To jest tylko wersja do druku, aby zobaczy pen wersj tematu, kliknij TUTAJ
FORUM PORTALU ALKOHOLIZM.AKCJASOS.PL
warto rozmawiac...

Uzale¿nienie od alkoholu- alkoholizm - Bezsilno¶æ, a bezradno¶æ...

Anonymous - Czw 15 Pa, 2009 16:26
Temat postu: Bezsilno¶æ, a bezradno¶æ...
* BEZSILNO¦Æ a BEZRADNO¦Æ * w kontek¶cie alkoholizmu .

Czym¶ siê ró¿ni± ?

Zapraszam do wypowiedzi . :-)

Danka** - Czw 15 Pa, 2009 18:12

BEZSILNOSC- gdy cos jest od nas silniejsze i walka z tym nie ma sensu.W tym kontekscie- alkohol jest zawsze od nas silniejszy i wszelkie proby picia,nawet najmniejszymi z poczatku dawkami, zawsze skazane sa na kleske (np. a moze tym razem okaze sie,ze moge sie kontrolowac - a przeciez doskonale wiem,ze skonczy sie ta proba totalnym pijanstwem);
BEZRADNOSC- gdy nie robimy NIC w obliczu bezsilnosci,a pokornie nadal skazujemy sie na kolejna kleske, tzn. pijemy nadal na zasadzie kolejnej proby sil.
W obliczu uznania,ze wobec alkoholu (tak samo jak wobec sam na sam z rozjuszonym lwem) jestesmy bezsilni, nie jestesmy bezradni- mamy wyjscie:nie pic (tak jak mozemy zejsc z drogi temu lwu, czy tez zejsc ze srodka jezdni przed rozpedzonym samochodem).
Takie jest moje prosciutkie wyja¶nienie tych dwoch pojec.

ewas - Czw 15 Pa, 2009 19:29

Zawsze myli³am te dwa pojecia i mia³am problem zuznaniem w³asnej bezsilnosci , bo kiedy¶ znacz³a ona dla mnie w³a¶nie niemoc , bezradnosæ .Bezsilno¶c , nie podejmujê walki bo wiem ,¿e i tak przegram , zgóry zak³adam ,¿e co¶ jest odemnie silniejsze , mysle o alkoholu .Rany pamietam jak sie o to wyk³óca³am z mim terapeut± .Jakos nie mog³o to do mnie dotrzec , st±d pewnie tyle lat trwa³o moje picie , zanim sie podda³am .Dalej mam problem bo nie rozumiem bezradno¶ci , jak nazwa wskazuje powinnam byc bezradna , a ja znalaz³am radê posz³am siê leczyæ .No dobra nie m±æê , bo i tak nic m±drzejszego nie napiszê .Jestem ciekawa odpowiedzi .
Porfirion - Czw 15 Pa, 2009 19:44

Ja dla odmiany za cholerê nie umiem z³apaæ problemu, jaki ludzie z tym maj± i mo¿e i dobrze:) Czytam "filozoficzne" wywody Suchego czy S³awka w w±tku nt. pierwszego kroku, próbujê za³apaæ, w czym rzecz, ale niestety.... Wszystkie cia³a fizyczne w "naszym" ¶wiecie obejmuje prawo powszechnego ci±¿enia i jestem wobec tego prawa absolutnie bezsilny. Nie ma takiej opcji w komputerze, ¿ebym móg³ te prawo w³±czyæ, czy wy³±czyæ, czy je zignorowaæ. Ono jest i bêdzie zupe³nie niezale¿nie ode mnie i mojej dumy, wolno¶ci, wiary czy jak jeszcze do tego podejdê. Dok³adnie tak samo jestem bezsilny wobec alkoholu.
Ale oczywi¶cie wobec wspomnianego prawa powszechnego ci±¿enia nie jestem bezradny. Korzystam ze zdobyczy in¿ynierii, techniki i innych dziedzin ludzkiej aktywno¶ci umys³owej i dziêki temu siedzê sobie teraz 3 piêtra nad ziemi± i... nie lecê na glebê, tylko mêdrkujê w Internecie:) Chodzê na mityngi, spotykam siê indywidualnie z terapeut±, stosujê (a przynajmniej staram siê) zasady programu 12 kroków w swoim ¿yciu, program na 24 godziny, zasady HALT - i dziêki temu mogê ¿yæ trze¼wo POMIMO tego, ¿e jestem alkoholikiem. Z tym "stosowaniem" mo¿e trochê "rozmijam siê z prawd±", ale pracujê nad tym:)

jerry - Czw 15 Pa, 2009 20:07

Co do bezsilno¶ci alkoholika to najbardziej przemawia do mnie ten opis:

Tym co niezmiennie pojawia siê w relacjach innych osób s± trzy elementy: skrajne cierpienie, kapitulacja, nadzieja. Cierpienie w natê¿eniu trudnym do zniesienia, nie ustêpuj±ce, nie daj±ce siê znieczuliæ, które mo¿e doprowadziæ do ob³êdu /wybuchu paniki, furii/. Cierpienie znosz±ce dzia³anie mechanizmów obronnych, /racjonalizacji, projekcji, itd./. – pryskaj± w koñcu gdzie¶ iluzje, które pozwala³y ¿yæ pij±c. Cz³owiek stajê siê choæ na chwilê racjonalny, uczciwy wobec siebie i nie ma ju¿ si³ dalej uciekaæ. Poddaje siê, kapituluje, staje siê obojêtny – rozbity, pokonany mo¿e pogr±¿yæ siê do cna w bólu i beznadziejno¶ci, np. pope³niæ samobójstwo. Tym co chwilowe do¶wiadczenie bezsilno¶ci przekszta³ca w konstruktywny proces akceptacji w³asnej bezsilno¶ci jest nadzieja wynikaj±ca z odkrycia najg³êbszej prawdy o sobie – jestem zbyt s³aby, by dalej walczyæ - udowadniaæ sobie i innym, ¿e nie jestem z³y, przegrany, skoñczony, ¿e jakim¶ sposobem potrafiê t± szaleñcz± grê wygraæ.

Z tego wynika, ¿e bezradno¶æ jest pozbawiona nadziei, jest tam tylko cierpienie i kapitulacja.

ps. Obszerny elaborat dotycz±cy bezradno¶ci znalaz³em kiedy¶ na stronie - www.konsorcjum.pmd.lap.pl. Jest ciekawy, odpowiada na wiele pytañ ... niestety zg³êbienie siê w ponad 200 stron opracowania to ju¿ grubsza sprawa ;)

Anonymous - Pi 16 Pa, 2009 16:41

Ja gdy jestem bezradny, staram siê temu jako¶ zaradziæ :-)

Cytat:
Z tego wynika, ¿e bezradno¶æ jest pozbawiona nadziei, jest tam tylko cierpienie i kapitulacja.
Przecie¿ bezradno¶æ nie jest sta³a i wieczna, zawsze mo¿e zmieniæ siê w zaradno¶æ. Nie ma nadziei ale jej pojawienie siê na horyzoncie mo¿e okazaæ siê tylko kwesti± czasu. W danej chwili jestem bezradny ale w nastêpnej mogê znale¼æ rozwi±zanie. Czas biegnie a nie stoi.
wladek - Pi 16 Pa, 2009 17:22

S³awek napisa/a:
bezradno¶æ nie jest sta³a i wieczna,

Zgadzam siê równie¿ z tak± interpretacj±.
Dla mnie bezsilno¶æ jest czym¶ z czym nale¿y siê pogdziæ bo nie mogê mieæ na to wp³ywu pomimo najszczerszych chêci.

data_switch - Pi 16 Pa, 2009 18:14

Witam!

Bezradny by³em bêd±c czynnym alkoholikiem. Walczy³em z czym¶ z czym nie mog³em wygraæ. By³em skazany na pora¿kê. Widzê to jednak dopiero dzi¶. Wtedy z ca³± pewno¶ci± tego nie widzia³em.

Bezsilno¶æ - odczuta gdy poszed³em po pomoc na terapiê - bardzo mi pomog³a. Spad³a ze mnie tona kamieni, du¿y ciê¿ar. Bardzo wiele problemów nawet je¶li nie zniknê³o, to zmieni³o siê w "rozwi±zywalne". Takie z którymi mogê daæ sobie radê.
Gorzej lub lepiej, ale ju¿ "wykonalnie".

