Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - nie mam siły przestac...

angel - Pon 11 Sie, 2008 12:05
Temat postu: nie mam siły przestac...
36 lat, 2 dzieci, mąż abstynent i ja ....
w sobote wieczorem przy kolejnej awanturze do której sama doprowadziłam, powiedziałam mężowi , że ide sie zabić i wybiegłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam. Była pierwsza w nocy, za chwile zadzwoniła mama, zaczęłam się wyżalać, mówic wszystko to czego nie chciałam mówić, jak bardzo mi żle, jak zawiodłam sie na mężu, że nie chce juz tak dależ żyć....

pół nocy przepłakałam w samochodzie, po rozmowie z mężem przez telefon wróciłam do domu skruszona, zła na siebie że doprowadziłam się do takiego stanu....

Alkohol zawsze mi towarzyszył w życiu, wszystkie swoje niepowodzenia zapijałam ale nie było aż tak źle, nie piłam przecież codziennie.
Teraz od pół roku nie moge sie pozbierać, mam 2 małych dzieci 2 i 4 latka, nerwy w strzępkach 10 kg wiecej i nie mogę zasnąć bez wypicia piwa czy wina.
Kiedyś wystarczyły mi 2 piwa...ba nawet czasami za duzo a teraz... 2 piwa to poczatek potem szukam dalej, jakaś ćwiarteczka czy butelka wina.
Moja najdłuższa abstynencja to góra 2 dni. Zaczęłam pić po kryjomu, chowac w domu alkohol, tyć jak swinka i marnowac sobie życie bo codzień staram się rano zacząć od postanowienia, że od dzisiaj koniec z alkoholem i co???....
Nie moge patrzec już na siebie, marnuję nie tylko siebie ale....no cóż wszyscy na tym cierpią tylko nikt mi nigdy nic nie powiedział ze pije za duzo.

W nocy po wypiciu wiekszej ilosci alkoholu nie moge spac, duszno mi i gorąco, strasznie sie poce a na drugi dzień boli mnie wątroba i zaczynam mieć problemy zdrowotne, więc po co pije?....czy tylko dla tej chwili błogosci jaka sie czuje po wypiciu bo lubie ten stan wpółswiadomości czy dla odwagi? zawsze bylam niesmiala a alkohol rozwiazuje mi jezyk i robi pewniejsza siebie.

wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic , tak chyba tego sie boje ze jak wyznam mu szczerze ze chce sie leczyc to zbagatelizuje sprawe i bedzie sie ze mnie smial jak wypje kolejne piwo ze mialam nie pic.

po tym co zrobilam i powiedzialm mu w sobote czuje sie podle bo wystraszylam wszystkich i wiem ze to alkohol doprowadzil do tego, butelka wina , cwiartka wódki....i teraz siedze i mysle i chcialabym znalesc motywację ...

Qk - Pon 11 Sie, 2008 12:42

angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic

CHCIAŁABYM, A BOJĘ SIĘ!
Tak! Strach przed utratą tego najdroższego skarbu. Potem potworny żal po stracie. Wiem! Boli! Może lepiej dalej się kamuflować. Wieczorkiem jest tak fajnie! W końcu wyrzuty sumienia można zapić! Tylko problem w tym, że trzeba będzie pić coraz częściej i coraz więcej! Dojdą objawy somatyczne (nadwaga przy nich to pryszcz). Przed samym końcem radykalnie schudniesz, no tylko brzuch ci wybuli jak w ciąży.
Czytałaś Forum! Wiesz wszystko Wybór należy do ciebie!
Odwagi! :-)

andyro - Pon 11 Sie, 2008 13:00

Wiesz co robić, to rób to. Wstyd odrzuc na bok. W tej chorobie nie może byc miejsca na wstyd.
Powodzenie Angel, trzymaj się.

a6 - Pon 11 Sie, 2008 13:08

Witaj angel. To najlepszy moment na podjęcie konkretnej decyzji. Najlepiej iść na terapię zamkniętą. Jeżeli bardzo chcesz przestać, to po kilku dniach pobytu na odwyku, który na początku wyda Ci się koszmarem, zaskoczysz. Na pewno też zniknie tam problem nadwagi - odpowiednia dieta doprowadzi ciało do normy. Jeżeli to przemyślisz i zdecydujesz się na to, to na pewno pojawią się wątpliwości i problemy: kto zajmie się dziećmi, kto zadba o dom, kto załatwi twoje niedokończone sprawy... Nie martw się, masz rodzinę - ona sobie poradzi przez ten czas doskonale. Głowa do góry i działaj - nie odkładaj tego, zrób to teraz!
Trzymam kciuki i pomodlę się za Ciebie! :-|

dromax - Pon 11 Sie, 2008 13:55

angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic , tak chyba tego sie boje ze jak wyznam mu szczerze ze chce sie leczyc to zbagatelizuje sprawe i bedzie sie ze mnie smial jak wypje kolejne piwo ze mialam nie pic.

Jeśli wiesz co robić - to w czym problem?
:-( Do roboty!
A czy ty myślisz, że mąz to ślepy i nie widzi co się dzieje?
Przecież on dobrze wie o co chodzi.
zadaj mu proste pytanie, nie tłumacz się i nie wyznawaj mu twojego problemu tylko zapytaj:
Czy ty wiesz co mnie gnębi?
Jaki mam problem?
dlaczego jest tak źle?

No i zobaczysz co powie.
Prawdopodobnie powie:
NADWAGA i ALKOHOL.
:-) jAK TO ROZWIĄZAĆ?
aNO ZDYSCYPLINOWAĆ SIĘ. ZAJĄC SIĘ SOBĄ. Iść na terapię, na AA.

angel - Pon 11 Sie, 2008 14:35

Witajcie, jak miło ze ktos czyta te moje przymyslenia bo daje to sile do walki o swoje zycie.

Dziękuje wam za wsparcie i musze powiedzieć ze lezka mi sie zakrecila w oku jak czytałam odpowiedzi na moj post. Teraz mysle o tym aby spokojnie dotrwac do wieczora i postarac sie zasnac bez tej kropelki alkoholu.

Czuję się dzis fatalnie, wszystko mnie swedzi, denerwuje, potykam sie o kazda rzecz na podlodze a przy dzieciach to podloga zaslana zabawkami. Nie mam pawera na nic, podnosze glos na wszystkich.
A maż, zadawalam mu czesto to pytanie, zawsze zwalal na moj problem z nadwaga nigdy nie wspomnial o alkoholu. Wiem, ze widzi i cierpi ale ...no wlasnie

arnie - Pon 11 Sie, 2008 15:40

angel napisał/a:
wiem ze to alkohol doprowadzil do tego, butelka wina , cwiartka wódki....

Jaki alkohol???Przecież to Ty doprowadziłaś się do tego.
Wiesz co masz robić-dlaczego tego nie robisz?
Chcesz nadal pić?

Qk - Pon 11 Sie, 2008 15:51

angel napisał/a:
Teraz mysle o tym aby spokojnie dotrwac do wieczora i postarac sie zasnac bez tej kropelki alkoholu.

Pij dużo wody, soków owocowych. Na głód alkoholowy dobre są niestety słodyczr. Nie patrz na razie na nadwagę. Herbata z melisy jkieś kropelki uspokajające. Jeżeli stać cię na to to wezwij lekarza na odtrówanie. Bardzo pomaga, mniej się cierpi. Wieczorem jak dzieci śpią. :-)
Powodzenia

K.R - Pon 11 Sie, 2008 17:47

Angel tutaj znajdziesz moja historię :
ja byłam dokładnie taka sama jak Ty.....dokładnie taka sama....troszkę mnie

dromax - Pon 11 Sie, 2008 18:02

ANGEL.
Tak naprawdę to każdy powód do picia jest dobry.
:-) Czy to nadwaga, czy niedowaga, czy zły mąż czy rude wlosy, czy brak orgazmu, czy niedobry szef w pracy, zła teściowa, nikt mnie nie rozumie, sąsiad w windzie patrzy się na mnie, korki na drogach, Kaczyńscy u władzy, Tusk nic nie robi, wojna w Gruzji, olimpiada i brak medali Polakow, długa kolejka do kasy w markecie, dzieci nie chcą jeść, pada deszcz, cholerny upał, sroka nasrała na parapet, muchy latają w pokoju, itp.....
:cry: :roll: :evil:

bezio67 - Pon 11 Sie, 2008 18:15
Temat postu: Re: nie mam siły przestac...
angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie


Hejka Angel. To dobrze, że wiesz, ale to troszeczkę za mało. Trzeba działać! Znajdź poradnię i idź na mityng. Najpierw to zrób a potem poinformuj męża. Powiedz sobie NIE CHCĘ PIĆ i muszę wykorzystać wszystkie możliwe sposoby. Jakie? to już wiesz. Motywację już Masz. Szukasz pomocy. To już jest wiele.

Johny Bravo - Pon 11 Sie, 2008 20:42

Witaj Angel.


Lepiej by było gdybyś napisała tytuł swego wątku nie mam siły... pić.

Ja też się dorzucę i powiem - idź na terapie. Koniecznie.
Jeśli pójdziesz może być tylko lepiej. ( I tego Ci życzę ).

Ja również myślałem kiedyś, że piję dlatego, że mam problemy. JEST zupełnie na odwrót !!!
Problemy sie pogłębiają dlatego, że pijesz i NIC nie zrobisz ( m.in. z nadwagą ) jak nie przestaniesz pić. Przerabiałem to... i dam sobie rękę uciąć , że tak będzie i z Tobą.
Napisz jak było na pierwszym spotkaniu w ośrodku. :lol:

Rufio - Pon 11 Sie, 2008 20:54

angel napisał/a:
36 lat, 2 dzieci, mąż abstynent i ja ....

Dołącz sie do męża i to wszystko

gradius - Wto 12 Sie, 2008 07:29

Najbardziej żal mi Twoich małych dzieci.
Dziwnie śmierdząca Mamusia, która stale dziwnie się zachowuje; krzyczy, płacze, histeryzuje.
To musi budzić lęk i niepewność; pamiętam swój własny strach w obliczu kłótni rodziców.

Pisałaś o mężu- abstynencie. Czy to znaczy, że kiedyś miał problem z alkoholem, a teraz już nie pije?

