na później, nie wiem, czemu uparłaś się, żeby ją podjąć właśnie teraz.
Napisz coś więcej o tej terapii. Czy to jest psyterapeutka, która ma pojęcie o współuzależnieniu, czy to jest tylko psycholog?

kahape - Czw 26 Lip, 2012 10:09

kluska09 napisał/a:
Generalnie nie ma dnia abym sie nie robila podsumowania dobry/zly.
Dobry bo.....
Zly bo pije.....
Nawet nie umiem nazwac uczuc jakie mam w stosunku do niego.
Codziennie sie katuje decyzja o rozstaniu,
nie za bardzo rozumiem :shock: To ty poszłaś na terapię żeby zajmować się nim? - alkoholikiem? Czy ON! dobry? Czy ON! zły?

Pisałaś - bądźcie MOJĄ!!!!!! terapią. To mamy być TWOJĄ? czy JEGO?
Widzisz różnice? Jest kolosalna!
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 10:51

Napisalam dlugasnego posta co mi na sercu lezy, ktorego mi wcielo :evil:

Te podsumowania i strach mysle, ze biora sie z tego, ze boje sie wrocic do tego co bylo. Ze zaczne tolerowac jego picie, ze znow bede chciala mu pomoc, ze ta jego 'dobroc', 'troska' sprawi, ze znow opadna mi klapki na oczy ize znow moje zycie zacznie sie krecic wokol lorda. Chyba musze samej sobie udowadniac jaki jest zly aby moc trwac w swoich decyzjach.
Nie moge dopuscic do tego co bylo, dostanu w jakim bylam!!! Kiedy zarejestrowalam sie tutaj bylam w totalnej rozsypce, kiedy wzielam do reki 'koniec wspoluzaleznienia' plakalam jak dziecko bo zaraz pierwsza opisana kobieta to bylam ja. Duzo pracy wlozylam w to zeby sie podniesc nie jest jeszcze idealnie ale jest duzo lepiej.

My na zewnatrz uchodzimy za idealna rodzine, on za idealnego partnera tylko wsrodku zgnile jajo.

Napisalam wyzej wszystko co wiem o te terapii/ programie. Pani jest z Osrodka Pomocy Alkoholikom i Narkomanom wiec jakies kwalifikacje ma. Ale dopytam ja na nastepnym spotkaniu.

Ameise - Czw 26 Lip, 2012 11:24

kluska09 napisał/a:
Napisalam dlugasnego posta co mi na sercu lezy, ktorego mi wcielo :evil:

Dawaj jeszcze raz. Siadaj i pisz, nawet do kajetu. To pomaga poukładać swoje myśli. W chwilach zwątpienia będziesz miała do czego się odwołać, choćby sama przed sobą. A pamięć ludzka jest ulotna i wybiórcza. :-)
kluska09 napisał/a:
boje sie wrocic do tego co bylo. Ze zaczne tolerowac jego picie, ze znow bede chciala mu pomoc, ze ta jego 'dobroc', 'troska' sprawi, ze znow opadna mi klapki na oczy i ze znow moje zycie zacznie sie krecic wokol lorda. Chyba musze samej sobie udowadniac jaki jest zly, aby moc trwac w swoich decyzjach.

Ty nie musisz SOBIE udowadniać, jaki on jest zły, tylko dojść do tego, czego Ty chcesz (jakiego życia dla siebie i dziecka, jakiego partnera ...... ) Pomagasz mu ... nie pomagając. Czyli musi radzić sobie w życiu sam, skoro wybiera nałogi niszczące Ciebie i rodzinę.

Dopytaj, czy Ty jesteś u kogoś, kto zna problem współuzależnienia i umie go leczyć.
Pozdr

kahape - Czw 26 Lip, 2012 11:31

kluska09 napisał/a:
Duzo pracy wlozylam w to zeby sie podniesc nie jest jeszcze idealnie ale jest duzo lepiej.
nic nie jest lepiej!!!!! Wciąż gadasz/piszesz/myślisz tylko o nim. On!! jego picie, czy on jest zły, czy dobry...

Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - czyją mamy być terapią? Twoją??? czy jego???
Jestes tu po to aby pomóc... SOBIE??? czy JEMU???
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 11:54

kahape napisał/a:
Jestes tu po to aby pomóc... SOBIE??? czy JEMU???


Sobie i tylko sobie.

kahape - Czw 26 Lip, 2012 12:00

To dlaczego wiecznie na tapecie jest.... "on"?
Dlaczego wiecznie zastanawiasz się.... nad nim? Co zrobił, co powiedział, zadzwoni czy też nie.....
Nawet o córce nie piszesz. musiałam cofnąć sie wiele postów, bo coś pamiętałam, że ona jest w twoim życiu. Zajmujesz się nią w ogóle?
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 13:30

Nie!!! Tak juz nie jest. Juz nie wydzwaniam, nie chodze od okna do okna, nie sprawdzam.
Zastanawiam sie, podsumowywuje by dawac sobie kopa ze moja decyzja jest sluszna, ze nie mam innego wyjscia tylko odejsc.

Zajmuje sie, nawet juz sie nie boje ani pracownika socjalnego ani kuratora. Myslalam ze nikogo nie interesuje co u niej.
Mala tez oberwala rykoszetem przez to wszystko. Widze jaka jej krzywde zrobilam awanturami, sprawdzajac, wypominajac picie. Teraz polozylam krzyzk na to, chce zadbac o siebie tak by moc ja chronic. I wiem, ze mam mnostwo pracy przed soba.

kahape - Czw 26 Lip, 2012 13:35

kluska09 napisał/a:
Zastanawiam sie, podsumowywuje by dawac sobie kopa....
a czy wiesz, czy zdajesz sobie sprawę, że....... (jak mówiła moja terapka)
rozwiązanie jest gdzie indziej?
Że nie trzeba sobie niczego udowadniać, dawać kopa z jego powodu, odejść.... ????

Jak myślisz, gdzie jest rozwiązanie?
pozdr

kahape - Czw 26 Lip, 2012 13:36

kluska09 napisał/a:
Nie!!! Tak juz nie jest.
słowa. Czyny!!! kluseczko, Czyny!!!
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 14:29

kahape napisał/a:
kluska09 napisał/a:
Nie!!! Tak juz nie jest.
słowa. Czyny!!! kluseczko, Czyny!!!
pozdr


Jesli masz na mysli odejscie to ono na razie nie jest mozliwe.

kahape - Czw 26 Lip, 2012 14:42

kluska09 napisał/a:
Jesli masz na mysli odejscie
a post wyżej, czytałaś? Zrozumiałaś?

Poza tym nie trzeba odchodzić fizycznie, ważne jest odejście "w głowie".
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 15:00

kahape napisał/a:

Poza tym nie trzeba odchodzić fizycznie, ważne jest odejście "w głowie".
pozdr


Wlasnie o takie odejscie mi chodzi poki co. Ale jak to zrobic??
Co zrobic by sie odciac w glowie?

kahape - Czw 26 Lip, 2012 15:16

kluska09 napisał/a:
Ale jak to zrobic??
jakaś książka kupiona? Jest w domu? Czytasz? Pakujesz głowę informacjami? Artykuły w czytelni, filmoteka...
kluska09 napisał/a:
Generalnie nie ma dnia abym sie nie robila podsumowania dobry/zly.
czyje to słowa? Moje? Przestań tak robić.
kluska09 napisał/a:
Ze zaczne tolerowac jego picie,
to nie zaczniesz tolerować. Ktos cię zmusi?
kluska09 napisał/a:
znow bede chciala mu pomoc,
może wreszcie ... nie będziesz chciała pomagac alkoholikowi w chlaniu. Ktoś cię zmusi?
kluska09 napisał/a:
znów opadną mi klapki na oczy
trzymaj je w takim bądź razie... otwarte. Szeroko otwarte.
Czyzbyś była tak naiwna, że wystarczy parę słów i uwierzysz?
Jemu powiedz- CZYNY!! Chcę widzieć CZYNY!! nie słowa. Możesz to zrobić?

Czy tak ogromnie trudne?
Zacznij od jednej rzeczy, sprawy... potem kolejna.
pozdr

ps. Proponuje, przeczytać własny wątek od początku. I zastosować w życiu. Ja tak zrobiłam, zastosowałam.
Jeżeli będziesz CHCIAŁA to tez pójdziesz tą drogą. Jeżeli nie, trudno.

kahape - Czw 26 Lip, 2012 15:22

Czy ty jesteś uzalezniona od niego finansowo?
pozdr

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 18:28

kahape napisał/a:
jakaś książka kupiona? Jest w domu? Czytasz? Pakujesz głowę informacjami? Artykuły w czytelni, filmoteka...


ksiazki sa glownie w pdf ale z czytaniem roznie, fillmoteke nadrabiam.

Cytat:
Zacznij od jednej rzeczy, sprawy... potem kolejna.

kahape napisał/a:
czyje to słowa? Moje? Przestań tak robić.


staram sie, poki co sa moje male cele plus ten program/terapia


kahape napisał/a:
Jemu powiedz- CZYNY!! Chcę widzieć CZYNY!! nie słowa. Możesz to zrobić?


wszystko co mialam mu do powiedzenia powiedzialam
kahape napisał/a:
Proponuje, przeczytać własny wątek od początku


przeczytalam dlatego napisalam, ze zaszly zmiany, malenkie kroczki ale nie moge spoczac na laurach, ja juz nie chce wrocic do tego co dzialo sie ze mna

kahape napisał/a:
Czy ty jesteś uzalezniona od niego finansowo?


generalnie tak, mam swoje zaskorniaki ale nie tylko finansowo bo i logistycznie rowniez, oprocz dziecka i jego nie mam tu nikogo kto moglby mi pomoc.

Ameise - Czw 26 Lip, 2012 22:38

Zalogowałaś się 2 lata temu. wtedy Twoje dziecko miało 15 miesięcy. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale prawdopodobnie za chwilę córka tak, czy inaczej będzie mogła/ musiała pójść do przedszkola. Będziesz mogła podjąć pracę i nie być już tak finansowo zależną od niego. Za tym pójdą kontakty socjalne (przecież pisałaś, że nie masz tam nikogo znajomego), wszelka inna niezależność od niego. Znajdziesz jakiś rozwiązania i możliwości.
Nie wolno się natomiast "zamykać" i tkwić w marazmie, pogrążać w degrengoladzie.
Masz jakieś wykształcenie? Kursy? Kwalifikacje? Szlifujesz język?
Najważniejsze to ruszyć z miejsca, potem się jakoś zaczyna powoli toczyć... .

kluska09 - Czw 26 Lip, 2012 23:03

Ameise napisał/a:
Zalogowałaś się 2 lata temu. wtedy Twoje dziecko miało 15 miesięcy. Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale prawdopodobnie za chwilę córka tak, czy inaczej będzie mogła/ musiała pójść do przedszkola. Będziesz mogła podjąć pracę i nie być już tak finansowo zależną od niego. Za tym pójdą kontakty socjalne (przecież pisałaś, że nie masz tam nikogo znajomego), wszelka inna niezależność od niego. Znajdziesz jakiś rozwiązania i możliwości.
Nie wolno się natomiast "zamykać" i tkwić w marazmie, pogrążać w degrengoladzie.
Masz jakieś wykształcenie? Kursy? Kwalifikacje? Szlifujesz język?
Najważniejsze to ruszyć z miejsca, potem się jakoś zaczyna powoli toczyć... .


Mala idzie od wrzesnia do zlobko szkoly na 1,5 h dziennie za rok juz beda to 4 h. Mam nadzieje, ze poznam jakies mamy, znajde jakies kolezanki, ciezko tak samotnie. Ostatni raz samotne wyjscie mialam w styczniu podczas uropu w PL. Znajomosci internetowe to nie wszystko, przez lacza kawy sie nie napije i nie oderwe od codziennosci.
Tak od dwoch lat robie tutaj szkole - ksiegowosc, zostal mi jeszcze rok bo moje studia i kwalifikacje z PL na nic sie nie przydaly.
Jezyka staram sie uczyc w wolnych chwilach ale z tymi wolnymi chwilami roznie jest.

kluska09 - Wto 31 Lip, 2012 20:17

Przeczytalam drugi raz 'Malzenstwo na lodzie' wzbudzila we mnie straszne emocje. Wscieklosc, placz, podniesione cisnienie, problem ze spaniem i koszmary. Ale dostrzeglam rzeczy, ktorych wczesniej nie widzialam, . Wazniejsze dla mnie sprawy pozakreslalam sobie. Pomimo, tych emocji czuje sie duzo lepiej. Oczyszczona z ciezaru podejmowania decyzji tu i teraz. Czuje sie lzejsza, juz nie robie podsumowan zyje, dniem dzisiejszym. To tak fajne jak uwolnienie sie od telefonicznego sprawdzania i chodzenia od okna do okna.

