Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Współuzależnie - koalkoholizm - błędne koło

8842 - Czw 18 Wrz, 2008 18:17
Temat postu: błędne koło
[b]Nazwałam to błędnym kołem dlatego, ze ciągle robie sobie nadzieje i ciągle spadam an dno.
tak jak[b] właśnie kręcące sie koło.góra chwile mojej euforii na dole dno i rozpacz......MOJ mąż pije od 10 lat notory
cznie.wcześniej bardziej sie ukrywał. a razcej ja przymykałam na to oko i nie widziałam w tym problemu. nie chcialam po prostu go widzieć.ostatni rok byl tragiczny.mąż stracił pracę, aktykuł 52. pracowalismy w tym samym zakłądzie, pił coraz bardziej. nastepne prace... do pracy pjany, po pracy tez. 3 razy byl na odwyku. tuz po powrocie znow pił i pije obecnie. czesto mowi,ze skonczy z tym, potrafi, pokaze, przysięga, obiecuje. licze wtedy na cud.karmię sie nadzieja, a on spowrotem zapija.mamy dwie corki, 14 i 16 lat.probowalam wplynac, ze moze powinien wstydzic sie dzieci, ale na niego to nie działa.są ozcywiscie wyzwiska,,szmato", ,,wiedzmo", ,,suko" itp. nie chce ich nawet wymieniac. był okres,z e pił juz nawet denaturat przez 3 odwykiem. potrafi w nocy wychodzic, zeby znalezc sobie w schowkach, garażach, stodołach flaszki. moje prośby aby pzrestal z tym piciem, dla niego pewnie nic nie znacz, bo on obiecuje jak nie ma pieniedzy to nawet nie pil moze z 5 dni, ale obecnie widzę,z e niema juz wolnych dni bez picia, probowal sie truć, wieszać. to jak go odwiodłam od tego żeby odebrał sobie zycie. po prostu błagałam go. mowilam,,masz dla kogo żyć" ,,przestań z piciem"...obiecal jak zwykle, a gdy wyjade do pracy to on siada na rower i jedzie do sklepu. prawo jazdy nie ma, wodka je odebrala, za to obwinia mnie, ze to moja wina. ktoś by pomyślal chyba z nią pije skoro ją obwinia NIE ja jestem całkowita abstynentka. dzisiaj zbobylam sie na to aby to napisac, bo czuje sie jak w pułapce. właśnie w tym błędnym kole. JAK DALEJ żYć????? z człowiekiem, ktory obiecuje i nie dotrzymuje obietnicy?? juz obecnie nie licze na cud, tylio chcialam bym sie z tego jakos wyrwać, wydostać. wczoraj straszylam go rozwodem, ale tak na prawde to juz sie zastanawiam nad nim dluzszy czas.przeraza mnie to, bo tak na prawde to byl chciala miec trzezwego męża, lecz dzis widze,z e to jest po prostu tylko moje marzenie.
mąż sie wogole do mnie nie oddzywa, nie chcial rozmawiac, wczoraj pozno w nocy dzwonil do kogos....niewiem zy to byla kobieta zcy mężczyzna i użalal sie jaka ma nie dobra żone...byłam bardzo zaskoczona, bo mail bardzo mily glos do telefonu bo wczesniej wrzeszczal i ryczał. a jednak z innymi osobami umie rozmawiac mimo, ze byl na rauszu po dobej flaszce. łudze sie nadzieja,z e on sie zmieni, ale i tak wiem,z e skoro juz zazcal tak pic flaszkami to mzoe byc tylko gorzej, bo jego stwierdzenie to...,,mam to w dupie", ,,ja ci jeszcze pokaze" ty s*** ....,,chcesz wojny to Ci ja zrobie" ...niewiem co dalej ODPISZCIE!!!!!! [/b][/b]piszcie na gg 13619177

bezio67 - Czw 18 Wrz, 2008 19:54

8842 napisał/a:
juz obecnie nie licze na cud, tylio chcialam bym sie z tego jakos wyrwać, wydostać. wczoraj straszylam go rozwodem,

Hejka 8842. Podobny koszmar zafundowałem swojej byłej żonie i córce.
Tak będzie jeszcze gorzej. A Twoje marzenie może się spełnić. Mężowi nie pomożesz dopóki on sam nie będzie chciał. Trochę to takie przewrotne, ale tak jest. A Twoim podstawowym krokiem, który musisz wykonać to nie straszyć pozwem a go złożyć i konsekwentnie dążyć do rozwodu. I sama się udaj do poradni dla współuzależnionych. Tam znajdziesz w realu bratnie dusze a także fachową pomoc i dowiesz się jak sobie radzić z tymi sytuacjami. Ratuj siebie i córki. Trudno na pewno jest podejmować takie decyzje. Tak trzeba. Działaj.