Pozdrawiam, dzi¶ nie pijê :-)
D_S

jaras - Pi 16 Pa, 2009 20:06

Porfirion, :568: cacy tek¶ciwo wystuka³e¶, a data_switch, napisa³e¶ dok³adnie to co sam chcia³em tu napisaæ :-D

Uwa¿a³bym z tym znalezieniem sposobów w przysz³o¶ci na to wobec czego aktualnie jestem bezradny. Czasem uznawa³em - no ok, skoro dzi¶ znów siê sku³em, to narazie sobie popijê, a potem, jak trochê dojdê do siebie, to bêdê pi³ normalnie. Otrze¼wi³a mnie ¶wiadomo¶æ, ¿e taki styl ¿ycia nie musi mnie doprowadziæ do szybkiego zgonu, na co liczy³em na pewnym etapie tego oczekiwania na doj¶cie do siebie. Mogê tak ¿yæ jeszcze d³ugo. D³ugo nawet po wyl±dowaniu w bezdomno¶ci i kana³ach, gdzie jedyn± pocieszycielk± bêdzie fioletowa gorza³a.

Moja bezradno¶æ by³a samotn± walk± odbywaj±c± siê gdzie¶ pomiêdzy ¶wiatem mojej wyobra¼ni, a rzeczywisto¶ci±. Nigdy ¿ycie nie by³o takim, jakim sobie ¿yczy³em, ani nie ¿yczy³em sobie takiego ¿ycia.

Moja bezsilno¶æ okaza³a siê przepustk± do pomocy oferowanej mi przez innych ludzi.

Anonymous - Pi 16 Pa, 2009 20:20

Przyznajê siê do bezsilno¶ci wobec alkoholu, poniewa¿ wiem i jestem przekonany, ¿e choæ bym nie wiem jak siê stara³ i kombinowa³, wytê¿a³ wszystkie si³y g³ównie psychologiczne, alkohol zawsze bêdzie dla mnie niebezpieczny po za¿yciu tego pierwszego ³yka.
I zmieniæ siê tego nie da.
Lecz nie jestem bezradny. Uczê siê tego, czego wcze¶niej nie zna³em. Jak nie dopu¶ciæ do prowokacji, psychicznej obsesji picia, by nie wyci±gn±æ rêki po ten pierwszy ³yk.
15.05.03 :-P

Anonymous - Pi 16 Pa, 2009 20:39

Co zrozumia³em z tego aaowcowego gadania to bezsilno¶æ oznacza, ¿e cz³owiek próbuje ograniczaæ picie, kontrolowaæ picie, robiæ sobie d³u¿sze czy krótsze przerwy, udowadniaæ, ¿e alkohol nie wp³ywa na pracê, ¿ycie rodzinne, zdrowie( chocia¿ to niemo¿liwe w ostatniej fazie bo u mnie wp³ywa na wszystko) a wszelkie takie próby koñcz± siê wreszcie fiaskiem i co najlepsze same tego typu starania, kontrolowanie, udowadnianie, ograniczanie, potwierdzaj± jedynie uzale¿nienie. A wiêc cz³owiek dok³ada wszelkich starañ, szamocze siê, upada, przegrywa i wreszcie przyznaje, ¿e jest bezsilny- jedyny ratunek to zupe³na abstynencja tylko jak to zrobiæ? Do tego momentu wszystko jest w i ok, schody zaczynaj± siê przy be³kotliwych i absurdalnych, kolejnych krokach aa. Dla mnie streszczenie tych kroków brzmi: Uwierz w byle co, nie wa¿ne w co bo to s³u¿y twojemu zdrowiu. Jak s³yszê, ¿e kolejny pijak siê nawróci³ i teraz jest szczê¶liwym, przepe³nionym duchem ¶wiêtym trze¼wiej±cym alkoholikiem to mi siê niedobrze robi :570: :563:
Marcin - Pi 16 Pa, 2009 21:16

Witam.
Jestem bezsilny wobec dzisiejszej pogody (zimno , nie "zapale" s³oñca ,¿eby by³o cieplej ) ale nie bezradny bo ubiorê siê cieplej .

Jestem bezsilny wobec alkoholu ( bo z nim nie wygram - to nie Go³ota, z którym po kilku treningach mo¿e by siê uda³o ) ale nie jestem bezradny bo ""uczê siê "" ¿yæ bez alkoholu co kiedy¶ wydawa³o siê ""nienormalne""

Jestem bezsilny wobec np. Twojej postawy -- my¶lenia S³awek (tego nie jestem wstanie zmieniæ ) ale nie jestem bezradny bo mogê pokazaæ Ci parê dróg wyboru: picie --powolna ¶mieræ cz³owieka przegranego , spowodowana alkoholem ze smutn± min± na ³o¿u ¶mierci, i terapia -- odnajdowanie siebie w tym ¶wiecie i ¶mieræ z u¶miechem na ustach na ³o¿u ¶mierci.
¦mieræ cz³owieka, który potrafi³ zamkn±æ za sob± drzwi tego ¶wiata.