A teraz druga sprawa. Dzis byla ta kobieta od tego programu. Coraz mniej mi sie podoba. Nie chce skupiac sie na nim tylko na sobie. Za tydzien bedziemy przerabiac komunikacje. Na dzien dzisiejszy czuje sie na tyle silna, ze nie namiesza mi w glowie ponowna checia pomocy jemu. No nic zobaczymy.

kluska09 - Sro 01 Sie, 2012 20:18

smutno mi dzis :-(
czytam kolejna ksiazke (zadana przez ta kobiete) i szlag mnie trafia.
Zauwazylam, ze ta literatura dotyczaca alkoholizmu i wspoluzaleznienia wzbudza we mnie takie emocje.

sabiii - Sro 01 Sie, 2012 20:21

Kluska09 mnie tez smutno. Moze minie? Poprostu emocje, raz jest smutek, raz radość i wszystkie inne pośrodku. Dziekuje jeszcze raz za przesłane książki.
Ameise - Sro 01 Sie, 2012 23:28

kluska09 napisał/a:
smutno mi dzis :-(
i szlag mnie trafia.
literatura wzbudza emocje.

:-) Bardzo dobry objaw! Budzą się w Tobie uczucia, które do tej pory tłumiłaś, miałaś je zamrożone.
Smutek, bo .... coś straciłaś, bo "nie tak miało być"?
Złość, bo ...... dość już tego, pora zacząć coś ze sobą robić? To "bodziec" do działania.
Przyjdą też i inne uczucia.

jobael - Sro 15 Sie, 2012 11:44

Wciąż smucisz się, czy zaczęłaś już działać?
kluska09 - Czw 16 Sie, 2012 20:08

Ucze sie zyc i dopuszczac do siebie te wszystkie negatywne uczucia. Ucze sie rowniez przestac obwiniac za wszystko np. za to, ze nie zrealizuje wszystkiego w ciagu dnia co sobie zaplanowalam, ze krzykne na corke. Nie jestem idealna i nie musze byc.
Bardzo duzo daja mi te spotkania z Wendy, mozliwosc wyrzucenia z siebie wszystkich emocji, ktore nazbieraly sie w ciagu tygodnia. Wiem, ze zrobilam bardzo duzo, zeby mu pomoc on ta pomoc odrzucil, jego wybor. Co wazne juz nie robie porownan, odchodze psychicznie. Teraz mam za zadanie w ogole nie zwracac uwagi na jego piwkowanie, nie komentowac tak jabym w ogole nie widziala. Troche to trudne i lapie sie momentami na przyzwyczajeniach chociaz komentowalam tylko w niektorych przypadkach np. jak chcial otworzyc piwo przy malej czy wracal z pracy po piwie.
Ponadto ucze sie komunikacji na zasadzie porozumienie bez przemocy, poniewaz nasza komunikacja lezy i kwiczy trenuje na corce. Uwazam, ze napewno mi sie to przyda chociazby w kontaktach miedzyludzkich.

Jesli chodzi o sytuacje prawna jestem na przegranej pozycji dopoki nie bije i nie robi awantur. Nawet jesli chodzi o mala (psycholog, pracownik socjalny) nic nie wskoram bo nie dzieje sie jej krzywda, jest zadbana, sa swiadkowie, ze jest dobrym ojcem.
Mieszkania socjalnego tez wczesniej nie dostane z tego powodu wiec zostaje mi odkladac na wynajem.

To tak jak z jajkiem, piekne na wierzchu a w srodku zbuk.

Ameise - Czw 16 Sie, 2012 23:53

kluska09 napisał/a:
To tak jak z jajkiem, piekne na wierzchu a w srodku zbuk.

Świetnie to ujęłaś.
Mam chyba jeszcze gorzej: zbuk stroi się w piórka jajka faberge.
Weź tu coś i zrób, prawda? :-/

kluska09 - Wto 21 Sie, 2012 00:26

Ameise napisał/a:
Weź tu coś i zrób, prawda?


Jedyne co mi przychodzi do glowy to zadbaj o siebie.

Caly czas mam spotkania z ta babka. W zeszlym tygodniu dwa razy sie zlapalam, ze chcialam skomentowac picie juz nawet nie pamietam w jakich sytuacjach.
Na ten tydzien mam za zadanie dalej nie komentowac picia i jak otwiera piwo bez zadnych komentarzy wychodzi. Ponoc bedzie wiedzial dlaczego :roll: Ciekawe.

Gdy nie komentowalam picia bylo nawet fajnie, poprosil mnie o spedzenie razem wieczorow czyli ogladanie filmow.
Powiedzialam Wendy, ze bardzo sie boje, ze przez takie zachowanie znow zamkne oczy.
No nic zobaczymy, nastepne spotkanie za dwa tygodnie.

kluska09 - Czw 23 Sie, 2012 09:44

Lord podupadl dosc powaznie na zdrowiu. Podjal decyzje, ze nie bedzie pil. Ile razy to juz slyszalam? Powinnam sie przyzwyczaic do tych stwierdzen. A ja tym razem czuje jakies wewnetrzne podniecenie tak jakbym uslyszala to pierwszy raz. Proponowalam mu wczoraj terapie ale stwierdzil, ze marihuane rzucil sam bez pomocy to i picie rzuci sam. Tego sie obawiam.

I mam pytanie jak ja mam sie zachowywac? Motywowac wspierac czy olac kompletnie jak by sie nic nie dzialo, jak do tej pory?

seba - Czw 23 Sie, 2012 10:18

Ja tam wiem jedno. Alkoholik sam to se może wymyślić ... flaszkę.

Alkoholik z krzyżowym uzależnieniem już ma fajnie pootwierane furtki na nowe doznania. Znam takiego co przestał pić - sam - był mocny ;) wszedł jak w masło w hazard... teraz mają w domu alkoholika - hazardzistę z mega długami w pakiecie :-/

Ameise - Czw 23 Sie, 2012 10:41

kluska09 napisał/a:
Motywowac wspierac czy olac kompletnie jak by sie nic nie dzialo, jak do tej pory?

Jak powyżej :-) , czyli zająć się swoją terapią, czytać literaturę itp. a jemu, stawiać dalej granice i stosować tzw. twardą miłość. Głowa do góry, pierś (najlepiej obie :-D ) do przodu, oddychamy równo i głęboko.

Lepiej będzie, jeśli nie będziesz pisać lord, postaraj się nawet nie myśleć w ten sposób.
Co w myślach, to i na języku i w życiu, bo "pierwsza jest myśl".
Normalnie: człowiek, mężczyzna, mój obecny partner, ojciec mojego dziecka itp.
Pozdrawiam

kahape - Czw 23 Sie, 2012 14:47

kluska09 napisał/a:
I mam pytanie jak ja mam sie zachowywac? Motywowac wspierac czy olac kompletnie jak by sie nic nie dzialo, jak do tej pory?
pilnować swojego nosa! Dbać o siebie, robić to co lubisz, jeżeli razem z alko to dobrze, jeżeli bez niego :arrow: też dobrze.
Nie wychodzic przed szereg, nie angażować się za bardzo w jego życie, bo jeżeli on coś zrobi nie tak - będzie ci przykro.

cyt"Ja robie swoje, a ty swoje.
Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,
A ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.
Ty to ty, a ja to ja,
I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale.
Jeśli nie, to nic nie można na to poradzić
."kcyt
http://www.wpelnidnia.pl/...d=130&Itemid=21

I jeszcze coś, co napisała do mnie Jobael.

Małżeństwo to nie więzienie.
Zaufaj przede wszystkim sobie. Konfrontuj to wszystko z własnymi uczuciami.
To Tobie ma być dobrze z tym , co wokół Ciebie się dzieje.
A godności swojej broń i żadaj dla siebie szacunku.
To jest Twoje święte prawo - niezbywalne.

pozdr

kluska09 - Czw 23 Sie, 2012 15:40

seba napisał/a:

Alkoholik z krzyżowym uzależnieniem już ma fajnie pootwierane furtki na nowe doznania. Znam takiego co przestał pić - sam - był mocny ;) wszedł jak w masło w hazard... teraz mają w domu alkoholika - hazardzistę z mega długami w pakiecie


Tego sie obawiam, z tamtym uzaleznieniem poszlo mu stosunkowo latwo bo mial jeszcze alkohol w rekawie. No nic bede stac z boku i obserwowac, jak poprosi pomoge.

Czyli robic to co do tej pory. Dbac o siebie i mala.
kahape napisał/a:
e, a ty swoje.
Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,
A ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.
Ty to ty, a ja to ja,
I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale.
Jeśli nie, to nic nie można na to poradzić."kcyt
http://www.wpelnidnia.pl/...d=130&Itemid=21

I jeszcze coś, co napisała do mnie Jobael.

Małżeństwo to nie więzienie.
Zaufaj przede wszystkim sobie. Konfrontuj to wszystko z własnymi uczuciami.
To Tobie ma być dobrze z tym , co wokół Ciebie się dzieje.
A godności swojej broń i żadaj dla siebie szacunku.
To jest Twoje święte prawo - niezbywalne.



Odnosnie powyzszego, tak sobie mysle ze dokladnie tak powinien wygladac kazdy normalny, zdrowy zwiazek. Nie tylko z alko. Przerazajace jest to ile kobiet wchodzi w uzaleznienie od mezczyzny, nie tylko alko. przejmuje role matki, zony, kochanki. Kurcze a nie tak to powinno wygladac. Chyba kazda nastoletnia dziewczyna powinna dostac do reki ksiazke Kobiety kochaja za bardzo, i powinna byc z niej odpytywana niczym z lektury.

Wiem na pewno, bede starala sie przekazac mojej corce dokladnie to co napisalas Kahape, wrzuce sobie to na wygaszacz laptopa aby zawsze pamietac.

kahape - Czw 23 Sie, 2012 16:59

kluska09 napisał/a:
jak poprosi pomoge.
jak poprosi, a będę na 100% pewna, że bedzie mi z tym dobrze.... to pomogę.
Ale jeżeli :arrow: mój cichutki głosik, moje wew. małe dziecko, mój instynkt będzie podpowiadał, że coś jest nie tak..... to zastanowię się nad tym mocno.
kluska09 napisał/a:
Przerazajace jest to ile kobiet wchodzi w uzaleznienie od mezczyzny, nie tylko alko. przejmuje role matki, zony, kochanki.
chciałaś powiedzieć narzuca im swoją wolę :evil: rządzi :evil: , chce trzymać władzę :evil: ..... po to sobie biorą alkoholika. (mówię o sobie, a inne....?)
Napisałaś u Kasi
kluska09 napisał/a:
Wiesz niekoniecznie sa biedne. Pewnie gdybym nie mieszkala z alko dalej bym tkwila w chorej milosci jaka wynioslam z domu, ksiazek, tv. Uwiedlabym w okowach zwiazku.
A tak zaczelam odkrywac siebie, szukac od nowa swoich zainteresowan i pasji.
tak właśnie, ten alkoholik był nam do czegoś potrzebny.
Ale to już zupełnie inna bajka.
pozdr

kluska09 - Czw 23 Sie, 2012 19:59

kahape napisał/a:
chciałaś powiedzieć narzuca im swoją wolę :evil: rządzi :evil: , chce trzymać władzę :evil: ..... po to sobie biorą alkoholika. (mówię o sobie, a inne....?)


Niekoniecznie, bardziej myslalam o tym, ze samoistnie przejmuja obowiazki, zajmuja sie domem, rachunkami, dziecmi. Zapominaja o sobie by dogodzic mezowi i dzieciom.
Cos na zasadzie "bo meska rzecz byc daleko a kobieca wiernie czekac" w wielkim uproszczeniu oczywiscie. I zobacz my juz od malenkosci mamy wpajany ten model, ktory potem wystepuje i notorycznie sie powtarza. Teraz to powoli zaczyna sie zmieniac, kobiety zaczynaja walczyc o siebie ale jeszcze duzo do zmian.
kahape napisał/a:
jak poprosi, a będę na 100% pewna, że bedzie mi z tym dobrze.... to pomogę.
Ale jeżeli :arrow: mój cichutki głosik, moje wew. małe dziecko, mój instynkt będzie podpowiadał, że coś jest nie tak..... to zastanowię się nad tym mocno.


ucze sie byc egoistka co niektorzy uwazaja mnie za wredna,

kahape napisał/a:
tak właśnie, ten alkoholik był nam do czegoś potrzebny.
Ale to już zupełnie inna bajka.


