Praca DDA z ich ojcami.

gdzie_moje_dziecinstwoTata nie wraca ranki i wieczory, pełne (zbójców)? bory…” Ten wiersz Adama Mickiewicza dość wiernie oddaje grozę i cierpienie dzieci, a potem dorosłych już dzieci czekających na powrót ojca do domu.


„Tato – rzadko mogłam tak do Ciebie mówić. Przyzwyczaiłam się do tego, że Ciebie nie było. Jesteś Wielkim Nieobecnym mojego życia.” – pisze Zosia.
Na początku pracy terapeutycznej DDA z trudem docierają do wciąż bolesnych ran z dzieciństwa. Mimo świadomości ich wpływu na aktualne życie. Mówią często: „przyszłam/ przyszedłem na terapię, bo chcę się odciąć od przeszłości.”, „Żeby nie śniło mi się po nocach.”, Żebym nie zachowywał się jak ojciec.”, „Żebym nie był do niego podobny/a.” A kiedy zaczną już mówić o tym, jak było naprawdę w ich domach, rolą terapeuty jest być stabilnym oparciem dla zanurzającego się w piekielne, często, wspomnienia z przeszłości. Słuchać i patrzeć uważnie i z miłością by pomóc wyłuskać węzły zasupłane w przeszłości przez pijącego ojca, a które teraz utrudniają, a czasem uniemożliwiają korzystanie z własnych możliwości, potencjału.
Takimi węzłami są negatywne doświadczenia z dzieciństwa, które w aktualnym życiu powodują niemożność budowania satysfakcjonującego życia, a często, choć w innej kolorystyce czy akcesoriach, kontynuowanie schematów myślenia, przeżywania i zachowania.
Jedną z dominujących „cech” DDA jest czekanie. Czekanie na to, że tato się zmieni. Nawet, gdy mówią sobie i światu, że już nie czekają, ze już nie wierzą, nawet, gdy ojciec już nie żyje, wciąż po cichutku czekają, że powróci i będzie dobrym tatą.
Pochwali, przytuli i powie słowa najważniejsze – kocham cię – w sposób ważny, a tym samym dorosłe dziecko będzie mogło się poczuć ważne.
„Nie ma go – jest alkoholikiem, to się rozwiedli, mówiłam z podniesiona głową, jakby to było nic. A nie było. – pisze Maria - Zdusiłam w sobie potrzebą twojej obecności. Wydawało mi się, że właściwie to bez sensu, że nie potrzebuję ojca. To nieprawda. POTRZEBOWAŁAM CIĘ. Potrzebowałam żebyś mnie nauczył, jakie powinny być relacje między kobietami i mężczyznami. Tego, że nie trzeba się do nich przymilać, żeby coś uzyskać. Tego, że mężczyzna może być wsparciem dla kobiety. Mogłeś mi pokazać jak to wszystko powinno wyglądać. Jak takie zdrowe relacje powinny przebiegać.”
Ojciec Marii pił cały okres jej dzieciństwa i pije nadal. A ona ciągle czekała na niego, na niego lepszego. Wyszła za mąż, urodziła dziecko i nadal czekała. „Nie miałeś dla mnie czasu nawet jak byłam dorosła. Nigdy nie przyjechałeś mnie odwiedzić, nie zobaczyłeś mojej córki. A ja naiwna byłam gotowa przynieść ją na oddział, kiedy zachorowałeś.(…) Tak bardzo chciałam być dla Ciebie kimś ważnym. I pewnie do końca życia będę zabiegać o uznanie innych mężczyzn. Bo facet musi być adorowany, muszę go gonić – jak Ciebie – tylko to znam. Inaczej mnie nie interesuje. Niech Cię szlag!”
W terapii Maria pierwszy raz w życiu pozwoliła sobie poczuć wściekłość na zachowania ojca. Uznała, że może już nie czekać na jego uznanie, a zacząć uważać samą siebie. Nazwała, czego potrzebowała od swego ojca w dzieciństwie. Robi to wobec swojej córki, a też jest już w stanie przyjmować, choć w innej formie, od męża. „Powinieneś siadać przy mnie, kiedy zasypiam, głaskać po główce i mówić śpij dobrze moja księżniczko. Każda córka na to zasługuje. Potrzebowałam tego”. Rozstając się z tęsknotą i czekaniem za dobrym ojcem przeżywała wielki smutek i żal, że nigdy w przeszłości nie stanie się tak jak odkryła, że potrzebowała. „ Oj tato, tato – brak mi teraz słów na opisanie żalu i bólu, jaki czuję w tej chwili. Tak mi smutno…”
O swoim wielkim czekaniu, żalu i bólu w relacji z ojcem Kasia pisze tak: „I ta głupia wiara i czekanie nie wiadomo, na co została mi do dzisiaj. Oczywiście tyczy się dorosłego życia i moich związków, w których zachowuje się tak samo.
Bywało, że byłam zupełnie bezradna i w imię źle pojętej miłości trwałam w związku czekając, aż wydarzy się zmiana na lepsze. Wybierałam słabych mężczyzn, takich, którym trzeba pomóc w problemach, posłać do szkoły, pocieszyć. Czułam się doskonale w takiej sytuacji. Wiecznie niespokojna, skoncentrowana na problemach, nieszczęśliwa i czekająca na zmianę. Kilka lat temu zdałam sobie sprawę skąd to jest. Nie mogłam odejść, bo nauczyłam się trwania i bezradności. Bo od Ciebie też nie mogłam odejść, nie miałam takiej władzy a ni możliwości. (…) Mam do Ciebie tato żal, że nie pokazałeś mi jak zachowuje się kochający mężczyzna i jak wygląda normalny, zdrowy związek. Jak zachowuje się ojciec i jak to jest być mała dziewczynką. (…)Przez Ciebie jestem w połowie dzieckiem, a w połowie dorosłą kobietą. Nie mam zaufania, albo ufam ślepo i bezpodstawnie. Brak mi konsekwencji, bo nauczyłeś mnie, ze nie dotrzymanie słowa jest łatwo dopuszczalne. Nie miałam bezpieczeństwa, ani beztroski.”
„Nie wiem jak to jest mieć ojca. Rozumiesz tato – nie wiem. Nie wiem i nie poczułam nigdy jak to jest mieć w życiu autorytet, silnego faceta, który stoi za Tobą murem. Dla którego jesteś dzieckiem, córką. (…) Słucham czasem zwykłych relacji z życia, moich koleżanek – rówieśniczek, które coś opowiadają o swoim tacie – nie wiem cokolwiek, ze jest chory, że umył samochód albo skrytykował ich chłopaka i wtedy czuję się niekompletna. Powraca uczucie inności i gorszości. Czuję, że pozbawiłeś mnie czegoś, czego już nigdy nie odzyskam i nie dowiem się jak to jest.”
Dziś Kasia zmienia swoje życie na lepsze. Zmienia dotychczasowe schematy, z których nie miała pożytku i uczy się wprowadzać je w praktyce codziennej. Buduje nowe, konstruktywne plany na przyszłość i powolutku wciela je w życie. Uczestnicy jej grupy terapeutycznej i Terapeuta są dla niej niezwykłym wsparciem dla wyrażania radości, nadziei i serdecznym weryfikatorem nowych, użytecznych zachowań.
Na koniec pisze: „Masz szczęście, że miałeś taką córkę tato. Bo dzięki własnej pracy, depresjom, wielu porażkom i poniżeniom, jakich doznałam, wybaczyłam Ci i wciąż wybaczam. Wybaczam Ci w ten sposób, że usiłuję żyć inaczej. Łamać schematy i budować normalność, jakiej nigdy nie miałam. Uczę się siebie, radości, staram się dostrzegać, kiedy jestem dzieckiem, które zostawiłeś, kiedy dorosłą kobietą.
Jakość ojcostwa odbija się na życiu dorosłym zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Mężczyzn w terapii DDA jest mniej niż kobiet.
Być może jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy są wzorce społeczne, które karzą mężczyznom radzić sobie samym i nie sięgać po pomoc. Jacek, podejmując terapię, był przeraźliwie smutny i napięty. Przez wiele sesji mówił głównie o mamie i z powodu jej, dokuczliwych dla niego zachowań, zdecydował się przyjrzeć swojemu życiu. O ojcu długo nie chciał rozmawiać.
„Nie żyje i nie ma, do czego wracać.” A potem mówił o wielkim żalu, złości i bezgranicznym i ciągłym strachu do ojca. O bezradności wobec jego siły i przemocy zarówno słownej jak i fizycznej. W grupie odkrył, że te uczucia towarzyszą mu nadal w jego życiu. A w konsekwencji jest ono dla niego nie satysfakcjonujące. Jacek umiał pracować, bo to potrafił jego ojciec, więc dużo pracował. Ale nie potrafił niczego więcej. Ojciec umiał pić, więc i Jacek popróbował to robić. Na szczęście się zatrzymał. „Miałem dobrą pracę i nic poza nią. Nie wiedziałem, co można więcej robić. Zaczęły się narkotyki i alkohol. I tak ciągnąłem to przez kilka lat. Ciężka praca, a potem imprezy żeby się zresetować i nie myśleć. Nie wspominać, nie planować. Po prostu się znieczulać. Na szczęście się opamiętałem i nie poszedłem w twoje ślady. Przewartościowałem swoje życie. (…) Najtrudniej mi było pokochać siebie i uwierzyć, że wszystko zależy ode mnie. To ja kieruję swoim życiem, to ja decyduję, co, z kim i kiedy robię. To moje Życie i ja wybieram. Wybieram z korzyścią dla siebie i moich bliskich.”