Podpisuję się pod postami szanownych kolegów i koleżanek obiema rękami i również doradzam terapię odwykową, nawet pomimo moich własnych rozterek dotyczących tej formy leczenia. Ponieważ jednak na przyjecie czasem trzeba czekać trochę czasu, warto może wybrać się na grupę AA? Można tam wysłuchać wiele historii wychodzenia z alkoholizmu opowiedzianych prostym językiem i porównać to do swojej sytuacji.

angel - Sro 13 Sie, 2008 09:12

Mineły 2 dni, jakie ważne w moim życiu bo w trzeźwości. Poniedziałek był koszmarny bo musialam zrobic zakupy i stojac kolo kasy mialam przed nosem te butelki z alkoholem i piwkiem...oj meczylo.

Przeczytalam wszystko co mi napisaliscie po kilka razy, wsparcie z waszej strony jest ogromne za co wszystkim dziekuje. Do tej pory tylko raz mialam ochote sie napic ale wytrwalam. Co najwazniejsze: znalazlam osrodek leczenia uzaleznien i wiem gdzie moge isc na spotkania, narazie pewnie odwaze sie na otwarte.

co do męża to od dziecka jest abstynentem, nigdy nie pił, poprostu mu to nie smakuje, woli dobrze za to zjesc:) a ja jestem dzis spokojniejsza, zaczelam chodzic na spacery z dziecmi i dbac o wszystko co jest naokolo. Staram sie zmienic.

mysle, ze to dobry wstep do poczatku konca ...

dromax - Sro 13 Sie, 2008 09:19

ANGEL.
Spróbuj korzenia KUDZU.
kudzu

lewar - Sro 13 Sie, 2008 09:20

Cytat:
co do męża to od dziecka jest abstynentem, nigdy nie pił, poprostu mu to nie smakuje, woli dobrze za to zjesc:)

Wcale się nie dziwię. Mnie też alkohol nie smakuje, no może dobre zimne piwko...

nastia - Sro 13 Sie, 2008 13:50

Witaj Angel..

Pisze tu rzadko. przeraza mnie bezmyslnoc i glupota niektorych wypowiadajacych sie, ignoranctwo i brak podstawowej wiedzy na temat alkoholizmu ...i do tego wysmiewanie i osmieszanie, pomniejszanie problemu ..co moze doprowadzic do odstraszenia osoby tu wchodzacej i potrzebujacej pmocy...czasami warto pomyslec zanim zacznie sie walic w klawiature .
Droga Angel..
Jezeli na prawde doszlas do wniosku , ze chcesz przestac pic , chcesz przestac ranic swoich najblizszych, chcesz zyc i cieszyc sie razem z rodzina to masz wyjscie-
- natychmiast udac sie do poradni uzaleznien i zwrocic sie o pomoc do specjalictow od uzaleznien , gdzie wraz z terapeuta ustalicie najlepszadla Ciebie forme terapii..
- mityngi AA- kolo Ciebie juz na zawsze musi kroczyc trzezwy alkoholkik
- czytac i uczyc sie na temat choroby alkoholowej ..
a nastepnie zadbac o siebie ..i nwet nie zauwazysz kiedy z opuchnietej , grubej , starej baby staniesz sie zadbana , mila , usmiechnieta kobietka :)
A teraz do dziela !!!!!!!!!!!!!!!!!
Powodzenia i zycze dobrych wyborow.
Aha -jasno okresl swoja decyzje mezowi , rodzinie ...i konsekwentnie idz do przodu.
Pozdrawiam :-)
nastia-alkoholiczka

gradius - Sro 13 Sie, 2008 14:14

Dromax, mieliśmy nie pisać o środkach farmakologicznych. :584:

To "kudzu" brzmi dla mnie jak jakiś szamanizm. :-D

A tak na serio, to ten specyfik TYLKO wspomaga leczenie uzależnienia, a nie jest jakimś tam panaceum. Na pewno kosztuje cholernie drogo (jak każda nowość), lepiej już napić się melissy na uspokojenie (kilka zł za opakowanie), albo miętki na ból brzucha.

angel - Sro 13 Sie, 2008 14:44

o wlasnie miętka...taka zerwana z ogrodu ide zaparzyc. Czuje sie juz troche lepiej no i najwazniejsze ze nie mysle narazie o piciu. Boje sie wszelkich wspomagaczy bo wątroba mi wysiada czesto i juz sie kiedys zalatwilam takimi rewelacjami ktore niby odchudzaly.

Nastia, masz trochę racji, kazdy z nas reaguje na to co ktos napisal na temat naszego bólu i zachowania. Ja tez dlugo sie zastanawialam czy pisanie o sobie na forum mi pomorze ale czytajac o sobie śmierdząca mamuśka....hmmmm zabolalo i nie wiem czy nie zniechecilo mnie do dalszego pisania przez chwile.

w sumie nie chcialam reagowac w zaden sposob bo forum jest po to by mozna bylo swobodnie sie wypowiadac ale emocje sa duze bo jezeli osoba taka jak ja decyduje sie uzewnetrzic swoje uczucia i problemy to wiadomo, nie robi tego dla zabawy.

a moze nie powinnam tego pisac...ale dzis sie juz usmiecham i to jest najwazniejsze dla mnie i mojej rodziny.

pozdrawiam wszystkich trzymajacych mnie w nadziei ze sie uda!!

jobael - Czw 14 Sie, 2008 11:15

angel napisał/a:
"Nie patrz kto mówi, ale co mówi"


angel napisał/a:
czytajac o sobie śmierdząca mamuśka....hmmmm zabolalo i nie wiem czy nie zniechecilo mnie do dalszego pisania przez chwile.


Dobrze, ze tylko przez chwilę. A jak mozna napisać o śmierdzącej alkoholem, cuchnącej alkokolowym potem mamuśce, do której przez ten smród boja lub nie chca się przytulać nie tylko dzieci.
No mozna tak:....... mateczka pachnie nieco za ostro, bo wylała na siebie perfumki zrobione z poł literka spirytusiku i dwóch piweczek. Trzymajcie się więc dziateczki z daleka dopóki mateczka nie wywietrzeje, a potem weźmie was na spacerek. Tyle, ze to trochę potrwa dzieciaczki, bo perfumki nie dadzą się nawet zmyć wrzątkiem.

"angel" - nie chcę Ci dokuczyć. Trzymaj się trzeźwo.
Jedne wypowiedzi weź sobie mocno do serca, a inne /w tym i moja/ czytaj z przymrużeniem oka.

Ja pamietam, że kiedys gdy piłam , chciałam przytulić swoją córeczkę, a ta odpychała
mnie ze wszystkich sił i powiedziała "ja nie chce, bo ty smierdzisz".
Bolało, o jak jeszcze. Z czasem zrozumiałam, ze bardziej niż mnie - bolało to ją- moje dziecko.
Dziś przytulam swoją wnuczkę i wnuki i od zadnego z dzieci nie słyszę czegos podobnego.
Czuję ich pzytulanie mocno i ciepło i żałuję, ze tak nie tuliłam swoich córek.

Ty "angel" masz taką szansę. Możesz zrobić tak, by dzieci Twoje nie pamietały odrazy jaka w nich budzi "smród Matki" - najdrozszej dla dzieci osoby.

angel - Pią 15 Sie, 2008 19:46

jest piatek, piaty dzien bez alkoholu ale przyznam sie ze mysle...kraze wokolo a moze by tak pifko albo lampeczka:)...ale nie, ide spac popijajac melise a na dobranoc mam ksiazke.
arnie - Pią 15 Sie, 2008 20:42

angel napisał/a:
popijajac melise a na dobranoc mam ksiazke

No :mrgreen:

Johny Bravo - Pią 15 Sie, 2008 23:43

angel napisał/a:
jest piatek, piaty dzien bez alkoholu ale przyznam sie ze mysle...kraze wokolo a moze by tak pifko albo lampeczka:)...ale nie, ide spac popijajac melise a na dobranoc mam ksiazke.

angel każdy alkoholik myśli - najważniejsze jednak jest to aby nie wypić dziś... i jutro ( a jutro to dziś tyle, że jutro) :!:
nastia dobrze mówi ale ty chyba potrafisz oddzielić ziarno od plew :?: :lol:

angel - Sob 16 Sie, 2008 10:53

tak dobrze mówi, wszystko co czytam daje sporo do myslenia, przetrwalam wczoraj to przetrwam i dzisiaj. Teraz juz wiem, ze potrzebuje terapii bo nie moge kazdego dnia zyc mysla o przetrwaniu bo w koncu mnie to zmeczy i siegne po ten kieliszek.

Jak narazie nie bede pisac o sukcesie bo to dopiero ziarno z calej gory piachu ale jutro minie tydzien i czuje sie juz o wiele lepiej tak jakby caly alkohol ze mnie wyparowal i organizm zaczyna powoli wracac do innego lepszego zycia.

Wczoraj myslalam o tym by choc troszke sprobowac ale pomyslalam o dzisiejszym dniu, ze wole wstac rano i cieszyc sie kawa na trzezwo bez bolu glowy i posmaku alkoholu.
Malo tego swoja abstynencje polaczylam z dieta i musze to napisac ze schudlam w tydzien 4 kg to jest dla mnie szok a zarazem taka motywacja, ze dobre samopoczucie staje sie moim celem bo widze juz po tygodniu efekty i czuje w sobie radosc nawet jak za oknami leje deszcz!!

Wasza pomoc jest jak lekarstwo za ktora bardzo dziekuje i teraz juz wiem, ze warto o ta pomoc poprosic i nie bac sie bo ciezko jest zawsze na poczatku a potem juz bedzie lepiej.
Jeszcze sporo walki przedemna dlatego dojrzewam do terapii i spotkan aa ale jak narazie staram sie byc tytaj i czerpac korzysci z kazdej chwili na trzezwo:)

mucus - Sob 16 Sie, 2008 11:01

angel napisał/a:
jutro minie tydzien
To z początku najtrudniejszy okres. Potem przychodzi "miesiąc miodowy", w aa mówią, że jest się na różowej chmurce. Warto żebyś zgłosiła się po pomoc bo możesz poczuć się tak dobrze, że zapragniesz "nagrody". Tak to niestety działa...
arnie - Sob 16 Sie, 2008 14:22

Angel-dojrzewać to może sobie ser pleśniowy,takie odwlekanie decyzji o podjęciu zdecydowanych kroków jest niczym innym jak małą przerwą w piciu.
U alkoholika "dojrzewanie"do decyzji oznacza odwlekanie i brak gotowości do pożegnania się z alkoholem.
Jeśli chcesz przestać naprawdę-zgłoś się do poradni w poniedziałek-jesteś tak bliska picia,że wystarczy milimetr.Nie radzę łapać dwóch srok naraz;czyli łączyć odchudzania i przerwy w piciu-najpierw rzeczy najważniejsze.Twoja koncentracja ma być skierowana teraz na intensyfikację działań związanych z radykalnym rzucaniem picia a nie odwracaniem uwagi od tych działań.
Pozdrawiam.