Pewnie tak, lubie grzebac i szukac zwiazkow przyczynowo- skutkowych. Powoli u siebie sie doszukuje i powiazuje ze soba. Wstyd, zal przechodza w zrozumienie i akceptacje bo poznaje przyczyne.
I patrzac na przeszlosc, terazniejszosc i przyszlosc widze ogromne zmiany a jeszcze przeciez one bede nadchodzic (pisze o sobie, o tym jak sie zmieniam). To tak jakbym otrzymala druga szanse od zycia, by zawalczyc o siebie, odnalesc sie od nowa.
Ja dopiero sie ucze, poznaje ale rozsmakowalam sie w tym.

kahape - Pią 24 Sie, 2012 11:56

kluska09 napisał/a:

Niekoniecznie, bardziej myslalam o tym, ze samoistnie przejmuja obowiazki, zajmuja sie domem, rachunkami, dziecmi. Zapominaja o sobie by dogodzic mezowi i dzieciom.
kluska09 napisał/a:
"bo meska rzecz byc daleko a kobieca wiernie czekac"
a potem na terapii okazuje się, że w głębi duszy bardzo chciały być "kimś", a rola ofiary to tez jest "coś". Oczywiście :arrow: to nie jest świadome.
Tak jak moja sąsiadka z 11 dziećmi, umordowana i przekonana na 100%, że należy jej pomagać(cały świat) bo ona ma przecież męża alkoholika. Przecież widać jak chleje! :evil:
Żadne tłumaczenia, naprowadzenia, nie pomagają. No faktycznie - kim ona by była, gdyby pozbyła się alko z domu? A tak, zawsze jest na kogo popsioczyć, zwalić winę. (O tym też myślałam.)
kluska09 napisał/a:
ucze sie byc egoistka co niektorzy uwazaja mnie za wredna,
niech zgadnę, nie dajesz się już wykorzystać? Nie da się po tobie jeździć jak po łysej kobyle?
No to faktycznie, zołza z ciebie, popraw się :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pozdr
kluska09 napisał/a:
To tak jakbym otrzymala druga szanse od zycia, by zawalczyc o siebie, odnalesc sie od nowa.
Ja dopiero sie ucze, poznaje ale rozsmakowalam sie w tym.
fajne to, nie?
pozdr

sabiii - Pią 24 Sie, 2012 12:48

kluska09 napisał/a:
zawalczyc o siebie, odnalesc sie od nowa.
Ja dopiero sie ucze, poznaje ale rozsmakowalam sie w tym.

Ja też walczę o siebie, ucze się ale nie mogę powiedziec, że rozsmakowałam się tym. Wszystko co robię, robię z ciężkim sercem czując i wiedząc, że tak trzeba, że tak najlepiej. Mam nadzieję, że to się zmieni i będę bardziej kochała siebie - narazie jakos mi to nie wychodzi.
Na ostatniej terapii grupowej terapeuta mówił, że sa osoby, które rok chodza i ciężko im się zdobyć na jakis krok. Ale były kobiety niepozorne, chude, wyglądające jak nieporadne myszki, które po 3 spotkaniach wzięły sprawy w swoje ręce i bardzo szybko zrobily porządek w swoim zyciu. Nie ma reguły. Ty chyba nelezysz do tych drugich a ja do tych pierwszych.
Trzymam kciuki.

kahape - Pią 24 Sie, 2012 13:02

sabiii napisał/a:
terapeuta mówił, że sa osoby, które rok chodza i ciężko im się zdobyć na jakis krok.
sabi, moje dziewczyny grupowe po 3 latach terapii nie zrobiły jednego kroku!. Od rozpoczęcia terapii minęło 5lat a one dzisiaj dzwonią do mnie - co ja mam zrobić, on znowu się nachlał?
sabiii napisał/a:
Ale były kobiety niepozorne, chude, wyglądające jak nieporadne myszki, które po 3 spotkaniach wzięły sprawy w swoje ręce i bardzo szybko zrobily porządek w swoim zyciu
jak ja- rencistka z dwójką dzieci. Sobotę i niedzielę spędziłam na forum/czacie od 9.oo-21.oo, a w czwartek składałam wypełniony wniosek na Komisję.
Ale ja naprawdę miałam DOŚĆ! I od tego kiedy "dość" chyba zalezy najbardziej.
pozdr

kluska09 - Pią 24 Sie, 2012 13:27

kahape napisał/a:
Żadne tłumaczenia, naprowadzenia, nie pomagają. No faktycznie - kim ona by była, gdyby pozbyła się alko z domu? A tak, zawsze jest na kogo popsioczyć, zwalić winę.


Ale zobacz ile jest takich kobiet, ktore nie maja alko w domu. A dzialaja one na podobnym schemacie.
kahape napisał/a:
niech zgadnę, nie dajesz się już wykorzystać? Nie da się po tobie jeździć jak po łysej kobyle?
No to faktycznie, zołza z ciebie, popraw się

koniecznie musze, mam jeszcze kilka rzeczy do przepracowania :-)

kahape napisał/a:
fajne to, nie?

super, wiesz czasem sie zastanawiam jak ja moglam wczesniej tak zyc, nic dziwnego, ze wyladowalam z deprecha prowadzac zycie placzki greckiej,

sabiii napisał/a:
Ja też walczę o siebie, ucze się ale nie mogę powiedziec, że rozsmakowałam się tym. Wszystko co robię, robię z ciężkim sercem czując i wiedząc, że tak trzeba, że tak najlepiej

Sabii bo chyba jeszcze nie osiagnelas dna wspoluzaleznionego. Ja caly czas pamietam siebie sprzed dwoch lat, kiedy napisalam do dziewczyny z forum dzieciowego. Ona po wielu godzinach rozmow skierowala mnie tutaj. I ja wiem , ze zrobie wszystko by do tego stanu nie wrocic juz. Kazda rade chlone jak gabka, z kazdego kroku do przodu ciesze sie jak z osiagniec mojego dziecka. To mi daje kopa, niesamowitego bo ja widze jak sie zmieniam, jak moje zycie sie zmienia.
To jest naprawde takie niesamowite jak mozna zyc inaczej, dla siebie, nie przejmowac sie alko. Nie czekac chodzac od okna do okna i denerwujac sie o ktorej wroci i w jakim stanie. Nie przejmowac sie jego humorami. Oczywiscie zdarzaja mi sie jeszcze takie momenty ale one sa coraz rzadsze,na tyle ze potrafie je wylapac i postawic sie do pionu.
To nawet tez chodzi o takie zwykle domowe sprawy. Ze dom nie musi byc na blysk, obiad na czas, kosz na pranie pusty. Jesli tego nie zrobie to wcale nie oznacza , ze bede gorszym czlowiekiem. Jesli krzykne na dziecko, wymagam chwili spokoju i zeby zajela sie soba bo ja akurat chce cos zrobic, ze nie wyjde z nia na spacer nie znaczy ze jestem zla matka. A tak to wszystko mialam gdzis gleboko zakorzenione.
Okazalo sie, ze oprocz obowiazkow ja tez mam prawa. I ogromnie z tego sie ciesze, ze o tym wiem, ze to poznalam.

kahape - Pią 24 Sie, 2012 14:03

kluseczka :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Poza tym Ameise mi zapodała
Ameise napisał/a:
Czytam obecnie Virginii Satir: "Rodzina. Tu powstaje człowiek". Niektóre ćwiczenia są na prawdę świetne, polecam, znajdziesz w internecie.
FANTAZJA!!!!!! Jeszcze czegoś takiego nie czytałam, a mam wiele książek w kolekcji. Zupełnie inne podejście, zrozumiałe, dla mnie bomba.
Bo, teraz budujesz zupełnie inne życie. Potrzebne są wskazówki. Trzeba skądś je brać. :mrgreen:
pozdr

kluska09 - Pon 27 Sie, 2012 12:28

sabiii napisał/a:
Na ostatniej terapii grupowej terapeuta mówił, że sa osoby, które rok chodza i ciężko im się zdobyć na jakis krok.

Mi znalesc sie w tym miesjcu, w ktorym obecnie jestem zajelo dwa lata. Byly to powoli male kroczki w tym jego przerwa w piciu i moje uspienie.

kahape napisał/a:
Bo, teraz budujesz zupełnie inne życie. Potrzebne są wskazówki. Trzeba skądś je brać.


Dziekuje bardzo, ksiazke sciagnelam z internetu i zaczynam czytac. I jakbys miala jeszcze jakies tytuly do polecenia to ja chetnie.
Musze jeszcze zaopatrzyc sie w 'Przebudzenie', slyszalam, ze piekna.

On oczywiscie popija :-P , jako wytlumaczenie ma, ze jeszcze bardziej ograniczyl. Ale kurcze zrobil sobie misje tlumaczenia mi sie z kazdego piwska :evil: .
Noz kurcze przebudzilam sie w nocy, pytam czy dziecko wysadzil a on mi zaczyna opowiadac, ze wypil dwa malutkie bo znow noga zaczela bolec. Niezmiennie wzruszam ramionami i odpowiadam Twoj cyrk, Twoje malpy, konsekwencje znasz.

Ale musze powiedziec, ze wczoraj sie spisal bo zabral nas w cudowne miejsce. Zoo polaczone z farma gdzie mozna bylo zwierzatka glaskac. Mnostwo atrakcji dla dzieci. Mala przeszczesliwa a ja odpoczelam psychicznie. O wszystko sam zadbal, sam znalazl miejsce, zadbal o finanse. Dzis pojechal z Mala po zakupy na obiad bo ja mam wolne!!! Mam zamiar nie ruszyc palcem tylko odpoczywac. Tez mi sie nalezy od czasu do czasu.

seba - Pon 27 Sie, 2012 15:02

kluska09 napisał/a:
Musze jeszcze zaopatrzyc sie w 'Przebudzenie', slyszalam, ze piekna.

Proponuję dwu pak to + "Wezwanie do miłości". Obie De Mello.
Czyta się jednym tchem...
Pozdrawiam

kahape - Pon 27 Sie, 2012 15:14

Cytat:
Ale musze powiedziec, ze wczoraj sie spisal bo zabral nas w cudowne miejsce. Zoo polaczone z farma gdzie mozna bylo zwierzatka glaskac. Mnostwo atrakcji dla dzieci. Mala przeszczesliwa a ja odpoczelam psychicznie. O wszystko sam zadbal, sam znalazl miejsce, zadbal o finanse.
czasami nie rozmarz się za bardzo.

Przeczytałam na jakimś forum:
"Parę słów wyjaśnienia. To, że Ty kochasz, to wcale nie oznacza, że z wzajemnością. Niestety ta choroba powoduje, że kochamy WYŁĄCZNIE flaszkę.
Cała reszta, w tym i wszyscy bliscy, to tylko mniej lub bardziej uciążliwy dodatek do owej flachy, która zastępuje nam absolutnie WSZYSTKO i nie próbuj nawet się łudzić, że w Twoim przypadku jest inaczej. Taka choroba...................... "

Zapamiętać i powtarzać jak mantrę!
To tak a'propos tego ZOO. Spokojnie. Byłaś, skorzystałaś, mała też i git.
- tak będziemy żyć mój mężu jak przestaniesz chlać i zaczniesz terapię. Na razie wszystko jest po staremu.
Ot, kolega/sasiad/kuzyn... zabrał was na wycieczkę. Nic ponad to.
pozdr
pozdr

seba - Pon 27 Sie, 2012 15:20

kahape napisał/a:
To a'propos tego ZOO. Spokojnie. Byłaś, skorzystałaś, mała też i git.


hehe jak to czytałem to też się uśmiechałem pod nosem bo od razu widziałem moją terapeutkę jak na indywidualnej rozmawialiśmy o tym jak "odrabiałem" rodzinie to moje picie.
Śmiała się i mówiła "mów, mów uwielbiam sluchac jak wy pięknie odrabiacie picie, ja mówiłem że po dobrym chlaniu to obowiązkowo był weekend w Pogorzelicy a ona ze słyszała już o wszystkim pierścionki, sukienki, przeróżne kwiaty" Już nie pamiętam tego dosłownie ale w kontekście się chyba utrzymałem. Pamiętam natomiast że w dniu gdy miałem "pić oficjalnie" to pracowałem w domu za trzech, z podłogi można było jeść :) wszystko robiłem byle tylko odebrać nagrodę ...
W końcu wiadomo że alkoholik to mistrz nad mistrze w manipulacjach ...

kahape - Pon 27 Sie, 2012 15:32

kluska09 napisał/a:
Musze jeszcze zaopatrzyc sie w 'Przebudzenie', slyszalam, ze piekna.
mam, czytałam, piękna.
http://astro.eco.pl/astro2/przebudzenie.html#top

- "Potęga podświadomości" - to podstawa, jak alfabet,
- "Radykalne wybaczanie"- to dopiero książka! Ha! zmienia całe podejście do życia, niesamowita. Nie raz mam wrażenie, że tam jest po prostu.... wszystko.

cyt "....Nasze przekonania kształtują się na ogół wówczas, gdy jesteśmy bardzo młodzi. Kiedy coś nam sie przytrafia, interpretujemy to doświadczenie i nadajemy mu WŁASNE znaczenie.
Później, to co się naprawdę wydarzyło, miesza się z nasza interpretacją. Historia, którą kreujemy, opierając się na tej mieszaninie faktów i fikcji, staje się naszą prawdą i zasadą kierującą naszym życiem.

