To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Współuzależnie - koalkoholizm - jak rozmawiac?

Anonymous - Wto 31 Lip, 2007 22:16
Temat postu: jak rozmawiac?
zaczne standardowo: mam chlopaka, ktory sporo pije. ostatnio w nawyk weszlo mu codzienne kilka piwek, winko, jakis drink. niby nic. ale wydaje mi sie ze takie codzienne picie moze miec bardzo powazne skutki. wlasciwie przy kazdej okazji on namawia mnie do towarzystwa. to jest pierwszy problem: nie zawsze udaje mi sie odmowic, niedlugo razem zamieszkamy, wiec obawiam sie ze sobie z tym nie poradze.
ale powazniejszym problemem jest to, ze on nie chce o tym rozmawiac. nie jest alkoholikiem i ja mu tego nie wmawiam. a gdy tylko poruszam ten temat, albo probuje go namowic, zeby zamiast lecha kupil sobie karmi, oburza sie ze robie z niego alkoholika, wariata i nie wiem kogo jeszcze. mowi ze po prostu mu smakuje. ale moze jakby to byla kwestia smaku to umialby czasem sobie zrobic przerwe?
dzisiaj dzwonil, mowil ze pozno skonczyl prace, ze jeszcze tylko walnie sobie piwko i idzie spac. po co chce pic skoro idzie spac?
jak z nim rozmawiac, tak zeby on nie traktowal mnie jak wroga? jak namowic go, zeby czasem zamiast piwa wypil herbate? boje sie o niego... jestesmy za mlodzi na problemy:(

Anonymous - Czw 02 Sie, 2007 07:28

:-? FUKSIARA>
Ja tu nie będę się rozpisywał. Ja ci proponuję książkę M. MALIŃSKIEGO
- ZANIM POWIESZ KOCHAM... - Możesz ją sprobować zamówić przez internet.
http://www.rhema.pl/wiecej.php?09025
8-) Start w życie z meżczyzną, który pije jest po prostu FALSTARTEM.
Poczytaj sobie jak wyszły na tym inne kobiety.
Po prostu daj sobie z nim spokój i tyle.

Anonymous - Czw 02 Sie, 2007 22:45

z tym, ze zakladam ze jeszcze nie jest za pozno. mysle ze najgorszego da sie uniknac, jesli on zda sobie sprawe, ze codzienne popijanie prowadzi do uzaleznienia...
chodzi o to, zeby mu przepowiedziec do rozumku...
jakos nie umiem odejsc, zanim nie sprobuje pomóc...

Anonymous - Sob 04 Sie, 2007 05:44

Nie dociera - widzę. Ty lepiej poczytaj książkę.
:-/ On już jest alkoholikiem. decyduje o tym fakt, że zaprzecza.

Ewa - Czw 16 Sie, 2007 07:20

Fuksiara - musisz zdecydowac czy chcesz byc znerwicowaną, żoną alkoholika, czy wolisz mieć szczęsliwą, kochającą się rodzinę. Jesli to pierwsze - poczytaj o tych nieszczęsnych kobietach - sama nią kiedyś byłam. Jeśli to drugie - poczytaj, jak powinien wyglądać związek pełen miłości i szacunku.
Anonymous - Sob 08 Wrz, 2007 06:01

:-/ Ona po prostu chce być znerwicowaną żoną alkoholika. Wszystko na to wskazuje...
Ewsia34s - Wto 11 Wrz, 2007 16:51

To nie on potrzebuje pomocy, to ty jej potrzebujesz Fuksiara!
Musisz sobie zdać sprawę z tego dużo wcześniej zanim zajdzie to za daleko. Zostaw go w spokoju i odejdź póki masz jeszcze czas. I tak jak dromax napisał, on już jest alkoholikiem i z pewnością, to nie ty go wyleczysz. Nawet nie próbuj podejmować się tej misji. Moje ostatnie zdanie zostaw go. :cry:
Choćbyś miała przepłakać z tego powodu pół roku. :-/
Potem już będziesz tylko szczęśliwa. A Ty masz być szczęśliwa sama ze sobą nie z nim. :lol:

Kasia W-wa - Wto 18 Wrz, 2007 16:25

Fuksiara.

Miałam chłopaka, który "lubił wypić" a teraz ten sam chłopak jest moim mężem alkoholikiem.
Próbuję mu pomóc od klilku lat a właściwie przestaję bo nie widzę sensu.
Alkohol niszczy wszystko. Gdybym wiedziała, że tak będzie nie wiązałabym się z nim, ale miałam nadzieję tzn, naiwna byłam , ha, ha.