[ Dodano: Sob 16 Sie, 2008 2:25 pm ]
Miesiąc miodowy może przyjść ale nie musi.Lepiej jakby nie przyszedł-bo jest to niebezpieczny okres kończący się często nagrodą w postaci chlania.

Ksenia - Nie 17 Sie, 2008 11:47

Zgadzam sie z Arnim,nie laczyc dwoch rzeczy na raz,bo albo jedna albo druga sie nie uda.Odstawiajac alkohol i tak schudniesz a organizm jednak potrzebuje tych wszystkich wartosci odzywczych ktore alkohol wyplukal.Odchudzac sie mozesz potem,ja mialam to samo cieszylam sie ze chudne bo przestalam pic wzielam sie za ostra diete po kilku miesiecznej abstynecji schudlam w dwa miesiace 8kg nabralam miesnia,i po dwoch miesiacach zaczelam pic,bo przestalam sie odchudzac i wiedzialam ze nie mam motywacji.No bo przeciez juz schudlam udalo mi sie nie pilam.Teraz nie pije zaczelam biegac cwiczyc ale jem tak samo.Biegam zeby cos zrobic z wieczorami.Chudne minimalnie ale nie jest to najwazniejsze,bo teraz mam cel.BYC TRZEZWA.Zastanow sie powodzenia.
dodi13 - Nie 17 Sie, 2008 16:56

dromax napisał/a:
ANGEL.
Spróbuj korzenia KUDZU.
kudzu


Jeśli to co przeczytałem w tym linku o kudzu jest nawet tylko w połowie prawdziwe, to byłoby naprawdę ekstra.Byłem w aptece i przy tej okazji zapytałem o ten specyfik.Akurat się skończył,ale i tak bym nie kupił, bo mafia apteczna chce na tym zarobić chyba sto procent.
(nie rozumiem dlaczego ktoś się nie zajmie prowizjami branymi w tych przybytkach,które żerują najczęściej na emerytach i rencistach).
cena w aptece- 49.99 za 50szt. a od przedstawiciela w Polsce 30pln.(koszt przesyłki to 8pln.)

Kasia22 - Pon 18 Sie, 2008 20:19

Cze.sc angel-mam ten sam problem jak Ty-mój mąz namawie mnie na leczenie a ja nie umiem się zmobilizowac.Jak Tylko wychodzi do pracy ja id.e do sklepu,tyle tylko że często nie mogę dojść bo cała się trzęseMamopinie alkoholiczki-to niestety małe miasto.Piłam wsz.edzie w piwnicy,w domu szafkach mam puszki popiwie,jak ty z tego wychodzisz,bo na mnie melisa nie działa?
arnie - Pon 18 Sie, 2008 20:52

Kasiu-ja Ci powiem jak wyszedłem z tego
1.chciałem
2.chciałem
3.chciałem,po piąte chciałem i szóste też,po siódme terapia,po ósme spotkania z terapeutą,dużo literatury,pokora,słuchanie innych,.Jest jeszcze parę innych rzeczy ale Ty zacznij od pierwszych 7 punktów.

Johny Bravo - Pon 18 Sie, 2008 21:57

Kasia22 napisał/a:
na mnie melisa nie działa?
na mnie też nie :oops:

Kasia22 i oczywiście angel - to co dziewczyny opisujecie, to sie nazywa alkoholizm. Ani melisa , ani XXXXX ;-) nie pomoże.
Kasia22 napisał/a:
jak ty z tego wychodzisz?
Proponuję zastosować się do zaleceń arniego :!:
No, może w pierwszym tygodniu odpuściłbym sobie punkt 2 ale do pozostałych punktów (od 1 do 7 ) musisz się solidnie przyłożyć. :568:

Suchy - Pon 18 Sie, 2008 22:20

Kasiu nie w mobilizacji problem...ale w zamkniętych oczach na siebie samą, jeśli myśl o fetorze przetrawionego z kwasem żolądkowym alkoholu jeszcze cię nie rusza... to niech cię otrzeźwi świadomość nieuchronności piekła , jeszcze za życia, niewolnictwa psychicznego , strach przed zaśnięciem bez alkoholu, strach przed dzwonkiem, przejściem przez ulicę, lękiem beznadzieji całkowitej pogardy i żalu do siebie...całowitego osamotnienia bo przyjaciel daje ulgę tylko na chwilę , godzinę .. potem drwi wraz z torsjami zbuntowanego żolądka.. Nie mów , że tego nie znasz, że się nie boisz ....to wróci , bo zawsze wraca......jeśli się tego ostatecznie nie przerwie.
Ja nie wytrzymałem samotności sam na sam ze swoim uzależnieniem , mnie pomogła żona i przyjaciel alkoholik, sasiad z którym kiedyś piłem . Żona nie odstępowała mnie przez 48 godzin mojego kryzysu związanego z odstawieniem alkoholu. Wymogli na mnie oboje wizytę w ośrodku , zawieźli .... Potem już nie miałem odwrotu , rozleciałoby się pewnie moje małżeństwo , gdybym nie dotrzymał słowa i nie poszedł w terminie na terapię zamkniętą . Teraz ich za to oboje błogosławię .
Zwróć się o pomoc do męża nie masz bliższej osoby i bądź choć raz w życiu konsekwentna....być może to twoja jedyna szansa na normalne życie....

arnie - Pon 18 Sie, 2008 22:26

Suchy napisał/a:
Żona nie odstępowała mnie przez 48 godzin mojego kryzysu związanego z odstawieniem alkoholu. Wymogli na mnie oboje wizytę w ośrodku , zawieźli .... Potem już nie miałem odwrotu , rozleciałoby się pewnie moje małżeństwo , gdybym nie dotrzymał słowa i nie poszedł w terminie na terapię zamkniętą

Jak widać,nie zawsze zostawianie alkoholika jest jedyną drogą do jego wyjścia z alkoholizmu.
Fajnie to napisałeś-choć smutno jakoś mi się zrobiło-dobitnie to mi przypomniałeś-ten strach poranny itd.

jerry - Pon 18 Sie, 2008 22:55
Temat postu: Re: nie mam siły przestac...
angel napisał/a:
...powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol....
Hej "Angel", Twój mąż najprawdopodobniej nie umie Ci pomóc. Nie to, że nie chce. Może i by chciał ale nie wie jak, bo i skąd. Nie pytaj się go tylko idź do poradni leczenia uzależnień tak jakbyś szła do swojego lekarza od innych spraw. Wiesz, że masz problem i musisz się nauczyć jak leczy się chorobę alkoholową. Gdzie i w jaki sposób zrobić to najlepiej. Kiedy juz zaczniesz rozumieć jak postępować z przypadkiem choroby alkoholowej, możesz spróbować przekazać mężowi część wiedzy i poprosić go o pomoc. Ale najpierw musisz sama sporo się nauczyć. No i przede wszystkim zacząć, tak jak wielu z Nas zaczynało.

Pozdrawiam - Jerry

Suchy - Pon 18 Sie, 2008 23:02

arnie napisał/a:
Jak widać,nie zawsze zostawianie alkoholika jest jedyną drogą do jego wyjścia z alkoholizmu..
Ależ Arnie , to nie przeczy jedno drugiemu...zostawia się alkoholika samemu sobie aż dojrzeje w kryzysie. Wtedy tylko można pomóc, kiedy nie widzisz wyjćia z obłędu o własnych siłach..... a do tego czasu każda pomoc przyjmowana jest z lekceważeniem , bagatelizowaniem czy też wrogością.......
Nigdy nie czułem się bardziej upokorzony niż wtedy , gdy do żony zwróciłem się z prosbą o pomoc.....
Tak działa to pi.....lone czynne uzależnienie.

[ Dodano: Pon 18 Sie, 2008 11:10 pm ]
jerry napisał/a:
[Twój mąż najprawdopodobniej nie umie Ci pomóc. Nie to, że nie chce. Może i by chciał ale nie wie jak, bo i skąd.
Moja żona też nie umiała.... co więcej nie podejrzewała nawet skali problemu , a jednak....kochający człowiek a tym bardziej trzeźwo myślący, ma szansę pomóc gdy zobaczy nagą prawdę .... W stanie jakim ja byłem nie potrafił bym sam póść do ośrodka i zwrócić się o pomoc do obcych osób..... przyznanie się do własnej bezradności wymogło na bliskich mi osobach natychmiastowe działanie.
arnie - Wto 19 Sie, 2008 07:04

Tak Suchy ale mówię to w kontekście tego,że często przypisuje się aż nadto radykalne rozwiązania-Tobie pomogła żona-chociaż mogła Cię olać wedle tego co radzi się wielu-powinna to zrobić-nie zrobiła i wyszło dobrze.
Suchy napisał/a:
zostawia się alkoholika samemu sobie aż dojrzeje w kryzysie. Wtedy tylko można pomóc, kiedy nie widzisz wyjćia z obłędu o własnych siłach..... a do tego czasu każda pomoc przyjmowana jest z lekceważeniem , bagatelizowaniem czy też wrogością

Jestem jak najbardziej za-mówię tylko,że nie wszystkim zawsze pomaga wyrzucenie z domu itd.W pracy dali mi drugą szansę po tym jak się napiłem-a wedle prawideł powinni mnie wywalić.Nie wiem co się by stało jakby mnie wyrzucili-a wtedy była posucha na rynku pracy straszna-wiem co się stało jak mnie nie wyrzucili.
Dla mnie najgorszą karą był wstyd i strach.
Pozdro.

jerry - Wto 19 Sie, 2008 07:32

"Angel" heloł, jesteś tam

Zanim wypijesz - pomyśl. Im bardziej jesteś przekonana o tym, że wszystko w życiu zależy od Twojej trzeźwości, tym większą masz szansę na to, by stać się i pozostać trzeźwą!

Sposoby radzenia sobie z myślami o piciu alkoholu

1.RZUĆ WYZWANIE.