Powiedzmy, że ojciec odchodzi z domu, gdy mamy 5lat. Dla nas jest to wydarzenie traumatyczne i bolesne, ale w naszym umyśle historia dopiero się zaczyna.
W tym wieku uważamy, że świat kręci się wokół nas i na wszystko mamy egocentryczny punkt widzenia. Na nim właśnie opieramy nasze interpretacje.
Oto pierwsza: "Zostawił mnie"
Pojawiają się następne, które egocentrycznie rozwijają naszą historię - "To musi być moja wina. Musiałem zrobić coś, co go odstraszyło. Już mnie nie kocha, a może nigdy nie kochał.
Muszę być niegodny miłości, skoro ojciec mnie zostawił. Jeżeli On o mnie nie dba,to kto będzie dbał?
Skoro On mnie nie kocha, nikt nie będzie mnie kochał, a nawet jeżeli ktoś taki się znajdzie, na pewno odejdzie ode mnie po 5latach, bo tak postępują ludzie, którzy mówią, że cię kochają.
Nie można im ufać, bo tak odejdą po 5 latach. Po prostu nie jestem godny miłości. Żaden mój związek nie będzie trwał dłużej niz 5 lat.
Jeśli nie jestem dość dobry dla mojego ojca, nigdy nie będę dość dobry dla nikogo...."k.cyt

"Radykalne wybaczanie" Colin C. Tipping
http://radykalnewybaczanie.com.pl/zalozenia.htm
pozdr

kluska09 - Pon 27 Sie, 2012 20:15

Napisalam posta i mi wcielo :evil:

Z tym wyjazdem to chcialam sie podzielic, ze milo mi sie zrobilo, ze odpoczelam. To nie tak, ze od razu on taki super i wszystko wraca do normy. Zdaje sobie sprawe, z codziennych niedociagniec i tej wieczornej rutyny. Ot milo spedzony dzien. Powiedzialam dziekuje bez zbednej egzaltacji.

kahape napisał/a:
że Ty kochasz, to wcale nie oznacza

Z tym, ze ja juz nie wiem co czuje i jakos specjalnie glowy tym nie zajmuje. zylam na karuzeli uczuc jednego dnia nienawidzilam, drugiego kochalam,
trzeciego rozczulal mnie.
seba napisał/a:
"odrabiałem" rodzinie to moje picie.

Pamietam, w ktoryms watku nazwales to 'odrabianie panszczyzny'
Wlasnie z tym sie nie moglam pogodzic. Zachodzilam w glowe jak mozna byc tak wyrachowanym. Probowalam tlumaczyc, ze moze to nieswiadomie.

Teraz juz ani wnikam dlaczego ani nie staram sie tlumaczyc. Ot to co daje przyjmuje i jest ok. Oszczedza mi to hustawki emocjonalnej. Nie wiem czy to dobry sposob, mnie wyciagnal z tego dola sinusoidy, zreszta pisalam o tym jakis czas temu.
To samo odnosnie uczuc, tym zajme sie we wlasciwym czasie, teraz najwazniejsze oderwac sie od niego psychicznie. (Kahape za ta wskazowke bede Cie wielbic do konca zycia :mrgreen: )

Dziekuje za ksiazki, bede czytac po kolei.

sabiii - Pon 27 Sie, 2012 20:36

kluska09 napisał/a:
Z tym wyjazdem to chcialam sie podzielic, ze milo mi sie zrobilo, ze odpoczelam.

Ty potrafisz czerpać z tych wyjazdów. Ja doszłam w swoim małżeństwie do takiego etapu, że wspólny wyjazd na narty już mnie nie cieszył. Widziałam jak mąż się dwoi i troi ale co z tego skoro wiedziałam doskonale, że za kilka dni będzie miał mnie w d.... Już nie przyjmowałam od niego żadnych propozycji spędzania czasu. Poprostu jego dobroć też mnie już drażniła.

kluska09 - Pon 27 Sie, 2012 23:59

seba napisał/a:
Pamiętam natomiast że w dniu gdy miałem "pić oficjalnie" to pracowałem w domu za trzech, z podłogi można było jeść :) wszystko robiłem byle tylko odebrać nagrodę ...

Szkoda, ze moj sie do tego nie poczuwa. Jakkolwiek to zabrzmi chlanie to jego problem a ja mialabym czyste mieszkanie i mniej roboty bo on to raczej len. Komode na gore wnosil 3 tygodnie.

sabiii napisał/a:
Poprostu jego dobroć też mnie już drażniła.


Juz nie rozpatruje tego tak bo bym sie zadreczyla. Daje to biore, zreszta te wyjazdy nie zmieniaja naszych relacji. A czemu mam nie skorzystac, dobrze sie bawic i patrzec na radosc dziecka.

kluska09 - Pią 07 Wrz, 2012 12:19

Im bardziej nie zwracam uwagi na niego i jego picie tym bardziej stara sie mnie w to wciagnac.

Proponuje wspolne spedzenie czasu oczywiscie z alkoholem,
Informuje mnie o prawie kazdym wypitym piwie,
Ostentacyjnie otwiera przy mnie,
Wczoraj poprosil o zrobienie drinka powiedzialam ze wychodze bo nie mam zamiaru w tym brac udzialu to sie obrazil.

Ameise - Pią 07 Wrz, 2012 12:36

yyyy .... a mogłabyś napisać o sobie, a nie o nim. Bo on nas za bardzo nie interesuje, zagrywki manipulantów, to my znamy baaaardzo dobrze.
Ale TY! jesteś tu ważna. :-) Co u Ciebie, jak sobie radzisz.

kahape - Pią 07 Wrz, 2012 12:40

kluska09 napisał/a:
to sie obrazil.
pies go drapał, ważne jak ty spędziłaś ten czas. Bo to był :arrow: twój czas, z :arrow: twojego życia i już nie wróci.
Mam nadzieję, że przyjemnie. Bo z takich momentów, chwil będzie się składało twoje życie i warto zadbać o to, aby żadna nie była stracona.
pozdr

kluska09 - Pią 07 Wrz, 2012 13:11

Ameise napisał/a:
yyyy .... a mogłabyś napisać o sobie, a nie o nim. Bo on nas za bardzo nie interesuje, zagrywki manipulantów, to my znamy baaaardzo dobrze.

No wlasnie ja spotkalam sie z tym pierwszy raz dlatego napisalam.
Ameise napisał/a:


Ale TY! jesteś tu ważna.

Wlasnie tego sie ucze caly czas. Tego, ze ja tez mam prawa.

Ameise napisał/a:
Co u Ciebie, jak sobie radzisz.

Roznie, mialam kiepskie ostatnie dwa tygodnie. Ale powoli wychodze na prosta. Staram sie nie nadawac i pracowac nad soba.
Teraz moja corcia idzie do szkoly na 1.5 godziny dziennie i postanowilam ja zapisac do przedszkola dwa razy w tygodniu na cztery godziny. Bede miala czas na ogarniecie sie, pozalatwianie spraw, w koncu zaczne sie uczyc. Jestem juz gotowa do przeciecia pepowiny co jeszcze rok temu bylo nie do pomyslenia.

kahape napisał/a:
Bo to był twój czas, z twojego życia i już nie wróci.
Mam nadzieję, że przyjemnie. Bo z takich momentów, chwil będzie się składało twoje życie i warto zadbać o to, aby żadna nie była stracona.

Poszlam spac bo to juz dosc pozno bylo. Ale wg zalecen terapeutki od jakiegos czasu tak robie, on z piwskiem = moje wyjscie z pomieszczenia. W tym czasie robie cos dla siebie.

nico600 - Pią 07 Wrz, 2012 16:43

kluska09 napisał/a:
on z piwskiem = moje wyjscie z pomieszczenia

Moja żona poszła dalej i po zerwaniu przeze mnie umowy(zobaczyła mnie z piwem przed TV)zabrała córkę i zniknęły aż w Grecji na 3 tyg.
Nauczyło mnie to....chociaż nie,wtedy mnie niczego to nie nauczyło.Musiało dojść prawie do katastrofy żeby.... :-/

sabiii - Pią 07 Wrz, 2012 22:13

kluska09 napisał/a:
on z piwskiem = moje wyjscie z pomieszczenia. W tym czasie robie cos dla siebie.

dobre, że tez nigdy na to nie wpadłam

kluska09 - Nie 09 Wrz, 2012 22:49

nico600 napisał/a:
Moja żona poszła dalej i po zerwaniu przeze mnie umowy(zobaczyła mnie z piwem przed TV)zabrała córkę i zniknęły aż w Grecji na 3 tyg.
Nauczyło mnie to....chociaż nie,wtedy mnie niczego to nie nauczyło.Musiało dojść prawie do katastrofy żeby....


Myslalam o wyjezdzie ale to niczego by raczej nie zmienilo wrecz przeciwnie. A nie mam zamiaru nieczego ulatwiac.

Czytam ksiazke, ktora wg zalecenia mojej pani od programu. To jest jakis inny rodzaj interwencji. Doprowadza mnie do szalu, jestem w polowie i jedyny sensowny rozdzial jaki przeczytalam to jak rozpoznawac czerwona flage przy przemocy i zmniejszac poziom agresji u alko.
Wyprobowalam jedna madra rade. O ja naiwna :evil: :diabel2:

kluska09 - Pią 14 Wrz, 2012 11:45

Trace sily i wiare. Na dodatek reakcje mojego dziecka mnie dobijaja. Alko to wykorzystuje.
Za tydzien ostatnie spotkanie z Wendy. Nie bede dzialala wg programu, cala ja gdzies tam w srodku buntuje sie przeciwko temu.

Ameise - Pią 14 Wrz, 2012 13:24

kluska09 napisał/a:
... To jest jakis inny rodzaj interwencji. Doprowadza mnie do szalu, ... jedyny sensowny rozdzial jaki przeczytalam to jak rozpoznawac czerwona flage przy przemocy i zmniejszac poziom agresji u alko.
Wyprobowalam jedna madra rade. O ja naiwna :evil: :diabel2:
...
Trace sily i wiare. Na dodatek reakcje mojego dziecka mnie dobijaja. Alko to wykorzystuje.

Klusiu, piszesz enigmatycznie. Jak Ci pomóc? Chyba sytuacja się zagęszcza?

kluska09 - Pią 14 Wrz, 2012 15:47

Nie moge nic wyegzekwowac, jak tylko cos wspomne to jest krzyk i awantura gotowa.
Np. pijesz spij na dole nie chce spac w odorze jak z gorzelni tym bardziej, ze dziecko przychodzi do nas w nocy. No i jest to niebezpieczne bo przeciez jak spi wypity moze krzywde malej zrobic. Ostatnio doszlo do dosc niebezpiecznej sytuacji.
Klocimy sie o podzial obowiakow typu swoje ciuchy robocze pierz sam albo przynajmniej wrzuc je do pralki. Nie, on woli mi zrobic wyrzuty o 7 rano, ze nie ma czystych skarpetek. Wanny po sobie nie umyje, smieci nie wystawi przed dom tak zeby smieciarze mogli je zabrac, dzieki czemu aktualnie wyglada tragicznie. O drobnych naprawach i inych rzeczach (np. skoszenie trawnika) nie wspomne.
Do cholery ja nie bede skakac kolo niego.

Teraz mala. Jak widzi, ze alko nie spi w sypialni (zdarzylo sie mu to dwa razy) placze i mowi do niego, tat masz spac w sypialni bo ja chce sie przytulic. Wstaje i pokazuje mu gdzie ma spac.
Albo oczywiscie nie umyje po sobie pokala ani nie wyrzuci puszek a Mloda rano to widzi i mowi ' mamo nie krzycz na tate, on tylko dwa piwa wypil. Jak ja mam 3 letniemu dziecku wytlumaczyc pewne rzeczy.

