To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Portalu Uzależnienia
Kochaj, a bedziesz kochany

Uzależnienie od alkoholu- alkoholizm - nie mam siły przestac...

angel - Pon 11 Sie, 2008 12:05
Temat postu: nie mam siły przestac...
36 lat, 2 dzieci, mąż abstynent i ja ....
w sobote wieczorem przy kolejnej awanturze do której sama doprowadziłam, powiedziałam mężowi , że ide sie zabić i wybiegłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam. Była pierwsza w nocy, za chwile zadzwoniła mama, zaczęłam się wyżalać, mówic wszystko to czego nie chciałam mówić, jak bardzo mi żle, jak zawiodłam sie na mężu, że nie chce juz tak dależ żyć....

pół nocy przepłakałam w samochodzie, po rozmowie z mężem przez telefon wróciłam do domu skruszona, zła na siebie że doprowadziłam się do takiego stanu....

Alkohol zawsze mi towarzyszył w życiu, wszystkie swoje niepowodzenia zapijałam ale nie było aż tak źle, nie piłam przecież codziennie.
Teraz od pół roku nie moge sie pozbierać, mam 2 małych dzieci 2 i 4 latka, nerwy w strzępkach 10 kg wiecej i nie mogę zasnąć bez wypicia piwa czy wina.
Kiedyś wystarczyły mi 2 piwa...ba nawet czasami za duzo a teraz... 2 piwa to poczatek potem szukam dalej, jakaś ćwiarteczka czy butelka wina.
Moja najdłuższa abstynencja to góra 2 dni. Zaczęłam pić po kryjomu, chowac w domu alkohol, tyć jak swinka i marnowac sobie życie bo codzień staram się rano zacząć od postanowienia, że od dzisiaj koniec z alkoholem i co???....
Nie moge patrzec już na siebie, marnuję nie tylko siebie ale....no cóż wszyscy na tym cierpią tylko nikt mi nigdy nic nie powiedział ze pije za duzo.

W nocy po wypiciu wiekszej ilosci alkoholu nie moge spac, duszno mi i gorąco, strasznie sie poce a na drugi dzień boli mnie wątroba i zaczynam mieć problemy zdrowotne, więc po co pije?....czy tylko dla tej chwili błogosci jaka sie czuje po wypiciu bo lubie ten stan wpółswiadomości czy dla odwagi? zawsze bylam niesmiala a alkohol rozwiazuje mi jezyk i robi pewniejsza siebie.

wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic , tak chyba tego sie boje ze jak wyznam mu szczerze ze chce sie leczyc to zbagatelizuje sprawe i bedzie sie ze mnie smial jak wypje kolejne piwo ze mialam nie pic.

po tym co zrobilam i powiedzialm mu w sobote czuje sie podle bo wystraszylam wszystkich i wiem ze to alkohol doprowadzil do tego, butelka wina , cwiartka wódki....i teraz siedze i mysle i chcialabym znalesc motywację ...

Qk - Pon 11 Sie, 2008 12:42

angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic

CHCIAŁABYM, A BOJĘ SIĘ!
Tak! Strach przed utratą tego najdroższego skarbu. Potem potworny żal po stracie. Wiem! Boli! Może lepiej dalej się kamuflować. Wieczorkiem jest tak fajnie! W końcu wyrzuty sumienia można zapić! Tylko problem w tym, że trzeba będzie pić coraz częściej i coraz więcej! Dojdą objawy somatyczne (nadwaga przy nich to pryszcz). Przed samym końcem radykalnie schudniesz, no tylko brzuch ci wybuli jak w ciąży.
Czytałaś Forum! Wiesz wszystko Wybór należy do ciebie!
Odwagi! :-)

andyro - Pon 11 Sie, 2008 13:00

Wiesz co robić, to rób to. Wstyd odrzuc na bok. W tej chorobie nie może byc miejsca na wstyd.
Powodzenie Angel, trzymaj się.