Daj sobie spokój póki możesz.
Myślę, że prawdopodobieństwo zaprzestania picia jest niewarte takiego ryzyka.

Pozdrawiam.

Anonymous - Czw 20 Wrz, 2007 07:32

:-> Nie wysilajmy się. FUKSIARY od lipca już tu nie ma.
Ot tak napisała sobie i poszła.

MARK7 - Czw 20 Wrz, 2007 08:54

Tak, to prawda. Chyba nie ma co się wysilać.

Forum nie jest liczne i choć z tygodnia na tydzień przybywa osób która się rejestrują, to sama zarejestrowanie się nic przecież nie wnosi do jego rozwoju. Ludzie zaglądają, witają się i finito. A szkoda. Bo po przez rozmowę, przeczytaniu paru różnych, lub nawet spójnych opinii, można wiele dobra przyjąć dla siebie i przemyśleć swoje postępowanie. Zderzając się z opiniami-uwagami różnych ludzi, zmuszamy nasz umysł do myślenia. Zaczynamy patrzeć z innej perspektywy i nieraz z silnej bezczynności przechodzimy do konkretnego działania.
Zauważyłem(choć mogę się mylić) że zwłaszcza kobiety, zaglądają na forum, rzucają swoim problemem w chwilach przygnębienia, a następnie po przeczytaniu opinii nie zabierają więcej w swej sprawie głosu i nawet na chwilkę się nie wytężą, aby długo i dogłębni przedyskutować problem przez siebie przedstawiony.
Dziwi mnie takie postępowanie i cholerka, kobiet nigdy nie zrozumiem. Myślę, że wiele tracą chowając głowę w piasek,. Przecież to od facetów-alkoholików trzeźwiejących, najwięcej się dowiedzą o problemie. O problemie widzianym z tej drugiej strony. Bo od-kogóż innego, jak tylko od alkoholika, dowidzą się dlaczego ich alko postępuje tak, a nie inaczej.
Ale co ja tu się produkuje :-) . Na forum ani żywej duszy. Czyżby przed wyborami, wszyscy wyjechali do Anglii :-D (pozdrawiam Biedroneczkę).

Życzę pogody Ducha. Marek.

Kasia W-wa - Pią 21 Wrz, 2007 19:46

...a to ciekawe (Mark 7). Mój mąż jak ma chwilę trzeźwości nie chce rozmawiac o swoim problemie. A może właśnie nie wiem jak z nim rozmawiać. Liczę na cenne porady.

Pozdrawiam.

MARK7 - Sob 22 Wrz, 2007 06:04

Kasiu. Chodzi mi o facetów ALKOHOLIKÓW TRZEŹWYCH, tych co piszą na forum i mają na "liczniku" paręnaście miesięcy lub parę lat trzeźwości. Ja mam już troszkę w sobie tych miesięcy lepszego człowieka :-) . A do tamtego Marka, do tamtego bydlęcia, wracam wspomnieniami i często analizuję poczynania "tamtego" faceta.; Myślę, że, jak trzeźwy alkoholik, od czasu do czasu podzieli się na forum swym poprzednim życiorysem i opowie o swoich obecnych przemyśleniach, to może będzie to dobra cegiełka dla współuzależnionych kobiet. Trzeźwy alkoholik jest szczery i uczciwy. Moja żona często mówi: Mam drugiego Marka, lepszego Marka.
Z tego co zrozumiałem, to twój mąż Kasiu nadal pije , no to o czym z pianym rozmawiać? Przecież pijący alkoholik to aktor i kłamca. W rozmowie będzie formował wszystko pod swoje własne dobro.
( może ja nie rozumiem.( mój mąż jak ma chwilę trzeźwości. ?? ))
Pozdrawiam. Marek.

Anonymous - Sob 22 Wrz, 2007 09:47

Kasia W-wa napisał/a:
...a to ciekawe (Mark 7). Mój mąż jak ma chwilę trzeźwości nie chce rozmawiac o swoim problemie. A może właśnie nie wiem jak z nim rozmawiać. Liczę na cenne porady.

Pozdrawiam.