Do tego ciezko mi dzis, moja niunia zaczela dzis szkole/przedszkole. Taka podekscytowana byla, biegla jak na skrzydlach dopoki za mna drzwi sie nie zamknely. Boze jak ona plakala. Przyszlam do domu i sama sie poryczalam.

kluska09 - Pią 14 Wrz, 2012 22:32

http://www.youtube.com/wa...&feature=fvwrel
jamarta - Sob 15 Wrz, 2012 08:10

kluska09 napisał/a:
Nie moge nic wyegzekwowac, jak tylko cos wspomne to jest krzyk i awantura gotowa.
Np. pijesz spij na dole nie chce spac w odorze jak z gorzelni tym bardziej, ze dziecko przychodzi do nas w nocy. No i jest to niebezpieczne bo przeciez jak spi wypity moze krzywde malej zrobic. Ostatnio doszlo do dosc niebezpiecznej sytuacji.
Klocimy sie o podzial obowiakow typu swoje ciuchy robocze pierz sam albo przynajmniej wrzuc je do pralki. Nie, on woli mi zrobic wyrzuty o 7 rano, ze nie ma czystych skarpetek. Wanny po sobie nie umyje, smieci nie wystawi przed dom tak zeby smieciarze mogli je zabrac, dzieki czemu aktualnie wyglada tragicznie. O drobnych naprawach i inych rzeczach (np. skoszenie trawnika) nie wspomne.
Do cholery ja nie bede skakac kolo niego.

Teraz mala. Jak widzi, ze alko nie spi w sypialni (zdarzylo sie mu to dwa razy) placze i mowi do niego, tat masz spac w sypialni bo ja chce sie przytulic. Wstaje i pokazuje mu gdzie ma spac.
Albo oczywiscie nie umyje po sobie pokala ani nie wyrzuci puszek a Mloda rano to widzi i mowi ' mamo nie krzycz na tate, on tylko dwa piwa wypil. Jak ja mam 3 letniemu dziecku wytlumaczyc pewne rzeczy.

Do tego ciezko mi dzis, moja niunia zaczela dzis szkole/przedszkole. Taka podekscytowana byla, biegla jak na skrzydlach dopoki za mna drzwi sie nie zamknely. Boze jak ona plakala. Przyszlam do domu i sama sie poryczalam.


Chciałam dodać w kwestii przedszkola żebys sie nie martwiła.
Pracuje w przedszkolu i w tym roku mam 3- latki, które tez płaczą.
Ale naprawdę , zaufaj swemu dziecku. Trochę musi płakać - przecież Ciebie kocha.
Ale jak już pozna panie, dzieci, salę przyzwyczai się. Jest to okres adaptacji.
Zapewniam cie ,że dzieci nie płaczą cały dzień. Często po odejściu mamy przestają. Potem z emocji jak rodzic przychodzi po nie to zaczynają, a tak bawią się , czasem spytają , czy mama przyjdzie. Daj czas dziecku. Ja to widzę na odzień.
Wytrwałości.

jamarta - Sob 15 Wrz, 2012 09:34

Teraz mala. Jak widzi, ze alko nie spi w sypialni (zdarzylo sie mu to dwa razy) placze i mowi do niego, tat masz spac w sypialni bo ja chce sie przytulic. Wstaje i pokazuje mu gdzie ma spac.
Albo oczywiscie nie umyje po sobie pokala ani nie wyrzuci puszek a Mloda rano to widzi i mowi ' mamo nie krzycz na tate, on tylko dwa piwa wypil. Jak ja mam 3 letniemu dziecku wytlumaczyc pewne rzeczy.


Mała nie powinna być świadkiem krzyku na Tatę.
A poza tym 3 - letniemu dziecku można naprawdę dużo wytłumaczyć.
O tym, że palenie lub nadmierne picie jest czymś złym powinno mówić się dziecku. Wskazywać czym się kończy nadużywanie.
W przedszkolu prowadziłam z dziećmi zajęcia z programu "czyste powietrze" - nt szkodliwości palenia. Uczyłyśmy dzieci jak mogą zadbać o siebie - "Nie pal przy mnie! ". Jak powinny mówić o tym nawet mamie , tacie, babci. Mają takie prawo.
Oczywiście delikatnie, Nie wskazywałyśmy, że tata jest zły, ale jak one mogą się obronić.
3- letni synek kolegi tłumaczył, że jak pije się za dużo i często, to jest źle, człowiek przewraca się, może sobie zrobić krzywdę, niezrozumiale mówi, nie może pracować. Sama słyszałam. Jego tata jest DDA wiec już pracuje nad dzieckiem w tym temacie.

Ameise - Nie 16 Wrz, 2012 00:35

Klusiu,
musisz przemyśleć parę kwestii i rozgrywać pewne sytuacje inaczej:
jak jestem postrzegana przez dziecko w danej sytuacji?
W jakim świetle mnie to stawia?

Uważaj. Ponieważ Ty możesz być "zakwalifikowana" przez dziecko jako agresor, nie jako atakowana.
A niestety im bardziej się miotamy, tym bardziej grzęźniemy.
kluska09 napisał/a:
Mloda rano to widzi i mowi ' mamo nie krzycz na tate, on tylko dwa piwa wypil.

Bardzo łatwo jest manipulować dziećmi. One zawsze szukają usprawiedliwienia dla tych, których kochają, ich tolerancja nie ma granic, gotowe są wybaczyć wszystko, wziąć winę na siebie, zrozumieć "biednego" rodzica, odgadnąć powody jego niezadowolenia.

Częstym sposobem manipulowania współmałżonką/iem jest zawoalowane szantażowanie cierpieniem dziecka.
Wymaga ta sytuacja Twojej nieustannej czujności.
Musisz stanąć z boku, obserwować siebie, dziecko i próbować już rozmawiać z dzieckiem o alkoholizmie ojca, tłumaczyć - oczywiście "na jej poziomie".

kluska09 - Nie 16 Wrz, 2012 11:32

Ameise napisał/a:
Klusiu,
musisz przemyśleć parę kwestii i rozgrywać pewne sytuacje inaczej:
jak jestem postrzegana przez dziecko w danej sytuacji?
W jakim świetle mnie to stawia?

Uważaj. Ponieważ Ty możesz być "zakwalifikowana" przez dziecko jako agresor, nie jako atakowana.
A niestety im bardziej się miotamy, tym bardziej grzęźniemy.
kluska09 napisał/a:
Mloda rano to widzi i mowi ' mamo nie krzycz na tate, on tylko dwa piwa wypil.

Bardzo łatwo jest manipulować dziećmi. One zawsze szukają usprawiedliwienia dla tych, których kochają, ich tolerancja nie ma granic, gotowe są wybaczyć wszystko, wziąć winę na siebie, zrozumieć "biednego" rodzica, odgadnąć powody jego niezadowolenia.

Częstym sposobem manipulowania współmałżonką/iem jest zawoalowane szantażowanie cierpieniem dziecka.
Wymaga ta sytuacja Twojej nieustannej czujności.
Musisz stanąć z boku, obserwować siebie, dziecko i próbować już rozmawiać z dzieckiem o alkoholizmie ojca, tłumaczyć - oczywiście "na jej poziomie".


Bardzo Ci dziekuje za Twego posta. Musze sie ogarnac i postawic do pionu.
Z reguly jestem bardzo nerwowa ale nauczylam sie tlumaczyc Malej, dlaczego, co mnie zdenerwowalo. Co mi sie nie podoba. Zawsze podkreslam, ze to nie jej wina i nawet jak krzycze to bardzo ja kkocham.
Masz calkowita racje, Mala czesto wchodzi w role maskotki/klauna zwlaszcza przy nim jakby chciala zwrocic na siebie uwage.
Jesli chodzi o relacje z S, bardzo staram sie nie klocic przy niej. Wszelkie sprawy z nim zalatwiam jak ona spi. Gdy on ma pretensje staram sie spokojnie odpowiadac.

Taak manipulatorem on jest swietnym. Ja nie wiem dlaczego ona go tak kocha.
On caly czas im mniej zwracam uwagi na jego picie tym bardziej stara sie mnie w nie uwiklac. Nie daje sie.

Jak krzyczy na Mala, np na sile stara sie cos wyekzekwowac nie reaguje (kiedys go strofowalam) ale to wydaje mi sie lepsze wyjscie.
Nie wiem czy dobrze robie ale niech tatus bedzie po calosci tatusiem a nie wyidealizowanym obrazem. Mala przyjdzie do mnie przytulic sie to ja tule i uspokajam.

Ameise - Nie 16 Wrz, 2012 21:39

Kluska, nie ma, póki mieszkasz z agresorem pod jednym dachem, dobrego rozwiązania.
kluska09 napisał/a:
Jesli chodzi o relacje z S, bardzo staram sie nie klocic przy niej. Wszelkie sprawy z nim zalatwiam jak ona spi. Gdy on ma pretensje staram sie spokojnie odpowiadac.

Niestety pozostaje atmosfera. Aura w domu. Dziecko to czuje. Jest też to, czego nie czuje, a powinno. Czyli miłości, troski, empatii, starania ... po prostu miłości. Są za to złość, pretensje i przepychanki.
kluska09 napisał/a:
Jak krzyczy na Mala, np na sile stara sie cos wyekzekwowac nie reaguje (kiedys go strofowalam) ale to wydaje mi sie lepsze wyjscie.
Nie wiem czy dobrze robie ale niech tatus bedzie po calosci tatusiem a nie wyidealizowanym obrazem.

Wydaje mi się, że to też nie jest dobre wyjście.
Ojciec jest dla córeczki "matrycą" mężczyzny. Zachowanie ojca jest dla niej pierwowzorem i tą normą będzie kierować się kiedyś w dorosłym życiu przy wyborze swojego partnera życiowego. Bo takie relacje znać będzie z domu i uzna je za "swojskie", normalne.
Chcesz, żeby weszła w związek z kimś, kto wymusza, krzyczy itepe? Będzie przybiegać do Ciebie, żebyś pocieszyła i przytuliła?

Uważaj też na to, jakie miejsce "wyznacza" Ci S. w Twoich relacjach z córką.
Czy aby nie jesteś kozłem ofiarnym? Manipulator aby osiągnąć to co chce, uderzać potrafi w najczulsze miejsca, czyli np. w relację matki z dzieckiem, żeby ją z tej relacji wyizolować, wyoutować.
A dziecko często zaczyna manipulatora naśladować w cynizmie, braku szacunku, pogrywaniu sobie uczuciami matki i chce też sterować ...

Ciężkie to, ale do ogarnięcia, jeśli ma się oczy i uszy otwarte. :-)

kluska09 - Wto 18 Wrz, 2012 14:46

Przez caly weekend trenowalam cierpliwosc i mimo, ze mna telepalo ze zlosci nie prosilam, nie pokazywalam palcem co jest do zrobienia. On sobie zaprosil kolege na sobote w niedziele chorowal. Ale najwazniejsze, w koncu mamy zrobione przemeblowanie i dwa oddzielne lozka w dwoch pokojach. :524: :523: Ciesze sie ogromnie, musialam uzyc malego podstepu ale warto bylo.

Moja coreczka dzis dala mi buziaka i pognala na sale do dzieci. Wczoraj byla az 6 godzin najpierw w przedszkolu pozniej w szkole i radzila sobie bardzo dobrze. W placowkach jest bardzo grzeczna za to po przyjsciu do domu diabel nie do opanowania, skacze po wszystkim co sie da.

Bardzo duzo myslalam co napisalyscie.
I co mam zrobic? Ciagle go strofowac, tlumaczyc, wkraczac do akcji albo pokazywac rozwiazania? On i tak z nia spedza minimum z minimum, jest najukochanszym tatusiem.
Czesciej jetem ja ta zla bo krzykne, bo ekzekwuje ale ja spedzam z nia cale dnie a on najczesciej kawalek soboty i niedziele. Chcialabym aby zobaczyla prawdziwy obraz tatusia a nie ten, ktory ja bede kreowac prowadzac jego za reke. On ma fajne podejscie do niej ale musi mu sie chciec, a ze nie chce sie i ostatnio dom to hotel to co innego.
A mnie takie rozwiazanie pasuje, lubie jak go nie ma w domu. Przeszkadza mi sama swiadomosc jego obecnosci bo wieczory i tak spedzamy oddzielnie.

Ameise napisał/a:
A dziecko często zaczyna manipulatora naśladować w cynizmie, braku szacunku, pogrywaniu sobie uczuciami matki i chce też sterować ...


