| Historie osobiste cz.1 |
|
|
Na poniższych stronach Jane, Eileen, Anita, Graham, Pam i Dorothy
ujawniają wykorzystanie seksualne, jakiego doznali i jaki miało ono
skutek dla ich dzieciństwa i dorosłego życia. Chociaż trauma każdej z
tych ocalonych osób jest nieco inna, większość uczuć i poniesionych
strat jest podobna. Historie tych ocalałych osób mają wielką moc
oddziaływania; niosą nadzieję i siłę, choć czytanie ich może być
rozdzierające. Potraktuj je jako zwierciadło dla twoich wczesnych
doświadczeń. Jeśli tylko możliwe, znajdź kogoś zaprzyjaźnionego i
rozumiejącego, z kim będziesz mógł rozmawiać o swoich odkryciach i
uczuciach. Czytaj powoli, robiąc sobie przerwy, ilekroć potrzebujesz.
Nie czuj się w obowiązku przebrnięcia przez te świadectwa. Możesz je
odłożyć, jeśli okażą się zbyt trudne i wrócić do nich później, jeśli
zechcesz.
Historia Jane
Jestem w łazience i gapię się na lampę na suficie. Leżę na posadzce
obok wagi. Nie pamiętam, co mi tatuś powiedział uprzednio, ale pamiętam
– widzę i czuję – jak leży na mnie. Chcę do odepchnąć, ale mocno
przyciska moje nadgarstki do posadzki, po obu stronach głowy. Czuję
jego ubranie ocierające się o moją nagą skórę. To obcieranie w górę i w
dół boli, przygniecenie też… Widzę jego kremplinowy krawat, który packa
mnie po twarzy. Słyszę jego sapanie. Później tatuś podnosi się, stawia
mnie w wannie z wodą i zakazuje mówić komukolwiek. Mówi, że to będzie
nasz sekret – że mama tego nie zrozumie. Prawdziwe groźby miały przyjść
z czasem.
To był pierwszy raz, kiedy ojczym mnie wykorzystał seksualnie. Miałam siedem lat. Moi rodzice rozeszli się jak miałam cztery. Mój biologiczny ojciec zawsze był dla mnie nieosiągalną postacią, a przez następne trzy prawie nie widywałam mężczyzn. Kiedy mama ponownie wyszła za mąż, staliśmy się prawdziwą rodziną. I miałyśmy, razem z młodszą siostrą, nareszcie tatusia. Z upływem czasu ojczym stawał się coraz bardziej dominujący i groźny. Ja zaś coraz wprawniej stąpałam po linie rozpostartej między moimi dwoma życiami, dwoma rzeczywistościami. Oczywiście, chciałam być lubiana i kochana jako ja, Jane, ale ciarki mnie przechodziły na myśl, co by się stało, gdyby inny wiedzieli, jaka naprawdę jestem, na co pozwalam by się działo, w co się angażuję? Ojczym był bardzo znaną osobą. Prowadził pensjonat dla starców, załatwiał chorym recepty i leki, rozwoził węgiel na opał, odśnieżał… Byłam więc przekonana, że to ja jestem ta zła i zepsuta. Odpowiedzialna. Poza tym, kto by mi uwierzył. Ojczym nieraz nagradzał mnie pieniędzmi i były to znacznie większe sumy niż te, jakie mogła wysupłać matka. Moje poczucie winy rosło proporcjonalnie do nich. Niosłam też ciężar odpowiedzialności za rodzinę, czując, że gdyby matka odkryła prawdę, rozpadłoby się jej małżeństwo. To byłoby tak, jakby ona została ukarana za moje grzechy, a nie ja, która to wszystko spowodowała. Czasami zbierałam w sobie całą odwagę i odmawiałam mu, ale jakąkolwiek taktykę bym obrała, i tak zawsze mnie wymanewrował. Robił w tym wobec mnie postępy; jak się opierałam obłaskawianiu, stawał się wredny dla rodziny. Przestawał dawać matce pieniądze, a potem groził, że wyrzuci nas za nie zapłacone rachunki. Z naszego domu. Albo chodził po pracy do pubu i wracał tak późno, że nie było go na kolacjach. Przerzucał się od totalnego ignorowania jednej z nas, czepiając się o drobiazgi, które rozdmuchiwał w wielkie afery. Przejąć kontrolę nad telewizorem i zawsze zmieniał kanał na pięć minut przed końcem programu jaki we trzy oglądałyśmy. Jego ulubioną frazą było wtedy: „To moje nazwisko jest na książeczce RTV”. Doprowadzał nas tym wszystkim do rozstroju. A potem wracał do mnie i znów się dopraszał. Kontynuował, aż się poddałam. A potem czułam się podwójnie winna; winna, że się poddałam i winna, że ściągnęłam