8842 - Czw 18 Wrz, 2008 20:38

do poradni współuzależnionych ja juz chodziłam, tez mówili, ze robie sobie nadzieje ja sie wkurzałam na nich bo bardzo chciałam aby moje małżeństwo bylo piękne, tym bardziej, ze mąż sugerował z początku żebym tam nie chodziła...diisaj juz wiem, ze tylko tam znajde pomoc. przygnęgialy mnie zwierzenia tych kobiet. zawsze mówiłam..,,czy to musi sie skonczyc tylko rozdowdem" ???uważałam, ze ja dam radę...ze go z tego wyciągnę.tak na prawde to strasznie sie tego rozwodu boje, a tak na prawdę to go nie chce, bo chce abyśmy byli w dalszym ciągu rodziną.serce pęka gdy kobieta musi sie to tego posuwać. to sie nazywa rozpacz tylko...podziwiam Cię , ze zrozumiałeś to co zrobiłeś w życiu źle. gdzyż przeczytałam to to łzy mi w oczach stanęły bo tak bardzo bym chciala by moj mąż tez to zrozumiał.
POZDRAWAIAM...

dromax - Czw 18 Wrz, 2008 21:02

8842 napisał/a:
MOJ mąż pije od 10 lat notorycznie.wcześniej bardziej sie ukrywał.

:-) Czyli twoje małżeństwo trwa o 10 lat za długo!!!!!!!!!!!!!!
Wyjdź z tego piekiełka!!!!!!!!!!

8842 - Czw 18 Wrz, 2008 21:12

fajnie sie mowi, ale mamy wspolny dom, wspolne gospodarstwo...
w tym domu jeszce mieszkaja dziadki. rozwod a potem co? mieszkac razem z pijakiem w domu???? przeciez on zgotuje jeszce wieksze piekło..zreszta mi mówił, ze piekło to mi moze jeszcze poakazac

Alkoholik - Czw 18 Wrz, 2008 21:15

8842 napisał/a:
lecz dzis widze,z e to jest po prostu tylko moje marzenie.


Przykro mi bardzo po przeczytaniu Twojego listu, musisz Go i rodzinę bardzo kochać.

8842 - Czw 18 Wrz, 2008 21:26

tak, dzieci kocham, a jego to już sama nie wiem
pewnie to jest więź emocjonalna. właśnie to, ze jego jeszce kocham to wachm sie nad rozwodem.
ale trzeba cos wybrac. a ja stoję pośrodku dla mnie to jest ciężarem, pewnie jeszce nie pojrzalam do pojęcia konkretnej decyzji, ale jednoo wiem...gdy sie na to zdecyduje to juz sie nie cofne. chyba potrzebuje ..... czasu? choc go juz wystarczająco mialam, nie chyba to strach.

Alkoholik - Czw 18 Wrz, 2008 21:29

8842 napisał/a:
chyba to strach

Na pewno strach.
Byłaś już na terapii dla współuzależnionych :?:

dromax - Pią 19 Wrz, 2008 08:38

8842 napisał/a:
fajnie sie mowi, ale mamy wspolny dom, wspolne gospodarstwo...
w tym domu jeszce mieszkaja dziadki. rozwod a potem co? mieszkac razem z pijakiem w domu???? przeciez on zgotuje jeszce wieksze piekło..zreszta mi mówił, ze piekło to mi moze jeszcze poakazac

Nie pozostajewięc nic innego jak życ tak dalej i być cierpiętnicą, masochistką, bagienko, piekiełko, szambko...

sid - Pią 19 Wrz, 2008 20:34

Cześć 8842

Współczuje ci bardzo z tego powodu ,ale po co tak dalej masz cierpieć
musi być jakieś rozwiazanie ,przeciesz nie możesz do końca życia żyć w tym błędnym kole
postraszyłaś męża rozwodem niepomogło zastanów się ! postaw ultimatum,najlepiej jak się zgłośicie razem na terapie dla rodzin ! (Poradnia Pomocy Rodzinie)

powodzenia ___ sid

arturpawellukas - Pią 19 Wrz, 2008 22:59

Cytat:
najlepiej jak się zgłośicie razem na terapie dla rodzin
- chyba nie czytałeś dokładnie tego co napisała ....
są 2 wyjścia
1 - rozwód
2 - życie dalej bez rozwodu ...