Musze poobserwowac, bede o tym pamietac.
Ameise napisał/a:
Czyli miłości, troski, empatii, starania ... po prostu miłości. Są za to złość, pretensje i przepychanki.


Atmosfera moze i jest, ale dla mnie priorytetem jest aby jak najmniej widziala i slyszala.
Staram sie na jak mniej rzeczy zwracac uwage, nie chce mi sie klocic, prosic.
W weekendy staramy sie spedzac czas poza domem zeby mala miala jak najwiecej radosci.
Bardzo sie staram aby to wszystko sie jak najmniej odbilo na niej. Zapewnic jej maximum bezpieczenstwa, radosci nie wiem jak mi to wychodzi, mam nadzieje ze dobrze.
Teraz bedzie spedzac troche czasu poza domem to tez super dla nas, odpoczniemy od siebie, zatesknimy bo 3,5 roku spedzalysmy ze soba 24/24 godziny 7 dni w tygodniu.
Dla mnie najwazniejsze jest uodpornic sie na niego, jego humory, zagrywki. Bo picie jego juz mnie nie wzrusza. Jego cyrk jego malpy.

Ameise - Wto 18 Wrz, 2012 23:09

Wiem, że starasz się chronić dziecko. Póki co, robisz, co możesz.
Dobrze, że już widzisz, że tkwienie w związku, który Ciebie rani, zamiast wzbogacać, nie jest czymś, czego pragniesz najbardziej.

kluska09 - Sro 19 Wrz, 2012 12:35

Dziekuje Ameise, dla mnie ten Twoj post jest strasznie wazny. Tak bardzo potrzebuje zapewnienia, ze to co robie ma sens, ze umiem ochronic moje dziecko.
Ja juz wiem, nie mam watpliwosci, ze ta cala sytuacja jest przejsciowa.
I tak ciezko zyc z ta swiadomoscia :-(

kahape - Pon 24 Wrz, 2012 17:42

Ameise napisał/a:
Kluska, nie ma, póki mieszkasz z agresorem pod jednym dachem, dobrego rozwiązania.
tez tak uważam. Ale myślę także, że "po coś" to jest, czemuś służy, jest do czegoś potrzebne. Jakiś plan boski w tym jest. Nawet jeżeli dzisiaj tego nie rozumiesz. Być może zdążałaś w kierunku "nadopiekuńczości"?
kluska09 napisał/a:
3,5 roku spedzalysmy ze soba 24/24 godziny 7 dni w tygodniu.
właśnie.
A to przecież nie jest tak, że masz patent na wychowanie dziecka, że wiesz najlepiej, że jesteś alfa i omega....
Być może od niego też możesz się czegoś nauczyć, coś zobaczyć...

Żebyś mnie dobrze zrozumiała. Oczywiście nie pochwalam chlania, ale nauczyłam się też, że to nie jest tak, że wina leży tylko po jego stronie.
Że moim problemem nie jest i nigdy nie było :arrow: jego picie.

Tak jest też i u ciebie.
Starasz się chronić siebie, dziecko.... ale pewne sprawy zdarzą się, muszą się zdarzyć.
Myślę, że najważniejsze jest bezpieczeństwo.
A rozmowy, wpływanie na dziecko, wywieranie nacisku.... Nie na wszystko mamy wpływ i są to również takie sprawy. Nie tylko dotyczące alko.
pozdr

kluska09 - Pią 28 Wrz, 2012 23:06

kahape napisał/a:
przecież nie jest tak, że masz patent na wychowanie dziecka, że wiesz najlepiej, że jesteś alfa i omega....
Być może od niego też możesz się czegoś nauczyć, coś zobaczyć...

Kiedys tak, bardzo podobalo mi sie jego podejscie do malej, teraz juz nie. Albo ja rozpieszcza albo krzyczy
.
kahape napisał/a:
Żebyś mnie dobrze zrozumiała. Oczywiście nie pochwalam chlania, ale nauczyłam się też, że to nie jest tak, że wina leży tylko po jego stronie.
Że moim problemem nie jest i nigdy nie było jego picie.

Dokladnie tak samo jak nie wszystkie problemy wziely sie z jego chlania.
Ale nie chce mi sie juz ani prosic ani tlumaczyc. Nie wiem czy dobrze robie spasowalam. Spokoju pragne.

Uspokoilam sie troche, jego calymi dniami nie ma w domu, lubie to. Duzo daly mi osobne sypialnie nie wacham smrodu alkoholowego. Ale widze, ze caly czas potrafi mna zamanipulowac. Na przyklad zaczyna mowic o swoich problemach, obawach i ja mam sluchac potem audiencja sie konczy i siada przed tv. Co ja mam do powiedzenia nie jest wazne. Generalnie oprocz finansow nasze problemy skrajnie sie roznia. Ostatnio dowiedzialam sie, ze moja szkola jest mniej wazna bo nam obu zalezy aby on pokonczyl kursy i mial lepsza prace. No nic musze popracowac nad asertywnoscia.
Czuje sie momentami taka samotna, niezrozumiana. Brakuje mi kogos kto mnie przytuli, pocieszy.

Ameise - Sob 29 Wrz, 2012 00:37

kluska09 napisał/a:
Czuje sie momentami taka samotna, niezrozumiana. Brakuje mi kogos kto mnie przytuli, pocieszy.

Kłania Ci się kwestia "matkowania" sobie samej, Drogi Mały Kopciuszku! ;-)
Nie bądź zatem "macochą" dla siebie samej. Kto Ciebie lepiej zrozumie, niż Ty sama?
kluska09 napisał/a:
Albo ja rozpieszcza albo krzyczy.

Cóż się dziwić i czego wymagać od "czynnego"? Przecież nad swoimi emocjami nie panuje.
Masz jakąś pomoc / wsparcie w realu?

rzepi - Pon 01 Paź, 2012 23:05

Kluska,

Ja przeczytalam Twoj watek do 7 strony z uwaga baczna, od 7 - 10 tak po trzosze.

Czy Ty mieszkasz w UK?
Jesli tak Moja Droga to Ty bierzesz dziecko idziesz do swojego Counsilu, mowisz ze chlop pije, ze masz dlugi i ze chcesz sie od niego wyprowadzic teraz.

Dostajesz akomodacje w tzw emergency accomodation czyli w hotelu dla przeroznych ludzi. Tam istotnie milo nie jest, ale jestes w pierwszym targecie na opuszczenie Emargency acomodation bo masz dziecko i jestes SAMOTNA MATKA. Po opuszczeni EA dostajesz mieszkanie socjalne tzw Counsil Flat lub twoje Borrow placi za Twoje mieszkanie. Nawet teraz mozesz poszukac sobie mieszkania i wystapic do swojego Counsilu o dofinansowanie tzw Counsil benefit.

Kochana,
W temacie opieki socjalnej to na prawde Ty nie masz sie czego bac, Ci opiekunowie socjalni sa POMOCNI i jesli jest problem w rodzinie dzialaja glownie wspierajaco po to zeby go rozwiazac, a jak problem jest nie do rozwiazania to otocza Ciebie i dziecko opieka np pomoga Ci aplikowac o Counsil Flat (mieszkanie socjalne).
Dodam, ze moja corka gdy miala 9 miesiecy spadla ze schodow i przydzielono nam opiekuna socjalnego i tez sie balam ze mi ja zabiora. NIC BARDZIJ MYLNEGO!!!

TY mi pisz Kochana czy TY chcesz opuszczac tego alkoholika i chcesz dzialac to ja bede Ci pomagac w tym gdzie isc jak i co.

Bo cos mi sie wydaje ze Ty mieszkasz w kraju ktory jest dobrym miejscem jesli sie szuka pomocy i ta pomoc tam JEST dostepna.

Pozdrawiam.

kluska09 - Wto 02 Paź, 2012 00:36

rzepi napisał/a:
Czy Ty mieszkasz w UK?

tak
rzepi napisał/a:
Dostajesz akomodacje w tzw emergency accomodation czyli w hotelu dla przeroznych ludzi. Tam istotnie milo nie jest, ale jestes w pierwszym targecie na opuszczenie Emargency acomodation

Rzepi w Women Aid powiedzieli mi, ze nic nie moge zrobic dopoki on nie bije ani nie robi awantur. W razie jakiegokolwiek podniesionego przez niego glosu mam dzwonic na policje i zglaszac alcohol abuse. Ale on niestety od ostaniego razu spokojny jest. Mam tylko jedno zgloszenie z grudnia 2010 roku a to za malo
rzepi napisał/a:
W temacie opieki socjalnej to na prawde Ty nie masz sie czego bac

Czas strachu mam juz za soba, sama szukalam z pomoca terapki ale znow jak powyzej, dziecku krzywda sie nie dzieje, jest zadbane wiec wg nich nie ma problemu.

Alko ma jakis czas temu powiedziane, ze do konca pazdziernika ma czas aby sie ogarnac, isc na terapie po tym skladam uaktualnienie podania o mieszkanie socjalne na siebie i dziecko (mamy zlozone od 3 lat ale na nas dwoch). Mam zamiar dotrzymac tego terminu. Jak masz pomysly co i jak napisac aby to mieszkanie dostac jak najszybciej bardzo chetnie skorzystam z rad.
rzepi napisał/a:
TY mi pisz Kochana czy TY chcesz opuszczac tego alkoholika i chcesz dzialac to ja bede Ci pomagac w tym gdzie isc jak i co.


Pewnie, ze chce i bardzo chetnie skorzystam, dziekuje

rzepi napisał/a:
Bo cos mi sie wydaje ze Ty mieszkasz w kraju ktory jest dobrym miejscem jesli sie szuka pomocy i ta pomoc tam JEST dostepna.


A ja odnioslam calkiem odwrotne wrazenie. Czuje sie jakbym walila glowa w mur a gdy pytaja o szczegoly patrza na mnie jak na idiotke. Bo przeciez nie bije, dba o rodzine, pracuje, szkoli sie a ze wypija kilka piw wieczorem to problem wiekszosci ludzi tu w Anglii.
Ameise napisał/a:
Masz jakąś pomoc / wsparcie w realu?

Nie mam.

rzepi - Wto 02 Paź, 2012 09:08

Asia,

Mieszkanie socjalne czyli tzw counsil flat to jedno.
Dofinansowanie do Twojego mieszkania to drugie.

Jasne o Counsil Flat skladaj papiery tylko na siebie i corke, on Ci w tym wniosku na nic tylko opoznia proces.

Drugie rozwiazanie znacznie szybsze to prosba o Housing Benefit, czyli dofinansowanie do mieszkania. Ja korzystalam z niego przez jakis czas, gdzy moja corka byla mala. Mozesz o niego aplikowac jesli jestes w UK rezydentem podatkowym. Tzn mieszkasz tam, placisz podatki lub istniejesz w zwiazku z czlowiekiem, ktory placi lub placil podatki.

Tak wiec dzwonisz na ktoras z bezplatnych infolinii poszukaj na stronach Counsilu i prosisz o forme o Housing Benefit, wypelniasz, odsylasz trwa to kilka tygodni dostajesz dofinansowanie.

Do tego celu musisz byc okazicielem umowy najmu. Rozumiem, ze mieszkasz ze swoim Alkoholikiem pod jednym dachem w zwiazku z tym najlepiej dla Ciebie byloby wynajac nowe mieszkanie. Nie wieksze niz 2 bedroom Flat (to jest standard w UK dla matki z dzieckiem), mozesz poszukac mniejszego (1bedroom flat).
Jest czesc ogloszen oznaczonych symbbolem DSS oznacza to ze wlasciciele nieruchomosci godza sie na finansowanie mieszkania przez Counsil. Wtedy Counsil pokrywa kaucje i wynajem a transakcja odbywa sie bezgotowkowo dla Ciebie.

Tych ogloszen jest malo ludzie boja sie ze ludzie finansowani przez Counsil to margines spoleczny, probuj szukac mieszkania i rozmawiaj z Counsilem. Znam osobiscie przypadki dziewczyn ktore Korzystaja z takiej formy pomocy.

Najlepszy dla ciebie w tej sytuacji bedzie status Samotnej Matki, jest to bardzo uprzywilejowany status w UK. Czy Wy jestescie malzenstwem? Z tego co przeczytalam wydaje mi sie ze nie. Nie wiele wiem o rozwodzie, ale mysle ze wazne jest to zebys zglosila separacje. Nie wiem jak to zrobic, poszukaj na forach dotyczacych emigracji.
Pamietam, ze ja czerpalam info dotyczace benefitow i roznych form pomocy z forow dla emigrantow.