Użyj innych myśli dla przeciwstawienia się myślom o piciu.
"Nie mogę wypić jednego kieliszka bez ryzyka, że wypije więcej".
"Nie muszę pić, żeby się odprężyć"
Czuje głód ale chce nie pić"

2.ZRÓB LISTĘ KORZYŚCI PŁYNĄCYCH Z NIE PICIA; PRZYPOMINAJ JĄ SOBIE.

Myślenie o osobistych korzyściach związanych z trzeźwością może ci pomóc żeby nie złamać abstynencji. Korzyści, o których warto pomyśleć mogą dotyczyć polepszenia stanu zdrowia, życia rodzinnego, zwiększenia poczucia własnej wartości itp.

3.ZRÓB LISTĘ NEGATYWNYCH KONSEKWENCJI SWOJEGO PICIA

Spróbuj przypomnieć sobie lęk, ból, wstyd i inne przykre uczucia związane z piciem alkoholu. Zrób listę negatywnych doświadczeń związanych z piciem, takim jak zespoły abstynencyjne, zachowania agresywne, aresztowania, utrata przyjaciół, problemy ze zdrowiem i inne. Spróbuj odtworzyć swojej wyobraźni obraz konkretnego nieprzyjemnego doświadczenia z okresu używania środków uzależniających.

4.ODWRACANIE UWAGI.

Żeby zatrzymać myśli o piciu pomyśl o czymś nie związanym z alkoholem. Pomyśl o czymś przyjemnym np.o wakacjach, o osobach, które kochasz. Innym sposobem odwracania uwagi jest myślenie o jakimś zadaniu, które chcesz wykonać.

5.UMACNIANIE WIARY WE WŁASNE SIŁY.

Przypomnij sobie swoje dotychczasowe osiągnięcia. np. dwa miesiące abstynencji, aktywne zaangażowanie w proces leczenia, utrzymywanie sie w terapii i inne.

6.TECHNIKA ODKŁADANIA DECYZJI.

Odłóż podjęcie decyzji o napiciu alkoholu na 15 minut. W wiekszości przypadków stany pragnienia alkoholu są jak fale: rozbudowuja sie, osiagają poziom szczytowy, a opadają. Jeśli poczekasz chwilę, fala minie.

7.ZMIEŃ MIEJSCE I SYTUACJE.

Zmień miejsce lub sytuacje, w której zaczęłaś mysleć o piciu. Spróbuj podjąć inne zajęcia np. związane z twoim hobby, ćwiczenia fizyczne, inne angażujące cie czynności.

8.ZADZWOŃ

Zadzwoń do osoby, z którą rozmowa pomogła ci przejść przez taka sytuację. Ważne jest, by był to człowiek, który rzeczywiście może ci pomóc. opiekuna w ośrodku, terapeutę lub inną bliska osobę.

Pozdrawiam - Jerry

wladek - Wto 19 Sie, 2008 08:36

Cześć Wam.Angel i Kasia-macie wielkie szczęście i szansę na powodzenie-jeszcze komuś zależy na Was.Moja sytuacja była taka sama-gdyby nie żona i córka to dzisiaj chyba byłby śmietnik,krzaki albo już NIC.Pomimo rad wszyskich terapeutów od współuzależnień nie zostawiły mnie samemu sobie w najgorszym okresie mojego picia.Pilnowały mie jak suchego.Sprawdza się zasada że wyjątki potwierdzają regułę.Korzystajcie z tego póki jeszcze macie szansę-póżniej może być za póżno.
Ja też korzystam z zasad jerrego-jak dotej pory skutecznie.
Zyczę wytrwałości i powodzenia-pozdrawiam.

angel - Wto 19 Sie, 2008 10:25

KOCHANI!! to wszystko co piszecie jest takie naturalne i prawdziwe nie wiem jak to wyrazic ale wszystko dobrze rozumiem. Nie zagladalam tu przez weekend bo sie balam, ze znajde opisany etap swojego zycia po tygodniu abstynencji.

A teraz widze jakim jestem ksiazkowym przykladem uzaleznienia od alkoholu. Przez chwile nawet myslalam, ze tu nie wroce bo nie bede miala sily sie przyznac, ze sobie rzeczywiscie odpuscilam ale jestem z powrotem i przyznaje sie do wypicia kulturalnie kilku kieliszkow wina!!!!!!!

oczywiscie organizm zareagowal natychmiast, waga zaczela rosnac i watroba puchnac, normalnie tragedia.
Myslalam ze dieta bedzie takim odwroceniem uwagi od alkoholu ale nie jest wystarczajaco mocnym argumentem!!!

Juz nie mam odwagi wiecej pisac bo jest mi glupio, ze nie mam tej drugiej w sobie odwagi by tam pojsc. No i rzeczywiscie prosic meza o pomoc ech...to ostatecznosc bo przeciez mysle sobie...hmmm

no wlasnie, musze to wszystko przemyslec bo tak dalej ze mna nie moze byc...

jobael - Wto 19 Sie, 2008 11:04

angel napisał/a:
Juz nie mam odwagi wiecej pisac bo jest mi glupio, ze nie mam tej drugiej w sobie odwagi by tam pojsc. No i rzeczywiscie prosic meza o pomoc ech...to ostatecznosc bo przeciez mysle sobie...hmmm......................
no wlasnie, musze to wszystko przemyslec bo tak dalej ze mna nie moze byc...


Nie Ty pierwsza, nie ostatnia. Nie rozczulaj się "angel", tylko weź się w garść i idź na terapię.
Użalaniem się nad sobą pogorszy tylko sytuację, bo już posmakowałaś ciut wolnocsi od alkoholu. Zachciało Ci się cholera kulturalnie pić. Przyjmij wreszcie do wiadomości, że nie ma dla Ciebie już żadnego picia. Mówimy Tobie my tutaj - niepijący alkoholicy. Mówi Ci o tym Twoja wątroba, a także opuchnięte cielsko.
Nie marudź tylko usiądź ze swoim męzem i potraktuj go jak przyjaciela mówiac mu szczerze o tym, co czujesz i poproś, by Ci pomógł. Nie znam faceta, któremu nie zależy na tym, by mieć trzeźwą żonę.
Zbieraj się i zacznij działać, bo z każdym dniem może być tylko gorzej.
Poczytaj sobie wątki innych kobiet, którym się mimo wielu trudności udało przestać pić.
Poczytaj sobie wątek "ATE" i "K. R" /na stronie 3 tego tematu/ jak bohatersko stoczyły walkę z nałogiem, tuszą i ile w nich jest radości z trzeźwienia.
Bo chciały, chciały i jeszcze raz chciały.
Zacznij wreszcie i Ty chcieć, a pójdzie łatwiej.
Nie odchodź z forum. Tu dostaniesz wsparcie, jakiego kazdej początkujacej bardzo potrzeba.
Pozdrawiam.

Suchy - Wto 19 Sie, 2008 11:55

angel napisał/a:
. No i rzeczywiscie prosic meza o pomoc ech...to ostatecznosc bo przeciez mysle sobie...hmmmno ...
ostateczność , a co według ciebie jest tą ostatecznością ?.....chyba jeszcze mało miałaś w życie ostaecznosci :-) , nie bojaj się przyjdą , a teraz do dzieła ...od wina na wątrobę lepsza jest czysta gorzała :-/ , bo jeśli mamy rozmawiać o ostatecznościach to tędy droga najkrótsza , może raptowna, ale jeszcze najmniej bolesna ,za to przekonująca bo racjonalna ...
wladek - Wto 19 Sie, 2008 13:23

Zacznij działać od razu-szkoda czasu.Brak odwagi,wstyd są tylko wymówką i pretekstem.Czy walka z chorobą może być wstydliwa?/nie z alkoholem bo z nim każdy z nas przegra/.Twój wstyd jest fałszywy.Jak najdroższe Tobie osoby patrzyły na zapijaczoną żonę i matkę to było ok?Dla mnie w okresie picia tak było,bo nic nie docierało do zapijaczonego umysłu.Jak zaczęło w chwilach pozornej trzeżwości docierać to był znowu pretekst do utopienia wyrzutów sumienia w alkocholu-ale to /****/ prawda,ja po prostu miałem już przymus picia.Masz osobę której na Tobie
/jeszcze/zależy-męża.On będzie Cię wspierał w najcięższych chwilach trzeżwienia-a wierz mi że takie nadejdą/wiem to po sobie/i będzie dla Ciebie wsparciem.Nie zwlekaj.

Ksenia - Wto 19 Sie, 2008 14:26

Ewidentnie zmierzasz ku smierci i to na wlasne zyczenie.U mnie dzis mija 3tyg jak nie pije.Jezeli czegos bardzo chcesz to zrobisz to.Pytanie: czy Ty naprawde chcesz przestac pic?
jerry - Wto 19 Sie, 2008 14:27

angel napisał/a:
Juz nie mam odwagi wiecej pisac bo jest mi glupio, ze nie mam tej drugiej w sobie odwagi by tam pojsc. No i rzeczywiscie prosic meza o pomoc ech...to ostatecznosc bo przeciez mysle sobie...hmmm. No wlasnie, musze to wszystko przemyslec bo tak dalej ze mna nie moze byc...
Taki dowcip przychodzi mi na myśl jak czytam o Twoich przemyśleniach - Zachciało się strasznie zajączkowi jajecznicy ale w domu nie miał patelni. Wiedział, że lisica ma więc pomyślał, że pójdzie pożyczyć od niej. Idzie więc przez las i wróży co krok - pożyczy, nie pożyczy, pożyczy, nie pożyczy. Wypadło, że nie pożyczy. No tak to straszna sknera ta lisica pomyślał zajączek, pewno mi nie pożyczy! Po co ja w ogóle do niej przyszedłem, to strata czasu. Na pewno mi ie pożyczy! Puka do drzwi, otwiera lisica, a zajączek z wściekłością do niej - a dupę sobie wsadź tę patelnię

Panimaju aluziju ?