Pozdrawiam

gradius - Nie 18 Pa, 2009 14:32

Jaras napisa/a:
Sam± abstynencjê te¿ nie wybierzesz [S³awku]. Dostaniesz szansê, je¿eli to ona wybierze Ciebie.


Je¿eli tak jest, to nie jestem odpowiedzialny za swoje picie, ani te¿ za jego skutki.

wladek - Nie 18 Pa, 2009 14:48

gradius napisa/a:
nie jestem odpowiedzialny za swoje picie,

Upraszczasz temat.
Mi na terapii terapeuta powiedzia³:
Nie jestem odpowiedzialny za to ¿e jestem alkoholikem, natomiast przyczyni³em siê do tego.
Niby banalne, ale coæ w tym jest.

Anonymous - Nie 18 Pa, 2009 15:05

* BEZSILNO¦Æ a BEZRADNO¦Æ * w kontek¶cie alkoholizmu .

Czym¶ siê ró¿ni± ?

Zapraszam do wypowiedzi . :-)

jaras - Nie 18 Pa, 2009 21:17

gradius napisa/a:
nie jestem odpowiedzialny za swoje picie, ani te¿ za jego skutki


Kiedy dowiedzia³em siê, ¿e alkoholizm to choroba, odczu³em ulgê. Kiedy dowiedzia³em siê czym naprawdê jest trze¼wo¶æ, odczu³em trwogê. Ja i odpowiedzialno¶æ w tamtym czasie to by³y bardzo odleg³e planety.

Nie musisz braæ na siebie odpowiedzialno¶ci za swoje postêpowanie. To Twoja sprawa, ale zanim uznasz jak post±pisz dok³adnie siê przyjrzyj ludziom ju¿ tak zrobili wcze¶niej. Podobnie przyjrzyj siê ludziom, którzy Twoim zdaniem s± w pe³ni odpowiedzialni za swoje postêpowanie. Obserwuj, wyci±gaj wnioski i wybieraj. Bêdziesz mia³ jak zechcesz.

francuz63 - Nie 18 Pa, 2009 22:21

Bezsilnosc.bardzo latwo to slowo przechodzilo mi przez usta po pierwszym odwyku a nawet bylo usprawiedliwieniem mojego picia (pije bo jestem bezsilny)BEZ SILY.Poczulem bezsilnosc kiedy nie milem juz nic mieszkajac na dworcu.zbity,smierdzacy,upokorzny,bylem bez sily ale nie bezradny.Poprosilem o pomoc druga osobe.Bezradnosc dla mnie jest czyms czym nie potrafie w danej sytuacji dac sobie rade.Swoja bezsilnosc wobec alkoholu uznalem dopiero wtedy gdy ja poczulem.Od tego momentu zycie z moja choroba alkoholowa stalo sie prostrze,bo w sytuacjach kryzysowych potrafie sobie poradzic nie zrzucajac winy na moja bezsilnosc.Biore odpowiedzalnosc za to co robie co mowie i kim jestem
Bona - Wto 20 Pa, 2009 11:19

My alkoholicy jeste¶my bezsilni wobec alkoholu,kiedy wypijemy pierwszy kieliszek.
wiedzac otym,dopóki nie wypijemy,jeste¶my tylko bezradni bo zawsze jest wybór-nie pic tego pierwszego

Anonymous - Wto 20 Pa, 2009 14:45

Bona napisa/a:
My alkoholicy jeste¶my bezsilni wobec alkoholu,kiedy wypijemy pierwszy kieliszek.
wiedzac otym,dopóki nie wypijemy,jeste¶my tylko bezradni bo zawsze jest wybór-nie pic tego pierwszego
Nie bardzo rozumiem. Je¶li wypijemy to jeste¶my bezsilni a je¶li nie wypijemy to jeste¶my bezradni? Gdzie tu sens? :-| :-?
Bona - Wto 20 Pa, 2009 18:17

Je¶li wypijemy jednego-to pociagnie za soba nastepne i wobec tego jestesmy bezsilni-nie mamy kontroli nad piciem.Ale je¿eli pokonamy g³od i nie wypijemy to wtedy jeste¶my tylko bezradni wobec alk-rada jest to przetrzymanie g³od,a na to sa sposoby.Je¿eli ulegniemy-bezsilno¶c powraca ;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group