8842 - nie bój się jego gróźb .. nikt nie mówi ,że będzie łatwo , ale są takie rzeczy jak np. dyktafony i inne takie - a to już dowód w sądzie .. jak się chłopina nie opamięta to mu inni chłopcy pod celą piekiełko pokażą ....

sid - Sob 20 Wrz, 2008 09:28

arturpawellukas napisał/a:
Cytat:
najlepiej jak się zgłośicie razem na terapie dla rodzin
- chyba nie czytałeś dokładnie tego co napisała ....
są 2 wyjścia
1 - rozwód
2 - życie dalej bez rozwodu ...

8842 - nie bój się jego gróźb .. nikt nie mówi ,że będzie łatwo , ale są takie rzeczy jak np. dyktafony i inne takie - a to już dowód w sądzie .. jak się chłopina nie opamięta to mu inni chłopcy pod celą piekiełko pokażą ....


W takim razie najlepszym rozwiązaniem był by rozwód !
bo życie bez rozwodu prawdopodobnie nie będzie miało sensu w takim koszmarze żyć !

jobael - Sob 20 Wrz, 2008 10:54

8842 napisał/a:
tak, dzieci kocham, a jego to już sama nie wiem
pewnie to jest więź emocjonalna. właśnie to, ze jego jeszce kocham to wachm sie nad rozwodem.
ale trzeba cos wybrac. a ja stoję pośrodku dla mnie to jest ciężarem, pewnie jeszce nie pojrzalam do pojęcia konkretnej decyzji, ale jednoo wiem...gdy sie na to zdecyduje to juz sie nie cofne. chyba potrzebuje ..... czasu? choc go juz wystarczająco mialam, nie chyba to strach.

Strach. Ja to znam. Mój maz nie jest alkoholikiem, ale był przemocowcem psychicznym
i nie tylko. Bałam sie o tym z kims rozmawiać. bałam i wstydziłam. Nie miałam dokad pójśc z dziecmi. Mieszkajac u niego myślalam /tak tez we mnie wpajali z teściową/, że musze sie podporzadkowywać.
Kochałam swojego męża i miałam nadzieję, że sie zmieni. Tak wytrzymałam 30 lat.
Byłam ruiną emocjonalną.
Dziś wiem, że powinnam sie uwolnić od tyranizowania wszelkimi sposobami.
8842 napisał/a:
jego stwierdzenie to...,,mam to w dupie", ,,ja ci jeszcze pokaze" ty s*** ....,,chcesz wojny to Ci ja zrobie" ..

To jest przemoc. Nie licz, ze on sie zmieni. Ja rownież dziwiłam się, ze mój mąż potrafił z innymi rozmawiać słodkim głosem, a ze mną po chamsku. To oznacza, że on Ciebie nie szanuje. Jemu nie zależy na Tobie. Zrozum to.

migotka351 - Sob 20 Wrz, 2008 12:00

8842 napisał/a:
,,ja ci jeszcze pokaze" ty s*** ....,,chcesz wojny to Ci ja zrobie" ...niewiem co dalej ODPISZCIE!!!!!!