Kasia22 - Wto 19 Sie, 2008 14:46

Dziś pierwszy dzień jak nie pije choc jeszcze się nie skończył.Doczłapałam się jakoś do biura pracy,a oni mi zaproponowali prace na ulicy raz w tygodniu;podobno opieka społeczna mnie wytypowała;mam czas do 25 sierpnia;wkręciłam bajer ;ze muszę codziennie chodzić z ćcórką do ortopedy(a ja tylko raz w tygodniu)oczywiście przedtem chodziła sama.Mam im przynieść od ortopedy zwolnienie,że do końca wrześnie wymaga stałej opieki-zamiast się przyznac że jestem alkoholiczką i to ja muszę podjąć leczenie.Przecież po takim ciągu nie dam radyiść sprzątać
I niestety mąż mi w tym nie pomoże kiedy jeszcze nie pracował nie poszedł ze mną na terapię,gdyż stwierdził,że to nic nie da.On sam kiedyś pił i sam potrafił z tego wyjść.Mi każe wziąść zastrzyk ;
Poza tym córa gdy to usłyszała to gorzej zaczęła się mnie wstydzic niż jak pije.
Ty angel masz dobrze-Ciebie wspierają mnie nie.Tobie puchnie wątroba,a ja chudnę bo nic nie jem.
Zazdroszczę wam wszystkim tym ,którzy już tyle nie pijąKiedyś nie piłam tydzień,a on co sobotę kupował sobie piwo do kąpieli;u mnie zaczynała się ssawa i od poniedziałku znów to samo.Popełniłam błąd-raczej błędy wszyscy mu powtarzają że twoja żona jest na dnie,a on na to że gie go to obchodzi.No ico wy na to?

arnie - Wto 19 Sie, 2008 15:16

Ksenia gratuluję :-D
Kasia22 napisał/a:
No ico wy na to?

Kacha no dno,co tu więcej pisać?Masz 22 lata?????Tylko radykalne kroki,żadne ograniczanie picia,terapia,koniec itd.wiesz co robić-nie użalaj się-działaj-myślę,że wszystkim nam było ciężko-tak jest na początku.

Suchy - Wto 19 Sie, 2008 15:22

No widzisz Kasiu , wszystko przeciw tobie : mąż , dziecko...wiatr jak zawsze w oczy wieje... jak każdemu alkoholikowi zresztą bez wyjątku, nie masz zatem wyjścia - musisz pić... proste !
Cyferka 22 przy nicku to chyba raczej lata picia , niż wiek ? :-/

bezio67 - Wto 19 Sie, 2008 18:09

Kasia22 napisał/a:
No ico wy na to?


Trzeba działać. Zgłoś się na terapię. Dostaniesz L-4 tym sposobem załatwiasz swój problem i Urzędu Pracy. Nie oglądaj się na nikogo. Daj szansę poznać się córce z trzeźwej strony. Po czasie zmieni swoje spojrzenie. Czasami jest dobrze, że ma się wsparcie w najbliższych a czasami nie. Nie ma reguły na to. Najważniejsze jest w Tobie. Idź do przodu, by zmieniać siebie.

Kasia22 - Wto 19 Sie, 2008 18:17

Ja nie mam 22 lata tylko 41.A kto mi da po jednej wizycie l 4?Przecież opieka przez urzą za picie mnie skierowała do tych prac!
bezio67 - Wto 19 Sie, 2008 18:22

A kto mówi o jednej wizycie. Terapia!!!
jobael - Wto 19 Sie, 2008 19:57

Kasia22 napisał/a:
zamiast się przyznac że jestem alkoholiczką i to ja muszę podjąć leczenie.

Nic straconego Kasiu, zawsze możesz to zrobić, a nawet powinnaś jak najszybciej, bo o życie Twoje chodzi.
Ksenia napisał/a:
U mnie dzis mija 3tyg jak nie pije.

Gratuluję.

Angel odezwij się.

arnie - Wto 19 Sie, 2008 20:33

Oczywiście,że dadzą Ci L4,a myslisz,że teraz nie wiedzą,że ściemniasz?
Wiedzą.

gradius - Sro 20 Sie, 2008 07:07

Co tam u Ciebie, Angel?
Skończyło się na tych 'kulturalnie wypitych kilku kieliszkach wina', czy zabrnęłaś dalej?
Uważaj na siebie! :!!:

Kasia22 - Sro 20 Sie, 2008 20:46

Nie dadzą mi l4 bo u nas nie ma psychoterapeutów tylko psychiatrzy dziś jest środa a ja muszę zwolnienie dostarczyć do poniedziałku.Mój zaufany ginekolog przyjmuje tylko we wtorki,a na prywatną wizytę mnie nie stać.

[ Dodano: Sro 20 Sie, 2008 8:47 pm ]
A!Jeszcze jedno to właśnie psychiatrzy zajmują się tym problemem ale są na urlopie.

arturpawellukas - Sro 20 Sie, 2008 22:49

a tak konkretnie , to w sumie o co ci chodzi ? czego oczekujesz od forumowiczów ?
wladek - Sro 20 Sie, 2008 23:00

cześć Kasiu.Idż do "rodzinnego" ,powiedz uczciwie jaki masz problem-powinien coś poradzić jak jest normalnum lekarzem.
pozdrawiam.

arnie - Czw 21 Sie, 2008 06:47

Kaśka chcesz przestać pić czy szukasz wszelakich sposobów by nie przestawać?
Kasia22 - Czw 21 Sie, 2008 19:03

Mój rodzinny lekarz na taki układ nie pójdzie;przedtem skieruje mnie na wyniki,a wiadomo jakie one będą.Mam w rodzinie emerytowanego lekarza to twierdzi że odrazu położą mnie na oddział i przeprowadzą transfuzję krwi.Waldi dzięki ale chyba nic innego nie pozostaje jak isc do tego urzędu tylko jak jak ja z autobusu do domu idąc cała się trzęsłam.

[ Dodano: Czw 21 Sie, 2008 7:07 pm ]
Masz racje Arnie.

wladek - Czw 21 Sie, 2008 20:31

Kasia22 napisał/a:
to twierdzi że odrazu położą mnie na oddział

Kasiu.Ichyba o to chodzi.Czy będzie transfuzja czy nie albo co będzie to już lekarze zadecydują.Niech Cię za szybko o to głowa nie boli.O tym co i jak to niech już oni martwią.
Kasia22 napisał/a:
i.Waldi dzięki ale chyba nic innego nie pozostaje jak isc do tego urzędu tylko jak jak ja z autobusu do domu idąc cała się trzęsłam.

Przestań w końcu dramatyzować, pieścić się i rozczulać się nad sobą.
Życzę Ci trafnej i zdecydowanej decyzji.

Bebetka - Czw 21 Sie, 2008 20:35

Kasia22 napisał/a:
Waldi dzięki ale chyba nic innego nie pozostaje jak isc do tego urzędu tylko jak jak ja z autobusu do domu idąc cała się trzęsłam.


Kasiu o to własnie chodzi abyś podjęła trafną jak pisze wladek decyzję i więcej nie musiała już się tak trząść. Pomyśl o tym i zdecyduj sama czy chcesz tak dalej zyć????
pozdrawiam!!! :-)

arnie - Czw 21 Sie, 2008 21:22

Kaśka nie na takim dnie ludzie byli-ale przestając chlać naprawdę i ciężko pracując po 2 latach zaczynali odżywać i naprawdę iść do góry,problemy nie zniknęły ale są one inne niż w czasie tej beznadzieji.
Ja nie chcę mieć racji bo widzę kolejną osobę,która jest w szponach nałogu na własne niejako życzenie i szuka sposobu na dalsze tańce-tyle,że to już tańce trupa.
Pozdrawiam.

Kasia22 - Pią 22 Sie, 2008 19:12

Byłam u ginekologa narazie bo wiadomo że przez picie wszystko się popieprzyło dostałam dwa tygodnie zwolnienia.Ale cholera i tak piwo przedtem wypiłam.Dobrze że jutro sobota potem niedziela:ja wtedy nie chodzę po zakupy.Jak te dwa dni wytrwam to już będzie tylko do przodu.
jobael - Pią 22 Sie, 2008 21:12

Kasia22 napisał/a:
Ale cholera i tak piwo przedtem wypiłam.

:evil: :evil: :evil:
Kasia22 napisał/a:

Jak te dwa dni wytrwam to już będzie tylko do przodu.

Nie wierzę....

arnie - Pią 22 Sie, 2008 21:41

Kaśka,przestań już oszukiwać siebie,walnij flachę po co się męczyć?
Kasia22 napisał/a:
bo wiadomo że przez picie wszystko się popieprzyło

Kaśka,nie przez picie tylko zdanie powinno brzmieć:

sama dokumentnie spierd**am sobie życie tak,że jedyne co mi się chyba chce to puścić pawia na tą panią w lustrze.

To tyle w temacie.

arturpawellukas - Pią 22 Sie, 2008 22:15

Cytat:
sama dokumentnie spierd**am sobie życie tak
- nie każ jej popadać ze skrajności w skrajność ... to ma jej pomóc ?
bezio67 - Pią 22 Sie, 2008 22:19

Problem Kasi jest w tym, że Ona jeszcze uważa, że to inni stwarzają Jej problemy a Ona jest taka biedna. I chcąc nie chcąc musi się bronić, czyli pić. Bez sens. Niestety tak to działa. A przecież to Kasia sama sobie stwarza problemy( tak Kasiu)
arturpawellukas - Pią 22 Sie, 2008 22:24

Cytat:
Niestety tak to działa
- nie zawsze i nie u każdego
bezio67 - Pią 22 Sie, 2008 22:27

Uzależnienie jest jedno tylko środki są inne.
arturpawellukas - Sob 23 Sie, 2008 07:06

wynik jest taki sam , ale drogi do niego różne
arnie - Sob 23 Sie, 2008 07:56

Tak wiem,że bardzo mocno ale czasem moje emocje też biorą górę. Kaśki życie jest naprawdę maksymalnie rozwalone a ona mimo tego,że to widzi to brnie dalej.I będzie brnęła-niestety bo na razie nie zanosi się na porzucenie sprawdzonego modelu.
Nic innego nie pozostało jak przyglądać się dalszemu upadkowi-ogłaszam bezsilność.