a6 - Pon 11 Sie, 2008 13:08

Witaj angel. To najlepszy moment na podjęcie konkretnej decyzji. Najlepiej iść na terapię zamkniętą. Jeżeli bardzo chcesz przestać, to po kilku dniach pobytu na odwyku, który na początku wyda Ci się koszmarem, zaskoczysz. Na pewno też zniknie tam problem nadwagi - odpowiednia dieta doprowadzi ciało do normy. Jeżeli to przemyślisz i zdecydujesz się na to, to na pewno pojawią się wątpliwości i problemy: kto zajmie się dziećmi, kto zadba o dom, kto załatwi twoje niedokończone sprawy... Nie martw się, masz rodzinę - ona sobie poradzi przez ten czas doskonale. Głowa do góry i działaj - nie odkładaj tego, zrób to teraz!
Trzymam kciuki i pomodlę się za Ciebie! :-|

Anonymous - Pon 11 Sie, 2008 13:55

angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie ale boje sie powiedziec o tym mężowi, próbowałam w sobote cos mu przekazac nawet zaczelam rozmowe o tym ze mam problem ale on mysli ze moim problemem jest moja waga i nie mialam sily powiedziec mu ze to alkohol bo balam sie ze zabroni mi kompletnie pic , tak chyba tego sie boje ze jak wyznam mu szczerze ze chce sie leczyc to zbagatelizuje sprawe i bedzie sie ze mnie smial jak wypje kolejne piwo ze mialam nie pic.

Jeśli wiesz co robić - to w czym problem?
:-( Do roboty!
A czy ty myślisz, że mąz to ślepy i nie widzi co się dzieje?
Przecież on dobrze wie o co chodzi.
zadaj mu proste pytanie, nie tłumacz się i nie wyznawaj mu twojego problemu tylko zapytaj:
Czy ty wiesz co mnie gnębi?
Jaki mam problem?
dlaczego jest tak źle?

No i zobaczysz co powie.
Prawdopodobnie powie:
NADWAGA i ALKOHOL.
:-) jAK TO ROZWIĄZAĆ?
aNO ZDYSCYPLINOWAĆ SIĘ. ZAJĄC SIĘ SOBĄ. Iść na terapię, na AA.

angel - Pon 11 Sie, 2008 14:35

Witajcie, jak miło ze ktos czyta te moje przymyslenia bo daje to sile do walki o swoje zycie.

Dziękuje wam za wsparcie i musze powiedzieć ze lezka mi sie zakrecila w oku jak czytałam odpowiedzi na moj post. Teraz mysle o tym aby spokojnie dotrwac do wieczora i postarac sie zasnac bez tej kropelki alkoholu.

Czuję się dzis fatalnie, wszystko mnie swedzi, denerwuje, potykam sie o kazda rzecz na podlodze a przy dzieciach to podloga zaslana zabawkami. Nie mam pawera na nic, podnosze glos na wszystkich.
A maż, zadawalam mu czesto to pytanie, zawsze zwalal na moj problem z nadwaga nigdy nie wspomnial o alkoholu. Wiem, ze widzi i cierpi ale ...no wlasnie

arnie - Pon 11 Sie, 2008 15:40

angel napisał/a:
wiem ze to alkohol doprowadzil do tego, butelka wina , cwiartka wódki....

Jaki alkohol???Przecież to Ty doprowadziłaś się do tego.
Wiesz co masz robić-dlaczego tego nie robisz?
Chcesz nadal pić?

Qk - Pon 11 Sie, 2008 15:51

angel napisał/a:
Teraz mysle o tym aby spokojnie dotrwac do wieczora i postarac sie zasnac bez tej kropelki alkoholu.