:-) Oczywiście, że nie wiesz. Gdybyś umiała, wiedziała jak rozmawiać - to pewnie byście rozmawiali.
Konia z rzędem tej, która przez rozmowę, jakieś uwagi, pretensje, prośby czy groźby odwiodla alkoholika od picia.
:oops: Ja zawsze takiej kobiecie zadaje proste pytanie:

CZY TWOJE DOTYCHCZASOWE DZIAŁANIA, ZABIEGI, ROZMOWY, GROŹBY, PRETENSJE, GADANIA - PRZYNIOSŁY JAKIŚ EFEKT, SKUTEK???
:-P I wiesz jaka jest odpowiedź?.............
NIESTETY NIE!
;-) Jaki jest wniosek?
DOTYCHCZASOWE MATODY DZIAŁANIA SĄ NIEWŁAŚCIWE, BŁĘDNE!
:arrow: Co w takim razie trzeba zrobić?........
RADFYKALNIE ZMIENIĆ METODYKĘ DZIAŁANIA NA TAKĄ, KTÓRA BĘDZIE EFEKTYWNA
:-> A jak to zrobić?.................
ZDOBYĆ ODPOWIEDNIĄ WIEDZĘ... ORAZ TEGO TRZEBA SIĘ NAUCZYĆ

Kasia W-wa - Sob 22 Wrz, 2007 17:17

Dromax, co mówić ?
Suchy - Sob 22 Wrz, 2007 21:45

Cytat:
Dromax, co mówić ?
Napiszę coś ze swojego podwórka. W chwilach tzw. swojej trzeźwości ( z reguły w soboty i niedziele, bo wtedy chciałem "łatać" układy z żoną) ostatnią rzeczą jaką chciałem od niej usłyszeć to jej żale... Cóż z tego , kiedy ona wyczuwając moją "słabość" właśnie wtedy uważała za stosowne użalać się nad sobą i uzmysławiać mi jaki to jestem zły....A przecież winę za postępujący rozpad małżeństwa nie musi przecież ponosić tylko i wyłącznie ten uzależniony...Chciałem w tym czasie przywracać normalność - rozmawiać o zwykłych sprawach i przez rozmowę zbliżać się emocjonalnie do żony. Bez nawiązania ( chociaż chwilowego ) kontaktu , poczucia wzajemnej ( choćby na moment ) utraconej bliskości, każde próby pouczenia mnie w czymkolwiek , a tym bardziej w temacie mojego alkoholizmu, skazane były na niepowodzenie i wywoływały odmienny efekt od zamierzonego. I tak to działa, bo to jest jeden ze skutków choroby alkoholowej. A tak naprawdę , to ja i wtedy wiedziałem , że nie postępuję właściwie wobec rodziny, że jestem w jakimś zapętleniu i podświadomie oczekiwałem pomocy, chociaż uważałem to za słabość, bo prawdziwy facet radzi sobie sami. Bliskość i intymność jednak powoduje , że odsłaniamy naszą słabość, a wtedy słowa życzliwe mogą dokonać jeśli nie cudu to przynajmniej zacząć zmiękczać zatwardziałe uczucia. A zatem co mówić ? Może po prostu normalnie rozmawiać, a nie monologować i słowami starać się przywrócić normalność jaka powinna być między mężem i żoną... Jeśli zaś ludzie żywią do siebie jeszcze jakieś uczucia oprócz wzajemnego żalu to znajdą temat rozmowy. Być może wtedy któregoś dnia zmuszony własnym cierpieniem alkoholik , mając co ratować w życiu i wiedząc , że mimo wszystko ma oparcie w żonie poprosi o tę pomoc. Wtedy można i trzeba stanowczo ukazać nakazyjnie rozwiązanie problemu. Może to co piszę to idealizm, a może jednak tak nie do końca.
Anonymous - Nie 23 Wrz, 2007 07:33

Kasia W-wa napisał/a:
Dromax, co mówić ?

:-) SUCHY w opowieści o swojej sytuacji w małżeństwie w czasie czynnego alk. częściowo tu potwierdza moją argumentację.
:-( Lecz by radykalnie zmienić tę sytuację w małżeństwie gdy mąż jest "czynny" - nie wystarczy "mówić" - trzeba DZIAŁAĆ i to radykalnie!
Oczywiście nie jest to łatwe i dlatego warto popracować nad tym by stać się KONSEKWENTNĄ i ZDETERMINOWANĄ. warto więc uczestniczyć w terapii dla WSPÓŁUZALEŻNIONYCH i korzystać z grupy samopomocowej Al-Anon - tam się wiele nauczysz właśnie co robić. a WŁAŚCIWIE:
czego nie robić.
;-) Jeśli chcesz szybko, definitywnie i jednoznacznie skończyć z tą sytuacją w waszym małżeństwie to:
    1. Zgłaszasz się do terapeuty i na grupę terapeutyczną dla WSPÓŁUZALEŻNIONYCH.
    2. Chodzisz na mityngi Al-Anon.
    3. Zdobywasz wiedzę na temat uzależnienia i wspóluzależnienia.
    4. Czytasz książkę ANNY DODZIUK - MAŁŻEŃSTWO NA LODZIE.
    5. Przygotowujesz się do przeprowadzenia INTERWENCJI WOBEC ALKOHOLIKA
    6. Szukasz sobie osoby lub osób z rodziny (dzieci również moga być), które wezmą udział w tej INTERWENCJI.
    7. Spotykacie się w tajemnicy przed mężem w celu ustalenia i przetrenowania tej SESJI.
    8. Ustalasz jakie ULTIMATUM postawisz mężowi jeśli nie zdecyduje się na profesjonalne leczenie w celu wyjścia z czynnego alkoholizmu i nie zechce wejść w trwałą abstynencję.
    9. Przeprowadzasz INTERWENCJĘ
    10. Z konsekwencją i determinacją realizujesz ustalenia i podjęte DECYZJE.