Jacek długie lata potrzebował uznania ojca. Usiłował je zdobyć naśladując go, walcząc z nim, wypierając go z pamięci. Wreszcie z nim wygrał. Swoim nowym stylem życia. Uznał samego siebie, swoje osiągnięcia. Zaczął przyjaźnie ojcować sobie i swoim dzieciom.No i co, widzisz, udało mi się! Tak właśnie myślę za każdym razem, gdy stoję nad Twoim grobem. Widzisz?, jestem tu i jestem szczęśliwy. Jest ze mną moja rodzina. Rodzina, która kocham i szanuję. Razem jest nam dobrze. Udało mi się to osiągnąć mimo chorego dzieciństwa, jakie mi zafundowałeś. Przez wiele lat codziennie mnie biłeś. Biłeś po głowie, po twarzy, kopałeś.(…) Kiedyś powiedziałem Ci, że teraz jesteś ode mnie silniejszy i możesz mnie bić bezkarnie, ale poczekaj aż ja dorosnę to Ci tak wpierdolę, że zobaczysz. Śmiałeś się z tego i opowiadałeś na to ramach anegdoty na rodzinnych lub towarzyskich imprezach. Ja tylko zaciskałem zęby w bezsilnej złości…” (…)Wieczny strach i niepewność. Ten strach towarzyszył mi długo. Kiedy już pracowałem groziłeś mi, że przyjdziesz do mnie do pracy i narobisz mi wstydu. Wiedziałem, że jesteś do tego zdolny. (…) Bałem się, ze zabijesz siebie i mamę jeżdżąc samochodem po pijanemu, bałem się, ze zamarzniesz pijany w zimę i tak ciągle, i tak w kółko. Nawet po twojej śmierci bałem się, że pewnego dnia zjawisz się w drzwiach i powiesz, że nas nabrałeś. Że wszystko sfingowałeś żeby zobaczyć jak sobie poradzimy bez Ciebie. Poradziliśmy sobie. Zostawiłeś nas z długami, ale dałem radę wszystko pospłacać. Tak, dałem sobie radę mimo tego, że przez wiele lat wbijałeś mi do głowy, ze nic nie potrafię, ze jestem leniem, łajzą, patałachem, lewusem i nierobem. Że nic mi się w życiu nie uda i do niczego nie dojdę. Bzdura! Wcale taki nie jestem, zobacz, co w życiu osiągnąłem!.” Mimo tego, że nie dałeś mi żadnej rady jak żyć. Żadnej wskazówki, żadnej instrukcji na życie. Żadnej mapy.