na rodzinę wszystkie te nieszczęścia. Kiedy zaczęłam miesiączkować, chciałam ubłagać matkę, by mu nie mówiła. Ten biologiczny fakt ponownie mnie zawstydzał, pozbawiając resztek kontroli nad własnym ciałem, więc czułam, że nie mam najmniejszego prawa błagać matki o dyskrecję. Zastanawiałam się czy okres cokolwiek zmienia, ale ponieważ on robił tak, że nie było penetracji, doszłam do wniosku, że nie. Jednak dołączyły się teraz lęki i koszmary, że zachodzę z nim przez ubranie. Kiedy zaczęły mi rosnąć piersi (nienawidzę tego słowa, bo mi powtarzał, że mam piękne piersi), wystarczało mu, gdy rozbierał mnie tylko do pasa. Wkładał obcisłe nylonowe spodnie i wtykał mi do ust i uszu swój jęzor z nikotynowym nalotem, bawiąc się przy tym moimi brodawkami. Miał twarde, szorstkie palce. Leżałam na podłodze, płacząc po cichu, a łzy ściekały mi do uszu. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego widok moich łez nie powstrzymywał go. Przyciskałam pięści do podłogi, zaciskałam zęby, by chronić usta przed jego jęzorem i starałam się wyobrażać sobie, że opuszczam moje ciało. Żyłam w ciągłym przerażeniu – wiedziałam co to oznacza zostać z nim sam na sam. Choroba nie była w naszym domu miłym odpoczynkiem od szkoły. Dźwiganie tej strasznej tajemnicy sprawiało, że czułam się inna niż wszyscy. Jednocześnie musiałam udawać, że jestem normalna, taka jak każdy. Stałam się bardzo skryta, wycofana, nie odważając się na ryzyko bliższych przyjaźni ani skupiania jakiejkolwiek uwagi na sobie. Z rozmysłem nie brałam w szkole żadnych obowiązków, które stawiałyby mnie w aktywnej roli. W klasie miałam koleżanki, ale nigdy nie znalazłam prawdziwej przyjaciółki. Nikogo też nie zapraszałam do domu. Im bardziej udawałam, tym bardziej czułam się winna oszustwa i tym oczywistsze było dla mnie, że ludzie mogą mnie lubić sztuczną, ale nigdy nie prawdziwą. Trzymałam się głównie z chłopakami, bo ich interesowały zabawy na zewnątrz, a nie siedzenie w domu. Poza tym nie byli ciekawscy i nie interesowały ich plotki. Byli dla mnie mniej wymagający towarzysko, co mnie urządzało. Ale stało się to problemem, gdyż ojczym zaczął widzieć w nich jego rywali. Miałam czternaście lat. Zawsze byłam sama. Nigdy nawet nie rozważałam ujawnienia. Nie znałam nikogo, kto w moim odczuciu poradziłby sobie z tą straszną tajemnicą. Obecnie wiem, że to nie była moja tajemnica i nie czuję się już wyizolowana. Kiedy spotkałam inne ofiary, było mi smutno z powodu tego, co przeszły, ale to mi pomogło zobaczyć, że wykorzystywanie nie było moją winą. Nie ja muszę się wstydzić. Wiem, że już nie jestem z tą rzeczywistością sama, że moje dawne uczucia nie były nienormalne i że nie jestem ani nie byłam obłąkana. Czuję się teraz wolna i przejmuję kontrolę nad moim życiem. Wiem kim jestem i jestem pełna nadziei na przyszłość. Dodaj jako ulubiony (23) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Drukuj | Email
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego 



Na poniższych stronach Jane, Eileen, Anita, Graham, Pam i Dorothy
ujawniają wykorzystanie seksualne, jakiego doznali i jaki miało ono
skutek dla ich dzieciństwa i dorosłego życia. Chociaż trauma każdej z
tych ocalonych osób jest nieco inna, większość uczuć i poniesionych
strat jest podobna. Historie tych ocalałych osób mają wielką moc
oddziaływania; niosą nadzieję i siłę, choć czytanie ich może być
rozdzierające. Potraktuj je jako zwierciadło dla twoich wczesnych
doświadczeń. Jeśli tylko możliwe, znajdź kogoś zaprzyjaźnionego i
rozumiejącego, z kim będziesz mógł rozmawiać o swoich odkryciach i
uczuciach. Czytaj powoli, robiąc sobie przerwy, ilekroć potrzebujesz.
Nie czuj się w obowiązku przebrnięcia przez te świadectwa. Możesz je
odłożyć, jeśli okażą się zbyt trudne i wrócić do nich później, jeśli
zechcesz.