K.R - Sob 23 Sie, 2008 13:04

Kaśka weż się w garść kobieto. Zacznij panowac nad sobą na swoimi emocjami, zacznij czytać mądre książki, poczytaj dokładnie całe forum, tutaj jest napisanych tyle mądrości, tyle ludzkich historii ktore uskrzydlają i przestań obwiniać świat, to nie świat jest winny.
Życie jest w Twoich rękach, czy tego chcesz czy nie, Ty sama decydujesz co z nim dalej zrobisz, czy je przebimbasz, czy zacznisz zyć od nowa.
Pewnie, że łatwiej jest opowiedzieć bajeczkę o tym jakie to, życie jest cięzkie i niesprawiedliwe, że aż schlać się muszę bo to mnie znieczuli...dużo trudniej jest wziąć sie w garść i zaczać działać, naprawiać swoje serce i duszę.
Trzymam kciuki Kasia, trzymam mocno, najmocnniej jak się da i wierzę !!
naprawdę bardzo mocno wierzę w to, że dasz radę, tylko wstań z kolan, podnieś głowę do góry i zacznij żyć.
Wierzę, że potrafisz bo skoro ja potrafię to Ty też !!

wladek - Sob 23 Sie, 2008 13:35

bezio67 napisał/a:
Problem Kasi jest w tym, że Ona jeszcze uważa, że to inni stwarzają Jej problemy a Ona jest taka biedna. I chcąc nie chcąc musi się bronić, czyli pić. Bez sens. Niestety tak to działa. A przecież to Kasia sama sobie stwarza problemy( tak Kasiu)

Przeczytaj jeszcze arnie i moje z 21.08.Jak Ci o tym samym mówi kilka osób to pora się nad tym zastanowić a nie dalej kombinować po swojemu.
Powodzenia.

[ Dodano: Sob 23 Sie, 2008 1:41 pm ]
Kochani.Dopiero tera zauważyłem że to temat-wątek Angel.
Kasiu przjdżmy na Twój.

Kasia22 - Sob 23 Sie, 2008 20:06

Nie użalam się nad sobą-wiem że doskonale wiem ,że alkohol nie rozwiąże żadnych problemów;moja córa ze mną już normalnie rozmawia,amąż jak mówiłam kiedyś:Co?trzezwiejesz i już się zaczynasz wszystkim interesowac-takie były dziś jego słowa,więc się nie odzywam piję herbatkę zjadłam wątróbkę(dużo żelaza),a teraz idę oglądac kabarety.
To tyle.

wladek - Sob 23 Sie, 2008 20:21

Cześć Kasiu.
Kasia22 napisał/a:
Co?trzezwiejesz i już się zaczynasz wszystkim interesowac-

Tak samo reagowała na początku moja żona.Nie licz na to że raptem wszyscy przekonają się do naszego trzeżwego myślenia.Na to trzeba czasu.Tyle lat nas wszystko /****/ obchdziło za wyjątkiem gorzały ze gdyby od razu było inaczej to -chyba nie możliwe.
Bądż konsekwentna i daj "czas - czasowi"

Kasia22 - Nie 24 Sie, 2008 11:28

Jedynie ty Władek podtrzymujesz mnie na duchu,bo inni potrafią tylko krytykowac-dziś 2-gi dzien jak nie pije i wcale mnie do tego nie ciągnie.Mam w tym tygodniu parę spraw do załatwienia(rodzinne,itp.)i przestałam już się tym przejmowac że mam buzię opuchniętą,że wszyscy będą się patrzec na moje trzesące ręce przy podpisywaniu.Mam to gdzieś,jestem chora i trudno;tylko dureń nie potrafi zrozumiec,że alkoholizm to choroba jak każda inna i niestety dotyka nie tylko ludzi z marginesu,chorują na nią i adwokaci i lekarze.To może dotknąc każdego-a ja będę walczyc!!!
arnie - Nie 24 Sie, 2008 11:46

Kasia22 napisał/a:
To może dotknąc każdego-a ja będę walczyc!!!

Kaśka-weż się poddaj i pójdż na terapię.To jest choroba-ale na tyle dziwna,że my jesteśmy jej rzeżbiarzami.
Tu nie chodzi o krytykę Ciebie,tu chodzi o Twoje życie-czy nie widzisz,że ludziom zależy na tym byś nie piła?Jedyną osobą,która ma jednak gdzieś wszystkie sprawdzone metody jesteś Ty sama-więc jak tu się nie wkurzać?
Pozdrawiam.

wladek - Nie 24 Sie, 2008 13:16

Kasiu.Nikt z nas nie jest złośliwy w stosunku do Ciebie.Napewno każdy chce Ci pomóc,każdy miał swoją drogę do trzeżwienia i dzieli się z Tobą swoimi doświadczeniami.
Pamiętaj tylko o jednym-nie walcz z alkoholem bo z nim nikt jeszcze nie wygrał.Staraj się poradzić sobie ze swoję chorobą.Korzystaj pełną gębą z rad innych którzy już przez to przeszli.
Powodzenia.

Kasia22 - Nie 24 Sie, 2008 14:48

Cały czas o tym piszę i wiem że chcecie mi pomóc ja sobie również.Tylko czasem trzeba umiec czytac miedzy wierszami.Dzieki za wsparcie nigdzie nie zamierzam dalej brnąc-zdałam sobie doskonale z tego sprawę;mam nadzieję,że jak będę w miarę trzezwą alkoholiczką(bo ta się jest przez cale życie)znajde wreszcie jakąś konkretna prace-odnowię dyplom nauczycielski i be dzie dobrze.
Powiedzcie mi tylko co tu zrobic żeby w nocy móc zasnac-zresztą po co ja sie pytam skoro sama wiem ze alkohol to jak narkotyk jak nie wypijesz odpowiedniej dawki nie uśniesz,ha!Ciekawe ile mnie jeszcze nocy czeka nieprzespanych.
Chyba będę musiala w tygodniu zrobic wypad na jakiś długi spacer,żeby sie zmeczyć,tak by po przyjsciu do domu paśc na tapczan ito nareszcie nie po alkoholu ale po świeżym powietrzu.

gradius - Nie 24 Sie, 2008 14:53

Kasia22 napisał/a:
alkohol to jak narkotyk jak nie wypijesz odpowiedniej dawki nie uśniesz,ha!Ciekawe ile mnie jeszcze nocy czeka nieprzespanych.
Chyba będę musiala w tygodniu zrobic wypad na jakiś długi spacer,żeby sie zmeczyć,tak by po przyjsciu do domu paśc na tapczan ito nareszcie nie po alkoholu ale po świeżym powietrzu.


Dotlenianie organizmu w okresie odstawienia alkoholu to niezły pomysł, pozwoli nieco zregenerować organizm.

Alkohol to depresant, 'usypiacz', więc po dłuższym okresie picia, kiedy nagle się go odstawi, organizm jest bardziej pobudzony- stąd ta nieznośna bezsenność.
Trwa ona zwykle do pięciu dni, choć i póżniej nie sypia się z początku za dobrze.
Musisz się nieco pomęczyć przez pierwszy tydzień, potem objawy odstawienia nie będą
już tak dokuczliwe.

Kasia22 - Nie 24 Sie, 2008 15:10

Wielkie dzięki Gradius!Ja już chyba jutro zaczne wedrowac i do utraty ychu zalatwiac wszystko co sie da-awiesz jak to jest z papierkowymi sprawami-wysyłaja cie od jednego miejsca do drugiego z 2-wie godzinki polatam-fajnie bedzie przyjśc do domu i poczuc pulsowanie mięśni.SUPER!Jeszcze raz dzieki.
arnie - Nie 24 Sie, 2008 15:20

Kasia22 napisał/a:
mam nadzieję,że jak będę w miarę trzezwą alkoholiczką(bo ta się jest przez cale życie)

Co to oznacza,w miarę trzeżwą?
Masz dyplom nauczycielski,masz wiele innych rzeczy które zaniedbałaś,masz duże szanse na to by poradzić sobie potem(oczywiście jak nie będziesz udawadniała sobie,że ja sama).
Sen przyjdzie sam-nie wszystko od razu,moze to potrwać ale na pewno ureguluje się.

Kasia22 - Nie 24 Sie, 2008 16:21

Kilka dni nie picia nie oznacza że jest się w pełni(no może zle się wyraziłam)kontaktowym,ale postanowiłam,ze od jutra zaczynam brac sie do załatwiania spraw zaległych.
A wcale nie powiedziałam,że ja sama,bo sama nie dam rady.Znowu mnie nie zrozumiałeś.O!

arnie - Nie 24 Sie, 2008 16:37

Kasia22 napisał/a:
A wcale nie powiedziałam,że ja sama,bo sama nie dam rady

To już coś :mrgreen:

bezio67 - Nie 24 Sie, 2008 16:43

Kasiu powoli. Nic Ci nie ucieknie. Załatwiaj najpierw te najważniejsze czyli poradnia i mityngi. Potem zabieraj się do porządkowania innych spraw. Nie oczekuj, że jak jesteś parę dni bez alkoholu to świat będzie u Twoich stóp. Radzę Ci załatwiać od takich spraw na , które masz wpływ. I zrobisz co możesz ze swojej strony. I tyle Cię to interesuje. Reszta jest już poza Tobą. Uporządkuj sobie dokumenty bądź przygotowana na wszelki rozwój sytuacji, oczywiście w miarę możliwości. Nie pakuj się w sytuację, w których wydaje Ci się że moment i będzie załatwione. Każde niepowodzenie w każdej sprawie może być początkiem głodu i uważaj wtedy. Obserwuj siebie.
Kasia22 - Nie 24 Sie, 2008 16:47

Nareszcie!
Zebyś wiedział że to już coś.
Jak masz anginę też idziesz do lekarza,bo jesteś chory-sam się nie wyleczysz,a że ja jestem chora,więc sama się nie wyleczę,bo to wcześniej czy pózniej wróci.
Cały czas mi o to chodzilo,tylko może trochę chaotycznie pisałam,aże zjadłam dobry obiad to zaczęłam myśleć.
Wiesz-najgorzej to jest ztą opuchnięta gębą i czerwonymi małymi oczkami,ale jakoś tak dziś jestem optymistycznie nastawiona że już nie zależy mi na tym jak ludzie będa mnie jutro postrzegać;na ten moment dla mnie liczy się walka z chorobą.Pa!

[ Dodano: Pon 25 Sie, 2008 12:53 pm ]
Mój lekarz wraca z urlopu dopiero w przyszły poniedziałek;od wtedy mogę zacząc terapie.
Dziś załatwiłam część spraw urzędowych a jutro resztę i choc w środku wszystko się trzęsło i ręce latały jak pisałam wczoraj nie przejmowałam sie tym.Gdybym nie była tu z wami pewnie rano popędziłabym po piwko,ale że potrafię dzięki wam małymi kroczkami dochodzić do siebie,więc nawet o dopalaczu nie pomyślałam.
Najgorsza jest ta agresja wobec rodziny z głupiej rzeczy wczoraj zrobiłam awanturę-całkiem niepotrzebnie,ale zaraz się wyciszyłam bo przecież to nie ich wina że mój organizm domaga się alkoholu.Jeszcze raz wam wszystkim dziękuję.Pozdrawiam;myślę,że jeszcze ktoś się odezwie-jakoś wtedy mi jest lżej-wiem że nie jestem sama.