Wiesz, jeszcze jakieś 3 lata temu przezywałam to samo co Ty.Tkwiłam wtedy 17-ty rokw małżeństwie ze swoim mężem alkoholikiem i przemocowcem.Bałam się go jak diabeł święconej wody. Zawsze starałam się być przed nim o krok, spełniać jego oczekiwania, żeby czyms sie nie narazić, żeby nie dostać batów. A i tak wciąz było źle..Wysłuchiwałam wyzwisk, gróźb, doznawałam różnych form przemocy fizycz. Było piekło, a ja się bałam coś z tym zrobić.. myślałam, ze mnie zabije, jak pójdę do sądu; bałam się spraw sądowych; gdzie się podzieje, jak zacznie sie mścić...Nie rozumiałam jego niedotrzymanych obietnic, zachowania - że w jednej minucie wyzywał mnie od szmat, a za chwilę chciał się kochać.. albo zmuszał mnie na siłe..
Wreszcie byłam tak zdołowana, ze czołgałam się nosem po ziemi.. nie chciało mi się żyć..
I wtedy zgłosiłam do prokuratury,że mąz znęca się nade mną, rozpoczęłam terapię dla wspóluzaleznionych, trafiłam na grupę wsparcia.
Moja batalia z mężem nie była łatwa i trwa nadal. Przebrnęłam z dziećmi przez 3 sprawy karne i kilka innych. Zaczęlismy walczyc o spokój i nie poddamy się.
Niedawno otrzymałam rozwód (też była to trudna dla mnie decyzja) wraz z nakazem eksmisji męża.
Walczę z koleżankami nawet poprzez prasę i środki medialne, gdyz obecnie komornicy odmawiają eksmisji znęcaczy na bruk, nawet gdy sąd zasadzi eksmisję bez prawa do lokalu.

Ale do czego zmierzam.. mimo gróźb i piekła jakie jeszcze jakiś czas trwało, warto było walczyć... walczyć z determinacją..choć były potknięcia i rozterki wewnętrzne...
Jeszcze 3 lata temu myslałam, ze zycie się kończy... A TERAZ WIEM, ŻE ŻYJĘ !!!
Mam swoje życie, znajomych, swój świat.. wiem, ze świeci słoneczko i uśmiecham się każdego dnia, choć zycie dostarcza wielu problemów... :-)
Mój mąż nie opamietał się - pije dalej, ale to jego problem!! I mnie to nie obchodzi. Wiem, ze nie wytrzeźwieję za niego, nie mogę za niego chcieć nie pić.
Uwolniłam się od niego - jego picia i przemocy.
Naprawdę warto w każdej chwili podjąć wysiłki by zmienić swoje zycie.
Nie musimy i nie możemy zgadzać się na krzywdę i poniewierkę.
Jest w nas siła, tylko trzeba ją wydobyć. A uda się !!!

Niech MOC będzie z Tobą!!!

Pozdrawiam Wszystkich :)


"Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec
możesz mieć wszystko czego, czego tylko chcesz..."


8841:D - Pią 26 Wrz, 2008 17:32

jest mi ciężko. bo rowzodu nieche, bo chce ratować to małżeństwo. mimo, ze mąż był 3 razy na odwyku i mial jedna wszywkę to nie pomogło nic, bo pije dalej, ale słyszalam jeszce, ze jest jakis zastrzyk. ktory dziala przynajmniej poł roku. niewiem czy po prostu to tylko straszaki. czy one w jakis sposob dzialaja i powstrzymuja to picie??? znam jedna osobe, ktora po wzieciu zastrzyku nie pije te pol roku. niewiem, ale wydaje mi sie ze chce aplikowac meza zastrzykami co pol roku. jedynie takie rozwiazanie widze, bo inaczej on nie potrafi sie powstrzymac, dziennie musi cos wypic. dzisaj tez przyniósł sobie flaszkę, zabrałam mu.
namawiam go na ten zastrzyk, powiedzial, ze zobaczy. przypuszczam, ze jesli bede nalegac to sie zgodzic, ale obawiam sie jakie to moze niebezpieczeństwa nieść.

magnolia40 - Pią 26 Wrz, 2008 19:08

A ja namawiam swojego żeby pił więcej wtedy się szybciej od niegouwolnię i na sprawy rozwodowe nie wydam.
Suchy - Pią 26 Wrz, 2008 19:36

Zastrzykami ratować małżeństwo.... :-/
Nie wierzę w skutecznosć ...już bardziej do mnie przemawia niezabieranie a dokupienie mu następnej flaszki :-? .........Witaj 8841:D na naszym forum.

Butterfly - Pią 26 Wrz, 2008 20:47

Nie znam cudownych zastrzyków, tabletek,.... oszustwo, szukanie drogi na skróty,...etc.

