E@tronik | AKCJASOS | Akupresura | Cukrzyca | Uzaleznienia | Narkomania | Nasz Lubin | Prawo | Alkoholizmsos | Teczynki | Praca | Poradnik Pani domu | Zdrowie |
jasnyciemny waskastandardszeroka malasredniaduza

Logowanie






Nie pamiętam hasła

Psycholog on-line

Jeśli przeżyłeś tragedię i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jeśli masz jakikolwiek problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli stoisz przed podjęciem ważnej decyzji i chciałbyś lepiej poznać siebie i swoje potrzeby i upewnić się w obranym kierunku Twojego życia, napisz do naszego psychologa on-line

Porady naszego psychologa udzielane są bezpłatnie.

Partnerzy

superja








Uroda
onlinenie ma użytkowników
Odwiedza nas 42 gości
akcjasos4Witamy Cię na stronach portalu alkoholizm.com.pl, jesteś tu bardzo mile widziana(ny), lecz wciąż gościem... proszę, pamiętaj o tym zabierając głos na forum, na czacie, w komentarzach itp. mamy nadzieje że znajdziesz tu wszystko co cie interesuje, na wstępie zapraszamy już do ponownego odwiedzenia serwisu i życzymy miłego dnia. Zarejestruj się w naszym portalu, dzieki temu będziesz mieć dostęp do wielu użytecznych narzędzi: dodawanie zdjęć do galerii, dodawanie własnych artykułów i wiele innych rzeczy. Do korzystania z portalu zalecamy przegladarkę Firefox lub Operę.

Jeżeli szukasz pomocy, tu ją znajdziesz - wejdź na Forum
Adam alkoholik Drukuj Email
Historia mojego picia zaczyna się po szkole podstawowej. Do tego czasu nie wolno było mi dotknąć alkoholu z powodu padaczki, na którą chorowałem od jakiegoś trzeciego roku życia. Po podstawówce był dylemat, gdzie wysłać mnie do szkoły. Wybór padł na szkołę dość odległą od mojego miejsca zamieszkania. Trafiłem do internatu. Pierwsze moje picie mogło okazać się zarazem ostatnim w moim życiu. Zakazany owoc smakuje lepiej, więc kupiliśmy plecak piw i zaczęliśmy. Pamiętam pięć , tych małych. Potem film mi się zerwał. Wymiotowałem leżąc i chyba cud sprawił, że się nie udusiłem.
 
Potem na jakiś czas przestałem. Zdarzyło się ze dwa, trzy razy, że sobie popiłem. Po szkole poszedłem do pracy, gdzie mistrzem był mój ojciec. To miało mnie "chronić". Bajka dla dzieci. Jak zawsze w nowej pracy: "Adam jesteś najmłodszy- dojedziesz." -dojeżdżałem. Ale nic za darmo. Coś za coś. "Ja dojadę a Wy mi wlejecie". Na początku tak, żeby ojciec nie widział. Później już legalnie, przy ojcu(byłem w końcu dorosłym, nie?). Minął roczek i armia wezwała mnie do służby. Ze względu na moje zdrowie, przydzielili mnie do szpitala. Tam się zaczęło. Codziennie prawie piłem. Zaczęło się okłamywanie rodziców, dlaczego nie przyjechałem do domu na noc (nie byłem skoszarowany). Dwa lata, z czego trzeźwych dni mógłbym pewnie policzyć na palcach.
 
Po skończeniu służby ,skończyła się też "komuna" i rozwiązali nasz zakład. Ojciec poszedł na rentę, ja do nowej pracy. I piło się dalej. Trzy lata później następna praca i trochę przystopowałem; była to praca w zakładzie tzw. zamkniętym, ze strażnikami i tak dalej. Znów trzy lata i znów zmiana pracy. Parę miesięcy u "prywaciarza" i znowu zmiana. U tego prywaciarza nauczyłem się olewać robotę. Pamiętam ,że po jakimś dniu imprezowym nie poszedłem do pracy. Dojechałem do miejscowości w której pracowałem, i skierowałem swoje kroki do knajpy ,bo byłem skacowany jak diabli. Urżnąłem się i pojechałem do domu. Jak napisałem, znów zmiana pracy i zaczęło się na dobre. Prawie codziennie piło się w "robocie", to była normalka. Co się dorobiło to się przechlało...codziennie. Wytrzymałem aż(!) dwa lata. W końcu wylali mnie, bo poszedłem do kierownika schlany jak bela kłócić się o pieniądze (wszyscy byli winni, tylko nie ja).
 
Znalazłem pracę na czarno w której długo też nie popracowałem. Przypadek sprawił, że przyjąłem się do pracy w której pracuję do tej pory. Jakiś czas temu zmarła moja matka i wtedy rozkręciłem się z chlaniem do końca, nie było praktycznie dnia żebym nie pił (kiedyś śmiałem się z innych, że można im policzyć trzeźwe dni na palcach jednej ręki). Dzień w dzień przez dziewięć miesięcy.
 
Zacząłem myśleć o skończeniu z sobą. Podczas jednej z biesiad spotkałem kumpla, któremu powiedziałem że dłużej tak nie wytrzymam, on "zapijał" wtedy esperal i powiedział mi, że możemy razem pójść się "zaszyć". Umówiliśmy się pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Przyznam się że o tym nie pamiętałem. Przypomniałem sobie , gdy zobaczyłem kumpla w oknie. Pojechaliśmy do chirurga i wszyliśmy "tablety". Po zabiegu poszliśmy do ośrodka terapii uzależnień i w ten sposób zacząłem leczenie.
 
 Nie piję już ponad rok i moje życie zmieniło się niesamowicie. Odnalazłem siebie takiego, jakiego nie znałem i jest to naprawdę przyjemne. Moim małym planem jest założenie rodziny, bo do tej pory nie było na to czasu.

Adam


Dodaj jako ulubiony (27) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Drukuj | Email

Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Komentarze

Czy duchowość jest ucieczką od...
ucieczka w duchowość
Wielka Księga przestrzega, że wśród alkoholików, którzy ledw...
11/09/11 12:20 Więcej...
przez jaras

Praca interwencyjna i psycholo...
Mam podobnie
Ja też, mam podobny problem, żona ma mnie w szachu gdyż wie ...
16/08/11 12:51 Więcej...
przez robertlit

Współuzależnienie
jestem w tej chwili w poczatkowej fazie dlugiej drogi leczen...
13/07/11 22:53 Więcej...
przez alanonka

żona alkoholika
Skoro nie widziałaś go pijanego i tego wszystkiego co alkoho...
04/07/11 19:14 Więcej...
przez aga75

Praca interwencyjna i psycholo...
A co jeśli przemocy doświadcza mężczyzna?Często muszę ucieka...
26/06/11 21:37 Więcej...
przez pawellll72

Reklama

Reklama


©2008 E@tronik