Pij dużo wody, soków owocowych. Na głód alkoholowy dobre są niestety słodyczr. Nie patrz na razie na nadwagę. Herbata z melisy jkieś kropelki uspokajające. Jeżeli stać cię na to to wezwij lekarza na odtrówanie. Bardzo pomaga, mniej się cierpi. Wieczorem jak dzieci śpią. :-)
Powodzenia

K.R - Pon 11 Sie, 2008 17:47

Angel tutaj znajdziesz moja historię :
ja byłam dokładnie taka sama jak Ty.....dokładnie taka sama....troszkę mnie

Anonymous - Pon 11 Sie, 2008 18:02

ANGEL.
Tak naprawdę to każdy powód do picia jest dobry.
:-) Czy to nadwaga, czy niedowaga, czy zły mąż czy rude wlosy, czy brak orgazmu, czy niedobry szef w pracy, zła teściowa, nikt mnie nie rozumie, sąsiad w windzie patrzy się na mnie, korki na drogach, Kaczyńscy u władzy, Tusk nic nie robi, wojna w Gruzji, olimpiada i brak medali Polakow, długa kolejka do kasy w markecie, dzieci nie chcą jeść, pada deszcz, cholerny upał, sroka nasrała na parapet, muchy latają w pokoju, itp.....
:cry: :roll: :evil:

bezio67 - Pon 11 Sie, 2008 18:15
Temat postu: Re: nie mam siły przestac...
angel napisał/a:
wiem co robic, powinnam pojsc na spotkanie


Hejka Angel. To dobrze, że wiesz, ale to troszeczkę za mało. Trzeba działać! Znajdź poradnię i idź na mityng. Najpierw to zrób a potem poinformuj męża. Powiedz sobie NIE CHCĘ PIĆ i muszę wykorzystać wszystkie możliwe sposoby. Jakie? to już wiesz. Motywację już Masz. Szukasz pomocy. To już jest wiele.

Johny Bravo - Pon 11 Sie, 2008 20:42

Witaj Angel.


Lepiej by było gdybyś napisała tytuł swego wątku nie mam siły... pić.

Ja też się dorzucę i powiem - idź na terapie. Koniecznie.
Jeśli pójdziesz może być tylko lepiej. ( I tego Ci życzę ).

Ja również myślałem kiedyś, że piję dlatego, że mam problemy. JEST zupełnie na odwrót !!!
Problemy sie pogłębiają dlatego, że pijesz i NIC nie zrobisz ( m.in. z nadwagą ) jak nie przestaniesz pić. Przerabiałem to... i dam sobie rękę uciąć , że tak będzie i z Tobą.
Napisz jak było na pierwszym spotkaniu w ośrodku. :lol:

Rufio - Pon 11 Sie, 2008 20:54

angel napisał/a:
36 lat, 2 dzieci, mąż abstynent i ja ....

Dołącz sie do męża i to wszystko

gradius - Wto 12 Sie, 2008 07:29

Najbardziej żal mi Twoich małych dzieci.
Dziwnie śmierdząca Mamusia, która stale dziwnie się zachowuje; krzyczy, płacze, histeryzuje.
To musi budzić lęk i niepewność; pamiętam swój własny strach w obliczu kłótni rodziców.

Pisałaś o mężu- abstynencie. Czy to znaczy, że kiedyś miał problem z alkoholem, a teraz już nie pije?

Podpisuję się pod postami szanownych kolegów i koleżanek obiema rękami i również doradzam terapię odwykową, nawet pomimo moich własnych rozterek dotyczących tej formy leczenia. Ponieważ jednak na przyjecie czasem trzeba czekać trochę czasu, warto może wybrać się na grupę AA? Można tam wysłuchać wiele historii wychodzenia z alkoholizmu opowiedzianych prostym językiem i porównać to do swojej sytuacji.

angel - Śro 13 Sie, 2008 09:12

Mineły 2 dni, jakie ważne w moim życiu bo w trzeźwości. Poniedziałek był koszmarny bo musialam zrobic zakupy i stojac kolo kasy mialam przed nosem te butelki z alkoholem i piwkiem...oj meczylo.

Przeczytalam wszystko co mi napisaliscie po kilka razy, wsparcie z waszej strony jest ogromne za co wszystkim dziekuje. Do tej pory tylko raz mialam ochote sie napic ale wytrwalam. Co najwazniejsze: znalazlam osrodek leczenia uzaleznien i wiem gdzie moge isc na spotkania, narazie pewnie odwaze sie na otwarte.

co do męża to od dziecka jest abstynentem, nigdy nie pił, poprostu mu to nie smakuje, woli dobrze za to zjesc:) a ja jestem dzis spokojniejsza, zaczelam chodzic na spacery z dziecmi i dbac o wszystko co jest naokolo. Staram sie zmienic.

mysle, ze to dobry wstep do poczatku konca ...