(…) Udało mi się zrealizować zawodowo. Mam pracę, która mnie satysfakcjonuje. Udało mi się zbudować i utrzymać kochająca rodzinę. Zapewniam mojej rodzinie komfort i bezpieczeństwo. I jestem z tego dumny. Mam do ciebie żal, ze tak beznadziejnie zmarnowałeś swoje życie, a przy okazji utrudniłeś moje. Byłeś naprawdę mądrym i wesołym facetem. Mogłeś mieć normalne życie. Ty wybrałeś piekło. Dla siebie i dla nas. Na szczęście to się już skończyło. Ja sobie radzę.”
I Jacek naprawdę radzi sobie już świetnie. Jest dobrym i czułym mężem i ojcem. Ma fantastyczne hobby, nurkowanie i filmowanie podwodnego świata. Dzieli je z żoną i nie może się doczekać, kiedy będzie mógł uczyć swoich synów.
Symbolicznie, ale i bardzo realistycznie w czasie ostatniej sesji jego grupy DDA urodził mu się drugi syn. Wszyscy uczestnicy uznali, że to super początek dobrego życia. Dla Jacka, jego bliskich, a też dla wszystkich DDA uczestniczących w tej grupie.
W końcowej fazie terapii jest zwykle miejsce na planowanie zmian i wprowadzanie ich w życie jeszcze w trakcie jej trwania. Ale też na werbalizowanie marzeń. Mówienie głośno marzeń dla DDA jest dość trudne, bo w dzieciństwie trzeba było schować marzenia w najgłębszy zakamarek duszy. Żeby nie bolało jak i tak nie zostaną spełnione. Marzeniem Maćka jest mieć własne, małe wydawnictwo. Wybiera się na studia, które będą mu przydatne w tej sprawie. Ważną rzeczą, dla niego i innych uczestników grup DDA, które prowadziłam, jest by ich wysiłek w terapii był przydatny innym ludziom. Z tych dwu powodów powstał pomysł by listy pisane przez uczestników kserować. Dla Maćka ma to być materiał do pierwszych książek. Ja obdarzona zostałam zaszczytnym mianem powiernika i magazyniera. Z prawem do korzystania z zasobów magazynowych. Co niniejszym czynię. Mając jednocześnie nadzieję, ze w ten sposób przyczyniam się do spełniania marzenia Maćka i innych DDA.


mgr Grażyna Płachcińska

Polecamy

akcjasos4Serdecznie zapraszamy do pierwszego w Polsce portalu  dla osób uzależnionych i współuzależnionych http://alkoholizm.akcjasos.pl
Zapraszamy do forum dyskusyjnego Forum uzaleznienia - tu możesz otrzymać pomoc.

Uzależnienie od alkoholu , czyli alkoholizm, jest chorobą, która zaczyna się i rozwija podstępnie, bez świadomości zainteresowanej osoby. Polega na nie kontrolowanym piciu napojów alkoholowych i może doprowadzić do przedwczesnej śmierci.

Reklama

Psycholog online

Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line

Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.

Partner serwisu

Reklama

Reklama