Czy TY wiesz co to jest instytucja Child Minder? Kobiety ktora za rzadowa oplata zajmuje sie dziecmi w swojej oolicy. Czy wiesz ze jest na pewno taka kobieta w Twojej okolicy i jesli zglosisz do niej swoja corke to wspolnie mozecie alikowac o dofinansowanie do opieki nad dziewczynka. Twoja coreczka bedzie miec opieke, Ty bedziesz mogla szukac pracy, Child Minder bedzie miec prace.

Duzo tego wrzucilam. Przeczytaj. Dawaj znaki co jest nie zrozumiale i pisz czego sie boisz co Cie powstrzymuje. To sie nie odbedzie blyskawicznie, ale TO JEST MOZLIWE!

Rozumiem, ze nie mieszkasz w Londynie.

:)

kluska09 - Wto 02 Paź, 2012 10:58

Rzepi bardzo dziekuje Ci za informacje, nie wiedzialam o tym DSS, bede szukac mieszkania w takiej formie bo na normalny wynajem jeszcze dlugo nie bedzie mnie stac.

Umowa najmu i wszystkie rachunki sa na alko, w taki sposob sie zabezpieczylam gdyby jednak nie placil.
Jesli chodzi o housing benefit pobieralam i naliczyli mi 1500 L nadplaty, generalnie teraz od kwietnia poobcinali wszystkie benefity bo obnizyli prog finansowy dochodu na rodzine. Alko tylko pracuje na najnizszej krajowej i ledwo sie zalapalismy na dodatki.

Powoli zaczynam myslec o self employer, o sprzedazy przez internet (zawsze wystawiam na ebayu i zawsze ten towar do wystawienia np.po malej bede miala) i zajac sie rekodzielem tu mysle o blogu i sprzedazy na stronach do tego przeznaczonych.
Kokosow z tego nie bedzie ale jestem juz wtedy na innym statusie, mam wszystkie uprawnienia bo poki co nie nalezy mi sie nic. Do wspolnego budzetu z alko nie wiele wnosze ale jestem zabezpieczona w razie odejscia czyli mam prawo do benefitow jak i rowniez dofinansowanie do zlobka/przedszkola czy wlasnie opiekunki.
My nie jestesmy malzenstwem ale niestety do statusu samotnej matki musimy przestac razem mieszkac i takie troche kolo zamkniete i wszystko rozbija sie o pieniadze.

Ale ja coraz blizej widze swiatelku w tunelu :524: przede wszystkim musze wyjsc z tego dola, w ktorego wpadlam jakis czas temu chyba jesienna chandra mnie dopadla.

kluska09 - Wto 02 Paź, 2012 12:38

Jestem poo ostatniej terapii, teraz bedziemy sie spotykaly okolo raz na miesiac zeby zobaczyc jak sobie radze, zawsze moge do niej zadzwonic w razie problemu.
Terapeutka stwierdzila, ze wykonalam kawal dobrej roboty, ona juz nie widzi we mnie cech wspoluzaleznienia. Za to widzi jak wypracowalam sobie wlasny kawalek ogrodka, jak oderwalam sie od jego picia.
Super tylko czemu ja tego nie widze? Czemu tak bardzo sie boje, ze znow zaczne sie przejmowac jego piciem?

Wczoraj alko wrocil pozno z pracy oczywiscie wypity. Przy samych drzwiach powiedzial tak wypilem piwo na co ja wzruszylam ramionami i poszlam na gore. Jego mina bezcenna. Pozniej nie moglam sie opedzic od niego, a to herbatka, a to proba rozmowy, kanapka. No wkurzal mnie bo ogladalam film o rodzinie alkoholowej 'Rozdarte dusze'
Ja chyba potrzebuje takiego kopa od czasu do czasu jak w postaci tego filmu.

kahape - Wto 02 Paź, 2012 15:27

Na dole alkoholik z wypitym piwem, na górze film o rodzinie alkoholowej. Nie ma ciekawszych tematów?
Sprowadź sobie książki o współ, poczytaj, odstaw na półkę i .....zajmij się życiem.
Przecież sprawa alko to nie cały świat, rozumiesz mnie?
pozdr

Ameise - Sro 03 Paź, 2012 10:53

kluska09 napisał/a:
No wkurzal mnie bo ogladalam film o rodzinie alkoholowej 'Rozdarte dusze' . Ja chyba potrzebuje takiego kopa od czasu do czasu jak w postaci tego filmu.

kahape napisał/a:
Na dole alkoholik z wypitym piwem, na górze film o rodzinie alkoholowej. Nie ma ciekawszych tematów?
Sprowadź sobie książki o współ, poczytaj, odstaw na półkę i .....zajmij się życiem.
Przecież sprawa alko to nie cały świat, rozumiesz mnie?

Dziwnie mi to brzmi, Kahape, taka rada: Przeczytaj książkę o współ, odstaw na półkę, sprawa alkoholika za męża się uporządkowała w jakimś określonym czasie, pozamiatane, wio do przodu, bo życie toczy się dalej. Tak samo, jak i w temacie "Żarłoków". Masz napad jedzenia, to np. wyjdź z kuchni. Ta dam. :-| Przepraszam za to "wtrącenie", ale zadaniowe podejście jest mi nie na miejscu.
Sprawa alkoholizmu męża to może i nie cały świat, ale z doświadczenia wiem, że nie jest się w stanie pójść ani krok do przodu, jeśli jest coś, co nas 'przytrzymuje', jakaś sprawa nie jest ułożona, "załatwiona".
I Kluska tego czegoś, moim zdaniem, po prostu szuka. Prostych recept nie ma.
Wydaje mi się, że pewne rzeczy, nawet już raz przepracowane, wracają jeszcze do nas, pomimo terapii i warsztatów. Spirale, po której się kręcimy wokół tych spraw, są na coraz innym poziomie, ale jednak się czasami nakręcają.
Pomimo, że na mnie alkoholizm nie ma wpływu "tu i teraz", wciąż powracam w razie potrzeby do różnych form pomocy i pracy nad sobą, nad jakością życia.

kluska09 - Sro 03 Paź, 2012 11:44

Bo ja chce isc dalej w swoim zyciu nie ogladajac sie ani za siebie ani na alko.
Kahape napisala mi kiedys bardzo madre zdanie 'jesli nie mozesz odejsc fizycznie odejdz psychiczinie' i bardzo sobie to wzielam do serca. Caly czas nad tym pracuje ale no nie ufam sobie az tak aby powiedziec, tak zrobilam. Boje sie tego, ze wroce do miejsca z ktorego przyszlam, ze machne reka na jego picie w imie sfalszowanego obrazu rzeczywistosci, zle pojetej milosci. Wystarczy sie cofnac kilka stron i widze jakie emocje wtedy mna targaly. Wspoluzaleznienie to ciagle szukanie wyjsc, to tak jak u alkoholika on mowi dzis nie pije, ja mowie dzis alko mnie nie interesuje ale nie potrafie powiedziec co bedzie jutro.
Ja sie zmienilam/zmieniam ale i moj alko rowniez. Im mniej pokazuje zainteresowania nim, jego piciem tym on bardziej szuka mnie, mojej uwagi, zaprasza do picia. Kojarzy mi sie ze skomlacym psem szukajacym pieszczot u swojego pancia. Tak ja to widze.
Na dzisiejszy dzien jestem twarda ale nie wiem co bedzie jutro. Jak mnie przytulli po trzezwemu tak zwyczajnie po ludzku, przyplacilam to kilkutygodniowym dolem, bo do cholery jestem czlowiekiem a nie robotem, mam swoje uczucia i potrzebuje bliskosci.
Ale na szczescie juz mam taka a nie inna wiedze i na dzien dzisiejszy potrafie uruchomic mechanizmy obronne. I potrzebuje takich kopow jak niektore historie tu na forum, czy wlasnie takie filmy, ktore pokaza mi co moze sie stac ze mna, rodzina kiedy okaze slabosc, gdy przestane byc czujna. Nie chce skonczyc jak niektore kobiety tutaj, ja po prostu chce zyc wolna od ogladania sie na picie, chce czuc sie na tyle bezpiecznie zeby nie wiem w przyszlosci znow nie wejsc w toksyczny zwiazek, albo przez swoje wspolualeznienie nie zepsuc psychiki dziecka, nie przelac na nia calej nadopiekunczej milosci i nie podporzadkowac calego zycia dziecku. Dopiero niedawno udalo mi sie przeciac pepowine i poslac ja do przedszkola nieobowiazkowego i obowiazkowej szkoly. A rok temu mialam cale zycie podporzadkowane jej, szkole skracalam do minimum by jak najszybciej wrocic do dziecka.
Jestem w goracej wodzie kapana i najchetniej widzialabym efekty juz teraz czyli wykopac alko z domu, poki jestem twarda i silna i liczyc na usmiech losu jakos to bedzie. Ale nie moge tego zrobic, bo mam dziecko musze jej zapewnic jakas egzystencje w miare godziwa.

Chyba strasznie zamotalam ale na chwile terazniejsza nie umiem jasniej.

kahape - Sro 03 Paź, 2012 15:37

Ameise napisał/a:
"odstaw na półkę"
odsapnąć, choć na chwilę, od alkoholika, alkoholizmu, na pól godz, godzinę....
Ja sama nie raz i nie dwa wracam do tych książek, które... stoją na tej półce.
kluska09 napisał/a:
Chyba strasznie zamotalam ale na chwile terazniejsza nie umiem jasniej.
wszystko prosto, jasno i przejrzyście, kluseczko. :mrgreen: Ty juz wyraźnie i konkretnie, wiesz czego chcesz. A to bardzo dobrze.
pozdr

kluska09 - Wto 06 Lis, 2012 22:19

Podczytywalam ale nawet logowac mi sie nie chcialo.
Sypnelo mi sie wszystko. Alko rzucil prace znalazl w sumie nowa ale tak mnie pooklamywal na pieniadze ze mamy totalny dol finansowy a za kilka dni przylatuja moi rodzice. Na szczescie mialam jakies pieniadze odlozone ktore mialam na zycie. Teraz znalazl sobie druga prace zeby dorobic. I chwala Bogu nie bede musiala ogladac jego.Przestal pic bo raz ze do pazdziernika mial czas a dwa nie ma kasy na chlanie.
Klocimy sie strasznie o wszystko, o Kluske, o pieniadze, ze nie sprzatniete, ze na obiad frytki a ja sie buntuje bo dom nie hotel ja nie sluzaca.
Po tym co zrobil poczulam sie jakbym w morde dostala, no podejrzewalam ze traci pieniadze, ze nie jest calkiem szczery ale dopoki mial jakies z fuch ok. Ale nie w momencie kiedy rzuca prace i dalej je traci, klamie w zywe oczy. No nic moj blad, powinnam byc czujna a nie bylam. Chociaz z drugiej strony przynosil do domu do pewnego momentu. Zero odpowiedzialnosci.
Dzis widzialam sie z moja terapeutka, bo nie wiem co zrobic. Jak nie przestanie pic mialam pisac o mieszkanie socjalne. Ona kazala mi sie wstrzymac, zobaczyc jak wszystko sie rozwinie. Kazala mi wzmacniac pozytywnie to jego nie picie. Mowic jak sie ciesze, ze wiem jak bardzo jest zestresowany i jak bardzo doceniam. Ale co do cholery medal mam mu dac?? No i podstawowa rzecz na dzien dzisiejszy ja nie wyobrazam sobie przyszlosci z tym panem, nie chce zyc na bombie zegarowej. Nie wierze w zmiany a nie chce ciagle byc czujna i oczekiwac na wybuch owej bomby. Ten czlowiek nie wie co to znaczy odpowiedzialnosc. Wszedzie dookola slysze, ze to facet a oni tak maja ale ja sie na to nie godze.

katarz - Wto 06 Lis, 2012 23:57

kluska09 napisał/a:
Ale co do cholery medal mam mu dac?? No i podstawowa rzecz na dzien dzisiejszy ja nie wyobrazam sobie przyszlosci z tym panem, nie chce zyc na bombie zegarowej.

Ciebie też to wkurza?Bo mnie,aż telepie czasami.Ot bohaterowie wielcy..Bo nie piją...Pomniki im stawić,po rękach całować..Mam takie same odczucia jak Ty.Też mi się nie chce..Na terapię i niech się odrobiny pokory nauczą i zobaczą cokolwiek ponad czubek własnego nosa..Pozdrawiam Klusko.Serdecznie.

Ameise - Sro 07 Lis, 2012 11:36

Cytat:
Sypnelo mi sie wszystko.