Anonymous - Śro 13 Sie, 2008 09:19

ANGEL.
Spróbuj korzenia KUDZU.
kudzu

Anonymous - Śro 13 Sie, 2008 09:20

Cytat:
co do męża to od dziecka jest abstynentem, nigdy nie pił, poprostu mu to nie smakuje, woli dobrze za to zjesc:)

Wcale się nie dziwię. Mnie też alkohol nie smakuje, no może dobre zimne piwko...

nastia - Śro 13 Sie, 2008 13:50

Witaj Angel..

Pisze tu rzadko. przeraza mnie bezmyslnoc i glupota niektorych wypowiadajacych sie, ignoranctwo i brak podstawowej wiedzy na temat alkoholizmu ...i do tego wysmiewanie i osmieszanie, pomniejszanie problemu ..co moze doprowadzic do odstraszenia osoby tu wchodzacej i potrzebujacej pmocy...czasami warto pomyslec zanim zacznie sie walic w klawiature .
Droga Angel..
Jezeli na prawde doszlas do wniosku , ze chcesz przestac pic , chcesz przestac ranic swoich najblizszych, chcesz zyc i cieszyc sie razem z rodzina to masz wyjscie-
- natychmiast udac sie do poradni uzaleznien i zwrocic sie o pomoc do specjalictow od uzaleznien , gdzie wraz z terapeuta ustalicie najlepszadla Ciebie forme terapii..
- mityngi AA- kolo Ciebie juz na zawsze musi kroczyc trzezwy alkoholkik
- czytac i uczyc sie na temat choroby alkoholowej ..
a nastepnie zadbac o siebie ..i nwet nie zauwazysz kiedy z opuchnietej , grubej , starej baby staniesz sie zadbana , mila , usmiechnieta kobietka :)
A teraz do dziela !!!!!!!!!!!!!!!!!
Powodzenia i zycze dobrych wyborow.
Aha -jasno okresl swoja decyzje mezowi , rodzinie ...i konsekwentnie idz do przodu.
Pozdrawiam :-)
nastia-alkoholiczka

gradius - Śro 13 Sie, 2008 14:14

Dromax, mieliśmy nie pisać o środkach farmakologicznych. :584:

To "kudzu" brzmi dla mnie jak jakiś szamanizm. :-D

A tak na serio, to ten specyfik TYLKO wspomaga leczenie uzależnienia, a nie jest jakimś tam panaceum. Na pewno kosztuje cholernie drogo (jak każda nowość), lepiej już napić się melissy na uspokojenie (kilka zł za opakowanie), albo miętki na ból brzucha.

angel - Śro 13 Sie, 2008 14:44

o wlasnie miętka...taka zerwana z ogrodu ide zaparzyc. Czuje sie juz troche lepiej no i najwazniejsze ze nie mysle narazie o piciu. Boje sie wszelkich wspomagaczy bo wątroba mi wysiada czesto i juz sie kiedys zalatwilam takimi rewelacjami ktore niby odchudzaly.

Nastia, masz trochę racji, kazdy z nas reaguje na to co ktos napisal na temat naszego bólu i zachowania. Ja tez dlugo sie zastanawialam czy pisanie o sobie na forum mi pomorze ale czytajac o sobie śmierdząca mamuśka....hmmmm zabolalo i nie wiem czy nie zniechecilo mnie do dalszego pisania przez chwile.

w sumie nie chcialam reagowac w zaden sposob bo forum jest po to by mozna bylo swobodnie sie wypowiadac ale emocje sa duze bo jezeli osoba taka jak ja decyduje sie uzewnetrzic swoje uczucia i problemy to wiadomo, nie robi tego dla zabawy.

a moze nie powinnam tego pisac...ale dzis sie juz usmiecham i to jest najwazniejsze dla mnie i mojej rodziny.

pozdrawiam wszystkich trzymajacych mnie w nadziei ze sie uda!!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group