Fredi - Pon 25 Sie, 2008 16:11

Cytat:
Mój lekarz wraca z urlopu dopiero w przyszły poniedziałek;od wtedy mogę zacząc terapie.


:D mój pojechał na urlop. Tak się poskładało że cieszyłem się miesiącem miodowym, a on był na ok miesięcznym urlopie. Równo miesiąc (!) jak skończyłem pić spowrotem zacząłem na wyjezdzie pod namiot.

Mogłem chodzić ma mitingi, mogłem działać ale było tak super, że tego "nie potrzebowałem"...

Ty zdaje się też masz coś co mi przypomina tego typu nastrój (zacząłem załatwiać miliony zaległych spraw, nadrabiać zaległości i spokojnie poczekać na powrót lekarza i kontynuować terapie)

Skoro masz problemy z kilkudniową abstynencją, to gratuluje mądrej decyzji o czekaniu tydzień. :-/

Swoją drogą... to takie cholernie proste - przerywa się ciąg i nagle jak już rozkosz po odstawieniu przechodzi, człowiek czuje taką ulgę, że może wszystko, i to żaden problem nie pić... Pewnie faktycznie żaden problem i dlatego większość ludzi pije jak chce, kiedy chce...

Ale my jesteśmy zbyt cieńcy

Kasia22 - Pon 25 Sie, 2008 17:10

Masz rację Fredi;wiesz mnie narazie sam widok piwa odrzuca,ale wiesz pomaga mi to że tu zaglądam;wiem że to za mało,ale zawsze coś.Niestety tak się ma ta nasza choroba,że bardzo często wraca oprócz terapii,mitingów potrzebna też jest silna wola i stwierdzenie że ten cholerny alkohol jest nam do szczęścia niepotrzebny.
Ja teraz tak się wymądrzam zobaczymy co będzie dalej.Hej Fredi pozdrawiam pisz częściej.PA!

Qk - Pon 25 Sie, 2008 18:32

Kasiu!
Poczytałem Twój watek i nie mam dobrych wiadomości dla Ciebie! :567:
Kochana nie oswoiłaś sie jeszcze z myślą o dozywotniej abstynencji, jeszcze tli sie w Tobie nadzieja: A może jednak. Odwlekając decyzje o terapii działasz na swoją zgubę. W kazdej chwili możesz sie napić, w tym stanie zmienność nastrojów i decyzji jest niesamowita. Po co ty czekasz na jakieś powroty lekarzy z urlopu!!!! :566:
Tak swoja drogą to z twojego opisu wynika, że kwalifikujesz się na odtrucie i leczenie zamknięte :569:
Pij dużo soków, jedz dużo czekolady a na sen herbatki z melisy w dużej ilości.
Terapia terapia i AA po stokroc powtarzam! :569:

Kasia22 - Pon 25 Sie, 2008 20:16

Pije soki,w ogóle to bardzo dużo jem wszystkiego,herbatki z melisy nie mam narazie.
A tak w ogóle to nie tli się we mnie Zadna nadzieja.Tyle tych przeczytałam wątków i widzę że nie każdemu odrazu sie udało.Ja chcę z tym syfem skończyć i nie zamierzam w to brnać dalej,ale powiedz jaką mam ci na dzień dzisiejszy dac gwarancję,że mi sie uda.W tej chwili wiem że tak.
Skoro wszystko tak dokładnie czytasz to przeoczyłes chyba ,że mój terapeuta wraca dopiero w poniedziałek!!!

Fredi - Pon 25 Sie, 2008 20:17

Ważne jest też (przynajmniej jakiś czas pomagało mi) zajęcie. Ale planowane. Np rano postanawiam, że zrobię to i to. Jeśli doprowadzisz się do stanu, w którym nie będziesz mogła znaleźć żadnego zajęcia które Cię zaabsorbuje to "na zdrowie!".

I nie chwal się rzeczami nad którymi działasz dopóki ich nie wykonasz. Idę o zakład, że zaplanowałaś 1000 rzeczy do zrobienia. Nie chodzi mi o to że mi czy komuś to przeszkadza, tylko o to że zaplanować to sobie możesz 1 dzień i to z pewnym poważnym ryzykiem nie dotrzymania planu. Chodzi mi o stwierdzenia typu "Za tydzień idę na terapię" od jutra zaczynam, np.

Zauważ, że nie wiele mówię o sobie, ale to dlatego, że /****/ wołowa ze mnie. Nieskromnie założyłem, że popełniałaś/popełniasz/popełnisz dokładnie te same błędy co ja. I jeśli faktycznie jesteś na tym samym etapie (chodzi mi że kilka dni wytrzymujesz bez picia, bez dłuższych okresów abstynencji) to powiem Ci że im dłuższy okres nie będziesz pić teraz, tym zapicie będzie że tak powiem cięższe. Wypijesz kielicha, zacznie gryźć Cię sumienie, zapijesz je paroma kolejnymi, zerwiesz film, wstaniesz rano z dołem że jesteś jednak cienka jak sik pająka w porównaniu z wódą... :/ Próbuj jeśli chcesz wypić. Zobaczymy ile wytrzymasz takich prób. Każda z nich może zakończyć się tragicznie.

I luźne spostrzeżenie. Forum może i pomaga ale w terapii. Jeśli wchodzisz na forum a nie uczestniczysz w terapi to tak naprawdę jesteś sama z problemem. Ludzie chcą Ci tu pomóc, ale za pośrednictwem kompa, którego możesz nie włączyć. i heja. Albo ściemnić, że nie wypiłaś itd. Człowieka nie wyłączysz.

Pozdrawiam i życzę mądrych, odpowiedzialnych decyzji. Sobie również :)

[ Dodano: Pon 25 Sie, 2008 8:18 pm ]
Cytat:
ale powiedz jaką mam ci na dzień dzisiejszy dac gwarancję,że mi sie uda.W tej chwili wiem że tak.


:/

Żadnej. Nie możesz jej dać nawet sobie. (i wyobraź sobie twoich najbliższych, jak przez Ciebie nie mogą nic zaplanować)

Kasia22 - Pon 25 Sie, 2008 20:55

Powiem Ci Fredi jedno;m.ówiłam,że mój terapeuta wraca w poniedziałek-po1-sze
po2-gie nie robię 1000 rzeczy naraz
po3-cie mam dokładnie zaplanowany jutrzejszy dzień,a czy się ida powiem Ci jutro
Po4-te ja nigdy nie ściemniam nawet na kompie,Ci co mnie znają wiedzą że jestem szczera aż do bólu
Czy Ty na początku też byłeś taki idealny?

jerry - Pon 25 Sie, 2008 21:43

Kasia22 napisał/a:
Pije soki,w ogóle to bardzo dużo jem wszystkiego. A tak w ogóle to nie tli się we mnie Zadna nadzieja.
Miałem podobnie Kasiu. Soki, jedzonko i jeszcze dużo spania, także w dzień. Jak ja potrzebowałem tego snu, bez strachu, że się obudzę i będę musiał szukać alkoholu w mieszkaniu lub zasuwać do sklepu. Bez względu na porę. To była miła odmiana i bardzo potrzebna dla organizmu.
I ten brak nadziei też jest mi nieobcy, nie wiedziałem wtedy co to jest nadzieja. Gdzieś tam w głębi duszy coś się tliło, ale pilnowałem tego słabego ognika, nie mówiąc o nim nikomu. Bałem się mówić o tym głośno, żeby nie zapeszyć. Żeby jakieś złe "Oko Saurona" nie dostrzegło go zbyt wcześnie.

Trzymaj się - Jerry

Fredi - Pon 25 Sie, 2008 21:57

Kasia22 napisał/a:
Powiem Ci Fredi jedno;m.ówiłam,że mój terapeuta wraca w poniedziałek-po1-sze


Wiem co mówiłaś, ale czekanie do poniedziałku jest co najmniej ryzykowne.

Kasia22 napisał/a:

po2-gie nie robię 1000 rzeczy naraz
Codziło mi o planowanie typu ile zrobię w najbliższym czasie. To dobrze że nie robisz 1000 rzeczy na raz.

Kasia22 napisał/a:

po3-cie mam dokładnie zaplanowany jutrzejszy dzień,a czy się ida powiem Ci jutro


Super i z całego serca zyczę powodzenia.

Kasia22 napisał/a:

Po4-te ja nigdy nie ściemniam nawet na kompie,Ci co mnie znają wiedzą że jestem
szczera aż do bólu


Nie prawda. Widzisz jak cię pięknie przyłapałem :) Wiele razy oszukiwałaś samą siebie.

Kasia22 napisał/a:
Czy Ty na początku też byłeś taki idealny?


Absolutnie nie i już jestem na 4 albo piątym początku. Ja nie mam prawa dawać Ci kazań. Napisałem błędy które popełniłem ostatnio. I jeśli odnajdujesz te błędy u siebie, to u Ciebie to też może być błąd.

Możesz być pewna, że nikt nie chce dla Ciebie źle. Miałem ostatnio paskudne doświadczenia i wdzę u Ciebie podobne do moich zachowania. Pzdrawiam jeszcze raz.

arnie - Pon 25 Sie, 2008 22:32

Idż na miting.
Kasia22 napisał/a:
A tak w ogóle to nie tli się we mnie Zadna nadzieja.Tyle tych przeczytałam wątków i widzę że nie każdemu odrazu sie udało

Kaśka,Kaśka :mrgreen:
No jak tak będziesz myślała,to z pewnością nie dasz rady.Nie dopuszczaj do siebie jakieś uda nie uda-co to gra w chińczyka?Ty masz sobie własną pracą zapracować na to a Ty na razie otwierasz sobie furtki.Powiem Ci jak sprytnie to robisz:
otóż podajesz komunikat dla siebie:i ch.j żadna nadzieja i tak wszystko w piżd..ec-odpowiedż:więc po co mi to(niepicie) skoro nadzieji nie ma?
Widzę,że nie od razu każdemu się udało-no wspaniała furtka,no co tam furtka,toż to jest wielka otwarta na oścież brama do chlania:
rozbrajamy:przeczytałam tyle wątków-tyle ludzi na tym forum,tylu alkoholików,tyle historii i tak mało tych którzy nie piją,inni też mają wpadki,zapijają ale potem wracają-więc :idea: i ja spróbuję tak:pozapijam troszku sobie,pobaluję jeszcze z raz,dwa razy a potem wróce.
Kaśka:ja jak zaczynałem nie pić(drugi raz bo pierwszy robiłem m/w jak Ty) to:
1.Zżerał mnie strach o siebie.
2.Nie wiedziałem co będzie ale powiedziałem:dosyć facet,dosyć,dosyć,musi Ci się udać,innej opcji nie masz,albo lądujesz jak menel w przeciągu roku albo wyłazisz z tego,koniec kropka-nie ma opcji albo /****/ albo niepicie.
3.Jak ja mam iśc na jakieś aa itd?Facet nie kombinuj-idziesz,zaciskasz zęby i od razu cała akcja:aa,terapia,wizyty,dzienniczki itd.
4.Ale to trochę głupie,sekta-sekta nie sekta,głupie nie głupie-tu chodzi o twoje życie.
5.Dasz radę i nie ma nawet innej opcji!!!!
Kacha zlituj się nad sobą bo mnie już palce od stukania bolą :mrgreen:
Pozdrawiam.