Ale fakt zabieranie butelki nic nie da.
Zajmij się sobą, nikt nie wytrzeźwiał za alkoholika

8841:D - Pią 26 Wrz, 2008 21:26

racja zabieranie flaszki nic nie da, bo nigdy nic nie dawalo, a zastrzyk to tylko moja chora nadzieja, wlasnie męzulek siedzi w kuchni nawalony. chyba nic do niego nie dociera, dobrze mu jest jak mu dam jedzenie pod nos i o jedzienie najlepiej zrby sie nie pytalam...
myslalm, ze chociaz dzisiaj bedzie trzeźwy a jednak znalazl czas na to zeby sie wyrwac i upic a przeciez caly czas mialam go na oku. i i tak jest pijany

Butterfly - Pią 26 Wrz, 2008 21:31

8841:D napisał/a:
znalazl czas na to zeby sie wyrwac i upic a przeciez caly czas mialam go na oku.


to jest nadkontrola, a alkoholik zawsze znajdzie drogę.
Czy warto tracić cenny czas?

8841:D - Pią 26 Wrz, 2008 21:37

jutro ma wejsc na dach i uszczelniać go. praktycznie 3 pięrtro ale co ma byc to bedzie....
to, ze go kontroluje to wiem, tylko nie umiem sie od tego oderwac.męczy mnie to jego picie.
mowicie,,zając sie sobą" jak jest alkocholik obok ciezko jest zajac sie soba..bo on zawsze owija sobie wszystkich wokol siebie.

[ Dodano: Pią 26 Wrz, 2008 9:50 pm ]
ciągle go tylko strasze rozwodem,a le on sobie juz z tego nic nie robi. jak wspomne to zcasem sie wscieka..i mnie przezywa, ablo mowi, ze ,,dobra" bo, ,,jestes głupia baba"
,, z wariatka sie ozenil, zabralas mi zycie" cos musze zrobic z tym, ale niewiem od czego zaczac, musze zrobic jakis wstrzas do niego to w zasadzie dziadki namawiaja mnie na ten zastrzyk dla niego. znów jade na kole...wczoraj do gory dzisiaj na dolem moje zycie to pijany, trzezwy....wiem,z e smuce tym i pisze bez sensu ale sama juz sie z tym pogubilam.
jak z tego wyjsc?????

wladek - Pią 26 Wrz, 2008 21:56

8841:D napisał/a:
jak z tego wyjsc?????

Jak będzie tak dalej to nigdy nie wyjdziesz.
Poczytaj tych co wyszły i zastosuj ich skuteczne metody.Bez tego marne/żadne/ szanse.

8841:D - Pią 26 Wrz, 2008 22:08

obecnie wiecie co zrobilam??? oddalam mu wlasnie 2 flachy i 2 piwa i powiedzialam ,,chlej"
na pewno wychleje. ale juz mu nigdy nie zabiore. a o swoje zazcne walczyc!!!!!!!!!!

wladek - Pią 26 Wrz, 2008 22:18

8841:D napisał/a:
oddalam mu wlasnie 2 flachy i 2 piwa i powiedzialam ,,chlej

8841:D napisał/a:
a o swoje zazcne walczyc!!!!!!!!!!

Ale jeżeli w ten sposób
8841:D napisał/a:
ciągle go tylko strasze rozwodem,

to zawsze będzie
8841:D napisał/a:
zawsze owija sobie wszystkich wokol siebie.

Musisz być stanowcza, robić swoje, a przede wszystkim zajmij się sobą i swoim życiem.Jemu w tej chwili na niczym innym nie zależy jak tylko na chlaniu.I tak jeszcze będzie nadal jeżeli nie będziesz radykalna i konsekwentna w swoim działaniu.

milena - Pią 26 Wrz, 2008 22:19

Polecam terapię dla współuzależnionych.To działa.Naprawdę jest łatwiej walczyć o swoje.

[ Dodano: Pią 26 Wrz, 2008 10:24 pm ]
Takich kobiet jak my są tysiące,ale niewiele korzysta z takiej pomocy.Fałszywy wstyd przesłania nam oczy.Mi dzięki terapii już klapki z oczu spadły.

dromax - Sob 27 Wrz, 2008 11:39

8841:D napisał/a:
ciągle go tylko strasze rozwodem,a le on sobie juz z tego nic nie robi.

A ja nie znam takiego alkoholika, który bałby się jakiegoś tam STRASZENIA.
Przecież on wie, że to tylko straszenie.
:-) Tymi metodami tylko dajesz mu komfort picia. On przekonuje się, że twoje slowa nie są nic warte i dlatego jesteś jako "Głupia baba"

sid - Nie 28 Wrz, 2008 12:15

Cześć 8841:D

Życie z alkoholikiem to poligon, na którym żołnierze czujnie oczekują ostrzału !
Jeśli żyjesz z alkoholikiem:

Nie musisz dłużej kontrolować picia alkoholika ani przychodzić mu "z pomocą". Zacznij pozwalać mu na cierpienie i ponoszenie odpowiedzialności za konsekwencje wynikające z jego picia.