:-( Jednym z kluczowych elementów takiej INTERWENCJI jest postawa np. taka:

NIE GODZĘ SIĘ NA ALKOHOL W NASZYM DOMU ANI W TOBIE! NIE DAJĘ NA TO ZGODY!
MASZ WYBÓR: ALBO ALKOHOL ALBO RODZINA, MAŁŻEŃSTWO...
JEŚLI WYBIERASZ NAS - TO ROZPOCZYNASZ LECZENIE: TERAPIA, GRUPA SAMOPOMOCOWA I WCHODZISZ W TRWAŁĄ ABSTYNENCJĘ OD ZARAZ!
A JEŚLI WOLISZ ALKOHOL - TO NIE MA DLA CIEBIE MIEJSCA W NASZYM MAŁŻEŃSTWIE!
PODEJMUJĘ DECYZJĘ WTEDY O SEPARACJI - I NIE BĘDZIEMY JUŻ RAZEM! PODEJMĘ ODPOWIEDNIE DZIAŁANIA.

:-) To by było na tyle. czy ty jednak jesteś w stanie wykonać tak gigantyczny program działań? Sama sobie odpowiedz na to pytanie.
:arrow: Jeśli odpowiedź jest negatywna - to po prostu szkoda czasu i mojego i innych i miejsca na forum. Żyj wtedy sobie dalej w tym marazmie, w tym piekiełku, w tym upokorzeniu, w tym alkoholowym smrodzie, w tych niedomówieniach, w tej manipulacji,
w tym seksie na kacu, w tym zakłamaniu, w tej iluzji, w tym zaprzeczeniu..... itd....
ZDECYDUJ!

Flora - Pon 24 Wrz, 2007 08:29

Suchy
Nawet sobie nie wyobrażasz jak mnie cholernie irytowały próby mojego męża zaprowadzania normalności w naszym życiu rodzinnym. Denerwował mnie wtedy bardziej niż wówczas, kiedy pił. Przez kilka dni pił, a potem trzeźwiał i chciał być przykładnym mężem i ojcem. A nie był nim i koniec. I gdyby nawet w chwilach trzeźwości wysilał się nie wiem jak, to i tak nasza rodzina była chora! Miałam wrażenie, że mój mąż w chwilach trzeźwości próbuje naprawiać nie tyle relacje rodzinne, co raczej swoje widzenie siebie. Ciągła huśtawka "picie=rozkład życia rodzinnego, trzeźwość=idealne życie rodzinne" postrzegałam jako grę, która mnie denerwowała i w której nie miałam ochoty brać udziału. Sądzę, że takie udawanie normalności przedłuża tylko marazm alkoholizmu i współuzależnienia. Przedłuża agonię. Przecież to jest udawanie przed samym sobą i współmałżonkiem, że nic się nie dzieje złego. To życie w kłamstwie, które sami sobie narzucamy, bo wolimy żyć w ułudzie niż zobaczyć okrutną prawdę. Ja nie wytrzymałam tego zakłamania. I właśnie te chwile kiedy było "dobrze", bardziej niż te, gdy mój mąż pił, skłoniły mnie to radykalniejszych kroków. Czy skutecznyych? Za wcześnie, by oceniać. Piszę w czasie przeszłym, bo mój mąż od miesiąca nie pije, ale kto wie co będzie dalej?

Flora - Pon 24 Wrz, 2007 08:38

dromax napisał/a:
czy ty jednak jesteś w stanie wykonać tak gigantyczny program działań? Sama sobie odpowiedz na to pytanie.
:arrow: Jeśli odpowiedź jest negatywna - to po prostu szkoda czasu i mojego i innych i miejsca na forum.