Qk - Wto 26 Sie, 2008 09:32

arnie napisał/a:
Kacha zlituj się nad sobą

Świete Słowa! :idea: :idea: :idea:

tom72 - Wto 26 Sie, 2008 10:38

Kasia22 napisał/a:
wiem że nie jestem sama

Forum to nie to samo co spotkanie ,rozmowa w realu .Wiem ,ze tu jest latwiej ,ale czy bardziej szczerze.Sprubuj sie przekonac i porozmawiaj z innymi alkoholikami w cztery oczy,taka rozmowa bardziej Ci bedzie uzyteczna.Wizyta na forum to dobry poczatek i staraj sie to wykorzystac jako krok w strone zdrowienia.trzymaj sie.

Kasia22 - Wto 26 Sie, 2008 14:10

Trzymam się i dzieki.Dziś mam zaplanowany cały dzień i nie planuję niczego naprzód,a o tym że sama sobie nie dam rady przekonałam się czytając wasze posty.Dzwoniłam dziś do poradni,żadnego terapeuty w tej chwili nie-taka dupowata ta moja mieścina.
W każdym razie piorę,sprzątam,mam gazety na dziś do czytania,a!kupiłam sobie melisę.
Zaczęłam na spokojnie rozmawiać z dziećmi i co najważniejsze z mężem.Czekam aż wróci z pracy,bo jak się okazało namieszał coś w zeznaniach podatkowych i rzeczywiście(macie rację)nie mogłam załatwić rodzinnego,aż do wyjaśnienia sprawy.I wiecie co?Jak byłam w skarbówce spokojnie z urzędniczką rozmawiałam(aż sama się sobie dziwię)i obiecała mi że postara się do jutra wszystko wyjaśnić.
Arnie nie bój sie o mnie wiem że chcesz dobrze,a ja wiem że pić nie mogę,bo mimo wszystko jestem wartościową kobietą,przekonałam sie dziś w tej skarbówce.Okazało się że na temat rozliczeń więcej wiem niż ona sama.STANE NA NOGI!BO DLA MNIE JEST TYLKO JEDNA FURTKA-ZYCIE W TRZEZWOŚCI,PÓKI JESZCZE DO RESZTY MÓZG MI SIE NIE ZLANSOWAŁ O CZYM PRZEKONALAM SIĘ JAK JUŻ PISAŁAM WŁAŚNIE DZIŚPa!

wladek - Wto 26 Sie, 2008 14:19

Kasia22 napisał/a:
a ja wiem że pić nie mogę

Kasiu.Postaraj się może zmienić myślenie:NIE CHCĘ PIĆ.
Naprawdę bardzo pomaga-przynajmniej mi.

[ Dodano: Wto 26 Sie, 2008 2:21 pm ]
Przepraszam-znowu piszę w temacie Angel

jerry - Wto 26 Sie, 2008 14:29

Hej! "Kasia22"
Jak piłem nie mogłem się zebrać, żeby załatwić do końca sprawy spadkowe w skarbówce. Zbierałem się i wycofywałem spod drzwi urzędu, żeby jeszcze pomyśleć w krzaczkach przy ćwiarteczce, a później po alkoholu bałem się pójść. I tak w kółko, mijały ustawowe terminy a ja dalej przerabiałem ten sam scenariusz. I coraz bardziej się bałem. Wreszcie gdy już przestałem pić poszedłem tam przygotowany na najgorsze. Okazało się, że nie dość, że nikt mi głowy nie urwał to jeszcze zapłaciłem podatek o wiele niższy od tego, który sobie wyobrażałem po pijanemu. To tak na marginesie nie załatwionych przez picie spraw.
Na jutro więc pani w skarbówce ma się dowiedzieć co nieco więc masz w planach wizytę urzędową. Zaplanuj coś na czas "po urzędzie" bo sprawy mogą się różnie potoczyć i dobrze mieć jakieś koło zapasowe.
Pozdrawiam - Jerry

Kasia22 - Wto 26 Sie, 2008 14:32

Hejka!Po urzędzie jek zwykle pranie,sprzatanie i gotowanie.A!I mam przychodzi do mnie na kawe.
jerry - Wto 26 Sie, 2008 14:46

Pranie, sprzątanie, gotowanie - fajnie, ale pamiętaj o chwili relaksu. Może być prysznic :)

ps. załóż swój własny temat w Uzależnieniach, to ułatwi kontakt. Bo teraz rozpychamy się w temacie ANGEL, która kiedyś może wróci. Nowy Temat - Załóż - Zatytułuj i gotowe.

Powodzenia

jobael - Wto 26 Sie, 2008 18:04

jerry napisał/a:
załóż swój własny temat
Kasia swój temat założyła w "Dyskusji" ale tu weszła i piszemy do niej juz chyba trzecią stronę.
Angel po prostu przestała pisać. Wywoływałam ją ale :-/ znów Kasia i...........

[ Dodano: Wto 26 Sie, 2008 6:07 pm ]
:569: Angel wracaj. :568: Napisz co u Ciebie.

Kasia22 - Wto 26 Sie, 2008 19:21

Znów Kasia i .....I co mam Ci napisać
A!Jerry chwila relaksu to rodla mnie rozwiązywanie popularnej "rozrywki",z której najbardziej lubie z przymrużeniem oka.

jerry - Sro 27 Sie, 2008 08:06

Krzyżówki mogą być, zawsze to relaks a i szare komórki pracują :) Ja też dwa lata temu spędziłem wiele godzin na rozwiązywaniu sudoku. Byłem w stanie rozwiązywać tylko te najprostsze ale dobre i to. Z czytaniem było tak, że po dwóch kartkach przeczytanej książki wypadałem z rytmu i zaczynałem od nowa. Męczyłem się strasznie ale terapeutka powiedziała, żebym sobie odpuścił takie siłowe podejście, jeżeli czytanie książki miało mnie męczyć to co za przyjemność z czytania ;)

Pozdrawiam - Jerry

Kasia22 - Sro 27 Sie, 2008 13:36

Czytanie "wyborczej" wychodzi mi normalnie,z tym problemu nie mam.Szare komórki-bynajmniej mi się tak wydaje-też nienajgorzej pracują;wczoraj mężowi podpowiedziałam dość trudnych odpowiedzi do krzyżówki.Za sudoku natomiast się nie biorę-nigdy nie miałam do tego cierpliwości.A może powinnam?
A!Prochów nie biorę,tylko piję melisę i powiem Ci że ze snem żadnych problemów nie mam;nawet koszmary mi się nie śnią.
Ciekawa jestem tylko kiedy zacznę miewać sny związane z alkoholem,bo jak narazie to moje sny są bardzo piękne,mniej więcej związane z życiem takim o jakim marzę.
Aż żal się budzić.
Zobaczymy kiedy nastąpi u mnie atak agresji,bo jak narazie jestem spokojna.
Pozdrowionka.

angel - Sro 27 Sie, 2008 14:07

no jestem....hej Kasia ja się jeszcze nie przywitałam z Tobą:)
...że mój wątek, nic nie szkodzi:) nie było mnie trochę, widocznie też nie mam siły zerwac na dobre!!!

ale nie upijam się.
szukam dnia na zaczęcie od nowa!!
może dziś.

jerry - Sro 27 Sie, 2008 14:31

angel napisał/a:
... nie było mnie trochę, widocznie też nie mam siły zerwac na dobre
Skąd brać te siły, a choćby i stąd. Pamiętasz co radziła Ci "Jobael"?
jobael napisał/a:
...Nie odchodź z forum. Tu dostaniesz wsparcie, jakiego każdej początkującej bardzo potrzeba...


Pozdrawiam - Jerry

angel - Sro 27 Sie, 2008 14:38

Jerry...wszystko pamiętam, nie mam usprawiedliwienia żadnego. Samemu jest ciężko cokolwiek postanowic a ja nadal chyba staram się właśnie udowodnic sobie, że jestem silna i potrafie sama.
jerry - Sro 27 Sie, 2008 15:24

Ja właściwie słabo pamiętam siebie pokazującego światu, że jestem silny i potrafię sam, Ostatnie lata picia kiedy już przestałem udawać, że mam nad tym jakąkolwiek kontrolę odcisnęły się zbyt mocno w mojej pamięci i we wspomnieniach dominuje obraz bezsilności, obojętności i strachu. Może dzięki temu nie mam żadnych sentymentalnych wspomnień związanych z latami picia.
tom72 - Sro 27 Sie, 2008 15:27

angel napisał/a:
staram się właśnie udowodnic sobie, że jestem silna i potrafie sama.

Witaj Angel !
Nie warto tracić sił na sprawdzanie siebie.Zainwestuj swoją siłę aby skonczyć na dobre, na pewno potrafisz.

arnie - Sro 27 Sie, 2008 16:56

Może i by potrafiła ale nie chce :mrgreen: .No cóż i tak się też dzieje i co poradzisz?
tom72 - Sro 27 Sie, 2008 17:05

Nic , dopóki sama nie zechce :-(
Kasia22 - Sro 27 Sie, 2008 20:04

Cześć Angel pozdrowionka!
Jestem reraz sama w domu towarzystwo gdzieś się rozprysło więc mogę trochę poklikać,a w między czasie popijam sobie meliskę.Hej!Trzymaj się mocno!!!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group