Nie próbuj ustalać powodów jego picia. Skieruj uwagę na siebie, staraj się wracać do wzorów normalnego życia.

Pozdrawiam__________sid

8841:D - Pon 20 Paź, 2008 20:32

przez pare dni siedzialam cicho i patrzałąm jak mąz chleje, jak zwykle liczyłam na cud, dostal wypłate i zaczelo sie...
hlanie...
grosza mi nie dał. wyzwal mnie od scier do podlog, ozenil sie tylko oby dziecko mialo ojca, jestem workiem na spermę, ty k***** s*** itd. wczoraj sciaglam jego babcie, ktora go wychowywałą, myslalam, ze ona go opamieta, ale juz jest nawalony. a co lepsze to wczoraj sie dowiedzialam, ...szlismy na 18 do jego chrezsniaka. on nie mial ani grosza, wiec dałąm 400 zl do koperty, wczoraj sie dowiedzialam ze byly tylko 300 zl w kopercie. bezczelnie te 100 zl wyciągnąl, a aj idiotka znow mu zaufałam, podjęłam decyzję, narzie tylko alimenty, w srode jestem juz umuwiona z psychologiem no i bede działąć.strasznie sie boję. bo mnie zastrasza, ze mi,,pokaze". ,,wojne to Ci jeszcze zrobie". chccialam bym sie wogole od niego uwolnic, ale mieszkam z wujostwem. a oni dbają o swoje tyłki, najbardziej boja sie podziału majątku.
wiec jak jest zle to mu sie tylko przymilają, a gdy go nie ma to na nieo mowią. kiedys powiedzialam,z e sie wyprowadze z dziecmino to mi odpowiedzieli,, to sie wyprowadz" a jego wyrzucimy, a to tylko puste słowa.
bo ja niemam gdzie, a oni sie tego boją tak samo jak ja. wujostwo w zasadzie duzo mi pomaga, płaci za prad, kupuje opał. ale kpią i podśmiewaja sie z tego jego pijanstwa, bo oni mieszkaja na dole, a ja do gory z dziecmi z nim, teraz juz mu go nie opieram, nie gotuje dla niego i wyprowadzialam sie z pokoju do córki, no i co dalej sobie myślę?????

bezio67 - Pon 20 Paź, 2008 22:01

8841:D napisał/a:
podjęłam decyzję, narzie tylko alimenty

I znowu półśrodki? Na teraz to wszystko wydaje się dramatyczne i nie wiadome. Kiedy zaczniesz działać każdy dzień będzie coraz jaśniejszy.

8841:D - Sob 25 Paź, 2008 12:01

złożyłam pozew do sądu o alimenty i rodzielnosc majątkowa.
maz sie do mnie nie oddzywa.
sprawa ma byc w styczniu. powiedzialam mu o tym ,z e cos takiego zrobiłam.
3 dzień jest trzezwy. niewiem czy dobrze zrobilam, bo jak mu o tym powiedzialam to dal mi 300 zl.
przeraza mnie to wszystko, bo wydaje mi ise ze nie powinno tego byc.
pewnie jak by mnie przeprosił to bym wszystko poleciałą i odwołała a z drugiej strony mam obawy czy wtedy nie bedzie jeeszcze gorzej.
tak na prawde to chcialam bym miec męza, ale chciec to za mało.
niewiem czy to mi w jakis sposob pomoze, bo tak na prawde to chce odzyskac mezaz trzezwego.

wladek - Sob 25 Paź, 2008 12:16

8841:D napisał/a:
3 dzień jest trzezwy
8841:D napisał/a:
to dal mi 300 zl.

Czyzby juz Cie kupil?
8841:D napisał/a:
jak by mnie przeprosił to bym wszystko poleciałą i odwołała

Z tym zawsze zdazysz.
Trzymaj sie i badz konsekwentna-alkoholik to najlepszy aktor, lawirant i sciemniacz. Zaufaj praktykowi, bylem lepszym cwaniakiem- i co?Dobrze ze mi nie uwierzyla zona ani corka, bo nie wiem co by to bylo dzisiaj i ze mna i z nimi.