Dromax, ze wszystkim się z Tobą zgadzam, ale nie tak ostro ;-) . Nie sądzę, by Kasia już teraz była w stanie wykonać tak gigantyczny program działań. No może z wyjątkiem punktów 1-4 (to powinna zrobić już teraz). Ale do reszty trzeba dojrzeć, a na to potrzeba trochę czasu. Nie widzę powodu, by na ten czas Kasia miała znikać z forum. Jej udział na nim może okazać się bardzo pomocny jej samej w procesie dojrzewania, jak i innym :-)

Suchy - Śro 26 Wrz, 2007 11:42

Floro, podjęłaś radykalne środki polegające wyprowadzeniu się na miesiąc z domu...i radykalizm twój skończył się gdy twój alko zrobił sobie miesięczną przerwę w piciu i raz poszedł na mityng AA. Wróciłaś i ciekawi mnie jak teraz rozmawiasz z mężem, bo dotychczas wszystkie próby z jego strony powrotu do normalności cię irytowały ( przecież robił tę "normalność" gdy był trzeźwy ). Rozumiem , że po miesiącu oczekujesz od męża , że będzie jest już "normalny' i nie zakłamany ? Czyli inicjatywa , pełnia zrozumienia swojego problemu po jego stronie ?.
Czy aby nie za dużo masz w tym względzie oczekiwań... Prawda jest taka , że dużo od niego wymagasz i tak naprawdę pozostaje ci nadzieja , że on to udźwignie. Życzę Wam powodzenia, ale powinnaś wiedzieć , że tak naprawdę to dopiero początek problemów. Mąż odstawił "przyjaciela" i pocieszyciela i szczególnie teraz narażony jest na skutki choroby : rozchwianie emocjonalne, irytacje z byle powodu , bo ma chore uczucia. Ja zawsze byłem i będę zwolennikiem terapii zamkniętej jako środka niezbędnego aby alkoholik poznał swoją chorobę i i tam właśnie a nie na mityngach AA rozpoczął proces akceptacji swojej choroby, niezbędnej do zdrowienia. znam jednak ludzi , którzy radzą sobie chodząc tylko na mityngi...
Jedno wydaje się pewne miesiąc przerwy w piciu tak naprawdę praktycznie niewiele znaczy , bo może być początkiem zdrowienia, albo życia "na dupościsku", albo też tylko przerwą do nabrania siły przed dalszym piciem , po fałszywym udowodnieniu samemu sobie , że mogę się teraz napić bo nie jestem alkoholikiem i kontroluję swoje picie.

Flora - Śro 26 Wrz, 2007 13:30

Suchy napisał/a:
Floro, podjęłaś radykalne środki polegające wyprowadzeniu się na miesiąc z domu...i radykalizm twój skończył się gdy twój alko zrobił sobie miesięczną przerwę w piciu i raz poszedł na mityng AA.


I tu wykazałam się słabą konsekwencją. Być może przyjdzie mi za to zapłacić. :-(

Suchy napisał/a:
ciekawi mnie jak teraz rozmawiasz z mężem, bo dotychczas wszystkie próby z jego strony powrotu do normalności cię irytowały ( przecież robił tę "normalność" gdy był trzeźwy )


To nie były "powroty do normalności" a "udawanie normalności". To ogromna różnica. Czy tak samo nie jest teraz? Nie wiem. Być może jest. Rozmawiam z mężem o sprawach bieżących. Unikam snucia życiowych planów, bo na razie nie mam żadnych podstaw, by sądzić, że w naszym życiu coś zmieni się na lepsze. Irytuje mnie powierzchowność naszych rozmów, ale nie widzę możliwości wspólnego rozważania spraw naprawdę ważnych (zbyt bardzo nasze spojrzenia na jego picie się różnią). Prawdę powiedziawszy nie wiem jak rozmawiać z nim, skoro mam duże wątpliwości co do jego szczerości. A jeśli nawet on chce dobrze, to doskonale wiem, że jeśli nadal będzie pił, i tak guzik z tego.

Suchy napisał/a:
Jedno wydaje się pewne miesiąc przerwy w piciu tak naprawdę praktycznie niewiele znaczy , bo może być początkiem zdrowienia, albo życia "na dupościsku", albo też tylko przerwą do nabrania siły przed dalszym piciem , po fałszywym udowodnieniu samemu sobie , że mogę się teraz napić bo nie jestem alkoholikiem i kontroluję swoje picie.


Obawiam się, że najbardziej realna jest ta trzecia ewentualność :-( Szczerze powiedziawszy to wcale nie jestem pewna czy on chodzi na AA, czy tylko wychodzi na ten czas z domu :?:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group