Czyżby "wszystko"? A cóż to za czarno-widzące stwierdzenie?
Stoisz twardo na ziemi, widzisz rzeczy takimi, jakimi są. Wiesz, czego chcesz.
A że facet znów okazał się nieodpowiedzialny? Przecież brania odpowiedzialności za swoje czyny nie nauczy się z dnia na dzień.
Poza tym, cóż może się on z tego nauczyć? Dalej ma gdzie spać, cop jeść, może się wykąpać i najeść i jeszcze mieć pretensje, że obiad nie taki:
kluska09 napisał/a:
Klocimy sie strasznie o wszystko, o Kluske, o pieniadze, ze nie sprzatniete, ze na obiad frytki a ja sie buntuje bo dom nie hotel ja nie sluzaca.

Gdzie ustalone są jego obowiązki wobec rodziny, domu, dziecka? Są jakieś granice?
kluska09 napisał/a:
Kazala mi wzmacniac pozytywnie to jego nie picie. Mowic jak sie ciesze, ze wiem jak bardzo jest zestresowany i jak bardzo doceniam. Ale co do cholery medal mam mu dac??

Ba, medal... Klękajcie narody! :-P
Czy możesz z jego strony liczyć na docenienie za swoje starania? ;-) Czy tylko on ma być bałwochwalczo wielbiony, bo ma przerwę w piciu?

kluska09 - Sro 07 Lis, 2012 23:09

Ameise napisał/a:
Gdzie ustalone są jego obowiązki wobec rodziny, domu, dziecka? Są jakieś granice?

On mial jeden obowiazek zarabiac na rodzine i robic wokol siebie.
Jakis czas temu, nawet pisalam tu na forum nauczylam sie, ze nie wszystko musze robic, sluzaca nie jestem. Dbam o siebie i Mloda, o to zeby bylo czysto i milo wokol nas. Gotuje to co my lubimy i na co mamy ochote.
Ameise napisał/a:
Czy możesz z jego strony liczyć na docenienie za swoje starania?
:-D Przepraszam rozsmieszylo mnie to. Te czasy minely niepowtarzalnie.


Czuje sie z tym wszystkim tzn. z tym zwiazkiem hmm tak jak z ruszajacym sie mleczakiem. Trzyma sie na ostatniej nitce ale jeszcze wyrwac nie mozna bo boli.

katarz napisał/a:
Ciebie też to wkurza?Bo mnie,aż telepie czasami.Ot bohaterowie wielcy..Bo nie piją...Pomniki im stawić,po rękach całować..Mam takie same odczucia jak Ty.Też mi się nie chce..Na terapię i niech się odrobiny pokory nauczą i zobaczą cokolwiek ponad czubek własnego nosa

Taa a Ty badz wyrozumiala i skacz wokolo bo oni maja przerwe w piciu.
A co z nami?? Ja tez lubie jak sie skacze wokolo mnie, lubie pobyc czasem egoistka, wylaczyc sie i brac zamiast dawac ciagle. Tez oczekuje wsparcia

Ameise napisał/a:
Czyżby "wszystko"? A cóż to za czarno-widzące stwierdzenie?

A martwie sie o to wszystko szczegolnie o finanse i przyjazd rodzicow. Chcialabym, zeby bylo milo. Na dodatek Mala zepsula mi telefon, rozwalil sie mi moj laptop, Mloda sie rozchorowala, zaluzje sie zerwaly i nie ma komu naprawic itd.itp.

Ameise - Czw 08 Lis, 2012 08:35

kluska09 napisał/a:

Czuje sie z tym ... jak z ruszajacym sie mleczakiem. Trzyma sie na ostatniej nitce ale jeszcze wyrwac nie mozna bo boli.

:lol: Dentystka-sadystka :-P
kluska09 napisał/a:

A martwie sie o to wszystko szczegolnie o finanse i przyjazd rodzicow. Chcialabym, zeby bylo milo. Na dodatek Mala zepsula mi telefon, rozwalil sie mi moj laptop, Mloda sie rozchorowala, zaluzje sie zerwaly i nie ma komu naprawic itd.itp.

Może być miło z rodzicami pomimo skromnych finansów. Ale też specjalnie nie kryłabym przyczyn takiej sytuacji. Czarodziejką nie jesteś, więc się nie obwiniaj. Jest jak jest.
Rzeczy materialne da się naprawić, jakoś sobie poradzisz. Ale nie wpadaj z tego powodu w użalanie się. Głowa do góry, pierś do przodu!

seba - Czw 08 Lis, 2012 10:13

Ja znam tylko jedna osobe ktora nie ma problemow finansowych, cala reszta zyje od 1 do 1 i suma miesieczna dochodu nie ma znaczenia. wiecej masz, wiecej wydasz ja mimo narawde duzego wydawalo by sie dochodu wiecznie jestem w tarapatach i wiecznie z czyms zalegam bo mi nie starczylo. To chyba naturalne w dzisiejszej Polsce. Nie zarabiamy tyle by spelnic swoje potrzeby i zrealizowac mozliwosci. Przyklad za paliwo, hipoteke i oplaty za opieke nad dziecmi place ok 3800 i na tym nie jestem w stanie zlotowki zaoszczedzic. Dramat. Jak zyc?
kluska09 - Czw 08 Lis, 2012 17:28

Ameise napisał/a:
Rzeczy materialne da się naprawić, jakoś sobie poradzisz. Ale nie wpadaj z tego powodu w użalanie się
Tak zabiore sie za to po wyjezdzie rodzicow.

Seba ale ja rozumiem problemy finansowe. Ale chodzi mi o to, ze w tym przypadku my wpadlismy w nie z jednego konkretnego powodu: bo je przetracil i klamal mnie prosto w oczy przez jakis miesiac.

seba - Czw 08 Lis, 2012 19:46

... i właśnie dlatego teraz masz dobre fundamenty żeby zrobić to po swojemu od nowa. Głowa do góry - czasu nie cofniesz ...
StefanAA - Pią 09 Lis, 2012 09:45

kluska09 napisał/a:
A martwie sie o to wszystko szczegolnie o finanse i przyjazd rodzicow. Chcialabym, zeby bylo milo


cześć :-) Przepraszam ze tak się "wcinam" w Twój tekst, ale dlaczego chcesz pokazywać rodzicom ze jest tak " miło", jak nie jest.To w obecnej Twojej sytuacji pewnego rodzaju zakłamanie i zafałszowanie swojego "Ja" .Nie rób nic na pokaz , odpuść sobie , nie musisz spełniać marzeń rodziców.Pewnie to zrozumieja a jak nie to ich strata.Masz bliższą rodzinę -córkę.Piszę to z pozycji ojca dwóch dorosłych córek i naprawdę oczekuję od nich szczerości i prawdy , jaka by nie była.Jezeli wiem co jest nie tak to wtedy mogę pomóc a jesli będą mi mydlić oczy to gdy prawda wyjdzie na jaw tym bardziej będzie mi przykro.Finanse , no cóz , rzecz wazna , ale nie najewazniejsza.Powodzenia.

kahape - Pon 12 Lis, 2012 18:03

kluska09 napisał/a:
A martwie sie o to wszystko szczegolnie o finanse i przyjazd rodzicow
finanse trzeba zabezpieczyć. Rodzice? Przyjadą i.... wyjadą. Masz zamiar "udawać', że jest wszystko ok?
kluska09 napisał/a:
Mala zepsula mi telefon, rozwalil sie mi moj laptop, Mloda sie rozchorowala, zaluzje sie zerwaly i nie ma komu naprawic itd.itp.
kluseczko, zawsze coś się zdarzy. Raz podniesie ci ciśnienie, raz opadnie. Jak dzień i noc. Przynajmniej wiesz, że żyjesz.
Głowa do góry!
pozdr

kluska09 - Sro 12 Gru, 2012 00:35

Witam po przerwie.
Rodzice byli, bylo cudownie. I niczego nie udawalam :-) , zreszta ciezko by bylo. Byly momenty, ze najnormalniej w swiecie bylo mi wstyd za niego, przykro z tak sie zachowuje. Ale nie moge byc odpowiedzialna ani za niego ani za jego zachowanie.
Kilka razy pisalam jak moja mama go bronila wiec po dwoch tygodniach kompletnie zmienila zdanie o nim. A mi spadl kamien z serca bo mimo mojego wieku wazna dla mnie jest jej opinia. Rowniez mam pewnosc ze nie wymagam za wiele.
Mialam czas przyjrzec sie tej calej sytuacji i juz wiem ze ten pan jest obcy dla mnie, dla niego liczy sie kasa na piwo a ja mam inne wartosci. Dobitnie pokazal mi, ze tak naprawde dla niego nie wiele znacze. Pewego dnia dostalam potwornym bolem brzucha, on mnie zawiozl na pogotowie, spedzilismy tam kilka godzin. Ale niestety ne zostalam zbadana przez lekarza docelowego bo pan alko byl bardzo zmeczony. Po powrocie rozsiadl sie z browarem w fotelu i poszedl spac o 1 w nocy. :roll:

A teraz najwazniejsze. 17/12 mam wizyte u prawnika. Mam prosbe dla Was prosze o pomysly pytan. Zaczynam robic liste, jakies pytania klaruja mi sie w glowie. Ale boje sie ze moge cos istotnego pominac.

dromax - Nie 16 Gru, 2012 01:27

Cytat:
katarz napisał/a:
Ciebie też to wkurza?Bo mnie,aż telepie czasami.Ot bohaterowie wielcy..Bo nie piją...Pomniki im stawić,po rękach całować..Mam takie same odczucia jak Ty.Też mi się nie chce..Na terapię i niech się odrobiny pokory nauczą i zobaczą cokolwiek ponad czubek własnego nosa

:-> No właśnie. Wielcy bohaterowie niepijący alkoholicy! na piedestał ich stawiać. Hymny wyśpiewywać. na paluszkach chodzić...
teraz to oni wiersze piszą, piosenki ukladają i w róznych konkursach startują np. piosenki abstynenckiej itp. A zapomnieli jak niszczyli rodzinę, małżeństwo, jak wypaczyli swoje dzieci....

jobael - Nie 16 Gru, 2012 12:30

kluska09 napisał/a:
Mam prośbę dla Was proszę, o pomysły pytań. Zaczynam robić listę, jakieś pytania klarują mi się w głowie.

Zatem jutro będziesz u prawnika.
W związku z tym radzę, żebyś nie układała sobie pytań, bo to zrobi prawnik, a starała się rzeczowo
i uczciwie odpowiadać na jego pytania.
Dobry prawnik sam wysonduje, co potrzebne i co może w sądzie wykorzystać.
Rozumiem, że on będzie Ciebie w sądzie reprezentował?
Powodzenia :)

kluska09 - Wto 18 Gru, 2012 17:32

dromax napisał/a:
No właśnie. Wielcy bohaterowie niepijący alkoholicy! na piedestał ich stawiać. Hymny wyśpiewywać. na paluszkach chodzić...
teraz to oni wiersze piszą, piosenki ukladają i w róznych konkursach startują np. piosenki abstynenckiej itp. A zapomnieli jak niszczyli rodzinę, małżeństwo, jak wypaczyli swoje dzieci....


Kiedys bylam sklonna o wszystkim zapomniec, wybaczyc, wlasnie kiedys.

jobael napisał/a:
Rozumiem, że on będzie Ciebie w sądzie reprezentował?

Nie ma w czym reprezentowac bo my na szczescie malzenstwem nie jestesmy.
Wizyta generalnie mnie podlamala bo nie jest tak prosto jak sobie wyobrazalam a wszystko rozbija sie o te cholerne finanse. Jestem zla i zrozpaczona ale nie poddam sie. W polowie stycznia kolejne spotkanie umowione i nastepne sie szykuje.

Obiecalam sobie, ze w te swieta (zwlaszcza we Wigilie) nie bede sie denerwowac ze pije, sprawdzac i wsciekac.

kluska09 - Czw 20 Gru, 2012 14:34

Dzis jestem bardzo dumna z siebie. Alko rano zapytal czy mam jakies drobne bo nie ma paliwa. Poniewaz znow przegial powiedzialam mu ze nie mam, ze to on pracuje na dwa etaty. Ja mam tylko benefit i to co sprzedam. Obruszyl sie bardzo, tylko skwitowalam na picie masz a na paliwo nie. Bardzo sie ciesze bo zawsze mna zamanipulowal a i ja pelna obaw wyciagalam zaskorniaki z obawy ze nie dojedzie i go zwolnia. I samochod mu stanal jak bylam Kluske odprowadzic do szkoly widzialam jak stoi na poboczu dwie ulice dalej :mrgreen:
Mam tylko nadzieje ze to wszystko sie nie rozegra za szybko poki nie mam pozalatwianych wszystkich spraw i nie jestem zabezpieczona.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group