8841:D - Sob 25 Paź, 2008 14:27

liczę na to, ze zastanowi sie wkoncu nad sobą. Tobie Władku sie udało dajesz mi nadzieje,z e moje małżenstwo wroci jeszcze kiedys do normy.
wladek - Sob 25 Paź, 2008 17:03

8841:D napisał/a:
Tobie Władku sie udało

Za trzecim podejsciem. Ale te podejscia byly tylko dzieki nieprzejednanej i konsekwentnej postawie najblizszych. Nie daly sie nabierac na moje kolejne obiecanki i numery. Postawily sprawe jasno: albo-albo wybieraj.

[ Dodano: Sob 25 Paź, 2008 5:06 pm ]
Byly okresy ze nie pilem juz ok.8 m-cy ale tez jeszcze nie uwierzyly ze po klopocie. Do dzisiaj sa ostrozne.ja rowniez nie popadam w euforie bo juz sie przekonalem czym to moze sie skonczyc.

8841:D - Sob 25 Paź, 2008 20:43

a dzisiaj ja powiedziałam albo-albo wybieraj...
maz uwaza, ze zle robie, weszłam na ,,sciezke wojenna" oczywiscie jest nawalony.
ja juz wiem,z e sie nie cofne musze byc silna i zdecydowana.
a ty władku trzymaj sie ;) zycie jest wkoncu pięknie..
:-)

KUNDZIA - Sob 01 Lis, 2008 18:31

Witam .Czytam Twoje posty 8841:D i wraca do mnie moja przeszlosc .Wydaje mi sie .ze to bylo wczoraj.Moj maz pije juz 15 lat .a po slubie jestesmy 33 lata .Byl wspanialym dobrym czlowiekiem,pisze w czasie przeszlym, bo dzisiaj on juz jest innym czlowiekiem.Przeszlam przez wszystkie etapy ,chcialam aby przestal pic .Niestety ponioslam kleske.Chodzilam na terapie ,na Alanon ,ale bylam nie reformowalna.wciaz popelnialam te same bledy wierzac ze on tym razem sie zmieni .To byla milosc mojego zycia, nie moglam sie pogodzic sie zmysla ze mam zakonczyc ten zwiazek bo niszczy mnie i moje dzieci.Dzis wiem ze kazdy ma swoj czas i przychodzi taki moment ,ze jestesmy gotowe na decyzje .Ja juz jestem po rozwodzie ,maz ma wyrok za znecanie sie nad rodzina 2 lata na 4.To wszystko ja mu zafundowalam ale jego to nie odciagnelo od picia.Pije nadal ,stacza sie coraz nizej .Mysle ze nadejdzie i twoj czas i podejmieszz wlasciwe decyzje.Zycze ci tego z calego serca i tzrymam za ciebie kciuki Moje GG3810895 jesli chcesz pogadac odezwij sie :-)
Alkoholik - Sob 01 Lis, 2008 22:08

8841:D napisał/a:
liczę na to, ze zastanowi sie wkoncu nad sobą.


Może i zastanowi się nad sobą, ale na efekty pozytywne raczej nie liczyłbym.

Każdy alkoholik najbardziej boi się, że naprawdę i nieodwołalnie pozostawiony będzie sam sobie.
Dlatego wyprowadzenie się/wyrzucenie go, pozbawienie wszelkiej opieki i zainteresowania, oskarżenie o znęcanie się psychiczne/fizyczne, mogą być najszybciej działającymi środkami, które mogą nim wstrząsnąć.

jobael - Sob 01 Lis, 2008 22:09

**********[ 4 Posty ] [ IP <- > Host ] [ Whois ]
Użytkownicy piszący z tego IP
8842 [ 4 Posty ] Szukaj
8841:D [ 2 Posty ]

******************************
Proszę o wyjaśnienie dlaczego posługujesz sę dwoma nikami.
"jobael' - moderator

8841:D - Nie 02 Lis, 2008 16:07

posługuje sie dwoma kontami, poniewaz kiedys zapomnialam hasła i postanowiłam utworzyc nowe.
jobael - Nie 02 Lis, 2008 17:20

To niestety nie jest dozwolone. Banuję nik 8842. Od teraz posługuj sie nikiem 8841:D.
Nie próbuj już tego zbanowanego, bo Ci zablokuje dwa.
Pozdrawiam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group